You are currently viewing Unikaj Forex i CFD. Spekulacja na dźwigni jest bez sensu.

Unikaj Forex i CFD. Spekulacja na dźwigni jest bez sensu.

Nie spekuluj.

Nikt nie rodzi się mądry, rozsądny i niepopełniający błędów. Ten wpis piszę jako były spekulant, który lata temu przez kilka tygodni „grał” na dźwigni, mając okazję posmakować zarówno euforii wysokiego wzrostu, jak i paniki związanej z dynamicznymi stratami. To, że w dziedzinie jestem „praktykiem” sprawi, że materiał nie będzie wyłącznie teoretyczny, a ja zaproponuje Ci wiele ciekawych wstawek z własnego doświadczenia. Dzisiejszy przekaz jest bardzo prosty: unikaj Forex i CFD jak ognia, bo to prostsza droga do bankructwa niż do pomnożenia majątku. 

Lata obserwacji osób spekulujących na wysokiej dźwigni sprawiły, że zauważyłem, że (prawie) każdy spekulant albo nie odnosi sukcesów wcale, albo odnosi je, ale wraz ze wzrostem posiadanego kapitału nie potrafi ograniczyć ryzyka portfela i w końcu traci wszystko, wracając do punktu wyjścia. Uważam, że spekulacja na dźwigni jest bez sensu dla większości ludzi, ponieważ do odnoszenia w tej sferze sukcesów trzeba ogromnej wiedzy, nadludzkiej dyscypliny oraz cierpliwości oraz umiejętności odejścia od stołu, gdy zainkasuje się wysoką wygraną. Natura ludzka sprawia, że gramy dalej, przez co nawet pomimo talentu, wiedzy i doświadczenia, w końcu „zerujemy” nasze rachunki. Na tym blogu promuję coś zupełnie innego, dlatego w tym wpisie szczerze pochwalę inwestowanie i dobitnie skrytykuję spekulację.

Podcast

YouTube

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego ludzie spekulują na dźwigni.
  • Czy spekulanci zarabiają pieniądze.
  • Ilu zarabia a ilu traci na spekulacji.
  • Ilu zarabia a ilu traci na inwestowaniu.
  • Dlaczego nie warto grać na dużej dźwigni.
  • Jak wygrać z pokusą i nie spekulować.

Co to jest rynek Forex? Czym są kontrakty CFD?

Rynek Forex (4X) to największy i najbardziej płynny zdecentralizowany rynek świata, na którym w dni robocze handluje się walutami. Jednak w tym wpisie jako „Forex” nie mam na myśli tego rynku, a po prostu granie na kontraktach walutowych poprzez instrumenty CFD. Kontrakty CFD (ang. Contract For Difference), czyli kontrakty różnicowe, to produkty oferujące „grę” na zmianach cen różnych klas aktywów w obydwie strony z dźwignią wynoszącą nawet 30× lub 50×. Kontrakt na różnicę kursową działa tak, że kupując go, nie stajesz się właścicielem instrumentu bazowego, ale i tak możesz zyskać na trafnym przewidzeniu jego przyszłego ruchu cenowego. Sęk w tym, że większość osób spekulujących na CFD traci pieniądze, ale do tego wrócę za chwilę.

Jeśli nie masz pojęcia, czym jest i jak działa dźwignia w inwestowaniu, to koniecznie nadrób teraz wpis „Fundusze ETF z dźwignią. Szaleństwo czy sensowny składnik portfela?„, który na przykładzie lewarowanych funduszy ETF prosto wyjaśni Ci zasadę działania dźwigni w inwestowaniu. Jeśli ogólnikowo wiesz już, co to Forex i CFD i jak działa gra na dźwigni, to wspólnie zastanówmy się nad tym, dlaczego ludzie spekulują.

Dlaczego ludzie spekulują na dźwigni?

Powodów do spekulacji na derywatach i kontraktach różnicowych (CFD) z dźwignią jest wiele, ale najbardziej oczywistym z nich jest wiara w szybkie wzbogacenie się przy starcie od niewielkiej kwoty. Jest to taka giełdowa wersja powiedzenia „dużo zarobić, ale się nie narobić”, bo zakłada, że ponadprzeciętne i natychmiastowe zyski są proste do osiągnięcia (np. przy pomocy łutu szczęścia) i wielkie bogactwo da się uzyskać jednym kliknięciem przycisku myszy. To spory błąd, który rozumie każdy, kto kilkukrotnie „wyczyścił depozyt”, tracąc wszystkie środki przeznaczone na spekulację i żałując, że nie ma czym się „odkuć”. Pozwól, że za pomocą kilku memów opiszę oczekiwania początkujących spekulantów, których los nieszczęśliwie skierował na rynek Forex lub różnego rodzaju lewarowane produkty inwestycyjne.

Obietnica szybkiego bogactwa "z niczego"

Ludzie na ogół są chciwi i moim zdaniem jest to zupełnie naturalne, bo chciwość jest po prostu wyrazem instynktu przetrwania i tego, że człowiek chce jak najlepiej dla siebie i swojej rodziny. W inwestowaniu i spekulacji nie warto moim zdaniem być „zbyt chciwym”, bo sprawia to, że podejmujemy coraz to większe ryzyko, budząc się w końcu, że gramy na gigantycznej dźwigni, która może szybko wyzerować nasz kapitał. Skuteczne inwestowanie wymaga cierpliwości i urealnienia oczekiwań co do przyszłych stóp zwrotu. Jeśli od rynku akcji wymagasz np. średnio +15% rocznie w każdym roku swojego inwestowania, to popełniasz błąd poznawczy wygórowanych oczekiwań, bo chcesz czegoś, co nie nastąpiło jeszcze nigdy w historii (w długim terminie).

Proste rozumowanie może Cię zatem sprowadzić na inne, bardziej niebezpieczne tory myślenia: jeśli rynek akcji dawał średnio np. +7% rocznie, to przy użyciu dźwigni finansowej powinno udać się osiągnąć znacznie więcej, prawda? I tak zaczyna się droga do +1000% rocznie, najlepiej wierząc w to, że taka gra nie jest bardzo ryzykowna oraz w to, że każdy może osiągnąć takie wyniki na giełdzie.

Unikaj Forex i CFD Mem 2 Obietnica wysokiego zysku

Początkujący spekulant pyta tylko „gdzie kliknąć?” i już jest na kilka minut przed wyzerowaniem swojego rachunku po raz pierwszy. Może mieć oczywiście rację i dużo zarobić, co tylko skłoni go do ponoszenia jeszcze większego ryzyka i przepalenia pieniędzy trochę później. Spekulacja, podobnie jak hazard, uzależnia, bo skoro czasami się przegrywa, to czasami się także wygrywa, zdobywając duże sumy i dając spory zastrzyk dopaminy graczowi. A skoro już przy dopaminie jesteśmy, to opiszę teraz, jak korzystnie postrzegana jest na ogół spekulacja.

Spekulacja jest "sexy"

Jeśli zamiast wielu żmudnych lat ciężkiej pracy mógłbyś prosto i szybko zyskać „z powietrza” duży majątek, to czy byś tego nie zrobił? Prawdopodobnie większość z nas nie zastanawiałaby się nad tym w ogóle, zwłaszcza że nie byłoby to związane z oszustwem ani krzywdzeniem drugiego człowieka, tylko z jednym trafnym zakładem na bardzo dużej dźwigni. Spekulacja na dużej dźwigni jest po prostu dużo bardziej sexy od tradycyjnego inwestowania, bo poza obietnicą zysku, daje emocje, częste zastrzyki dopaminy i poczucie, że w pełni kontrolujemy nasz los (mimo że zwykle kończy się to wyzerowaniem konta). Dlatego właśnie odkąd prowadzę ten blog, bardzo wiele osób pisze mi, że inwestowanie pasywne wydaje im się sensowne, ale ciągnie ich do spekulacji i produktów CFD na dźwigni, dzięki czemu zarobią więcej i szybciej ode mnie.

Unikaj Forex i CFD Mem 1 Poczatkujacy zainteresowanie spekulacja

W praktyce może okazać się, że to ja „wygram” z nimi wyścig polegający na zgromadzeniu jak największego kapitału, dlatego, że zamiast poświęcać czas na spekulację, skupiam się na pracy, rozwijaniu umiejętności i kompetencji oraz zwiększaniu moich zarobków. Dynamicznie zwiększające się zarobki, nawet jeśli zainwestowane w defensywny sposób, dadzą lepszy efekt niż małe pieniądze obstawiane na wysokiej dźwigni, które statystycznie czasem dużo zyskają, a czasem stracą. Nie oznacza to wcale, że nie ma dobrych spekulantów, dla których jest to sposób na życie, po prostu sądzę, że przeciętna osoba marnuje czas, próbując pokonać rynek, grając na dźwigni. Nie pomagają media, które aby zarobić, muszą pisać o tym, co się „klika”, a klika się to, co głośne, szokujące, kontrowersyjne:

Unikaj Forex i CFD Newsy Forbes Spekulacja

Ma być tajemniczo, ma zachęcać do kliknięcia i przeczytania, a reszta się nie liczy. Współczesne media biją się o atencję odbiorcy, by kliknął i wyświetlił reklamy lub zapłacił, by zobaczyć pełną treść „artykułu” za paywallem. Niestety sprawia to, że dzika spekulacja na dźwigni jest popularniejsza od rozsądnego inwestowania długoterminowego, które z natury jest… nudne! Przecież nikt utrzymujący się z zasięgów, wyświetleń i kliknięć nie będzie promował czegoś, co nudne, więc tak budowany jest obraz tego, że spekulacja jest sexy i że giełda oznacza grę na wysokiej dźwigni, a ci, którzy nie liczą na szybki zysk to nudziarze bez ikry, a tradycyjne inwestowanie jest „dla dziadków”.

Ludziom wydaje się to łatwe

Rosną więc guru spekulacji, którzy publikują w mediach społecznościowych relacje ze swoich sukcesów, co napędza im zasięgi i wyświetlenia oraz sprawia, że interesują się nimi media. Zaskakująco rzadko piszą jednak o swoich porażkach, które nie wspierają budowy obrazu genialnego spekulanta i gracza, który zawsze wygrywa. Są jednak chlubne wyjątki, czyli ludzie relacjonujący też swoje błędy i straty, co bardzo doceniam, bo sprawia to, że mniej doświadczeni inwestorzy zastanowią się dwa razy przed rozpoczęciem spekulowania na dźwigni na własną rękę. Pokazywanie dużych zysków (nominalnie i procentowo) daje splendor i chwałę w internecie, sprawiając, że bardzo duża liczba osób „łapie przynętę” i zaczyna próbować spekulować na własną rękę.

Paradoksalnie na spekulację najodporniejsze są 2 grupy inwestorów: ci, którzy wiedzą bardzo mało oraz ci, którzy wiedzą (naprawdę) bardzo dużo. Osoby o niskiej wiedzy boją się spekulacji, bo wydaje im się (słusznie) zbyt ryzykowna i po prostu nie wiedzą, jak grać na kontraktach CFD i się za to nie zabierają. Osoby o dużej wiedzy inwestycyjnej znają statystyki, które zaraz przedstawię i wiedzą, że gra na dużej dźwigni jest „ustawiona przeciwko nim” i że bardzo niewielu spekulantów długoterminowo uniknie bankructwa. Nie pomaga to, że w miarę „inwestycyjnego rozwoju” widzimy coraz większą liczbę inwestorów, którzy mają lepsze wyniki od nas.

Bo inni mają lepsze wyniki

Zawsze jest ktoś, kto ma lepsze wyniki od nas. Jest to normalne nie tylko w inwestowaniu, ale i w innych dziedzinach życia i nie powinno to Cię w ogóle dziwić. Milionerzy zamiast cieszyć się swoimi majątkami spoglądają na multimilionerów, którzy z kolei widzą miliarderów, zazdroszcząc im i dążąc do tego samego. Trochę podobnie jest w świecie inwestowania, w którym inwestor deklarujący się jako długoterminowy często staje się spekulantem, gdy zauważy lub usłyszy, że jego znajomy ma dużo lepsze wyniki inwestycyjne. Pamiętaj, że ego nie powinno rządzić Twoim inwestowaniem i nigdy nie powinieneś zapominać o odpowiedniej kontroli ryzyka, gdy zwiększasz potencjał do zysku portfela.

Unikaj Forex i CFD Mem 3 Brak konsekwencji w strategii

Po pierwsze: nie trać pieniędzy, więc unikaj lewarowanych kontraktów CFD jak ognia, jeśli nie chcesz wyzerować swojego rachunku i dołączać do tych, którzy „muszą się odkuć”, ciągle powtarzając te same błędy. Wierzysz, że na spekulacji można powtarzalnie zarabiać duże pieniądze? Kolejne akapity tego tekstu powinny sprawić, że nabierzesz do gry na dźwigni zdrowego sceptycyzmu.

Czy spekulanci zarabiają pieniądze?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że spekulanci zarabiają mnóstwo pieniędzy. Na Twitterze często widzę zrzuty ekranu z zyskownych transakcji opiewających na dziesiątki i setki tysięcy, a nawet miliony i dziesiątki milionów złotych. Gracze prześcigają się we wrzucaniu screenshotów swoich rozliczeń PIT-38, w których deklarują kolosalne zyski, prężąc muskuły i publicznie chwaląc się swoimi umiejętnościami. Brakuje w tym jednak szczerości i przyznania, że tylko niekiedy mają tak dobre lata. Prawda jest taka, że największą zmorą spekulacji na dźwigni jest brak powtarzalności wyniku i to, że nawet w tak krótkim terminie, jak 1 rok, większość (70-80% w zależności od roku) po prostu traci pieniądze.

Ilu zarabia a ilu traci na spekulacji na CFD?

To najważniejsza część wpisu, więc czytaj uważnie. Oto statystyka dotycząca zysków/strat na Forex/CFD publikowana przez KNF dla kilku ostatnich lat:

  • W 2020 roku aż 77,7% straciło pieniądze.
  • W 2021 roku 71,9% straciło pieniądze.
  • W 2022 roku aż 79,1% straciło pieniądze.
  • W 2023 roku 73,3% straciło pieniądze.
  • W 2024 roku 70,6% straciło pieniądze.
  • W 2025 roku 72,2% straciło pieniądze.

Mimo że większość traci nawet w krótkim terminie, łączna liczba polskich rezydentów grających na Forex /CFD z roku na rok niestety dynamicznie rośnie. Pomiędzy 2021 a 2025, wzrost liczby grających na dźwigni Polaków wyniósł ponad 200%, a od 2019 do 2025 roku, czyli przez raptem 6 lat, był to wzrost o ponad 750%. Na Forex i CFD gra już ponad 185 tysięcy Polaków, a dzięki „reklamom” w postaci postów na mediach społecznościowych, w których gracze chwalą się swoimi wynikami, liczba spekulantów na wysokiej dźwigni rośnie. Jest to dobra wiadomość dla firm oferujących CFD, np. XTB, CMC Markets, eToro lub Plus500, ale bardzo zła dla klientów, z których większość odnosi straty w horyzoncie jednego roku. Tylko w 2025 roku około 134 tysięcy polskich rezydentów podatkowych odniosło stratę na Forex/CFD, podczas gdy około 53 tysiące wykazały zyski.

Dlaczego radze unikac Forex i CFD. Gra na dzwigni nie ma sensu statystyka laczna liczba klientow

Wiem, że niektórzy zauważą też zieloną część wykresu, dochodząc do wniosku, że skoro 70-80% traci, to każdorocznie 20-30% zyskuje na spekulacji pieniądze i to mogą być oni, więc warto spróbować. Problem tylko w tym, że jeśli w krótkim horyzoncie jednego roku większość traci, to – jak myślisz – jak jest w dłuższym horyzoncie, np. 5 lub 10 lat? W tym kontekście polecam książkę „Where Are the Customers’ Yachts?: or A Good Hard Look at Wall Street”, której autor bardzo sceptycznie opisuje działania branży finansowej w kontekście tego, że jej klientom obiecuje się wysokie wyniki, a jakoś nie widać ich jachtów (majątku). Tak samo ja (poza kilkoma medialnymi przykładami) nie sądzę, że zwycięzcy (zielone słupki powyżej) to w każdym roku te same osoby, przez co domniemywam, że długoterminowo na spekulacji na dźwigni nie zarabia 30% osób, a może 3-5% osób i prawdopodobnie nie są to wcale zyski spektakularne, bo wystarczy jeden bardzo słaby rok na dźwigni, aby przepalić większość posiadanego majątku.

Ile pieniędzy Polacy spalają na spekulacji?

Skoro 70% traci, a 30% zyskuje, to łączne straty są prawdopodobnie wyższe od łącznych zysków spekulujących na dźwigni. Jest dokładnie tak, jak się spodziewasz, przy czym dysproporcja między łączną stratą a łącznym zyskiem jest w ostatnich latach niepokojąco wysoka. Polacy w 2025 roku przepalili ponad 1,6 mld złotych na Forex lub CFD, zarabiając tam łącznie tylko 0,44 mld złotych:

Dlaczego radze unikac Forex i CFD. Gra na dzwigni nie ma sensu statystyka laczny zysk strata

Pierwsza obserwacja jest taka, że te kwoty są szokująco małe, biorąc pod uwagę to, czym często chwalą się spekulanci w mediach społecznościowych. Zaczyna to trochę wyglądać tak, że albo zysk „największych” stanowi większość raportowanego przez KNF zysku polskich entuzjastów dźwigni, albo tak, że najwięksi pokazują nam swoje zyski, a zatajają swoje straty, nie przyznając, jaki łączny wynik odnieśli w ciągu roku, chwalą się jedynie swoimi sukcesami. Obawiam się, że jest to opcja numer dwa, co stawia „profesjonalnych spekulantów społecznościowych” w jeszcze gorszym świetle.

Jeśli przełożymy te łączne wyniki na liczbę osób korzystających z dźwigni, to zobaczymy, że strata na jedną osobę jest z roku na rok mniej więcej podobna i wynosi zwykle pomiędzy -12 a -20 tys. złotych. Dodatkowo średnia strata na jedną osobę z czasem maleje, co, biorąc pod uwagę polskie średnie wynagrodzenia i inflację w tym czasie, sugeruje, że realna średnia strata spekulanta z czasem bardzo drastycznie spada, co jest niewątpliwie korzystnym trendem. Niepokojącym zjawiskiem jest jednak to, jak drastycznie skurczył się w ostatnich latach przeciętny zysk spekulanta, który osiągnął na tradingu dodatni wynik. Jeszcze kilka lat temu było to zwykle pomiędzy +14 a +20 tys. złotych w skali roku, a w trzech ostatnich latach było to odpowiednio +11, niespełna +9 i w końcu lekko ponad +8 tys. złotych w ciągu roku. 

Dlaczego radze unikac Forex i CFD. Gra na dzwigni nie ma sensu statystyka strata zysk na jedna osobe

Oznacza to z jednej strony to, że przeciętny spekulant obraca bardzo małymi pieniędzmi (i dobrze, bo dzięki temu mniej straci), a z drugiej to, że:

  • Może i 30% zyskuje, ale zyskało średnio ~ 8 tys. zł.
  • 70% traci, ale traci średnio ~ 12 tys. zł.

Rozumiesz ten problem? Z powodu dużej dysproporcji pomiędzy zyskami a stratami na tradingu, przeciętny osiągnięty przez osobę grającą na dźwigni wynik to około… -6,5 tys. złotych. Dodam, że był on ujemny w każdym z ostatnich 9 lat (rekordowo niski był w 2017 roku, w którym wyniósł mniej niż -12 tys. zł). Taki wynik przeciętnie „osiągnął” polski spekulant. A ludzie dalej to robią, goniąc króliczka na rynku, na którym większość osób od lat traci pieniądze, a łączne straty znacznie przekraczają łączne zyski.

Czy inwestorzy też tracą pieniądze?

Uwaga na mylenie rynku Forex i produktów CFD z inwestowaniem na giełdzie ogółem, bo to nie to samo. To, że 70-80% osób grając na dźwigni, traci pieniądze, nie jest tożsame z tym, że 70-80% inwestorów giełdowych w Polsce traci pieniądze. Niestety nie są w Polsce publikowane szczegółowe statystyki dotyczące liczby inwestorów notujących straty i zyski, ale Ministerstwo Finansów publikuje ogólne statystyki PIT-38, zgodnie z którymi:

  • W latach 2018 – 2024 przeciętnie około 46% rozliczających się w PIT-38 wykazało zysk ze sprzedaży instrumentów. Reszta nie wykazała zysku lub wykazała stratę.
    • Uwaga! Statystyka ta dotyczyła w latach 2021 – 2024 tylko 450 – 500 tysięcy inwestorów giełdowych / forex / CFD / kryptowalutowych.
    • Niestety nie mamy rozróżnienia, czyli tego, ile osób zarabia na samych akcjach i obligacjach.
    • Pamiętaj, że nie wszyscy w ogóle składają PIT-38:
      • nie składasz go, jeśli nie dokonałeś żadnej transakcji sprzedaży ani nie otrzymałeś żadnej dywidendy lub odsetek z zagranicy.
    • Pamiętaj, że podatek od dywidendy nie jest tutaj ujęty. Jeśli ktoś miał przychód z dywidend, ale stratę na transakcjach, to ta statystyka tego nie uwzględnia.

Czy możemy wysnuć z tego jakieś wnioski? Tylko takie, że spekulanci Forex i CFD też są ujęci w tej statystyce, stanowiąc w 2024 roku 116 903 osób, z których aż 82 076 straciło pieniądze, a tylko 34 827 je zyskało. Jeśli „wytniemy” ich z tych danych, to wyjdzie nam, że spośród niegrających na Forex i CFD w 2024 roku około 62% Polaków inwestujących na giełdzie zarobiło na transakcjach giełdowych (+kryptowalutowych).

Dlaczego radze unikac Forex i CFD. Gra na dzwigni nie ma sensu statystyka PIT 38

Powyższe jest dużym uproszczeniem, bo to, że ktoś ma stratę na CFD lub Forex nie musi znaczyć, że wykazał stratę w PIT-38 (mógł np. też inwestować i mieć na tym większy zysk niż wynosiła jego strata na dźwigni), ale znając naturę ludzką, podejrzewam, że jak ktoś zajmuje się spekulacją na CFD, to robi głównie to.

Co ciekawe, MF publikowało kiedyś również łączne wartości rozliczanych w PIT-38 zysków i strat, co może pozwolić nam na lepsze zrozumienie struktury wyników inwestycyjnych Polaków. Okazuje się, że w latach 2018 – 2020 rozliczany w PIT-38 zysk znacznie przekraczał rozliczaną tam stratę, bo łączne zyski rozliczających PIT-38 były 4-krotnie wyższe od łącznych rozliczanych strat. 

Unikaj Forex i CFD Ogolne wyniki rozliczajacych PIT38 zysk strata1

Ponownie: możemy tylko domniemywać, że wiele strat bywa „ukrytych” przez niechęć do zamykania stratnych pozycji (częsty błąd poznawczy w inwestowaniu), a więc „gdzieś w tle” jest ogromna, niezrealizowana strata. Niemniej jednak ta część statystyki była (bo niestety od 2021 roku brakuje danych o stratach w PIT-38) dość optymistyczna dla inwestorów giełdowych w Polsce.

Niezależnie od tego, jakie wnioski będziesz chciał wysnuć z tej części, fakty są takie, że giełda (bez dźwigni) to nie Forex / CFD i na pewno zarabia na niej więcej niż 20% inwestorów. Prywatnie obstawiam, że jest to pomiędzy 40 a 50% inwestorów, czyli i tak dość sporo, biorąc pod uwagę to, jak wiele błędów behawioralnych robimy na giełdzie i jak przeszkadza w inwestowaniu zwykła ludzka emocjonalność. Te błędy opisałem we wpisie „Dlaczego tracisz na giełdzie? Największe błędy inwestorów„, który serdecznie polecam Ci przeczytać, jeśli chcesz stawać się coraz lepszym inwestorem.

Szukasz taniego konta maklerskiego do akcji i ETF-ów?

Nota XTB: Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.

Szukasz maklerskiego IKE lub IKZE z bogatą ofertą ETF-ów?

Szukasz dobrego zagranicznego konta maklerskiego?

Aktualny ranking kont maklerskich do akcji i ETF-ów znajdziesz tutaj

Dlaczego nie warto grać na Forex i CFD?

Według mnie to, że statystyka dowodzi, że większość spekulując na dźwigni, traci pieniądze, nie jest wystarczająco dobrym powodem, by tego nie robić. Zawsze przecież można należeć do tej mniejszości i na tym zyskiwać (prawda? ;-)). Dlatego przedstawię Ci teraz powód „matematyczny” (techniczny) dla mojego sceptycyzmu wobec spekulacji na dźwigni. 

Volatility drag, czyli jak zmienność z dźwignią niszczy kapitał

Instrumenty lewarowane (np. 3× lub 4×) są dla przeciętnej osoby bardzo ryzykowne, bo przy zmiennych cenach tracą wartość szybciej, niż intuicyjnie może Ci się wydawać. Jest tak, nawet gdy „średnio” rynek stoi w miejscu, czyli jest w trendzie bocznym. Mechanizm, który sprawia, że zmienność na dźwigni jest tak niekorzystna dla inwestora długoterminowego nazywa się volatility drag, czyli efekt tego, że procentowe zyski i straty liczy się dla inwestycji lewarowanej i nielewarowanej od różnych baz. 

  • Powiedzmy, że jednocześnie inwestujesz w indeks S&P 500 bez dźwigni oraz z dźwignią dzienną 4×.
  • indeks rośnie pierwszego dnia o 3%:
    • inwestycja bez dźwigni rośnie o 3%,
    • inwestycja z dźwignią 4× rośnie o 12%.
  • drugiego dnia indeks traci 3%:
    • inwestycja bez dźwigni traci 3%,
    • inwestycja z dźwignią traci 12%.

Problem: te +12% i -12% liczone są każdego dnia od nowej wartości kapitału, więc ich efekt narasta w sposób, który przy dużych wahaniach działa na Twoją niekorzyść. Jeśli rynek się waha, długofalowo idąc w bok, to instrument lewarowany może dawać stratę, mimo że „długoterminowo nic się nie dzieje”. Oto wartość obydwu inwestycji po 2 dniach:

  • bez dźwigni: 1,03 × 0,97 = 0,9991,
  • z dźwignią ×4 1,12 × 0,88 = 0,9856.

Mamy tu na razie niewielką różnicę na niekorzyść inwestycji z dźwignią. Zwiększmy teraz wahania dzienne indeksu i przedłużmy symulację na 4 dni, by lepiej pokazać efekt volatility drag na inwestycję:

  • dzień 1. -5% (indeks lewarowany ×4: -20%),
  • dzień 2. +5% (indeks lewarowany ×4: +20%),
  • dzień 3. -5% (indeks lewarowany ×4: -20%),
  • dzień 4. +5% (indeks lewarowany ×4: +20%).

Oto wartość obydwu inwestycji po 4 dniach:

  • bez dźwigni: 0,95 × 1,05 × 0,95 × 1,05 = w przybliżeniu 0,995. Tylko 0,5% w dół.
  • z dźwignią ×4: 0,8 × 1,2 × 0,8 × 1,2 = 0,9216. Około 8% w dół!

To właśnie prosto przedstawiony efekt volatility drag przy dużej zmienności. Indeks nielewarowany wrócił prawie do punktu wyjścia, podczas gdy indeks na pozornie niewielkiej, 4-krotnej dźwigni jest około 8% poniżej punktu wyjścia. Przedłużę teraz tę sekwencję stóp zwrotu z 4 dni do miesiąca, tworząc prawdziwą lewarowaną katastrofę:

Dlaczego radze unikac Forex i CFD. Gra na dzwigni nie ma sensu volatility drag

Inwestycja bez dźwigni kończy ten miesiąc z wynikiem około -3,7% wobec początku inwestycji. Inwestycja z dźwignią kończy ten okres z wynikiem około -46% wobec punktu wyjścia. Tak zabójczy może być volatility drag i prawdopodobnie dlatego większość osób zaczyna przy wykorzystaniu dźwigni tracić pieniądze. Pokażę to teraz na prawdziwym przykładzie lewarowanych ETF-ów na indeksy akcji.

Volatility drag w ETF-ach z dźwignią

Wiem, że wszystkie produkty lewarowane są tworzone głównie dla „day traderów”, czyli osób, które teraz mają dany instrument, ale sprzedadzą go w ciągu dnia, nie planując go mieć już dziś wieczorem. Grają w ciągu dnia, sprzedają instrument i jutro myślą, co dalej. Paradoksalnie najlepszą demonstracją głównego problemu z dźwignią finansową będzie pokazanie ETF-u (ETP) lewarowanego na tle ETF-u na „to samo”, ale bez dźwigni w dłuższym okresie. Weźmy NASDAQ 100 w wersji „czystej” (ETF QQQ) oraz lewarowanej 3-krotnie (QQQ3) oraz 5-krotnie (QQQ5). Dźwignia finansowa czyni cuda w tygodniach i miesiącach, kiedy indeks „na ogół rośnie”, bo w latach 2023 i 2024 QQQ5 dał nawet 400% zwrotu, podczas gdy nielewarowany NASDAQ 100 w formie QQQ – tylko około 70% zwrotu. Rzuć teraz okiem na wykres w 2025 roku, a dokładniej to, ile stracił 5-krotnie lewarowany QQQ5 przez te „kilkanaście gorszych dni” dla indeksu NASDAQ100:

Unikaj Forex i CFD dzwignia dziala slabiej w gore

Tu nawet nie trzeba cytować liczb, bo wystarczy spojrzeć na wykres, by zrozumieć problem z lewarem. Żeby pokazać Ci to jeszcze lepiej, przybliżę wykres tak, byś widział tylko 5 miesięcy (między końcem listopada 2024 a końcem kwietnia 2025):

Unikaj Forex i CFD dzwignia dziala mocniej w dol

Najgorszy dzień dla NASDAQ100 na tym wykresie to 4 kwietnia, w którym posiadacz nielewarowanego NASDAQ 100 w wersji europejskiej straciłby w ciągu jednej sesji 4,94%. Dla posiadacza instrumentu ETP QQQ5 oznaczało to stratę rzędu 24,4% w ciągu jednego dnia. Jeśli złożymy wyniki z bardzo złych dla tego indeksu 3 – 7 kwietnia dla obydwu instrumentów, to wyjdzie nam, że:

  • Posiadacz ETF-u CNDX (nielewarowany NASDAQ 100) stracił w 3 sesje 12,05% wartości portfela. To dużo jak na 3 sesje, ale nie jest to druzgocące dla portfela. Aby odrobić taką stratę, indeks bazowy musi urosnąć teraz o 13,7%.
  • Posiadacz ETF-u QQQ5 stracił w te 3 sesje aż 53,22% swoich środków. By odrobić tę stratę, indeks bazowy musiałby wzrosnąć o około 20% w ciągu 1 dnia.

Dźwignia finansowa działa „mocniej w dół” niż w górę w kontekście matematycznym, co sprawia, że nawet najlepszy spekulant prawdopodobnie przepali w końcu cały kapitał (straci wszystko), jeśli w porę nie nauczy się „odkrajać” zysków i lokować ich w bezpieczniejszy sposób (bez dźwigni, najlepiej w akcje i obligacje). Wysoki lewar na „wiecznie rosnącym instrumencie bazowym” to marzenie wielu, ale indeksy mają to do siebie, że niestety czasem zyskują, czasem tracą (zresztą jak wszystkie instrumenty finansowe). A pogadanka brokerów CFD o tym, że „można u nich zarabiać zarówno na ruchach w górę, jak i na ruchach w dół” oznacza mniej więcej:

(Broker CFD): Zarabiamy na naszych klientach zarówno, gdy aktywa bazowe drożeją, jak i tanieją. W końcu 70-80% obstawia niewłaściwy kierunek lub zajmuje za duże pozycje (na zbyt dużej dźwigni), więc ostatecznie klienci tracą, a my zarabiamy krocie na gigantycznych spreadach i dużej zmienności.

Pozdrawiam brokerów CFD, ale jeszcze bardziej pozdrawiam inwestorów, którzy unikają takich instrumentów. Mądrze robicie, bo poza unikaniem dużych strat, unikacie też wielkiego życiowego stresu.

Spekulacja to (dla większości) stres

Wyobraź sobie, że grasz na dźwigni wynoszącej 20× lub więcej. Oznacza to mniej więcej tyle, że każdy ruch instrumentu bazowego o 2,5% w dół lub więcej sprawia, że tracisz przynajmniej połowę zainwestowanego kapitału. Dla indeksów akcji zdarza się raz na 50 sesji, a więc raz na trochę ponad 2 miesiące, czyli mimo wszystko dosyć często. Szczerze mówiąc, to nie wiem, jak silną psychikę (polecam kliknąć ten link) trzeba mieć, aby spekulować na dźwigni przez lata i nie oszaleć, ale ja bardzo szybko (po około 2 miesiącach tradingu) wiedziałem, że to nie dla mnie.

Unikaj Forex i CFD Mem 4 Dzwignia to stres

W kontekście stresu związanego z tradingiem na dźwigni i kosztu emocjonalnego handlu na lewarze pojawia się coraz więcej mądrych postów osób, które próbują z tym zerwać. Przykład (zanonimizowany) wklejam poniżej:

Unikaj Forex i CFD Post Twitter

Problem? Z tego, co widziałem, to już po kilku dniach ten człowiek zaczął znowu publikować swoje wyniki gry na dźwigni (może w mniejszej skali, ale dalej). Wygląda na to, że to bywa uzależniające i nie jest tak łatwo wyrwać się ze szponów spekulacji (z czym oczywiście nie mam problemu, bo każdy może robić to, co mu się podoba). W powyższym poście bardzo podoba mi się wzmianka o skokach dopaminy i emocjonalnej huśtawce, które są często ukrytym powodem (poza chciwością i chęcią łatwego i szybkiego wzbogacenia się) do handlu na dźwigni. 

W internecie jest też coraz więcej historii (również anonimowych) osób młodych, które próbują swoich sił na Forex lub CFD, zwykle tracąc wszystko w ekspresowym tempie.

Unikaj Forex i CFD Anonimowy Wykop

Tego rodzaju posty przyprawiają o ciarki i o ile większość z nas tylko uśmiechnie się, czytając, że ktoś traci chęci do życia, tracąc 5 tys. złotych, ale pamiętaj, że ten człowiek ma 22 lata i dla niego stanowiło to większość oszczędności. Co (poza chęcią szybkiego zysku?) sprawia, że takie osoby zaczynają od spekulacji? Co sprawia, że zamiast odejść od stolika z niewielką stratą (takie 5 tys. zł można przecież szybko odrobić w dowolnej pracy), one spekulują dalej, często za pożyczone od kogoś bliskiego pieniądze?

Spekulacja uzależnia

Jeśli nigdy nie spekulowałeś, to być może ciężko będzie Ci to sobie wyobrazić, ale w tej części opiszę moją krótką praktykę jako spekulanta. Około 10 lat temu, gdy pracowałem w trybie popołudniowo-nocnym (testowanie pociągu) zacząłem „bawić się” w spekulację na kontraktach futures. Były to kontrakty na WIG20 z dźwignią 1:20, co dla rasowych traderów nie będzie wysokim lewarem, ale dla mnie było to coś „cudownego”, gdy miałem rację. Wyobraź sobie moją radość, gdy zamiast typowych dla inwestorów zysków rzędu maksymalnie 10% rocznie, ja osiągałem tyle samo (często więcej), ale w ciągu 1 dnia. Starałem się grać małymi kwotami, bo mój portfel był wtedy bardzo niewielki (< 50 tys. złotych), więc ja pozwoliłem sobie na grę „wydzielonymi” 5 tysiącami, z których dość szybko zrobiłem 10, 15, 20 i w końcu 25 tysięcy złotych.

Pamiętam te skoki dopaminy i zastrzyki emocji, gdy zamykałem pozycję z zyskiem. Grałem zwykle tylko na otwarciu sesji (przez 1 godzinę handlu), opierając się na tym, co działo się poprzedniego dnia w USA i w nocy na rynkach azjatyckich, co akurat w tamtym okresie działało dość dobrze. Na szczęście nie „dokładałem” do tej spekulacji nowych środków (mimo początkowych sukcesów), bo o ile moja strategia działała przez kilka tygodni, to w końcu przestała działać, a ja uparcie trzymałem pozycje w złym kierunku i skutecznie przepalałem wcześniej osiągnięte zyski. Moja zabawa skończyła się tak, że z 5 tys. złotych zostało mi 5 tys. złotych i świadomość tego, że trading na wysokiej dźwigni raczej nie jest dla mnie, bo bardziej zależy mi na tym, by mieć rację niż by zarobić pieniądze :). Nigdy nie spaliłem całego depozytu, choć gdybym kontynuował zabawę o 1 dzień dłużej, to z pewnością pozbyłbym się też początkowych 5 tysięcy złotych (jak ta dziewczynka z mema poniżej):


Unikaj Forex i CFD Mem 5 Spalanie depozytu

Zastanawiałem się kiedyś, by napisać osobny materiał o moim „spekulacyjnym epizodzie”, ale nie wiem, czy były ciekawy dla odbiorców treści z mojego bloga. Myślałem, by połączyć to z wpisem o kontraktach futures, ale nie wiem, czy chcę edukować ludzi z derywat, których sam nie jestem fanem. Na szczęście, gdy wyzerowałem wcześniej osiągnięte zyski, to zmądrzałem i wróciłem do mojej nielewarowanej strategii, czyli prowadzenia „nudnego” długoterminowego portfela akcji i obligacji, dzięki czemu mój obecny portfel kilkukrotnie przewyższa sumę dotychczasowych wpłat, które do niego zrobiłem. 

Nie byłby to żaden wpis o spekulacji, gdybym nie wstawił jednego z głośniejszych Tweetów (X) „króla polskiej spekulacji” – Rafała Zaorskiego, którego wyczyny były już tak wiele razy nagłaśniane przez media, że nie dziwi mnie ani trochę wzrost liczby spekulujących na dźwigni w ostatnich latach. Pomijając kontrowersje wokół jego osoby, Rafał Zaorski jest najbardziej znanym polskim spekulantem głównie dlatego, że obraca sporymi kwotami i dokonuje dużych zakładów, które przynoszą ogromne zyski lub kolosalne straty, po czym dość barwnie i efektownie to opisuje, co przyciąga uwagę tłumów. W poniższym poście szokująca jest skala strat, bo jest to 53 miliony złotych, czyli kwota, której większość z nas nigdy nie zobaczy na swoim rachunku (może i dobrze), a jeśli już, to raczej nie na rachunku spekulacyjnym, tylko ewentualnie zainwestowane w ETF-y i obligacje skarbowe. 

Unikaj Forex i CFD Zaorski post

Wyznanie o odejściu od stolika jest podobne, jak osoby, której Tweeta wstawiłem wcześniej, bo Zaorski już kilka dni po publikacji tego zaczął pisać o swoich nowych aktywnych zagraniach. Mówi się, że pieniądze lubią ciszę, ale w przypadku spekulantów mam nieodparte wrażenie, że zależy im na czymś więcej niż na pieniądzach. Przecież jeśli ktoś spalił 53 mln złotych, to musiał wcześniej je mieć. Czy w tej sytuacji nie odkroiłbyś z tej kwoty 10-15 mln zł i nie zainwestował w jakiś akcyjny ETF, by zagwarantować sobie dobre życie do końca? No właśnie problem w tym, że osoba uzależniona od spekulacji, jeśli przepaliłaby pozostałe środki, to z pewnością sięgnęłaby po pieniądze zainwestowane w ten ETF i przepaliłaby także je. 

Wiesz, czemu naprawdę wstawiłem tu ten Tweet? Żeby pokazać Ci liczbę wyświetleń i reakcji na niego, która w inwestycyjnym internecie prawdopodobnie jest rekordowa. Z jednej strony można mieć szacunek, że spekulant przyznaje publicznie i wprost, że zrobił błąd i pokazuje, ile na tym stracił, bo może to odstraszyć początkujących od tradingu. Z drugiej strony pokazanie tej kwoty to w pewnym sensie przyznanie, że na tradingu da się też zarobić, bo te 53 mln nie wzięły się znikąd. Sam nie wiem, czy taki post o tak dużych zasięgach nie zadziała jako promocja tradingu i nie sprawi, że „młode wilki” spróbują swoich sił w grze na dźwigni, prawdopodobnie szybko spalając swoje wynoszące kilka tysięcy złotych oszczędności. Czy z pokusą da się wygrać, jeśli już spróbowało się tradingu?

Jak wygrać z pokusą i nie spekulować?

Mnie się udało, ale prawdopodobnie tylko dzięki temu, że opamiętałem się bardzo szybko i że ustaliłem sobie, że spekuluję tylko wydzieloną kwotą i nigdy do niej nie dokładam. Udało mi się „odejść od stolika” (na dobre, bo mija już od tego czasu dekada) prawdopodobnie także dlatego, że równolegle zajmowałem się inwestowaniem (wtedy głównie analizą finansową spółek, bo inwestowałem w akcje i obligacje korporacyjne z GPW) i czerpałem z tego stabilny zysk i dużo radości. Opamiętałem się i stwierdziłem, że „mam czas” i mogę swój majątek budować powoli i przez wiele lat i nie wstydzę się tego. Stwierdziłem, że w moim wieku (wtedy 25 lat) o wiele lepiej powoli dokładać środki i spokojnie je pomnażać, a czas (i procent składany oraz wzrost wykładniczy) zrobi swoje.  

Unikaj Forex i CFD Mem 7 inwestor a spekulant

10 lat później wiem, że się nie myliłem, bo może nie mam 53 milionów złotych na koncie, to nie notuję dużych strat, a jak dalej będę konsekwentny to może kiedyś te 53 mln złotych także zobaczę, ale bez skoków dopaminy i nieprzespanych nocy. Nie mówiąc o tym, że jestem mimo wszystko dość skromnym człowiekiem i nawet nie miałbym pomysłu, co mógłbym zrobić z 53 milionami złotych (oczywiście poza zainwestowaniem ich).

Szczerze? Nie rozumiem spekulantów grających na dużej dźwigni. Wyjątkiem są Ci, którzy potrafili naprawdę „odejść od stolika” pewnym (sporym) kapitałem, zainwestować go bez dźwigni i teraz „grają sobie” hobbystycznie. Myślę, że zbyt łatwo tak wyzerować konto, a skuteczna gra w długim terminie wymaga nadludzkiej wręcz konsekwencji, dyscypliny oraz zgaszenia w sobie większości emocji. Nawet jeśli takie osoby w ogóle istnieją, to zakładam, że ich cechy charakteru sprawiają, że oni i ich otoczenie wcale nie mają łatwego życia, ale to już materiał na inny wpis.

Podsumowanie

Pierwsze słowa tego wpisu brzmią „nie spekuluj”, ale ja dodam, że unikaj Forex i CFD, bo masz niezwykle małe szanse na zbudowanie (i utrzymanie) dużego majątku w ten sposób. Jeśli sądzisz, że zarabiasz i oszczędzasz zbyt mało, by kiedykolwiek zbudować duży majątek, inwestując, to możesz mieć rację, ale wg mnie szybciej do niego dojdziesz, zwiększając zarobki i inwestując, niż nie zwiększając zarobków i spekulując na dużej dźwigni.

Jak zwykle na koniec pytanie do Ciebie: czy miałeś kiedykolwiek styczność ze spekulacją? Na czym spekulowałeś, jakie były Twoje wyniki, jak znosiłeś zmienność i czy teraz dalej spekulujesz? Mam nadzieję, że wpis Ci się podobał i że nie odbierasz go jako bezwzględnej krytyki jakiejkolwiek spekulacji, którą oczywiście nie jest. To fakt, że jestem sceptyczny wobec spekulacji, ale głównie dlatego, że sam jej kiedyś spróbowałem i dlatego, że znam statystyki, które przytoczyłem w tym wpisie.

Dzięki i widzimy się w komentarzach (lub w kolejnym wpisie, jeśli ten wolisz zostawić bez komentarza).

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

4.4 16 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest

89 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze