You are currently viewing Fundusze pasywne InPZU – konkurencja dla ETF-ów czy nic ciekawego?

Fundusze pasywne InPZU – konkurencja dla ETF-ów czy nic ciekawego?

Prześwietlam ofertę inwestycyjną PZU.

O funduszach inPZU na blogu pisałem wielokrotnie. Choć nie uważam oferty pierwszych polskich funduszy pasywnych za idealną, to nie pozostaje ona bez zalet, a części osób pomoże ona wystartować w świecie inwestowania, stąd zdecydowałem się ją dokładnie prześwietlić i opisać na modłę tego, co zrobiłem wcześniej z ofertą „Vanguard LifeStrategy, czyli portfela inwestycyjnego w jednym ETF-ie„. Jak pisałem w „Jak inwestować 100 złotych miesięcznie? Inwestowanie małych kwot„, zasadniczą zaletą inPZU jest niski próg wejścia (100 złotych) i brak opłat towarzyszących zakupowi i sprzedaży jednostek nawet przy inwestowaniu tak niskimi kwotami. Sprawia to, że inwestowanie w fundusze pasywne inPZU wydaje się bardziej przystępne dla początkujących, którzy chcą oszczędzać i inwestować dość niskie kwoty miesięczne, a ich „mentalną blokadą” może być wysoki „próg wejścia” dla kupna funduszy ETF u polskich maklerów, który wynosi ok. 1300 zł dla ETF-ów notowanych na GPW i ok. 6500 zł dla ETF-ów z giełd zagranicznych.

Podobnie jak wszystkie inne dotychczasowe artykuły na blogu, także ten nie jest artykułem sponsorowanym, więc w ocenie funduszy mam wolną rękę i żadnego konfliktu interesów, który miałby zaburzyć przedstawiany tu obraz ich oferty. Co więcej, sam nie inwestowałem nigdy w fundusze inPZU, co sprawia, że w ich ocenie będę możliwie neutralny i obiektywny, o czym zresztą zaraz sam się przekonasz. Konwencja wpisu będzie bardzo prosta, bo najpierw przedstawię w nim szczegółowo każdy z istniejących obecnie, „standardowych” 9 funduszy inPZU, a następnie podzielę się swoimi przemyśleniami na temat całej oferty inwestycyjnej największego polskiego ubezpieczyciela. Oferta inPZU znacznie zyskała w moich oczach, gdy w listopadzie 2020 roku umożliwiło prowadzenie w ramach swojej usługi również kont IKE i IKZE, co sprawiło, że stała się mocną konkurencją np. dla robodoradców i samodzielnego inwestowania w fundusze aktywne, ale niekoniecznie w ETF-y. Do tego ostatniego (porównania inPZU z ETF-ami) dojdziemy w miarę opisywania każdego z funduszy, więc zacznijmy od przedstawienia obecnej oferty ubezpieczyciela.

Podcast

YouTube

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie fundusze obligacyjne i akcyjne znajdziemy w ofercie inPZU.
  • Jak duże aktywa miały pod koniec 2021 roku fundusze inPZU.
  • Z jakimi kosztami wiąże się inwestowanie w fundusze inPZU.
  • Co znajduje się w składzie każdego z 9 funduszy i jak radzą sobie one w porównaniu z ETF-ami na podobne aktywa.
  • Jakie są zalety i wady tych funduszy i do kogo są one skierowane.
  • Inwestycja w które fundusze inPZU jest warta świeczki, a których obecności w ofercie raczej nie rozumiem.

Oferta funduszy InPZU

InPZU to powstałe w kwietniu – maju 2018 roku fundusze inwestycyjne otwarte (czyli nie ETF-y), które podążają za wybranymi przez siebie indeksami, a więc inwestują w pasywny i z góry ustalony sposób, co w teorii pozwala im redukować koszty, zbliżając się w tym względzie do większości pasywnych ETF-ów. Celowo napisałem, że pod względem opłat jedynie „zbliżają się” one do pasywnych funduszy ETF (więcej o nich przeczytasz w serii o ETF-ach na moim blogu), bo w bezpośrednim porównaniu są one od nich znacznie droższe.

Na tę „drożyznę” będę we wpisie narzekał wielokrotnie, bo to właśnie wysokie koszty roczne funduszy z oferty inPZU są wg mnie ich największą wadą i pokłosiem „polskiej kultury funduszy inwestycyjnych”, które „są drogie, bo tak już się przyjęło”. Rozwijając nieco powyższą myśl: polskie fundusze inwestycyjne otwarte mogą być drogie, bo nieświadomi niczego klienci, często za namową „doradcy inwestycyjnego” pracującego dla banku/sprzedawcy funduszu i tak w nie zainwestują. I właśnie to jest jednym z najważniejszych powodów, dla których założyłem i prowadzę ten blog, za pomocą którego chciałbym pod egidą etyki i moralności przedstawiać oferty produktów „takimi, jakie są”, a nie „tak dobrze, jak zapłacą mi ich dostawcy”.

Nie inaczej będzie z inPZU, które – pomimo dość szorstkiego wstępu – oferują proste inwestowanie pasywne już od 100 zł, dodatkowo umożliwiając założenie kont inwestycyjnych IKE i IKZE. Jeśli póki co inwestujesz niskimi kwotami rzędu 100-300 złotych miesięcznie to pamiętaj, że środki zgromadzone na inPZU IKE/IKZE możesz po kilku latach inwestowania prosto i bezboleśnie przenieść na analogiczne konta w domach maklerskich umożliwiających inwestowanie w zagraniczne ETF-y, co znacznie zredukuje Twoje roczne koszty inwestowania.

O nadchodzącej zmianie oferty inPZU

Bardzo ważne: wpis ten pisałem przed 13 grudnia 2021 roku, kiedy to inPZU ogłosiło, że doda do oferty 7 nowych funduszy (efektywnie rozszerzając ją z 9 do 16) oraz zmieni benchmarki dla 2 istniejących. Stanie się to co prawda w połowie stycznia 2022 roku, więc wpis jest w danym momencie aktualny i – jak zaraz sam się przekonasz – niestety nie do końca odpowie to na moje wątpliwości dotyczące ich oferty, moim zdaniem za bardzo skupiając się na indeksach skoncentrowanych (branżowych, krajowych), a za mało na indeksach globalnych (stale brak funduszu na akcje z całego świata). Jednak miej na uwadze, że pisząc wpis i nagrywając podcast, nie wiedziałem jeszcze o nadchodzącej zmianie, więc niektóre fragmenty obydwu brzmią po prostu, jakbym oceniał 9 istniejących funduszy, a nie 7+2 dodawanych i zmienianych. Przedstawienie funduszy zaczniemy od tych obligacyjnych, a więc od podstawy każdego zabezpieczonego przed kryzysami portfela inwestycyjnego.

Fundusze pasywne obligacyjne InPZU

Jeśli o ofertę instrumentów dłużnych chodzi, to inPZU „na pierwszy rzut oka” posiada bardzo kompletną ofertę 4 funduszy, które inwestują w obligacje z całego świata. Dodajmy do tego zabezpieczenie walutowe przed zmianą kursu walut obcych do PLN (bardzo pożądane ze względu na niską z natury stopę zwrotu z obligacji, która sprawia, że zmiany kursu walut obcych stają się główną komponentą potencjalnego zysku lub straty z inwestycji w nie, o czym rozmawiali Artur (Stockbroker.pl) i Maciej w tym filmiku na YouTube). I mamy niemal idealne fundusze obligacyjne… ale czy na pewno? Do szczegółowej oceny oferty obligacyjnej inPZU jeszcze dojdziemy, ale póki co chciałbym przedstawić dostępne na dzień dzisiejszy fundusze tego rodzaju w „pasywnej ofercie” ubezpieczyciela:

Nazwa funduszu

benchmark

Obecny Skład (wysoki poziom)

inPZU Inwestycji Ostrożnych

WIBID 1M (Stopa referencyjna międzybankowa)

Hurtowe obligacje skarbowe Polski (ok. 10 emisji). Zwykle zmiennoprocentowe (zależne od WIBOR) lub zerokuponowe.

inPZU Obligacje Polskie

Treasury BondSpot Poland

Długoterminowe hurtowe obligacje skarbowe Polski (ok. 15 emisji). Zwykle 10-letnie o stałym oprocentowaniu.

inPZU Obligacje Rynków Rozwiniętych

JPMorgan GBI Global

Krótko- i długoterminowe obligacje skarbowe państw rozwiniętych (głównie USA, Japonii, Francji, Niemiec, Włoch i Hiszpanii) (ok. 90 emisji).

inPZU Obligacje Rynków Wschodzących

JPMorgan EMBI Global

Diversified

Obligacje skarbowe i korporacyjne z krajów rozwijających się (ok. 170 emisji).

Mamy tu 2 fundusze inwestujące w polskie obligacje skarbowe (te hurtowe, więc nie mylcie ich z tymi detalicznymi, dostępnymi na stronie obligacjeskarbowe.pl, do których zaliczają się m.in COI, EDO, ROS i ROD) oraz 2 fundusze inwestujące w obligacje zagraniczne z rynków rozwiniętych, oraz z rynków wschodzących. Ta z pozoru kompletna oferta obligacji ma jednak spore braki, bo nie ma tu prawie wcale ekspozycji na obligacje korporacyjne, które „zapodziały się” (dosłownie, bo jest ich tam tylko 17%) w portfelu inPZU Obligacji Rynków Wschodzących. Na plus jest wspomniane wcześniej zabezpieczenie walutowe wobec polskiego złotego, które sprawia, że niezależnie od zmian kursów walutowych uzyskujemy zwrot z oryginalnych aktywów, tylko w PLN. Na minus jednak są koszty wszystkich czterech funduszy, do których opisu zresztą zaraz dojdziemy.

Być może rzuciło Ci się w oczy względne podobieństwo funduszu inPZU Inwestycji Ostrożnych z funduszem inPZU Obligacji Polskich, wszak obydwa inwestują w hurtowe obligacje skarbowe emitowane przez polski skarb państwa. Czym różnią się od siebie dwa fundusze polskich obligacji z rodziny inPZU? Ten pierwszy (a zarazem najpopularniejszy, bo największy pod względem aktywów klientów fundusz inPZU) inwestuje tylko w średnioterminowe (~ok. 10 lat), zmiennoprocentowe lub zerokuponowe papiery dłużne, zaś ten drugi głównie w średnio- i długoterminowe obligacje skarbowe RP o stałym oprocentowaniu. Podobnego rozróżnienia nie mamy w przypadku funduszy inPZU Obligacji Rynków Rozwiniętych oraz inPZU Obligacji Rynków Wschodzących, które kupują „wszystko jak leci” jeśli o termin zapadalności chodzi, do czego dojdziemy w późniejszym rozdziale, w którym opiszę ich skład w dużym szczególe. Omówmy teraz pasywną stronę bazowej oferty akcyjnej ubezpieczyciela.

Fundusze pasywne akcyjne InPZU

To dobry moment, by zauważyć, że nie wszystkie fundusze w ofercie inPZU są zupełnie pasywne, ale ich postrzeganie zależy mocno od definicji „funduszu pasywnego”, którą obierzemy. Do wyboru są dwie:

  • Fundusz pasywny to taki, który naśladuje indeks. Zgodnie z tą definicją wszystkie fundusze ze stajni inPZU mogłyby być nazwane „pasywnymi”.
  • (Alternatywnie) Fundusz pasywny to taki, który naśladuje pasywnie (zwykle pod względem rynku i kapitalizacji) tworzony indeks. Przyjmując tę definicję „pasywnymi” można nazwać tylko 3 z 5 funduszy akcyjnych w ofercie.

Stosując drugą definicję – na prostych indeksach budowanych na podstawie kapitalizacji (wartości giełdowej) spółek bazują wyłącznie poniższe fundusze:

Nazwa funduszu

benchmark

Obecny Skład (wysoki poziom)

inPZU Akcje Polskie

70% WIG20 TR

+ 30% mWIG40 TR

Akcje z WIG20 i mWIG40 (ok. 60).

inPZU Akcje Rynków Rozwiniętych

MSCI World

Akcje spółek z państw rozwiniętych (ok. 680).

inPZU Akcje CEEplus

GPW CEEplus

Akcje spółek z GPW (ok. 130) z przeważaniem firm zagranicznych działających w rejonie środkowej i wschodniej Europy (CEE).

Doświadczony inwestor prędko zauważy, że oferta akcyjna jest mocno niekompletna. Po pierwsze: brakuje tu prostego indeksu rynków wschodzących oraz indeksu „światowego”, który łączyłby rynki rozwinięte z rynkami wschodzącymi. Choć wśród aktywnych funduszy inPZU znajdzie się jeden na akcje spółek z rynków wschodzących, to nie będzie to fundusz oparty na „czystym indeksie” typu MSCI Emerging Markets. Funduszu na światowe akcje (bazującego np. na MSCI ACWI czy FTSE All-World) w ofercie inPZU brakuje, co jest wg mnie jej największym „brakiem”, który ubezpieczyciel powinien czym prędzej uzupełnić jeśli pragnie on konkurować z ETF-ami i robodoradcami pod względem oferty.

Pewnym dziwactwem oferty inPZU jest wprowadzenie funduszu na polskie akcje, akcje rynków rozwiniętych i… akcje spółek z Europy Środkowo-Wschodniej, czyli funduszu opartego na indeksie CEEplus. Znajdują się w nim największe i najpłynniejsze spółki notowane na giełdach regionu, który jednak jest dość „egzotycznym” wyborem dla inwestora chcącego inwestować pasywnie i możliwie globalnie. Nie dziwi natomiast obecność funduszu na akcje polskie, który bazuje na kombinacji WIG20 z mWIG40 oraz funduszu na akcje spółek z rynków rozwiniętych, którego benchmarkiem jest dobrze znany indeks MSCI World. W tym kontekście pewnym kuriozum było wprowadzenie do oferty ubezpieczyciela w styczniu 2021 roku także funduszy na aktywne indeksy z rodziny Goldman Sachs ActiveBeta, które teraz przedstawię.

Fundusze aktywne akcyjne InPZU

Dwa ostatnie fundusze z oferty inPZU to oparte na aktywnych funduszach wieloczynnikowych (multifactor) konstrukty próbujące pobić indeks dzięki „optymalnej” (przynajmniej wg wystawcy) selekcji akcji. Inwestowanie faktorowe/czynnikowe opisałem już we wpisie „Faktory ETF: Value, Size, Growth, Momentum, Quality, Volatility„, gdzie znajdziesz także wzmiankę o tych wieloczynnikowych. Fundusze inPZU Goldman Sachs ActiveBeta Akcje Amerykańskich Dużych Spółek oraz inPZU Goldman Sachs ActiveBeta Akcje Rynków Wschodzących należą do gatunku „funduszy funduszy” (funds of funds), czyli w swoich portfelach posiadają nie akcje bezpośrednio, zaś fundusze ETF, które inwestują w akcje.

Dotychczas pisałem na blogu na ten temat dosyć niewiele, a jedynym przedstawicielem tej kategorii funduszy był opisany we wpisie „Vanguard LifeStrategy, czyli portfel inwestycyjny w jednym ETF-ie” łączący akcje i obligacje fundusz Vanguarda. Tylko że Vanguard LifeStrategy jest relatywnie tani, bo za wewnętrzny rebalancing (równoważenie proporcji) między akcjami a obligacjami płacimy 0,25% rocznie. Niestety, dwa fundusze inPZU GS są tylko droższą od LifeStrategy „płatną nakładką” na już dość drogie ETF-y, co w szczególe opiszę w kolejnych akapitach wpisu, a póki co skupmy się na podstawowych informacjach na ich temat:

Nazwa funduszu

benchmark

Obecny Skład (wysoki poziom)

inPZU Goldman Sachs ActiveBeta® Akcje Amerykańskich Dużych Spółek

GS ActiveBeta® U.S. Large Cap

Equity Index

Fundusz ETF Goldman Sachs ActiveBeta US Large Cap Equity UCITS

inPZU Goldman Sachs ActiveBeta® Akcje Rynków Wschodzących

GS ActiveBeta® Emerging Markets

Equity Index

Fundusze ETF:

Goldman Sachs ActiveBeta Emerging Markets Equity

iShares Core MSCI EM IMI UCITS

UBS MSCI Emerging Markets

Xtrackers MSCI Emerging Market UCITS

HSBC MSCI EMERGING MARKETS UCITS

Pierwszym co zrobiłem gdy zacząłem analizować szczegółowy skład tych funduszy było sprawdzenie wysokości aktywów ETF-ów Goldman Sachs z ich portfela na stronie justETF.com. Przyznam, że nie zdziwiłem się, gdy ukazały mi się dosyć niskie liczby (aktualne dla listopada 2021 roku):

  • Goldman Sachs ActiveBeta US Large Cap Equity UCITS ETF: 56 mln euro.
  • Goldman Sachs ActiveBeta Emerging Markets Equity UCITS: 16 mln euro.

Jak na ETF, którego skład w dużej mierze pokrywa się z S&P 500, na który największy europejski ETF posiada obecnie prawie 50 mld euro aktywów, aktywa pierwszego z funduszy są bardzo niewielkie. Nie lepiej jest z funduszem GS ActiveBeta Emerging Markets Equity, którego wynoszące równowartość 16 milionów euro aktywa zapowiadają raczej zawieszenie jego działalności niż obiecujący rozwój w przyszłości, zwłaszcza że fundusz kilkanaście mln euro uzbierał w ponad 2 lata, bo istnieje od listopada 2019 roku.

Aby dobrze zarysować kontekst oferty inPZU warto zacząć od przedstawienia ich kosztów rocznych, zestawiając je z ETF-ami o podobnym profilu. Pamiętaj jednak, że każdy z inwestujących za granicą funduszy inPZU posiada zabezpieczenie walutowe wobec PLN, więc normalne jest to, że kosztuje on trochę (zwykle 0,2-0,3 pp.) więcej od funduszy bez takiego zabezpieczenia. Warto jednak pamiętać, że zabezpieczanie inwestycji wobec własnej waluty to miecz obosieczny i równie często powiększy, jak pomniejszy nasz wynik inwestycyjny, więc kwestia płacenia za taki mechanizm jest dość dyskusyjna. Tym bardziej że nawet inwestujące w Polsce fundusze inPZU są dosyć drogie, o czym się sam zaraz przekonasz.

Opłaty roczne funduszy inPZU

W roku 2021 opłata za zarządzanie polskich funduszy inwestycyjnych była ograniczona do 2,5% rocznie, ale nie zapominajmy, że ten rodzaj opłaty jest tylko jedną ze składowych TER, czyli całkowitego kosztu rocznego funduszu. W Polsce opłaty całkowite znane są jako „opłaty bieżące”, które Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych podają w dokumentach KID/KIID, które dla inPZU znajdziemy między innymi w zakładce „Informacje i oceny”/”Ważne dokumenty” portalu analizy.pl. To właśnie na bazie tych dokumentów udało mi się ustalić opłaty roczne funduszy z oferty inPZU, które zamieściłem w poniższej tabeli, porównując je do ETF-ów o zbliżonych profilach inwestycyjnych:

Fundusze pasywne inPZU - Koszty roczne funduszy

Oceniając tylko „polskie” fundusze, czyli inPZU Inwestycji Ostrożnych, inPZU Obligacje Polskie oraz inPZU Akcje Polskie można docenić to, że mają one znacznie niższe opłaty niż „aktywna konkurencja” ze strony innych TFI. Z drugiej strony płacenie odpowiednio 0,53% i 0,57% rocznie za fundusze, które posiadają w portfelach między 9 a 15 emisji obligacji hurtowych obligacji skarbowych ze stałym kuponem między 0 a 2,5%, według mnie mija się z celem.

Jeśli o fundusze zagraniczne chodzi to inPZU Obligacje Rynków Rozwiniętych i inPZU Obligacje Rynków Wschodzących są kilkukrotnie droższe od zagranicznych ETF-ów na podobne aktywa, ale na ich obronę warto tu przypomnieć raz jeszcze o ich zabezpieczeniu walutowym, które zwłaszcza w przypadku obligacji może mieć jakikolwiek sens. Trochę gorzej jest z funduszami inPZU Akcje Rynków Rozwiniętych, ActiveBeta oraz Akcje CEEPlus, bo płacimy za nie o wiele więcej, niż warte w przypadku akcji jest ich zabezpieczenie walutowe, przynajmniej moim zdaniem. Co zatem myślę o opłatach funduszy inPZU?

Czy inPZU są za drogie? To zależy

Opłaty roczne funduszy inPZU podsumowałbym w następujący sposób: są one znacznie niższe od aktywnych funduszy w ofercie polskich TFI, których opłaty bieżące wynoszą zwykle między 2% a 4% rocznie, ale stale znacznie droższe od zagranicznych funduszy ETF, które inwestują w podobne aktywa, zwykle będąc 3- lub 4-krotnie tańsze. Opłaty roczne w długim terminie to „być albo nie być” dla naszych inwestycji, czego dowiodłem we wpisach „Jak inwestować 100 złotych miesięcznie? Inwestowanie małych kwot” oraz „Jak inwestować 500 złotych miesięcznie? Średnie kwoty na giełdę„.

Rozpatrując ofertę inPZU warto zatem mieć na uwadze, że pod kątem opłat znajdują się one pomiędzy drogimi TFI a tanimi ETF-ami, posiadając jednak sporą zaletę w postaci braku prowizji na wejściu i możliwości inwestowania naprawdę małymi kwotami. Inwestując z inPZU możemy kupować za darmo fundusze nawet za 100 zł, które w przypadku inwestowania w zagraniczne ETF-y przez polskie konta maklerskie generowałyby horrendalnie wysokie opłaty rzędu 19-20% za operację.

Warto jednak mieć świadomość, że w długim terminie to opłaty roczne, a nie jednorazowe opłaty transakcyjne mają większe znaczenie, więc sugerowałbym zacząć od oferty inPZU, ale po pewnym czasie „przenieść się ze swoimi środkami” na zwykłe konto maklerskie, na którym inwestowalibyśmy już w tanie ETF-y indeksowe. Taką strategię zarządzania środkami opisałem we wpisie „Jak zarządzać środkami na kontach maklerskich? IKE, IKZE i zwykłe maklerskie„, wspominając, że można ją zastosować również dla funduszy inPZU. Ostatnią rzeczą, którą zrobimy przed szczegółową analizą każdego funduszu, będzie sprawdzenie wielkości ich aktywów, dzięki której zbadamy ich obecną popularność.

Wielkość aktywów funduszy inPZU

Aby ocenić wielkość aktywów funduszy inPZU, należy umieścić je w odpowiednim kontekście, którym wg mnie są największe fundusze aktywne w naszym kraju. Należą do nich (a jakże!) fundusze obligacji polskich, z których największe uzbierały nawet po 6-7 mld złotych aktywów, co nawet w świecie ETF-ów europejskich byłoby całkiem niezłym wynikiem (choć – jak pisałem wcześniej – największy europejski ETF zgromadził już prawie 230 mld złotych środków). Fundusze inPZU wypadają pod względem aktywów dość blado, ponieważ największy z nich – inPZU Inwestycji Ostrożnych – posiadał na dzień 31 października 2021 roku „jedynie” około 300 mln złotych aktywów, czyli 4% kwoty uzbieranej przez największy polski fundusz aktywny (PKO Obligacji Skarbowych).

Pozostałe fundusze inPZU zgromadziły na dzień dzisiejszy jeszcze mniejsze aktywa, przy czym pewne kwestie naprawdę budzą moje zdziwienie. Dla przykładu: w ofercie inPZU wszystkie fundusze zagraniczne są zabezpieczone walutowo, a mimo to inPZU Obligacje Rynków Wschodzących posiada prawie dwukrotnie większe aktywa od inPZU Akcje Rynków Rozwiniętych, czyli prostego funduszu akcji opartego na MSCI World. Wskazuje to na to, że klienci inPZU preferują „bezpieczne” fundusze obligacyjne (tym cudzysłowem subtelnie nawiązuje do tekstu „Dlaczego ceny funduszy ETF na obligacje zmieniają się dynamicznie?„, w którym wyjaśniam problem funduszy posiadających w swoich portfelach obligacje) i raczej stronią od funduszy akcyjnych. Pełen stan aktywów funduszy inPZU na koniec października 2021 roku przedstawiam w tabeli poniżej:

Fundusze pasywne inPZU - Wartość aktywów funduszy

Wielką tajemnicą pozostaje dla mnie fakt dodania do oferty inPZU funduszy opartych na mało popularnych (przynajmniej obecnie) funduszach ETF z oferty Goldman Sachs, zwłaszcza że wygląda na to, że polskie inPZU są jednymi z większych klientów, którzy w nie w ogóle inwestują. Bystry analityk szybko zauważy, że wielkość aktywów ETF-a Goldman Sachs ActiveBeta US Large Cap Equity wynosi teraz 56 mln euro, czyli na dzień dzisiejszy jakieś 263 mln złotych, co sugeruje, że rodzimy fundusz inPZU jest jego znaczącym udziałowcem, gdyż jego 38 mln zł aktywów jest prawie w całości ulokowane w ten fundusz ETF.

Pozostałe fundusze inPZU posiadają obecnie między 27 a 188 mln złotych aktywów, co świadczy o ich pewnej, ale stale niewielkiej popularności wśród polskich inwestorów. Być może inPZU zyska nowych klientów dzięki temu, że od listopada 2020 roku prowadzi też konta IKE i IKZE, których korzyści podatkowe opisałem we wpisie „Rachunki maklerskie IKE i IKZE. Jak założyć. Który wybrać?„, ale gdybym miał coś doradzić ubezpieczycielowi, to zacząłbym od ścięcia kosztów rocznych wszystkich funduszy o połowę. Czas na „konkrety” czyli bardzo wnikliwą analizę składu każdego z dziewięciu funduszu, w ramach której podzielę się swoimi przemyśleniami na temat każdego z nich.

Polub moją stronę na Facebooku

Publikuję tam sporo przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu.

Skład i ocena funduszy InPZU

Przechodzimy do części szczegółowej, w której omówię każdy z funduszy, prezentując następujące elementy w poniższej kolejności:

  • Wysokopoziomowy skład funduszu, czyli klasy aktywów w jego portfelu.
  • 10 największych pozycji portfela funduszu wraz z opisem i procentowym udziałem w jego portfelu.
  • Porównanie stopy zwrotu z funduszu do podobnej lub zbliżonej konkurencji w postaci funduszy aktywnych, lub ETF-ów.
  • (Tylko dla funduszy zagranicznych) uwzględnienie zabezpieczenia walutowego w stopie zwrotu z inwestycji, a więc porównanie „prawdziwej stopy zwrotu z funduszu” dla inwestora złotówkowego.

Powyższe będą aktualne dla listopada 2021 roku i mogą ulec zmianie w przyszłości, co w świecie inwestowania jest pewnym standardem. Nie zmienia to faktu, że żaden z funduszy raczej nie zmieni swojej strategii inwestycyjnej za bardzo, bo jest ona zapisana w dokumencie informacyjnym każdego z nich, więc inPZU prędzej zamknie dany fundusz i utworzy nowy, niż zmieni politykę inwestycyjną istniejącego. Analizę zaczniemy od najbezpieczniejszego z funduszy, czyli inPZU Inwestycji Ostrożnych, który inwestuje w dość specyficzny typ polskich obligacji skarbowych.

InPZU Inwestycji Ostrożnych

Popularność funduszu inPZU Inwestycji Ostrożnych wynika moim zdaniem głównie z faktu, że jego nazwa sugeruje ostrożność, rozsądek i bezpieczeństwo, czyli coś, czego szukają mniej doświadczeni inwestorzy, raczej zastępujący lokatę bankową niż pragnących zaryzykować, inwestując swoje środki w akcje spółek giełdowych. InPZU Inwestycji Ostrożnych inwestuje w średnioterminowe (7-15 lat) obligacje skarbowe emitowane na rynku hurtowym, z których większość to bazujące na WIBOR obligacje zmiennoprocentowe. Oceniając fundusz, pobieżnie można skwitować, że inwestuje on w 100% w polskie obligacje skarbowe, co zawarłem na poniższym, niezwykle prostym diagramie:

Fundusze pasywne inPZU - Skład funduszu inPZU Inwestycji Ostrożnych1

W praktyce portfel tego funduszu zajmuje też zwykle 1-5% gotówki, która służy prostszej możliwości umorzenia jego jednostek i sprawia, że kupuje on obligacje skarbowe dopiero kiedy nadarzy się na to okazja (np. emisja obligacji zmiennoprocentowych). Fundusz ten ma o tyle proste życie, że jego benchmarkiem jest WIBID1M, będący jedną z najniższych stawek stóp procentowych (przykładowo: gdy w listopadzie 2021 roku WIBOR6M wynosił 2,01% to WIBID1M „tylko” 1,22%), więc w teorii nie powinno być trudno osiągnąć lub przebić tę stopę zwrotu. W praktyce fundusz próbuje tego dokonać, kupując zmiennoprocentowe, zerokuponowe i (rzadziej) stałoprocentowe emisje polskich obligacji skarbowych na rynku hurtowym, przy czym obecnie w jego portfelu znajduje się tylko 9 pozycji (a więc 9 różnych emisji obligacji):

Fundusze pasywne inPZU Sklad funduszu inPZU Inwestycji Ostroznych TOP10

Typowe papiery dłużne w portfelu tego funduszu są oprocentowane stawką 0% + WIBOR3M lub 0,25% + WIBOR3M, więc są to obligacje dostosowujące się do wysokości stóp procentowych, a więc najmniej podatne na ich zmiany, za co „płacą one” właśnie najniższą oczekiwaną stopą zwrotu wśród obligacji hurtowych. Jeśli o wyniki funduszu chodzi, to w ciągu ostatnich 3 lat nie radził on sobie najlepiej (kolor niebieski na wykresie), ale (to trzeba mu oddać) na pierwszy rzut oka widać, że jest trochę mniej zmienny od szerokiego indeksu polskich obligacji skarbowych, czyli TBSP (kolor pomarańczowy na wykresie):

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU Inwestycji Ostroznych

Co budzi moją wątpliwość to fakt, że znacznie lepiej od inPZU Inwestycji Ostrożnych radził sobie aktywny fundusz PZU Obligacji Krótkoterminowych. Choć obydwa fundusze inwestują w delikatnie różniące się od siebie rodzaje obligacji, to z założenia obydwa powinny pomóc inwestorom przechować gotówkę w krótkim terminie. Fundusz inPZU Inwestycji Ostrożnych jest tak wystawiony na ryzyko niskich stóp procentowych, że od połowy roku 2020 do września 2021 roku nie zarobił ani złotówki. Następnie, na wieść o podwyżce stóp procentowych stracił on około 1,55 pp. wypracowanego wyniku, ponieważ w jego portfelu znajdywały się również obligacje stałoprocentowe i zerokuponowe, bądź co bądź podatne na zmiany stóp procentowych.

Powiedziałbym, że za zasłoną rozsądku i stabilności w postaci nazwy funduszu otrzymujemy tylko 9 emisji nie najlepszych na obecne czasy obligacji, które bezproblemowo w ostatnich 3 (i prawdopodobnie kolejnych kilku również) latach zostałyby pokonane przez detaliczne obligacje antyinflacyjne. Dołóżmy do tego koszty bieżące funduszu w wysokości 0,53% i mamy receptę na drogi, choć relatywnie bezpieczny fundusz, który „da nam tyle, ile wynoszą stopy procentowe” i raczej niewiele więcej, nie mówiąc tu o żadnym pokonywaniu inflacji czy dodatkowym zarabianiu pieniędzy. Warto zatem będzie przyjrzeć się bliżej drugiemu funduszowi na polskie obligacje z oferty inPZU, próbując znaleźć bezpieczną, ale bardziej zyskowną alternatywę dla „Inwestycji Ostrożnych”.

InPZU Obligacje Polskie

W tym przypadku nie mogę się już przyczepić do nazwy funduszu, bo odpowiada ona temu, w co inwestuje fundusz w 100%. InPZU Obligacje Polskie posiada obecnie w swoim portfelu praktycznie same emisje stałoprocentowe polskich obligacji skarbowych emitowanych na rynku hurtowym, co przedstawiłem na diagramie kołowym poniżej:

Fundusze pasywne inPZU - Skład funduszu inPZU Obligacje Polskie1

Ciekawiej robi się gdy zajrzymy trochę głębiej, oceniając 10 największych pozycji w portfelu funduszu. Są to w większości 5-10-letnie obligacje stałoprocentowe o kuponach pomiędzy 0,5% a 4% w zależności od czasu, gdy te były emitowane. Oznacza to, że fundusz inPZU Obligacji Polskich jest równie podatny na zmiany stóp procentowych, co ETF-y na obligacje skarbowe, a więc trapi go negatywny efekt spadkowy, gdy stopy procentowe rosną (lub pozytywny, gdy stopy procentowe spadają). Największe 10 pozycji funduszu na koniec września 2021 roku przedstawiam poniżej:

Fundusze pasywne inPZU Sklad funduszu inPZU Obligacje Polskie TOP10

Choć przewidywana stopa zwrotu tego funduszu jest zdecydowanie wyższa od inPZU Inwestycji Ostrożnych to w sytuacji wzrostu rentowności obligacji emitowanych przez polski skarb państwa będzie zachowywał się dokładnie tak samo jak inne fundusze (w tym ETF-y) na obligacje skarbowe, które posiadają w swoich portfelach przeszłe emisje obligacji tego samego emitenta. Myślę, że spadek ceny funduszu o ponad 8% w ciągu miesiąca na wieść o podwyżkach stóp procentowych jest czymś, czego inwestujący w obligacje laik (który nie przeczytał wpisu o zachowaniu funduszy obligacji przy fluktuacjach stóp procentowych) prawdopodobnie się nie spodziewał:

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU Obligacji Polskich

Na plus możemy zaliczyć to, że im wyższa rentowność obligacji, tym więcej (nominalnie) zarabiać będzie ten fundusz. Pytanie jednak brzmi: czy warto „bawić się” w stałoprocentowe obligacje emitowane przez skarb państwa (i inne podmioty państwowe, np. BGK czy PFR) gdy detaliczne obligacje antyinflacyjne są tak proste do kupienia i efektywne w obliczu zwiększonej inflacji? Według mnie nie więc ofertę polskich obligacji spod znaku inPZU oceniłbym raczej marnie, zwłaszcza że także inPZU Obligacji Polskich kosztuje zdecydowanie za dużo (0,57% rocznie, bo tyle wynoszą jego opłaty bieżące w okresie, w którym dokonuję tej analizy) jak na to co oferuje inwestorowi.

Jako ironię i rodzaj wprowadzania inwestora w błąd uważam „otoczkę bezpieczeństwa” jaką nadaje się obydwu funduszom polskich obligacji w erze niskich stóp procentowych i wysokiej inflacji. Efektem jest to, że łączne aktywa zgromadzone w inPZU Inwestycji Ostrożnych oraz inPZU Obligacji Polskich wynoszą pod koniec 2021 roku 450 mln złotych… czyli prawie połowę aktywów wszystkich 9 funduszy inPZU. Powyższe świadczy o tym, że Polacy szukają głównie bezpieczeństwa i „przechowalni” dla swoich środków, co ma w sobie pewną słuszność, ale tylko tak długo jak się rozumie to, co się robi. To dobry moment, by podlinkować wpis „Obligacje (6/6) – Spekulacja na obligacjach czyli ciemna strona obligacji„, w którym opisuję, jak udało mi się zarobić, spekulując pod spadek stóp procentowych, a tymczasem przejdźmy do opisu dwóch funduszy obligacji zagranicznych spod znaku inPZU.

InPZU Obligacje Rynków Rozwiniętych

W teorii fundusze na zagraniczne obligacje z mechanizmem zabezpieczenia walutowego wobec PLN powinny być atrakcyjną alternatywą dla rodzimych obligacji, gdyż otrzymujemy stopę zwrotu z zagranicznych obligacji, ale tak jakby były one notowane i płaciły kupony w PLN. Tyle z teorii, bo inPZU Obligacje Rynków Rozwiniętych to fundusz niebotycznie drogi (0,78% opłat bieżących + potencjalnie dodatkowe 0,03% za ETF w jego portfelu, ale do tego zaraz dojdziemy), który inwestuje w obligacje skarbowe o niewielkim potencjale stopy zwrotu. Dlaczego? Otóż dlatego, że obligacje państw rozwiniętych, a więc takich, które prawie na pewno będą trzymać stopy procentowe dla swoich walut niżej od Polski, prawie na pewno długoterminowo dadzą zwrot niższy od polskich obligacji skarbowych. Skład funduszu na dzień 30 września 2021 roku (pomijając gotówkę) wyglądał następująco:

Fundusze pasywne inPZU - Skład funduszu inPZU Obligacje Rynków Rozwiniętych

Fundusz inPZU Obligacji Rynków Rozwiniętych posiadał pod koniec 3 kwartału 2021 roku w swoim portfelu około 90 emisji obligacji skarbowych z Niemiec, Francji, Włoch i Hiszpanii oraz… jednostki funduszu ETF na japońskie obligacje skarbowe, których być może nie mógł prosto zakupić w sposób bezpośredni. Zastanawia natomiast kwestia jego kosztów rocznych, a raczej zrozumienia dlaczego „kasuje” on około 0,8% rocznie za kupowanie obligacji skarbowych państw, za inwestycję w obligacje których ETF-y zagraniczne liczą sobie 0,15-0,20% rocznie. Rozumiem opłaty związane z instrumentami FX Swap, dzięki którym fundusz jest zabezpieczony przed zmianą kursów walutowych wobec PLN, ale 0,8% rocznie za fundusz obligacji skarbowych państw o niskiej rentowności jako grubą przesadę. Największe 10 pozycji funduszu na dzień 30 września 2021 roku stanowiły głównie stałoprocentowe obligacje skarbowe USA o różnym terminie zapadalności:

Fundusze pasywne inPZU Sklad funduszu inPZU Obligacje Rynkow Rozwinietych TOP10

Mamy więc fundusz pasywny na obligacje skarbowe emitowanych przez państwa rozwinięte, którego potencjał wzrostu jest w oczywisty sposób hamowany przez niskie obecnie stopy procentowe, których wzrost może spowodować niemalże pewny spadek ceny funduszu. Do tego jest to fundusz drogi (0,78% + 0,03% rocznie), co sprawia, że siłą rzeczy przegra on z zagraniczną konkurencją w postaci ETF-ów na obligacje skarbowe państw rozwiniętych. Tym bardziej dziwi, że inPZU przez większą część czasu swojego istnienia wygrywał (licząc w oryginalnej walucie funduszy) z najbardziej prominentną konkurencją wśród ETF-ów, co widać na poniższym wykresie:

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU Obligacji Rynkow Rozwinietych

Jest tu jednak pewna pułapka myślowa, bo XTrackers II Global Government Bond (XGGB.UK na Stooq.pl i pomarańczowy przebieg na powyższym wykresie) oraz iShares Global Government Bond ETF (IGLO.UK na Stooq.pl i zielony przebieg na powyższym wykresie) notowane są w dolarze amerykańskim. Wystarczy zatem wyrazić zwrot funduszu XGGB.UK w PLN poprzez „korektę walutową” (patrz wykres poniżej), by zobaczyć, że zabezpieczenie walutowe funduszu inPZU Rynków Rozwiniętych akurat w tym 3-letnim okresie sprawiłoby, że Polak inwestujący w zagraniczny ETF zarobiłby ponad dwukrotnie więcej od ostrożnej osoby, która wybrała fundusz z rodziny inPZU:

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU Obligacji Rynkow Rozwinietych po korekcie walutowej1

W inwestowaniu niezwykle ważne jest, by rozumieć, że ryzyko walutowe działa w dwie strony. Zabezpieczenie walutowe wobec waluty, w której się zarabia, inwestuje i (przede wszystkim) żyje to rzecz bardzo rozsądna, ale należy pamiętać, że owa waluta będzie czasem zyskiwać, a czasem tracić wobec innych światowych walut. W tym przypadku mamy do czynienia akurat z tym drugim, co objawia się tym, że lepiej (w tym okresie) wyszłoby się na inwestycji w fundusz bez zabezpieczenia walutowego do PLN.

Zakładam, że spora część czytających chciałaby porównać ten fundusz do inPZU Obligacji Polskich, więc ułatwiam to podsuwając link z ich porównaniem na Stooq.pl. Amator, który porównałby jedynie dotychczasowe wyniki funduszy, prawdopodobnie zdziwi się, dowiadując się, że inPZU Rynków Rozwiniętych stracił ostatnimi czasy o wiele mniej od inPZU Obligacji Polskich, co warto przedstawić na kolejnym wykresie:

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU Obligacji Rynkow Rozwinietych vs Obligacji Polskich

Czy wobec tego fundusz na zagraniczne obligacje skarbowe jest w jakiś sposób lepszy od tego na ich polskie odpowiedniki? Prawdopodobnie nie, bo rentowność polskich obligacji wzrosła ostatnio o wiele bardziej niż np. obligacji amerykańskich, japońskich, francuskich czy niemieckich, co sprawia, że może się im przytrafić to samo, co obligacjom polskiego skarbu państwa. Warto mieć to na uwadze rozważając zainwestowanie swoich środków w ten fundusz, a przeczytanie wpisu „Dlaczego ceny funduszy ETF na obligacje zmieniają się dynamicznie?” uważam za obowiązkową pracę domową przed inwestycją w jakikolwiek fundusz na obligacje skarbowe, włącznie z powyższym. A na koszty roczne już narzekałem, więc nie będę się powtarzał, ale cokolwiek powyżej 0,4% rocznie za fundusz na obligacje skarbowe jest dla mnie dbaniem przede wszystkim o interes funduszu, a nie klienta. Czy ratunkiem może być więc ucieczka do obligacji rynków wschodzących?

InPZU Obligacje Rynków Wschodzących

Warto zacząć od wspomnienia faktu, że wśród europejskich ETF-ów na obligacje skarbowe od wielu kwartałów niepodzielnie rządzą te na obligacje państw rozwijających się (ang. Emerging Markets), a zwłaszcza te zabezpieczone wobec waluty funduszu, zwykle euro lub dolara amerykańskiego, lub kupujące obligacje emitowane w dolarze amerykańskim. Należy też wspomnieć, że część długu państw rozwijających się jest zwykle emitowana w USD, by pozwolić tym krajom zwiększyć ich rezerwy dolarowe, co daje inwestorowi amerykańskiemu szansę pożyczenia pieniędzy państwom rozwijającym się bez ponoszenia ryzyka walutowego. Pozostałym ryzykiem jest wobec tego ryzyko bankructwa emitenta, w tym przypadku kraju, który obligacje emituje, więc podstawą działania takich funduszy jest odpowiednia dywersyfikacja między krajami. InPZU Obligacje Rynków Wschodzących robi to, dzieląc portfel na następujące składowe: 

Fundusze pasywne inPZU - Skład funduszu inPZU Obligacje Rynków Wschodzących

Fundusz obligacji rynków wschodzących z rodziny inPZU posiadał pod koniec 3 kwartału 2021 roku niemal 160 emisji obligacji z krajów rozwijających się takich jak Polska, Chiny, Litwa, Chile, Peru czy Rosja. Za taką usługę inkasował on 0,6% rocznie opłat bieżących, czyli o 0,2 pp. mniej od funduszu inPZU na obligacje rynków rozwiniętych. Powyższego nie jestem w stanie zrozumieć, gdyż portfel tego funduszu jest bardziej zdywersyfikowany i nie posiłkuje on się żadnym ETF-em, jak robi to jego starszy brat, czyli inPZU Obligacji Rynków Rozwiniętych.

Poza obligacjami skarbowymi inPZU Obligacji Rynków Wschodzących ma w swoim składzie także około 17% obligacji korporacyjnych, emitowanych głównie przez większe spółki należące do indeksów rynków wschodzących w walucie USD. Trud budowy portfela tego funduszu widać zwłaszcza po jego 10 największych pozycjach i tym, że rzadko które emisje zajmują tu więcej niż 1% wartości jego portfela:

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU Obligacje Rynkow Wschodzacych TOP10

Paradoksalnie, zabezpieczenie walutowe tego funduszu pasywnego będzie tańsze od inPZU Obligacji Rynków Rozwiniętych, bo zabezpieczyć się on musi jedynie w stosunku do dolara. Jest tak dlatego, że wszystkie papiery w jego portfelu są emitowane w USD, więc polski fundusz musi zabezpieczyć się jedynie na linii USD/PLN. W oryginalnych walutach funduszu jego stopa zwrotu jest znacząco niższa od ETF-a inwestującego w tożsame aktywa, czyli Vanguard USD Emerging Markets Government Bond ETF (VDEA.UK na Stooq.pl, kolor pomarańczowy poniżej), prawdopodobnie dlatego, że ma on znacznie niższe koszty roczne od polskiego funduszu (0,25% wobec 0,60% dla inPZU):

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU Obligacje Rynkow Wschodzacych

Bywały w ostatnich miesiącach momenty, w których polski fundusz wygrywał z konkurencją w postaci ETF-a, ale ostatnie 9 miesięcy na pewno należy do tańszego funduszu zagranicznego spod znaku Vanguard. I znowu: mówimy tu o instrumencie z zabezpieczeniem walutowym, więc aby poprawnie porównać złotówkową inwestycję w obydwa fundusze, musimy zmienić walutę notowań ETF-a VDEA na polski złoty. Na poniższym wykresie porównuję stopy zwrotu obydwu funduszy „tak jakbyśmy inwestowali w nie w PLN”, czyli z faktycznej perspektywy polskiego inwestora:

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU Obligacje Rynkow Wschodzacych po korekcie walutowej1

Jako że tutaj już porównujemy inwestycję w ETF w jego oryginalnej walucie (USD) z inwestycją w fundusz inPZU Obligacji Rynków Wschodzących z zabezpieczeniem wobec złotego, to naturalne jest, że wykresy mocno się „rozjechały”. Akurat w tym okresie lepszym pomysłem było inwestowanie w oryginalną walutę, którą posiada fundusz, czyli USD, ale wpływ zabezpieczenia walutowego mógł równie dobrze nas uratować przed katastrofą i dobrą praktyką jest trzymanie obligacji we własnej walucie życia. Jeśli inwestujemy w zagraniczne obligacje, zwłaszcza skarbowe, musimy przygotować się na to, że większą część ich stopy zwrotu wyrażonej w polskim złotym stanowić będą wahania kursów walutowych waluty obcej do PLN.

W inwestowaniu w fundusze i ETF-y obligacyjne powinno być jednak inaczej, gdyż inwestor powinien spodziewać się wpływów z kuponów w swojej walucie i to one powinny stanowić większość stopy zwrotu z inwestycji w obligacje. Co zatem sądzę o funduszu inPZU Obligacji Rynków Wschodzących? Na pewno można z niego oczekiwać wyższych stóp zwrotu niż z jego odpowiednika na obligacje rynków rozwiniętych, ale ETF na obligacje rynków wschodzących jest po prostu tańszy, tyle że nie ma zabezpieczenia walutowego (co – jak już wspomniałem – jest trochę problematyczne).

Byłbym więc „za” tym funduszem z rodziny inPZU gdyby nie to, że poza wysokimi opłatami rocznymi ma on także negatywną różnicę odwzorowania (czyli tracking difference, który opisałem we wpisie „ETF (4/6) – Ile kosztują fundusze ETF? Prowizje i opłaty funduszy ETF„), do czego przyznaje się sam zarządzający funduszem w jego Kluczowym Dokumencie Informacyjnym. Biorąc pod uwagę powyższe argumenty oceniam go obecnie jako najbardziej perspektywiczny z czterech funduszy obligacyjnych z oferty inPZU, ale też „nic specjalnego” i coś, co prawdopodobnie lepiej byłoby zastąpić detalicznymi obligacjami COI lub EDO. Omówmy teraz pięć funduszy akcyjnych z oferty ubezpieczyciela.

InPZU Akcje Polskie

Pierwszy, a zarazem najbardziej podstawowy z funduszy akcyjnych z rodziny inPZU inwestuje w największe spółki z warszawskiej giełdy. Jako że jego benchmarkiem jest kombinacja indeksów WIG20 i mWIG40 w proporcji 70/30, każdy inwestujący w niego swoje pieniądze ma niemalże gwarancję, że w jego portfelu znajdą się wszystkie największe firmy notowane na rodzimym parkiecie. Oceniając go, należy zatem skupić się przede wszystkim na porównaniu jego opłat z aktywnymi funduszami na polskie akcje oraz porównaniu jego dotychczasowych osiągów z dwoma funduszami będącymi jego wzorcem.

Jako że jest to pierwszy omawiany tu fundusz inPZU rodzaju akcyjnego to warto wspomnieć, że jeszcze niedawno fundusz ten (jak każdy inny akcyjny fundusz inPZU) posiadał 10% portfela w gotówce, co było w pewnym sensie „kulą u nogi”, która sprawiała, że z jednej strony był mniej zmienny od indeksu, ale z drugiej marnował potencjał tych 10% zainwestowanych w niego środków. Zmianą na plus była niedawna zmiana benchmarków funduszy akcyjnych inPZU, dzięki której ten, jak i inne fundusze akcyjne z tej grupy śledzą teraz indeksy akcji w 100% swojego portfela, a więc tak jak być powinno. Na dzień 30 września 2021 roku jego skład wyglądał następująco:

Fundusze pasywne inPZU - Skład funduszu inPZU Akcje Polskie

Skąd w składzie wzięło się 3% akcji spółek z rynków wschodzących (ale nie z Polski)? To proste: na GPW notowane są nie tylko polskie spółki, więc w składzie indeksów znajdziemy też spółki zagraniczne, czego efektem jest „tylko” 97% funduszu na Akcje Polskie w akcjach polskich spółek. Abstrahując od tego: płacimy tu 0,66% rocznie za inwestycję w około 60 największych pod względem kapitalizacji spółek na GPW, wśród których znajduje się mnóstwo takich, których dominującym akcjonariuszem jest skarb państwa. Najlepiej zrozumieć fundusz oceniając po prostu 10 największych pozycji w jego portfelu, którymi pod koniec września 2021 roku były następujące spółki:

Fundusze pasywne inPZU Sklad funduszu inPZU Akcje Polskie TOP10

Nie znalazłem tu niczego dziwnego i pod względem zawartości inPZU Akcji Polskich wydaje się tak normalny jak to tylko możliwe, a jedynym jego problemem jest (tak, na pewno już się domyślasz) to, że jako pasywny fundusz na najpłynniejsze akcje z warszawskiej giełdy pobiera prawie 0,70% opłaty bieżącej. Na te opłaty narzekam, zwłaszcza że jest on funduszem pasywnym, więc niepotrzebna jest tam ani wiedza, ani umiejętności doświadczonych zarządzających i z natury powinien on być bardzo tani. Tym bardziej że inwestuje on w polskie akcje, a więc nie ponosi kosztów zabezpieczenia walutowego. Powody do narzekania dają też wyniki funduszu, które ostatnimi czasy przypominają bardziej WIG20 niż jego kombinację z mWIG40:

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU Akcji Polskich

Moja teoria w kwestii 3,5-letnich wyników funduszu jest następująca: choć posiada on w składzie miks akcji z indeksów dużych i średnich spółek, to jego stopa zwrotu przypomina bardziej sam WIG20 w wersji Total Return (z uwzględnieniem re-inwestycji dywidend) z uwagi na „podgryzające ją” roczne opłaty. Krótko mówiąc: fundusz niemal idealny dla kogoś, kto chce posiadać w portfelu WIG20, ale już niekoniecznie dla inwestora budującego pasywne portfolio z ekspozycją na cały świat. Czy budujący globalny portfel inwestor ma zatem czego szukać wśród funduszy inPZU?

InPZU Akcje Rynków Rozwiniętych

Czas na analizę najważniejszego z funduszy znajdujących się w aktualnej ofercie ubezpieczyciela, czyli inPZU Akcje Rynków Rozwiniętych, który śledzi dobrze znany indeks MSCI World. Pragnącym na platformie inPZU inwestować globalnie nadmienię, że MSCI World to indeks na akcje spółek z krajów rozwiniętych i nie zawiera on w sobie rynków wschodzących. Mimo to stanowi on obecnie jakieś 89-91% (w zależności od momentu) zawartości indeksu światowego (MSCI ACWI), więc jest najlepszym przybliżeniem globalnego inwestowania, jakie oferuje nam największy polski ubezpieczyciel. Nie dziwi więc, że prawie 100% jego zawartości stanowią akcje i ETF -y na akcje:

Fundusze pasywne inPZU - Skład funduszu inPZU Akcje Rynków Rozwiniętych

Nie byłbym sobą, gdybym nie napisał, że fundusz ten jest (przynajmniej obecnie) drogi, bo jego opłaty bieżące wyniosły w 2021 roku 0,8% w skali roku, czyli czterokrotnie więcej niż koszty podobnego funduszu ETF notowanego za granicą. Prawdopodobnie nikogo nie zdziwi, że wśród ponad 600 spółek w jego składzie jakieś 10% stanowią słynne FAANG, czyli informatyczne giganty ze Stanów Zjednoczonych, które fundusz ten kupuje bezpośrednio:

Fundusze pasywne inPZU Sklad funduszu inPZU Akcje Rynkow Rozwinietych TOP10

Kupowanie akcji bezpośrednio zaliczyłbym funduszowi inPZU Akcje Rynków Rozwiniętych jako duży plus, zwłaszcza w kontekście składów portfeli kolejnych dwóch funduszy, które opiszę. Jako duży minus muszę jednak zaliczyć jego kiepskie osiągi w porównaniu do ETF-ów na indeks MSCI World, które w okresie jego notowań zostawiły go daleko w tyle. Przypominam, że poniższy wykres przedstawia stopy zwrotu funduszy tak jakby inPZU nie miał zabezpieczenia walutowego, a więc jest „obiektywnym porównaniem” performance-u każdego z trzech funduszy:

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU Akcji Rynkow Rozwinietych

Gołym okiem widać, że fundusz na MSCI World z rodziny inPZU radził sobie w przeszłości znacznie gorzej od konkurencji. Moim zdaniem dwoma głównymi powodami były wysokie opłaty, braki w zarządzaniu funduszem oraz 10% gotówki w jego składzie/benchmarku. To ostatnie zostało ostatnio skorygowane, więc przyszli inwestorzy mogą spodziewać się teraz nieco lepszych osiągów, choć wysokie opłaty nie pozostawiają złudzeń: inPZU nie da rady dogonić ani przegonić w przyszłości osiągów tańszych ETF-ów na indeks MSCI World. Porównanie inwestycji w popularny ETF iShares Core MSCI World ETF (IWDA.UK) do funduszu inPZU z perspektywy Polaka, czyli w przeliczeniu na polski złoty przedstawiam poniżej:

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU Akcji Rynkow Rozwinietych po korekcie walutowej

Choć w trzyletnim okresie były momenty, gdy obydwa fundusze niemal się spotykały to występowało to jedynie gdy polski złoty był mocny wobec dolara amerykańskiego. Ostatnie miesiące pokazują jednak negatywny wpływ zabezpieczenia walutowego, gdy „rzeczy nie dzieją się po naszej myśli”, a walutowe kontrakty SWAP/FORWARD obniżają stopę zwrotu z oryginalnego indeksu, zamiast ją zwiększać. O zabezpieczeniu walutowym mógłbym pisać naprawdę wiele, ale fakty są takie, że zyski przynosi w 50% przypadków, a kosztuje zawsze, więc w przypadku funduszy akcyjnych nie jestem jego wielkim fanem. Fundusz inPZU Akcje Rynków Rozwiniętych zgromadził pod koniec 2021 roku około 112 mln zł aktywów, co sprawia, że jest czwartym największym/najpopularniejszym funduszem w pasywnej ofercie inwestycyjnej PZU. W tym momencie kończy się wg mnie normalna oferta i zaczynają dziwactwa zarządzających funduszami inPZU, mimo to zachęcam do kontynuowania lektury.

InPZU Goldman Sachs ActiveBeta® Akcje Amerykańskich Dużych Spółek

Wyobraź sobie, że duża firma inwestycyjna z Twojego kraju chce wprowadzić ofertę pasywnego inwestowania, która będzie konkurować kosztowo z funduszami aktywnymi, zaś ofertowo z ETF-ami zagranicznymi. Dodajmy do historyjki to, że w ofercie firmy będą już fundusze na akcje lokalne oraz na akcje z rynków rozwiniętych, których 55-60% w tamtym momencie stanowi USA. Powiedzmy, że zarządzający chce dodać fundusz na akcje z samych Stanów Zjednoczonych. Pytanie za 100 punktów: na jakim indeksie decyduje się oprzeć ten fundusz?

Większość czytelników, jak i ja z pewnością pomyśli „na indeksie S&P 500, czyli na największych notowanych w USA spółkach”. Zarządzający funduszem inPZU wybrał jednak egzotyczny, bo wielofaktorowy/wieloczynnikowy (ang. multifactor) fundusz Goldman Sachs ActiveBeta US Large Cap, który jest de facto indeksem aktywnym (jak wszystkie inne indeksy faktorowe opisane w „Faktory ETF: Value, Size, Growth, Momentum, Quality, Volatility„). Mamy tu do czynienia z „pasywnym” funduszem, który w swoim składzie posiada tylko „pasywny” ETF na mocno aktywny indeks z rodziny ActiveBeta:

Fundusze pasywne inPZU - Skład funduszu inPZU ActiveBeta Dużych Spółek USA

Pominę już fakt, że mając w ofercie fundusz na MSCI World raczej „kombinowałbym” w kierunku dodania także MSCI ACWI (by uprościć życie inwestorów, chcących mieć akcje z całego świata w ramach jednej inwestycji), dobór indeksu bazowego uważam za lekko niefortunny. Szczegółowy skład funduszu, czyli jego największe 10, to znaczy największą i jedyną pozycję (pomijając gotówkę i kontrakty walutowe SWAP) prezentuję poniżej:

Fundusze pasywne inPZU Sklad funduszu inPZU ActiveBeta Duzych Spolek USA TOP10

Mamy więc do czynienia z funduszem funduszy (ang. fund of funds), tyle że ten ma w składzie jeden fundusz, więc osobiście mianowałbym go fund of fund, a zatem „płatną nakładką na bazowy ETF”. Można polemizować, że zabezpieczenie walutowe na linii USD-PLN jest warte 0,68% rocznie, które w 2021 roku pobrał ten fundusz, ale przypominam, że pośrednio płacimy też 0,14%, które pobiera ETF ze stajni Goldman Sachs. Płacimy więc ponad 0,8% rocznie za fundusz, który przegrywa z S&P 500 w wersji Total Return, przynajmniej w ostatnim roku:

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU GS ActiveBeta US duzych spolek

Oczywiście nie jestem fanem krótkoterminowego porównywania wyników indeksów i chętnie poobserwuję ten ETF przez kolejne kilka miesięcy i lat. Być może z czasem okaże się, że inPZU wybrało właściwie i wieloczynnikowy indeks GS pobije bazowy indeks, a tymczasem stwierdzam, że póki co to się nie wydarzyło. Jak widać, zgadza się z tym samo PZU, które w styczniu 2022 roku zmieni benchmark tego funduszu na zwykłe S&P500TR oraz usunie z jego nazwy „GS ActiveBeta”, przepinając się na prosty indeks akcji amerykańskich. Z uwagi na słabość złotego wobec dolara „prawdziwy” wynik inwestycyjny wyrażony w PLN w porównaniu do „czystego S&P 500” dla okresu istnienia inPZU Goldman Sachs Active Beta Akcji Amerykańskich Dużych Spółek wygląda następująco:

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU GS ActiveBeta US duzych spolek po korekcie walutowej

Po raz kolejny przypomnę, że do zabezpieczenia walutowego należy mieć dużo pokory i pamiętać, że gdy złoty zyska wobec dolara, będzie ono jak najbardziej opłacalne, a być może nawet pozwoli polskiemu inwestorowi pobić wynik oryginalnego indeksu. Niestety, stale uważam, że koszty tego funduszu inPZU są horrendalnie wysokie jak na „pracę”, którą ten wykonuje kupując jednostki jednego ETF-a, z czym zgodzi się pewnie większość odwiedzających ten blog.

Fundusze funduszy są na porządku dziennym w USA i innych krajach rozwiniętych, ale zwykle oferują one więcej niż jeden fundusz ETF w swoim portfelu i pobierają za to opłaty wielokrotnie niższe niż opisany tu fundusz. Nie dziwią więc jego niskie aktywa (38 mln złotych). Zwłaszcza że obecny skład jego portfela w jakiś 50% pokrywa się z inPZU Akcje Rynków Rozwiniętych. Póki co brakuje mi MSCI ACWI i MSCI Emerging Markets, przy czym ten drugi brak miał być zaadresowany przez dodanie do oferty inPZU kolejnego funduszu, który przedstawię.

InPZU Goldman Sachs ActiveBeta® Akcje Rynków Wschodzących

Flirt z indeksami wieloczynnikowymi między inPZU a amerykańskim bankiem inwestycyjnym kontynuowany był poprzez dodanie funduszu inPZU Goldman Sachs Akcje Rynków Wschodzących. Akurat potrzebę dodania funduszu na akcje spółek z rynków wschodzących jak najbardziej rozumiem, to w mojej głowie pozostaje pytanie „dlaczego nie prosty (i tani) fundusz oparty MSCI Emerging Markets?”. Podobnie jak w przypadku poprzedniego funduszu, także tutaj inPZU jakby się „obudziło”, że lepiej podążać za zwykłym indeksem (w tym przypadku MSCI Emerging Markets) i w styczniu dokona zmiany jego benchmarku i nazwy na szeroki indeks akcji spółek z rynków wschodzących. W składzie funduszu – jak można się domyślać – znajdują się prawie w całości akcje firm działających w gospodarkach wschodzących:

Fundusze pasywne inPZU - Skład funduszu inPZU ActiveBeta Akcje Rynków Wschodzących

Wewnątrz tego funduszu polskiego ubezpieczyciela znajduje się jednak nie jeden, lecz kilka ETF-ów, przy czym praktycznie wszystkie oparte są na indeksach akcji z rynków wschodzących. Ciekawostką jest to, że fundusz ActiveBeta opiera się na ETF-ie spod szyldu Goldman Sachs jedynie w 51%, a pozostałą jego część stanowią ETF-y na MSCI EM lub MSCI EM IMI:

Fundusze pasywne inPZU Sklad funduszu inPZU ActiveBeta Akcje Rynkow Wschodzacych TOP10

W tym przypadku mamy zatem prawdziwy fundusz (kilku) funduszy, ale dlaczego w jego składzie znajdują się też „zwykłe”/czyste indeksy pozostaje dla mnie zagadką (EDIT 13/12/2021: już nie jest, bo inPZU ogłosiło powrót do zwykłego MSCI EM jako do benchmarku dla tego funduszu od stycznia 2022 roku). W okresie między lutym a listopadem 2021 roku fundusz wieloczynnikowy Goldman Sachs pobił „czysty” MSCI Emerging Markets, dzięki czemu częściowo bazujący na nim inPZU GS ActiveBeta Akcje Rynków Wschodzących również pokonał popularniejszego konkurenta:

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU GS ActiveBeta Rynkow Wschodzacych

Mimo pozornie dobrych wyników warto wspomnieć, że fundusz ten istnieje obecnie od niecałego roku, a jego opłaty bieżące wynoszą w tym okresie 0,70% + 0,32% „zaszyte” w ETF-ach z jego portfela. Płacimy więc ponad 1% rocznie za fundusz, którego najtańsze substytuty w postaci ETF-ów na MSCI EM kosztują 0,18% rocznie, co w długim terminie niemalże gwarantuje, że wygrają one z funduszem inPZU. Relatywna słabość złotego objawia się także na linii CNYPLN oraz INRPLN i innych walut państw wschodzących, więc porównując stopy zwrotu funduszy w PLN (znowu) niestety przegrywa fundusz inPZU:

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU GS ActiveBeta Rynkow Wschodzacych po korekcie walutowej1

Nie planowałem tego, ale ten wpis jest też świetną demonstracją działania zabezpieczenia walutowego. Podsumowując, inPZU GS ActiveBeta Akcje Rynków Wschodzących jest (ponownie) drogim funduszem jak na fundusz kupujący jednostki kilku ETF-ów, a następnie zabezpieczający inwestycję przed zmianą kursu walut wobec złotego. Poza tym „nie jest źle”, bo benchmarkowi udaje się dotychczas pobijać MSCI EM, ale obstawiam, że w końcu „zjedzą go wysokie koszty” i za 10 lat nie napisałbym tego samego. Pytanie, czy za 10 lat w ogóle przyszłoby mi ocenić jego osiągi, jeśli jego aktywa stanowią obecnie około 33 mln złotych, co sugeruje, że nie zyskał on dotychczas zbyt dużej popularności wśród klientów inPZU, co ubezpieczyciel spróbuje skorygować powrotem do „zwykłego” benchmarku MSCI EM w styczniu 2022 roku.

InPZU Akcje CEEplus

Ostatni fundusz, który dzisiaj opiszę to inPZU Akcje CEEplus, czyli fundusz skupiający się na akcjach spółek z Europy Środkowo-Wschodniej. Mamy tu więc sporo, bo 43% akcji spółek notowanych w Warszawie, ale jeszcze więcej, bo ponad połowę akcji spółek węgierskich, austriackich, czeskich, słoweńskich i działających w innych krajach naszego regionu. Jest to zatem fundusz akcji na takie „mocno okrojone” MSCI EM lub „mocno wzbogacone GPW” (w zależności od perspektywy):

Fundusze pasywne inPZU - Skład funduszu inPZU Akcje CEEPlus

Choć w portfelu funduszu było pod koniec września 2021 roku około 130 spółek, to największe 10 z nich stanowi ponad 40% jego portfela. Jest to ciekawa opcja dla chętnych do zainwestowania tylko w akcje spółek z naszego regionu, ale większości inwestorów bardziej spodoba się indeks MSCI EM albo jeden z indeksów polskich akcji. Koszty bieżące funduszu inPZU Akcji CEEplus wyniosły w 2021 roku 0,76% w skali roku, czyli o 0,1 pp. więcej od funduszu InPZU Akcji Polskich, a wspomniane 10 największych pozycji przedstawiało się następująco:

Fundusze pasywne inPZU Sklad funduszu inPZU Akcje CEEPlus TOP10

Fundusz ten od stycznia 2021 roku (czyli w okresie swojego istnienia) zdołał zgromadzić około 42 mln złotych aktywów, więc przyciągnął większe grono inwestorów niż poprzednie dwa fundusze. Niezależnie od tego, ciężko mi znaleźć miejsce w globalnym portfelu dla tak skoncentrowanego funduszu, chyba że inwestor chce kupić takie GPW+, czyli indeks zawierający również spółki z krajów regionu CEE. Co do wyników funduszu to na razie dość dobrze nadąża on za swoim indeksem bazowym, a nawet udało mu się pokonać indeks WIG20 w wersji Total Return:

Fundusze pasywne inPZU Wyniki funduszu inPZU CEEPlus

Podsumowując: fundusz inPZU Akcje CEEplus budzi we mnie mieszane uczucia, ale głównie za brak pomysłu na jego zastosowanie w globalnym portfelu inwestycyjnym polskiego inwestora. Także ten fundusz posiada zabezpieczenie walutowe wobec złotówki, które aktywne jest dla zagranicznej części jego portfela. W kolejnej, ostatniej już części wpisu chciałbym zawrzeć podsumowanie i wnioski, które wyciągnąłem podczas mojej dogłębnej analizy oferty funduszy (nie tylko) pasywnych inPZU.

Potrzebujesz taniego konta maklerskiego?

A może bogatszej oferty ETF-ów na IKE/IKZE?

Szukasz ETF-ów niedostępnych gdzie indziej?

Oferowane instrumenty finansowe, zwłaszcza z dźwignią, niosą ryzyko strat przekraczających zainwestowany kapitał.

Moja ocena funduszy inPZU

Jak każde produkty na rynku inwestycyjnym, fundusze inPZU mają szereg zalet i wad, a opłacalność inwestycji w nie zależy głównie od sytuacji majątkowej i wiedzy inwestora. Dokładnie dlatego ostatnią część wpisu zacznę od przedstawienia plusów i minusów oferty wraz z uzasadnieniem każdego z punktów, dzięki czemu spróbuję zachować obiektywizm. Wpis podsumujemy sugestią grupy docelowej dla funduszy inPZU oraz wytknięciem jej braków ofertowych, które – miejmy nadzieję – PZU zapełni jak najszybciej.

Wady funduszy inPZU

Większość z nich przewinęła się już we wpisie, ale chciałbym zebrać je wszystkie w jednym miejscu. InPZU nie jest ofertą idealną, ale przy odpowiednich zmianach może stać się jeśli nie najlepszą to najprostszą ofertą globalnego inwestowania w polskich warunkach nie tylko dla małych kwot. Napisałem „nie tylko”, sugerując przewagę tego rodzaju inwestowania dla najdrobniejszych środków, która wynika z werdyktu ze wpisu „Jak inwestować 100 złotych miesięcznie? Inwestowanie małych kwot„, w którym oferta inPZU uplasowała się na 1 miejscu dla inwestora dysponującego 100 złotych miesięcznie na inwestycje. Ma ona jednak sporo wad, do których należą przede wszystkim:

  • Podążanie za dość egzotycznymi indeksami typu Goldman Sachs Multifactor zamiast za prostymi w rodzaju MSCI EM czy S&P 500, na które ETF-y „pod spodem” byłyby tańsze. Tę wadę inPZU adresuje w styczniu 2022 roku, kiedy to zmieni benchmarki dla lekko krytykowanych przeze mnie, „dziwnych” funduszy z rodziny GS.
  • Horrendalnie (jak na fundusze pasywne) wysokie koszty, które sprawiają, że większość funduszy inPZU po prostu nie uda się wygrać z tańszymi od nich ETF-ami o podobnych benchmarkach. O pokonaniu benchmarku przy kosztach rzędu 0,6% – 1% rocznie w ogóle można zapomnieć.
  • Specyficzna i niepełna oferta, w której brakuje m.in. MSCI ACWI, czyli jednego indeksu akcji z całego świata. Kolejnym brakiem jest np. fundusz na światowe obligacje korporacyjne z zabezpieczeniem walutowym wobec złotego, ale o tym wspomnę za kilka akapitów.

Powyższe trzy są najważniejszymi moim zdaniem wadami oferty inPZU. Tak naprawdę PZU mogłoby dość prosto skorygować te błędy, naprawiając powyższe problemy, ale niskie aktywa funduszy nie świadczą dotychczas o ich dużej popularności. InPZU mają jednak więcej zalet, niż wad, więc warto wspomnieć także o nich.

Zalety funduszy InPZU

Dla drobnych inwestorów, dysponujących między 100 a 200 złotych miesięcznie, którzy nie chcą płacić ponad 19 złotych za każdą transakcję, w zasadzie nie istnieje tańsza alternatywa. Właśnie to uważam za jedną z wielu, ale być może najważniejszą zaletę oferty inPZU, wśród których znajdują się także:

  • Prostota inwestycji, która znacznie przebija samodzielne kupowanie zagranicznych ETF-ów w domach lub biurach maklerskich (choć i to „nauką o rakietach” nie jest. Z całym szacunkiem do nowicjuszy).
  • Bezprowizyjny handel kwotami rzędu 100 zł, który pozwoli pokonać „mentalną barierę wejścia” osobom niedoświadczonym. InPZU są wg mnie świetną alternatywą dla ETF-ów na start.
  • InPZU pozwalają prowadzić konta IKE i IKZE, z których środki można przecież później przetransferować na IKE i IKZE maklerskie, inwestując w tańsze ETF-y bezpośrednio.
  • Fundusze inPZU inwestujące za granicą są zabezpieczone walutowo. Powyższe jest zaletą zwłaszcza dla funduszy obligacyjnych, gdyż w przypadku akcji sugerowałbym nieprzepłacanie i dywersyfikację walutową, która równie często przyniesie pozytywny, jak i negatywny efekt, ale w długim terminie i przy regularnym inwestowaniu nieco traci na znaczeniu.

W kontekście powyższych zalet i wad sądzę, że istnieje pewna grupa docelowa, która powinna zainteresować się funduszami inPZU.

Dla kogo są fundusze inPZU?

Powiedziałbym, że obok oferty inPZU obojętnie mogą (a nawet powinny) przejść osoby dysponujące 500 zł i więcej do zainwestowania w każdym miesiącu. Powody ku temu opisałem we wpisie „Jak inwestować 500 złotych miesięcznie? Średnie kwoty na giełdę„, udowadniając, że tanie konto maklerskie wraz z tanimi ETF-ami w długim terminie na pewno wygra z funduszem inPZU na rynki rozwinięte. Jest jednak grupa ludzi, dla których oferta inPZU może być swoistymi wrotami do świata inwestowania. Chodzi o osoby inwestujące niewielkie kwoty, które chcą postawić kilka pierwszych kroczków w inwestowaniu.

Jeśli masz 100-200 zł miesięcznie do zainwestowania i nie jesteś pewny, jak poczujesz się z ryzykiem, które towarzyszy inwestycji w akcje – spróbuj założyć konto (najlepiej IKE i/lub IKZE) w ramach usługi inPZU. Fundusze inPZU to prosty (choć nieco drogi) sposób na lokowanie małych kwot w globalne akcje i obligacje w polskich warunkach, któremu do ideału wiele brakuje, ale ze względu na jeszcze droższą konkurencję w tym segmencie inwestycyjnym postanowiłem tak szczegółowy wpis poświęcić właśnie im.

Osobom, które zaczęły więcej zarabiać lub inwestowanie spodobało się na tyle, że mogą już zainwestować więcej, sugeruję schemat działania, który opisałem we wpisie „Jak zarządzać środkami na kontach maklerskich? IKE, IKZE i zwykłe maklerskie„, czyli inwestowanie kilka miesięcy przez inPZU (lub XTB), a następnie przenoszenie środków na maklerskie IKE/IKZE i zakup możliwie taniego ETF-a lub tanich ETF-ów w ramach tych kont. Pora na najważniejszą część, czyli listę funduszy, które wg mnie powinny pojawić się w ofercie inPZU.

Czego brakuje w ofercie inPZU?

Według mnie oferta inPZU byłaby o wiele atrakcyjniejsza gdyby znalazły się w niej następujące fundusze:

  • Fundusz na światowe obligacje korporacyjne (np. tzw. Fallen Angels) z zabezpieczeniem walutowym wobec złotego.
  • Fundusz na światowe obligacje (mieszankę skarbowych i korporacyjnych z całego świata) z zabezpieczeniem walutowym wobec złotego.
  • Fundusz na polskie obligacje korporacyjne notowane na rynku Catalyst.
  • Fundusz na akcje z indeksu sWIG80 lub uzupełnienie inPZU Akcji Polskich także o spółki z sWIG-u.
  • Fundusz na akcje z całego świata (MSCI ACWI lub FTSE All-World) z zabezpieczeniem walutowym (lub bez).
  • Fundusz na akcje rynków wschodzących, czyli „czysty” MSCI EM (ten zostanie dodany do oferty w styczniu 2022, a raczej „zmieni się w niego” obecny Goldman Sachs ActiveBeta Rynków Wschodzacych”).
  • Fundusz łączący w sobie akcje i obligacje pokroju Vanguard LifeStrategy. Idealne byłoby tu zabezpieczenie wobec złotego tylko części obligacyjnej i pozwolenie inwestorowi wybrać przynajmniej kilka wariantów typu 80/20 czy 70/30. Ten fundusz byłby prawdziwą rewolucją i takim „polskim LifeStrategy”, za który inPZU na pewno zebrałoby mnóstwo przychylnych komentarzy i recenzji klientów.

Ponadto, ofercie inPZU przydałoby się obcięcie kosztów bieżących o połowę, by miały one szanse konkurować z ETF-ami zagranicznymi (a nie tylko z polskimi funduszami aktywnymi). Wiem, że brzmi to niczym marzenia ściętej głowy, ale uważam, że warto o tym mówić i pisać, a także sugerować zmiany i wzbogacenie oferty polskiemu ubezpieczycielowi, by oferta stawała się z czasem coraz lepsza i coraz bardziej prokliencka. Poniżej dodaję krótki akapit w temacie nadchodzących w styczniu 2022 roku zmian w ofercie opisywanych funduszy.

Jak zmieni się oferta inPZU w styczniu 2022?

Opierając się na artykule z analizy.pl, oferta inPZU zostanie niedługo, bo w połowie stycznia 2022 poszerzona o kolejne 7 funduszy:

  • InPZU Akcje Europejskie, czyli fundusz na akcje europejskie bazujący na MSCI Europe.
  • InPZU Akcje Sektora Nieruchomości, czyli fundusz pasywny na REIT-y, głównie amerykańskie.
  • InPZU Akcje Sektora Informatycznego, czyli fundusz na spółki sektora IT. 19% Apple, 16% Microsoft…
  • inPZU Akcje Sektora Zielonej Energii, czyli fundusz na spółki z sektora OZE.
  • inPZU Akcje Rynku Złota na spółki wydobywające złoto.
  • inPZU Akcje Rynku Surowców na spółki wydobywające ropę naftową i gaz ziemny.
  • inPZU Obligacje Inflacyjne na globalne obligacje antyinflacyjne.

InPZU dokona też małej, ale istotnej korekty, mianowicie:

  • Fundusze inPZU Goldman Sachs ActiveBeta Akcje Amerykańskich Dużych Spółek i Goldman Sachs ActiveBeta Akcje Rynków Wschodzących otrzymają nowe nazwy i benchmarki. Od stycznia 2022 roku będą nazywać się inPZU Akcje Amerykańskie oraz inPZU Akcje Rynków Wschodzących i bazować na prostszych niż obecnie indeksach MSCI.

Co sądzę o powyższych zmianach? Z jednej strony warto mieć więcej możliwości, więc nie można krytykować dostawcy funduszy zbytnio za sam fakt poszerzania oferty. Z drugiej strony wystarczy cofnąć się o akapit, by zrozumieć, że według mnie niekoniecznie o taką zmianę chodziło i PZU jakby skupia się na „modnych” funduszach sektorowych zamiast na dodaniu do oferty prostego funduszu na wszystkie akcje globalne (MSCI ACWI/FTSE All-World), by umożliwić klientom naprawdę proste inwestowanie pasywne. Co do korekty funduszy z rodziny GS to nie można się do PZU „przyczepić”, gdyż sam wielokrotnie podkreślałem, że byłby to dobry ruch i cieszy mnie to, że inPZU odejdzie w styczniu od dosyć egzotycznych indeksów multifaktorowych. Nadeszła pora na krótkie podsumowanie ten nieidealnej, ale jedynej w swoim rodzaju oferty dla polskiego inwestora.

Podsumowanie

Z początku miał to być krótki wpis, w którym miałem opisać na wysokim poziomie skład funduszy inPZU. Tymczasem wyszło jak zwykle, a ja wydałem „mini książkę” o tej rodzinie funduszy. Daj znać czy inwestujesz w inPZU, co sądzisz o tej ofercie i czy zgadzasz się z wnioskami, które wysnułem w tym wpisie. Mam nadzieję, że udało mi się zachować bezstronność i zalety pierwszych pasywnych funduszy dostępnych w naszym kraju podkreśliłem równie mocno jak ich wady, których (nie ukrywam) nie brakuje. Jeśli wpis się podobał i w przyszłości nie chcesz przegapić podobnych treści, to zachęcam do zapisania się do newslettera (box poniżej) oraz obserwowania mojego fanpage-a na Facebooku i subskrybowanie mojego kanału na YouTube. Dzięki i do następnego!

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

4.3 18 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
210 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze