Wpływ koronawirusa na polską gospodarkę

Wpływ koronawirusa na polską gospodarkę

Jak koronawirus wpłynie na polską gospodarkę?

W ciągu ostatnich tygodni mogliśmy zaobserwować coraz większe ograniczanie swobód obywatelskich, w tym wolności do prowadzenia biznesu w Polsce. Choć na świecie od kilku miesięcy panuje groźny wirus to informacje o nim są delikatnie mówiąc rozbieżne i wybrakowane, a jedyne co zobaczy większość z nas to gospodarcza zapaść. W tym artykule ocenię możliwy wpływ koronawirusa na polską gospodarkę w zależności od czasu jej zamknięcia przez rząd Rzeczypospolitej. Póki co mam wrażenie, że sektor publiczny jest tak zajęty „ratowaniem ludzi”, że brak mu czasu na przygotowanie statystyk, nawet tych kluczowych dotyczących śmiertelności osób chorych na COVID-19, a już na pewno na powiązanie takich statystyk z decyzjami dotyczącymi mrożenia działalności naszych firm.

Na dzień dzisiejszy część krajów rozwiniętych (np. Włochy czy Hiszpania) podało już takie statystyki i są one co najmniej zaskakujące i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wygląda na to, że śmiertelność wirusa wśród osób w wieku od 18 do 60 lat jest raczej niska i wynosi zdecydowanie mniej niż 0,5%. W związku z tym, że to właśnie te osoby są motorem napędowym gospodarki naszego kraju, ograniczenie ich swobód i zdolności do pracy doprowadzi do poważnego kryzysu, którego skalę ciężko przewidzieć. Po ponad 20 dniach zamknięcia wielu gałęzi naszej gospodarki już chyba nikt nie zadaje sobie pytania czy kryzys nastąpi, tylko jak mocno uderzy w naszą gospodarkę. We wpisie, który właśnie czytasz spróbuję do tego dojść, posługując się licznymi źródłami danych z kraju i z zagranicy.

Podcast

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak w zależności od czasu zamknięcia gospodarki może spaść dynamika polskiego PKB w 2020 roku.
  • Do jakich rozmiarów może wzrosnąć polska stopa bezrobocia w 2020 roku.
  • Ile Polek i Polaków może stracić pracę w związku z tymczasowym zamknięciem gospodarki.
  • Który scenariusz wydaje mi się najbardziej prawdopodobny dla drugiego kwartału 2020 roku.

Wskaźniki, które przeanalizuję w tekście

Jako, że niektórzy z moich czytelników są właścicielami firm, a pozostali są zatrudnieni w firmach innych, wpis ten napiszę z perspektywy konsumenta, czyli każdego z Nas. Najistotniejszymi wskaźnikami ekonomicznymi dla konsumenta w najbliższych miesiącach będą moim zdaniem:

  • Dynamika PKB, czyli Projektu Krajowego Brutto. W dużym uproszczeniu PKB to suma wartości dodanej wszystkich dóbr i usług wytworzonych w gospodarce w ciągu roku. Niedawne prognozy zmiany PKB Polski w 2020 r. wynosiły ok. +3,4%.
  • Stopa bezrobocia, czyli odsetek osób bezrobotnych w grupie wszystkich aktywnych zawodowo. Dla porównania odczyt z lutego 2020 r. wyniósł 5,5%.
  • Redukcja wynagrodzeń, nie będąca oficjalnie żadnym wskaźnikiem. Dla konsumenta oprócz stopy bezrobocia będzie niezwykle ważne poznanie liczby osób i skali redukcji pensji, która może nas w Polsce spotkać w związku z koronawirusem.

W przypadku każdej prognozy zacznę od dotychczasowej wartości wskaźnika oraz oceny najnowszych prognoz ekspertów. Następnie zacytuję szereg statystyk, opierając na nich własne prognozy, często dość spekulacyjne i pozostawiające pole do własnej interpretacji. Przejdźmy tym samym do oceny wpływu pandemii koronawirusa na polski Produkt Krajowy Brutto.

Jak koronawirus wpłynie na polskie PKB?

PKB, czyli Produkt Krajowy Brutto jest niewątpliwie najczęściej wspominanym w mediach wskaźnikiem ekonomicznym dotyczącym dynamiki zmian w gospodarce. Bez zbędnej teorii, jego główne składowe to spożycie (konsumpcja), akumulacja, czyli inwestycje oraz eksport produktów za granicę. Podczas gdy „zdrowe” PKB powinno opierać się głównie na wzroście inwestycji oraz eksportu sektora prywatnego, PKB Polski od kilku lat rośnie jedynie dzięki konsumpcji. Zależność tą zaobserwujesz na poniższym wykresie:

Czy koronawirus pogrąży polską gospodarkę - struktura pkb 2019

Jak myślisz: czy ludzie w warunkach kryzysowych dalej będą wydawać tak wiele środków jak wcześniej? Odpowiedź jest oczywista. Czy w warunkach zamknięcia gospodarki firmy będą inwestować równie dużo, co wcześniej? Nie mówiąc o eksporcie, który przez zamknięcie granic wielu krajów również nie przejdzie przez kryzys suchą stopą. Co na temat zmiany PKB spowodowanej koronawirusem mówią eksperci?

Prognozy ekspertów na kryzysowe PKB

Zanim samemu zacznę prognozować chciałbym zacytować szereg prognoz przygotowanych przez ekspertów znacznie mądrzejszych ode mnie. Z pewnością zaciekawią Cię poniższe ekspertyzy oraz ich zmiany w zależności od daty wydania prognozy:

Zamiast usiłować przewidzieć zmianę dynamiki polskiego PKB wywołaną koronawirusem powinniśmy spojrzeć na ciekawą prognozę ekspertów portalu Statista:

Czy koronawirus pogrąży polską gospodarkę - prognozy wskaznikow Polski

Linia granatowa pokazuje zmianę polskiego PKB przy niepisanym założeniu, że zamknięcie gospodarki potrwa najwyżej do końca kwartału drugiego (Q2 2020). Podczas gdy eksperci podają wartości bezwzględne, nie uzależniając ich od długości zamknięcia polskiej gospodarki ja dokonam estymacji bazując na kilku scenariuszach związanych z długością lockdown’u przestrzeni publicznej w naszym kraju.

Mój fanpage na Facebooku:

Polub i udostępnij znajomym, naprawdę warto 🙂

Moja prognoza polskiego PKB w czasach koronawirusa

Prognozy dynamiki polskiego PKB w obliczu koronawirusa dokonałem na bazie wielu źródeł. Zacząłem od prognoz dotyczących PKB Niemiec, USA, Polski, Francji, na podstawie których wykonałem analizę wrażliwości polskiej gospodarki na zamknięcie tak wielu sektorów. Wyniki przedstawiłem na wykresie poniżej:

Czy koronawirus pogrąży polską gospodarkę - PKB w zależności od czasu zamkniecia

Zauważ, że przy 30-dniowym zatrzymaniu naszej gospodarki dynamika wzrostu PKB jedynie spowolni z bazowych 3,4% do 1,1%. W chwili gdy piszę te słowa, czyli 6 kwietnia 2020 roku, scenariusz ten wydaje się coraz bardziej odległy. Znacznie wyżej oceniam szansę na zrealizowanie jednego z dwóch środkowych scenariuszy, które skutkowałyby spadkiem dynamiki PKB pomiędzy -6%, a -8%. Taki spadek zniwelowałby wzrost z ostatnich 2 lat, „cofając” Nas do roku 2018. Pożyjemy, zobaczymy, a tymczasem przejdźmy do analizy wpływu pandemii na stopę bezrobocia w Polsce.

Wpływ koronawirusa na bezrobocie w Polsce

Podczas gdy PKB to raczej wirtualny i mało namacalny przez zwykłego śmiertelnika wskaźnik, stopa bezrobocia może dotyczyć w pewnym momencie każdego z Nas. Zarówno przedsiębiorcy jak i pracownicy w firmach odczują wzrost bezrobocia, który nadejdzie w następnych miesiącach. Przypomnę, że startujemy z bazowej wysokości 5,5% bezrobotnych wśród wszystkich aktywnych zawodowo, czyli 0,92 mln z grupy około 16,74 mln. Jest to odczyt z lutego 2020 roku podany przez GUS. Spróbuję teraz przewidzieć możliwą ścieżkę wzrostu bezrobocia w Polsce zakażonej koronawirusem.

Prognozy ekspertów dotyczące bezrobocia

Analizując wpływ pandemii koronawirusa i rozprzestrzenianie się zachorowań na COVID-19 warto zacząć od analiz dotyczących zagranicy. Przykładowo wykonana przez portal Statista prognoza dla USA nie wygląda ciekawie, gdyż zwiastuje nadciągające najwyższe bezrobocie od czasów wielkiego kryzysu (1929-1933). Sam byłem zszokowany, gdy znalazłem tę informacje, zwłaszcza, że jeszcze w styczniu 2020 r. stopa bezrobocia w stanach wynosiła 3,5%! Prognoza wzrostu bezrobocia do 32% do końca 2020 r. jest co najmniej odważna, gdyż zakłada wzrost stopy bezrobocia o 29 punktów procentowych:

W perspektywie tak gigantycznego wzrostu w Stanach Zjednoczonych estymacje polskich ekspertów wcale nie wyglądają tak drastycznie:

Jak zamierzam oszacować stopę bezrobocia?

O ile estymowanie Produktu Krajowego Brutto jest jak próba pomiaru temperatury zepsutym termometrem, zmianę stopy bezrobocia da się lepiej przewidzieć. Zrobimy to w następujący sposób:

  1. Sprawdzimy trendy wydatkowe (popytowe) konsumentów w Chinach i w Niemczech.
  2. Bazując na nich, oszacujemy zmianę trendów wydatkowych podczas epidemii w Polsce.
  3. Rozrysujemy sobie strukturę zatrudnienia w Polsce i znajdziemy branże możliwie najmocniej dotknięte kryzysem koronawirusowym.
  4. Podzielimy każdą gałąź gospodarki na zatrudnionych na umowy o prace i inne umowy.
  5. Oszacujemy jak spadek popytu na dane produkty i usługi wpłynie na poszczególne branże.
  6. Wynikiem będzie maksymalna liczba Polaków, którzy stracą pracę do końca roku.
  7. Wyniki jak zwykle przedstawię w zależności od terminu ponownego otwarcia gospodarki narodowej naszego kraju.

Jak zmieniły się trendy konsumpcyjne za granicą?

Trendy popytowe w Chinach po kilku miesiącach epidemii

O ile Chiny są nam krajem dość dalekim kulturowo, przez analityków klasyfikowane są na równi z Polską jako „rynki wschodzące”. Chińska Republika Ludowa jest też krajem, który nieoficjalnie już wyszedł z korona-kryzysu, więc warto użyć danych z niego płynących. Portal Statista zbadał na które kategorie ludzie wydają mniej oraz na które ich wydatki się zwiększyły. Choć w badaniu przepytano ok. 720 osób z Chin to jest to dalej świetny drogowskaz dla oszacowania, które gałęzie gospodarki pogrążą się w kryzysie, a które nie. Oto wykres zmian w wydatkach na poszczególne usługi i produkty w Chinach, które podyktował koronawirus:

W Chinach największy spadek zanotowały wyjścia „na miasto” (-88%) oraz przemieszczanie się (również -88%), co zupełnie nie dziwi, biorąc pod uwagę dyscyplinę Chińczyków. Produkty, na które popyt się znacznie zwiększył to zgodnie z przewidywaniami lekarstwa i środki higieny oraz czystości. Sprawdźmy teraz trendy zmiany wydatków za naszą zachodnią granicą.

Trendy popytowe w Niemczech po ok. 6 tygodniach epidemii

Choć znacznie bogatsi i bardziej rozwinięci od nas, Niemcy są nam zdecydowanie bliżsi kulturowo niż Chińczycy, stąd należy przeprowadzić podobną analizę dla tego kraju:

Niemcy wykazują rozsądek w zwiększaniu wydatków na higienę i lekarstwa, który prawdopodobnie wynika z faktu, że wydatki na te cele już wcześniej były znaczące. Z uwagi na krótszy okres trwania epidemii za naszą zachodnią granicą i tylko częściowe zamknięcie tamtejszej gospodarki obserwujemy znacznie niższy spadek popytu. Przykładowo, przeciętny Niemiec przeznacza teraz 74% mniej na wyjścia do restauracji i barów, co oznacza, że jednak czasem korzysta z oferty barowej. Podobnie wygląda handel i usługi, które tracą odpowiednio 40% i 60% wobec okresu sprzed pandemii koronawirusa. Liczby te są bardzo ciekawe w kontekście próby odpowiedzi na pytanie „czy koronawirus pogrąży polską gospodarkę?”. By na pytanie odpowiedzieć ustalmy jakich trendów wydatkowych można spodziewać się po polskich konsumentach pod wpływem pandemii.

Co kupują Polacy w czasach koronawirusa?

W celu uproszczenia obliczeń zsumowałem tych, którzy wydają więcej z tymi, którzy wydają mniej, otrzymując tylko jeden odsetek wynikowy. Liczby dla Polski uzyskałem poprzez uśrednienie wyników z Chin oraz z Niemiec. Dlaczego w ten sposób? Polska, podobnie jak Chiny, jest krajem rozwijającym się. Jednak kulturowo Nam znacznie bliżej do Niemiec, których też wziąłem pod uwagę. W Polsce struktura wydatków gospodarstwa domowego może zmienić się w następujący sposób:

Czy koronawirus pogrąży polską gospodarkę - zmiana wydatków w Polsce 1

Ten wykres należy czytać w ten następująco: „O ile zmieni się skala wydatków przeciętnego polskiego gospodarstwa domowego między styczniem, a kwietniem bieżącego roku?”. Gałęzie gospodarki, które stracą najwięcej to rozrywka, transport, usługi i handel. Wygranymi tego okresu (jeśli kogokolwiek można tak nazwać w tak krytycznej sytuacji) mogą być: branża farmaceutyczna, rozrywka online (gry, streaming) oraz branża spożywcza. Sprawdźmy teraz ilu Polaków pracowało jeszcze niedawno w każdej z tych branż.

Ile osób w Polsce straci pracę przez koronawirusa?

Na bazie Rocznika Statystycznego Pracy 2019 wykonałem wykres struktury zatrudnienia w Polsce. Jest on co prawda trochę nieaktualny, ale z braku lepszych danych akceptuję go jako stan bliski temu z lutego, czyli bezpośrednio sprzed wybuchu epidemii w Polsce. W oszacowaniu skali wzrostu stopy bezrobocia oraz odpowiedzeniu na pytanie przewodnie tego artykułu, czyli czy koronawirus pogrąży polską gospodarkę posłużymy się następującym wykresem:

Czy koronawirus pogrąży polską gospodarkę - struktura zatrudnienia w Polsce

Na podstawie danych można oszacować, że najbardziej dotknięte kryzysem koronawirusa zostaną następujące branże:

  • Handel i naprawa pojazdów
  • Budownictwo i rynek nieruchomości
  • Transport
  • Usługi
  • Gastronomia i hotele
  • Kultura

Z powyższych najbardziej stabilną strukturę zatrudnienia mają transport oraz kultura. W pozostałych gałęziach gospodarki narażonych na koronawirusa można prosto zwolnić nawet do 3/4 załogi, gdyż umowy inne od UoP nie gwarantują podobnego bezpieczeństwa i odprawy w sytuacji grupowych zwolnień.

O ile przez koronawirusa może wzrosnąć bezrobocie?

Jak bardzo wzrośnie stopa bezrobocia w Polsce w 2020 r.? Ilu bezrobotnych przybędzie w związku z masowymi zwolnieniami spowodowanymi przestojem gospodarki? W scenariuszu skrajnie negatywnym możemy zaobserwować spadek zatrudnienia w Polsce o nawet 2,7 mln pracowników z takim podziałem na branże:

Czy koronawirus pogrąży polską gospodarkę - potencjał wzrostu bezrobocia

Zdecydowanie najwięcej bezrobotnych trafi na rynek z gałęzi handlu i transportu. Masowe zwolnienia dotkną oczywiście gastronomię i hotelarstwo oraz pozostałą działalność usługową (np. salony fryzjerskie czy salony piękności). Nadchodzący kryzys nie oszczędzi też budownictwa i zarządzania rynkiem nieruchomości. Sumaryczny spadek zatrudnienia o 2,7 mln Polaków będzie oznaczał łączną liczbę bezrobotnych w Polsce wynoszącą 3,62 miliona obywateli naszego kraju. Przełoży się to na stopę bezrobocia w wysokości 21,6%. Co musi się wydarzyć, by doszło do tak ekstremalnego, bo aż czterokrotnego wzrostu stopy bezrobocia w Polsce? Według mnie tak czarny scenariusz ziści się jedynie w przypadku zamknięcia rynku na 6 miesięcy lub dłużej. Całą zależność zaobserwujesz na wykresie poniżej:

Czy koronawirus pogrąży polską gospodarkę - Stopa bezrobocia w zależności od czasu zamkniecia

Małe różnice między majem, a czerwcem podyktowane są okresem aktywności „tarczy antykryzysowej”, czyli potencjalnie zmniejszonymi nakładami na pracowników fundowanymi przez przedsiębiorców. W lipcu, gdy tarcza przestanie działać, a raczej gdyby tarcza przestała działać już w lipcu, a sklepy i restauracje dalej były zamknięte zaobserwowalibyśmy bardzo drastyczny wzrost stopy bezrobocia. Wzrost ten z miesiąca na miesiąc by się tylko pogłębiał, doprowadzając do prawdziwie katastrofalnego odczytu stopy bezrobocia, dotykającej prawie 22% aktywnych zawodowo Polaków. O źródłach finansowania tarczy antykryzysowej przeczytasz we wpisie „Skąd rząd weźmie pieniądze na tarczę antykryzysową?„.

Czy koronawirus obniży nasze wynagrodzenia?

W ostatniej części tekstu chciałbym przyjrzeć się tym, którzy choć nie zostali i nie zostaną zwolnieni, na czas kryzysu otrzymają zredukowane wypłaty. Niezależnie od tego czy obniżka jest wymuszona przez pracodawcę czy dobrowolna faktem jest, że część z Nas w nadchodzących miesiącach zarobi mniej niż w styczniu i lutym tego roku. Warto wspomnieć, że elementem tarczy antykryzysowej premiera Morawieckiego jest też wariant zmniejszający pensje pracownika. Póki co w Polsce brak danych dotyczących liczby osób, którym zredukowano zarobki, więc posłużymy się znowu danymi z zagranicy.

Dane z zagranicy dotyczące redukcji wynagrodzeń

Jak podaje Statista obywatele Chin i Niemiec zostali bardzo mocno dotknięci obecną sytuacją. Jedynie 14% obywateli Chin i 7% obywateli naszego zachodniego sąsiada otrzymuje wypłaty równe z tymi sprzed pandemii koronawirusa. Ten dosyć szokujący efekt można zarzucić przeprowadzeniu badania na mało reprezentatywnej próbie 260 pracujących w każdym z krajów. Oto jak wygląda ta statystyka w zależności od stopnia utraty dochodu w Niemczech i w Chinach:

Czy koronawirus pogrąży polską gospodarkę - redukcje wynagrodzeń

Budujące jest to, że na początku kwietnia „jedynie” 4%/9% (Chiny/Niemcy) straciło cały dochód, a aż 77%/68% straciło mniej niż jego połowę. Z drugiej strony ludzi bardzo mocno dotkniętych kryzysem jest w Chinach 23%, a w Niemczech 32%. Za „bardzo dotkniętych sytuacją” uważam tych, którzy utracili ponad połowę swoich wcześniejszych dochodów. Czy na podstawie tego badania da się oszacować skalę redukcji wynagrodzeń w naszym kraju?

O ile spadną polskie wynagrodzenia w związku z koronawirusem?

Dnia dzisiejszego ukazał się wynik badania PAP przeprowadzonego wśród polskich przedsiębiorców, a dotyczącego planów na przetrwanie trwającego kryzysu. Według badania aż 46% pracodawców poważnie rozpatruje obniżenie wynagrodzeń lub już je wprowadziła. Co więcej, 28% przedsiębiorców planuje cięcia etatów. W wielkim uproszczeniu oznacza to, że w Polsce redukcja wynagrodzeń dotknie pomiędzy 46%, a 74% zatrudnionych, co jest wynikiem o niebo lepszym niż ten chiński i niemiecki. Oby tak było, a jednocześnie zwolnień było jak najmniej, bo ucierpią na tym pracownicy (teraz) i pracodawcy (w przyszłości).

Jaki scenariusz uważam za najbardziej prawdopodobny i co on oznacza dla Ciebie?

W obecnej chwili ciężko powiedzieć czy nadchodzący kryzys odczują bardziej pracownicy czy pracodawcy, ale skłaniałbym się ku opinii, że obydwie grupy będą równo poszkodowane. Gdybyśmy dziś szacowali szanse otwarcia gospodarki już w połowie kwietnia byłyby one bardzo niskie i wynosiły powiedzmy 5%. Zupełnie inaczej wygląda prawdopodobieństwo otwarcia części biznesów już w połowie maja 2020 r. i oceniłbym je na jakieś 30%. Taki scenariusz oznaczałby spadek dynamiki rocznego PKB z 3,2% do -3,5% oraz wzrost bezrobocia z 5,5% do 8,5%, co zaskakująco blisko pokrywa się z szacunkami ekspertów, włączając w to Panią Minister Pracy. Oznacza to, że większość ekspertów na dzień dzisiejszy (6 kwietnia 2020 r.) ocenia scenariusz zamknięcia firm jeszcze przez jakieś 40 dni (do 15 maja) za najbardziej prawdopodobne.

Wpływ koronawirusa na polską gospodarkę

Czy gospodarka polski zostanie zdemolowana? Uważam, że nie. Niezależnie od wszystkiego po nocy zawsze przychodzi dzień, a my, Polacy już nie raz udowodniliśmy, że jesteśmy bardzo zaradnym narodem. Z tego powodu uważam, że i tym razem obronną ręką wyjdziemy z tej ciężkiej sytuacji nawet jeśli nasi rządzący podejmą decyzję o bardzo długim zamknięciu gospodarki. Pomimo zamknięcia sklepów, punktów usługowych i restauracji wkrótce po kryzysie wstaniemy z kolan, a na naszych giełdach zaobserwujemy bardzo wysokie wzrosty.

O mojej prognozie dotyczącej rynku mieszkań w tych trudnych czasach przeczytasz w artykule „Jak koronawirus wpłynie na polski rynek nieruchomości?„. Napisałem też wpis o mojej strategii inwestycyjnej, dotyczący giełdy, zatytułowany W co inwestować podczas pandemii koronawirusa?. Przeczytanie obydwu może być dla Ciebie fajną alternatywą dla wszechobecnego medialnego szumu i niczym nie pokrytych spekulacji. By dodać Ci trochę otuchy napisałem też tekst „Które branże na giełdzie mają szansę wygrać z koronawirusem?, w którym stanowczo podkreślam, że nie wszystkie branże ugną się pod ciężarem pandemii jednakowo, a znajdą się też takie, które na sytuacji zyskają.

Podsumowanie

Jestem ciekaw co Ty myślisz o tej całej sytuacji, drogi czytelniku. Czy uważasz, że niepotrzebnie długie zamknięcie bram wielu biznesów to konieczny zabieg w celu ratowania życia czy mało przemyślane „zarzynanie” naszej gospodarki, po którym nie podniesie się ona przez lata? Niezależnie od Twojej opinii zachęcam do dyskusji w komentarzach pod wpisem oraz na naszym fanpage’u na Facebooku, na którym poza tekstami o inwestowaniu i gospodarce znajdziesz wiele różnych ciekawostek i przemyśleń.

Zachęcam też do przeczytania artykułu „Jak ochronić oszczędności przed inflacją?„, w którym udzielam rad na zachowanie wartości swoich oszczędności w tym bardzo trudnym dla gospodarki okresie. Dziękuję, że ze mną jesteś i że czytasz moje teksty, bo ich pisanie daje mi dużo radości, zwłaszcza widząc tak duży przypływ czytelników w ostatnich tygodniach.

Bądź na bieżąco z moim newsletterem:

Zero spamu, maksimum wartościowej treści.

4.7 3 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
teka

„Pomimo zamknięcia sklepów, punktów usługowych i restauracji wkrótce po kryzysie wstaniemy z kolan, a na naszych giełdach zaobserwujemy bardzo wysokie wzrosty.”

Oczywiście otwarcie gospodarki to nie koniec kryzysu. Nawet więcej – jego oznaki dopiero zaczynają być widoczne (a to dopiero czubek góry lodowej). Mam niestety wrażenie, że dla wielu wyjście z domu oznacza powrót do normalności, a na to poczekamy znacznie dłużej i odczujemy znacznie dotkliwiej.

Na potwierdzenie mojej hipotezy wykorzystam ostatnie mocne wzrosty na rynkach. Wzrostowe ruchy kursów podyktowane są informacjami o pandemii (tu mówimy o spekulacji, bo jak inaczej patrzeć na zapewnienia polityków, które zmieniają się co tydzień), a nie prognozami gospodarczymi, które są każdego dnia coraz gorsze.

Kolejny przykład jednego z pseudo-specjalistów od inwestowania (Longterm):
https://www.youtube.com/watch?v=A_os7BWjT6Y
Pan w nagraniu wieszczy, iż to koniec spadków, a mówi to w oparciu o – uwaga – wykres kursu WIG i WIG20. Później jeszcze lepsze. Dodał, że dumny jest iż wybrał CDR, który był odporny na kryzys. „Był”. Czyli jak rozumiem w jego oczach kryzys się kończy.

Nie wiem, nie znam się. Dla mnie kryzys się zaczął, a mocne wahania na kursach pokazują, że tak jak inwestorzy przeganiają się w kupowaniu, tak w ciągu jednego dnia mogą wyprzedawać wszystko łącznie ze swoim Passatem.