You are currently viewing Czy warto inwestować w fundusze TFI? Prześwietlam polskie fundusze

Czy warto inwestować w fundusze TFI? Prześwietlam polskie fundusze

Dlaczego tu jest tak drogo?

Gdy w 2011 roku inwestowałem na polskiej giełdzie swoje pierwsze pieniądze, bardzo zainteresowałem się też ofertą Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych (TFI), które wydawały się wtedy świetnym narzędziem dla początkujących. Zainteresowany ich ofertą przeczytałem podstawowe dokumenty kilku funduszy, dowiadując się, że ich roczne koszty oscylują w granicach 3 – 4%, podczas gdy fundusz celuje w zwrot rzędu 8 – 12% rocznie (pomimo tych opłat). Nie widziałem wtedy żadnych wad tego rozwiązania, bo w końcu profesjonalistom za dobrą pracę należy płacić, prawda? Tak, ale nie jeśli ich praca polega na kupowaniu jednostek innych, tańszych funduszy, samemu pobierając za to wielokrotnie więcej w ujęciu procentowym rocznie. Alternatyw za bardzo nie było, ponieważ o ETF-ach było w Polsce dość cicho, a na GPW nie było ich prawie wcale, więc początkujący inwestor był niejako skazany na wybór funduszy od TFI albo na samodzielną naukę dobierania akcji do portfela. Na moje szczęście wybrałem to drugie.

Dlaczego uważam, że podjąłem wtedy właściwą decyzję? Głównie z uwagi na wysokie opłaty funduszy inwestycyjnych prowadzonych przez polskie TFI, które posiadacze ich jednostek ponoszą niezależnie od ich wyników (a te bywają zróżnicowane). I właśnie w kontekście opłat będziemy dzisiaj oceniać poszczególne fundusze, szukając odpowiedzi na pytanie dotyczące tego czy warto inwestować w fundusze TFI. Według mnie jest to najlepszy możliwy sposób oceny takich funduszy, ponieważ skład i opłaty są obiektywne, a historyczne wyniki bywały zróżnicowane i rzadko kiedy były dobrym prognostykiem tych przyszłych. Co zatem sądzę o funduszach inwestycyjnych prowadzonych przez TFI? Wracając do wpisu „ETF (1/6) – Co to są fundusze ETF i dlaczego warto w nie inwestować?” i cytowanych tam raportów SPIVA – skoro i tak większość z nich nie pobije w długim terminie indeksu, to jaki jest sens płacić 2 – 3% rocznie za coś wartego realnie 0,1 – 0,4% rocznie? Tej wartości dowodzą same fundusze, które kupują inne, zwykle zagraniczne fundusze, kosztujące kilkukrotnie mniej od nich samych od czego właśnie zaczniemy dzisiejszą analizę.

Podcast

YouTube

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile kosztują fundusze prowadzone przez TFI i co składa się na ich opłaty.
  • Które fundusze otwarte od TFI opierają się na innych funduszach, w tym ETF-ach.
  • Ile kosztują fundusze zagraniczne w składach polskich TFI.
  • Jak samemu sprawdzić skład i koszty funduszy inwestycyjnych od TFI.
  • Jak wiele kapitału Polaków jest zainwestowane poprzez TFI.
  • Czy TFI mają szansę stać się tańsze.

Ile kosztują i co mają w składzie fundusze prowadzone przez TFI?

Fundusze Inwestycyjne Otwarte (FIO) prowadzone przez TFI były od wielu lat „jedyną słuszną opcją” dla amatorów inwestowania, którzy zamiast uczyć się choćby jego podstaw, woleli zawierzyć swoje pieniądze sprzedawcom produktów inwestycyjnych. Ciężko winić za to samych klientów TFI, bo produkty były agresywnie promowane nie tylko przez ich sprzedawców (zwykle pracowników TFI), ale i przez „niezależnych” blogerów i publicystów, którzy często współpracowali z takimi funduszami. Problem tkwi jednak w tym, że koszty roczne polskich funduszy aktywnych były i dalej są niebotycznie wysokie, zwłaszcza w porównaniu z ich zagranicznymi odpowiednikami.

Tym bardziej dziwi mnie to, że wielu komentatorów polskiej sceny inwestycyjnej chwali TFI za coroczne obniżanie opłat, być może nie wiedząc tego, że dzieje się to wyłącznie z uwagi na interwencję Ministerstwa Finansów z 2017/2018 roku. Ujawniła ona to, że same koszty zarządzania funduszami akcyjnymi, które są tylko składową TER, czyli łącznych kosztów rocznych funduszy, wynosiły wtedy w Polsce ponad 4%, podczas gdy w UE było to przeciętnie 1,75%, nakładając na TFI następujące wytyczne:

  • Od 01.01.2019 stała opłata za zarządzanie w TFI nie mogła przekraczać 3,5% rocznie.
  • Od 01.01.2020 stała opłata za zarządzanie w TFI nie mogła przekraczać 3,0% rocznie.
  • Od 01.01.2021 stała opłata za zarządzanie w TFI nie mogła przekraczać 2,5% rocznie.
  • Od 01.01.2022 stała opłata za zarządzanie w TFI nie może przekraczać 2,0% rocznie.

TFI zastosowały się do nowych wytycznych, jednak nie przestały pobierać opłat za zakup jednostek funduszy (wynoszącej zwykle 1 – 5% kwoty zakupu z możliwością zwolnienia, jeśli kupuje się je online) ani opłat za pobijanie benchmarku (ang. success fee). Co więcej, w przypadku funduszy, które zamiast samodzielnie kupować akcje lub obligacje (lub równolegle z nimi), do budowy swoich portfeli wykorzystują także inne fundusze, inwestor płaci pośrednio także koszty funduszy znajdujących się „pod maską” funduszu prowadzonego przez TFI.

Dodajmy do tego fakt, że koszty zarządzania są tylko jedną ze składowych kosztów bieżących (ang. TER – Total Expense Ratio) i mamy tu spore „kosztowe pole do manewru”  dla zarządzających polskimi funduszami inwestycyjnymi. Krótko mówiąc: TFI to stale drożyzna (zwłaszcza w porównaniu z zagranicą), którą regulować można tylko ustawowo, a z uwagi na brak jakiejkolwiek konkurencji cenowej wśród Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych, „walka o klientów” toczy się w sferze marketingu, a nie kosztów rocznych funduszy. A szkoda, bo bardzo wiele funduszy bierze od swoich klientów „pieniądze za nic”, co udowodnię, pokazując Ci koszty i składy niektórych z nich.

Fundusze kupujące inne fundusze

W świecie międzynarodowych funduszy inwestycyjnych normalne jest to, że dany fundusz posiłkuje się w swoim portfelu nie tylko akcjami i obligacjami, ale też innymi funduszami inwestycyjnymi i ETF-ami. Zjawisko nazywa się „funduszami funduszy” (ang. funds of funds) i występuje zwykle z uwagi na chęć uproszczenia inwestowania lub obniżenia swoich kosztów przez zarządzających i samo w sobie na pewno nie zasługuje na krytykę. Jednak doznałem prawdziwego szoku, gdy zauważyłem, że tylko wśród 5 największych Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych (TFI) w Polsce, czyli PKO, NN, Pekao, PZU i Santander znaleźć można kilkadziesiąt „funduszy funduszy”, które „kasują” przeciętnie 2% rocznie. Jest to horrendalnie wysoka opłata, zwłaszcza jeśli dowiemy się, że swoje portfele składają one zwykle z kilku lub kilkunastu znacznie tańszych funduszy zagranicznych lub ETF-ów, które średnio kosztują 0,4% rocznie.

Bardziej świadomym inwestorom wyda się to absurdalne, ale podobny „podatek od lenistwa i braku edukacji” płacą dziesiątki tysięcy klientów, o czym świadczy zebrane tylko w kilkunastu przedstawionych tu przeze mnie funduszach prawie 4 miliardy złotych. Nie twierdzę, że posiłkowanie się innymi funduszami w budowie portfela swojego funduszu jest złe. Nie twierdzę też, że pobieranie wynoszącej 2 – 4% rocznie opłaty za bezpośrednie kupowanie akcji i obligacji jest bardziej chwalebne, niż pobieranie 2 – 4% rocznie za kupowanie funduszy.

Jednak w tej sytuacji dostrzegam coś bardzo niepokojącego, ale i otwierającego oczy, bo opłaty roczne dotyczące innych funduszy są transparentne i publikowane online, więc „drożyznę” wśród polskich TFI można dzięki nim zmierzyć prościej niż w przypadku tradycyjnych (inwestujących bezpośrednio) funduszy inwestycyjnych. Przyjrzyjmy się zatem tabeli z funduszami prowadzonymi przez TFI, które w budowie portfeli posiłkują się zagranicznymi funduszami inwestycyjnymi, w tym ETF-ami:

Czy warto inwestować w fundusze TFI - przykłady funds of funds od TFI

Zacznijmy od przypomnienia, że powyższe 17 funduszy nie jest wszystkimi, które posiłkują się innymi funduszami, bo w analizie skupiłem się tylko na 5 głównych dostawcach i „odpuściłem” większość funduszy prowadzonych przez NN TFI. Niestety dla analityka, NN TFI w konstrukcji wielu polskich funduszy inwestycyjnych posiłkuje się swoimi funduszami zagranicznymi, co sprawia, że trudniej jest przeanalizować ich prawdziwy skład. Na szczęście dla mnie portfele Santander, PKO, Pekao i PZU są publikowane w bardziej transparentny sposób, dzięki czemu ustalić mogłem to, że powyższe fundusze w I kwartale 2022 roku pobierały średnio 1,98% opłat bieżących, mając w składzie fundusze o przeciętnych kosztach wynoszących 0,41%, czyli prawie pięciokrotnie mniej od tych prowadzonych przez polskie TFI.

Jakby tego było mało, to nie wszystkie z powyższych funduszy są niewielkie i niszowe, bo znajduje się tu jeden fundusz z ponad miliardem złotych aktywów (Pekao Obligacji Dolarowych Plus) oraz takie z kilkuset milionami złotych aktywów (Pekao Akcji Amerykańskich czy PKO Akcji Rynku Amerykańskiego). Większość z wyżej wymienionych posiada w swoich portfelach zwykle kilka lub kilkanaście funduszy inwestycyjnych lub ETF-ów, które stanowią tam średnio 86% składu, czyli praktycznie wszystko, w co inwestują (poza gotówką i kontraktami SWAP, które są ich zabezpieczeniem walutowym). Mamy więc drogie, ale polskie fundusze aktywne, które buduje się za pomocą tanich i głównie pasywnych funduszy od zagranicznych dostawców, w które Polacy bezwiednie lub (co gorsza) świadomie zainwestowali dotychczas kilka miliardów złotych.

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam mnóstwo przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu

Drogie fundusze akcji rynków wschodzących

Może nazwanie ich drogimi od samego początku jest nieco kontrowersyjne, ale zaraz zrozumiesz dlaczego zacząłem z przytupem. Fundusze inwestycyjne, które skupiają się na akcjach z rynków wschodzących, czyli np. z Chin, Indii czy Brazylii, tradycyjnie są trochę droższe od funduszy skupionych na największych rynkach świata. Wynika to z kosztów transakcyjnych i z mniejszej płynności firm notowanych na mniejszych parkietach, ale też z wyższych kosztów zabezpieczenia walutowego, jeśli fundusz takie posiada.

Problem w tym, że o ile przeciętny fundusz akcji z rynków wschodzących pobiera opłaty wynoszące około 0,7% rocznie (a ETF nawet 0,25% rocznie, do czego zaraz dojdziemy), to już polski fundusz rynków wschodzących może kosztować nawet 3,5% lub więcej. Dowodzi tego pierwszy przedstawiony tu fundusz, jakim jest Santander Prestiż Akcji Rynków Wschodzących, który za kupowanie 10 funduszy (w tym 5 ETF-ów) liczy sobie 3,54% opłat bieżących, które ponosi inwestor:

Czy warto inwestować w fundusze TFI - Santander Prestiż Akcji Rynków Wschodzących

Funduszowi prowadzonemu przez Santander na pewno nie pomaga fakt, że pobiera on najwyższe opłaty w dzisiejszym zestawieniu, do budowy portfela posługując się praktycznie samymi funduszami (do tego nie tymi najtańszymi). Świetnym przykładem jest korzystanie z ETF-a Lyxor MSCI EM UCITS ETF pomimo tego, że inne fundusze tego rodzaju są tańsze i mają historycznie lepsze stopy zwrotu od tego konkretnego funduszu.

Jednak nawet nie wnikając w szczegóły, fundusz dostarczany przez Santander TFI można (humorystycznie) docenić za to, że nie rozdrabnia się tak bardzo, jak niektóre inne fundusze. Taki PZU Akcji Rynków Wschodzących buduje swój fundusz aktywny za pomocą ponad 15 funduszy ETF, osiągając bardzo podobny efekt do zakupu jednego ETF-a na indeks MSCI Emerging Markets. Ma on z tym kupowaniem tyle roboty, że jego koszt roczny wyniósł w ostatnim okresie raportowania 2,78%, czyli kilkukrotnie więcej niż wynosił średni koszt roczny ETF-ów „pod spodem”:

Czy warto inwestować w fundusze TFI - PZU Akcji Rynków Wschodzących

Zarządzający funduszem faktycznie nie ma prostego życia, bo skład PZU Akcji Rynków Wschodzących to to, co zwykle nazywam „nadmiernie skomplikowanym portfelem z samych ETF-ów”, sugerując podmiankę na prosty MSCI EM. Podobnym tokiem rozumowania poszli zarządzający funduszem PKO Akcji Rynków Wschodzących, którzy uprościli sobie życie, wybierając tylko 6 funduszy (w tym 4 ETF-ów) na szeroki indeks akcji z rynków wschodzących:

Czy warto inwestować w fundusze TFI - PKO Akcji Rynków Wschodzących

Jedyne „ale” to to, że jego opłaty są stale dość wysokie, bo wynoszą 1,13% rocznie wobec kosztujących (tylko!) 0,26% funduszy w jego składzie. Niemniej trend i wysiłki zarządzających PKO TFI są oczywiste, bo jako jedyni obniżyli oni dotychczas koszty zarządzania, czyli główną składową TER polskich funduszy, do poziomu znacznie niższego od tego rekomendowanego przez Ministerstwo Finansów. W całym porównaniu funduszy na rynki wschodzące zarządzanych przez TFI jest jednak prawdziwa gwiazda, którą jest przedstawiciel rodziny funduszy pasywnych InPZU.

Da się taniej? InPZU Rynków Wschodzących

Większość stałych bywalców mojego bloga na pewno zna wpis „Fundusze pasywne InPZU – konkurencja dla ETF-ów czy nic ciekawego?„, w ramach którego przeanalizowałem ofertę funduszy pasywnych prowadzonych przez polskiego ubezpieczyciela. Niektórzy odebrali mój wpis o InPZU jako atak na tę ofertę, inni jako pochlebianie drogim i nieefektywnym ich zdaniem funduszom pasywnym, ale prawda jest taka, że na tle omówionych wcześniej funduszy pasywnych te z rodziny InPZU wyglądają na „tanie jak barszcz”. InPZU Akcje Rynków Wschodzących, czyli niegdyś „InPZU Goldman Sachs ActiveBeta® Akcje Rynków Wschodzących” o kosztach bieżących w wysokości 0,50% rocznie, zestawiony z innymi funduszami na rynki wschodzące faktycznie wygląda dość niedrogo:

Czy warto inwestować w fundusze TFI - inPZU Akcji Rynków Wschodzących

Ciekawe tutaj jest to, że fundusz z rodziny InPZU korzysta z raczej tanich funduszy, więc jego zarządzający wydają się dbać o klienta trochę bardziej od zarządzających funduszami aktywnymi z poprzedniego podrozdziału. Dość dziwne wydaje mi się to, że PZU trzyma w swojej ofercie dwa bliźniaczo podobne pod względem składu fundusze, z których jeden kosztuje 2,78% rocznie, a drugi 0,50% rocznie, różniąc się głównie rodzajem (PZU to fundusz aktywny, a InPZU to fundusz pasywny). Ubezpieczyciela wypada jednak teraz pochwalić, bo inne Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych jakoś nie palą się do dodawania do swoich ofert funduszy pasywnych i właśnie InPZU po raz pierwszy przełamało ten impas.

Na chwilę jednak odejdziemy od funduszy pasywnych, ponownie skupiając się na aktywnych funduszach inwestycyjnych serwowanych nam przez TFI. Zauważyłem, że spora część czytelników Inwestomatu wprost przepada za spółkami dywidendowymi, więc może powinniśmy sprawdzić co w tej sferze zaoferować mogą nam również TFI?

Ile kosztuje fundusz dywidendowy od TFI?

Na warsztat weźmiemy teraz fundusz PKO Akcji Dywidendowych Globalny, który w ciągu 7 lat swojego istnienia zgromadził 80 mln aktywów, co pod względem wielkości plasuje go gdzieś pośrodku omawianej dziś stawki. Opłaty funduszu niestety nie zaskakują zbyt pozytywnie, gdyż zbudowany w 55 procentach z funduszy i ETF-ów o przeciętnym koszcie 0,31% rocznie fundusz aktywny, pobiera od swoich inwestorów 2,42% rocznie. Jako że powoli przyzwyczajamy się do kosztów TFI, to zaskoczę Cię teraz czym innym, czyli składem tego funduszu, który – choć w teorii dywidendowy – posiada również jednostki funduszy o profilu ogólnym lub sektorowym, ale niedywidendowym. Gdybym prowadził fundusz dywidendowy, to z pewnością nie chciałbym tłumaczyć się moim partnerom z obecności „czystego” STOXX 50 w postaci ETF-a iShares Core EURO STOXX 50 UCITS ETF lub sektorowego Lyxor EURO STOXX Banks:

Czy warto inwestowac w fundusze TFI PKO Akcji Dywidendowych Globalny3

Prawdę mówiąc nie powinienem krytykować zarządzających funduszem jedynie za to, że do budowy portfela dywidendowego korzystają oni z szerokich lub sektorowych, ale niedywidendowych indeksów, bo nie jest to żadnym grzechem. Problemem jest tutaj wysokość kosztów rocznych, bo choć portfel funduszu to w 45% akcje, gotówka i inne instrumenty finansowe, to pobieranie opłat prawie 8-krotnie wyższych od tych, które dotyczą funduszy w jego składzie, nie budzi zaufania do jego zarządzających. W opisie funduszu napisane jest:

PKO Akcji Dywidendowych Globalny lokuje aktywa w wyselekcjonowanych funduszach zagranicznych, w tym w funduszach typu ETF inwestujących w akcje spółek giełdowych niemal z całego świata, które regularnie wypłacają dywidendę. Subfundusz może również bezpośrednio inwestować w akcje spółek tego typu. Dochody z otrzymywanych dywidend będą reinwestowane, zwiększając tym samym wartość aktywów subfunduszu. Subfundusz zarządzany jest aktywnie.

Jednak w praktyce od 2 lat dochody z dywidend nie pokrywają nawet kosztów zarządzania funduszem, czego dowodzi ten fragment jego rocznego sprawozdania za 2021 rok:

Czy warto inwestowac w fundusze TFI PKO Akcji Dywidendowych dochod z dywidend vs koszty funduszu

Żeby nie było, że powyższe jest manipulacją: jestem świadomy tego, że w składzie tego funduszu są w dużej części fundusze typu akumulującego, więc od części z nich nie otrzymuje on dywidend wcale, więc powyższy zrzut ekranu nie odzwierciedla całości dywidend, które fundusz by otrzymywał. Prawda jest jednak taka, że fundusze akumulujące to raptem 25% tego funduszu, więc nawet zwiększając dywidendy o 33%, wyjdzie na to, że otrzymywane przez fundusz dywidendy w większości płyną do jego zarządzających, a nie do posiadaczy jego jednostek. Czy niższych kosztów możemy więc szukać w tradycyjnie tańszych funduszach obligacyjnych?

Fundusz obligacji ma być tańszy, prawda?

Obligacyjny Pekao Obligacji Dolarowych Plus to największy omawiany dziś Fundusz Otwarty, który przez ponad 20 lat swojego istnienia zgromadził ponad 1,1 miliarda złotych aktywów, czyli dla porównania ponad 1/3 tego, co zgromadzono na wszystkich maklerskich IKE w Polsce (80 tysięcy kont razy średnio 40 690 zł aktywów pod koniec 2021 roku). Z natury fundusze obligacyjne są prostsze w prowadzeniu i mniej zyskowne od tych akcyjnych, więc spodziewałbym się po nim opłat rocznych w granicach 0,5% a 1,0% rocznie, ale niestety znowu się trochę zawiodłem, dowiadując się, że jego opłaty bieżące wynoszą obecnie 2,35%. W jego skład wchodzi 8 dolarowych funduszy obligacyjnych o średnich kosztach rocznych wynoszących 0,65%:

Czy warto inwestowac w fundusze TFI Pekao Obligacji Dolarowych Plus

Łącząc wpływ kosztów funduszy na obydwu poziomach (te dotyczące funduszy w portfelu są wliczone w ich cenę) otrzymujemy zabezpieczony do PLN fundusz na światowe obligacje wysokiego ryzyka, który kosztuje 3% rocznie, czyli niewiele mniej niż wynosi obecnie spodziewana stopa zwrotu z takich obligacji. Jeśli przyjrzymy się bliżej funduszom składowym Pekao Obligacji Dolarowych Plus, to szybko stwierdzimy, że uzyskałby podobny efekt taniej, gdyby do portfela dobierał ETF-y na obligacje high yield i „fallen angels”, np. kosztujący 0,55% rocznie iShares Fallen Angels High-Yield ETF. Skoro koszty funduszy obligacyjnego nie zachwycają, to może odejdźmy od obligacji, przyglądając się krótko także funduszowi na surowce i towary.

A może surowce w wydaniu TFI?

Fundusze surowcowe ze względu na mocno inflacyjny krajobraz przeżywały w ostatnich kwartałach swoje rekordy popularności. Nie braknie ich także w ofercie TFI, do której zalicza się oparty na innych funduszach Pekao Surowców i Energii, który w ponad 53% tworzony jest za pomocą ETF-ów, a w pozostałych 47% za pomocą innych funduszy inwestycyjnych. Niestety jego koszt roczny odstrasza, bo za pośrednie inwestowanie w kontrakty na surowce liczy on sobie 2,18% rocznie, podczas gdy jego składniki robią to przeciętnie za 0,39% w skali roku:

Czy warto inwestować w fundusze TFI - Pekao Surowców i Energii

Budowa tego funduszu jest prosta, bo opiera się on w 90% na pięciu funduszach, z czego trzy to ETF-y. Nie dziwi zatem fakt, że Invesco Bloomberg Commodity wygrywa z nim w okresie pięcioletnim o prawie 14 pp., gdyż jego koszty i trudność w żonglowaniu funduszami składowymi sprawia, że w długim terminie po prostu musi przegrać on z ETF-ami. Nie widzę zatem większego sensu inwestowania w ten fundusz, na koniec omawiając fundusz portfelowy/zdywersyfikowany, który łączy w sobie różne klasy aktywów.

Vanguard LifeStrategy tyle że od TFI

Gdyby Vanguard LifeStrategy był funduszem prowadzonym przez TFI, to pewnie wyglądałby on podobnie do NN Globalnej Dywersyfikacji, który w składzie posiada zarówno akcje, jak i obligacje oraz surowce, a raczej fundusze na nie. Tyle że jakikolwiek fundusz od Vanguard nie „kasowałby” 2,69% rocznie za układanie portfela kosztującego jakieś 0,55% rocznie. Pięciokrotność kosztów funduszy znajdujących się w składzie staje się powoli pewną normą, którą identyfikuje analiza przedstawiona w tym wpisie. Oto skład zdywersyfikowanego funduszu prowadzonego przez NN TFI:

Czy warto inwestowac w fundusze TFI NN Fundusz Globalnej Dywersyfikacji

Jakie są główne zarzuty (poza kosztami), które mogę mieć do tego funduszu? Przede wszystkim jest on mocno sektorowy i tematyczny, koncentrując się na akcjach z sektora nieruchomości i spółek dywidendowych oraz na obligacjach korporacyjnych, oraz skarbowych z rynków wschodzących. Moim zdaniem trochę brakuje tu największych spółek świata, które standardowo są motorem portfela inwestycyjnego większości „zwykłych inwestorów”.

Uzbierał on jednak 168 milionów złotych aktywów, co oznacza, że słowa „globalna” i „dywersyfikacja” robią swoje, pozwalając inwestorom zapomnieć, że wielokrotnie taniej mogliby kupić samodzielnie fundusze z rodziny Vanguarda opisany we wpisie „Vanguard LifeStrategy, czyli portfel inwestycyjny w jednym ETF-ie„, do którego lektury zachęcam zainteresowanych funduszem na różne klasy aktywów. Skoro już prezentację wyników analizy mamy za sobą, to chciałbym poinstruować Cię w procesie samodzielnej analizy składu dowolnego funduszu inwestycyjnego prowadzonego przez TFI.

Treści się przydają? Postaw mi kawę 🙂

PK BTN WPIS

Jak samemu prześwietlić fundusze od TFI?

Przejdźmy do praktycznej części, w ramach której przeprowadzę Cię krok po kroku przez źródła informacji przydatne w samodzielnej analizie funduszu inwestycyjnego prowadzonego przez jedno z towarzystw. Zacznijmy od tego, że z czasem pod naporem rosnącej popularności tanich funduszy pasywnych i ETF-ów ich roczne opłaty powinny ulec obniżeniu, ale nie stanie się to bez zbudowania świadomości polskich inwestorów. Znowu: ja nie walczę z TFI dla zasady, ale dlatego, że uważam ich opłaty za niebotycznie wysokie i po prostu wykorzystujące brak edukacji finansowej polskich inwestorów. Zacznijmy więc od sposobu na znalezienie łącznych opłat rocznych funduszu inwestycyjnego. 

Jak znaleźć prawdziwe koszty funduszy TFI?

O tym, czy warto inwestować w fundusze TFI przekona się każdy, kto nauczy się sprawdzać ich koszty. Pamiętaj jednak, że publikowane na stronach internetowych „koszty zarządzania” stanowią tylko jeden z elementów łącznego kosztu funduszu i praktycznie zawsze są o 20-40% niższe od łącznych kosztów rocznych, zwanych w polskiej nomenklaturze „kosztami bieżącymi”. Zanim nawet opiszę sposób na sprawdzanie poziomu kosztów funduszu, zapamiętaj, że:

  • Całkowite opłaty funduszu (ang. Total Expense Ratio) = „Opłaty bieżące”.
  • „Opłaty bieżące” = Opłata za zarządzanie + Zmienna opłata za zarządzanie + Opłaty transakcyjne + Opłaty depozytowe + Inne opłaty (czasem opłaty dot. funduszy w składzie).

Niestety (dla inwestora) polskie standardy dokumentacji wymagają przedstawienia w opisie funduszu jedynie opłat za zarządzanie, z czego chętnie i tłumnie korzystają praktycznie wszyscy ich dostawcy. Zacznijmy zatem od przykładu sprawdzenia samej opłaty za zarządzanie, jednocześnie pamiętając, że jest ona tylko częścią wszystkich kosztów, które corocznie ponosi dany fundusz. Dla większości funduszy sprawdzisz ją na stronie funduszu lub w zakładce „Informacje i oceny” strony Analizy.pl, gdzie znajduje się ona zawsze w głównej tabeli po prawej stronie:

Czy warto inwestowac w fundusze TFI Oplata za zarzadzanie Analizy

To dobry moment na wzmiankę o tym, że fundusze inwestycyjne prowadzone przez TFI zwykle deklarują maksymalną stawkę stałej opłaty za zarządzanie, którą w przyszłości pobiorą. Dla funduszu PKO Obligacji Skarbowych, będącego najpopularniejszym i największym pod względem wysokości zgromadzonych aktywów funduszem, wynosiła ona 0,90%, choć deklarowana ostatnia opłata za zarządzanie wyniosła „tylko” 0,55%. Nie daje to jednak dobrego poglądu na prawdziwy koszt roczny funduszu, którego zawsze poszukiwać musimy w dokumencie KIID, który zawiera kluczowe informacje o funduszu. KIID dla funduszy znajdziemy na ten samej stronie portalu analizy.pl, jednak tym razem będziemy musieli poscrollować trochę w dół:

Czy warto inwestowac w fundusze TFI Oplaty biezace TER Analizy

Gdy już otworzymy KIID (zwykle w formacie .pdf), to najszybciej będzie użyć opcji szukania (ctrl+f), wpisując „opłaty bieżące”. W przypadku opisywanego funduszu wynoszą one 0,59%, czyli o 0,04 pp. więcej niż wynosiła jego stała opłata za zarządzanie. W przypadku większości funduszy wysokości tych dwóch opłat są bardziej rozbieżne, więc kiedykolwiek analizuję fundusze dostarczane przez TFI, sprawdzam wartości ich opłat bieżących, a nie samych opłat za zarządzanie i wszystkim polecam robienie tego samego. Poza opłatami ważny jest też skład funduszu, który (na szczęście dla nas, inwestorów) z czasem publikuje coraz więcej Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych w Polsce.

Jak sprawdzić skład funduszy od TFI?

W ocenie tradycyjnych funduszy inwestycyjnych większość osób kieruje się ich przeszłymi wynikami. Mówią one, że „koszty są w cenie funduszu, więc nie ma sensu ich sprawdzać”, ale wiele badań (np. Mutual Fund Performance and the Incentive to Generate Alpha) dowodzi tego, że w przypadku funduszy aktywnych przeszłe wyniki rzadko są dobrym prognostykiem tych przyszłych. Mając to na uwadze, wolę skupić się po prostu na tym, co proste do sprawdzenia, czyli na składzie funduszu oraz sumie kosztów, które ten pobiera za prowadzenie go w takiej formie.

Jeśli „fundusz aktywny” w budowie portfela posiłkuje się funduszami pasywnymi, więc de facto inwestuje on indeksowo (pasywnie), to nie obchodzi mnie to, że osiągnął on lepsze wyniki od funduszy inwestujących aktywnie w swojej kategorii. Obchodzi mnie natomiast to, że „kasuje” on 3% rocznie za coś, za co fundusze pasywne liczą sobie maksymalnie 0,2 – 0,3% rocznie, co w moich oczach jest zwyczajnie nieuczciwe. Składy portfeli funduszu znajdziemy na stronach dostawców funduszy lub w osobnych dokumentach załączonych na stronie z informacjami portalu Analizy.pl (ten sam link, co poprzednio):

Czy warto inwestowac w fundusze TFI Sklad portfela funduszu

Przeglądając składy funduszu, nastaw się na to, że fundusze często publikują je w mało czytelnych formach (np. plików .pdf), ale wiele z nich idzie z duchem czasu, publikując też pliki kompatybilne z MS Excel, zwykle .xlsx. Przeglądając tego rodzaju dokumenty, często zastanawiam się nad tym, czy celowo sporządzane są one tak mało czytelnie, na szczęście zwykle znajdując interesujące mnie informacje. W przypadku opisywanego tutaj funduszu od PKO mały wycinek jego składu portfela wygląda następująco:

Czy warto inwestowac w fundusze TFI Sklad portfela funduszu dokument

Dlaczego „nazwa subfunduszu” pojawia się tu jako osobna kolumna? Stało się tak, ponieważ wiele zarządzających funduszami publikuje jeden dokument zbiorczy dla klasy funduszy lub (czasami) nawet dla wszystkich funduszy w jego ofercie, co dodatkowo utrudnia jego dokładną analizę. Reszta pozycji jest dość prosta do zrozumienia, ale analitykowi do ustalenia składu funduszu najbardziej przydadzą się informacje znajdujące się w trzech kolumnach (uwaga! Ich nazwy mogą się różnić w zależności od firmy prowadzącej fundusz):

  • Identyfikator instrumentu, znany jako ISIN to najprostszy sposób na „wygooglowanie” składnika portfela funduszu. Wpisując go w Google i przeglądając serwisy typu Morningstar, udało mi się znaleźć informację o wysokości opłat funduszy „pod spodem”.
  • Typ instrumentu jest kluczowy w zrozumieniu tego, czy fundusz kupuje obligacje i akcje, czy posiłkuje się innymi funduszami, które zwykle nazywają „tytułami uczestnictwa […]”.
  • Udział w portfelu przedstawia procentowy udział składnika w portfelu funduszu. To dzięki tym wartościom dochodziłem do tego w ilu procentach fundusz-matka składa się ze swoich funduszy-córek, czyli ich składowych, często będących ETF-ami.

Ustalając wartości w powyższych trzech kolumnach, szybko dowiesz się, czy fundusz jest tzw. funduszem funduszy, czy bezpośrednio inwestuje w instrumenty finansowe. Dowiesz się także w co konkretnie inwestuje fundusz, zanim dokonasz jego zakupu, ustalając czy podobny portfel wart jest wysokości opłat, którą już znalazłeś w jego dokumencie KIID. Jeśli jednak chcesz sprawdzić wyniki funduszu lub porównać je do indeksów lub innych funduszy, w tym ETF-ów, to są na to proste sposoby.

Jak sprawdzić wyniki funduszy od TFI?

Przeszłe wyniki polskich funduszy inwestycyjnych od TFI znajdziemy m.in. na Stooq.pl (korzystając z tego filtra), a następnie z funkcji „porównaj z” znajdującej się pod wykresem. Porównanie funduszu PKO Obligacji Skarbowych do indeksu polskich obligacji skarbowych TBSP w okresie 3-letnim na dzień pisania tego materiału wygląda następująco:

Czy warto inwestowac w fundusze TFI Stooq porownanie funduszu z indeksem

Większość prowadzonych przez TFI funduszy inwestycyjnych posiada tzw. zabezpieczenie walutowe wobec polskiej waluty (PLN hedge), więc porównywać je można bezpośrednio z przebiegami zagranicznych indeksów. Nie trzeba tam zatem stosować korekty walutowej, którą opisałem pod koniec wpisu „Waluta notowań funduszu ETF nie ma żadnego znaczenia„. Przejdźmy teraz do krótkiego rozdziału podsumowującego wpis, w którym zawrę moje przemyślenia na temat praktyk TFI.

Potrzebujesz taniego konta maklerskiego?

A może konta IKE/IKZE z bogatą ofertą ETF-ów?

Interesuje Cię dostęp do amerykańskich ETF-ów?

Oferowane instrumenty finansowe, zwłaszcza z dźwignią, niosą ryzyko strat przekraczających zainwestowany kapitał.

Czy warto inwestować w fundusze TFI?

Zacznijmy od tego, że inwestowanie w jednostki funduszy prowadzonych przez TFI ma wiele zalet, o których dotychczas nie wspominałem. Kupowanie i sprzedaż jednostek funduszy TFI jest proste i – w przeciwieństwie do ETF-ów – odbywa się poza obrotem giełdowym, a np. poprzez platformę handlu funduszami lub bezpośrednio u ich prowadzącego. Oczywistą zaletą TFI jest często możliwość zainwestowania drobnych kwot związana z brakiem prowizji maklerskiej, wiążąca się z wadą, jaką jest niższa płynność i dłuższy czas transakcji obrotu pozagiełdowego.

Rzeczą, która niezwykle ciąży tradycyjnym funduszom inwestycyjnym w Polsce są ich wysokie koszty bieżące i brak konkurencji cenowej wśród ich dostawców. Kolejnym problemem jest słabe, nietransparentne i niestandaryzowane dokumentowanie opłat i składów funduszy, które znacznie upraszcza obecność portali typu analizy.pl. Powiedziałbym zatem, że osoba umiejąca korzystać z konta maklerskiego na tyle biegle, by umieć kupić przez nie jednostki funduszy ETF, może śmiało zignorować ofertę TFI i nigdy nie zastanawiać się nad ich zakupem. Prawda jest jednak taka, że ze względu na działalność sprzedawców funduszy inwestycyjnych ogromna większość polskich inwestorów mimo wszystko wybiera fundusze od TFI i nigdy nie słyszała o ETF-ach.

Ile środków Polacy powierzyli TFI?

Według danych publikowanych co miesiąc przez Izbę Zarządzających Funduszami i Aktywami, które znajdziesz na tej stronie, w TFI Polacy uzbierali już prawie 300 miliardów złotych. Dla porównania, całkowite środki zainwestowane w tym samym czasie we wszystkie polskie ETF-y z serii BETA ETF prowadzone przez Agio Funds uzbierały 288 miiionów, czyli 0,28 miliarda złotych. Środki uzbierane przez TFI przekraczają zatem ponad 1000-krotnie fundusze zainwestowane w ramach polskich ETF-ów, które ze względu na swoje relatywnie niskie koszty zarządzania nie mają aż takiego budżetu na kampanię marketingową i działalność sprzedawców.

Edukacja Polaków w dziedzinie inwestowania ma sens, a potencjał mierzony liczbą osób, które nie wiedzą jak tanio i rozsądnie inwestować, jest naprawdę ogromny. TFI mają swoje plusy (łatwość zakupu, „parasol podatkowy” wewnątrz TFI, możliwość zakupu za określoną kwotę), ale horrendalne wręcz koszty roczne zjedzą w długim terminie kapitał inwestora, nawet jeśli ten cudownie wybierze jeden z najlepszych funduszy w danym okresie.

Na czym polega zatem praca zarządzającego funduszem aktywnym w TFI? Jeśli fundusz ma 1 miliard złotych aktywów, to zarządzający nim pobierają od inwestorów łącznie 20 milionów złotych rocznie za uznaniowe dobieranie proporcji 8-10 innych funduszy, które same w sobie obniżają wynik inwestora o 0,2-0,7% rocznie. Żyć, nie umierać, bo nie jest to praca ciężka, a wspomniane 20 milionów złotych pobiera się niezależnie od wyniku funduszu i tego, czy pobił on swój benchmark, czyli indeks, który ma śledzić. Nie wspominając nawet o tym, że niektóre fundusze nie mają benchmarków (wzorców) w ogóle. Jest zatem co poprawiać, a swoje sugestie dla TFI przedstawię w kolejnym akapicie.

Punkty do poprawy dla TFI

By stać się atrakcyjniejsze dla inwestorów, również tych bardziej świadomych, fundusze inwestycyjne (FIO i FIZ) prowadzone przez TFI mogłyby zmienić poniższe punkty na lepsze:

  • Przede wszystkim TFI powinny ściąć koszty bieżące (roczne). Amerykańskie fundusze inwestycyjne (ang. mutual funds) pobierają przeciętnie około 0,50% rocznie i w tę stronę powinny iść liczące sobie zwykle 2 – 3% rocznie polskie fundusze inwestycyjne.
  • TFI powinny bardziej transparentnie publikować składy swoich portfeli, najlepiej na swoich stronach podobnie jak robi to dla każdego funduszu BlackRock (iShares). Przykład: dla funduszu iShares Core € Govt Bond UCITS ETF. Ukrywanie składów wszystkich portfeli w jednym długim dokumencie .pdf i aktualizowanie go raz na pół roku nie sprzyja inwestorom.
  • TFI nie powinny korzystać z funduszy pasywnych do realizacji „niby-skomplikowanych” i drogich strategii inwestycyjnych. To po prostu nieuczciwe i wprowadzające inwestora w błąd.
  • TFI powinny – idąc za PZU – wprowadzić do swoich ofert uczciwe i tanie fundusze pasywne. InPZU jest pierwszym i obecnie niestety jedynym sposobem na inwestowanie pasywne przez TFI.
  • TFI powinny skończyć z aktywną sprzedażą swoich produktów nieświadomym kosztów klientom. Prawdopodobnie każdy z Was natknął się kiedyś na tego rodzaju sprzedawcę i wie ile szkody może on spowodować mało świadomemu oszczędzającemu bez wiedzy o finansach.

Jeśli TFI byłyby otwarte na wzięcie powyższych punktów do siebie, to nie miałbym nic przeciwko, by zrecenzować, opisać, a kiedyś może nawet zacząć promować ich platformy inwestycyjne. Niestety w obecnej postaci większość TFI i większość funduszy przez nie prowadzonych jest po prostu droga i poza kilkoma wyjątkami (np. funduszami na obligacje polskie, którym zdarza się pobić indeks TBSP) ciężko jest mi znaleźć wśród nich dobrych kandydatów do zainwestowania swoich ciężko zarobionych środków.

Obserwuj mnie na Twitterze:

Subskrybuj mój kanał na YouTube:

Podsumowanie

Pamiętam, gdy analizując ofertę Vanguard LifeStrategy (koszt: 0,25% rocznie) marudziłem, że mimo wszystko mogłaby być tańsza. Następnie, analizując ofertę InPZU narzekałem, że koszty rzędu 0,80-1,10% rocznie są dosyć wysokie. Jakże nieświadomy byłem pisząc wpisy „Vanguard LifeStrategy, czyli portfel inwestycyjny w jednym ETF-ie” oraz „Fundusze pasywne InPZU – konkurencja dla ETF-ów czy nic ciekawego?„, bo okazuje się, że są one przy TFI relatywnie tanie.

Nie zrozum mnie źle, bo nawet wśród TFI znajdą się tańsze fundusze (np. jak przedstawiona tu oferta PKO), ale to „tańsze” to w porównaniu do tanich ETF-ów stale koszt 1 punktu procentowego rocznie więcej. TFI mają gigantyczne aktywa, dominują wśród kont IKE i IKZE, a ich wysokie koszty pozwalają im na dalszą agresywną reklamę oraz kanały bezpośredniej sprzedaży. Świadomy inwestor będzie się jednak trzymał od nich z daleka, bo nikt nie powinien zgadzać się na płacenie 2,5% rocznie za pakiet 10 ETF-ów, z których każdy kosztuje przeciętnie 0,4% rocznie.

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

Źródła danych do wpisu

5 16 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
106 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze