You are currently viewing Wczesna emerytura – prawdziwa wolność czy droga do depresji?

Wczesna emerytura – prawdziwa wolność czy droga do depresji?

Życie to ciąg kompromisów.

Mówią, że trawa zawsze wydaje się bardziej zielona po drugiej stronie płotu, co w polskim tłumaczeniu oznacza „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Wielu dążących do wolności finansowej i wczesnej emerytury marzy o niej, sądząc, że ma same plusy i że jest stanem docelowym pożądanym przez wszystkich ludzi. Tymczasem może się okazać, że o ile stan wolności finansowej, czyli posiadania na tyle dużego kapitału, by móc zrezygnować z pracy potencjalnie do końca życia jest dobry dla każdego, to już przejście na wczesną emeryturę może być dla niektórych osób wręcz przeciwwskazane. W tym wpisie zastanowię się, czy wczesna emerytura jest prawdziwą wolnością, czy krótką drogą do depresji i braku zadowolenia z życia, analizując wiele krytycznych materiałów o ruchu FIRE lub wręcz dowodów na to, że dla kogoś to w praktyce nie zadziałało.

Inspiracją do napisania tego wpisu były dla mnie następujące artykuły:

Wszystkich autorów serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wyrażenie swojej opinii o FIRE, a zwłaszcza o RE, czyli o wczesnej emeryturze. W tym wpisie spróbuję rozłożyć na czynniki pierwsze każdy z argumentów „przeciw” i napisać, co o nim myślę. Czasem będę się zgadzał z krytyką, a czasem nie, ale zależy mi na tym, by nawiązać do każdego argumentu, przedstawiając swoje zdanie (do czego także zachęcam Cię, zapraszając po przeczytaniu do sekcji „komentarze” pod wpisem). Zaczniemy od tego, czym właściwie jest ruch FIRE.

Podcast

YouTube

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym jest wolność finansowa i wczesna emerytura.
  • Za co krytykowany jest ruch FIRE.
  • Czy naprawdę prawie nikt w Polsce nie może sobie na to pozwolić.
  • Czy człowiek może mieć satysfakcję z życia, nie pracując zawodowo.
  • Czy FIRE to odkładanie teraźniejszości kosztem niepewnej przyszłości.
  • Jak zaplanować FIRE mądrzej.
  • Jak przejść na lepszą (dopasowaną do Ciebie) wczesną emeryturę.

Czym jest FIRE (przypomnienie)?

FIRE to bardzo modne w ostatnich latach sformułowanie oznaczające Financial Independence Retire Early, a więc Niezależność Finansową i Wczesną Emeryturę. Nie różni się znacząco od tego, co w Polsce było znane od dawna jako rentierstwo lub życie z majątku/kapitału, a amerykański „twist” polega na tym, że nie trzeba koniecznie utrzymywać się z wynajmowania mieszkań, a może to być także życie z inwestycji giełdowych (np. w akcje i obligacje). Ruch FIRE budzi wiele kontrowersji pomimo początkowej „mody na FIRE” przyciąga coraz więcej krytyki, którą podzieliłbym na tę „medialną” (niemerytoryczną), pisaną tylko dla kliknięć i tę życiową (merytoryczną), na którą chciałbym dziś odpowiedzieć. 

FIRE to tak naprawdę 2 zupełnie odrębne rzeczy:

  • FI – Financial Independence, czyli Wolność Finansowa lub Niezależność Finansowa. Chodzi o to, by uzbierać takie środki, aby potencjalnie móc żyć na odpowiednim dla siebie poziomie korzystając wyłącznie ze swoich uzbieranych środków. FI spotyka się z 95% „poparciem” i praktycznie nie jest krytykowane (bo jak można krytykować zdrowy rozsądek?),
  • RE – Retire Early, czyli Przejdź na Emeryturę Wcześnie lub po prostu Wczesna Emerytura. Chodzi o to, by porzucić pracę zawodową i przejść na wczesną emeryturę, czyli robić to, co nam się żywnie podoba. Zająć się rodziną/hobby/dobroczynnością lub po prostu podjąć nową pracę lub dowolne inne działanie, ale bez potrzeby kierowania się aspektem finansowym. To właśnie RE jest w ogniu krytyki, więc głównie o tym będzie dzisiejszy wpis.

W porównaniu do tradycyjnego modelu, w którym pracujemy zawodowo aż do państwowej / systemowej emerytury FIRE prezentuje się następująco:

Wczesna emerytura prawdziwa wolnosc czy droga do depresji podstawy FIRE

Koncepcja jest bardzo prosta: zaczynamy jak najwcześniej i jak najwięcej (ale bez przesadnych wyrzeczeń) oszczędzać, aby zamiast kupować sobie przedmioty, kupić sobie kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt dodatkowych lat „luzu” (emerytury). Są jednak pewne nieścisłości, które musimy zaadresować, zanim przejdziemy do krytyki FIRE i moich przemyśleń z nią związanych.

Nieścisłości związane z FIRE

Myślę, że większość krytyki i niezrozumienia ruchu FIRE wynika z tego, jak różni ludzie interpretują to pojęcie. Stwierdziłem, że zostawię tutaj odpowiedź na kilka największych nieścisłości (taki FIRE FAQ), aby upewnić się, że wszyscy rozmawiamy o tym samym.

  • Czy FIRE stawia wymogi co do wieku przejścia na wczesną emeryturę? Absolutnie nie. Nawet przejście na emeryturę na 1 lub 2 lata przed tą ustawową może być nazwane „wczesną emeryturą” (RE).
  • Czy FI, czyli wolność finansową trzeba osiągać jak najszybciej, oszczędzając z wieloma wyrzeczeniami bardzo duży procent swojego wynagrodzenia? Nie. Tempo osiągania wolności finansowej to sprawa indywidualna każdej osoby i nikt nie „goni”, by dążyć do emerytury w wieku 30, 35 lub 40 lat. RE w wieku 50, 55, 60 lub nawet 64 lat (dla mężczyzny) to też wczesna emerytura.
  • Czy RE, czyli wczesna emerytura musi zakładać nicnierobienie? Absolutnie nie. Każda emerytura (tradycyjna czy wczesna) powinna być wykonana z pomysłem i zakładać różne aktywności życiowe.
  • Czy przejście na RE musi oznaczać zakończenie obecnej pracy (stanowisko, branża, firma) w pełnym wymiarze? Tak, bo inaczej prawdopodobnie nie ma żadnej zmiany, jeśli chodzi o stres i warunki pracy, więc ciężko mówić o emeryturze.
  • Czy na RE, czyli na wczesnej emeryturze nie wolno podjąć żadnej pracy zawodowej? Oczywiście, że można. FI i RE są „dla nas” i to my ustalamy zasady naszego FIRE. Jeśli podejmiesz się na FIRE pracy marzeń (więc technicznie „zakończysz RE”), której nie wykonywałeś wcześniej, bo jest słabo płatna, to dalej możesz uznać, że jesteś na FIRE. Są nawet rodzaje FIRE, takie jak Barista FIRE, które zakładają pracę na pół etatu lub mniej na „emeryturze”.
  • Czy na RE, czyli na wczesnej emeryturze nie można prowadzić działalności gospodarczej? Patrz: wyżej. Dla wielu osób FIRE będzie oznaczać rzucenie etatu i podjęcie umiarkowanego ryzyka i założenie firmy. Z tym że raczej nie będzie to „grind” i 12-14 godzin pracy dziennie, a próba z wystartowania z firmą na luzie i na własnych warunkach. „RE” jest raczej stylem działania niż statusem pracy. Mniej, wolniej, na większym luzie, bo każdy interpretuje słowo „emerytura” po swojemu.

Myślę, że będziemy mieli w komentarzach sporo dyskusji o mojej interpretacji FIRE, bo możesz mieć bardziej lub mniej „dogmatyczne” podejście do wczesnej emerytury od mojego. Myślę, że po części stąd rodzi się tak wielu krytyków FIRE, którym łatwo się atakuje koncepcję utopijną, nieprzemyślaną i niezgodną z naturą ludzką.

Zarzuty dotyczące FIRE podzieliłem na kilka kategorii: finansowe, techniczne, psychologiczne oraz społeczne. To właśnie w tej kolejności je przedstawię i zaadresuje.

Zarzuty finansowe wobec FIRE

Najbardziej przyziemne i pragmatyczne są zdecydowanie zarzuty finansowe wobec FIRE, czyli wszystko, co policzalne i związane z pieniędzmi. Zacznijmy od nich, bo będzie to rozgrzewka przed znacznie poważniejszymi problemami natury psychicznej i społecznej związanymi z planem przejścia na wczesną emeryturę.

Niewielu może sobie pozwolić na FIRE

„FIRE jest bez sensu, bo w Polsce niewielu może sobie na to pozwolić” to argument, który słyszałem już setki razy. Pada on w komentarzach pod moimi wpisami o FIRE, w materiałach krytykujących FIRE oraz w dyskusjach o zarobkach Polaków, gdy tylko ktoś pochwali się tym, że zarabia wielokrotność średniej krajowej.

Czy zgadzam się z tym zarzutem? Nie, bo na dowolne/jakiekolwiek FIRE może sobie pozwolić prawie każdy. Przyspieszenie emerytury o kilka miesięcy nie będzie bardzo „kosztowne” w kwestii stopy oszczędności i jestem przekonany, że odmówienie sobie raz po raz jakiejś zachcianki jest możliwe dla prawie każdego. FIRE nie narzuca nikomu bardzo wczesnej emerytury, stąd prawie każdy może sobie pozwolić na jakieś FIRE.

Czy zarzut jest według mnie chociaż częściowo słuszny? Tak, bo ekstremalna odmiana FIRE w bardzo wczesnym wieku wymusza gigantyczne oszczędności rzędu nawet 80 lub 90% wypłaty, co sugeruje, że aby żyć normalnie taki człowiek musi zarabiać przynajmniej 40-50 tysięcy złotych miesięcznie, co plasuje go w top 1% zarabiających w Polsce. To prawda, że na bardzo wczesne FIRE niewielu może sobie zatem pozwolić. Im późniejsze RE planujemy, tym więcej osób powinno móc sobie na to pozwolić. Pamiętajmy jednak, by nie robić z naszych niskich zarobków wymówki dotyczącej tego, że niemądrze wydajemy pieniądze i nie oszczędzamy, bo nie zbudujemy tak bezpieczeństwa finansowego swojego i naszej rodziny.

Zgromadzisz za mało i środki się wyczerpią

„Co? Zamierzasz przeżyć 40 lat z kapitałem 5 milionów złotych? Zwariowałeś?” usłyszał prawdopodobnie każdy, kto tłumaczył innym swój plan na osiągnięcie niezależności finansowej i przejście na wczesną emeryturę. W komentarzach pod moimi materiałami o FIRE tego typu pytania pojawiają się też niezwykle często, a niektórzy komentujący zauważają, że kwota ta rośnie z czasem (a dokładniej wraz ze zmianami moich życiowych planów).

Czy zgadzam się z tym zarzutem? Częściowo, ponieważ zależy to od sposobu zainwestowania oszczędzonych pieniędzy i żadne symulacje wsteczne (historyczne) nie dadzą nam gwarancji, że bardzo wysokie środki nigdy się nie wyczerpią. Z drugiej strony satysfakcjonujący poziom wydatków jest inny dla każdej osoby i nikt nie powie nam, czy nasze środki się skończą do końca życia, czy nie, bo to zależy od naszych wydatków i umiejętności kontrolowania ich. Zgadzam się w tym kontekście, że wiele osób planuje zbyt agresywne FIRE, stosując np. regułę 4% (zbierają 25-krotność rocznych wydatków), zapominając, że była liczona dla 30 lat, aktywów amerykańskich, inflacji amerykańskiej i amerykańskiego systemu podatkowego.

  • Im bardziej zachowawczo podejdziesz do kwestii wymaganej kwoty do FIRE, tym lepiej.
  • Im bardziej potrafisz w razie potrzeby (np. kryzysu na giełdzie) ograniczać swoje wydatki, tym lepiej.
  • Im bardziej potrafisz się oprzeć inflacji stylu życia, tym lepiej.

Zgromadzone środki mogą się wyczerpać każdemu, niezależnie od wysokości kwoty, bo nikt nie zna przyszłości. Jeśli jednak giełdowy indeks światowy straci np. 90% swojej wartości (od szczytu) to założę się, że wszyscy będziemy mieli większy problem, niż nasze topniejące rachunki maklerskie.

Nie będziesz gotowy na bardzo duże nieprzewidziane wydatki

Jednym z najbardziej kuriozalnych argumentów przeciwko przechodzeniu na wczesną emeryturę jest to, że mimo że zgromadzisz małą fortunę liczoną w milionach lub dziesiątkach milionów, to nie będziesz gotów na niektóre, bardzo duże wydatki. 

Czy zgadzam się z tym zarzutem? Nie, ponieważ nie posiadając kapitału i nie będąc na FIRE, też nie będziesz gotowy na takie wydatki. Ratunkiem przed chorobami, które są drogie w leczeniu, może być oczywiście NFZ, stąd każdemu planującemu wczesną emeryturę polecam zapoznać się z kosztem prywatnego (dobrowolnego) ubezpieczenia w NFZ (w I kwartale 2025 roku jest to niespełna 800 zł miesięcznie, ale wystarczy, że kupi to jedna osoba, a resztę najbliższych da się po prostu dopisać). 

Żaden kapitał nie uchroni Cię przed chorobami nieuleczalnymi. Brak kapitału lub niewielki kapitał w połączeniu z regularnym dochodem z pracy nie chronią przed nagłymi wysokimi wydatkami lepiej niż dużej wartości portfel inwestycyjny, z którego przynajmniej jest co wypłacać. A jeśli do takiej wypłaty dojdzie po to, by uratować życie swoje lub kogoś bliskiego, to można przecież awaryjnie podjąć się jakiejś pracy, by odbudować wydany kapitał.

Będziesz się ciągle stresował pieniędzmi

Kolejnym kuriozalnym dość zarzutem wobec FIRE lub posiadania majątku w ogóle jest to, że gdy posiada się duży majątek (i z niego żyje), to człowiek zaczyna się stresować pieniędzmi. Nie sądzę, że brak pieniędzy daje większy komfort psychiczny od ich posiadania. To prawda, że na wczesnej emeryturze możemy się martwić o nasz kapitał, skoro to on jest naszym źródłem utrzymania, ale podobnie martwilibyśmy się o naszą pracę, gdyby nasz byt zależał wyłącznie od niej (i nie mielibyśmy żadnego kapitału).

Czy zgadzam się z tym zarzutem? Nie, bo zarzut o to, że ktoś posiadający np. 3, 4 lub 5 milionów złotych ma się stresować pieniędzmi, bo jego portfel ma wahania rzędu +/- 3% dziennie jest absurdalny, biorąc pod uwagę, że alternatywą jest ktoś bez tego kapitału, kto martwi się jeszcze bardziej tym, że w kryzysie może stracić pracę – jedyne źródło utrzymania. Ktoś będący na wczesnej emeryturze może czuć pewien komfort z tego, że rozumie i kontroluje swoje wydatki oraz bezpieczną stopę wypłat (SWR – Safe Withdrawal Rate) ze swojego portfela. 

Osoby przechodzące na FIRE zwykle budują „zbyt duże portfele”, które dają wysoki bufor na wypadek nagłych i nieprzewidzianych wypadków. Zakładam, że w ich wydatkach jest sporo „miejsca” i w razie kryzysu na giełdzie mogą prosto zredukować swoje obecne wydatki, bo część z nich to zwykłe zachcianki. Jeśli stresuje Cię posiadany kapitał, to jak bardzo stresowałby Cię jego brak? Zawsze lepiej jest kapitał mieć, niż go nie mieć, a zrozumienie własnej strategii i nabyte doświadczenie na giełdzie przyniesie w końcu potrzebne ukojenie w nadmiernym stresowaniu się wahaniami kursów cen akcji.

Emerytura z ZUS będzie za niska

Ten zarzut ma swoje dobre uzasadnienie, bo osoba, która przejdzie na FIRE zbyt wcześnie, nie osiągając progu emerytury minimalnej (przypomnę, że jest to 20 lat okresów składkowych i nieskładkowych dla kobiet oraz 25 lat okresów składkowych i nieskładkowych dla mężczyzn) może mieć bardzo niską emeryturę, gdy osiągnie wiek emerytalny. Było to poruszone w serii emerytalnej na moim blogu (którą serdecznie wszystkim polecam!), a zwłaszcza we wpisie „Twoja emerytura (1/5) – Jak wyliczyć emeryturę z ZUS?„, w którym pokazałem, jak działa liczenie emerytury minimalnej:

Wczesna emerytura prawdziwa wolnosc czy droga do depresji liczenie emerytury minimalnej w Polsce

Czy zgadzam się z tym zarzutem? Tak, bo wiele osób dążących do FIRE po prostu nie uwzględni emerytur z ZUS w swoich planach. Mądry przyszły „wolny finansowo wczesny emeryt” przynajmniej wyliczy, ile będzie wynosić jego systemowa emerytura i ustali, czy warto „dopracować” do minimalnego stażu (np. 5 lat studiów + 20 lat pracy) na emeryturę minimalną, czy nie. Wątpię, że ktokolwiek opóźni FIRE dla kilku dodatkowych lat płacenia składek emerytalnych do ZUS, ale czasami warto, bo te kilka lat pracy może dać nam nawet 2-krotnie wyższą emeryturę, gdy osiągniemy wiek emerytalny (i to do końca życia, bo państwowa emerytura jest dożywotnia).

Dążysz do FIRE? Naucz się szacować / estymować przyszłą emeryturę z ZUS i policz, czy warto dopracować do wymogów emerytury minimalnej, czy nie.

Zarzuty techniczne wobec FIRE

Drugą, niewielką dość kategorią są zarzuty techniczne, czyli pewne systemowe niuanse w Polsce, które FIRE lekko utrudniają lub przynajmniej go nie wspierają. Obydwa są związane z polskim prawem, a dokładniej z jego finansową stroną.

Nie będziesz miał ubezpieczenia w NFZ

Rzucając pracę lub przestając prowadzić firmę, nie będziesz miał ubezpieczenia w NFZ, a to jest duży problem, bo w razie poważnego wypadku nikt nie chce pozostać bez pomocy (lub ponosić kosztów leczenia prywatnie). Na ubezpieczenie w NFZ już nie pracując, jest przynajmniej kilka sposobów, więc sam zarzut uważam za dość kiepski.

Czy zgadzam się z tym zarzutem? Nie, bo ubezpieczenie w NFZ można zdobyć inaczej niż pracą etatową/działalnością gospodarczą. Przykładowo:

  • wykupienie ubezpieczenia w NFZ prywatnie (ok. 780 zł miesięcznie w I kwartale 2025 roku, można dopisać domowników),
  • dopisanie się do innego pracującego domownika z bliskiej rodziny,
  • status bezrobotnego,
  • umowa zlecenie o niewielkim wymiarze godzinowym.

To tylko niektóre pomysły na ubezpieczenie zdrowotne dla kogoś, kto będzie na FIRE. Wiadomo, że status bezrobotnego dla zamożnej osoby z dużym kapitałem to kombinowanie, ale jeśli ktoś chce prowadzić Barista FIRE, to już umowa zlecenie i wykonywanie jakiejś aktywności zawodowej może być dla niego jak znalazł.

Nie skorzystasz z korzyści IKE i IKZE

Jednym z dziwniejszych zarzutów do FIRE, które znalazłem w komentarzach na swoim blogu i kanale YouTube, było to, że przechodząc na wczesną emeryturę, nie skorzystamy z dobrodziejstw podatkowych IKE i IKZE, bo będziemy potrzebować pieniędzy wcześniej.

Czy zgadzam się z tym zarzutem? Nie. To, że ktoś nie pracuje zawodowo, nie oznacza, że nie może wpłacać środków na konta IKE i IKZE. To, że ktoś musi zacząć żyć z kapitału (a więc dokonywać wypłat z portfela) na wiele lat przed wiekiem 60/65 (wypłata emerytalna z IKE/IKZE) nie oznacza, że te konta nie dadzą mu w przyszłości dużych korzyści podatkowych. Opisałem to szczegółowo we wpisie „IKE i IKZE pasują też do wczesnej emerytury. FIRE a konta emerytalne„, ale są do tego 2 podejścia:

  • wpłacanie na IKE/IKZE tylko w drodze do FIRE, a potem czekanie na 60/65 i wypłacanie z tych kont,
  • wpłacanie na IKE/IKZE w drodze do FIRE, ale później też podczas RE (wypłacając z regularnego konta maklerskiego i przenosząc wypłacone środki na IKE/IKZE), a potem korzystanie z tych środków bez podatku po ukończeniu 60/65 roku życia (odpowiednio dla IKE/IKZE).

Niezależnie czy dążysz do FIRE, czy nie, to prawie na pewno zakładasz, że dożyjesz 60 lub 65 roku życia. Statystycznie dożyjemy około 75 roku życia (mężczyźni) i około 82 lata (kobiety), więc korzystanie z IKE i IKZE ma sens, nawet jeśli przejdziemy na wczesną emeryturę przed 50. urodzinami.

Zarzuty psychologiczne wobec FIRE

Dochodzimy do najciekawszej części wpisu, w której będę filozofował. Zarzuty psychologiczne są trudne do zaadresowania, zazwyczaj trafne, ale zarzucający zwykle zakładają, że ludzie mają uniwersalną konstrukcję psychiczną i nie różnią się od siebie (a dokładniej: od zarzucających) znacząco. Tu właśnie znajduję problem, jakim jest zakładanie, że każdy ma podobne wartości, cele, wrażliwość oraz spostrzeżenia, co my, co oczywiście jest też moim problemem, bo gdy piszę wpisy, to robię to z własnej perspektywy (a z czyjej perspektywy mam pisać, prawda?). Zacznijmy od najtrudniejszego, czyli od poszukiwania sensu, gdy rzuca się pracę.

Bez pracy Twoje życie straci sens

Podstawowym zarzutem do przechodzących na wczesną emeryturę jest to, że bez pracy ich życie straci sens, a oni popadną w marazm, a nawet w depresję ze względu na nicnierobienie. Morgan Housel w ciekawej rozmowie z Arturem Wiśniewskim powiedział coś w stylu:

„Jak beznadziejna była Twoja praca, skoro chciałeś się z niej jak najszybciej wydostać? To brzmi jak błąd, który popełniłeś w swoim życiu, wybierając karierę, która była tak nieszczęśliwa, że nie mogłeś się doczekać aż się skończy.”

W powyższym zaszyte jest jednak założenie, że każdy musi pracować „bo taki już jest system i już” i że „to głównie praca daje sens życia”.

Czy zgadzam się z tym zarzutem?  Nie, ale tylko jeśli ktoś przemyślał swoją wczesną (lub regularną) emeryturę, zanim na nią przeszedł. Zarzut doskonale pasuje do kogoś, kto nienawidzi swojej pracy i zamiast ją zmienić, rzuca ją, a później zauważa, że poza pracą, niewiele miał do roboty, nudzi się i popada w depresję, ale wg mnie nie jest to typowa osoba dążąca do FIRE. Typowy FIRE-owicz to człowiek świadomy, a człowiek świadomy na pewno dobrze się zastanowi nad tym, czym będzie się zajmował na wczesnej emeryturze. Poza tym… czy naprawdę uważasz, że jeśli na FIRE robisz coś, co nie ma znaczenia dla świata, to że w pracy, siedząc w swojej „kabinie” biurowej i pracując nad różnymi projektami mającymi znaczenie tylko dla danej firmy, zmieniałeś świat na lepsze?

To, że w pracy byłeś „zajęty” nie oznacza, że Twoje życie miało ogromny sens dla świata. Po prostu byłeś zajęty, więc nie miałeś czasu nawet, by się nad tym zastanowić. Wczesna emerytura daje unikalną możliwość przyjrzenia się swojemu dotychczasowemu życiu i poszukaniu tego, co jest dla nas najważniejsze. Jeśli okażę się, że była to praca, to przecież zawsze można do niej wrócić. Nie krytykujmy osób przechodzących na wczesną emeryturę za to, że wolą nie pracować niż pracować, bo rzucenie nawet najlepszej pracy może mieć sens, jeśli ktoś woli robić coś innego, np. zająć się swoją rodziną, pasjami lub po prostu zacząć „na luzie” budować własny biznes „po godzinach”.

Bez ambitnego celu Twoje życie straci znaczenie

Ambitny cel i odpowiedzialność przydają się każdemu do utrzymania w życiu właściwego kursu. Ambitnym celem może być dobre wychowanie dzieci i bycie blisko nich, realizacja celu hobbystycznego lub profesjonalnego albo np. spełnianie się jako wolontariusz w słusznym celu. Przeciwnicy FIRE często widzą osoby na wczesnej emeryturze jako szkodników, którzy całymi dniami siedzą, oglądają TV i jedzą czipsy, ale według mnie jest to obraz przerysowany.

Czy zgadzam się z tym zarzutem? Częściowo, bo życie większości z nas faktycznie traci sens i znaczenie, jeśli nie stawiamy sobie celów, nie formujemy planów ani nie bierzemy odpowiedzialności za coś ważnego na swoje barki. Z drugiej strony większość z nas nie jest geniuszami, tytanami pracy i ludźmi, którzy koniecznie chcą się zapisać w kanonie historii, więc nie przesadzałbym z tym ambitnym celem i zamiast tego nauczył cieszyć się tym, co mamy i zwracać uwagę na drobne, ale piękne szczegóły zwyczajnego życia. Uważam, że właśnie to jest piękne we wczesnej emeryturze – odblokowany czas może pomóc nam w życiu „tu i teraz” po wielu latach pędzenia za karierą, pieniędzmi i osiągnięciami.

Znajdźmy więc coś innego od pracy (lub luźniejszą pracę/działalność), aby móc zarówno spełniać ambitne cele i do czegoś dążyć, jak i nie spalać się przy tym, nie pędzić i w międzyczasie zauważać drobne przejawy piękna zwyczajnego życia, które dotychczas być może pomijaliśmy.

Będziesz się nudził na FIRE

Kolejnym zarzutem jest to, że rodzina, hobby i pasje to nie są zajęcia na 8 godzin dziennie i że po przejściu na wymarzoną wczesną emeryturę w młodym wieku będziesz się po prostu nudził i „zgnuśniejesz do reszty”.

Czy zgadzam się z tym zarzutem? Tak, bo nagle odblokuje Ci się 8 lub więcej godzin, które wcześniej były wypełnione pracą. Jednocześnie zastrzegam, że nie jest to problem dla kogoś, kto wczesną emeryturę zaplanował, a może nawet zaczął żyć „trochę jak na emeryturze” już wcześniej. Przykładowo:

  • redukując wymiar etatu w ostatnich latach pracy,
  • redukując dni robocze w ostatnich latach pracy,
  • zaczynając uprawiać wymarzone hobby (i upewniając, że jest to hobby na kilka godzin dziennie) jeszcze przed zerwaniem się z pracy.

Dodam, że wiele osób na FIRE (paradoksalnie) dalej ma problem z brakiem czasu na wszystkie aktywności, które chcieliby robić. Okazuje się, że dodatkowe kilka godzin „na siebie” dziennie można bardzo łatwo zagospodarować, a różnych aktywności, książek, filmów jest tyle, że nie wystarczy czasu na emeryturze, by zabrać się za to wszystko. Jeśli ktoś nie nudził się przed FIRE, to jest duża szansa, że i na FIRE ma dobry plan i nie będzie się na nim nudził ani sekundy.

Nie wiesz, czego będziesz chciał za 10 lub 20 lat

To jeden z ciekawszych zarzutów, które usłyszałem. Wyobraź sobie 24-latka, który dopiero zaczyna karierę zawodową i los (lub on sam) sprawił, że zarabia na tyle dużo, że może oszczędzić np. 50 lub 60 procent każdej wypłaty. Naturalnie więc interesuje się ruchem FIRE i planuje wczesną emeryturę za około 15-18 lat, czyli gdzieś około czterdziestki. Zarzut polega na tym, że ludzie się z czasem zmieniają, a wraz ze zmianą usposobienia, zmieni się perspektywa i priorytety, więc za 5, 10 lub 15 lat możemy wcale nie chcieć przechodzić na wczesną emeryturę i będziemy żałować wielu lat nadmiernego oszczędzania i poświęcania się dla pracy, byle tylko więcej uciułać.

Czy zgadzam się z tym zarzutem? Nie, ponieważ nawet jeśli nasze życie zmieni się o 180 stopni i po uzbieraniu odpowiedniego kapitału nie będziemy chcieli przejść na wczesną emeryturę, to przecież zawsze lepiej mieć oszczędności niż ich nie mieć. Kluczowe jest tu oczywiście to, by nie poświęcać zbyt wiele i aby przez całe dążenie do FIRE nie zaciskać pasa za bardzo, bo faktycznie nasze życiowe plany i cele mogą się bardzo z czasem zmienić. Zgodzę się z tym, że jesteśmy bardzo słabi w przewidywaniu przyszłości, w tym naszych przyszłych potrzeb i planów. Nie sprawia to jednak, że problemem za 10, 15 lub 20 lat będzie to, że uzbierałeś kilka milionów złotych w portfelu inwestycyjnym zamiast wydawać ich na „pierdoły”, byle tylko wydać całe zarobione pieniądze. A jeśli na FIRE przejdziemy i się nie spodoba, to przecież zawsze można wrócić do pracy. Nie jest to żadna kapitulacja, bo osoba niezależna finansowo przynajmniej ma wybór – w przeciwieństwie do osoby bez żadnych oszczędności, która po prostu pracować musi.

Nie będziesz umiał wydawać pieniędzy

Ostatnim zarzutem z serii „psychologicznych” jest to, że skoro wcześniej przesadnie oszczędzałeś, to na FIRE nie będziesz umiał wydawać pieniędzy. To jeden z najlepszych zarzutów do osób dążących do ekstremalnie wczesnego FIRE, czyli tych, którzy nie wydają dosłownie nic poza tym, co jest potrzebne do życia i nie czerpią z życia żadnej radości.

Czy zgadzam się z tym zarzutem? Tak, bo jest to celna krytyka ekstremalnego FIRE. Ktoś, kto przez 10 lat harował, oszczędzał 90% wypłaty i żył bardzo skromnie tylko po to, by rzucić pracę, najprawdopodobniej nie będzie umieć „normalnie” wydawać pieniędzy po przejściu na FIRE. Sęk w tym, by nie odmawiać sobie wszystkiego i nie odraczać życia na później, bo może się okazać, że nie mamy zdrowia, chęci lub w ogóle umiejętności wydawania pieniędzy na przyjemności, gdy uda nam się osiągnąć mityczną i długo wyczekiwaną wolność finansową, przechodząc na przyszłą emeryturę.

Oczywiście w FIRE chodzi o to, by wszystkiego od razu nie wydać (bo rychło się skończy nasze FIRE), ale zaciskanie pasa przez 10 lat po to, by zaciskać pasa przez kolejne 50 raczej nie ma większego sensu. Przynajmniej dla mnie. Uczmy się korzystać z życia, bo nie wiemy, jak długo potrwa. Jednocześnie pamiętajmy, że statystycznie trwa dość długo, więc bądźmy przygotowani finansowo na przyszłość i weźmy odpowiedzialność za finansowy dobrobyt nasz i naszej rodziny. Tak będzie bezpieczniej i mniej stresująco dla wszystkich, a wyrzeczenia nie są takie duże, jeśli nie chce się przejść na emeryturę przed 50/55 rokiem życia.

Zarzuty społeczne wobec FIRE

Poza kwestiami psychologicznymi, mamy też kwestie typowo społeczne, czyli zarówno interakcje człowieka na FIRE z ludźmi nie na FIRE, jak i sposób postrzegania osób na FIRE przez resztę społeczeństwa. Z jednej strony żyjemy dla siebie i swoich rodzin i nie musimy się przecież przejmować tym, co myślą i mówią o nas inny ludzie, ale z drugiej każdy chce być akceptowany, lubiany i rozumiany przez innych, nie chcąc czuć się jak wyrzutek. Tylko co tu robić, jak my mamy prawie całe dni wolne (potencjalnie) a nasi znajomi są „zarobieni po pachy”, nie mogąc znaleźć dla nas nawet czasu raz na kilka miesięcy?

Będziesz samotny na FIRE

Samotność na emeryturze, zarówno tej klasycznej (60/65), jak i tej wczesnej, to temat niezwykle skomplikowany, ale warty omówienia. Wyobraź sobie, że przechodzisz jutro na wczesną emeryturę. Jaki odsetek Twoich znajomych i bliskich będzie mógł się z Tobą spotkać na kawę w ciągu dnia? Czy będą mieli dla Ciebie więcej czasu niż dotychczas po pracy, gdy zmęczeni wrócą do swoich obowiązków domowych? A czy będziecie mieli o czym rozmawiać, jeśli oni pracują, a Ty jesteś już poza rynkiem pracy? Oczywiście zawsze można poznać osoby, które też są na FIRE lub skupić się na swojej rodzinie (zakładam, że na FIRE przechodzi się razem), ale i tak można odczuć samotność po przejściu na upragnioną wczesną emeryturę.

Czy zgadzam się z tym zarzutem? Tak, bo to realny problem, który trzeba przemyśleć przed udaniem się na wczesną emeryturę, bo ktoś, kto nie będzie na to gotowy, może się bardzo rozczarować. Świetną metodą na poznanie i zbadanie problemu jest wzięcie 3-6 miesięcy przerwy od pracy, zanim zdecydujemy się na przejście na RE po to, żeby przekonać się o dostępności naszych znajomych w ciągu dnia „na własnej skórze”. Oczywiście nie musi to być kluczowy problem, ale warto o tym pamiętać, zanim złoży się „ostatnie wypowiedzenie” w pracy.

Będziesz za stary na cieszenie się życiem

Kolejny zarzut wobec FIRE dotyczy tego, że gdy się na nie przechodzi, to jest się zazwyczaj w wieku 40, 45 lub 50 lat, czyli jest się już za starym na pewne aktywności. Nie byłoby w tym nic złego (przecież pracujący ludzie w tym wieku też są na te czynności za starzy), gdyby dążący do FIRE ekstremalnie nie oszczędzał, przez co mógł potencjalnie przegapić wszystkie radości młodości, gdy jego rówieśnicy świetnie się bawili, wydając pieniądze na przyjemności.

Czy zgadzam się z tym zarzutem? Nie, bo jestem chodzącym przykładem tego, że da się dążyć do FIRE, dużo oszczędzając, ale jednocześnie nie odmawiać sobie przyjemności życia. I nie chodzi tu nawet o ponadprzeciętnie wysokie zarobki, a o balans w życiu, czyli nieśpieszenie się z FIRE za bardzo i wydawanie tyle, by czuć się dobrze i na to, co daje nam największą satysfakcję w życiu (dla mnie jest to podróżowanie i herbata matcha, ale każdy ma swoje własne ulubione wydatki). Owszem, pewien poziom zarobków jest istotny, ale przecież nigdy nie namawiałem nikogo do ekstremalnie wczesnego FIRE kosztem jakichkolwiek życiowych uciech. To podejście nie ma sensu i klasyczne FIRE wcale do tego nie namawia. FIRE nie jest wyścigiem z innymi o to, kto je szybciej osiągnie. FIRE podkreśla, że życie jest ciągiem kompromisów, w którym musimy „zważyć”, co jest dla nas ważniejsze – konsumpcja czy luz i brak dalszej konieczności podejmowania pracy.

Człowiek niepracujący to szkodnik i leń

FIRE już tak oberwało, że nie wiem, czy cokolwiek zostało z Twoich chęci do dążenia do niego, ale niestety został nam jeszcze jeden kluczowy argument przeciwko wczesnej emeryturze. Jest to często podejmowane zwłaszcza przez środowiska lewicowe, które sądzą, że rentier lub też człowiek niepracujący i utrzymujący się z własnego kapitału to w oczach społeczeństwa szkodnik.

Czy zgadzam się tym zarzutem? Nie. Chyba żadnemu z wcześniej przedstawionych argumentów nie jestem tak przeciwny, jak temu. Dlaczego ktoś, kto przez lata dużo zarabiał i uczciwie płacił podatki, ma się wstydzić, że w pewnym momencie przestaje pracować i żyje ze swojego kapitału (swoją drogą: dalej płacąc podatki od dochodów kapitałowych). Czemu ktoś, kto odłożył sobie wystarczająco, by żyć, ma się wstydzić tego, że nie pracuje? Podważamy w ten sposób podstawową wolność jednostki i jesteśmy oceniający (potencjalnie: zazdrośni) wobec tego, kto ma lepiej od nas i może pracować w mniejszym wymiarze godzin lub robić to, co mu się podoba, nie pracując w ogóle.

Szczerze? Odczepmy się od cudzych pieniędzy i skupmy na swoich, bo może gdybyśmy potrafili to robić zamiast godzinami scrollować w mediach społecznościowych i wylewać swoje żale na rentierów, kapitalistów i ogólnie osoby zamożne, to sami byśmy w końcu też doszli do tej zamożności? Zostawiam to tutaj na koniec do przemyślenia, płynnie przechodząc do opisu tego, jak zaplanować FIRE lepiej i jak unikać opisanych wcześniej błędów i pułapek FIRE.

Rozsądniejsze FIRE? Obrona FIRE

Myślę, że większość zarzutów wobec FIRE pochodzi stąd, że nie zgadzamy się co do jego definicji i inaczej rozumiemy ścieżkę do jego osiągnięcia. Moim zdaniem dobre FIRE to takie, które:

  • osiągamy we własnym tempie, bez pośpiechu i nadmiernych wyrzeczeń,
  • mamy zaplanowane, czyli dokładnie wiemy, co chcemy robić po porzuceniu pracy,
  • przechodzimy razem z życiowym partnerem, aby nie dotknęła nas samotność,
  • osiągamy rozsądnie, upewniając się, że środków jest raczej za dużo niż zbyt mało,
  • (najważniejsze) nie musi być „na zawsze”, czyli pozwalamy sobie wrócić do pracy, jeśli tego zapragniemy (lub podjąć się innej pracy lub dodatkowego zajęcia).

Opiszę teraz kilka kluczowych, ale pomijanych przez krytyków ruchu FIRE cech dążenia do niezależności finansowej, dzięki którym z powrotem ociepli się jej wizerunek.

Każdy człowiek jest inny a emerytura ma wiele znaczeń

Życie to ciąg kompromisów i nie można mieć w nim wszystkiego. Jeśli masz małe dzieci w domu i uzbierany kapitał na tyle wysoki, by wziąć kilka miesięcy lub kilka lat wolnego, to może być to dobry moment na zrobienie tego, zanim nie pójdą do szkoły. Z drugiej strony możesz woleć walczyć o swoją karierę i piąć się po szczebelkach korporacyjnych i nic nikomu do tego, bo każdy z nas dokonuje samodzielnych wyborów i później żyje z ich konsekwencjami. Piękno życia polega na tym, że wszyscy jesteśmy różni, więc leń nie zrozumie pracoholika, a minimalista nie zrozumie zakupoholika. Dlatego nie dziwię się, że tak wiele osób nie rozumie ruchu FIRE i nie chce do niego dołączać, uważając wczesną emeryturę jako szybką drogę do depresji i braku zadowolenia z życia. Być może mają racje i faktycznie wczesna emerytura dla nich znaczyłaby koniec satysfakcjonującego życia, ale podkreślam, że każdy jest inny, więc nie oceniajmy zanadto pomysłów i planów innych ludzi, nie mówiąc o ich marzeniach.

A co do definicji emerytury, to dogmatycy na pewno powiedzą, że na RE jakakolwiek praca/działalność zarobkowa powinna być zabroniona, bo inaczej „co to za wczesna emerytura?”. Pragnę zauważyć, że na regularnej (państwowej) emeryturze też można pracować, a słowo „emerytura” może oznaczać po prostu rezygnację z obecnej pracy lub dotychczasowej ścieżki kariery i zajęcie się czymś innym, mniej stresującym lub w mniejszym wymiarze czasu. Piękno życia polega zatem też na tym, że każdy z nas może mieć własną definicję emerytury i „nic nam do tego”, co dla innych oznacza FIRE, bo z definicji jest to po prostu posiadanie na tyle dużo kapitału, by móc żyć tak, jak chcemy. 

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że bez kapitału też możemy żyć tak, jak chcemy, ale wątpię, że jest to w 100% prawda. Rzecz jasna, niektórzy nie będą żyć, jak chcą, nawet po osiągnięciu dużego kapitału, ale to nie blog psychologiczny, tylko finansowy, więc przejdźmy do mojego następnego pomysłu, jakim jest wiele „małych emerytur” zamiast jednej dużej.

A może wiele małych (rocznych) emerytur? Sabbatical

Czy słyszałeś o „Sabbatical”, czyli o rocznej przerwie w studiach lub w pracy, którą robi się, aby popodróżować, poleniuchować lub przemyśleć swoje życie? W tym sensie Sabbatical jest takim „mini-FIRE”, na którym możemy:

  • sprawdzić, czy wczesna emerytura w ogóle jest dla nas,
  • odpocząć trochę od pracy (i być może do niej zatęsknić),
  • naładować baterie, odpoczywając bardziej niż na krótkich wakacjach,
  • pomyśleć o tym, co naprawdę chcielibyśmy robić w życiu.

Zauważ, że wzięcie takiej półrocznej lub rocznej przerwy w pracy, zamiast od razu rzucać się na głęboką wodę (porzucając pracę na zawsze) adresuje wiele z zarzutów do FIRE. Po pierwsze: czerpiemy z życia pełnymi garściami, póki jeszcze jesteśmy młodzi (lub przynajmniej pełni energii). Po drugie: wcale nie zostajemy wypchnięci z rynku pracy, jeśli nieobecność jest półroczna lub roczna. Po trzecie: nie ryzykujemy, że kapitał się skończy, bo przeżycie roku bez pracy jest znacznie mniej kosztowne niż docelowe FIRE. Tak naprawdę nie widzę wielu minusów podejścia „wielu małych emerytur” wobec „jednej docelowej emerytury” poza tym, że nie w każdej branży takie „zrywanie się i wracanie do pracy” będzie mile widziane lub nawet możliwe.

Jeśli jednak masz wolny zawód lub pracodawcę, który rozumie takie potrzeby, to spróbuj to zaproponować nawet bez zrywania stosunku o pracę. Być może uda się zrobić sobie dłuższe wakacje, na których zobaczysz, czy ruch FIRE w ogóle ci pasuje. Jak już przy tym jesteśmy, to na koniec zostawię Ci najważniejsze przemyślenie, czym jest to, że nikt do FIRE nie zmusza.

Nie przechodź na emeryturę na siłę

Pisałem to wielokrotnie w moich materiałach o ruchu FIRE, ale powtórzę to raz jeszcze: FIRE to piękny cel, który, nawet jeśli się nie powiedzie (lub zmienimy zdanie i nie będziemy chcieli przechodzić na wczesną emeryturę) daje piękny efekt uboczny, jakim jest bezpieczeństwo finansowe. Jak wiele znasz innych ambitnych i wymagających planów, które nawet przy porażce (czyli niezrealizowaniu ich w porę) dają tyle korzyści? Ja niewiele.

  • Nie spiesz się w FIRE. Ciesz się życiem, póki trwa, bo nie wiesz, ile będzie trwało.
  • Kochasz to, co robisz? Rób to dalej!
  • Masz dużo energii do pracy, ale nie lubisz swojej obecnej i czujesz się wypalony? Po prostu zmień miejsce pracy lub stanowisko! FIRE nie jest jedynym wyjściem z tej sytuacji.
  • Marzy Ci się FIRE, ale nie wiesz, co będziesz na nim robić? Przemyśl to i zacznij „żyć FIRE” na 5/10 lat przed FIRE, rozwijając swoje pasje i dodatkowe aktywności.

Nie czuj się zobowiązany do przejścia na FIRE tylko dlatego, że kiedyś zdradziłeś komuś ten plan. Naprawdę nic ludziom do tego, co planujesz, jakie masz marzenia i jak długo chcesz w życiu pracować. Nie jesteś szkodnikiem, jeśli nikomu nie wadzisz i utrzymujesz się samodzielnie, do tego płacąc podatki od inwestycji. Gnuśniejesz na FIRE? OK, ale nie jest to wina samego FIRE, a tego, że spędzasz je w gnuśny i mało konstruktywny sposób. Na zmianę tego nigdy nie jest za późno, więc nie pozostawaj na emeryturze na siłę i jeśli masz chęci do pracy, założenia firmy lub stworzenia czegokolwiek innego, to po prostu to zrób, bo życie jest krótsze, niż myślisz, a piszę to, mając 36 lat i świadomość tego, że prawie połowa życia (statystycznie) już za mną.

Podsumowanie

Zwolenniku FIRE! Krytyku FIRE! Mam nadzieję, że tekst podobał Ci się niezależnie od tego, po której stronie barykady jesteś. Moim celem było przedstawienie najczęstszych zarzutów wobec ruchu FIRE, które sprawiają, że osoby dążące do wczesnej emerytury mogą być postrzegane jako gnuśne, leniwe i lekkomyślne. Ja jednak niezmiennie sądzę, że jest to piękny cel i nawet jeśli się nie powiedzie, to doceńmy drogę, która uczy skromności, minimalizmu i skupiania się na tym, co w życiu ważne, a nie „pokazywaniu się” innym na siłę.

Tak, to prawda, że wielu na FIRE i „rentierstwie” generuje duże zasięgi i przez to, że stało się to modne, wielu spłaszcza ten temat, prezentując go atrakcyjniej niż w rzeczywistości jest. Dlatego zależało mi nie tyle na tym, by odeprzeć krytykę, ile na tym, by ją dobrze wyjaśnić, a z niektórymi punktami nawet się zgodzić, co robiłem szczerze i z własnej nieprzymuszonej woli.

Do zobaczenia w komentarzach pod wpisem! 

/Mateusz

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

4.8 29 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest

323 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze