You are currently viewing Obligacje (6/6) – Spekulacja na obligacjach czyli ciemna strona obligacji

Obligacje (6/6) – Spekulacja na obligacjach czyli ciemna strona obligacji

Okazje są wszędzie, trzeba tylko nauczyć się je dostrzegać.

Poprzedni wpis o obligacjach, czyli „Obligacje (5/6) – Jak poprawnie inwestować w obligacje niezależnie od koniunktury?” odpowiada na pytanie jak powinno się inwestować w obligacje. Słowem „inwestować” podkreśliłem zamiar inwestora do trzymania ich na rachunku aż do osiągnięcia przez nie dojrzałości, czyli ich wykupu przez emitenta. W części szóstej, którą właśnie czytasz omówię alternatywne podejście do obligacji, czyli kupowanie ich z zamiarem osiągnięcia zysku poprzez ich sprzedaż po wyższej cenie. Czy spekulacja na obligacjach popłaca i z jakim nastawieniem do swoich finansów inwestor będzie w stanie na niej zarobić opiszę Ci na praktycznych przykładach z ostatnich kilku lat mojego życia.

Zostawiłem ten temat na sam koniec serii celowo, gdyż wymaga on wiedzy przekazanej we wszystkich poprzednich wpisach z serii, a zwłaszcza w pierwszym, drugim i piątym. Ponadto liczyłem i dalej liczę na to, że większość czytelników odnajdzie się lepiej w zwykłym inwestowaniu w obligacje, które pokryłem w poprzedniej części o doborze odpowiednich papierów dłużnych w odpowiednim momencie. Jestem niemal przekonany, że ten wpis przypadnie Ci do gustu, ponieważ będzie on w swojej praktyczności przypominał raczej teksty „portfelowe”, które dotychczas cieszyły się na moim blogu największą popularnością. Pozostaje mi życzyć Ci miłej lektury i dużo skupienia, które przyda Ci się do pełnego zgłębienia tematu i na kolejne kilkanaście minut niejako „wejścia w moje buty”.

Podcast

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto powinien, a kto nie powinien spekulować na obligacjach.
  • Jak spekulować na obligacjach skarbowych poprzez „granie na spadki stóp procentowych”.
  • Jak znaleźć okazję na rynku wtórnym obligacji korporacyjnych i kupić papiery „spółki w niełasce” znacznie poniżej ich ceny godziwej.
  • Jak wykorzystać moment złego sentymentu do całej branży lub rynku, by kupić „przecenione” obligacje bardzo dobrej jakości.

Dla kogo jest spekulacja na obligacjach?

O ile długoterminowym i spokojnym inwestowaniem zajmuje się na co dzień to tym, co zaraz opiszę param się jedynie od święta. Zanim przejdziemy do części merytorycznej wpisu pragnę wyjaśnić Ci co w ogóle skłoniło mnie do zajmowania bardziej ryzykownych pozycji na giełdzie niż zwykle i jakie cechy charakteru przydadzą Ci się do robienia tego poprawnie. Materiał, który znajdziesz w tym wpisie opisuje styl inwestowania o wiele bardziej ryzykowny niż zwykłem opisywać na blogu, więc pamiętaj, że wiąże się on z większym ryzykiem częściowej lub całościowej utraty zainwestowanych środków. Wolę zostawić tu takie ostrzeżenie, ponieważ wielu z moich czytelników to początkujący inwestorzy, którzy podobne działania powinni przełożyć na później i podejmować tylko jeżeli będą bardzo dobrze poinformowani o sytuacji państwa lub spółki. Zacznę od przedstawienia Ci własnej historii ze spekulowaniem na obligacjach i wyjaśniania skąd wziął się we mnie taki szalony pomysł.

Dlaczego i kiedy podjąłem decyzje o spekulacji na obligacjach?

Pamiętam, gdy na początku mojej przygody z obligacjami powoli docierało do mnie, że na ich rentowność wpływają dwie składowe. Opisałem to bardzo dokładnie w artykule „Obligacje (5/6) – Jak poprawnie inwestować w obligacje niezależnie od koniunktury?„, więc żeby nie powielać treści krótko o nich wspomnę w kontekście spekulacji na obligacjach. Każdą obligację cechują nominał oraz kupon, które pozostają niezmienne przez cały czas jej trwania, czyli od momentu emisji do chwili wykupu przez emitenta. Jeśli kupisz od spółki papier wart 100 złotych, który ma płacić 10% kuponu każdego roku, a emitent odda Ci Twoje środki za 10 lat to, pomijając podatek Belki, w ciągu dekady zarobisz jakieś 100 zł oraz otrzymasz zainwestowane 100 zł z powrotem. W efekcie ze 100 zł otrzymasz 200 zł, co jest bardzo satysfakcjonującym (i niemal nierealnym w tych czasach) wynikiem inwestycyjnym.

Pomyśl teraz ile zarobiłbyś odkupując ten papier od kogoś w ostatnim roku trwania po obniżonej cenie, przykładowo 97 złotych, czyli gdy do wykupu pozostał jeszcze rok. Uproszczone obliczenie mówi, że 10 zł kuponu i 3 zł różnicy wartości przy pominięciu podatków zamiast obiecanego 10% przyniosłoby Ci jakieś 13% w skali roku, co jest znacznie lepszym wynikiem inwestycyjnym. Był w moim inwestowaniu okres, gdy nie byłem do końca zadowolony z oferowanych przez obligacje bezpiecznych spółek niskich kuponów i postanowiłem rozejrzeć się w poszukiwaniu okazji na rynku.

Z zasady unikałem obligacji już emitowanych z wysokim kuponem, gdyż uważam je za mniej bezpieczne, a spółki, które je sprzedają za przyparte do mury i mające problem z płynnością. W związku z tym nagminnie obserwowałem lekkie spadki kursów papierów dłużnych firm, które znałem i uznawałem za bezpieczne, które następnie zacząłem powoli skupować po „promocyjnych cenach”. Po kilku miesiącach takich działań „obudziłem się” w sytuacji, gdy wszystkie zakupione przeze mnie emisje obligacji nabyłem z dyskontem, czyli taniej od ich ceny nominalnej. Spowodowało to zwiększenie ich rocznej rentowności ze średnio 3,5% do 5,5% brutto, wcale nie narażając mnie na większe ryzyko inwestycyjne.

Opisana sytuacja była tym, co nazywam „lekkim spekulowaniem”, ale mam za uszami też bardziej ryzykowne epizody. Zdarzyło mi się nawet kupować obligacje firm w niełasce (ang. fallen angels), które niegdyś uważane były za bezpieczne, ale pewne zdarzenia sprawiły, że inwestorzy zaczęli je postrzegać inaczej. Zanim opiszę Ci jak dokonuję zarówno spekulacji lekkiej, jak i nieco cięższej, przedstawię Ci cechy inwestora, który według mnie odnajdzie się w takim działaniu najlepiej.

Jakie cechy charakteru przydadzą się przyszłemu spekulantowi?

Często wspominam, że według mnie tylko jakieś 15-20% populacji ma zadatki na zostanie skutecznymi inwestorami. Potwierdza to się w komunikatach większych brokerów, według których między 80, a 90% rachunków brokerskich traci pieniądze. Nie istnieje jednak żadna oficjalna statystyka, mówiąca ani ile inwestorów przegrywa z indeksem, ani ile ma średnioroczne straty, ale domyślić się można, że większość z nich jest na minusie. Dzieje się tak głównie ze względu na nierealistycznie wysokie oczekiwania dotyczące stóp zwrotu oraz na brak cierpliwości. Skoro już o niej mówimy to w skutecznej spekulacji przydadzą Ci się następujące cechy trzy cechy:

  • Wstrzemięźliwość w dokonywaniu transakcji. Spekulacja obligacjami nie oznacza wybierania wszystkich okazji, a jedynie te najlepsze, bo niekiedy zamrozisz tak środki na całe miesiące i lepiej byś czuł się z tym komfortowo.
  • Dociekliwość i chęć do przeprowadzania analizy finansowej. Jeśli rynek twierdzi, że spółka zbankrutuje to nie zawsze tak będzie, więc warto nauczyć się samemu czytać i dokładnie badać sprawozdania finansowe.
  • Cierpliwość jest kluczowa, bo spekulując na obligacjach często będziesz musiał poczekać na spodziewany rezultat trochę dłużej niż kilka sesji giełdowych. Z tego powodu powinieneś się raczej nastawiać na kilkutygodniowe lub kilkumiesięczne zajmowanie pozycji i cierpliwe trwanie w niej aż do zajścia zdarzenia lub wystąpienia sytuacji, pod którą grasz.

Te trzy cechy w połączeniu z doświadczeniem, które naturalnie nabywa się zwłaszcza dzięki praktyce, pozwolą Ci osiągnąć ponadprzeciętne rezultaty z inwestycji w obligacje bez potrzeby podejmowania nadmiernego ryzyka.

Jak spekulować na obligacjach skarbowych?

Pierwszy rozdział wpisu dotyczyć będzie spekulacji na zagranicznych obligacjach skarbowych, a konkretnie tych emitowanych przez europejskie i amerykańskie instytucje skarbu państwa. Wielu czytelników pytało mnie w wiadomościach dlaczego ktoś mógłby w ogóle kupić ujemnie oprocentowany dług Niemiec, Francji, czy Szwajcarii, wiedząc, że na takiej inwestycji straci pieniądze. Paradoksalnie, kupując obligacje, za których posiadanie nie otrzymywało się prawie nic można było w historii dość sporo zarobić. Podejmowało się tego nie z założeniem długoterminowego trzymania takich papierów, a raczej „grania pod dalsze spadki stóp procentowych”, a w efekcie stawianie na wzrost cen trwających (mimo, że słabo oprocentowanych) obligacji.

Gra na wzrost cen obligacji skarbowych

Każdy doświadczony inwestor wie, że istnieją derywaty oparte o stopy procentowe danego kraju, a więc można „obstawiać” bezpośrednio kierunek ich zmian. Ja zdecydowałem się na zagranie pośrednie, kupując w różnych momentach ostatnich dwóch lat dwa ETF-y inwestujące w już wtedy marnie oprocentowane obligacje skarbowe. Jak niejednokrotnie (jeszcze w 2019 roku) pisałem, spodziewałem się dekoniunktury na giełdzie, a zatem dalszych cięć stóp procentowych. Takie działania spowodowałyby sytuację wzmożonego popytu na „bezpieczne” papiery wartościowe, w tym obligacje, co następnie windowałoby ceny ich już trwających emisji.

Pierwszego z opisywanych w tym tekście zagrań dokonałem w pierwszej połowie 2019 roku, a dotyczyło ono ETF-a na globalny indeks obligacji każdego typu, ale głównie „skarbówek”. Moim celem było uzbrojenie się w instrument finansowy oferujący możliwość zarobku na spadkach stóp procentowych oraz na wzroście kursu dolara. Z tych dwóch powodów doskonałym instrumentem okazał się inwestujący w obligacje różnych krajów ETF o tickerze AGGU.UK, posiadający następującą ekspozycję geograficzną:

Spekulacja na obligacjach - AGGU UK

W skrócie: rynki rozwinięte i ich obligacje zabezpieczone (ang. hedged) wobec dolara. Jak mogłeś zauważyć po historycznych wpisach portfelowych jeszcze w 2019 roku przeczuwałem nadchodzące osłabienie koniunktury i przyszłą konieczność cięcia stóp procentowych. Z tego powodu dobrym pomysłem wydało mi się w lutym ubiegłego roku zakupienie kilku tysięcy jednostek ETF-a AGGU.UK, którego pełna nazwa to iShares Core Global Aggregate Bond UCITS ETF.

O spekulacji na AGGU.UK

Zanim przedstawię Ci wynik tego bądź co bądź dobrego zagrania spekulacyjnego chciałbym wyjaśnić Ci krok po kroku mój tok rozumowania w momencie zakupu, czyli w lutym 2019 roku. Oto co kierowało moim działaniem, sprawiając, że w ogóle zająłem taką pozycję:

  • Wspomniany ETF inwestuje w światowe obligacje skarbowe, ale ma zabezpieczenie (ang. currency hedge) wobec dolara. Oznacza to, że ponosiłem ryzyko walutowe jedynie na linii USD/PLN, czyli dokładnie tam, gdzie chciałem je ponieść, bo przewidywałem umocnienie dolara wobec naszej waluty. Kurs USD/PLN z lutego 2019 r. wynosił około 3,8.
  • ETF AGGU.UK agreguje obligacje większości krajów rozwiniętych, które w tamtym momencie były w trakcie masowego skupu, a więc spadku ich rentowności. Dla przykładu:
  • Głównym motorem spadku rentowności długu państw rozwiniętych był popyt banków centralnych na nisko oprocentowany dług, emitowany w celu rozruszania ich gospodarek przy pomocy inwestycji publicznych. Przewidywałem w tamtym momencie możliwe umocnienie dolara wobec złotówki z równoległą kontynuacją spadku rentowności światowych obligacji. Z tego powodu zakupiłem kilka tysięcy jednostek AGGU.UK z myślą o potrzymaniu ich maksymalnie około 1 roku ze względu na zbyt duże ryzyko ustabilizowania się rentowności obligacji. Na moje szczęście banki centralne kontynuowały skup tych kiepsko oprocentowanych (niekiedy negatywnie!) aktywów, wywołując następujący wpływ na cenę wspomnianego ETF-a:

Spekulacja na obligacjach - AGGU UK wykres

Trzymając jednostki tego ETF-a przez blisko 7 miesięcy jego wartość wzrosła z 5,15 USD za jednostkę do prawie 5,55 USD za jednostkę. Jednocześnie kurs dolara wzrósł z około 3,8 PLN do 4 PLN. W ujęciu realnym wobec złotego to zagranie wyglądało następująco:

Spekulacja na obligacjach AGGU UK wykres zlotowka

Zanotowałem więc ponad 11% zysk brutto z transakcji na obligacjach skarbowych o bardzo niskiej rentowności. Wiedza o masowym skupie obligacji państw rozwiniętych była wtedy powszechna i pisały o niej różne źródła, np. Bloomberg i Reuters, a więc wielu inwestorów indywidualnych zrobiło coś podobnego. W retrospekcji ta transakcja była zdecydowanie najmniej ryzykowna z wszystkich tych, które opisuję w tym wpisie, a zysk z niej był w tej perspektywie co najmniej zadowalający. Kolejna transakcja dotyczyła bardziej lokalnego długu skarbowego, czyli obligacji GILT rodem ze Zjednoczonego Królestwa.

O spekulacji na IGLT.UK

IGLT.UK to fundusz ETF agregujący różne serie obligacji skarbowych Wielkiej Brytanii. Przykuł on moją uwagę pod koniec 2019 roku ze względu na jedną z najwyższych rentowności wśród krajów rozwiniętych Starej Europy. Wyobraź sobie, że rząd Wielkiej Brytanii, zapewne również przez niepewność związaną z Brexitem, oferował papiery o rentowności blisko 1%, podczas gdy inne kraje Europy oferowały obligacje o kuponie blisko 0% lub nawet ujemnym! Przyznaję, że mój zysk na tej spekulacji wynikł bardziej z przypadku związanego z sytuacją epidemiczną i rozwojem COVID-19 niż z założeń jakie wtedy poczyniłem, a brzmiały one następująco:

  • Wielka Brytania, pomimo Brexitu, ma bardzo stabilną gospodarkę, a więc relatywnie wysoka rentowność obligacji (~1%) zostanie z czasem obniżona wzmożonym popytem na bezpieczne papiery skarbowe, a więc cena jednostek trwających emisji wzrośnie.
  • Ta spekulacja mogła stać się inwestycją długoterminową, bo część aktywów i tak chciałem trzymać w funcie brytyjskim, a jego tamtejszy kurs wobec złotówki był umiarkowany (~ 4,95). W najgorszym wypadku cena ETF-a stałaby w miejscu, a jego kupony dalej wynosiłyby ok. 1% rocznie, gdyż jest to ETF typu distributing.

I w tym przypadku udało mi się dobrze wyczuć sytuację, choć jest to raczej zasługa przypadku, czego dowody zamieszczam poniżej. Zacznijmy od drastycznego cięcia brytyjskiej stopy procentowej LIBOR GBP:

Spekulacja na obligacjach - LIBOR3M na poczatku 2020 roku

Pierwszy drobny ruch nastąpił jeszcze w styczniu, a jego kontynuacja wymuszona była sytuacją związaną z pandemią choroby COVID-19. Nie przewidziałem poprawnie powodu, ale „farciarsko” przewidziałem skutek, a więc w tandemie z obniżeniem stóp procentowych wzrosła wartość trwających emisji obligacji rządu Wielkiej Brytanii, a wobec tego cena jednostki ETF-a IGLT.UK:

Spekulacja na obligacjach - IGLT UK wykres

Obligacje te trzymałem wystarczająco krótko, by nigdy nie otrzymać z nich dywidendy, stąd nie będę miał problemu z rozliczeniem podatkowym. Co ciekawe w międzyczasie kurs funta brytyjskiego wobec złotego wzrósł, a więc w ujęciu realnym mój zysk był wyższy i wynosił ponad 10%, co widać na poniższym wykresie:

Spekulacja na obligacjach - IGLT UK wykres PLN

Niestety przy obecnej, rekordowo niskiej, efektywnie ujemnej rentowności wszystkich obecnych emisji obligacji skarbowych GILT podobna spekulacja raczej traci swój sens. Tym niemniej udało mi się osiągnąć prawie 10% zysku na krótkiej, około 5 miesięcznej pozycji na GILT-ach otwartej, gdy te oferowały wyższą rentowność niż ich „europejskie siostry”, czyli obligacje skarbowe innych krajów rozwiniętej Europy.

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam jeszcze więcej przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu!

Wnioski płynące ze spekulacji na obligacjach skarbowych

Oto czego nauczyły mnie te i kilka innych „epizodów” spekulacji na obligacjach skarbowych:

  • Dynamika zmian cen jest tu zwykle na tyle niska, że „przetrwa je” nawet defensywny inwestor.
  • Zagrania bazowały na szeroko znanych i komentowanych oczekiwaniach dotyczących stóp procentowych oraz rentowności przyszłych emisji obligacji skarbowych. Były to więc informacje szeroko dostępne i potwierdzone przez wielu ekspertów.
  • Wszystkie pozycje otwierałem czasowo z założeniem, że:
    • Wariant A: po prostu zerwę pozycję bez zysku.
    • Wariant B: zmienię „spekulację” na pozycję długoterminową z akceptowanie wysoką roczną wartością kuponu.
  • Ryzyko walutowe akceptowałem świadomie, oceniając, że obce waluty raczej umocnią się wobec złotówki niż vice versa.

Można podsumować, że jak na spekulację były to zagrania dość defensywne, a może nawet nudnawe. Co jednak, gdy inwestor jest w stanie zaakceptować większe ryzyko, oczekując wyższej stopy zwrotu? Może on spróbować swoich sił w spekulacji na obligacjach korporacyjnych, z której zdam Ci relację w kolejnych akapitach.

Jak spekulować na obligacjach korporacyjnych?

Spekulację na obligacjach korporacyjnych dzielę na dwa warianty:

  • Mniej ryzykowną grę pod spadek sentymentu do danej branży lub szerokiego rynku. Ten rodzaj spekulacji na obligacjach omówimy na przykładach spadku cen całej branży pożyczkowej przy okazji afery GetBack z 2018 roku.
  • Bardziej ryzykowną grę pod słabą sytuację finansową lub cios reputacyjny dla konkretnej firmy. Ten rodzaj spekulacji opiszę na podstawie zachowań kursów obligacji spółki Getin Noble Bank z 2018 roku.

Obydwa rodzaje zagrań były umiejętnym wykorzystaniem anomalii, które czasowo prezentował rynek o bardzo dużym ryzyku inwestycyjnym. Zwłaszcza w tym drugim przypadku prawdopodobieństwo utraty środków było tak duże, że zdecydowany byłem na zakup papierów dłużnych po bardzo okazyjnych cenach, do których wątpiłem, że w ogóle dojdzie. Na szczęście dla mnie, przeliczyłem się, a papiery Getin Noble Banku były miejscowo przeceniane nawet do 50% swojej oryginalnej ceny! Zacznijmy jednak od opisu nieco bardziej bezpiecznego wariantu spekulacji na obligacjach korporacyjnych, czyli grze na spadek sentymentu inwestorów do konkretnej branży na giełdzie.

Gra na spadek sentymentu rynkowego

O aferze GetBack pisałem już we wpisie „Obligacje (2/6) – Co to jest rynek obligacji Catalyst i skąd jego zła sława?” i nie będę tu powielał treści, ale wspomnę o pewnej ciekawej obserwacji. Poza spółką GetBack w roku 2018 na rynku obligacji były jeszcze trzy firmy z branży szeroko pojętego zarządzania wierzytelnościami:

  • Firma KRUK S.A. działająca na polskim rynku od ponad 20 lat. Obecnie jest to największa firma z branży pożyczkowej, a jej kapitalizacja wynosi aż 2,67 mld złotych.
  • Firma BEST S.A. istniejąca od 15 lat, ale o rząd wielkości mniejsza od Kruka. Jej obecna kapitalizacja, czyli wartość rynkowa to 0,4 mld złotych.
  • Najmniejsza z trzech spółka Kredyt Inkaso o wartości rynkowej 0,1 mld złotych.

Naturalnie, społeczność inwestorów uznaje pierwszą z trzech jako najbardziej bezpieczną, głównie z uwagi na długie lata obecności na rynku, nieskazitelną renomę oraz wielkość zarządzanego portfela wierzytelności. Kolejne dwie firmy, czyli BEST i Kredyt Inkaso nie posiadają już tak solidnej renomy na rynku i są po prostu mniejsze, a więc sprawiają wrażenie mniej stabilnych.

W oczywisty sposób przy okazji afery GetBack „dostało się” wszystkim innym spółkom zarządzającym wierzytelnościami. Paradoksalnie, ja starałem się w całej sytuacji, czyli bankructwie GetBack dopatrzeć się nie zagrożenia, a szansy, bowiem portfele wierzytelności bankruta mogły być tanio sprzedane innej firmie. Faktycznie nie trzeba było długo czekać, by Kruk przejął część rumuńskich wierzytelności bankrutującej spółki. Co zatem działo się na papierach dłużnych tych spółek po oficjalnym ogłoszeniu problemów z płynnością pożyczkowego giganta?

O spekulacji na BEST S.A. i Kredyt Inkaso S.A.

Wraz z rozwojem sytuacji w związku z aferą GetBack polscy inwestorzy coraz bardziej tracili wiarę w inne, zwłaszcza mniejsze firmy pożyczkowe. Na rynku krążyły pogłoski o możliwych nowych regulacjach dla branży wierzytelności oraz o konflikcie na linii Best – Kredyt Inkaso, który sprawiał, że cały sektor wyglądał coraz mniej bezpiecznie. Spowodowało to dosyć znaczne osunięcie kursów trwających obligacji obydwu spółek, które doskonale widać na wykresach poniżej. Zielonymi okręgami oznaczyłem momenty moich zakupów, zaś czerwonymi momenty sprzedaży papierów:

Spekulacja na obligacjach - Best SA

Wybierając obligacje spółki BEST kierowałem się głębokością spadków, a jak wiadomo obligacje trwające dłużej są narażone na spadki o wiele mocniej niż te o krótszym terminie dojrzałości. Z tego powodu wybrałem papiery BST0421 oraz BST0622, które momentalnie sprzedawane były nawet z 11% oraz 13% dyskontem, a więc znacznie poniżej ich ceny nominalnej. Z założenia nie chciałem ich trzymać do dojrzałości, a jedynie odsprzedać je trochę drożej, gdy wróci sentyment. Udało mi się to po około 7 miesiącach, gdy papiery te były notowane już tylko 5-6% poniżej ich ceny rynkowej. Było to najmniej opłacalne zagranie, które opisuje w tym wpisie, ale włącznie z odsetkami, które otrzymałem od firmy BEST S.A. stale bardzo zyskowne. O wiele lepsze transakcje zaliczyłem na o wiele bardziej ryzykownych papierach Kredyt Inkaso:

Spekulacja na obligacjach - Kredyt Inkaso

W przypadku najmniejszej ze spółek zajmujących się wierzytelnościami, których papiery notowane są na Catalyst spadek cen obligacji o dojrzałości oddalonej o 2-3 lata do przodu był naprawdę spory. Papiery KRI1221 oraz KRI0322 momentalnie spadały nawet o 20% oraz 28% od oryginalnej wartości. Tu transakcja trwała również około pół roku, a przyniosła mi fenomenalne 20% zwrotu w okresie inwestycji. Wiązała się jednak z ogromnym ryzykiem, bo skumulował się tu brak sentymentu dla branży oraz kłopotliwa sytuacja spółki. Opiszę teraz interesującą sytuację na największej z trzech spółek, którą zaobserwowałem i wykorzystałem w pierwszym i drugim kwartale bieżącego roku.

O spekulacji na Kruk S.A.

To co stało się z kursem większości emisji obligacji spółki Kruk S.A. jest dowodem na to, że w obliczu paniki inwestorzy wyprzedają dosłownie wszystko. W tym przypadku nie nastąpiły żadne szczególne przesłanki do osłabienia sytuacji finansowej spółki, ani żaden negatywny sentyment do całej branży wierzytelności. Fakty są takie,że w marcu i kwietniu 2020 roku nastąpiły tygodnie, w których wyprzedawane były dosłownie wszystkie obligacje korporacyjne, również te o bardzo wysokiej stabilności, renomie firmy i niskim zagrożeniu jej upadłością. Nie byłbym sobą, gdybym nie wykorzystał takiej okazji skupując od sprzedających taniejące obligacje KRU0321 oraz KRU0625 jak na poniższym wykresie:

Spekulacja na obligacjach - Kruk

Zauważ, że wcale nie musiałem kupować „na dołkach”, gdyż w żadnym z omawianych przypadków mi się to nie udało. Wystarczyło nabyć te papiery po przecenie odpowiednio 8% oraz 14%, by w ciągu raptem 3 miesięcy zainkasować prawie 10% zysk z inwestycji. Ten ruch oceniam jako najmniej ryzykowny ze wszystkich opisanych w rozdziale o obligacjach korporacyjnych, o czym świadczy szybki powrót notowań emisji obligacji tej firmy w rejony 100% ich ceny nominalnej.

Te cztery transakcje są doskonałym przykładem zakupu obligacji korporacyjnych wysokiej jakości w sytuacji paniki na światowych giełdach. Jeśli uważasz, że zakup akcji był wtedy lepszym pomysłem to pamiętaj, że przyszłości nie dało się przewidzieć, a akcje mogły tanieć jeszcze przez całe miesiące, czy lata. W najgorszym wypadku potrzymałbym zakupione taniej obligacje aż do ich osiągnięcia dojrzałości, inkasując stale niezłą roczną stopę zwrotu. Konkretne obliczenia zawrę na końcu wpisu, a póki co spójrzmy na zdecydowanie najbardziej ryzykowny rodzaj spekulacji na obligacjach.

Gra na słabą sytuację konkretnej spółki

Największe, ale najbardziej ryzykowne okazje ujawniają się zwykle lokalnie na spółkach, które są w trudnej sytuacji finansowej. Jeśli do tego dojdzie duży cios reputacyjny w postaci afery, która dotknęła bank Leszka Czarneckiego, czyli Getin Noble Bank w 2018 roku inwestorowi mogą zaprezentować się prawdziwe okazje. O samej aferze KNF przeczytasz tutaj, a o ciężkiej sytuacji Getin Noble Banku, która w konsekwencji wynikła możesz przeczytać tutaj. Z moich obliczeń wynikało, że bank faktycznie stoi na skraju upadłości, ale jego właściciel miał asa w rękawie w postaci możliwości pozwania Polski w międzynarodowym Trybunale Arbitrażowym w Sztokholmie.

Z tego oraz wielu innych powodów i przesłanek „obstawiałem” dwa możliwe warianty rozwoju sytuacji:

  • Pozyskanie dodatkowego kapitału z NBP lub zwolnienie banków z obowiązku posiadania wysokiej, 55% rezerwy kapitałowej i pozostanie banków Getin i Idea pod kontrolą Leszka Czarneckiego.
  • Znalezienie inwestora branżowego lub fuzja z innym bankiem, by zwiększyć płynność banków.

Z tych scenariuszy tym, który faktycznie się wydarzył był pierwszy, gdy NBP zwolnił Getin Noble Bank z obowiązku posiadania 55% rezerwy kapitałowej. Być może zdziwi Cię skala spadków notowań obligacji spółki Getin Noble Bank w okresie tych perturbacji, ale była ona moją najlepszą transakcją na obligacjach jaką kiedykolwiek dokonałem.

O spekulacji na GETIN NOBLE BANK

Wchodzimy właśnie w bardzo niebezpieczny rejon, gdzie inwestorzy mogli mieć rację, że warto było wyprzedawać dług Getinu, gdy ten był w trudnej sytuacji finansowej. Na wieść o aferze KNF skonfundowani klienci zaczęli masowo wypłacać z banku swoje środki, zrywając lokaty, które są dla banku podstawą do finansowania kredytów. Moim zdaniem inwestorzy posiadający obligacje Getinu wpadli w podobne zakłopotanie, co doprowadziło do masowej ich wyprzedaży o dość kuriozalnej skali:

Spekulacja na obligacjach GNB krotkoterminowe

Na powyższym wykresie zamieściłem przebieg cen dwóch relatywnie krótkoterminowych emisji obligacji spółki o oznaczeniach GNB0820 i GNB0221. W kłopotliwym okresie papiery te miały zostać spłacone w okresie 2-3 letnim, a mimo to skala przeceny sięgała nawet 30%! Mi udało się kupić je dość blisko dołka, sprzedając je raptem 3 miesiące później po cenie ponad 25% wyższej od oryginalnej ceny zakupu. Niektórzy znajomi inwestorzy pytali, czy nie wolę zatrzymać papierów do osiągnięcia ich dojrzałości, ale nie byłem wtedy pewny przyszłości omawianego banku. Jeszcze bardziej drastycznym przykładem „przeceny” na obligacjach banku były ich papiery długoterminowe:

Spekulacja na obligacjach GNB dlugoterminowe

Mowa tu o obligacjach oznaczonych jako GNB0423 oraz GNB0124, które od tamtego kłopotliwego okresu miały jeszcze blisko 5 lat przed osiągnięciem dojrzałości. W krytycznym momencie obie emisje taniały nawet o 45% wobec oryginalnej ceny emisji tylko po to, by 2 miesiące później po „rozluźnieniu atmosfery na spółce” odbić się o 30% w górę. To naprawdę niesamowity rajd jak na polskie obligacje korporacyjne i sytuacja bez precedensu, bowiem Getin Bank zregenerował się i jak widać po notowaniach jego obligacji, inwestorzy powoli zaczynają wyceniać je nieco „stabilnej”.

30% w dwa miesiące to fenomenalny wynik jak na akcje, a naprawdę niespotykany jak na papiery dłużne. Transakcja ta wiązała się z bardzo wysokim ryzykiem i nie poleciłbym jej nikomu, kto nie obstawiał przetrwania spółki z prawdopodobieństwem przynajmniej 70%. Przed dokonaniem zakupu przeprowadziłem bardzo kompleksową analizę sytuacji banku, o której być może kiedyś napiszę osobny wpis. W każdym razie „wiedziałem w co się pakuję” i nie przeznaczyłem na tę transakcję nic więcej poza moim „kapitałem spekulacyjnym”, którym od czasu do czasu wykonuję podobne ruchy. Przejdźmy do wniosków, które wyciągnąłem po kilku udanych epizodach spekulacji na obligacjach korporacyjnych.

Wnioski płynące ze spekulacji na obligacjach korporacyjnych

Najważniejsze lekcje z moich spekulacyjnych zagrań na obligacjach korporacyjnych to:

  • Przy każdej transakcji istnieje „ryzyko”, że spekulacja przerodzi się w inwestycję długoterminową. Czasami inwestor być może powinien podjąć decyzję o pozostawieniu obligacji na dłużej niż początkowo zakładał.
  • To oczywiste, że obligacje o dalej przesuniętym w czasie wykupie w turbulentnych czasach tanieją najbardziej, ale zdziwiło mnie, że przy odbiciach ta zależność nie jest już taka oczywista. Sprytny spekulant, przeczuwając polepszenie sentymentu w branży i na spółce powinien celować raczej w obligacje o najdłuższych terminach wykupu.
  • Ryzyko takiego spekulowania jest nieporównywalnie wyższe od ryzyka gry na obligacjach skarbowych, z tego powodu polecam to tylko bardzo doświadczonym inwestorom.

Pozostaje najciekawsza część wpisu, w której prezentuję Ci wyniki brutto moich transakcji na każdym z opisanych we wpisie papierów.

Tabele z wynikami zagrań spekulacyjnych

Rozdział podsumowujący zaczniemy od przedstawienia wyników spekulacji na ETF-ach. W związku z długim terminem trzymania papierów i niekoniecznie wysokim zyskiem oceniam je bardzo przeciętnie. Z drugiej strony zważywszy na charakter instrumentów finansowych jakimi są obligacje skarbowe i mimo wszystko krótki, nawet nie półroczny okres ich obecności na moich rachunkach jest to o wiele lepszy wynik niż ten spodziewany z inwestycji w obligacje skarbowe, o której mogłeś przeczytać w poprzedniej części serii. Oto pełne wyniki ze spekulacji na obligacjach skarbowych, których dokonałem w ostatnich kilku latach:

Spekulacja na obligacjach Podsumowanie ruchow na obligacjach skarbowych1

W skali roku obydwie inwestycje przyniosłyby ok. 20%, co jest naprawdę niezłym wynikiem jak na „skarbówki”. Przypomnę jednak, że spekulacji dokonywałem w bardzo sprzyjającym otoczeniu makroekonomicznym i przy zgodności ekspertów co do kierunku zmian stóp procentowych. W razie pomyłki najgorszym, co mogło mnie spotkać byłaby konieczność potrzymania tych papierów dłużej aż zwróciłyby się z wypłacanych kuponów.

W przypadku obligacji korporacyjnych ryzyko było już o wiele większe, ale i zysk z inwestycji w niektórych przypadkach bardzo pokaźny. Nie będę ukrywał, że kilkoma transakcjami byłem dosyć rozczarowany, bo ich stosunek zysku do ryzyka prawdopodobnie nie był warty świeczki. Nie zmienia to faktu, że udało mi się zyskać na wszystkich ośmiu transakcjach, których szczegóły zawarłem w poniższej tabeli:

Spekulacja na obligacjach Podsumowanie ruchow na obligacjach korporacyjnych1

W tym przypadku zawarłem w wyniku również zysk z kuponów, który narasta w taki sposób, że potencjalny kupujący płacił mi należną część niewypłaconego mi przez spółkę kuponu. Ten mechanizm jeszcze zwiększał mój zysk z inwestycji w dosyć znaczący sposób. Sumarycznie najlepsze wyniki osiągnąłem na najbardziej ryzykownej spekulacji, a więc na papierach Getin Noble Banku. Było do odpowiednio 56,6% na papierach długoterminowych oraz 38,9% na papierach krótkoterminowych. Wyniki o wiele mniej satysfakcjonujące, bo 7,8% i 9,6% osiągnąłem na obligacjach korporacyjnych spółki BEST S.A., których przez cały okres inwestycji nie byłem pewien, a zyskiwały one na wartości bardzo powoli.

Sprawiło to, że niektóre z moich spekulacji niemalże przerodziły się w inwestycje długoterminowe choć zupełnie nie taki miałem zamiar początkowo kupując te papiery. Jest to informacja ku przestrodze dla tych, którzy zakładają, że spekulacja na obligacjach może być dokonywana w okamgnieniu, a ich środki zostaną szybko odblokowane. Nie jest to zatem zajęcie dla każdego, ale i trudno to robić w każdych warunkach rynkowych. Czy jest to zatem możliwe w czasach niskich stóp procentowych?

Potrzebujesz taniego konta maklerskiego?

A może bogatszej oferty ETF-ów na IKE/IKZE?

Szukasz ETF-ów niedostępnych gdzie indziej?

Oferowane instrumenty finansowe, zwłaszcza z dźwignią, niosą ryzyko strat przekraczających zainwestowany kapitał.

Czy spekulacja na obligacjach jest dalej możliwa w erze niskich stóp procentowych?

Spekulacja na obligacjach skarbowych może być obecnie bardzo trudna z uwagi na oczekiwania wzrostu, a nie spadku stóp procentowych, a w najlepszym wypadku ich stabilizacji w okolicy zera. Oczywiście istnieje możliwość, że niektóre rządy obniżą stopy procentowe, a co za tym idzie rentowność przyszłych emisji obligacji o kolejne 0,2-0,5 pp., ale ciężko jest przewidzieć których krajów i czy na pewno do tego dojdzie.

Zupełnie inaczej ma się najbliższa przyszłość dla chętnych pospekulować na obligacjach korporacyjnych. Handel nimi jest o wiele mniej zależny od stóp procentowych i choć te wpływają na ich rentowność to spekulant „poluje” raczej na obniżone ceny niż na perspektywę wysokich odsetek. Aspirującemu spekulantowi polecałbym przedsięwziąć następujące kroki:

  • Zacząć obserwować kursy jednostek obligacji większych firm o dobrej renomie, ale działających w ryzykownych branżach, np. w budownictwie lub windykacji.
  • Każda znacząca obniżka cen ma swój zapalnik, a osobom początkującym polecałbym raczej poczekać na osunięcie całego rynku akcji, a więc też obligacji korporacyjnych.
  • Takie osunięcie może być dobrym momentem do otwarcia pozycji spekulacyjnej lub nawet rozpoczęcia wieloletniej inwestycji przy znacznie wyższej oczekiwanej rocznej stopie zwrotu.
  • Alternatywnie można spróbować przyglądać się największym spadkom na giełdzie Catalyst i analizować ich przyczyny, by rozumieć czy to tylko panika, czy fundamentalny problem z działalnością spółki.

Mam nadzieję, że powyższe komentarze, jak i cała reszta wpisu pomogą Ci zrozumieć w jaki sposób można spekulować na obligacjach skarbowych i korporacyjnych. Jak wspomniałem na początku tekstu – absolutnie nie namawiam do podejmowania podobnych działań, gdyż wiążą się one ze zwiększonym ryzykiem inwestycyjnym niż większość inwestorów jest w stanie podjąć. Przejdźmy do kilku słów na koniec całego cyklu o obligacjach.

Podsumowanie

Muszę przyznać, że cykl o obligacjach rozwijał się bardzo powoli. Pierwsze dwa wpisy zawierały głównie teorię, która być może nie była tak ciekawa jak kolejne dwa wpisy, odpowiadające na pytanie „jak kupić obligacje?”. Momentem kulminacyjnym cyklu miały być wpisy 5 i 6, czyli ten, który właśnie kończysz czytać. Tą serią starałem się odpowiedzieć na wszystkie pytania, które czytelnicy przesłali mi mailowo i na Facebooku, do którego polubienia także Ciebie serdecznie zachęcam.

Większości moich czytelników polecam postępowanie zgodnie z metodyką opisaną we wpisie „Obligacje (5/6) – Jak poprawnie inwestować w obligacje niezależnie od koniunktury?„. Dla tych bardziej żądnych przygód napisałem wpis szósty, którym właśnie kończymy całą serię, choć wątpię, że zbyt wielu czytelników zrobi z niego praktyczny użytek i absolutnie do tego nie namawiam. Bardzo Ci dziękuję za aktywne uczestniczenie w życiu mojego bloga i zapraszam do dołączenia do Grupy Inwestomat na Facebooku, na której dyskutujemy o swoich portfelach inwestycyjnych.

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

4.9 10 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
48 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
Rob

A czy zdarzyły się przypadki równie spektakularnych wyników lecz na minus?

Bartosz

świetny artykuł! moje wyniki (jak również umiejętności) na obligacjach są mniejsze ale nie ma powodów do narzekań.
Obligacje dobrych firm, kupione nawet z delikatnym dyskontem podbijają zysk z inwestycji o te kilka procent. Bez względu na to czy je sprzedamy czy zatrzymamy.

Swoją przygodę z inwestowaniem zacząłem w tym roku. Od tego czasu kupiłem trochę obligacji na emisjach pierwotnych, trochę w maju ( z kilkuprocentową zniżką). Od tego czasu cena wróciła z 98% do 100-101%, no i obligacje wypłacają kilkuprocentowy kupon.

Samodzielne inwestowanie w obligacje uważam za prostsze i mniej stresujące niż w akcje. Do tego tańsze niż fundusze obligacji, w których większość zysków pobierze opłata za zarządzanie. Jakąś część portfela w obligacjach warto mieć- mniejsze wahania działają uspokajająco.

Szkoda tylko że polski rynek Catalyst jest tak mało płynny- jest wiele emisji które w ogóle nie mają obrotu.

Bartosz

O obligacjach jest fajny blog https://www.rynekobligacji.com/

Z emisją pierwotna też można krótkoterminowo spekulować i zarobić procent.
Czasami jest tak że jest nowa emisja, a jednocześnie poprzednie emisje tej firmy sprzedawane są po 100.5-102.
Na emisji kupujemy za 100 (do tego czasami bez prowizji maklerskiej za zakup!). Po pojawieniu się na rynku wtórnym cena nowych emisji równa do cen starych emisji. Możemy zainkasować nasz niewielki zysk:)

Olgierd

Cześć,

jako, że to mój pierwszy komentarz to pochwalę na początku bloga jako całość: dobre, rzeczowe wpisy 🙂 Dużo własnych opracowań, widać, że weryfikujesz swoje przypuszczenia na liczbach, to moim zdaniem ważne.

Co do taktyki kupna emisji prywatnych i sprzedaży na debiucie: kiedyś interesowałem się tą strategią, ale zalecam ostrożność. Tzn. jest to dobre, jeśli się inwestuje w wymianie pierwotne większych i znanych emitentów (np KRUK). Zdarzyło mi się inwestować w emisję mniejszych firm, o dobrych fundamentach i niewielkim zadłużeniu (były w stanie z cashflow spłacić spora część długu), które…nigdy nie weszły potem na Catalyst. Teoretycznie zobowiązują się do tego, ale nie jest to prawnie wiążące, o ile mi wiadomo Dopóki w biznesie wszystko jest OK, to nie ma kłopotu. Ale jak zaczyna się psuć (co w horyzoncie paru lat się może zdarzyć) to zostaje się z gorącym kartoflem, którego nie ma nawet komu odrzucić 😉

Olgierd

Chcąc utrzymać klimat pracy na faktach powstrzymałem się przed odpisaniem z pamięci i odgrzebałem memorandum 🙂

Sprawa wygląda tak, że w sekcji o ryzykach zw. z emisją stoi:

„Emitent przewiduje wprowadzenie Obligacji na rynek Catalyst. W związku z powyższym po objęciu Obligacji przez Inwestorów Emitent podejmie kroki w celu złożenia wniosku o wprowadzenie Obligacji do alternatywnego systemu obrotu Catalyst organizowanego przez GPW i BondSpot. Istnieje ryzyko, że Organizator Obrotu może podjąć uchwałę o odmowie wprowadzenia Obligacji na rynek Catalyst.”

Tu następuje lista czynników ryzyka, które zgodnie z ostatnim zdaniem cytowanego powyżej fragmentu, są po stronie GPW Catalyst. Innymi słowy: jeśli obligacje nie wejdą, to nie wejdą, bo GPW ich nie dopuści. Zakończenie tej sekcji wygląda następująco:

„W związku z powyższym nabywca Obligacji przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnej powinien uwzględnić ryzyko braku możliwości notowania Obligacji na Catalyst.”

Osobno sprawa jest ujęta w sekcji „Warunki emisji”, gdzie stoi o tak:
„Emitent może podjąć decyzję o wprowadzeniu emisji Obligacji serii C do obrotu w systemie Catalyst prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych S.A. lub BondSpot S.A.”

Więc należało się z tym liczyć choć w praktyce:
a) Przed emisją przekaz poza memorandum był jasny: wchodzimy na Catalyst. Wiem, że powinno liczyć się to, co na papierze, ale nie ma się co oszukiwać: jako ludzie jesteśmy podatni na słowa wypowiedziane. Osoby, które za to odpowiadały nie były zresztą nieuczciwe i później też były tak naprawdę w porządku.
b) Pamiętam, że odstąpienie od wejścia na Catalyst zostało zakomunikowane na zasadzie: emitent zmienił zdanie (nie zostało zablokowane przez GPW), bo uznał, że to nie ma sensu i nie jest opłacalne (to też kosztuje). Nie było chyba presji ze strony innych obligatariuszy.
c) swego czasu dużo interesowałem się inwestowaniem w obligacje korporacyjne i trochę inwestowałem. Zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Z tego co rozmawiałem wtedy z bardziej doświadczonymi od siebie, to wszyscy zgodnie stwierdzili, że deklaracje, nawet w memorandum, typu „mamy zamiar wejść na Catalyst” nie mają wielkiej mocy. Tym bardziej jak stoi w nim też „może wejdziemy”. Chyba, że pokaźna grupa obligatariuszy na tej podstawie zaczęłaby naciskać na emitenta, ale też nie wiem, czy by to coś dało.

W sumie, historia się źle nie skończyła = obligacje zostały spłacone. Muszę też uczciwie przyznać, że emitent jak i firma pośrednicząca w całym procesie zachowywały się w porządku, był dobry kontakt i chęć pomocy, kiedy chciałem je odsprzedać innym obligatariuszom poza Catalyst. Może zbyt pewnie komunikowali, że wejdą na ten rynek, kiedy nie było to przesądzone w 100%, ale nie mieli obowiązku wchodzić.

Choć dbałem o dywersyfikację, to jednak chęć uczestnictwa w emisji prywatnej, mniejszej firmy, na tamte czasy, mocno ją zachwiała. Tragedii by nie było, ale kiedy zacząłem oglądać sprawozdania z kolejnych kwartałów i analizować zadłużenie, to trochę mi było nieswojo, niepewność się pojawiła.

Rozpisałem się nie po to, żeby kogoś zniechęcić 🙂 Ale po prostu wcześniej nie przyszło by mi do głowy, że to się może w ogóle wydarzyć, uważałem, że jeśli z góry jest powiedziane, że chcemy wejść na rynek wtórny to jest to formalność. Więc nauczyłem się:

  • nie zakładać, że ktoś na pewno wejdzie na Catalyst, jak mówi, że wejdzie
  • odrzucać emisje małych emitentów, nawet jeśli firma jako taka działa od lat i ma dobre fundamenty
  • nigdy, nawet na chwilę (chodziło o 1-2 mies. do wejścia na Catalyst) nie naruszać zasad dywersyfikacji.

Swoją drogą, dawno nie interesowałem się Catalystem, ale widzę, że zrobił się dość mizerny, jak chodzi o liczbę emitentów. Swego czasu było tam różnorodnie (i efekty też były różnorodne…), ale teraz wygląda to dość ponuro. Szkoda.

Pozdrowienia 🙂

Olgierd

🙂 dzięki za miłe słowa i mam nadzieję, że się kiedyś przyda. Nie znam statystyki w tym temacie, ale w każdym razie – nie jest to niemożliwe 🙂

Pozdrowienia,
Olgierd

Kamil

Cześć Mateusz,
Dzięki za wpis jak i za całą serię. Wielkie uznania za Twoją pracę.
Po wpisie 5/6 widzę że pośpieszyłem się z zakupem TIPS-ów, cóż niech leżą 🙂
Spekulacja super ciekawa sprawa. Daj znać na grupie jakbyś widział jakiś ciekawy temat obecnie.
W ogóle jestem ciekaw co teraz działasz. Przez ostatnie miesiące mój pogląd zmienił się diametralnie i teraz powracam do Twoich wcześniejszych wpisów lepiej je rozumiejąc.
Dzięki wielkie za całokształt twórczości.

Mateusz

Z lekkim opóźnieniem, ale przeczytałem całą serię!
Super to się czytało – bardzo dużo informacji i wiedzy, a przy tym napisane w ciekawy i przystępny dla laika sposób! Ogromne gratulacje i wielkie dzięki 🙂
P.S.
Ten blog jest tak dobry, merytoryczny i wartościowy, że zasługuje żeby nie było błędów ortograficznych, więc możesz poprawić w „Podsumowaniu” w ostatnim akapicie – „żądny” a nie „rządny” 😉

Jane

Mateusz,
wspominałeś o firmie Kruk. Tak się składa, że znów będą emitować obligacje. Co o nich myślisz?
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Kruk-rusza-z-emisja-obligacji-o-wartosci-nominalnej-do-25-mln-zl-w-ramach-nowego-programu-7957772.html

jane

dzieki za podzielenie się opinią 🙂

Bartek

Czy możesz podzielić się taką praktyczną informacją w jaki sposób odnajdujesz obligacje na wtórnym rynku catalyst do odkupienia? Wyszukałem w skanerze rentowności obligacji interesujące mnie obligacje. Ustawiłem zlecenie kupna dla jednej emisji, ale nie pojawił się żaden sprzedający. Czy lepiej jest ustawiać kilka zleceń na różne emisje? Tylko wtedy obawiałbym się, że wskoczy mi kilka zleceń. Po prostu proszę o poradę jak to z praktycznego punktu widzenia kupować. Korzystam z eMaklera. Taki zakup miałby być u mnie głównie w celach treningowych. Nauka inwestowania przebiega dużo sprawniej, gdy trzeba coś rzeczywiście kupić. Widać to nawet na tym przykładzie, bo mogłem miesiącami teoretyzować na temat zakupu, a później nie umieć tego zrobić.

Bartek

Czy linki są jakoś ukryte w wiadomości czy może zapomniałeś wkleić? Czy w emaklerze mogę jakoś podejrzeć co jest wystawione na sprzedaż? Nie mogę odnaleźć takiej opcji.

Udało mi się dzisiaj kupić obligacje, które sobie wybrałem. Niestety wydarzyło się coś, czego do końca nie rozumiem. Miałem ustawiony limit 97%. Równo o 17:00 dostałem informację, że dokonała się transakcja po średniej cenie 98,96zł. Powiem Ci, że byłem w lekkim szoku. Zakupiłem 50 obligacji i przepłaciłem prawie 100zł w stosunku do tego co chciałem. Zastanawiam się czy czegoś nie zrozumiałem, czy zaszedł jakiś błąd. Sprawdziłem historię zlecenia i miałem limit 97%.W skanerze rentowności widzę swój zakup po cenie 97zł. Tak jakby doszła mi jakaś dziwna prowizja, której nie rozumiem.

Piotrek

Moja pierwsza myśl to skumulowane odsetki. Kupując obligacje musisz sprzedającemu zapłacić za odsetki, które zebrały się od poprzedniej ich wypłaty (lub od początku okresu). W skanerze rentowności masz zwykle informacje ile te odsetki wynoszą.
Druga to oczywiście sama prowizja maklerska.
Fajnie jakby to ktoś potwierdził, bo ja jestem dopiero przed zakupem na Catalyst 😉
A linki masz ukryte pod słowami „taki link”.

Bartek

Bardzo dziękuję za odpowiedź. Masz rację w każdym punkcie. Wszystko bardzo logicznie działa.
W sumie liczyłem, że odsetki dostanę w całości za bieżący kwartał, a nie będę musiał oddawać ich za większość kwartału. To by było za piękne dla kupującego i zbyt tragiczne dla sprzedającego.

Może trochę mnie w całej transakcji zmyliło to, że zlecenie weszło o 17:00. Nigdy mi się tak nie zdarzyło z akcjami. Z tym, że nawet nie wiem czy obligacje mają notowania ciągłe czy nie.

Dziękuję też autorowi bloga za wcześniejszy komentarz z wyjaśnieniami. Zapewne będę do niego jeszcze wracał.

Piotrek

Pozostaje życzyć powodzenia w dalszych inwestycjach na Catalyst! Sam swój „debiut” na tym rynku planuje pewnie jeszcze w tym miesiącu, więc wszystko przede mną.

Adrian

jedna uwaga: obligacje banków to papiery podporządkowane. Bank nie musi upaść, żeby ich nie wykupić

Adrian

„największym ryzykiem związanym z obligacjami podporządkowanymi jest możliwość, w przypadku problemów banku, ich umorzenia lub konwersji na akcje. ”
https://www.rynekobligacji.com/2018/02/obligacje-podporzadkowane-bankow/

Adrian

Ekspertem nie jestem, ale chyba jednak warto mieć z tyłu głowy, że bank ma taką furtkę. A to, że do tej pory nie miało to miejsca o niczym nie świadczy. Upadku Lehman Brothers też nikt się nie spodziewał 🙂

Adrian

Nie myślałem, że to się zdarzy tak szybko, ale upadek Idea Banku pokazuje, że warto być bardzo ostrożnym. Jakiś czas temu korciły mnie ich obligacje, ale na szczęście się powstrzymałem 🙂

Olgierd

Chciałbym Cię zapytać o hedge obligacjami USA. Z mojej perspektywy jest to dość tożsame ze spekulacją na obligacjach, bo w sumie zakłada się po prostu, że jak będzie kryzys, to ludzie uciekną z akcji i gdzieś będą chcieli wsadzić kasę. Więc czemu nie w obligacje. A jak w obligacje, to pewnie w te, które najlepiej dają zarobić. A jeśli jest kryzys to zazwyczaj rządy chcą obniżyć stopy procentowe, więc starsze emisje (np ETF na treasuries USA 20yr) są bardziej opłacalne. Nie wiem, czy mój tok myślenia jest poprawny, ale wydaje mi się, że coś takiego miało miejsce np w marcu 2020 i tak wnioskuję przeczytawszy Twoje wpisy (okaże, czy ze zrozumieniem 🙂 ).

A teraz jesteśmy w takiej dziwnej sytuacji, gdzie w sumie kryzys niby już był, ale ciągle może być gorzej, trudno jednak powiedzieć, że na tyle gorzej, że stopy spadną. O ile wiem FED zapowiedział, że nie będzie skupował już obligacji i stóp nie obniży

Jak w takim razie można się hedgeować? (jakie piękne polskie słowo mi wyszło). Brać 4 latki? Mimo wszystko brać 20 latki? A może 50-50%?

A może…spróbować bardzo solidnych amerykańskich obligacji korporacyjnych powiązanych z inflacją?

Ciekaw jestem Twojej opinii 🙂

Olgierd

Dziękuję Ci za obszerną odpowiedź. Chyba użyłem trochę zbyt wielu skrótów myślowych 🙂

To zależy. Zgodnie z tą tezą inwestorzy uciekną w obligacje korporacyjne, a w praktyce raczej uciekną z obligacji korporacyjnych ze względu na zwiększone ryzyko bankructwa firm w okresie drugiego lockdownu, jeśli takowy nastąpi.

Tak jest, tu pisząc o tych, które dadzą lepiej zarobić myślałem o najbardziej korzystnych obligacjach skarbowych.

O tym traktuje cała część 5 cyklu o obligacjach. W skrócie: albo kupujesz 20-latki i faktycznie trzymasz je 20 lat, akceptując, że w międzyczasie mogą wyjść lepiej oprocentowane 20-latki i cena Twoich na rynku spadnie (ale Ty i tak trzymasz przez 20 lat, więc <><) albo kupujesz 4-latki na krótki termin i najwyżej podmieniasz na coś innego przy wieściach o wzroście stóp procentowych.

Może muszę przeczytać go jeszcze raz uważnie. Trafiłem na Twój blog niedawno i czytam go teraz dużo – może za szybko 😉 W każdym razie w kontekście zabezpieczenia, hedgowania to kluczowe wydaje mi się wybranie takich, których cena zachowa się odwrotnie w korelacji do akcji. Biorąc jednak pod uwagę stopy procentowe obecnie to chyba 4 latki rzeczywiście są najsensowniejsze. Jak będzie bardzo źle na rynku (załóżmy, że akcje lecą w dół, FED trzyma politykę, że stopy nie spadają poniżej zera) to pewnie trochę wzrosną. Może nie tak jak 20-ki, ale trochę. Natomiast jeśli się polepszy na rynku i stopy procentowe zaczną rosnąć to ich ceny pewnie spadną mniej niż 20 letnich.

Napisałeś „obligacji korporacyjnych powiązanych z inflacją”, ale chyba chodziło Ci o obligacje skarbowe? Jeśli o TIPS-y chodzi to ich temat również poruszyłem w części 5 i są one lepsze od zwykłych 10-latek US tylko w przypadku określonej inflacji (koło 2% średnio R/R w tym momencie). Konkrety w części piątek, wraz z tabelką z porównaniem TIPS-ów do zwykłych 10-lenich Treasury Notes.

Mój błąd – przepraszam. Hmm, przeczytałem jeszcze raz, popatrzyłem trochę na notowania niektórych TIPS-ów i przyznam, że notowania (takich na które dostępne są ETFy w PL) zachowują się dość dziwnie. Rozumiem ideę TIPSów, mniej te notowania. Na hedge chyba odpada.

Swoją drogą – moje przejęzyczenie mogłoby być kosztowne. Zabezpieczanie akcji jakiejś firmy długiem….tej samej firmy brzmi dość ryzykownie.

PS1 Podziwiam Twoje odpowiedzi, muszą kosztować dużo czasu 🙂
PS2 Jak zobaczyłem Twoją tabelę ETFów to aż się uśmiechnąłem. Zrobiłem sobie coś podobnego, ale jedynie na w swoim DM i od razu je trochę przebierając, więc liczba pozycji znacznie mniejsza, ale z podobna metodologia.

Piotrek

Cześć,
chciałbym prosić o sprawdzenie poprawności obliczeń.
Kupiłem obligacje na catalyst po średnim kursie 91,3%. Wystawiam je od razu do sprzedaży po 98% z odległą datą. Zakładając, że ktoś je kupi to:

  • Dostanę 980zł za każdą obligację (cena nominalna to 1000zł) + narosłe odsetki. Załóżmy, że na dzień sprzedaży to będzie 5zł odsetek, czyli 985zł
  • Zapłacę za to prowizję, załóżmy że to 3zł
  • Zysk netto to będzie (985 – 913 – 3) x 0,81 = 55,89zł
  • Na potrzeby tej kalkulacji zakładam 1 sztukę zakupionej i sprzedawanej obligacji.
  • Transakcja będzie uwzględniona w PIT8c i wtedy dopiero rozliczę podatek

Moje główne pytanie dotyczy tej kwoty sprzedaży. Czy jak wystawiam za 98% to dostanę te 98% + odsetki, czy 98% już te odsetki uwzględnia?
Z góry dzięki!
Piotrek

Kuba

Cześć, a jak teraz oceniasz Getin Noble gdy zakladajac rezerwe na CHF przestal spelniac unijny prog? Pytam bo ich obligacje dalej kusza oprocentowaniem. Pozdrowienia i dzieki za swietny wpis 🙂 Faktycznie wciaz za malo sie pisze o Catalyst w sieci.

Piotruś

Po przeczytaniu tego wpisu nurtowało mnie jedno… gdzie znalazłeś te „okazje” czyli te obligacje które wymieniłeś: BST0421 oraz BST0622, KRU0321 oraz KRU0625, GNB0820 i GNB0221.
Jaki był proces myślowy? Np. czytasz sobie money… itp pojawia się informacja o kruk, getback wtedy patrzysz jak wygląda fundamentalnie ta spółka a następnie wchodziłeś na gpwcatalyst.pl/notowania-obligacji-obligacje-korporacyjne i szukałeś po każdej z nazw jakie obecnie emitują i patrzyłeś na wykresy aby następnie zadecydować o kupnie, ofc nie na podstawie samych wykresów ale jak wyżej.

Piotrek

Hej,
Mam pytanie co do AGGU.UK sklad dzisiejszy spadek (10.05.21) na tym ETF-ie? I kolejne które mi przychodzi na myśli, skoro stopy są prawie zerowe, to czy inwestowanie teraz w niego mam sens, skoro w najbliższej przyszłości stopy powinny rosnąc czyli wg mojego rozumienia jego cena będzie spadać?

Martyna

Wiem że trochę odgrzewam kotleta tym komentarzem ale może ktoś jeszcze czyta stare wpisy 😉
Super seria i niewątpliwie poszerzyła moją wiedzę choć w aktualnym otoczeniu gospodarczym (spalanie długu inflacją) może się nie przydać przez kilka najbliższych lat. Aktualny rekordzista na Catalyst daje YTM 4.8 czyli tyle co inflacja. To ja zostaje przy obligacjach ROD (inflacja +1.5).

Ciekawe spojrzenie na przyszłe stopy procentowe dają kredyty hipoteczne ze stałym oprocentowaniem przez 5lat. Trzy lata temu można było je wziąć z taką samą marżą, teraz trzeba dopłacić 0.8-1.5pp. Czyli sektor finansowy obstawia podwyższenie choć dalej daleko poniżej inflacji.

Martyna

Jeśli rada polityki pieniężnej jest tak głupia jak by wynikało z niektórych komentarzy to obawiam się że mogą szybko stracić kontrolę nad inflacją. Mam nadzieje że tylko udają 🙂 niemniej jednak bezpieczniej się czuję zamieniając większość wolnych złotówek na inwestycje zdywersyfikowane walutowo.