Co znaczy być bogatym w Polsce? Zarobki i majątek

Co znaczy być bogatym w Polsce? Zarobki i majątek

Bogaty Polak czyli jaki?

W mediach na każdym kroku słyszymy o „osobach zamożnych” lub „osobach bogatych”, ale mało kto jest w stanie precyzyjnie określić kim jest osoba prawdziwie zamożna w Polsce. Kolejno: czy bogactwo powinno mierzyć się wielkością posiadanego majątku, czy raczej oceniać je bazując na miesięcznych wpływach obywatela? Czy zamożność można ocenić dla każdej osoby odrębnie, czy powinno się badać całe gospodarstwo domowe, w którym ta osoba żyje? Często słyszymy w mediach o bogaczach, ale w zasadzie nie wiemy co znaczy być bogatym w Polsce i właśnie z tego powodu postanowiłem napisać na ten temat artykuł. Spróbuję w nim określić jaka osoba może być w Polsce uznawana za bogatą, wyjaśniając wszystkie wątpliwości związane z bogactwem w skali naszego kraju.

Przygotowując ten wpis wykorzystałem trzy niezwykle bogate źródła danych. Pierwszymi dwoma były „twarde dane” z raportów Głównego Urzędu Statystycznego, zaś trzecimi badania banku Credit Suisse dotyczące bogactwa w ujęciu globalnym. Czwartym źródłem nieco mniej konkretnych danych (bo w zasadzie opinii) będzie ośrodek CBOS, który w zeszłym roku zrealizował bardzo ciekawe badanie, w którym spytał Polaków kogo uznają za bogatego i co o takich osobach myślą. Cały wpis będzie zatem z pogranicza statystyki, gospodarki i publicystyki, bo pozwolę sobie w nim dokonać kilku estymacji, próbując stworzyć możliwie najprecyzyjniejszy obraz bogatego mieszkańca naszego kraju.

Podcast

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile trzeba zarabiać, by znaleźć się w 10% najlepiej zarabiających.
  • Ile obecnie zarabia najzamożniejsze 1% polskiego społeczeństwa.
  • Ile Polaków zarabia 1 milion złotych rocznie i więcej.
  • Jak duże są (oficjalnie) majątki 100 najbogatszych Polaków.
  • Ile Polaków posiada równowartość jednego miliona dolarów.
  • Jak postrzegane są osoby bogate w Polsce.
  • Czy według Polaków każdy ma szanse się wzbogacić i jak to zrobić.

Ile zarabia bogata osoba w Polsce?

W próbie zdefiniowania kim jest bogaty Polak zaczniemy od miesięcznych zarobków takiej osoby, dopiero później przechodząc do zmierzenia wartości majątku, który posiada. Osobiście preferuję ocenę zamożności człowieka na podstawie wysokości kapitału, który zgromadził, czyli wartości majątku netto, ale ów majątek zwykle zbiera się latami właśnie ze swoich wynagrodzeń. Z tego powodu to właśnie od wysokości wynagrodzenia chciałbym rozpocząć, oceniając ją jako dobry punkt odniesienia dla reszty wpisu.

Na nasze szczęście w temacie zarobków Polaków, Główny Urząd Statystyczny pracuje bardzo ciężko, zasypując nas wręcz kolejnymi materiałami (znajdziesz je wszystkie pod tym linkiem jeśli chcesz zgłębić temat jeszcze bardziej). Rozdział zaczniemy od oszacowania ile trzeba było pod koniec 2020 roku zarabiać, by znaleźć się w top 10% i top 1% zarabiających Polaków. Po dokonaniu tej części analizy płynnie przejdziemy do opisu osób zarabiających prawdziwie astronomiczne pieniądze, a więc przynajmniej 1 milion złotych rocznie. Swoją drogą – ciekawe ilu czytelników i czytelniczek mojego bloga należy do każdej z grup (pamiętaj: lepiej nie dzielić się taką wiedzą w internecie. Wolność przede wszystkim!).

Zarobki 10% najlepiej zarabiających

Część statystyczną artykułu zaczniemy od odpowiedzenia sobie na pytanie „ile należy zarabiać, by zakwalifikować się do 10% najwięcej zarabiających obywateli Polski?”. Całe szczęście bardzo precyzyjne dane na ten temat znajdziemy w raporcie GUS nazwanym „Struktura wynagrodzeń według zawodów” z października 2018 roku. Mimo, że jest on już mocno nieaktualny, to przy użyciu oficjalnych danych dotyczących wzrostu średniej pensji w Polsce dokonam szacunku tej wartości dla końcówki 2020 roku. Zacznijmy od wyznaczenia stopy „waloryzacji” liczb, które zaraz przedstawię, aby w ogóle dało się określić wysokość zarobków 10% najlepiej zarabiających w naszym kraju.

Zgodnie z danymi GUS, średnie wynagrodzenie w Polsce wzrosło pomiędzy październikiem 2018 roku, a październikiem 2020 roku z 5003 zł brutto do 5459 zł brutto, czyli o około 9,1%. Jest to bardzo imponujący wzrost jeśli weźmiemy pod uwagę kryzysowy rok 2020 związany z pandemią choroby COVID-19, ale pamiętajmy, że w tym samym okresie łączna dynamika wzrostu inflacji CPI wyniosła ok. 6%, co niweluje sporą część wzrostu wynagrodzeń w ujęciu realnym. Sprawia to, że realny wzrost wynagrodzeń to w okresie dwuletnim około 3%, a więc wcale nie tak wiele jak mogłoby się to na pierwszy rzut oka wydawać. Wracając do tematu: używając obliczonej stopy waloryzacji w wysokości 9,1% po przemnożeniu danych GUS z 2018 roku otrzymujemy następujący rozkład polskich wynagrodzeń dla końca 2020 roku (estymacja) oraz października 2018 roku (dane GUS):

Co znaczy być bogatym w Polsce - ile procent polaków zarabia więcej od

Jak czytać powyższy wykres? Zacznijmy od tego, że pod koniec 2020 roku aż 90% Polaków zarabiało przynajmniej 2426 zł brutto miesięcznie, ale jedynie 10% z nas mogło pochwalić się zarobkami prawie czterokrotnie wyższymi, czyli 8989 zł brutto miesięcznie. Na dzień dzisiejszy dla przeciętnego podatnika kwota 8989 zł brutto oznacza, że „na rękę” (netto) zarabia on około 6400 zł miesięcznie i właśnie taka osoba „kwalifikuje się” do 10% najwięcej zarabiających osób w naszym kraju. Jeżeli spodziewałeś się wyższej kwoty i jesteś tym, co napisałem trochę zdziwiony to przyznam, że nie do końca „ufam” tym danym, bo dotyczą one tylko osób zatrudnionych w oparciu o umowy (i to tylko w przedsiębiorstwach zatrudniających 9 osób i więcej) i kompletnie ignorują szarą strefę, która w Polsce może obejmować nawet około 2 milionów osób (wobec około 16 milionów pracujących legalnie). Nie wspomnę nawet o tym, że w branży gastronomiczno-hotelarskiej (i wielu innych, jak mniemam) ogromna część zatrudnionych pobiera wynagrodzenia „pod stołem” zaniżając oficjalną statystykę.

Na czymś jednak muszę moje analizy opierać, więc na potrzeby wpisu uznajmy, że okolice 9000 zł brutto miesięcznie kwalifikują obywatela Polski do poniekąd elitarnego grona 10% najwięcej zarabiających Polaków. Zaraz jednak spróbuję Tobie udowodnić, że już o wiele trudniej będzie naszemu rodakowi wejść do grona 1% najwięcej zarabiających, a wymagana kwota miesięcznych zarobków będzie w takim przypadku już bardzo wysoka i zarezerwowana tylko dla prezesów i dyrektorów firm oraz najlepszych specjalistów w swojej dziedzinie.

Ile zarabia 1% najbogatszych Polaków?

O ile do grona 10% najlepiej zarabiających „łapie się” około 1,64 mln Polaków, to w przypadku osób o najwyższym 1% zarobków mówimy tutaj już tylko o 164 tysiącach osób, bo właśnie tyle osób zalicza się do „1% pracujących Polaków” na przełomie 2020 i 2021 roku. Jest to więc grupa dosyć elitarna i powoli dochodzi do mnie, że to właśnie 1% najlepiej zarabiających może być uznawane za „bogatych” w kwestii wynagrodzenia. Jako, że w tym przypadku – podobnie jak w poprzednim akapicie – bazujemy na lekko nieaktualnych danych GUS z 2018 roku (Źródło: Raport o Strukturze Wynagrodzeń) to należy im się lekka korekta. Oryginalne liczby z raportu zdecydowałem się przemnożyć o 9,1%, czyli o dokładnie tyle ile wyniósł wzrost średniego wynagrodzenia z omawianego, 24-miesięcznego okresu, by uzyskać przybliżoną liczbę osób zarabiających kwoty z konkretnych przedziałów. Jest to prawdopodobnie najlepszy sposób, by zobaczyć jak rozkłada się struktura wynagrodzeń w naszym kraju:

Co znaczy być bogatym w Polsce - ile zarabia top 1 procent zarabiających Polaków

Powyższy wykres otwiera oczy na to jak niewiele osób zarabia więcej niż dwie średnie krajowe (średnia krajowa wynosi w chwili pisania tego tekstu około 5300 zł brutto miesięcznie). Wynika z niego bowiem, że tylko 7% Polaków zarabia więcej niż dwukrotność średniej krajowej, a jedynie 1% zarabiających najwięcej przekracza kwotę zarobków 22 500 zł brutto miesięcznie. Oznacza to, że 1% najwięcej zarabiających mieszkańców naszego kraju otrzymywało pod koniec 2020 roku przynajmniej 14 800 złotych netto miesięcznie wypłaty. Ta kwota jest prawie trzykrotnie wyższa od kwoty „na rękę” osoby kwalifikującej się do 10% najwięcej zarabiających, co pokazuje jak bardzo rozwarstwiona jest struktura płac w naszym kraju.

Doleję oliwy do ognia, dodając że zarobki Polaka, którego pensja jest wyższa od 99% innych obywateli naszego kraju w wielu krajach europejskich plasowałyby się bliżej „ichniejszej” średniej krajowej. Jeśli interesuje Cię temat zarobków w innych krajach Europy to serdecznie zachęcam do przeczytania wpisu „Gdzie wyjechać, by zarobić najwięcej? Porównanie krajów europejskich„, w którym porównałem zarobki Polaków do wynagrodzeń naszych sąsiadów z Europy. Spróbujmy teraz poszukać osób bardzo bogatych, czyli tych, których roczne zarobki przekraczają 1 milion złotych, kwalifikując się do słynnej „daniny solidarnościowej”, którą rząd PiS wprowadził w 2019 roku, by obciążyć najwięcej zarabiających dodatkowymi 4% podatku dochodowego, tworząc w efekcie 3 próg podatkowy.

Ile Polaków zarabia przynajmniej milion złotych rocznie?

Zarabiać 1 milion złotych brutto rocznie oznacza to samo, co otrzymywać każdego miesiąca wynagrodzenie równe około 84 000 złotych brutto, czyli w przybliżeniu 60 000 zł netto. Nie uwzględniam tu daniny solidarnościowej, która wyniesie dodatkowe ~3000 zł podatku w skali miesiąca, a więc naszemu prezesowi „na rękę” zostanie tylko 57 000 zł w każdym miesiącu. Niezależnie od podatków, kwota rzędu 60 tysięcy złotych miesięcznie to naprawdę sporo, a więc mało kto (poza dyrektorami) może się takimi zarobkami poszczycić (stąd moje wcześniejsze nazwanie tej osoby „prezesem”). Według KPMG w roku 2019 prawie 32 000 Polaków zarabiało ponad 1 milion złotych rocznie brutto. Przeczytasz o tym w raporcie na stronie KPMG, do czego zachęcam, bo całe zestawienie jest naprawdę ciekawe. Oto jak podsumowałbym zatem cały rozdział o zarobkach najbogatszych Polaków:

  • Tylko 10% najlepiej zarabiających zarabia 6400 zł netto miesięcznie lub więcej.
  • 1% osób o najwyższych zarobkach otrzymuje pensję w wysokości przynajmniej 14 800 zł netto miesięcznie.
  • Tylko 0,19% osób pracujących w Polsce, co stanowi jakieś 32 000 osób, zarabia 60 000 zł netto miesięcznie lub więcej, kwalifikując się do osób zarabiających 1 milion złotych brutto rocznie.

Ile więc zarabia bogaty Polak i co znaczy być bogatym w Polsce? Myślę, że poszukiwanie odpowiedzi musimy kontynuować poprzez analizę wysokości majątków Polaków, gdyż te nie zawsze zdobywa się za pomocą pracy własnych rąk, a często np. dziedziczy. Właśnie z tego powodu uważam, że kolejna część wpisu będzie zarówno ciekawsza, jak i o wiele ważniejsza od tej, którą właśnie kończysz czytać.

Jak duży majątek mają najbogatsi Polacy?

Choć z nieznanego mi bliżej powodu Polacy (a przynajmniej polskie media) wolą oceniać zamożność innych poprzez ich zarobki, to ja preferuję „podejście majątkowe”, polegające na ocenie stanu posiadania zamiast oceny wysokości miesięcznych dochodów. Sporo osób, również moich znajomych, jest w rzeczywistości o wiele bardziej majętna niż świadczyłoby o tym ich miesięczne wynagrodzenia i nie mówię tu wyłącznie o osobach „bogatych z domu”. Przykładowo: inwestor giełdowy odnoszący sukcesy może de facto zarabiać o wiele więcej niż etatowiec, a mimo to nie będzie to w ogóle widoczne w danych zarobkowych GUS, bo dotyczą one tylko osób zatrudnionych w firmach mających 9 pracowników lub więcej. Co więcej, przytoczona przeze mnie w poprzednich akapitach statystyka nie uwzględnia właścicieli firm wypłacających sobie dywidendy, stąd o wiele lepszym według mnie podejściem będzie prześwietlenie majątków Polaków, które zaczniemy od przeanalizowania polskiej wersji słynnej „Listy Forbes-a” prezentującej 100 najbogatszych osób w naszym kraju.

Czołówka (TOP10) polskiej listy Forbesa

Zacznijmy od 10 najbogatszych Polaków, Polek i polskich rodzin w roku 2020. Aby wejść do top 10 w chwili obecnej trzeba posiadać przynajmniej 3 mld, a więc 3000 mln złotych, co jest kwotą astronomicznie wysoką nawet dla zarabiających powyżej miliona złotych rocznie, o których pisałem w poprzednich akapitach. Oznacza to właściwie, że aby wejść do grona osób o najwyższym majątku w Polsce jedyną i najlepszą drogą jest prężny i dynamiczny rozwój własnej firmy i osiągnięcie dużego, zwykle międzynarodowego sukcesu. Tym podejściem kierowali się m.in. Michał Sołowow oraz Zygmunt Solorz-Żak, zajmujący dwa pierwsze miejsca tego zestawienia. Całą tabelę zobaczysz poniżej:

Co znaczy być bogatym w Polsce - TOP10 najbogatszych polaków forbes

Znajdziemy w nim również spadkobierców przedsiębiorcy Jana Kulczyka, którzy odziedziczyli majątek o wartości ponad 10 mld złotych. Poza nimi w zestawieniu znalazło się dwóch przedstawicieli modnej na giełdzie branży gamingowej, w tym wiceprezes giełdowego giganta CD Projekt RED (nie tak dawno temu, bo jeszcze w grudniu 2020 roku była to druga pod względem kapitalizacji spółka na polskiej giełdzie) – Marcin Iwiński. Jako, że 10 najbogatszych Polaków posiadało w 2020 roku majątki tak wysokie, że dla zwykłych zjadaczy chleba kompletnie abstrakcyjne to lepiej skupić się na wysokości majątku „setnej najbogatszej osoby”, czyli majątku osoby zamykającej listę Forbesa.

Z jakim majątkiem do TOP100 Forbesa?

By wejść do listy TOP100 najbogatszych Polaków w roku 2019 z setnego miejsca „wystarczył” majątek w wysokości 495 mln, ale w roku 2020, by tego dokonać trzeba było zgromadzić już 549 mln zł. Pisze o tym magazyn Forbes na swojej stronie internetowej, wspominając, że w przypadku niektórych właścicieli biznesów prywatnych analitycy magazynu nie mają wystarczającego dostępu do danych, więc są oni w zestawieniu całkowicie pomijani. Może to oznaczać (i prawdopodobnie oznacza), że lista TOP100 Forbesa jest niekompletna i „prawdziwy próg wejścia” wynosi w rzeczywistości o wiele więcej, być może nawet około 1 mld złotych majątku.

Zostańmy jednak przy kwocie 549 milionów złotych, która dla zwykłego zjadacza chleba może stale wydawać się dość abstrakcyjna. Prawdę powiedziawszy nawet dla zarabiających przynajmniej 1 milion złotych rocznie możliwa do osiągnięcia podczas całej kariery kwota majątku oscylować będzie wokół 50 mln złotych i to tylko przy założeniu wielkiej dyscypliny oszczędnościowej i licznych sukcesów inwestycyjnych. Oznacza to, że aby wejść do grona 100 najbogatszych Polaków trzeba uporem i ciężką pracą doprowadzić swoją firmę do międzynarodowego sukcesu lub… odziedziczyć majątek po rodzicach ;). Wróćmy zatem na ziemię i sprawdźmy ile Polaków posiada majątek wart przynajmniej 1 milion dolarów amerykańskich. Dlaczego milion dolarów, a nie złotych? Ano dlatego, że łatwo jest znaleźć taki raport, a więc dlaczego by go nie przedstawić?

Ile Polaków posiada 1 milion dolarów?

W obecnej chwili 1 milion dolarów oznacza trochę mniej niż 4 miliony złotych, ale liczba ta w danym momencie będzie niższa lub wyższa w zależności od obecnego kursu USD/PLN. Według raportu Global Wealth Report 2019 przygotowanego przez bank Credit Suisse, w Polsce 2019 roku żyło około 116 000 osób mogących poszczycić się majątkiem o wartości przynajmniej 1 miliona dolarów amerykańskich, czyli około 4 milionów polskich złotych. Kwota majątku w wysokości 4 milionów złotych jest o tyle symboliczna, że w moich wpisach o tematyce ruchu FIRE, np. w tekście „Etapy osiągania wolności finansowej. Na którym z nich jesteś?” pisałem o niej jako kwocie przy której można w Polsce komfortowo przejść na finansową emeryturę. O tym jak niska to procentowo liczba obywateli przekonasz się zestawiając podobne liczby dla innych krajów Europy, czego dokonałem na wykresie poniżej:

Co znaczy być bogatym w Polsce - odsetek dolarowych milionerów w krajach europejskich

Majątek kwalifikujący kogoś do „finansowej niezależności”, czyli równowartość 1 miliona dolarów amerykańskich posiada tylko 0,3% Polaków. Dla porównania w krajach „Bogatego Zachodu” jest to średnio około 3% ludności, a w Szwajcarii nawet 9,4% całej populacji. Z drugiej strony 116 000 osób to wcale nie tak mało i osoby takie z powodzeniem mogłyby zasiedlić miasto wielkości Elbląga, które stałoby się automatycznie „miastem bogaczy”. Żeby być fair w stosunku do Polski powinienem nadmienić, że za 4 mln złotych można w Polsce zrobić (i kupić) o wiele więcej niż w Szwajcarii, a więc kwota ta jest dla Polaka relatywnie więcej warta niż dla Szwajcara. Pora na podsumowanie części majątkowej wpisu.

Co znaczy być bogatym w Polsce?

Próbując podsumować część dotyczącą wysokości majątków najbogatszych Polaków dodałbym do wniosków częściowych o zarobkach Polaków następujące informacje:

  • Aby wejść do grona 10 najbogatszych Polaków w 2020 roku należało posiadać aktywa o wartości 3 mld (3000 mln) złotych.
  • Aby wejść do grona 100 najbogatszych Polaków w 2020 roku „wystarczył” majątek o równowartości 550 mln złotych, czyli prawdopodobnie o wiele więcej niż jakikolwiek etatowiec zdołałby odłożyć w ciągu całego życia.
  • Majątkiem o wartości 4 mln złotych mogło w 2019 roku poszczycić się około 0,3% polskiej populacji, czyli 116 000 osób mieszkających w naszym kraju. To właśnie tutaj sugerowałbym ustawienie „poprzeczki majątku” stanowiącej o tym czy osoba jest bogata, czy nie.

Będzie to niezwiązane z powyższymi, ale przenosząc „warunek 0,3% populacji” na dane o zarobkach można uznać, że osoba zamożna zarabia w Polsce 32 000 zł brutto miesięcznie lub więcej. Jest to znaczne uproszczenie, bo – jak sam wcześniej pisałem – wysokość majątku nierzadko bierze się ze spadków lub innych źródeł nie będących związanych z pracą (a już na pewno niekoniecznie pracą na etacie), a więc wpływy mogą mieć naprawdę niewiele wspólnego z wysokością majątku, którym dysponuje osoba.

Podsumowując: „być bogatym” w Polsce w chwili obecnej oznacza albo posiadać majątek netto o wartości 4 mln złotych, albo zarabiać 32 000 zł brutto, czyli 22 600 zł netto miesięcznie. Jeśli nie spodoba Ci się fakt, że podałem dwie niejednoznaczne definicje to w zupełności Ciebie rozumiem, ale musiałem rozróżnić te dwa kryteria ze względu na brak bardziej precyzyjnych danych o finansach Polaków. Sformułowanie „majątek netto” oznacza nic innego jak Twoją wartość aktywów pomniejszoną o zaciągnięte zobowiązania, np. kredyty i pożyczki. Swoją drogą: całkiem logicznym jest, że osoby o podobnych zarobkach w końcu osiągną net worth w wysokości 4 mln złotych, co znacznie urealnia przyjęte przeze mnie założenia. Skoro zdefiniowaliśmy już wysokość dochodów i wartości majątku zamożnego Polaka to warto dowiedzieć się co sądzi o nim ogół społeczeństwa.

Lubisz moje treści? Polub mnie na Facebooku!

Polub mój fanpage na Facebooku. Naprawdę warto! 

Publikuję na swoim profilu kilka razy w tygodniu, więc znajdziesz tam jeszcze więcej informacji o finansach i inwestowaniu.

Opinie o bogactwie w Polsce

Choć dosyć często opieram się na nich w swoich wpisach, to osobiście nie przepadam za danymi sondażowymi. Według mnie, ze względu na ich ograniczony „zasięg” daleko im swoją precyzją do „twardych danych” opartych na analizie populacji całego kraju. Są jednak dziedziny, w których badanie opinii na małej próbce populacji, wynoszącej np. 1000 osób działa równie dobrze jak przeprowadzenie jego na całej populacji. Wydaje mi się, że jedną z nich może być właśnie ocena bogactwa i ludzi bogatych w kraju. W tym przypadku oprzemy się na badaniu „Społeczne Postrzeganie Bogactwa i Ludzi Bogatych” przeprowadzonym przez CBOS w 2019 roku. Ankieta była o tyle ciekawa, że zawierała głównie pytania „jakościowe”, na które odpowiedzi świadczą o podejściu ogółu społeczeństwa do osób zamożnych. Sprawdźmy co sądzą o bogaczach Polacy i jak ich opinia ma się do wniosków, które wyciągnęliśmy w poprzednich rozdziałach wpisu. Zaczniemy od tego kogo ankietowani Polacy kwalifikują do osób bogatych.

Definicja bogactwa według Polaków

Pierwszym pytaniem z badania CBOS, które tu omówimy będzie „ilu bogatych przypada na 100 mieszkańców Polski?”. Zapewniam Cię, że odpowiedzi Polaków są bardzo różne, a część z nich może wywołać uśmiech na twarzy czytelnika, zwłaszcza w kontekście wniosków, do których doszliśmy w poprzednim rozdziale wpisu. Okazuje się bowiem, że według 40% naszego społeczeństwa osób bogatych jest więcej niż 6 na 100, a więc przynajmniej co dwudziesta losowo spotkana na ulicy osoba jest postrzegana jako „bogata”. Bardziej realistycznej odpowiedzi udzieliło 34% ankietowanych, odpowiadając na pytanie „poniżej 5 na 100”, co jest znacznie bliższe wnioskom, które mogliśmy wcześniej wyciągnąć. Oto jak prezentuje się efekt całego badania, w którym zaskakująco wysoka liczba ankietowanych nie umiała udzielić jednoznacznej odpowiedzi:

Co znaczy być bogatym w Polsce - ile bogatych przypada na 100 osób w Polsce

Jak już wspomniałem, niezwykle zaskakuje mnie fakt, że aż 27% ankietowanych nie umiało odpowiedzieć na pozornie proste pytanie o tym ile % Polaków może być uznane za bogatych. To, że aż 40% ankietowanych myśli, że przynajmniej co 20 spotkana na ulicy osoba jest bogata nieco mnie bawi zwłaszcza w kontekście odpowiedzi na kolejne pytanie, które zaraz omówimy. Na pytanie „Ile pieniędzy netto na jedną osobę w skali miesiąca musi mieć rodzina by być uznawana za naprawdę bogatą?” Polacy udzielili równie ciekawych odpowiedzi, bo aż 9% ankietowanych twierdzi, że bogata rodzina to taka, w której na każdego domownika przypada… 50 000 netto miesięcznie! Pełen wynik tego badania znajdziesz na wykresie poniżej:

Co znaczy być bogatym w Polsce - ile pieniędzy netto na osobę by być bogatą rodziną

Z jednej strony 40% ankietowanych myśli, że co dwudziesty Polak kwalifikuje się do osób zamożnych, a z drugiej ponad 50% ankietowanych „wymaga” od zamożnego Polaka zarobków na poziomie 20 000 netto miesięcznie i więcej (zakładając 2 małżonków w rodzinie 2+2 każde z nich musi zarabiać 20 000 miesięcznie, by być uznanym przez 50% Polaków za zamożne!). Te szokujące odpowiedzi pokazują jak mało Polacy wiedzą o stanie bogactwa swoich rodaków, co sprawiło, że w pewnym sensie „strzelali” udzielając odpowiedzi w opisywanej tu przeze mnie ankiecie. Najlepszą moim zdaniem odpowiedź, czyli tą w przedziale „10 000 – 14 999 zł na osobę” wybrało tylko 24% ankietowanych.

Wydaje mi się zatem, że Polacy sądzą, że osób bogatych jest w społeczeństwie znacznie więcej niż wskazują na to fakty oraz, że bogaci zarabiają znacznie więcej niż faktycznie zarabiają. Jestem ciekaw skąd bierze się ta różnica w opiniach ankietowanych wobec twardych danych, które przedstawiłem we wcześniejszej części artykułu, ale gołym okiem widać, że jesteśmy optymistami jeśli chodzi o zamożność naszych rodaków. Podobną tendencję obserwowałem w dyskusjach związanych z wpisami „Ile oszczędza przeciętny Polak?” i „Ile zarabia przeciętny Polak?” podczas których moi znajomi nie dowierzali, że Polacy zarabiają i oszczędzają tak mało. Skoro mamy tak słabe pojęcie o polskich bogaczach to sprawdźmy jak są oni postrzegani wśród ankietowanych, którzy odpowiedzieli na pytania CBOS-u.

Jak postrzegani są bogaci Polacy?

O tym, że w Polsce osoby bogate wywołują mieszane uczucia wie prawie każdy, ale być może nie spodziewasz się jak negatywny ich obraz wynika z opinii zebranych przez CBOS. W roku 2019 na pytanie „czy bogaci cieszą się szacunkiem innych ludzi” tylko 39% ankietowanych odpowiedziało „zdecydowanie tak” lub „raczej tak”. Niestety, aż 47% osób odpowiedziało „zdecydowanie nie” lub „nie”, sprawiając, że w naszym społeczeństwie stale dominuje negatywny obraz osoby zamożnej. Choć proporcja osób udzielających pozytywne odpowiedzi do tych, które udzielają tych negatywnych wzrosła od czasów transformacji ustrojowej (0,83 wobec 0,66) to Polacy dalej czują pewną niechęć do osób bogatych. Tendencja ta jest wyraźnie widoczna na poniższym wykresie, na którym przedstawiłem wyniki tego badania z ostatnich 3 dekad:

Co znaczy być bogatym w Polsce - czy bogaci cieszą się w polskim społeczeństwie szacunkiem

Przyznam, że przygnębia mnie to jak wiele osób widzi osoby zamożne w sposób negatywny i zastanawiam się skąd bierze się takie ich postrzeganie. Prawdopodobnie myśląc o osobach bogatych skupiamy się na celebrytach, którzy nie zawsze są tak bogaci, jak wyglądają i zwykle sprawiają raczej przeciętne wrażenie, zwłaszcza po głębszym poznaniu. Możliwe też, że negatywne postrzeganie bogactwa dotyczy też starszych pokoleń i jest jedną ze spuścizn PRL-u, z którą przyjdzie nam żyć jeszcze przez kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt lat. W kontekście szukania przyczyny tylu negatywnych odpowiedzi bardzo przydatne będą odpowiedzi na kolejne pytanie z ankiety, które dotyczyło źródeł majątku Polaków. Tutaj – co ciekawe – nad negatywnymi zdecydowanie przeważają źródła pozytywne, co omówimy w kolejnym akapicie tekstu.

Źródła bogactwa według Polaków

Genezę negatywnej opinii o osobach bogatych wśród tak dużej części społeczeństwa znajdziemy w tym samym raporcie, którego wyniki omawialiśmy w poprzednich akapitach. Okazuje się bowiem, że przy ocenie osób zamożnych tylko 43% ankietowanych potrafi znaleźć jakiekolwiek pozytywne źródła ich majątku. Ten fragment badania był dla mnie najbardziej szokujący, bo jak by nie czytać tej statystyki to wygląda na to, że większość Polaków twierdzi, że dorobić się można tylko poprzez oszukiwanie, manipulację, „cwaniactwo” i wykorzystywanie innych ludzi. Świadczy o tym poniższy wykres, grupujący odpowiedzi ankietowanych z 2019 roku:

Co znaczy być bogatym w Polsce - co sprawia że ludzie dochodzą szybko do pieniędzy

Moje szacunki wskazują na to, że tylko około 50% ankietowanych wskazało przynajmniej jeden z pozytywnych czynników prowadzących do bogacenia się w Polsce, czyli na przykład „pracowitość”, „odwagę” lub „talenty”. Niestety, przynajmniej 3 na 5 ankietowanych musiało w takim układzie wskazać choć choć jedno negatywne źródło majątku, czyli dla przykładu: „wykorzystywanie systemu”, „omijanie prawa”, „bezwzględność wobec innych ludzi”, „szczęście” czy „przekupstwo”. Ciekawym wnioskiem z tej części wpisu może być to, że Polakom wydaje się, że osób bogatych żyje w naszym kraju znacznie więcej niż w rzeczywistości oraz, że mają więcej pieniędzy niż w prawdziwym świecie. Dodatkowo (nad czym ubolewam) mamy tendencję do posądzania ich o wszelakie oszustwa, rzadko kiedy wierząc w ich uczciwość.

Myślę, że znaleźliśmy tu fundamentalny problem, który dotyczy Polaków nie tylko w kontekście oceny majątków innych ludzi. Chodzi o to, że nasz naród może mieć mały problem z postrzeganiem rzeczywistości taką, jaka ona jest i zamiast domniemywać niewinności bogaczy, staramy się raczej ich oczernić, tłumacząc przy okazji samych siebie i to, że nam nie udało się dojść do takiego majątku. Jeśli „wszyscy bogaci wzbogacają się na oszustwach” to godnie jest nie być jednym z nich, prawda? Jest to wniosek smutny, ale prawdziwy i wynika bezpośrednio z danych CBOS. Skoro bogactwo jest dla nas tak mało zrozumiałe i bardzo przez nas (kwotowo) wyolbrzymiane to bardzo ciekawa może okazać się ocena szans na wzbogacenie się w Polsce, której dotyczyło kolejne pytanie w ankiecie CBOS.

Czy każdy ma szansę się wzbogacić?

Pora na przedstawienie badania, które najbardziej jednoznacznie przestawi opinie Polaków na temat bogactwa i ludzi bogatych. Mowa tu o odpowiedziach, które ankietowani udzielili na pytanie „czy każdy w Polsce ma równe szanse na wzbogacenie się?”, które są zdecydowanie najbardziej jednomyślne z całej omawianej ankiety. Okazuje się, że w 2019 roku jedynie 19% ankietowanych uważało, że każdy obywatel Polski ma równe szanse na wzbogacenie się. W kontraście do nich, aż 77% Polaków sądzi, że „tylko nieliczni mogą się wzbogacić”, co i tak jest wynikiem lepszym niż te, które mogliśmy zaobserwować w ostatnich 25 latach podobnej ankiety. Fakt, że coraz więcej (ale stale bardzo niewiele!) Polaków sądzi, że na wzbogacenie się mamy równe szanse doskonale widać na poniższym wykresie:

Co znaczy być bogatym w Polsce - czy każdy w Polsce ma równe szanse się wzbogacić

Z jednej strony widoczna jest tutaj wyraźna tendencja wzrostowa, dzięki której w obecnych czasach „aż” 18% Polaków (wobec 8% w poprzedniej dekadzie) sądzi, że każdy obywatel kraju ma równe szanse na wzbogacenie się. Z drugiej strony stale jesteśmy bardzo pesymistycznym społeczeństwem, w którym prawie 80% osób twierdzi, że bogactwo jest tylko dla wybranych, a większość nie ma żadnej możliwości jego osiągnięcia. Po części się z tą opinią zgadzam, ale bardziej pod kątem nierówności powodowanych cechami wrodzonymi oraz sposobem i jakością wychowania i edukacji, niż oskarżania kogokolwiek o „znajomości” i „specjalne przywileje”, co jest w Polsce bardzo powszechne.

Zabawnym może się zatem wydawać, że 23% ankietowanych uważa, że przynajmniej 11 na 100 losowo napotkanych na ulicy osób to osoby bogate, a jednocześnie 77% z nich sądzi, że bogactwo jest „tylko dla wybranych”. Sam jako „wybrane” rozumiałbym raczej 1% społeczeństwa, a nie 11%, ale badanie CBOS niestety nie grupuje udzielonych odpowiedzi po osobach, a więc ciężko jest z niego wysnuć jednoznaczne i wartościowe wnioski. Myślę, że część „miękka” wpisu dobrze uzupełnia tę obliczeniową, pokazując jak małe pojęcie i złe zdanie o osobach zamożnych mamy jako Polacy. W rzeczywistości takich osób jest o wiele mniej i są one istotnie mniej zamożne niż wydaje się ankietowanym przez CBOS. Istnieje więc obawa, że ankietowani jako „bogatych” przedstawiają multimilionerów, którzy faktycznie dorobili się na „przekrętach” i „znajomościach”, choć według mnie (oraz danych) jest to tylko ułamek wszystkich zamożnych osób w Polsce, z których większość w żaden sposób nie manifestuje swojego majątku. Takie osoby obrywają „rykoszetem”, choć nikomu w niczym nie przeszkadzają i na pewno nie dorobiły się na „złodziejstwie”, a raczej na ciężkiej pracy, której efekty okazały się wartościowe dla społeczeństwa. Czas na podsumowanie wpisu, którego celem było „odczarowanie” bogactwa w Polsce.

Podsumowanie

Przyznam, że był to z mojej perspektywy jeden z najciekawszych do napisania wpisów na moim blogu i bardzo wiele się dowiedziałem przygotowując materiały do niego. Po ich konsolidacji, wszystkie wnioski, które można było wysnuć w kolejnych rozdziałach artykułu wyglądają następująco:

  • Osób zamożnych w Polsce jest około 164 tysiące i zarabiają one przynajmniej 22 500 zł brutto (14 800 zł netto) miesięcznie.
  • Osób bogatych, czyli takich, które uzbierały równowartość 1 mln dolarów jest w Polsce około 116 tysięcy.
  • Aby być postrzeganym przez większość społeczeństwa jako bogatym należy zarabiać przynajmniej 10 000 zł na osobę w gospodarstwie domowym netto miesięcznie.
  • Inna sprawa, że z majątkiem lepiej się nie obnosić, bo wśród Polaków bogactwo postrzegane jest stale raczej negatywnie i kojarzone z niesprawiedliwością, a nie ciężką pracą.

Tym samym chciałbym zakończyć ten wpis, odsyłając osoby zainteresowane zarabianiem pieniędzy do kategorii zarabianie na moim blogu. Jeśli zaciekawiła Cię poruszana tu tematyka to nie zapomnij polubić mojej strony na Facebooku i obserwować mnie na Twitterze, by otrzymać powiadomienia o nowych treściach na moim blogu. Nie zapomnij też zapisać się do newslettera, korzystając z formularza poniżej. Dzięki i do zobaczenia w kolejnym wpisie!

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do mojego newslettera:

.

Zero spamu, maksimum wartościowej treści.

4.7 25 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
99 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
Rafał

Część. Bardzo ciekawy artykuł. Zastanawia mnie czy dane dotyczące TOP’ów dotyczą wszystkich zarabiających (w tym prowadzących działalność gospodarczą) czy tylko osób na etatach? Pozdrawiam

Karol

„(i to tylko na JDG oraz w przedsiębiorstwach zatrudniających 9 osób i więcej)”
czy na pewno GUS udostępnia dane o JDG? Wydaje się to błędem.

Anna

Noo warto to mocno podkreslic bo zdanie typu „Tylko 10% najlepiej zarabiających zarabia 6400 zł netto miesięcznie lub więcej” sugeruja, ze to dotyczy niemal wszystkich.

A jednak osoby prowadzace dzialalnosc to spora grupa ludzi i czesto tych lepiej zarabiajacych.

Nawet niekoniecznie spolki ale firmy typu wlasciciel i 1-5 pracownikow.

hahahaczyk

Nie rozumiem dlaczego pomoc rodzinny została zakwalifikowana jako coś negatywnego na ostatnim wykresie. (Szczęście to samo)

Też jestem zdania że równość szans na wzbogacenie w Polsce nie istnieje.
Szczęście może dopisać każdemu więc pod tym względem oceniam neutralnie (co innego jeśli mowa o wzbogaceniu się do poziomu najbogatszych 100, wtedy staje się ono zdecydowanie najważniejsze) – przyczynę upatruję w wymienionej również w artykule edukacji. Sam miałem szczęście być uczonym przez wielu starszych nauczycieli którzy zaczęli kariery jeszcze za komuny, ale to pokolenie przechodzi albo przeszło już na emerytury, a przy obecnych smutnie niskich wynagrodzeniach za pracę nauczyciela sądzę że następuje względny odpływ potencjalnych zdolnych kadr-najbardziej jaskrawy problem prawdopodobnie ma informatyka gdzie w sektorze prywatnym zarabia się kilkukrotnie więcej niż w szkole, ale problem dotyczy wszystkich przedmiotów

PS.Dobry artykuł z solidnym riserczem, hahahaczyk lubi to;)

hahahaczyk

Nie mogę edytować już więc dopisek, z tymi czynnikami negatywnymi oczywiście chodziło o drugi ostatni wykres

Eryk

Zabrakło mi wyjaśnienia jak czytać dane odnośnie majątku netto. 1 mln dolarów na osobę w rodzinie, czy na gospodarstwo domowe ? Dzielone na liczbę dorosłych, czy również licząc z dziećmi ? W różnych raportach pojawiają się też różne definicje majątku. Niektóre instytucje liczą wszystkie aktywa, niektóre tylko te finansowe.

Ja osobiście preferuję dane podawane per gospodarstwo domowe z uwzględnieniem całości majątku. W takim Forbesie jak podają, że Kowalski ma 500 mln PLN to nie jest to np jedna czwarta majątku, ponieważ rodzina składa się z 2 dorosłych i 2 dzieci.

P.s. wpis jak zawsze super

Pozdrawiam
Eryk

Eryk

Przyznam, że mam wątpliwość. Wiem, że w tych raportach mowa jest o liczbie osób, co by sugerowało milion dolarów per osoba, ale patrząc na dane z Badania Zasobności Gospodarstw Domkwych NBP z 2016 wychodzi coś innego. Tam jest mowa o gospodarstwach domowych. W 2016 było w Polsce około 14 mln gospodarstw domowych. W badaniu jest podane, że gospodarstw z majątkiem netto większym niż 2,8 mln PLN jest 1%, a więc około 140 000. Nie ma informacji w odniesieniu do wartości 1 mln dolarów, ale myślę, że mogłoby to być coś koło 100 000, może poniżej. Waloryzując tak jak to zrobiłeś mamy coś koło tych 116 000 na rok 2020, ale gospodarstw domowych, a nie osób.

floridian

Raport Credit Suisse Global Wealth Report 2019, który mam przed sobą jest bardzo specyficzny. Oni podają liczbe milionerów dolarowych w każdym kraju. W Polsce wg tego raportu liczba osób o wartości netto co najmniej $1 mln pod koniec 2019 r wynosiła 116 tys. Chodzi tu o osoby dorosłe a nie gospodarstwa domowe. Przeciętna liczba osób dorosłych w gospodarstwie to 1,5-1,7 czyli liczba gospodarstw wartych milion USD będzie odpowiednio mniejsza. W USA np. ta liczba wynosiła 18 614 tys. natomiast jeśli chodzi o gospodartwa domowe to było ich tam wg szacunków firmy Spectrem Group 11 800 tys czyli 9.3% ogółu.

Eryk

Panowie – ja znam raporty CS i KPMG. Mój komentarz pojawił się mimo to 😀. Mam duże wątpliwości na ile te instytucje są w stanie sprawdzić liczbę dorosłych osób w gospodarstwie, czy mają intercyzy, która częśc majątku należy do majątku odrębnego itd. Pewnie nie mają i dlatego robią pewne szacunki i uproszczenia. Raport NBP to jednak badanie wykonane w Polsce. To badanie ma swoje ograniczenia, ale mimo wszystko może być bliżej prawdy niż takie szacunki CS. Zresztą tak jak pisałem wszelakie rankingi typu Forbes, Wprost itd upraszczają, tj. podają jedną osobę jako „reprezentanta” rodziny. Majątek nie jest dzielony na osoby dorosłe. Spójrzcie na listę 100 najbogatszych ludzi na świecie czy w Polsce. Majątek jest przypisany w całości np do Bezosa czy Gatesa. Dopiero przy rozwodzie zaczyna się dzielenie.

Może uda Ci się porozmawiać z kimś przygotowującym te raporty i wytłumaczy nam metodologię swojego raportu ?

Pozdrawiam

floridian

Raport raportem a do niego jest dołaczony 179 stronicowy aneks zawierający wyniki obliczeń i ich metodologię. Trzeba z tym wpierw dobrze zapoznać, żeby ją móc metodologię podważyć, Dlatego Eryku pomimo, że masz co do obliczeń zawartych w tych raportach spore watpliwości, nie oznacza, że są do luftu. Coroczne raporty CS są używane przez rzesze ekonomistów i statystyków jako podstawa do opracowań naukowych. Jednym z twórców tego banku danych jest skądinąd znany prof. Thomas Piketty.

Metodologia obliczeń i dane żródłowe podane są na pierwszych 18-tu stronach, które pozwolę sobie streścić. Na skład gospodarstw w ogóle się nie patrzy tylko na ludność, danego kraju, liczbę osób dorosłych (to są dane dosyć dokładne), wartość zasobów gospodarstw domowych i ich podział na finansowe, trwałe, itd, oraz dystrybucja bogactwa (percentyle) na podstawie różnego rodzaju ankiet. Innymi słowy jest to przeliczenie na głowę, tak samo jak robi się dla PKB, który w 2019 r na mieszkańca wyniósł 19 271 USD. Całkowite bogactwo polskich gospodartw domowych oszacowano na 1771 miliardów USD. Znając rozkład populacji można dojść do percentyli, a także do wartości średniej i mediany. Średnia dla Polski wynosi w przeliczeniu na osobę dorosłą wynosi 57 873, a mediana 22 600 USD.

Stad liczba 116 tys milionerów może oznaczać że nawet kilka z tych osób moze mieszkać w tym samym gospdarstwie. Dlatego Listy Forbes i Wprost natomiast podają bogactwo nie na osobę, ale na gospodarstwo, której głową jest dana osoba.

Dla niektórych krajów są to dane dokładne na podstawie próby reprezentatywnej i ankiet, a w przypadku niepełnych danych rozkład liczony przy pomocy analizy Bayesowskiej. Potem robi sie regresję i ekstrapolację. Różne kraje mają różną wiarygodnośc szacunków. Dane w większości wzięte są z badań gospodarstw domowych, ale nie tylko, przy czym dane użyte do szacunków CS dotyczące Polski wzięte są z badań gospodarstw domowych NBP (2016), Eurostatu (2019), danych krajowych (2019), i OECD (2014).

Pozdrawiam i chętnie odpowiem na specyficzne pytania odnośnie raportu.

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez floridian
floridian

Dane są dobre, ale to co jest dostępne online to tylko streszczenie na użytek publiczny. Metodologia i wyniki obliczeń są w aneksie. Niestety nie mogę podać linku ponieważ mam przed soba tylko hard copy, który wydrukowałem gdzieś pół roku temu do własnych potrzeb. Wiem, że nie było łatwo go odnaleźć online. Nie jestem pewien czy było to nawet dostępne na website Credit Suisse, ale dam Ci znać kiedy odszukam.

Ja mam inną propozycję. Czy w ramach tego blogu mógłbyś może zrobić anonimową ankietę wśród Czytelników na temat dochodów, wartości netto, procenta akcji w portfelu, itp. Wtedy też mielibyśmy coś w rodzaju może niezbyt naukowego, ale zawsze interesujacego zestawu danych. Ciekawa byłaby korelacja pomiędzy wartością netto a np. zestawieniem portfela. Nie trzeba byłoby wpisywać aktualnych danych, ale robić to przedziałowo co zapewniłoby dodatkowy poziom anonimowości.

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez floridian
Eryk

Ja nigdzie nie napisałem, że są do luftu. Proszę nie przypisywać mi czegoś czego nie napisałem. Ja nawet napisałem, że te raporty znam i z nich korzystam. Proszę mi wierzyć, że nie zwykłem tracić czasu na czytanie czegoś co uznawałbym za bezwartościowe. Podałem dokładnie skąd moje wątpliwości – w dużym uproszczeniu – podobne wartości, a w jednym raporcie osoby, w innym gospodarstwa domowe. I tyle.

Zachęcasz do zapoznania się z aneksem, który……nie jest dostępny. Za dużo emocji bez powodu. Proszę przeczytaj jeszcze raz wpisy. Nawet wprost napisałem, że warto spróbować dotrzeć do autorów raportów żeby poznać metodologię.

P.s. akurat z Panem Piketty nie zawsze mam podobne zdanie. Jakoś za bardzo mu zawsze argumentacja „skręca w lewą stronę”, co oczywiście nie zmienia faktu, że Piketty wielkim ekonomistą jest 😀

Pozdrawiam

Eryk

Nie dawało mi to spokoju. Jaki 179 stronicowy aneks. Na stronie jest dostępny i raport i databook. 179 stronicowy. Czyżby to ten aneks ?

2019

Global wealth report 2019 (PDF) Global wealth databook 2019 (PDF)

Jest tam sporo szacowania i metod statystycznych mających na celu oszacowanie majątku gospodarstw domowych i później podzielenia ich na liczbę dorosłych. Współczynnik dorosłych na gospodarstwo itd., Nigdy taka metoda nie będzie precyzyjna w 100%. Dla Polski akurat wprost podaja na stronie 9, że dane są niekompletne. Nie ma Household Balance Sheet. Dla mnie temat jest wyjaśniony.

Eryk

floridian

@Eryk

Tak, chodzi tu o databook. Niedoczytałeś: Polska i 37 innych państw maja w miarę kompletne dane tylko, że ich jakość jest co najwyżej zadowalająca. Household balance sheet też jest tylko, że w formie uproszczonej: zasoby trwałe, zasoby finansowe, aktywa inne, oraz długi.

Zgadza się nigdy ta metoda nie bedzie precyzyjna, ale przynajmniej jest jakiś punkt odniesienia do dalszych badań.

@Mateusz

https://www.credit-suisse.com/about-us/en/reports-research/global-wealth-report.html

Tam też pod rokiem 2019 możesz znaleźć w/w aneks do raportu czyli databook w formacie pdf, który zawiera bogactwo danych.

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez floridian
Eryk

Myślę, że pozostaniemy przy lekko odmiennych zdaniach. I dobrze. To moj ostatni komentarz w tym temacie.

Doczytałem. Polska jest w grupie państw z – jak okresla raport – Incoplete data. Jest Financial Balance Sheet, nie ma Household Balance Sheet.

Pozdrawiam

floridian

Ja muszę gwoli sprawiedliwości zabrać głos bo wynikło nieporozumienie, za które przepraszam. Masz racje bo doczytałeś jak trzeba. Okazuje się, że mówiliśmy o dwóch różnych rzeczach.

Otóż na stronie 17-tej jest mowa że dla 38 państw w tym Polski są dostępne kompletne wyniki estymacji zasobów finansowych gospodarstw i długów natomiast dane żródłowe dotyczące zasobów gospodarstw, które raport wymienia na stronie 9-tej są niekompletne.

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez floridian
funboy

Majątek netto podawany na osobę w gospodarstwie czy raczej jako majątek gospodarstwa domowego. Nigdy tego precyzyjnie nie podają niestety w raportach CS czy KPMG.

Piotrek

Cześć Mateusz,
GUS zbiera dane o zarobkach tylko osób zatrudnionych przez przedsiębiorstwa powyżej 9 osób. Powoduje to, że te dane są nic nie warte. Taka metodologia badania wyklucza zarówno najlepiej opłacanych specjalistów, którzy mają inną formę niż etat oraz wiele małych rodzinnych biznesów (sklepy, warsztaty, małe punkty usługowe itp). Raczej wątpię by obie grupy wzajemnie niwelowałyby swój wpływ na średnie zarobki.
Cały czas próbuje zrozumieć dlaczego w tych statystykach nie mogą się opierać na zagregowanych danych pochodzących z urzędów skarbowych.

Ostatnia część artykułu bardzo smutna, bo pokazuje jakim ogromnym problemem w zarobkach jest mentalność. Jak ktoś może chcieć poprawiać swój byt skoro wg tych poglądów musiałby kraść, oszukiwać i wyzyskiwać innych…
Pozdrawiam,
Piotrek

Agata

Hej,

Pozwolę się wtrącić do rozmowy – GUS podaje informację o zarobkach w mikroprzedsiębiorstwach raz w roku i z rocznym opóźnieniem. Ostatnia taka publikacja jest z grudnia 2020 i zawiera dane za 2019 rok

https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/podmioty-gospodarcze-wyniki-finansowe/przedsiebiorstwa-niefinansowe/dzialalnosc-przedsiebiorstw-o-liczbie-pracujacych-do-9-osob-w-2019-roku,21,8.html

Pozdrawiam,
Agata

Agata

Nie ma za co 🙂 GUS tutaj nie pomaga, bo mikroprzedsiębiorstwa są przedstawiane w innej kategorii (podmioty gospodarcze) niż pozostałe wynagrodzenia (rynek pracy).

Wydaje mi się, że też zbyt głośno się o tej publikacji nie mówi właśnie przez jej opóźnienie jak i zaniżanie średniej. Rządzący nie mogą się wtedy „chwalić takim ładnym rocznym wzrostem”

Dominik

Cały czas próbuje zrozumieć dlaczego w tych statystykach nie mogą się opierać na zagregowanych danych pochodzących z urzędów skarbowych.

To jest akurat bardzo proste.

Składki ZUS zależą od tego parametru.

Więć osoby co są na JDG ładnie płacą. Kilka milionów płatników około 3 miliony.

Spadek o skromne 1000 złotych rocznie tj. 83,33 miesiecznie powoduje że znika kilka milirardów nie wiem ile z 3 milionów płaci pełen ale niech 1/3 to już miliard znika.

A tak to wpada więcej, ludzie ładnie płacą.

Protip: Jak masz duży ZUS to naucz się spółki z.o.o. A będziesz mile zaskoczony że da się wypłacać nawet 7 tysięcy miesięcznie przy podatku 8,5% tylko 🙂

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez Dominik
Piotrek

Okay, może nie wynikało to z mojej wypowiedzi ale zdaje sobie z tego sprawę, że wiele parametrów zależy od średniej wynagrodzeń. Limity IKE czy IKZE też zależą od średniej prognozowanej, więc w jakimś stopniu są powiązane z tą średnią.
Taka zmiana sposobu liczenia wymuszałaby zmiany sposobu liczenia wszelkich wskaźników, które wcześniej się na tym opierały. Wiem, że nie jest to łatwe i wymagałoby zmian w wielu aktach prawnych ale przynajmniej ta liczba w jakiś sposób oddawałaby rzeczywistość (na tyle na ile jakakolwiek średnia może to zrobić).

Mariusz

Olbrzymi plus za oddzielenie zarobków od kapitału/majątku. To jest niezwykle frustrujące że w Polsce patrzy się tylko na to pierwsze.

Jest to też moim zdaniem olbrzymia niesprawiedliwość systemów podatkowych, zwłaszcza takich progresywnych, bo to uderza w tych którzy potencjalnie mogliby się dopiero wzbogacić.

Zawsze przykre było dla mnie to że ktoś kto ma 9000brutto, ale 2 mieszkania po rodzicach, zabezpieczoną przyszłość itp itd, zapłaci 17% dochodowego, a ktoś kto startuje od zera, często jeszcze np. pomagając rodzinie, a ma 15000 brutto, będzie płacił już 32% od nadwyżki.

Moim zdaniem ocenianie bogactwa wyłącznie po zarobkach to kuriozum.

Bardzo dobry artykuł jak zwykle,
Pozdrawiam!

Mariusz

Michal

Uważam, że to lekki dramat że tylko 7% zarabia >2 średnich pensji netto miesięcznie. Oraz to, że 16k netto miesięcznie to już jest 1%. Pokazuje to, że jeszcze długa droga przed nami w porównaniu do krajów europy zachodniej.

Dodatkowo uważam, tak jak część osób pisała, że pojęcie „bogaty” trzeba rozpatrywać w połączeniu z majątkiem, miejscem zamieszkania i statusem społecznym. 20k netto w mieście może być super dużo (singiel, własne mieszkanie, brak kredytu) a może być tylko dobrze (żona nie pracująca, 2 dzieci, kredyt hipoteczny, przedszkole prywatne).

W idealnym świecie rozmawialibyśmy raczej o całościowym kapitale + oczekiwany cash flow ale nie żyjemy w takim świecie i nie mamy na to ani danych ani czasu 😉

Mariusz

Hej Marcin! Bardzo ciekawy artykuł!

Zastanawia mnie jak doszedłeś do tego przelicznika:
22 500 zł Brutto -> 16 000 zł Netto

Korzystając np z kalkulatora płacowego bankier.pl (ale na innych wychodzi podobnie) na UOP z 22 500 zł Brutto wychodzi 177 741 zł Netto, czyli podzielone przez 12, miesięcznie daje to „jedynie” około 14 811.

Być może nie uwzględniłeś, że już po 4 miesiącach wchodzi zwiększony podatek 32%, więc patrzenie tylko na pierwszy miesiąc (około 16 000 zł) jest dużym uproszczeniem?

Mariusz

Przepraszam Cię Mateusz! 🙂
Chyba za dużo się Marcina Iwucia naoglądałem 😀

Mariusz

No ja właśnie negocjowałem w zeszłym miesiącu UoP w 2 progu podkowym opierając się na kwocie „na rękę”. (Temat dla mnie nowy bo od zawsze na B2B.) I pracodawca mi pokazywał, że dostanę upragnioną przeze mnie kwotę… ale tylko w pierwszyh kilku miesiącach! Szczęśliwie się tego dopatrzyłem i jeszcze go troche ponaciskałem 🙂 Trzeba się z tym pilnować!

Piotrek

Biorąc pod uwagę Twój wiek to i tak nie liczyłbym na wysoką emeryturę z ZUS, niezależnie ile byś składek odprowadzał 😉 Stawiam, że jak nasze pokolenie wejdzie w wiek emerytalny to będzie już coś na wzór stałej emerytury dla wszystkich.

Przejścia na B2B ma tą wadę, że potem sporo ciekawych firm niestety odpada, bo oferują tylko umowy o pracę a ciężko im konkurować ze stawkami jakie ludzie w IT dostają na B2B. Sam to kilka razy przerabiałem, że gdyby potencjalny pracodawca budżet jaki ma na pensje wypłacił w formie B2B to byśmy się dogadali, ale przez UoP przepaść była nie do przeskoczenia 😉

Piotrek

Zgadzam się w pełni 🙂 Sam mam podejście takie, że o emeryturę muszę zadbać sam, a jeżeli za te 30-40 lat ZUS coś mi jeszcze dorzuci to będzie tylko miły dodatek. Ale w swoich kalkulacjach przyjmuje równe 0zł.

Z tego też powodu też jestem zwolennikiem B2B, żeby móc samodzielnie więcej oszczędzać / inwestować.

Dominik

Pracodawca ma koszty podwójnej pensji na UoP w ramach działalności badawczo rozwojowej. Dlatego część firm woli UoP. W ten sposób mają sporo kosztów. 😉

Dodatkowo ma przepiętych pracowników. Z tego co wiem cześć firm nie lubi B2B ze względu na większą rotację też. Jednak ktoś na B2B lepiej liczy pieniądze, a na UoP gorzej.

Ciągłe walczenie finansowo też nie jest dobre generalnie. W sprzedaży już część osób wie że jak jest za dużo – powyżej rynkowej top 10-20% zarobków to będzie lipa. Będzie stres, mobing oraz słaba organizacja i zarobki mają rekomepensować pracę po np. 10 godzin dziennie. Oczywiście to uogólnienie ale tak jest generalnie.

No i jest ryzyko że umowa B2B kiedyś zostanie przez urząd potraktowana jako UoP.

apk

Dziękuję za wpis, ale mam jedną uwagę. Zjawisko milioner na papierze. Jednoosobowa działalność. Pracownikom pól wypłaty na konto, pół w kopercie. Dochód firmy jest duży, ale tylko w PITie. Ciężko określić skalę takich przypadków, ale myślę, że to znaczący %

Dominik

Standard w budowlance, gastronomi. Wynagrodzenie w gotówce częściowo wydawane.

Czasem i tego raport nie uwzględni ktoś pracuj w markecie budowlanym na etat i dorabia po pracy dodatkowe pół pensji świadcząc usługi oczywiscie w gotówce.

A dobry fachowiec to i latami działa bez działności albo ma ale wykaże może np. 5 tysięcy a zgarnie minimum 12, 15 tysięcy

Chyba najbardziej uczciwe by było suma tranzakcji kartą + gotówka wypłaca w bankomatach podzielona przez średnią jak często banknot zmienia właściciela.

Greg

Nie wypowiadam się na temat, czy zaproponowane rozwiązanie jest uczciwe. Z pewnością jednak nie ocenimy w ten sposób miesięcznych dochodów, i to z wielu powodów. Transakcje kartami i gotówką to nie tylko prywatne wydatki z zarobionych pieniędzy, ale także firmowe/służbowe. Poza polem widzenia będą przelewy – tego jest dużo: tak są kupowane nieruchomości, samochody, a także dokonywane płatności za mieszkanie, telefon itp. Uciekają pieniądze przeznaczane na oszczędności i inwestycje (choć dochodzi część z pożyczek i kredytów). Nie widać gotówki wypłacanej z bankomatów za granicą. I tak dalej.

Dominik

Magicznie zmienić mentalność Polaków, by przestali płacić pracownikom/wykonawcom pod stołem.

Pracownicy restauracji dostają napiwki i tego się nie raportuje.

Budowlancy mają i tak wysokie stawki. Jeszcze VAT 23% ma doliczać to mało kto remont/ budowe domu zrobi. A taki jest standard. Budowa domu to koszt X lub 1,23 X (jak pan chcesz papiery. a w zasadzie jeszcze wiekszy jak jest kredyt)

Dodatkowo w małych miasteczkach /wsiach wiem że niekiedy by biznes padł całkowicie np. restauracja gdyby robiła wszystko na UoP. Mało który biznes może działać uczciwie na UoP. Wtedy pozatym pracownik narzeka że tak mało zarabia.

Wiec dyskusyjne to jest. Niepowinno być tak ale część tak działa i tyle. Klienta nie stać by płacić wiecej, a szkoda by restauracji by upadły i jeszcze bardziej wpychała ludzi w bezrobocie i zasiłki.

Zbierać dane podatkowe z formularzy PIT i agregować je.

Zgodzę się że to moze jest lepsze.

Ppp

Z jednej strony GUS „nie łapie” dochodów w postaci odsetek od inwestycji, a sam majątek nie czyni bogatym, jeśli ktoś nie umie inwestować. Sądzę, że „bogactwo” powinno być liczone jako „zdolność generowania i akumulacji majątku” – czyli JEDNOCZEŚNIE:
A – posiadanie majątku,
B – osiąganie zysków z posiadania i/lub zarabiania. 
Oczywiście jedno i drugie powyżej pewnego poziomu.
A co do „dziwnych” wyników ankiet:
Granica bogactwa – jak ktoś zarabia poniżej średniej krajowej, a jeszcze nie jest specjalnie zainteresowany tematem, to 10.000zł/ms wydaje mu się „bardzo dużo”, a 100.000zł to on sobie nawet nie wyobraża. 
Możliwość wzbogacenia – Nie każda poprawa w finansach oznacza wzbogacenie się. Jak ktoś zwiększy swoje dochody z 50% do 70% średniej krajowej, to poprawi swój los, ale nadal nie będzie bogatym. Zatem twierdzenie, że tylko kilkanaście % Polaków może się wzbogacić (wyjść ponad 2 średnie krajowe/głowę w rodzinie), nie jest pesymistyczne, lecz raczej zbyt optymistyczne. Przypadki wyjścia z biedy do bogactwa, nawet „polskiego”, są raczej rzadkie i na pewno nie wynoszą 10%, tylko o wiele mniej.  
Pozdrawiam.

Richie Rich

Proszę napisać artykuł na jakim poziomie zaczyna się bieda. To jest bardziej ciekawe i na pewno będzie dotyczyć wielokrotnie większej grupy ludzi. Myślę, że taka wiedza pomoże zrozumieć ludziom jak blisko są ubóstwa i należy zacząć coś z tym robić.

Szczepan

Warto wspomnieć o tym, że milionowe majątki wielu osób, zarówno w Polsce jak i innych krajach, to bardzo często wyłącznie nieruchomości. Te 9,4% Szwajcarów nie siedzi na pieniądzach tylko w swoim domu, który jest akurat tyle wart. W Polsce złotówkową milionerką może być przykładowo emerytka mieszkająca w kamienicy na 80 m² w warszawskim Śródmieściu. Na papierze ma milion, ale pieniędzy do wydania tyle, ile przynosi co miesiąc listonosz.

Jeśli zaś chodzi o obraz społeczeństwa niepracującego na etacie to polecam raport wydany przez Ministerstwo Finansów p.t. „Wybrane aspekty systemu podatkowo-składkowego na podstawie danych PIT i ZUS 2016”. Tam są dane zarówno z PIT-36L jak i z PIT-38.

Chris

Nie wiem czy do końca tak jest ze Szwajcarami, że mają tylko nieruchomości. Większość mieszkań na rynku jest wynajmowana, a nie kupowana (serio, podobno wręcz przez pokolenia), a ci co mają je na własność to mają je w kredycie, którego nie chcą do końca spłacać, bo spłata ma konsekwencje podatkowe. Plus na nieruchomości są ustawowo dwie hipoteki i inne hocki klocki.

Szwajcaria to nie Polska. Tam nawet pralki w mieszkaniu mieć nie wolno. 😉

floridian

Wcale nie trzeba spekulować czy Szwajcar siedzi na pieniądzach czy tylko posiada nieruchomości. Otóż Global Wealth Report podaje na stronie 152, że aktywa szwajcarskich gospodarstw domowych w 2019 roku składały się z nieruchomości w 44.9% i zasobów finansowych w 55.1%. Jeśli chodzi o pasywa to długi wynosiły 20.2% zasobów brutto. W USA gdzie odsetek milionerów stanowił 7.6% liczby dorosłych nieruchomości wynosiły 26.3%, zasoby finansowe 73.7%, a długi 12.6%. Dla Polski niestety tych danych nie ma, ale jest inne zestawienie na stronie 155, które zawiera skład portfela gospodarstw domowych w Polsce w 2018: 48.8% to zasoby płynne (gotówka), 19.3% akcje i obligacje, 31.9% to nieruchomości.

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez floridian
Mateusz

Bardzo fajny artykuł i super się Ciebie słucha. Zastanawiam się nad 2 rzeczami – gdy ankietowani mówili o rzeczach potrzebnych do szybkiego wzbogacenia, według mnie mieli raczej na myśli główną rzecz, a nie jedyną. Więc jak ktoś powiedział, że szczęście – to nie sądzę, aby według tej osoby szczęście było jedynym czynnikiem. Osoby takie są przedstawione jako te, które negatywnie podchodzą do osób bogatych, a nie musi wcale tak być 🙂 Ja np. bardzo pozytywnie podchodzę do osób bogatych – podobnie jak do wszystkich innych osób. Uważam jednocześnie, że głównymi czynnikami są szczęście, chęć rozwoju, proaktywność oraz bogactwo rodziców (to ostatnie jest chyba nawet potwierdzone statystykami).

Druga rzecz, to ostatnie pytanie – „Czy każdy ma w Polsce równe szanse na wzbogacenie się?”. Jest ono fatalnie zadane, a raczej fatalne są możliwe odpowiedzi – CBOS wykazał się tutaj tragicznym poziomem. Oczywistym jest i nie podlega według mnie żadnej dyskusji, że nie każdy ma równe szanse. Dzieci milionera mają o wiele większe szanse na powodzenie, niż dziecko biednej rodziny (np. do tego z problemami np. alkoholowymi). Pomagają tutaj możliwe odpowiedzi: „każdy ma równe szasne”, „tylko nieliczni mogą się wzbogacić”, „trudno powiedzieć” – odpowiedzi te sugerują, że chodzi nie czy każdy ma równe szanse, lecz raczej – tak jak Ty napisałeś – czy każdy ma szanse się wzbogacić. Ale do meritum. Brakuje najważniejszej odpowiedzi – „każdy ma szanse się wzbogacić, ale szansa ta nie jest równa”. CBOS dał plamę, bo odpowiedzi „każdy ma równe szanse” i „tylko nieliczni mogą się wzbogacić” to zupełnie oddzielne rzeczy, nie korelujące ze sobą. Jak już, powinny być 2 pytania, czy każdy ma równe szasne oraz czy każdy jest w stanie się wzbogacić.

Andrzej

Jak zwykle świetny artykuł. Dziękuję.
Mam spostrzeżenie odnośnie komentarza do sekcji „Jak postrzegani są bogaci Polacy” Pytanie CBOSu jest moim zdaniem dość niefortunne.
„Czy bogaci cieszą się szacunkiem i poważaniem ze strony innych ludzi” jest pytaniem o opinię ankietowanych na temat społecznego odbioru zjawiska. To nie to samo co pytanie „czy szanujesz i poważasz bogatych ludzi”. Myślę, że wiele osób odpowie na te dwa pytania w zgoła odmienny sposób.

Moim zdaniem ten wykres wcale nie pokazuje tego czy ludzie lubią bogatych, tylko to czy ludzie uważają, że inni uważają że lubią bogatych 🙂

floridian

Bogactwo to nie tylko majatek, ale także styl i jakość życia. Coraz więcej np. słychać o osobach, które na zimę przeprowadzają się na południe Włoch lub Teneryfę, żeby tam wypoczywać lub pracować zdalnie. Ci co posiadają już domy czasami zaczynają mysleć o kupnie posiadłości rekreacyjnej. Podczas dyskusji na temat niezależności finansowej, bardzo rzadko padała kwestia co z tą wolnością będziemy robić jeśli już ją zdobędziemy. Czy dalej będziemy pracować na posadzie lub prowadzić biznes? Czy przeznaczymy ją na poprawę standardu życia, czy na podróże i oddanie się ulubionym zajeciom? Dla wielu będzie stanowiło to na pewno realizację marzeń. Ciekawe ile osób na tym blogu już taką niezależność zdobyło, a ile już jest blisko jej osiagnięcia. Z tego co do tej pory czytam to chyba niewiele, a większość Czytelników jest dopiero na poczatku tej drogi.

Może dobrze było by gdyby Mateusz zorganizował w tym celu anonimową ankietę na temat – czym dla mnie jest wolność finansowa – i opublikował jej wyniki.

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez floridian
Therion7777

Dzień dobry. Za wyjątkowo niefortunne uważam użycie słów „zabawne” w tym wpisie. Naprawdę polecam zmianę tej formy na inną, np. „ciekawe”, „intrygujące” czy „interesujące”. W tym, że obywatele Polscy są z reguły po prostu biedni oraz, że są mają niską świadomość odnośnie „bogactwa”, nie ma nic zabawnego.

To jest po prostu smutne.

Anna

A dla mnie to jedno uzycie slowa „zabawny” w kontekscie tej rozbieznosci postrzegania bogatych jest w porzadku.

Nie jest nigdzie stwierdzone, ze cala sytuacja jest ogolnie zabawna.

Choc pewnie w tym kontekście okreslenie ” ciekawe” tez by pasowalo.

Piotrek

Ale z tego co widzę to Mateusz za zabawne (i tu się z nim zgadzam) uważa brak logiki w odpowiedziach na pytania w ankietach, a nie status materialny ludzi.
Jednocześnie wg badań ludzie twierdzą, że 11% jest bogatych i że bycie bogatym jest tylko dla wybranych.

Tutaj ten fragment:

Zabawnym może się zatem wydawać, że 23% ankietowanych uważa, że przynajmniej 11 na 100 losowo napotkanych na ulicy osób to osoby bogate, a jednocześnie 77% z nich sądzi, że bogactwo jest „tylko dla wybranych”. 

Therion7777

Tak, zauważ jednak, że to wytykanie braku logiki bije właśnie w osoby mniej uświadomione, które są po prostu mniej majętne.

Dla jasności — wiem, że można to różnie interpretować, sugeruję jedynie, że warto wykazać się w tym przypadku po prostu wrażliwością 🙂

Kamil

Cześć Mateusz, Chciałem Ci polecić książkę która może Ci wyjaśnić dlaczego wyniki ankiet są tak nieracjonalne. Jest w niej dużo o liczbach, badaniach społecznych, wpływowych ludziach a sam wydźwięk jest pozytywny. Spodoba Ci się.
„Factfullnes – Dlaczego świat jest lepszy niż myślimy oraz jak stereotypy zastąpić realna wiedzą.”

Rafał

Książka jest bardzo dobra, również polecam. Każdemu.

Sebastian

Hej Mateusz,

Zapoznaję się z Twoimi obserwacjami od niedawna. Przede mną jeszcze wiele artykułów, dlatego też postanowiłem podpytać o mały szczegół.

Wpisy na Twoim blogu nie działają w trybie Reader View na Safari w telefonie oraz w przeglądarce desktopowej.

Tryb Reader View umożliwia zmianę tła i poprawę czytelności strony np. w nocy, kiedy jasne strony mocno świecą. Czy możliwym jest byś sprawdził, co stoi na przeszkodzie wspierania tego trybu?

Pozdrawiam,
Sebastian

Waldek

Cześć. Ja się zastanawiam jak to tak naprawdę jest, co z przychodami JDG, czy gdzieś one wogóle są dostępne ? Bo np dobrze zarabiający programiści uciekają do B2B, więc niejako giną ze statystyk. Druga sprawa, patrząc po samochodach jakie jeżdżą po ulicach to mam wrażenie, że 10% ludzi to bogacze.
Fajny blog, pozdrawiam

Romek

https://www.analizy.pl/tylko-u-nas/27554/fundusze-pasywne-kontra-benchmarki

Warto przeczytać. Doskonale to pokazuje jakim know-howem i talentem dysponuje polski sektor finansowy. Przy pasywnym zarządzaniu wychodzą wszystkie braki w umiejętnościach.

Romek

Większość przypadków w tabelach dotyczy bardzo płynnych indeksów.

Michał

Cześć, fajny artykuł. Natomiast zupełnie inaczej interpretowałbym część dotyczącą CBOS. Na pytanie postawione w sposób „czy bogaci ciesza sie powazaniem i szacunkiem innych ludzi?” im więcej osób odpowie, że NIE tym bardziej paradoksalnie świadczy to o dobrym postrzeganiu bogacenia się i świadomości społeczeństwa a złym postrzeganiu innych ludzi jako roszczeniowych. Pytanie jest na zasadzie – „co myślisz, że myślą inni?” a nie „co Ty myślisz?”, proponuje zadać je sobie i przemyśleć. Odpowiedź będzie zależna od tego jak postrzegamy społeczeństwo.

Kaghel

Smutne to… bardzo. Na wykresie jestem wysoko choc nie powinienem byc. Nie bardzo tez placze nad 'rozwarstwieniem' bo wszedzie sa tacy ktorym sie albo nie chce pracowac albo wystarczy im minimum (it dobrze to i zle) Jednak tego środka mało i nisko. A top tez zalosnie wyglada (bezwzgledna wartosc zarobkow). Gdzie my jesteśmy. Trzeci świat

floridian

Mateusz, może jest to trochę off topic, ale czy nie uważasz że może w którymś z następnych artykułów mógłbyś poruszyć sprawę kupna samochodów?

Wszystko o czym piszesz powyżej dowodzi, że naszemu społeczeństwu jest daleko do zamożności. Natomiast kiedy przyjeżdżam do Warszawy to kiedy patrzę na samochody na ulicach nie bardzo wiem w jakim kraju wylądowałem.

Samochód, chociaż dla wielu niezbędny jest dobrem szybko tracącym na wartości więc posiadanie auta niewspółmiernie drogiego w stosunku do naszych zarobków powoduje, że budowa bogactwa staje się bardzo trudna. A jeszcze jak do tego dochodzi wynajem, leasing, czy kupno na raty to wygląda to jeszcze gorzej. Nie bardzo rozumiem jak np. osoba która zarabia ok. 10 tys miesięcznie brutto (górne 10% – czyli aspirująca do zamożności) może pozwolić sobie na kupno auta za 150 tys. lub więcej i roczną utratę wartości przez najbliższe 3 lata równą niekiedy 2-3 miesięcznych pensji. Ci którzy biorą auta w leasing co 5 lat i wydając miesięcznie 2000 PLN na średniej klasy auto jak np. Skoda Kodiaq przez 35 lat mogliby zaoszczędzić przy stopie 7% przynajmniej 3,6 mln.

Dlatego też duża liczba ludzi bogatych podobnych głupstw nie robi.

Ostatnio edytowano 16 dni temu przez floridian
Piotrek

A jakby pójść jeszcze dalej i ogólnie spróbować opisać takie bariery na drodze do bogacenia się? Od mentalności i podejścia „nie da się” do właśnie wspomnianych „nierozsądnych” wydatków, zarówno tych małych (codzienna kawa na mieście), średnich (nowy iPhone co roku) i dużych (wspomniane samochody).

Osobiście opisany przez Ciebie przykład bardzo mi się podoba (z resztą jak zwykle). My świadomie zrezygnowaliśmy z posiadania samochodu. Mieszkamy w centrum Krakowa, więc w większości przypadków możemy poruszać się komunikacją publiczną, a w razie czego wspomagać się taksówkami czy wynajmowaniem samochodu na kilka dni.

floridian

Masz Piotrek absolutnie rację bo chociaż samochód to zakup na którym najwięcej się traci to nowy model smartfona co rok lub dwa, codzienna kawa na mieście, jedzenie w restauracjach parę razy w tygodniu, źle wybrana hipoteka, droga subskrybcja, itp. to wszystko razem się dodaje. We wszystkim trzeba widzieć umiar i podejmować rozsądne finansowo decyzje. Trzeba też widzieć cel dalszy czyli że dziś żyjemy jak nikt inny po to aby po osiągnięciu samodzielności finansowej naprawdę ŻYĆ jak nikt inny.

Ostatnio edytowano 15 dni temu przez floridian
floridian

Pełna zgoda. To można poprawić i uzupełnić i zaadresować problem tych co twierdzą „nie uda się”. Głównie są to ci w ogonie zarobków gdzieś pomiędzy minimalną i średnią płacą, ale bywają też dobrze zarabiający 10 tys. i więcej. Wszyscy poza wiedzą dotyczcą finansów osobisych potrzebują głównie inspiracji. Jest na ten temat sporo wpisów, ale to można zebrać w jeden, dać sporo linków i powiedzieć jasno: do miliona PLN może dojść każdy na tym blogu jeśli robi A, B i C.

Ostatnio edytowano 14 dni temu przez floridian