You are currently viewing Fundusze TFI kontra fundusze ETF, czyli jak przestać inwestować drogo

Fundusze TFI kontra fundusze ETF, czyli jak przestać inwestować drogo

Czy drogie TFI pobijają tanie ETF-y?

Ten wpis nigdy by nie powstał, gdyby nie prowadzący polskie fundusze inwestycyjne, którzy uparcie próbowali mnie przekonać co do tego, że ich fundusze oferują polskim inwestorom dużą wartość dodaną. Nie pisałbym też tego tekstu, gdyby nie dyskusje pod wpisami „Czy warto inwestować w fundusze TFI? Prześwietlam polskie fundusze” oraz „Fundusze pasywne InPZU – konkurencja dla ETF-ów czy nic ciekawego?„, w których niektórzy tak usilnie próbowali przekonać mnie do inwestowania w fundusze prowadzone przez Towarzystwa. Karty na stół – fundusze TFI kontra fundusze ETF, tym razem także pod kątem wyników oraz polityki informacyjnej, pokazującej to, jak fundusze traktują swoich inwestorów.

Wpis ten przygotowuję w sposób przemyślany, skupiając się na funduszach na akcje amerykańskie i funduszach na akcje europejskie, ponieważ fundusze od TFI najliczniej inwestują właśnie tam. Mamy tu chlubne i niechlubne wyjątki, ale średni fundusz aktywny prowadzony przez TFI wypada w porównaniu z tanimi funduszami pasywnymi (reprezentowanymi przez ETF-y) bardzo mizernie. Polskie fundusze negatywnie odstają też od zagranicznej konkurencji detalami typu zmiany profilu w czasie, brakiem benchmarku (!) lub ukrywaniem kosztów rocznych w dokumentach KID, a dzieleniem się tylko kosztem zarządzania, który jest przecież tylko jedną ze składowych tego pierwszego. Ten krytyczny wpis zaczniemy zatem od sprawdzenia świadomości kosztowej wśród polskich inwestorów, którzy nad wyraz często wybierają inwestowanie w fundusze oferowane przez TFI.

Podcast

YouTube

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak na tle pasywnych ETF-ów wypadają aktywne fundusze TFI na akcje amerykańskie.
  • Jak na tle pasywnych ETF-ów wypadają aktywne fundusze TFI na akcje europejskie.
  • Jak wygląda polityka informacyjna funduszy prowadzonych przez TFI.
  • Co powinny zmienić TFI, by sprostać światowym standardom prowadzenia funduszy.

Problem? Nieświadomość polskich inwestorów

Przeciętny polski inwestor jest niestety bardzo mało świadomy kosztów i wyników historycznych funduszy, w które inwestuje swoje ciężko zarobione pieniądze. Jak podaje w swoich miesięcznych raportach IZFiA (Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami), Polacy trzymają w funduszach aktywnych prowadzonych przez TFI bardzo dużą część swoich środków:

Fundusze TFI kontra fundusze ETF - Badanie SII 2022 OBI popularność klas aktywów

Co prawda powyższe badanie zostało przeprowadzone na niewielkiej grupie 4137 inwestorów, którzy wg mnie są ponadprzeciętnie dobrze poinformowani, ale taki wynik pozwala budować nadzieję, co do rosnącej świadomości długoterminowych kosztów inwestowania w Polsce. Nie zrozum mnie źle, ponieważ nie jestem ekstremistą w mojej opozycji do tego, co wyrabiają polskie Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, czego dowiodę, zachowując obiektywność w tym wpisie i chwaląc je za to, za co pochwalone zostać powinny. Analizę zaczniemy od dość licznej grupy funduszy na akcje amerykańskie, czyli na największy obecnie rynek akcji na świecie.

Jak wypadają TFI inwestujące w amerykańskie akcje?

Cały wpis opiera się bardzo mocno na danych, które publikuje portal analizy.pl, bez których stworzenie tego wpisu byłoby trudne lub niemożliwe. Analizy.pl jest dla polskich funduszy od TFI tym, czym justETF.com jest dla europejskich ETF-ów, czyli jednym miejscem, w którym dość prosto można przefiltrować sobie wszystkie dostępne fundusze, porównując wybrane ich parametry.

Do twórców portalu miałbym tylko zastrzeżenie w postaci życia w swojej „bańce informacyjnej” i prezentowania tylko świata funduszy aktywnych, bez przyglądania się także znacznie tańszym, zagranicznym ETF-om, co próbuję robić w ramach mojego amatorskiego bloga o inwestowaniu. Poszerzmy więc horyzont polskich inwestorów, porównując fundusze od TFI do tańszego ETF-a na podobną grupę aktywów, począwszy od akcji amerykańskich.

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam mnóstwo przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu

Akcje spółek amerykańskich. TFI vs ETF

Zanim przedstawię wyniki tego prostego porównania, zastrzegę, że nie uwzględniam tu wpływu zabezpieczenia walutowego na inwestycję. Wyniki wszystkich funduszy porównuję zatem tak, jakbyśmy inwestowali w walucie oryginalnej, a więc można je ze sobą obiektywnie zestawić w proporcji 1:1 zarówno pod kątem kosztów, jak i osiąganych przez nie wyników.

Przedmiotem porównania jest 8 funduszy aktywnych prowadzonych przez 8 różnych TFI o profilu akcji amerykańskich oraz największy ETF na świecie – SPY, czyli SPDR S&P 500 ETF Trust. Najtańsze wśród polskich funduszy na akcje amerykańskie InPZU Akcje Amerykańskie i PKO Akcji Rynku Amerykańskiego kosztują ponad 9-krotnie więcej od wspomnianego ETF-a, pokazując skalę problemu z kosztami polskich funduszy inwestycyjnych. Najdroższe fundusze w tej kategorii kosztują nawet 3,30% rocznie, co jest opłatą niezwykle rzadko spotykaną wśród zagranicznych funduszy aktywnych, nie mówiąc o nawet 100-krotnie tańszych zagranicznych funduszach pasywnych.

Fundusze TFI kontra fundusze ETF Fundusze na akcje amerykanskie

Porównywane fundusze od TFI są w większości (5/8) oparte o inne fundusze (ETF-y i mutual funds), a w mniejszości (3/8) bezpośrednio kupujące akcje amerykańskich spółek, co może i jest światowym standardem, ale „funds of funds” ponoszą też ukryte koszty 2-poziomu, czyli koszty składowych funduszy. Sprawia to, że taki oparty na innych funduszach Santander Prestiż Akcji Amerykańskich zamiast deklarowanych 3,30% rocznie może naprawdę kosztować nawet 4% rocznie, zakładając, że fundusze „pod spodem” kosztują ponad 0,6% w ciągu roku.

Wspomniane 8 funduszy porównaliśmy z największym ETF-em świata, który zgromadził dotychczas ponad 400 mld dolarów, a więc ponad 1 720 mld złotych aktywów, czyli tak dużo, że moim zdaniem nawet nie warto było tej liczby wpisywać w tabelę. Po największych polskich funduszach na akcje amerykańskie możemy spodziewać się maksymalnie kilkuset milionów złotych aktywów, co i tak jest wartością dosyć wysoką. Gorzej jest z wynikami, bo w ciągu 4 lat (2018-2021) ETF SPY.US osiągnął łącznie 90,8% zwrotu, a najlepszy z funduszy od TFI w tej kategorii (UNIQA Akcji Amerykańskich) o 8 punktów procentowych mniej, a dokładnie 82,4%. Nie chcę nawet wspominać o najgorszym z funduszy, który w ciągu tych 4 lat ledwo co wyszedł na plus, do czego zresztą zaraz dojdziemy, ale przyjrzyjmy się najpierw najlepszemu funduszowi od TFI, próbując poszukać źródła jego sukcesu.

Najlepszy fundusz TFI na akcje z USA

Pomimo wysokiego obciążenia kosztowego w postaci 1,81% rocznie (opłat bieżących) funduszowi UNIQA Akcji Amerykańskich udaje się przegrać ze znacznie tańszym ETF-em w tym 4-letnim okresie dość nieznacznie. Sekretem jest w tym przypadku oparcie funduszu o kilka tanich funduszy wspólnych (mutual funds) oraz ETF-ów, które same w sobie mają niskie różnice odwzorowania i dość dobrze naśladują indeks. Można więc domniemywać, że gdyby fundusz UNIQA Akcji Amerykańskich obniżył opłaty roczne (bieżące), to jego wyniki zbliżyłyby się w przyszłości do indeksu S&P 500:

Fundusze TFI kontra fundusze ETF - SPY vs Uniqa USA

Czy jest się zatem z czego cieszyć? Na pewno lepiej posiadać jednostki funduszu, który kupuje inne fundusze, które są tanie w utrzymaniu, ale czy warto płacić za to 1,81% rocznie? Jak widać po powyższym wykresie – nie, chyba że ktoś naprawdę musi zainwestować w fundusz z zabezpieczeniem walutowym, ale wtedy może przecież wybrać nieco tańszy (0,9% rocznie za zarządzanie i transakcje, czyli tyle pobierze w ciągu roku) notowany na GPW, niedawno utworzony BETA ETF S&P 500 PLN-hedged. Powyższemu porównaniu można jednak zarzucić krótkoterminowość, więc zależało mi też na porównaniu istniejącego przynajmniej od kilkunastu lat funduszu TFI z ETF-em inwestującym w spółki amerykańskie. Zdecydowałem się zatem na fundusz z rodziny Pekao SA, który istnieje od 2000 roku.

Fundusz na USA z dłuższą historią notowań

Drugim najlepszym pod względem 4-letnich wyników funduszem okazał się istniejący od 22 lat fundusz Pekao Akcji Amerykańskich. Zgromadził on prawie 400 mln złotych aktywów, co w tej rodzinie funduszy stanowi nie lada wyczyn, a jego koszt roczny wynosi 2,56%, czyli sporo, jak na to, co oferuje. A co dokładnie robią zarządzający? Kupują jednostki innych 8 funduszy akcji amerykańskich. To leniwe zarządzanie objawia się w 20-letniej stopie zwrotu o ponad 100 pp. gorszej od indeksu S&P 500 Total Return, którego dobrym przybliżeniem jest ETF SPY.US z uwzględnieniem dywidend:

Fundusze TFI kontra fundusze ETF SPY vs Pekao USA

Powyższy wykres może szybko nauczyć inwestora sprawdzania rocznego kosztu inwestycji, który w tym przypadku ograbia inwestora z ponad połowy potencjalnego zysku, który ten mógł w badanym okresie osiągnąć. „Kasowanie” 2,56% rocznie za kupowanie 8 innych funduszy to dla mnie rzecz nieakceptowalna, ale jak dowodzi wartość aktywów tego funduszu, innym rodakom to aż tak nie przeszkadza. W przypadku funduszu od Pekao SA nie jest jednak tak źle, bo wyniki – choć znacznie gorsze od indeksu – są jednak mocno dodatnie. Najgorszy fundusz z grupy zamiast o 500% na plusie skończył ostatnie 14 lat prawie na minusie…

Najgorszy fundusz TFI na akcje z USA

Prawdziwym kuriozum tego porównania jest fundusz Noble Funds Akcji Amerykańskich, który jest prowadzony poprzez kupowanie akcji poszczególnych spółek, co plasuje go w mniejszości funduszy z tego zestawienia. Wybieranie spółek wychodzi jednak jego zarządzającym dość słabo, bo podczas gdy indeks S&P 500 od 2008 roku pomnożyłby zainwestowane wtedy środki 5-krotnie, to fundusz Noble Funds Akcji Amerykańskich osiągnąłby niską dwucyfrową stopę zwrotu:

Fundusze TFI kontra fundusze ETF - SPY vs Noble Funds Akcji Amerykańskich

Poza tym, że koszt roczny tego funduszu od TFI wynosi aż 2,59%, problemem jest też jakość zarządzania funduszem. Z ciekawości sprawdziłem, co „siedzi pod spodem”, dowiadując się, że fundusz ma obecnie kilkaset firm, głównie z indeksu S&P 500, więc zarządzający musieli się w tych 14 latach bardzo postarać, by zniwelować praktycznie całą stopę zwrotu z tego lukratywnego w tych latach indeksu. Szkoda komentować jego wyniki, bo odstają od benchmarku tak bardzo, że żaden trzeźwo myślący inwestor nie powinien nawet zastanawiać się nad inwestowaniem w jego tytuły uczestnictwa. A jednak uzbierał on ponad 20 milionów złotych aktywów, co jest tajemnicą, której chyba nigdy nie dam rady rozwikłać.

Nie tracąc czasu na filozofowanie, przejdę więc do analizy funduszy od TFI, które zamiast amerykańskich, wybierają europejskie akcje i inne fundusze w nie inwestujące.

DESKTOP kup ksiazke wpis tresc4 1

Jak wypadają TFI inwestujące w europejskie akcje?

Pośród światowych inwestorów akcje amerykańskie znacznie przebijają popularnością akcje spółek notowanych w Europie, ale wśród klientów TFI, także ta grupa funduszy jest dość popularna. Świadczy o tym ich liczba (9) oraz to, że większość z nich uzbierała przynajmniej 10 milionów złotych aktywów. Największy z funduszy, czyli Pekao Akcji Europejskich – posiada obecnie ponad 230 milionów złotych aktywów, czyniąc go jednym z największych polskich funduszy na akcje zagraniczne. Sprawdźmy teraz, jak wypadają takie fundusze w porównaniu z dużym i tanim ETF-em na podobne aktywa.

Akcje spółek europejskich. TFI vs ETF

Wśród funduszy na akcje europejskie prowadzonych przez TFI przeważają te oparte na innych funduszach (w tym ETF-ach), ale przewaga jest tu dosyć nieznaczna, bo wynosi ona 5 do 4. Jeśli o koszty roczne (bieżące) chodzi, to jest tu naprawdę fatalnie, gdyż dwie trzecie opisywanych tu funduszy kosztuje więcej niż 2,5% rocznie, a rekordzista, jakim jest Santander Prestiż Akcji Europejskich „kosi” od inwestorów aż 3,40% rocznie. Żeby było zabawniej to fundusz ten pod spodem ma tylko jeden inny fundusz prowadzony przez luksemburski oddział Santander (Santander AM Euro Equity), który za granicą kosztuje 0,72% rocznie, a w Polsce aż 5-krotnie więcej.

W tym porównaniu przeważają też fundusze z zabezpieczeniem walutowym na linii EUR/PLN i GBP/PLN, choć nie wszystkie fundusze deklarują pełne zabezpieczenie notowanych w walutach obcych aktywów. Pora na najważniejsze, czyli na wyniki funduszy. Jeden z nich znacznie przebił pasywny ETF na MSCI Europe od iShares, mając w latach 2018-2021 bardzo dobrą passę, a pozostałe 8 nie sprostało indeksowi w prawie żadnym z badanych lat, ustępując mu wynikami również w badanym okresie 4-letnim:

2023 01 27 10 11 19 Window

O ile potrafię zrozumieć to, że fundusz Caspar Akcji Europejskich, którego zarządzający sami dobierają akcje, mocno przebija indeks MSCI Europe, to nie potrafię zrozumieć tego, jak fundusz funduszy Allianz Europejskich Akcji przegrywa z indeksem równie sromotnie. W kolejnych dwóch akapitach skupię się właśnie na tych dwóch funduszach, bo – wierz mi – naprawdę jest o czym pisać.

Najlepszy fundusz TFI na akcje europejskie

Caspar Akcji Europejskich był w latach 2017-2021 przykładem funduszu, który bardzo mocno pobijał szeroki indeks spółek europejskich (MSCI Europe), ale jego passa przerwana została w 2022 roku, którego nie pokazałem w poprzedniej tabeli. Jak to często bywa w przypadku funduszy aktywnych, zarządzający mogli „za bardzo zaszaleć”, sprawiając, że w ciągu 12 miesięcy fundusz ten praktycznie „przepalił” całą przewagę nad indeksem, którą w ubiegłych latach osiągnął. Tym ciekawiej będzie zaraz zajrzeć pod jego maskę, dowiadując się więcej o jego profilu inwestycyjnym:

Fundusze TFI kontra fundusze ETF - MSCI Europe vs Caspar Akcji Europejskich

Mimo fenomenalnych w 2020 i 2021 roku wyników fundusz ten nie zdobył zbyt wiele uwagi, przyciągając jedynie około 11 milionów złotych od polskich inwestorów. Przeglądając jego skład, nie znalazłem niczego dziwnego, poza tym, że wybiera on spółki dość aktywnie, mając ich obecnie w składzie około 40. Dla porównania – ETF iShares MSCI Europe (EUNK.DE) posiada w tej chwili ponad 400 spółek, dzięki czemu jest znacznie lepiej zdywersyfikowany oraz znacznie mniej zmienny od aktywnego funduszu spod znaku Caspar Asset Management.

Najlepszy w latach 2017-2021 polski fundusz na akcje europejskie zniwelował całą swoją przewagę nad indeksem w ciągu tylko kilku miesięcy, co dość dobitnie udowadnia to, że fundusze aktywne inwestują uznaniowo, mając gorsze oraz lepsze lata i w ogólnym rozrachunku przegrywają z tańszymi funduszami pasywnymi, które oferują tylko (lub aż) przeciętną stopę zwrotu z inwestycji w wybrany indeks. Zaraz zobaczysz jednak, że kiepskie wyniki funduszu Caspar Akcji Europejskich w 2022 roku wyglądają o wiele lepiej niż ostatnia dekada na najgorszym funduszu z tej kategorii.

Najgorszy fundusz TFI na akcje europejskie

Inwestor, który zainwestowałby 100 euro w iShares Core MSCI Europe w 2012 roku, pod koniec 2022 roku miałby ponad 200 euro. Inny inwestor, który wybrałby Allianz Europejskich Akcji, ze 100 złotych zrobiłby w 10 lat mniej niż 75 złotych, tracąc ponad 25% z inicjalnie zainwestowanych pieniędzy. Fundusz Allianz Europejskich Akcji jest obecnie funduszem funduszy, więc prawdziwą ciekawostką jest dla mnie to, jak to możliwe, że w ciągu tej dekady tak kiepsko wygląda on na tle prostego indeksu MSCI Europe, a fakty są takie, że wygląda przy nim bardzo blado:

Fundusze TFI kontra fundusze ETF - MSCI Europe vs Allianz Europejskich Akcji

Na pewno jego wynikom nie pomaga koszt 2,55% rocznie, który zapewne był wiele wyższy w przeszłości, a zwłaszcza przed 2019 rokiem, kiedy fundusze mogły inkasować ponad 3,5% i to za samo zarządzanie (dziś ta opłata nie może przekraczać 2% rocznie). Dla osób mniej świadomych kosztów zostawię tu prostą informację: fundusz, który pobiera 2,55% rocznie, w okresie 10-letnim „pożre” prawie 25% naszej inwestycji, znacząco obniżając naszą stopę zwrotu wobec tańszych alternatyw w postaci np. funduszy pasywnych. Podsumowując ten wpis, chciałbym teraz wymienić główne problemy polskich TFI, sugerując to, co powinno się w tej branży zmienić, by stała się ona bardziej prokliencka i nowoczesna.

Szukasz taniego konta maklerskiego do akcji i ETF-ów?

Nota XTB: Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.

Chcesz założyć IKE/IKZE z bogatą ofertą ETF-ów?

Mój link obniża prowizję na rynkach zagranicznych z 0,29% do 0,24%.

Szukasz zagranicznego konta maklerskiego?

Pełen ranking kont maklerskich do akcji i ETF-ów znajdziesz tutaj

Problemy polskiej branży funduszy inwestycyjnych

Kim jestem, by krytykować polską branżę funduszy inwestycyjnych, skoro nawet nie mam tytułu naukowego z ekonomii ani „papierów” doradcy inwestycyjnego? Myślę, że jako często piszący o inwestowaniu pasywnym i dobrze zaznajomiony z ETF-ami bloger jestem mimo wszystko wystarczająco poinformowany, by dokonać przykrej, ale szczerej krytyki polskiej branży funduszy inwestycyjnych, wytykając im to, co nie przystaje do „zachodnich” standardów inwestycyjnych. Pierwszym „grzeszkiem” funduszy od TFI jest utrudniające analizę ich przeszłych wyników ciągłe zmienianie profilu inwestycyjnego.

Częste zmienianie profili funduszu

Choć jest to spotykane także poza granicami naszego kraju, to mam wrażenie, że wśród polskich TFI jest to jednak częstszy proceder. Chodzi tu o zmianę profilu inwestycji funduszu po jego utworzeniu, a więc gdy zgromadził już określone aktywa i działa na rynku czasem nawet od wielu lat. Wspomniana zmiana profilu to z pozoru nic złego, ale w praktyce zacienia obraz historii funduszu, sprawiając, że analiza jego wyników staje się bardzo trudna, jeśli nie niemożliwa. Na 17 opisanych w tym wpisie funduszy prowadzonych przez TFI, aż 4 zmieniły (i to zasadniczo) profil swojej działalności w okresie notowań:

  • W grudniu 2019 roku fundusz Generali Akcji Amerykańskich „przekwalifikował się” z inwestowania w akcje z rynków rozwiniętych na akcje z samego USA.
  • W październiku 2015 roku fundusz Caspar Akcji Europejskich zmienił profil inwestycyjny z inwestowania w akcje firm z europejskich rynków wschodzących na inwestowanie w szeroki rynek europejskich akcji.
  • W lipcu 2017 roku fundusz Allianz Europejskich Akcji – podobnie jak poprzednik – „przekwalifikował się” z inwestowania w akcje europejskie z rynków wschodzących na szeroki rynek akcji europejskich.
  • W styczniu 2020 roku fundusz Generali Akcji Europejskich zmienił profil inwestycyjny z akcji z sektora zdrowia i biotechnologii na szerokie rynki akcji europejskich.

Zwłaszcza ta ostatnia zmiana powoduje efekt braku możliwości porównania jego historycznych wyników do konkurencji. Zarządzającym polskimi funduszami inwestycyjnymi poleciłbym niezmienianie profilu inwestycyjnego funduszu w ich okresie istnienia, by maksymalnie ułatwić analitykom porównywanie ich wyników w długim terminie. Drugim krytycznym problemem TFI jest brak benchmarku, czyli miary porównawczej dla funduszu.

Brak benchmarku

Jako inwestor „wychowany” na zagranicznej literaturze inwestycyjnej za prawdziwe kuriozum uważam to, że w Polsce można prowadzić fundusz, nie deklarując tego, co jest jego benchmarkiem, czyli indeksem, do którego porównywać będziemy jego przyszłe wyniki. W zestawieniu funduszy amerykańskich w tym wpisie aż 3 nie mają żadnego benchmarku, a jedynie 3 dążą do stopy zwrotu z inwestycji w 100% w akcje:

Fundusze TFI kontra fundusze ETF - Fundusze na akcje amerykańskie - benchmarki

Nie lepiej jest w przypadku funduszy na akcje europejskie, wśród których także 3 nie mają żadnych benchmarków. Wygodne, prawda?

Fundusze TFI kontra fundusze ETF - Fundusze na akcje europejskie - benchmarki

Co sugerowałbym inwestorom, którzy zastanawiają się w inwestycję w fundusz bez benchmarku? Taką inwestycję porównałbym do zakupu sprzętu RTV/AGD bez sprawdzenia podstawowych funkcji produktu i jego technicznej specyfikacji. Unikać, unikać i jeszcze raz unikać takich funduszy, które moim zdaniem powinny w ogóle nie mieć podstaw do istnienia.

Horrendalnie wysokie koszty funduszy

W wielu wpisach na moim blogu, a zwłaszcza w „Czy warto inwestować w fundusze TFI? Prześwietlam polskie fundusze” narzekałem na wysokie koszty roczne polskich funduszy inwestycyjnych. W teorii Ministerstwo Finansów „zrobiło robotę” ograniczając opłaty za zarządzanie stopniowo od 3,5% w 2019 roku do 2% w roku 2022, ale w praktyce nie przyniosło to zbyt wielkiego efektu, gdyż opłaty za zarządzanie to tylko jedna składowa całkowitych kosztów funduszu (TER). Co to oznacza dla przeciętnego inwestora? To, że koszty bieżące (łączne) mogą dalej wynosić 3, 4, a nawet 5% rocznie, więc to tyle inwestor zapłaci za posiadanie przywileju inwestowania w ramach TFI (słowo „przywilej” zostało użyte tu sarkastycznie).

Jak wygląda zatem sytuacja kosztowa na rynku funduszy prowadzonych przez TFI? Przeciętnie jest o wiele taniej niż kilkanaście lat temu, kiedy fundusze kosztowały nawet 4-5% rocznie, ale dalej znajduję zbyt wiele funduszy o koszcie bieżącym 2% i więcej, czego dowodzą obydwa zestawienia zawarte w tym wpisie. Zarządzający jednak nie palą się do podawania kosztów rocznych (TER) swoich funduszy, wygodnie zastępując to opłatami za zarządzanie, które zwykle wynoszą 60-80% całkowitych kosztów funduszu inwestycyjnego. Nie mając informacji o TER „na tacy” inwestor podejmuje decyzję niczym konsument niemogący porównać cen produktów w innych sklepach przez internet.

Brak transparentności informacyjnej

Największym grzechem funduszy prowadzonych TFI jest promowanie kiepskiej polityki informacyjnej, której symptomem jest:

  • „Naganianie” na swoje fundusze klientów, nie podając ich kosztów rocznych w porównaniu do tańszych alternatyw.
  • Prezentowanie wyników inwestycyjnych funduszy w krótkim terminie, często kilkumiesięcznym.
  • Kupowanie sponsorowanych tekstów o (dobrych) wynikach z ostatniego okresu na płatnych portalach finansowych.
  • Nieinformowanie inwestorów o (często dużych) zmianach w profilu inwestycyjnym funduszu. W Polsce „przechodzą” nawet sytuację, w których fundusz zwany „lokatą” zaczyna nagle inwestować na 20-krotnym lewarze/dźwigni.

Jeśli nie ucywilizujemy się w powyższych kwestiach, to nie spodziewajmy się tego, że niezależni blogerzy finansowi będą promować jakiekolwiek fundusze od TFI, niezależnie od tego, jak starają się ich zarządzający. Naprawdę doceniam to, że PZU stworzyło rodzinę tańszych i bardziej pasywnych funduszy InPZU oraz to, że PKO BP obniżyło koszty roczne do przeciętnie 1-1,2%, ale moim zdaniem to za mało, by przybliżyć polską branżę TFI do tych zachodnich. Czas na podsumowanie tego gorzkiego, ale szczerego wpisu, który raz na zawsze powinien zakończyć dyskusję o sensie inwestowania w polskie fundusze aktywne.

Obserwuj mnie na Twitterze:

Subskrybuj mój kanał YouTube:

Podsumowanie

Wraz z moimi korespondentami blogowymi, czyli stałymi czytelnikami, z którymi wymieniam korespondencję, często zastanawiamy się, czy wśród broniących TFI w komentarzach znajdują się wyłącznie pracownicy takich instytucji. Niezależnie od tego, kim są fani TFI, chciałbym raz jeszcze przyznać, że nie rozumiem fascynacji tymi funduszami, które są mało transparentne, drogie i rzadko kiedy zachwycają one swoją polityką inwestycyjną.

Uważam, że ludzie inwestują w takie fundusze dlatego, że branża jest bardzo rozbudowana i wydaje dużo na marketing, którego zupełnie nie mają niemal darmowe ETF-y. Jedną z rzeczy, z których jestem najbardziej dumny, jest właśnie edukowanie w zakresie tanich funduszy pasywnych, które w długim terminie uratuje połowę lub więcej Twojej potencjalnej stopy zwrotu. Prowadzącym TFI w Polsce życzę dużo uczciwości w przyszłej działalności, bez której próżno będzie szukać sojuszników wśród niezależnych blogerów, do których należę.

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

4.7 44 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest

257 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze