Etapy osiągania wolności finansowej. Na którym z nich jesteś?

Etapy osiągania wolności finansowej. Na którym z nich jesteś?

Nie musisz pracować do emerytury jeśli żyjesz według planu.

Przez wiele lat mojego życia różni ludzie, począwszy od rodziców poprzez nauczycieli aż po znajomych i współpracowników, mówili mi, że aby się wzbogacić trzeba całe życie ciężko pracować, by potem przejść na zasłużoną emeryturę. Jest to założenie raczej poprawne, ale niesie za sobą bardzo niebezpieczną dychotomię pracy albo emerytury, tak jakby nie dało się połączyć jednego z drugim i obydwa warianty były wzajemnie się wykluczające. Aby w pełni zrozumieć proces osiągania finansowej niezależności warto rozpisać sobie przykładowe etapy tej podróży, zrozumieć je i powoli zacząć planować swoją „ścieżkę awansu” na każdy kolejny z nich. Jest to droga niełatwa, wymagająca ambicji i sporo dyscypliny, która w dodatku nie raz da Ci wątpić w swoją słuszność, nie dając gwarancji osiągnięcia szczęścia w momencie uzbierania danej kwoty.

Na ścieżce do finansowej niezależności nie pomogą też sceptyczni i zawistni ludzie, którzy swoimi negatywnymi komentarzami niejednokrotnie podważą sens Twojego planu. Pamiętaj, że nie jesteś sam i w tej wędrówce poznasz też osoby myślące podobnie do Ciebie. W dzisiejszym wpisie podzielę się z Tobą moim zarysem poszczególnych kroków na drodze do wolności finansowej, dzięki któremu łatwiej mi jest trzymać się obranej ścieżki i dotrzymać potrzebnych wyrzeczeń. Prawdziwym kamieniem węgielnym pod budowanie własnej niezależności finansowej jest zrozumienie, że nie jest ona zero-jedynkowa, a proces może być stopniowy, a nawet zatrzymany w pewnym momencie, jeżeli stopień niezależności będzie Ci już wystarczał. Pozwól, że przybliżę Ci ten koncept w tekście, który będzie się czytać łatwo, lekko i przyjemnie.

Podcast

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie jest siedem głównych etapów w życiu finansowym człowieka dążącego do przyspieszonej emerytury.
  • Dlaczego tak trudno wyjść z etapu pierwszego i tak niewielu się to udaje.
  • Jak moim zdaniem dążyć do przejścia z etapu na etap, nie tracąc jednocześnie zadowolenia z życia.
  • Ile mniej więcej warto mieć środków, by rozgościć się na każdym etapie.

Zarys siedmiu etapów osiągania wolności finansowej

W tym rozdziale przedstawię Ci siedem etapów mojego dążenia do finansowej niezależności. Wspomniane fazy bazują na moim doświadczeniu życiowym, planach, ale też na oficjalnych materiałach ruchu FIRE, którymi również się w tym ćwiczeniu inspirowałem. Znajomość tych siedmiu faz nie tylko pozwoli Ci zlokalizować siebie w procesie osiągania finansowej wolności, ale też pomoże Ci podjąć decyzję o wejściu na tę drogę i być może zredukuje Twoje obawy z tym związane. Chcę przede wszystkim udowodnić, że jest to wieloletni proces, do którego dochodzi się powolnymi i długimi krokami, a który można przerwać w dowolnym momencie, ciesząc się nim nawet częściowo. Oto podstawowe założenia każdego z siedmiu etapów osiągania wolności finansowej:

Etapy osiągania wolności finansowej - siedem etapów życia finansowego

Na wstępie chciałbym zastrzec, że przedstawione liczby są jedynie poglądowe i skoro zależą od (oryginalnej) pensji człowieka ne etacie to dla każdego będą zupełnie inne. W dalszej części wpisu załączę tabele z przykładowymi wpływami i wydatkami osoby na każdym etapie, która powinna zaspokoić ciekawość osób bardziej technicznych i szukających konkretów. Etapy pierwszy i drugi, choć nie zakładają żadnego pasywnego przychodu, są zdecydowanie najważniejszymi do „rozpracowania” dla aspirującego przyszłego młodego emeryta. Problematyczny jest zwłaszcza „awans” z poziomu pierwszego „zadłużony” na poziom drugi, zwany „bez oszczędności”. W erze bardzo łatwo dostępnych pożyczek, kredytów i rat na wszystko nie jest to bowiem takie proste, co za chwilę postaram Ci się wyjaśnić.

Każda kolejna faza zakłada już obecność chociaż minimalnego pasywnego przychodu, który zestawiam z wartością pensji zarabiającego. Choć to nieco kontrowersyjne założenie to bazuje ono na tym, że ludzie mają różne potrzeby, a co za tym idzie zróżnicowane kwoty, które pozwolą im przejść na wcześniejszą emeryturę, całkowitą czy częściową. Dodam jeszcze, że wcale nie trzeba mierzyć w poziom siódmy, którego osiągnięcie zajmie niekiedy 25-30 lat skutecznego inwestowania. Równie dobrze można dziś założyć sobie osiągnięcie poziomu 5 i dopiero wtedy zdecydowanie „co dalej” i z takim podejściem sam podchodzę do tematu ruchu FIRE i osiągania wolności finansowej.

Czym są etapy pierwszy i drugi?

W zależności od Twojej sytuacji życiowej w dorosłość będziesz wchodził z fazy pierwszej lub bezpośrednio z fazy drugiej. Zasadniczą różnicą między dwoma pierwszymi etapami osiągania wolności finansowej jest „start na minusie” w fazie pierwszej, który dodatkowo utrudnia sam początek „gry”. Kredyt studencki, hipoteka i auto w leasing, skutkujące negatywną wartością majątku netto sprawiają, że pierwszym osiągnięciem w tym położeniu będzie „wyjście na zero”. Choć może wydać Ci się to dziwne to bardzo wiele osób zaczyna właśnie w fazie pierwszej, z której wychodzenie może zająć nawet do kilku lat.

Etapy osiągania wolności finansowej - pierwszy i drugi etap

Faza druga dotyczy osoby bez oszczędności, ale z zerowym lub lekko dodatnim bilansem majątku. Posiadanie kredytu nie oznacza automatycznie bycie w fazie pierwszej, gdyż ważny jest bilans między wartością posiadanego majątku, a wysokością zaciągniętych zobowiązań. Do fazy drugiej przechodzisz, gdy wartość Twojego majątku równa się lub lekko przekracza Twoje zobowiązania, a Ty wreszcie masz możliwość, by zacząć oszczędzać. Ci bardziej fortunni z Nas mogą sobie pozwolić na start z tej pozycji, a nawet z fazy trzeciej, czyli już z pewnym pułapem oszczędności otrzymanych od rodziców czy krewnych.

Czym charakteryzują się dalsze etapy?

Etapy między trzecim, a siódmym warunkuje przede wszystkim posiadanie oszczędności. Zwykle zbieramy je samemu w efekcie życia poniżej możliwego dla Nas standardu, czyli nie wydawania całego wynagrodzenia na konsumpcję. Do przekraczania granic kolejnych etapów życia finansowego konieczne będą:

  • Dobrze płatna praca bez której bardzo ciężko będzie Ci zacząć oszczędzać bez frustracji (a chyba nikomu nie chodzi o to by się w życiu stale frustrować).
  • Oszczędne życie. Im więcej będziesz w stanie oszczędzić, tym szybciej zgromadzisz majątek, który wygeneruje znaczące dodatnie przepływy pieniężne. Więcej o moim podejściu do oszczędzania znajdziesz w „Dlaczego odkładam 70% z każdej wypłaty? Ruch FIRE„.
  • Umiejętność inwestowania swoich środków, do której nabycia tak namawiam w każdym  z moich wpisów, a zwłaszcza w „Lepiej zwiększać zarobki czy uczyć się inwestować?„.

Te trzy czynniki pozwolą Ci z roku na rok przemierzać kolejne fazy osiągania wolności finansowej, od „niewielkeigo pasywnego przychodu” do „wolności finansowej”:

Etapy osiągania wolności finansowej - kolejne etapy

Wolność finansową klasyfikuję jako fazę szóstą, a jej definicją jest dla mnie możliwość przeżycia przynajmniej 25 lat na godnym poziomie bazując wyłącznie na zgromadzonych przez siebie środkach. Co ciekawe, nie jest to w mojej klasyfikacji ostatni etap, gdyż fazą siódmą, którą nazywam „obfitością finansową” opisuję moment, w którym inwestor ma tyle środków, że mógłby (zakładając rozsądne i bezpieczne inwestowanie) żyć z nich bliżej nieokreśloną, ale też niczym nieograniczoną liczbę lat. Myśląc o obfitości finansowej wyobrażam sobie bardzo pojemny sejf z kapitałem, z którego inwestor i jego rodzina mogliby wypłacać środki przez całe dekady, a może nawet pokolenia:

Etapy osiągania wolności finansowej - finansowa obfitość

W praktyce okazuje się, że bogate rodziny często trwonią swoje majątki. Jako ciekawostkę zostawiam Ci link do bardzo ciekawego artykułu o trwonieniu fortun przez bogate rodziny. W teorii utrzymanie wielkiej sumy pieniędzy przez kilka, a nawet kilkanaście pokoleń powinno być dosyć proste, ale okazuje się, że w praktyce 90% bogatych rodzin traci swoje fortuny już w trzecim pokoleniu! Chciałoby się rzec „natura ludzka”, ale według mnie to kombinacja braku doświadczenia z pieniędzmi, różnic pokoleniowych i predyspozycji oraz intelektu. W zależności od źródła (np. tego lub tego) inteligencja jest jedynie w 60% przekazywana w genach, więc nie dziwi to, że fortuny są trwonione już w pierwszych 3 pokoleniach, ale to tylko luźna dygresja, po której wracamy do bardziej konkretnej części wpisu wraz ze szczegółami dotyczącymi ścieżki pokonywania każdego z kolejnych etapów.

Mój fanpage na Facebooku:

Polub i udostępnij znajomym, naprawdę warto 🙂

Pokonywanie kolejnych etapów

Tą część artykułu poświecę w całości opisowi kolejnych tranzycji z etapu na etap, ze szczególną uwagą skierowaną na pierwsze dwa, z których dosyć trudno jest się wyrwać. Nie twierdzę, że potem jest „z górki”, bo droga do wolności jest czasochłonna, ciężka i na pewno nie usłana różami, ale potem robi się bardziej przewidywalnie. Postaram się każdy z etapów wzbogacić własnym komentarzem dotyczącym moich wrażeń i historii z nim związanych, aby lektura była jak najciekawsza i najbardziej przydatna. Każdą fazę wzbogacę tabelką z przykładowymi liczbami, które pomogą Twojej wyobraźni zdecydować czy jesteś w tej, a nie innej fazie osiągania wolności finansowej.

Mniej niż 0 wartości netto majątku

Czasami gdy czytam różne dyskusje w internecie zaczynam doceniać „szwajcarską” edukację finansową, którą otrzymałem w swojej rodzinie. To właśnie dzięki niej zawsze stroniłem od kredytów i w mojej głowie rządził „etos wydawania tylko własnych pieniędzy”. Niestety faza pierwsza, czyli „mniej niż 0 wartości netto” jest bardzo częstym punktem startowym dla kogoś, kto aspiruje do osiągnięcia finansowej niezależności i przejścia na wcześniejszą emeryturę. Co gorsza, wiele Polaków na zawsze pozostaje na tym etapie, żyjąc „z miesiąca na miesiąc” i jedynie próbując związać koniec z końcem, by być w stanie spłacić raty kredytów i pożyczek. W poniższej tabeli zamieściłem przykłady sytuacji finansowej trzech osób, które według mnie utknęły w fazie pierwszej:

Znajdujesz się na etapie pierwszym jeżeli przynajmniej kilka z poniższych punktów opisuje Ciebie:

  • Wydajesz na bieżąco więcej niż zarabiasz.
  • Masz przynajmniej jeden aktywny kredyt lub pożyczkę.
  • Zdarza Ci się wziąć pożyczkę na spłatę innej pożyczki.
  • Nie masz żadnych oszczędności w postaci aktywów finansowych.

Jak wyrwać się z pętli zadłużenia? Poza tym, że istnieją blogi piszące wyłacznie w tym temacie to polecam przeczytać wpis „Częste błędy w oszczędzaniu – lista 10 największych„, w którym identyfikuje największe błędy w zarządzaniu pieniędzmi. Poza tym warto mieć plan oraz realną potrzebę zmiany bieżącej sytuacji. Nie znam nikogo, kto skutecznie zmierza w kierunku wolności finansowej nie posiadając prawdziwej i palącej potrzeby osiągnięcia niezależności od pracy, a bez tego może być ciężko przejść nawet do fazy drugiej, o której Ci teraz opowiem.

Wyjście na zero, czyli etap drugi

Przejście z „zadłużonego” do „bez oszczędności” wbrew pozorom nie jest takie proste, a niektórym się ono nigdy nie udaje i całe życie żyją „na kredyt”. Wspomnę wpis „Dlaczego odkładam 70% z każdej wypłaty? Ruch FIRE„, w którym tłumaczyłem moje skrajnie negatywne podejście do brania kredytów większości typów. Jak pisałem w tekście „Ile kredytu ma przeciętny Polak? Zadłużenie Polaków„, ponad połowa dorosłych Polaków ma aktywny kredyt lub pożyczkę. Czy zatem sam fakt posiadania kredytu sprawia, że nie można przejść do fazy drugiej?

Otóż nie. Definicją fazy drugiej jest posiadanie majątku w wysokości około 0 zł netto, czyli posiadanie majątku wyższego od zobowiązań kredytowych. Można to tak naprawdę osiągnąć na kilka sposobów:

  • Tzw. „czysty start”, czyli wejście w dorosłość bez długów i nie zaciąganie żadnych na samym początku kariery.
  • Zbalansowanie swoich rat kredytu zwiększonymi wpływami i upewnienie się, że wychodzimy co miesiąc „na zero”, nie musząc zwiększać swojego zadłużenia.
  • (Zwykle po wielu latach) Spłacenie swojego zadłużenia, ale wydawanie coraz więcej, a więc „wychodzenie na zero” pod koniec każdego miesiąca.

Etapy osiągania wolności finansowej - etap 2

Jak rozpoznać, że znajdujesz się na etapie drugim na ścieżce do finansowej wolności? Oto czynniki na to wskazujące:

  • Zdarza Ci się pod koniec miesiąca oszczędzić kilkaset złotych, ale zwykle w ciągu kolejnego miesiąca znajdziesz powód do ich wydania.
  • Masz maksymalnie jeden kredyt, zwykle hipoteczny, którego spłacanie nie stanowi dla Ciebie finansowego wyzwania.
  • Twoje oszczędności są mniejsze niż równowartość Twoich 3 wynagrodzeń.

To moment, w którym możesz podjąć decyzję o zaostrzonym oszczędzaniu, a zarazem próbie osiągnięcia etapu trzeciego, który da Ci przedsmak wolności finansowej.

Etap trzeci, czyli kilkumiesięczna poduszka bezpieczeństwa

Ten etap „bez wspomagaczy” osiąga się zwykle w pierwszych kilku latach kariery. Im wcześniej, tym lepiej, ale nie ma co „wariować” i poświęcać wszystkich swoich życiowych przyjemności tylko po to, by tu dojść. Najważniejsze jest tutaj zarejestrowanie pierwszego, póki co bardzo niewielkiego pasywnego przychodu w postaci dywidend i/lub odsetek z inwestycji. Wartość majątku netto jest tu zawsze dodatnia, ale raczej pięciocyfrowa lub nisko sześciocyfrowa. Przykładowe osoby na etapie trzecim mogą mieć następujący bilans majątku:

Nie jest zasadą, że każdy na tym etapie posiada dług lub, że wpływy nie mogą być o wiele większe niż w przykładach z tabeli. Załączyłem je tylko, by pobudzić Twoją wyobraźnie, a skupić się powinieneś głównie na ostatniej kolumnie, która najlepiej definiuje Twój stopień zaawansowania jako członka ruchu FIRE. By być bardziej ścisłym: nie chodzi o sam majątek netto, a raczej o to ile pasywnego przychodu możesz z niego wygenerować i jaką część wpływów netto Twojego gospodarstwa domowego ona stanowi.

Trzeci etap jest zazwyczaj dobrym momentem do rozpoczęcia nauki inwestowania. Jeśli dotychczas inwestowałeś jedynie pasywnie to być może nadszedł moment, by zacząć eksplorować bardziej ryzykowne rejony, samemu dobierając akcje do portfela inwestycji. Etap trzeci jest również prawdziwym testem umiejętności oszczędzania, gdyż to właśnie teraz manifestują się pierwsze pokusy, by zgromadzone pieniądze na coś przeznaczyć, często wracając do punktu wyjścia. Jeśli oprzesz się takim pokusom to w końcu dojdziesz do etapu czwartego, w którym pasywny przychód staje się o wiele bardziej odczuwalny i stanowi już znaczącą część Twojego miesięcznego przychodu.

Mini wolność finansowa, a więc etap czwarty

Etap czwarty to moment, w którym zaczynamy realnie odczuwać wpływy z inwestycji, które już na dobre „zagościły” po stronie naszych miesięcznych wpływów/przychodów. Ciężko mi arbitralnie narzucić kiedy człowiek wchodzi w tą fazę, więc sugeruję założenie, że z inwestycji otrzymujesz około 25% swojej pensji. Oznacza to oczywiście, że wartość majątku (ang. net worth) dwóch osób w tej fazie może się różnić nawet dwu- lub trzykrotnie, ale pomocne mogą być poniższe przykłady osób, które według mnie doszły do fazy czwartej:

Etapy osiągania wolności finansowej - etap 4

Niezależnie czy posiadasz dług, czy nie Twój majątek powinien wynosić około 50-70 Twoich miesięcznych wypłat netto. Z tego powodu nazwałem go „mini wolnością finansową”, gdyż w takiej sytuacji mógłbyś spokojnie na jakiś czas (rok, a może nawet dwa) zwolnić się i żyć jedynie ze zgromadzonych środków. Oczywiście nie zachęcam do czegoś takiego, bo istnieje ryzyko rychłego powrotu do punktu wyjścia, czyli fazy drugiej, ale znalezienie się w fazie czwartej daje już pewien komfort psychiczny. Kolejnym krokiem jest etap piąty, w którym w Twoim posiadaniu jest już kwota siedmiocyfrowa lub nieco niższa.

Etap piąty, czyli sześć zer

Osiągnięcie progu sześciu zer wartości majątku netto jest zazwyczaj momentem przełomowym w życiu inwestora. Oczywiście dzisiejszy milion znaczy o wiele mniej niż milion złotych w roku 2000, ale psychicznie jest to dalej dość spora liczba, do której zebrania wiele osób dąży. Zazwyczaj osiąganiu tego pułapu towarzyszy stopniowe spłacenie wszystkich swoich długów oraz koncentracja na zwiększaniu aktywów finansowych. Przykładowe bilansy osób, które są blisko lub już osiągnęły etap piąty drogi ku wolności finansowej znajdziesz w poniższej tabeli:

Jak zwykle zebrane kwoty oraz wpływy netto mogą się różnić nawet o 50%, a przynależność do tej grupy oceniałbym raczej po przychodach z inwestycji w podobnej lub wyższej wysokości od przychodów z pracy. Jeżeli jesteś programistą, a Twoje zarobki mieszczą się w top 1% zarabiających w Polsce, a więc zarabiasz „na rękę” ponad 16 000 zł miesięcznie to naturalnie będziesz potrzebował wyższej kwoty, by pasywne inwestowanie „przebiło” Twoje miesięczne wpływy z pracy. Nie oznacza to jednak, że nie znalazłeś się na etapie piątym. Chodzi tu też o proporcję majątku do długu oraz o fakt posiadania blisko lub niskiej siedmiocyfrowej wartości majątku netto.

Etap ten jest niezwykle istotny z perspektywy psychologii inwestowania, gdyż mimo, że w zależności od oczekiwań emerytalnych kwotowo jesteś dopiero w 25%-40% drogi do wolności finansowej to tak naprawdę najtrudniejszy etap masz już za sobą. Od tego momentu wpływ procentu składanego na Twój majątek będzie rósł w bardzo szybkim tempie, a rozsądne inwestowanie z czasem przyniesie Ci coraz większe wpływy miesięczne, które siłą rzeczy w końcu „wyprzedzą” Twoje przychody z tytułu pracy. Kolejnym etapem jest wolność finansowa, wiążąca się z możliwością wieloletniej rezygnacji z pracy, a więc celem większości członków ruchu FIRE. O dziwo tranzycja z etapu piątego do etapu szóstego często zajmuje okres krótszy niż dojście do etapu piątego, ale im większy majątek, tym więcej pokus do spekulacji, więc potrzebna Ci będzie koncentracja.

Prawdziwa wolność finansowa w postaci etapu szóstego

Uprzedzę komentarz tych, którzy zdziwią się, że pierwszy wiersz tabeli zawiera kwotę 2 milionów złotych. Uważam, że przy takiej kwocie da się przejść na bardzo minimalistyczną emeryturę, na którą ja sam co prawda bym się nie nigdy zdecydował. Liczba bliższa memu planowi to w tej chwili trzecia linia (3 mln złotych), a nawet więcej, biorąc pod uwagę galopującą inflację i moje wzrastające potrzeby finansowe. Mentalnie nastawiam się na przejście na połowiczną emeryturę przy kwocie 3 mln zł, a na pełną bliżej łącznej kwoty majątku w wysokości 5-6 mln zł. Oto jakie trzy przykładowe scenariusze znalezienia się w szóstym etapie przygotowałem na potrzeby tego wpisu:

Etapy osiągania wolności finansowej - etap 6

Obecność na szóstym etapie warunkowana jest wysokością miesięcznych wpływów z inwestycji, które powinny już zdecydowanie przebić Twoje (obecne lub ostatnie, jeśli już nie pracujesz) wpływy z pracy. Zdziwiłbym się jeśli na tym etapie byłbyś w posiadaniu aktywnych kredytów lub pożyczek, gdyż ich spłacenie nie powinno stanowić już dla Ciebie problemu. Pewnie zauważyłeś, że kwoty, które zawarłem w tabeli znacznie przekraczają te z wpisu „Ile powinieneś mieć pieniędzy w zależności od wieku?„. Napiszę transparentnie, że plan FIRE to coś bardzo trudnego i wymagającego dyscypliny na tyle dużej, że sądzę, że bardzo mała część społeczeństwa się na to zdecyduje.

Pisałem o tym w tekście „Dlaczego odkładam 70% z każdej wypłaty? Ruch FIRE” i uważam, że nie ma w ekskluzywności tej grupy nic złego. Większości osób nie będą nigdy do niczego potrzebne 3 lub 4 miliony złotych na koncie, a państwowa emerytura (jeśli będzie!) w zupełności im wystarczy, by dożyć spokojnej starości. Moją ideą jest jednak osiągnięcie tego pułapu majątku i skupienie się w zupełności na swoich pasjach, m.in. na dalszej nauce i uczeniu innych inwestowania. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższej dekady dojdę do tego etapu, a w międzyczasie opiszę Ci etap „ostateczny” i dla większości tylko opcjonalny, czyli „finansową obfitość”.

Etap siódmy, czyli pieniędzy nigdy za dużo

Choć samo słowo „obfitość” (ang. abdundance) kojarzy mi się nieco wyniośle to już ze znalezieniem w tej grupie nie miałbym problemu. Zwykle trafiają tu osoby, które nie muszą już osiągać żadnych przychodów z pracy, gdyż ich dalsza praca stanowiłaby zdecydowaną mniejszość (powiedzmy 20%-30%) ich miesięcznych wpływów. Jest to etap, do którego osiągnięcia dążyć będą tylko nieliczni, a często znajdą się tu „niechcący” wieloletni inwestorzy, którym powiedzie się na giełdzie. Istotnym jest tutaj ocknąć się i przeznaczyć większą część swojego portfela inwestycji na aktywa konserwujące kapitał, a niekoniecznie na aktywa spekulacyjne. Przykładowe liczby znajdziesz w tabeli poniżej:

Siódmy etap jest czystą koncepcją, a net worth jest tutaj w oczywisty sposób nielimitowany. Część społeczeństwa skrytykuję takie osoby za próżność i nadmierną chciwość, ale jeśli odczuwasz potrzebę osiągnięcia takiego pułapu bogactwa to osobiście uważam to za nic złego. Jest to najczęściej okupione wieloma latami ciężkiej pracy i skrajnego oszczędzania, a godną nagrodą jest np. możliwość ciągłego podróżowania po świecie. Uważam jednak, że w tym momencie warto się zatrzymać i przemyśleć to ile oddajemy dobra społeczeństwu. Może nie znacie mnie z tej strony, ale poruszę to w kolejnym akapicie.

Pieniądze pieniędzmi, ale co dalej?

Znam przynajmniej kilka osób, które znajdują się obecnie na etapach szóstym i siódmym, a najmłodsza z nich ma 38 lat. Założę się, że część osób publicznych rezyduje tam od lat, ale niekoniecznie chwali się swoimi majątkami. Uważam, że warto by zatrzymać się tutaj na chwilę i podzielić się z Wami garścią przemyśleń dotyczących pozytywnego wpływu na społeczeństwo, które te osoby mogą, a być może nawet powinny wywierać:

  • Skoro finanse nie są już w Twoim życiu problemem to zacznij się dzielić z innymi… i to niekoniecznie pieniędzmi. Uważam, że bogactwo samo w sobie jest niewarte świeczki i sam chciałbym właśnie oddawać (np. wiedzę i umiejętności) społeczeństwu, sprawiając, że nie tylko mi, ale innym ludziom będzie się żyło coraz lepiej. Skoro mailowe podziękowania czytelników i słuchaczy Inwestomat-u dają mi tyle radości to nie chcę wiedzieć ile frajdy da to w wersji przeskalowanej.
  • Fajnym detalem znalezienia się w fazie szóstej lub siódmej życia finansowego jest też możliwość skupienia się w pełni na swojej rodzinie. Co prawda większość ludzi osiąga te progi w sytuacji, gdy dzieci już są „odchowane”, a może nawet opuściły rodzinne gniazdo to wielką zaletą znalezienia się tu jest bardzo duża ilość czasu do dyspozycji rodziny.
  • Kto powiedział, że trzeba rezygnować z pracy? Jeśli chcesz to możesz kontynuować swoją pracę np. na pół etatu lub zająć się wolontariatem, gdyż pieniądze nie są już Twoim zmartwieniem. Osobiście nie mógłbym nazwać się spełnionym człowiekiem, gdybym usiadł na „kuferku złota” i go pilnował, nie oddając nic społeczeństwu lub nie budując kolejnego dużego i ambitnego projektu.

Podsumowanie

Jak zwykle chciałem Ci podziękować za doczytanie wpisu do końca. Był on dość osobisty i ściśle związany z tematyką ruchu FIRE, a większość liczb i konceptów została przeze mnie „wymyślona”, więc w Twoim przypadku fazy i etapy mogą kształtować się zupełnie inaczej. Jestem ciekaw na którym etapie są moi czytelnicy, więc zachęcam do zaangażowania się w dyskusję w komentarzach. Jakie są największe problemy obecnego etapu, na którym się znajdujesz? Czy idea osiągania wolności finansowej jest Ci bliska, czy raczej obca? Co myślisz o moim planie i poglądzie na przyspieszoną emeryturę? Daj znać w komentarzach :)!

Bądź na bieżąco z moim newsletterem:

Zero spamu, maksimum wartościowej treści.

5 5 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
53 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
oitoiu

Kalkulacje, które przedstawiasz to czysta teoria. Miesięczne wydatki na poziomie 2,5-4k? Chyba dla singla mieszkającego z rodzicami albo dla pary bez dzieci, która koszty dzieli na pół. Miesięczny koszt życia rodziny 2+1 jest wyższy niż te 4-5k w każdym co najmniej średnim mieście (wynajem mieszkania albo często rata kredytu, opłaty, samochód, żeby do pracy dojeżdżać, żłobek/przedszkole/szkoła, nawet publiczne, też realnie kosztują, itp.). Nie wspominam już nawet o rodzinie 2+2 czy 2+3.

Piotrek

Wydaje mi się, że tutaj trzeba liczyć średnią na osobę dorosłą w takiej rodzinie. Więc jak masz rodzinę 2+1 to mnożysz to przez 2, a 8 czy 10k miesięcznie to już bardzo przyjemny budżet, nawet w większym mieście. Idea jest taka, że obie strony przynoszą jakiś przychód i koszty też się rozkładają na dwie osoby.

Andrzej

Mieszkam sam, mieszkanie spłacone i mam wydatki na poziomie 2 tys/miesiąc. Czyli w moim przypadku da się.

oitoiu

mieszkanie spłacone, kredyt/wynajem to spora część budżetu.

Co do zastrzeżeń, że liczby są poglądowe – ok. Pytanie na czym zależy Ci bardziej – na przedstawieniu życiowych przykładów, które wiele osób może przełożyć na swoją sytuację, czy na przedstawieniu przykładów idealistycznych, modelowych, które będą wymagały dodatkowych zastrzeżeń, dopowiedzeń, przez które wyniki zawsze będą inne. Jaka wtedy jest wartość poznawcza dla odbiorcy wpisu?

oitoiu

Zgadzam się. Może przy następnej okazji rozważ, czy zrobić podział właśnie według sytuacji życiowe/rodzinnej – singiel, para bez dzieci (oboje zarabiający, dzielący się kosztami), rodzina 2+1 czy 2+2.

Jak widać po komentarzach, masz pełne spektrum czytelników, nawet rodzina 2+3 się załapała 🙂

KMW

do mnie te liczby w miarę pasowały (wiadomo, nie odnajdę tu idealnie swojej sytuacji), ale to też nie o to chodzi. Chodzi przecież o przykłady.

Damian

Hey. Miesięcznie wydajemy 4,7 k. Właśnie urodziło się drugie dziecko. Mieszkamy w Legnicy. Brak kredytów.

Tomasz Wikło

Bardzo ciekawy wpis, zresztą jak cały ruch FIRE.
Polecasz jakieś książki / książkę lub blog w tym temacie?

Teraz tylko znaleźć optymalną drogę inwestowania i mam nadzieję, że niebawem widzimy się na poziomie siódmym Mateusz :)!

Arkadiusz B

Tomasz: Sprawdz książki od The Minimalists. O ile pamiętam kosztowały około 1$.

Arkadiusz B

Hej Mateusz. Coś czuje że podnieśli cene po prostu. Tutaj masz ich blog wraz ze wszystkimi odnośnikami. Bywają troche radyklani, ale jak przepuścisz to przez swoje filtry to można wyciągnąć sporo insiracji.
https://www.theminimalists.com/

Piotrek

Jak zwykle bardzo fajny wpis, ale mam z nim jedno duże „ALE”. Nie bardzo rozumiem dlaczego Twoim punktem odniesienia jest pensja, a nie średnie miesięczne koszty życia. Dla przykładu. Jeżeli ktoś ma pensje na poziomie 2k, a średnie miesięczne wydatki na poziomie 2,5-3k to co z tego jak zgromadzi jakimś cudem 12 miesięcznych pensji (spadek po wujku ze Stanów 😉 ), jak to nie pozwoli mu przeżyć przez rok. I również w drugą stronę. Ktoś zarabia 6-7k (już nie wspomnę o zarobkach w IT, które wspomniałeś, chociaż kwota 16k wydaje mi się mocno naciągana i dotyczy bardzo wąskiego grona specjalistów), a jego koszty życia to załóżmy 4k. To wydaje mi się, że celem (w kroku nr 5) jest osiągnięcie przychodów pasywnych własnie by zaspokoić te 4k miesięcznie, a nie żeby dobić to swojej pensji.
Pozdrawiam,
Piotrek

Piotrek

Jasne, w pełni się zgadzam że niezależnie jaką byś kwotę wpisał to i tak by ktoś narzekał że to za mało albo za dużo 😉
Jednak dalej nie do końca się zgadzam z pensją jako wyznacznikiem i to właśnie z powodu tego założenia, o którym napisałeś 🙂 Dla mnie cała idea opiera się, nie na odkładaniu wysokiego procenta pensji, ale zbudowaniu takiego kapitału, by przychód pasywny pozwolił na wolność finansową. Odkładanie 40 czy 80% pensji jest tutaj narzędziem, a nie celem. Jeżeli mój przychód pasywny pokrywa w 100% (a dla bezpieczeństwa 115-120%) moich kosztów życia to można mówić o “soft financial independence”. A to czy jest to równowartość 30% mojej pensji, czy 120% nie ma już większego znaczenia.
Ale chyba obaj się zgodzimy, że ważne by oszczędzać i budować przychód pasywny, a czy odniesiemy to do pensji czy do wydatków to jak już komu wygodnie 😉

Krzysiek

Dokładnie to samo pomyślałem. Nie po to idę na emeryturę, żeby utrzymać dotyczasowy poziom wynagrodzenia. Wynagrodzenie w ruchu FIRE ma dążyć do maksiumum w okresie ‚produkcyjnym’ (czyli przed wymarzoną emeryturą) – celem uzbierania odpowiedniej ilości środków, z których % pokryje nam koszty życia. Mało tego. Większość osób ruchu FIRE podkreśla, że koszty życia tak naprawdę maleją na emeryturze.

Zgodnie z ideą utrzymania przychodów na stałym poziomie – potrzebowałbym ok. 5 mln zł kapitału. Licząc jednak, że % z kapitału ma mi pokryć moje wydatki, to potrzebuję już tylko 1.6m 😉

Piotrek

Mam tak samo! Oczywiście, bardzo ważne by przy tych obliczeniach być „pesymistą”. Uwzględnić większe wydatki niż realnie mamy i założyć niższą stopę zwrotu. To pozwoli być przygotowanym na czarny scenariusz, a w przypadku pozytywnego rozwiązania da nam tylko dodatkowe profity w postaci większego kapitału i co za tym idzie uzyskiwanego większego przychodu pasywnego.

Magda

W przypadku rodziny 2+3 w dużym mieście te liczby po stronie wydatkowej są dużo większe. Jesteśmy trochę niesztampowi bo pomimo dużych wydatków i poki co stosunkowo niskiego przychodu pasywnego-ok. 10% mojej pensji- mamy dość wysoka wartość netto dzięki mieszkaniom które kupiliśmy okazyjnie ale na kredyt. Niemniej nie zarabiają poki co, choć docelowo maja stanowić solidna podstawę emerytury z najmu. Także dopiero teraz bierzemy się za inwestowanie na rynkach finansowych jako druga nogę … zobaczymy jak będzie;)

Magda

My naprawdę jesteśmy nietypowi: ja tu jestem tym przysłowiowym programista:) i panią od finansów. Przy czym od czasu kursu Crown mąż jest bardzo zdeterminowany włączać się w finansowe rozkminy. Wiec póki co mamy wspólnotowe nieruchomosci, obligacje 500+ pootwierane rachunki IKE i IKZE i finaxa dla dzieci coby nie komplikować życia;) No i pomalutku dokładamy cegiełki. Co wydaje się niezmiernie istotne w takiej sytuacji jak nasza- choć wydawałoby się to niepotrzebne- ze druga połówka tez generuje przychody. Dzięki temu można żyć z jednej wypłaty druga inwestować to raz a dwa ze jednak dywersyfikacja daje ogromny komfort psychiczny na wszystkie what if” . I tu kolejna kwestia u nas sprawdziło się odłożenie ciut inwestowania po to żeby odpalić działalność męża. Spokój bezcenny a i możliwości negocjacyjne u pracodawcy większe…

Ppp

Cała dyskusja pod artykułem wskazuje, że nieco Pan przekombinował – zamiast produkować przykładowe bilanse, które do nikogo nie pasują, należało się skupić na pierwszej tabelce, która jest bardzo dobra. Chociaż pomiędzy pkt 4 a 5 jest bardzo duża różnica i trzeba tam coś wcisnąć.
Ja bym proponował „Niepełny rentier” – oszczędności równe ok. 100-200 pensjom, przychody pasywne ok. 30-50% pensji, do przeżycia bez pracy ok. 5-10 lat (a z emeryturą państwową bez limitu, choć skromnie). 
A co do sum koniecznych do bycia rentierem, należy pamiętać o oprocentowaniach. 1% z Miliona = 10.000, 5% z Miliona = 50.000. Na emeryturze będziemy raczej zabezpieczać majątek, a oprocentowania bezpiecznych lokat są ostatnio tragicznie niskie. 
Pozdrawiam.

Marcin

Witam, ja jestem osobą na 5 etapie i aspirująca do etapu 6. W moim przypadku są to następujące wartości: rodzina 2+2, miesięczne dochody rodziny na poziomie 16 tyś. Miesięczny dochód pasywny na poziomie 2,5 tyś. Wydatki miesięczne na poziomie 6 tyś. Zero długów i majątek ok 1,2 mln. Więc da się też te wartości w tabelach przełożyć na całą rodzinę.
Naprawdę fajny wpis. Pozdrawiam

Damian

Hey. Obliczenia są na jedną osobę. A nie powinno być na gospodarstwo? 🙂 U nas będzie to etap 3 chyba. Mamy poduszkę na 6 miesięcy. Fundusz remontowy zbierany na grubsze remonty w domu, aktualnie ekwiwalent 8 miesięcy. Ok 30 000 w IKZE.
Tylko pieniądze z IKZE inwestuje gdzie i tak mam dużo w gotowce jeszcze. Przychody pasywne brak. Netto przychód 10 000. Koszt życia 4 700. Kredyt studencki 12 000. Właśnie nie przedłużono mi umowy za nienoszenie maseczki wiec szukam pracy. Mając poduszkę bezpieczeństwa jest mega komfort, że nie muszę brać pierwszej lepszej oferty. Dzięki za blog i pozdrawiam.

Greg

Z przyjemnością przeczytałem kolejny wpis w blogu. Ale częściowo się z nim nie zgadzam. Podobnie jak kilku moich przedmówców. Chodzi o to, że bazą do wyliczenia poziomu wolności finansowej jest „pensja”, a nie poziom wydatków.
Może niektórym trudno w to uwierzyć, ale są ludzie, dla których wydatki nie zależą od bieżącego dochodu. Ale tacy są, na przykład ja. Czy bym zarabiał dwa razy mniej, czy trzy razy więcej, to żyłbym dokładnie tak, jak w tej chwili. Mieszkałbym w tym samym mieszkaniu, jeździłbym tym samym samochodem, spędzałbym wakacje w tych samych miejscach, spotykałbym się z tymi samymi kobietami i tak dalej. Jedyna różnica byłaby taka, że miałbym inną nadwyżkę finansową, przez co przeznaczałbym inne kwoty na inwestycje.
W tej chwili według twojej tabelki jestem na etapie 4. Mam naprawdę przyzwoite dochody z pracy, nie chcę podawać kwoty żeby nie być posądzonym o prowokację. Do tego pasywny przychód – może mniej z inwestycji, ile z praw autorskich, ale zawsze – faktycznie w granicach 25% dochodu z pracy.
I jak tu przejść na poziom 5? Formalnie najprościej… obniżając wpływy. Zarabiałbym 4 razy mniej, co cały czas w opinii wielu osób stanowiłoby wysokie dochody. Mój majątek w stosunku do pensji wzrósłby czterokrotnie, a przychód pasywny zrównałby się z dochodami z pracy. Absurd? No właśnie…
Przy odniesieniu do poziomu wydatków na wyższy poziom tak przejść się nie da. Trzeba zwiększyć swoje dochody – i to brzmi logicznie. Albo… zmniejszyć wydatki, tak jak ja teraz, bo przez koronawirusa nie mam jak rozbijać się po świecie. Tyle, że nie mogę się doczekać powrotu do niższego poziomu w zamian za nieskrępowane podróżowanie.
A poza tym wpis jak zwykle bardzo dobry. Autorowi i wszystkim czytelnikom życzę jak najszybszego osiągnięcia etapu obfitości finansowej.

Piotrek

Tym niemniej wydatki mają to do siebie, że się zmieniają w zależności od sytuacji życiowej

A pensja nie? 🙂 Jak zacznę odnosić swoje oszczędności do swojej pierwszej pensji, to wyliczenia staną się duuuużo przyjemniejsze 😉

Maciej

Hej Mateusz! Po wysłuchaniu Twojego ostatniego wywiadu naszła mnie pewna wątpliwość odnośnie konstrukcji mojego portfela ETF na IKE/IKZE.
Czy portfel czwarty z tego zestawienia https://inwestomat.eu/jak-zbudowac-portfel-inwestycyjny-z-etf/ nie jest całkowicie ulokowany w walucie obcej, a więc bardzo podatny na umacnianie złotego? Czy wobec tego nie powinienem dla przeciwwagi ok. 50% środków ulokować jednak w PLN np. na IKE Obligacje? Chodzi o porfel emerytalny IKE/IKZE. Z góry dzięki za odpowiedz.

Maciej

Dzięki za odpowiedź. Przyjmijmy, że chciałbym rocznie inwestować równoważność 2x limit IKE+IKZE.

Lepiej wrzucić 100% w ten portfel czy jakoś inaczej to ograć? Kieruje się głównie optymalizacja podatkową, więc wszystko pakuję w IKE/IKZE. Może powinienem część portfela trzymać w złotówce? Horyzont inwestycyjny 30 lat.

Maciej

Super, dzięki za hinty 🙂

Tomek

Mam pytanie o wyznaczenie wartosci majatku.
Mam mieszkanie np. warte 500.000 pln, wartość nie splaconego kredytu hipotecznego to 200.000 pln. Jeśli splacalbym ten kredyt do ostatniej raty, to byloby np 200.000 plus 200.000 odsetek.= 400.000. Jak liczysz wartość majatku: 500ys – 200 tys, czy uwzgledniajac odsetki (ktore de facto sam musialbym policzyc w excelu do konca trwania kredytu).

Piotrek

Ja w swoich założeniach uwzględniam ile miałbym gotówki gdybym je dziś sprzedał, więc w tym przypadku 500tys dostaje ze sprzedaży, 200tys oddaje do banku, więc wartość netto tego mieszkania to 300tys. Oczywiście w wielkim uproszczeniu.

Piotrek

Zgadzam się i nie 🙂
Tak jak masz racje, że koszt kredytu zmienia się, jeżeli spłacamy go dziś a inaczej to wygląda jak go spłacimy dopiero za 10 lat. Tylko, że podobnie jest z wartością mieszkania. W ostatnich latach, ceny nieruchomości zmieniały się bardzo dynamicznie, więc bardzo ciężko oszacować ile będzie warte takie mieszkanie za 10 lat. Stąd takie moje podejście w tych wyliczeniach 😉
Biorąc jednak pod uwagę, ze jest to tylko ćwiczenie „poglądowe”, to nie ma co się aż tak czepiać szczegółów.

Piotrek

Nie zgodzę się z powodów dla których napisałem wyżej. Przy obliczaniu wartości netto, chce się dowiedzieć ile to mieszkanie dałoby mi gotówki dziś (nie rok temu i nie za 5 lat). Czyli mam mieszkanie warte wspomniane 500tys i za tyle je sprzedaje. Bankowi jestem winny 200tys – spłacam, zostaje mi 300tys gotówki. Jakie ma znaczenie, że miałbym płacić jeszcze 20 lat odsetki, skoro ich nie zapłacę w momencie wcześniejszej spłaty kredytu. To co proponujesz to obliczenie wartości z dnia dzisiejszego i uwzględnienie kosztów nawet z kolejnych 20 lat (które i tak się prawdopodobnie zmienią przez zmiany stóp procentowych). Zgadzam się, że to rozwiązanie wymaga aktualizacji obu kwot co jakiś czas, ale wartość tego mieszkania też się zmienia. Dziś to mieszkanie jest warto te 500tys, jest spora szansa że 3 lata temu było warte 400tys, a nikt nie jest w stanie zagwarantować ile będzie warte za kolejne 3 lata. Więc albo obie kwoty aktualizujemy albo żadnej.

Tomek

Piotrek, Mateusz,
wielkie dzięki. Liczyłem i liczę wartość kapitału netto bez uwzględniania przyszłych odsetek. Dzięki. Chciałem wiedzieć, czy nie popełniał błędu, bo to znacznie zmieni moją pozycje netto :). Jeszcze raz dzięki