Czy optymiści znowu wygrają?
Giełda to triumf optymistów to jedno z moich ulubionych powiedzeń, zainspirowanych tytułem jednego z najciekawszych artykułów naukowych o giełdzie, na jaki się dotychczas natknąłem. To powiedzenie ma moc, ponieważ pokazuje, że choć na rynku akcji zdarzały się gorsze okresy, to w długim terminie dotychczas wygrywali optymiści. Sam zresztą należę do optymistów, jeśli chodzi o rozwój gospodarczy świata, zatem konsekwentną i logiczną rzeczą jest dla mnie inwestowanie w akcje spółek giełdowych, które według mnie mają potencjał do rozwoju i wzrostu. Dlatego gdy wielu panikuje, szukając kolejnych powodów do sprzedaży akcji i odsunięcia się z rynku, ja jestem tu ciągle obecny, szukając okazji inwestycyjnych, konsekwentnie i regularnie dokupując akcje, nawet zwiększając ich udział w portfelu, gdy moja strategia mówi, że wyceny akcji są niższe niż wcześniej.
Po przeczytaniu tego wpisu będziesz wiedział, jakie stopy zwrotu (w PLN) przyniosła inwestycja w różne klasy aktywów, w tym w akcje, obligacje, towary i kryptowaluty. Dowiesz się też o wycenach i potencjale do zysku poszczególnych indeksów akcji oraz o inflacji i rentownościach obligacji skarbowych. Znacznie poszerzysz swoje horyzonty inwestycyjne, co warto zrobić niezależnie od sytuacji. Miłej lektury i do zobaczenia w komentarzach, gdzie jak zwykle chętnie podyskutuję!
Dlaczego ostatnio wydaję wpisy co 2 tygodnie?
Jeśli nie obserwujesz mnie na mediach społecznościowych ani nie jesteś zapisany do mojego newslettera, to mogła ominąć Cię informacja o tym, że od początku stycznia tego roku piszę drugą książkę. W dzień wydania tego wpisu mam już napisane ponad 250 stron, więc coraz bardziej wygląda na to, że uda się ją wydać w tym roku (2026).
- O czym będzie moja książka? O wolności finansowej w polskich warunkach, uwzględniając dążenie do niej, moment przejścia oraz życie na wczesnej emeryturze. Uwzględnię tu samodzielne inwestowanie (m.in. w nieruchomości, ETF-y, obligacje, aktywa alternatywne) oraz emeryturę z ZUS-u, tworząc kompletne kompendium dla dążących do finansowej niezależności w Polsce.
- Czy treść będzie nowa? Tak, w 100%, ponieważ nawet tu nie zaglądam, pisząc kolejne rozdziały. Nie korzystam też z AI do pisania, więc przeczytacie człowieka, nie maszynę.
- Jak długa będzie książka? Myślę, że będzie miała około 530 – 600 stron, czyli przynajmniej trochę więcej niż moja pierwsza książka „Inwestowanie dla każdego”.
- Czy będzie e-book? Na razie nie planuję (bo znowu jest mnóstwo kolorowych grafik), ale nie wykluczam, że wydam go nieco później od wersji papierowej.
- Na kiedy planuję przedsprzedaż? Około września – października 2026, czyli tak, by można było ją sobie (i komuś ;)) zamówić na Święta (najlepiej by dotarła na kilka tygodni przed Świętami).
- Czy będą bonusy w przedsprzedaży? Nie chcę za dużo obiecywać, ale bardzo chciałbym podpisać kupione tak egzemplarze. Być może zrobię też promocję (darmowa dostawa przy zakupie 1 książki lub rabat dla osób, które kupią więcej niż 1 książkę).
- Co mnie motywuje do jej pisania? To projekt ambicjonalny. Czuję, że „Inwestowanie dla każdego” jest dobrym poradnikiem na start, ale temat dążenia do finansowej niezależności wymaga rozwinięcia i lepszego omówienia.
- Ile będzie kosztować książka? Jeszcze nie wiem, ale prawdopodobnie około 100 złotych, czyli podobnie jak pierwsza książka.
- Czy wrócę kiedyś do wydawania 1 wpisu/tydzień? Tak, bo bardzo tęsknię za tym częstszym planem wydawniczym. Książkę planuję skończyć pod koniec lipca. Dzięki za zrozumienie i wsparcie, które mi w tym czasie dajecie!
Chcesz pierwszy/-a dowiedzieć się o starcie sprzedaży, by móc zarezerwować sobie egzemplarz z moim podpisem? Koniecznie zapisz się do mojego newslettera, pamiętając, że chęć zapisu trzeba potwierdzić i warto dodać mój mail (inwestomat@inwestomat.eu) do książki adresowej/zaufanych, by nigdy nie przegapić wiadomości ode mnie.
Podcast
YouTube
W skrócie
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie stopy zwrotu przyniosły różne indeksy akcji, obligacje, towary i kryptowaluty w ostatnich miesiącach i latach.
- Czy rynki akcji są obecnie tanie, czy drogie.
- Co z inflacją i obligacjami w drugim kwartale 2026 roku.
- Jaki potencjał do wzrostu mają poszczególne klasy aktywów w drugim kwartale 2026 roku.
Rynek akcji w drugim kwartale 2026 roku
Przez moje 15 lat inwestowania zauważyłem, że inwestorom zawsze wydaje się, że to właśnie teraz mamy „burzliwe czasy”, a wcześniej świat ogarniał spokój i sielanka. Gdy czytam różne dyskusje o bieżącej sytuacji na rynkach w 2026 roku, to w ten sposób podsumowałbym typowego polskiego inwestora giełdowego:
Kiedyś to stopy zwrotu były przewidywalne, wysokie i mało zmienne. Teraz to tragedia! Trump powie to lub tamto i w mgnieniu oka mamy wysokie straty lub wysokie zyski. Czy to najlepszy moment na rozpoczęcie inwestowania? Przecież w każdej chwili możemy mieć gigantyczny kryzys!
Poprzedni wpis tego typu nazwałem „W co inwestować w 2026 roku? Dzieci hossy kontra wieczni zwiastuni kryzysów” i na razie zdecydowanie wygrywają wieszczący kryzysy. Trzy pierwsze miesiące 2026 roku przyniosły ochłodzenie na rynku akcji, przez które niezadowoleni wynikami z 2025 roku polscy inwestorzy są jeszcze mniej zadowoleni, że zaczęli inwestować w akcje. Oczywiście ci, którzy rozpoczęli inwestowanie w 2020 roku lub wcześniej wcale nie narzekają, ale osoby, które rozpoczęły w pod koniec 2024 roku, prawdopodobnie nie są zachwycone początkiem swojego inwestowania. Spójrzmy na stopy zwrotu z akcji w ostatnich miesiącach i latach.
Nominalne stopy zwrotu z indeksów akcji z I kwartału 2026 roku
Uwaga! Nastąpiła duża zmiana w sposobie prezentacji danych między tym a poprzednimi wpisami tego typu. Otóż to blog prowadzony po polsku i dla polskich inwestorów, więc zaczynam we wpisach portfelowych („W co inwestować…”) prezentować wszystkie stopy zwrotu w PLN (polskim złotym). Jest to niewątpliwie zmiana na lepsze, bo pokazuje to prawdziwe wyniki z perspektywy polskiego inwestora i jest tu uwzględniony zmienny kurs walut obcych do PLN.
Z perspektywy polskiego inwestora miniony już rok 2025 nie był za dobry dla większości głównych indeksów akcji. Wyjątkiem jest oczywiście rodzimy WIG, który w tym okresie wielokrotnie przebił wyniki indeksów amerykańskich oraz światowych. Pierwsze 3 miesiące 2026 roku nie wyglądają najlepiej dla większości indeksów akcji, choć globalny MSCI ACWI trzyma się w okolicy zera (pomaga mu kurs USD/PLN), a amerykański S&P 500 w okolicy minus 3-4%. WIG jakimś cudem jest dalej na plusie, ale jest to niewielki zysk +2,1% od początku roku i nawet na polskiej giełdzie widać spore ochłodzenie związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie.
Po dobrych dla rynku akcji latach 2023, 2024 i 2025 następuje ochłodzenie. Inwestorzy mówią „sprawdzam” wysokim wycenom akcji z końca 2025 roku, biorąc pod uwagę niepewność geopolityczną i zwykły ludzki strach przed kolejnym kryzysem, bo takiego „krachu z prawdziwego zdarzenia” nie było już od 2008 roku. Na rynkach panuje raczej gorszy nastrój, co może spotęgować spojrzenie na stopy zwrotu z indeksów akcji również przez pryzmat wysokiej inflacji ostatnich lat, co teraz zrobię.
Realne stopy zwrotu z indeksów akcji z I kwartału 2026 roku
Wielu czytelników pyta o realne stopy zwrotu, czyli to, ile indeksy akcji dawały zarobić wobec inflacji. Drugą zmianą na lepsze jest to, że zaczynam w moich materiałach portfelowych prezentować także realne stopy zwrotu, które uwzględniają wpływ inflacji w danym okresie. Może to (i powinno!) ostudzić oczekiwania dotyczące stóp zwrotu na rynku akcji, pokazując, że realne straty w ciągu roku zdarzały się w ostatnich latach niezwykle często.
Uwzględnienie w obliczeniach inflacji sprawia, że ostatnie 4 lata wyglądają dużo bardziej czerwono, niż wydawałoby się, oceniając nominalne stopy zwrotu.
- Średnia realna roczna stopa zwrotu pomiędzy 2017 a końcem marca 2026 roku wyniosła:
- Dla globalnego MSCI ACWI: +3,97% rocznie.
- Dla MSCI World (rynków rozwiniętych): +4,34% rocznie.
- Dla MSCI Emerging Markets (rynków wschodzących): +0,03% rocznie.
- Dla szerokiego rynku USA (S&P 500): +5,37% rocznie.
- Dla technologicznego NASDAQ 100: +11,42% rocznie.
- Dla polskiego WIG: +4,08% rocznie.
- Dla większości innych indeksów: między 0% a +2,5% rocznie, przy czym większość z nich (np. Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Japonia, Indie) ledwie przynosiła w tych latach realny zysk.
- Inwestycja w chiński MSCI China dałaby w tym okresie realną stratę na poziomie -3,25% rocznie. Nie zliczę kanałów na YouTube, które w ostatnich 10 latach sugerowały, że Chiny będą wygrywać wyścig gospodarczy i giełdowy ze Stanami Zjednoczonymi (dobrze, że domorośli geopolitycy nie zajmują się na ogół inwestowaniem, bo mieliby dość marne stopy zwrotu).
Wiele osób krytykuje mój dość „luźny” stosunek do typowania najlepszych indeksów akcji przez pryzmat obecnych wydarzeń politycznych lub geopolitycznych. Jest tak, ponieważ mam do rynku bardzo dużo szacunku i pokory i nie sądzę, że jestem w takiej „grze” lepszy od czołowych analityków gigantycznych firm inwestycyjnych (z których i tak wielu przegrywa z prostym indeksem, o czym od lat świadczą raporty SPIVA porównujące wyniki funduszy aktywnych z indeksami). Nie oznacza to, że w swoim inwestowaniu kompletnie ignoruje to, co się dzieje na świecie. Po prostu mam inną metodę ustalania, ile chcę mieć akcji w portfelu i wolę „po inżyniersku” opierać się na tym, czy jest drogo, czy tanio, zamiast spekulacyjnie ufać ulubionemu ekspertowi w tym, czy wojnę gospodarczą wygrają Stany Zjednoczone, czy Chiny.
- YouTuberzy mogą naprawdę pięknie, barwnie i kwieciście opowiadać o tym, co się dzieje na świecie.
- Mogą też błyskotliwie przewidywać rozwój wydarzeń, czasem nawet trafiając w swoich przewidywaniach.
- Ale nawet jeśli czasem będą mieli rację, to inwestowanie na podstawie ich prognoz może skończyć się stratą, nie mówiąc o przegranej z indeksem.
Dlatego zasadniczym pytaniem jest teraz nie to, co zrobi Trump lub rząd Iranu, ale to, czy indeksy akcji mają fundamentalne powody do spadków. Wiadomo, że polityka wpływa na przyszłe fundamenty, ale omówmy sytuację, opierając się o obecną wycenę fundamentalną spółek oraz indeksów.
Wyceny indeksów akcji w marcu 2026 roku
Mam dla Ciebie dobrą wiadomość! Dzięki ostatnim spadkom na rynkach akcji oraz tym, że prognozy przyszłego zysku na akcje indeksów są wyższe niż 3 miesiące temu, wycena wyprzedzająca większości indeksów jest teraz niższa niż pod koniec ubiegłego (2025) roku.
- Indeks światowy MSCI ACWI jest obecnie wyceniany rozsądniej niż od czerwca 2024 (17,3 wobec 17,8-19,1).
- Szeroki indeks akcji dużych spółek z USA S&P 500 jest wyceniany podobnie jak w grudniu 2023 (20,2 wobec 20,1, a po drodze były już wyceny rzędu 22,4).
- Co ciekawe, polskie akcje są wyceniane najwyżej od lat, bo poziomu wyprzedzającego C/Z 10,9 nie widzieliśmy od grudnia 2021 roku.
Jeśli chodzi o poszczególne kraje, to najmocniej staniały akcje z USA oraz z Indii, co mocno wpłynęło na wycenę indeksu globalnego.
Jeśli w grudniu 2025 roku bałeś się inwestować w akcje, bo „było drogo”, to obecnie jest nieco taniej. Nie są to jeszcze poziomy tak niskie, jak w grudniu 2022 roku, po którym mieliśmy kilka dobrych lat dla akcji, ale są to wyceny znacznie rozsądniejsze niż 3 miesiące temu. Miesiące niepewności raczej nie będą sprzyjać rynkowi akcji, ale pamiętaj, że po nocy, przychodzi dzień, a słońce świeci dla rynku akcji tym mocniej, im niższe są wyceny notowanych na rynku spółek :).
Ciekawe ujęcie tego, z czym mamy do czynienia na rynku akcji da też analiza wycen poszczególnych sektorów S&P 500, gdzie mamy do czynienia z prawdziwym przetasowaniem.
Wyceny sektorów rynku w marcu 2026 roku
Trudno w to uwierzyć, ale technologia/IT spadła z podium i już nie należy do TOP 3 najwyżej wycenianych sektorów rynku akcji! Dodam, że IT jest obecnie wyceniane niżej niż przeciętnie w ciągu ostatnich 10 lat (wyprzedzający C/Z wynosi 21,4 wobec 22,7 przeciętnie w ciągu dekady), co może sprawiać, że łowcy okazji zainteresują się tym sektorem. Jest to dość ironiczny zwrot akcji, biorąc pod uwagę, że główny silnik wzrostu sektora technologicznego, czyli sztuczna inteligencja sprawia, że ostatnio inwestorzy mówią „sprawdzam” właśnie spółkom technologicznym, z których część produktów i usług (np. SaaS) mogą być mocno przez AI „podgryzione”. Jeśli ktoś czekał na promocje wśród firm technologicznych, to można już chyba powiedzieć, że nastąpiły i jeśli dalej wierzy w te spółki, powinien się wybrać do „sklepu” i zrobić małe lub większe zakupy.
Największym wygranym tego kwartału jest energetyka (paliwa), która z wiadomego powodu może liczyć obecnie na znaczny wzrost przychodów i zysków. Sektor paliwowy jest obecnie notowany z wyprzedzającym C/Z wynoszącym 20,2, co jest znacznie wyższe od 10-letniej średniej (13,8) oraz odczytu sprzed 3 miesięcy (16). Kolejnym wygranym ostatnich kwartałów jest przemysł, który również notowany jest drożej niż przeciętnie w ciągu ostatnich 10 lat (wyprzedzające C/Z = 24,8 wobec długoterminowej średniej 19,6).
Poza wyżej wymienionymi największe zmiany dotyczą sektora dóbr luksusowych (do którego należą m.in. Amazon i Tesla widziane przez wielu jako spółki technologiczne) oraz finansów, bo obydwie części rynku w ostatnich kilku kwartałach mocno staniały. Co ciekawe, finanse są najtańszym obecnie sektorem i w tandemie z nieruchomościami i ochroną zdrowia zamykają stawkę pod względem wyceny. To rzadka sytuacja, która daje wyraz niepewności giełdy, ale nie sądziłem, że tak szybko zobaczymy „przeceny” w sektorach, które nie tak dawno temu dominowały pod kątem wycen (widać to po granatowych słupkach z wartością średniego wyprzedzającego C/Z dla okresów 10-letnich).
Na rynku akcji rządzi niepewność, ale optymiści dalej inwestują, licząc na szybkie rozwiązanie nie tylko konfliktu w Iranie, ale także konfliktu na Ukrainie. Pewne jest to, że żyjemy w turbulentnych czasach, ale założę się, że wiele historycznych okresów było znacznie trudniejsze niż teraz, a nam po prostu „wydaje się”, że nasze czasy są najciekawsze, bo nasze (oraz bo mamy niespotykane wcześniej pokrycie medialne każdego możliwego zdarzenia na świecie). W tym kontekście polecam Ci odciąć się czasem od technologii, bo na mnie i na mój portfel inwestycyjny świetnie działa odwyk od telefonu, którego na co dzień i tak nie używam zbyt często (jak na millenialsa, niezwykle mało „scrolluję”, bo po prostu nie mam na to czasu). Twój portfel akcji po latach podziękuje Ci za to, że zamiast przejmować się geopolityką i sprawdzać co 10 minut kursy akcji, zająłeś się czymś pożytecznym i produktywnym, np. zwiększaniem zarobków lub czymś przyjemnym, np. spędzając czas z rodziną i przyjaciółmi.
Rynek obligacji w drugim kwartale 2026 roku
W związku z rozpoczętym niedawno konfliktem na Bliskim Wschodzie i gigantycznym wzrostem notowań kontraktów na ropę mamy lekki skok inflacji, który być może przerodzi się w krótko- lub średnioterminowy jej wzrost. Wzrost ceny paliwa pośrednio wpływają na ceny dosłownie wszystkiego, co jest bardzo złą wiadomością dla nieinwestujących konsumentów i… być może nie najlepszą informacją dla osób inwestujących w obligacje skarbowe.
Inflacja w 2026 - cisza przed burzą?
Według wstępnego odczytu inflacji za marzec 2026 w Polsce wzrost cen rok do roku wyniósł 3% wobec jeszcze 2,1% między lutym 2026 a lutym 2025. Jest to mimo wszystko dość niewielki skok inflacji, biorąc pod uwagę prawdziwy pik cen paliw na stacjach benzynowych, który jest teraz dodatkowo ograniczony maksymalnymi cenami paliw wprowadzonymi przez polski rząd. Na razie nie zapowiada się, by konflikt między Izraelem i USA a Iranem, miał przyczynić się do wzrostu inflacji tak dużego, jak pandemia COVID-19 kilka lat temu. Można jednak spodziewać się nieco wyższych odczytów inflacji w kolejnych kilku miesiącach nie tylko w Polsce, ale i w USA i innych krajach świata.
Tabela obejmująca okres do lutego 2026 pokazuje „ciszę przed burzą”, bo jeśli dostępne byłyby już dane równiez za marzec, to z całą pewnością wartości rocznej inflacji byłyby tu znacznie wyższe. Niebawem przekonamy się, jak wysoki i długotrwały będzie skok inflacji, ale nawet teraz na rynku widać powrót zainteresowania obligacjami indeksowanymi inflacją.
Rentowności obligacji w marcu 2026
Wyższe oczekiwania inflacyjne to twardy orzech do zgryzienia dla emitentów długoterminowych obligacji skarbowych. Powrót inflacji spowodował spadek cen obligacji stałoprocentowych notowanych na rynku, a wraz z nim skok rentowności obligacji 10-letnich do poziomów sprzed około roku (lub nawet z 2022 dla niektórych krajów). Rentowność polskich obligacji skoczyła w ciągu miesiąca z 5% do 5,9%, sprawiając, że inwestycja w obligacje stałoprocentowe daje dużo wyższą 10-letnią rentowność do wykupu, reagując na oczekiwania wyższej inflacji w naszym kraju przez długie lata.
Nie będę ukrywał, że nie jestem zachwycony dużym wzrostem rentowności obligacji skarbowych, bo tylko „krzyżuje to plany” mojej „długoterminowej spekulacji na obligacjach o wysokiej duracji”. Jednak plany te nie legły w gruzach, bo dalej traktuję to jako inwestycję długoterminową i nie mam powodów do paniki, zważywszy na to, że od wielu miesięcy uśredniam ceny zakupu takich obligacji i wybieram do portfela obligacje o różnej duracji, głównie od 10 do 20-25 lat.
Stopy procentowe a rentowność obligacji w marcu 2026 - Polska i USA
Czy spekulacja na spadek rentowności (i wzrost cen) obligacji stałoprocentowych i zerokuponowych ma w 2026 roku dalej silne podstawy? Wiem, że niektórzy spodziewają się dużego spadku rentowności obligacji tego typu już od ładnych kilku lat i powoli się niecierpliwią, ale warto przyznać szczerze, że w warunkach niestabilnych geopolitycznie i gospodarczo, trudno o spokój na rynku długu. Obecnie – jak na ironię – czynnikiem sprzyjającym rynkowi obligacji mógłby być krach na rynku akcji (bo inwestorzy w czasach spadków na giełdzie akcji faktycznie często uciekają do zyskujących wtedy na atrakcyjności obligacji skarbowych). Drugim czynnikiem sprzyjającym wzrostowi cen obligacji stałoprocentowych lub zerokuponowych notowanych na rynku byłaby stabilizacja inflacji na niskim poziomie, która wiązałaby się z zakończeniem trwających konfliktów zbrojnych.
Na rynku polskich obligacji mamy dość ciekawą sytuację, w której rośnie przepaść między rentownością obligacji 10-letnich a stopą referencyjną NBP, będącą na ogół górną granicą oprocentowania lokat oferowanych przez banki. Rentowność obligacji 10-letnich na ogół potrzebowała przynajmniej kilku lat, by podążyć za stopami procentowymi (i zwykle całkiem słusznie pozostawała przynajmniej 1-2 p.p. wyżej od stóp procentowych), więc na znaczne obniżki rentowności przyjdzie nam jeszcze prawdopodobnie trochę poczekać.
Przyszło nam żyć w ciekawych czasach, bo jeszcze 5 lat temu rentowność polskich obligacji na poziomie 5,9% byłaby marzeniem wielu inwestorów, którzy godzili się na mrożenie 2-2,5% na 10 lat, a dziś przechodzi się wobec 5-6% obojętnie.
Nie inaczej jest w USA, gdzie pomimo cięć stopy procentowej, rentowność obligacji 10-letnich pozostaje na wysokim poziomie okolic 4-4,5%. Choć jest to cel rządzących w USA, FED nie ma na razie powodów do nadmiernego obniżania tamtejszych stóp procentowych. Z tego powodu raczej nie powinniśmy spodziewać się dalszych drastycznych cięć, więc spekulacja na obligacjach stałoprocentowych i zerokuponowych z USA może przerodzić się w inwestycję długoterminową. Piszę to oczywiście żartobliwie, ale wysokie rentowności obligacji długoterminowych mogą być z nami na przynajmniej kilka kolejnych kwartałów i mocno zależeć od uspokojenia polityki zagranicznej USA.
Dla wielu osób nie jest to jednak żaden problem, bo mimo wrażenia przegranej w wyścigu technologicznym i końca światowej dominacji USA, na rynku jest wielu inwestorów, którzy chętnie kupują amerykańskie obligacje po kursie dolara wynoszącym 3,5-3,7 złotego oraz z rentownością do wykupu na poziomie 4-4,5% na 10 lat. Sam zresztą należę do tych osób, rozumiejąc, że ponoszę tak zarówno ryzyko walutowe, jak i ryzyko stóp procentowych, sądząc, że biorąc pod uwagę niską atrakcyjność cenową alternatyw, jest to stale dość dobry sposób na średnioterminowe przechowywanie kapitału, za który mógłbym w przyszłości kupić przecenione akcje.
Długoterminowo obligacje o wysokiej duracji nie miały szansy z akcjami, ale i prezentowały niższą od tych drugich zmienność, a ich wyniki były dużo lepsze (spodziewanie) od obligacji krótkoterminowych. Po mojej spekulacji na obligacjach nie spodziewam się cudów i dopóki w moim portfelu jest miejsce na obligacje, a stopy procentowe są na wyższych poziomach niż średnio w ostatnich 10-15 latach, dopóty będę miał tam obligacje stałoprocentowe i zerokuponowe o wysokiej duracji. Czysty pragmatyzm – nie widzę lepszych alternatyw, ale jeśli je widzisz, to zapraszam do dyskusji w komentarzach (jak zwykle).
Swoją drogą – ciągle pamiętam o obiecywanym przeze mnie od dawna artykule o kupowaniu obligacji skarbowych m.in. w Interactive Brokers i dalej zobowiązuję się go w końcu napisać i wydać :).
Szukasz taniego konta maklerskiego do akcji i ETF-ów?
Nota XTB: Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.
Chcesz założyć bezpieczne konto z bogatą ofertą ETF-ów?
Szukasz dobrego zagranicznego konta maklerskiego?
Aktualny ranking kont maklerskich do akcji i ETF-ów znajdziesz tutaj.
Towary, kruszce, surowce i kryptowaluty w marcu 2026 roku
Ostatnie lata są bezprecedensowe w kwestii zmienności na rynku towarów i kruszców, przy czym bardzo pomaga tu dołączenie kryptowalut, które część rynku także (moim zdaniem nieco mylnie) postrzega jako podobną kategorię aktywów. Ja bardziej z przyzwyczajenia i z utworzonej tu lata temu tradycji omawiam kryptowaluty wraz z surowcami i z kruszcami, ale absolutnie nie nadaję im wartości użytkowej i przydatności, którą mają surowce i trwałości, które mają kupowane w formie fizycznej kruszce.
W tym kwartale na omówienie zasługują przede wszystkim metale szlachetne i kryptowaluty i to na nich skupię się w tym rozdziale wpisu.
Nominalne stopy zwrotu towarów i krytpowalut z I kwartału 2026 roku
Również w przypadku tabeli ze stopami zwrotów towarów, surowców, kruszców i kryptowalut zaczynam prezentować wszystko w PLN (polskim złotym). Ropa i węgiel wracają po kilku słabszych latach, a węgiel zyskuje poniekąd pośrednio ze względu na wzrost cen innych surowców energetycznych i paliw. Pamiętajmy jednak, że surowce nie są produktywną klasą aktywów i mimo tego, że czasem rosną bardzo dynamicznie, to długoterminowo oscylują wokół podobnych wartości i co najwyżej podążają za inflacją.
Metale szlachetne mają wreszcie swoje pięć minut, bo od początku 2024 roku znacząco wzrosła zarówno cena złota, jak i cena niedocenianego wcześniej przez lata srebra. Rok 2026 przyniósł na razie ochłodzenie, które w tabeli pokazującej stopy zwrotu z trzech pierwszych miesięcy 2026 roku nadal wygląda na wzrost, ale gdy przyjrzymy się wykresowi, to widać na nim wyraźne zahamowanie trendu wzrostowego. Przypomina to zresztą „zrywny” styl wzrostów cen złota i srebra z lat 2009 – 2011, po których mieliśmy coś, co w najlepszym wypadku mogę nazwać latami stagnacji:
Sytuacja na rynku metali szlachetnych jest dość ciekawa, bo nawet ich wielcy „wyznawcy” i zwolennicy widzą tu pewne zmęczenie i być może nadmierny wzrost oraz ryzyko stagnacji w kolejnych latach. Tak jak akcje przyzwyczaiły nas do dość równomiernego wzrostu i zmienności na poziomie 13-15% rocznie, tak metale szlachetne od lat wykazują wyższą zmienność objawiającą się nierównomiernym wzrostem w formie maksymalnie 1- lub 2-letnich „zrywów”, a później wieloletnią stagnacją.
Realne stopy zwrotu towarów i krytpowalut z I kwartału 2026 roku
Bardzo wielu osobom surowce i metale szlachetne kojarzą się z przeciwdziałaniem inflacji. Jest to złe skojarzenie, bo gdy skorygujemy stopy zwrotu o polską inflację, zobaczymy, jak często (w jak wielu latach) te klasy aktywów przegrywały z inflacją. Dla wielu będzie to wprost szokujące, ale np. srebro równie często wygrywało, co przegrywało z inflacją, co nie zmienia faktu, że imponujące +102,6% powyżej inflacji w roku 2025 sprawia, że zarówno złoto, jak i srebro poradziły sobie z inflacją w latach 2017 – 2025 bezproblemowo. Po prostu w krótkich terminach nie ma tu żadnej gwarancji pobicia inflacji i są historyczne daty zakupu, po których złoto przegrywałoby z amerykańską inflacją nawet przez ponad 40 lat (warto wiedzieć), więc dajmy sobie wreszcie spokój z mylną narracją o tym, że złoto zawsze i niezależnie od ceny zakupu pokonywało w krótkim i średnim terminie inflację.
Po skorygowaniu stóp zwrotu o polską inflację szczególnie słabo wyglądają stopy zwrotu surowców, które – jak wcześniej wspomniałem – nie są produktywną klasą aktywów (jak np. akcje lub nieruchomości na wynajem). Oznacza to, że surowce same w sobie niczego nie produkują/nie wzrastają/nie dają kuponów, ani dywidend, co samo w sobie nieco przekreśla sens długoterminowego inwestowania w nie i stawia je raczej na półce „krótkoterminowa spekulacja” niż „długoterminowe inwestowanie”. Właśnie dlatego dziwię się, że wielu doświadczonych i znanych inwestorów, np. Ray Dalio, dodaje indeksy surowców do swoich portfeli permanentnych, (w tym przypadku All-Weather Portfolio, czyli do portfela na każdą pogodę). Jak bym nie „znęcał” się nad danymi historycznymi, tak nie mogę osiągnąć korzystnego efektu poprzez dodanie do niego ETF/ETC na zdywersyfikowany indeks surowców.
Milczałem na razie o kryptowalutach, tak jak milczy o nich naganiająca przez lata na takie inwestycje branża krypto :). Pozwolę sobie teraz omówić drugi z rzędu nie najlepszy dla kryptowalut rok, a dokładniej jego początek, bo im głębiej spadamy od szczytu, tym lepszy moment na pisanie o inwestowaniu w bitcoin inwestora, który do sprawy podchodzi pragmatycznie i bez złudzeń.
Niezawodne cykle na BTC? Ile do dołka?
Jeśli bywasz tu nie od dziś, to znasz mnie jako wielkiego zwolennika analizy technicznej i propagatora inwestowania w kryptowaluty, więc nie zdziwi Cię poniższa analiza. W poprzednim „cyklu BTC” moja żartobliwa analiza z końca 2023 roku (tu przeczytasz całość) pozwoliłaby nawet potroić kapitał w niespełna 3 lata. Czas na przedstawienie kolejnej, rozpoczynając od niezwykle szczegółowej analizy technicznej wykresu głębokości obsunięć bitcoina, zgodnie z którym kolejne obsunięcie powinno sięgnąć około 69-72% od szczytu, co sugeruje, że kolejne minimum BTC może wystąpić na poziomie około 34 – 39 tys. USD.
Jest to rzecz jasna wróżenie z fusów i obstawianie, że ludzie dalej widzą w bitcoinie wartość, którą widzieli w poprzednich cyklach halvingowych. Choć wielu ekspertów kryptowalutowych już dawno ogłosiło koniec z cyklami, to BTC uparcie zachowuje się tak, jak gdyby cykle dalej działały, więc pozostaje trochę poczekać i sprawdzić samemu, czy kurs BTC spadnie w rejony 30-40 tys. USD. Dla entuzjastów kryptowalut kurs BTC nawet teraz jest atrakcyjny, bo zbliżamy się do -50% od poprzedniego szczytu, który przypadł w październiku 2025 roku. To by było na tyle, jeśli chodzi o dobre wiadomości, bo jest też coś niesamowicie negatywnego, jeśli chodzi o BTC.
BTC gaśnie z cyklu na cykl
Mimo że obsunięcia od szczytu są podobne z każdym kolejnym cyklem, to każdy kolejny szczyt jest nieco niżej wobec poprzedniego. Ci, którzy pamiętają szczyty 2013 i 2017 mogą szczycić się gigantycznymi zyskami z kryptowalut, ale w 2021 i w 2025 wzrosty – choć stale imponujące – wskazywały na to, że BTC gaśnie.
- W grudniu 2013 byliśmy na +4080% od poprzedniego szczytu.
- W grudniu 2017 byliśmy na +1463% od poprzedniego szczytu.
- W listopadzie 2021 byliśmy na +247% od poprzedniego szczytu.
- W październiku 2025 byliśmy na +86% od poprzedniego szczytu.
- Czy to oznacza, że kolejny szczyt (wrzesień 2029?) będzie już tylko na poziomie +30% do +40% od poprzedniego (126 300 USD)?
Osobom, które wzięły tę analizę na serio, przypominam, że inwestycji powinno dokonywać się tylko, jeśli rozumie się jej przedmiot, w tym przypadku BTC. W tym kontekście polecam książkę „Mastering Bitcoin”, którą można pobrać za darmo z tej strony. Nawet jeśli nie wyjaśni Ci to fenomenu udanych spekulacji na BTC i nie przedstawi sposobu na jego fundamentalną wycenę, to przynajmniej zrozumiesz, jak działa blockchain i bitcoin na tyle, by móc pochwalić się przed znajomymi czymś, czego tak naprawdę nie rozumie większość społeczeństwa, w tym (moim zdaniem) duża część „kryptoinfluencerów”.
Aha – wielu z Was sugerowało mi wpis o inwestowaniu w kryptowaluty i myślę, że dobrym momentem na jego wydanie może być końcówka tego roku. Przynajmniej uniknę w ten sposób zarzutu o wydawanie go na górce (cenowej) ;).
Disclaimer: ta żartobliwa analiza jest (jak zwykle) wyrazem mojej kreatywności i nie brałbym jej na serio, przeznaczając na to więcej niż 5% mojego portfela.
Podsumowanie
Mamy turbulentne czasy w geopolityce i na rynku surowców. AI, zamiast stabilizować, rewolucjonizuje i destabilizuje rynek pracy (a przynajmniej wielu tak sądzi), choć może się skończyć tak jak z osobami, które wraz z rewolucją przemysłową XX wieku przewidywały, że maszyny sprawią, że zabraknie pracy, a tym, którzy będą ją mieli, wystarczy jej na maksymalnie 4-5 godzin dziennie.
Jestem racjonalistą, jeśli chodzi o wpływ nowinek technicznych na gospodarkę, w tym rynek pracy. Nawet jeśli jakieś rozwiązanie technologiczne, tak jak np. internet, znacząco wpływa na ekonomie, to zwykle dzieje się to dość powoli i w odpowiednich fazach i zamiast rewolucji, mamy ewolucję. Skoro AI ma zrewolucjonizować rynek pracy, to prawdopodobnie zamiast programistów, za jakiś czas będziemy zatrudniać osoby, które potrafią wyjaśnić AI, co ma zaprogramować lub poprawić błędy w kodzie, które zrobiła sztuczna inteligencja.
Jako zwolennik AI, wiem, że jesteśmy bardzo dalecy utworzenia tego, co klasycznie nazywano sztuczną inteligencją, czyli AGI (Artificial General Intelligence), czyli takiej, która ma zdolność wykonania każdego zadania, które jest w stanie wykonać człowiek. Dlatego nie spodziewam się, że wpływ AI na giełdę będzie tak duży, jak wieszczą to entuzjaści sztucznej inteligencji, a w zasadzie LMM-ów, które jeszcze niedawno nazywano algorytmami opartymi na sieciach neuronowych, a nie sztuczną inteligencją.
W świecie inwestowania jest równie dużo marketingu, co merytoryki. Z czasem zauważam, że może nawet marketing przeważa i tymczasowa moda na ESG (inwestowanie środowiskowe) zmieniła się modą na inwestycje w AI, a prawdziwy rozwój technologii nie sprawi, że wygra tylko sektor technologiczny, a przyspieszy łączny rozwój gospodarczy w wielu gałęziach gospodarki. Jest to tym bardziej powód do inwestowania w zdywersyfikowany indeks akcji zamiast wybierania „gorących sektorów”, co może się skończyć dobrze w krótkim terminie i tragicznie w długim.
Czytając ten wpis, możesz odnieść wrażenie, że jestem giełdowym sceptykiem, podczas gdy jestem prawdziwym optymistą, a do giełdy mam podejście stoickie, gdzie nie przejmuję się tym, na co nie mam wpływu i po prostu regularnie inwestuję, co dotychczas dawało mi bardzo dobre wyniki. Mój sceptycyzm dotyczy wszelakich „guru”, sprzedawców marzeń i ludzi, którzy nie lubią danych i zamiast nich opierają się na opiniach lub śmiałych prognozach wyssanych z palca, czego nigdy na tym blogu nie robię.
Daj znać, czy wpis się podobał i co sądzisz o obecnej sytuacji na rynkach finansowych, bo ciekawych dyskusji nigdy za wiele. Przypominam że omówienie moich wyników dopiero w czerwcu, bo choć wpisy portfelowe publikuję co kwartał, to mój portfel omawiam, w co 2. wpisie tego typu (tylko w czerwcu i grudniu). Do następnego!
Zapisz się do mojego newslettera:
Wyraziłeś/-aś chęć zapisu do mojego newslettera. Teraz sprawdź swoją skrzynkę E-mail i potwierdź chęć zapisania się.
Zastrzeżenie
Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.















