Dlaczego odkładam 70% z każdej wypłaty? Ruch FIRE

Dlaczego odkładam 70% z każdej wypłaty? Ruch FIRE

O mojej drodze do finansowej niezależności.

Witaj z powrotem w kategorii oszczędzanie, którą bardzo ostatnio zaniedbałem ze względu na cykl o ETF-ach za co przepraszam i obiecuję poprawę :). Do napisania wpisu o ruchu FIRE (ang. Financial Independence Retire Early) zainspirował mnie jeden z czytelników newslettera, który w swojej odpowiedzi w ankiecie nt. mojego bloga zasugerował mi poruszenie tego tematu. Jak słusznie zauważył, wystarczy przeczytać stronę o mnie i o blogu, by odnieść wrażenie, że w pewnym sensie żyję tą ideologią, choć przyznam szczerze, że usłyszałem o niej od niego po raz pierwszy. Tym niemniej filozofia FIRE bardzo dobrze tłumaczy dlaczego odkładam 70% z każdej wypłaty, więc pomyślałem, że napiszę dla Ciebie bardziej osobisty, krótszy i mniej skomplikowany niż zwykle wpis właśnie na jej temat. Każdy kto choć trochę mnie zna (niezależnie czy przez bloga, czy w prawdziwym życiu) wie, że nie mógłbym się powstrzymać od wstawienia tu chociaż kilku wykresów, ale obiecuję zredukować je do koniecznego minimum.

Podcast

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym jest ruch FIRE i dlaczego stale zyskuje on na popularności.
  • Kim są przyszli młodzi emeryci ze Stanów Zjednoczonych. Jakie są ich zarobki i plany na życie.
  • Jak nieświadomie stałem się reprezentantem ruchu FIRE.
  • O mojej drodze do osiągnięcia finansowej niezależności i kilku możliwych scenariuszach dla tego procesu.

Podstawy finansowej niezależności

Dziwnie mi pisać o ruchu, którego nie jestem członkiem, a o którym usłyszałem po raz pierwszy jakiś tydzień temu, niemniej wygląda na to, że przez lata byłem jego nieświadomym reprezentantem. O tym, że oszczędzałem wcześniej 60%, a teraz nawet 70% każdej wypłaty wie moja rodzina i większość znajomych, przy czym mam nadzieję, że nie jestem przez nikogo postrzegany jako osoba skąpa. Według mnie nie chodzi tu o przesadne odmawianie sobie prawdziwych przyjemności, jakimi dla mnie są na przykład egzotyczne wakacje, dobra herbata, kraftowe piwko, albo obiad “na mieście”. Sednem jest zrozumienie, że warto jest zakasać rękawy, nauczyć się dobrze płatnego fachu, a później przez kilka lub kilkanaście lat w zdyscyplinowany sposób odkładać pieniądze. Coś podobnego robi “człowiek bardziej świadomy finansowo” z poniższego diagramu, a zarazem typowy przedstawiciel ruchu FIRE:

Dlaczego odkladam 70% z kazdej wyplaty - świadomość finansowa

Momentem przełomowym mojego życia, czyli tym w którym zrozumiałem, że chcę znaleźć się wśród ludzi niezależnych finansowo był początek mojej trzeciej dekady życia. Intuicyjnie zawsze czułem, że ze schematem “etat do końca życia i kredyt na mieszkanie” jest coś nie tak, ale dopiero w wieku 20 lat sięgnąłem po pierwsze lektury z pogranicza self-help i finansów. Mowa tu o książkach, których choć za nic w świecie bym nie polecał publicznie na blogu (głównie autorstwa R.Kiyosakiego i A.Robbinsa) to które jednak trochę otworzyły mi wtedy oczy. Poszerzyły one moje horyzonty na tyle, bym na zawsze zmienił swoje podejście do finansów, a dzisiaj mógł spróbować “wdrożyć Cię” w ideę ruchu FIRE.

Czym jest Financial Independence Retire Early?

Czym zatem jest FIRE? Zwykle w Polsce myśli się, że można być albo etatowcem, albo przedsiębiorcą (prywaciarzem :D) i że nie ma niczego pomiędzy. Tamte nie najwyższych lotów książki (bardzo mało konkretów, a dużo ogólnego “uwierz w siebie”) uświadomiły mi bowiem jedną bardzo ważną rzecz. Dowiedziałem się wtedy, że przy odpowiedniej wiedzy i dyscyplinie nie trzeba (przynajmniej początkowo) zakładać własnego przedsiębiorstwa, by pozwolić swoim pieniądzom na siebie zarabiać.

Ruch FIRE kręci się wokół ludzi, którzy nie chcą harować po 16 godzin dziennie, próbując budować własną firmę. Zwłaszcza, że wiąże się to z ryzykiem, że zupełnie jak pozostałe 99,999% przedsiębiorstw Twoja firma nie stanie się “drugim Google lub Apple”. Z drugiej strony Ci sami ludzie nie chcą też przez 40 lat pracować “na kogoś”, by spłacać kredyty za rzeczy, których nie potrzebują. Wygląda na to, że należę do tych ludzi, więc chętnie napiszę Ci więcej o samym ruchu, przy okazji wyjaśniając dlaczego odkładam aż 70% każdej wypłaty. Zanim przejdziemy do kolejnego akapitu, polecam Ci obejrzeć ten krótki, minutowy fragment filmu Fight Club, w którym Brad Pitt, grający głównego bohatera, Tylera Durdena, który brzmiąc nieco nihilistycznie wypowiada bardzo ważne słowa: “(…) wykonujemy pracę, której nienawidzimy, byśmy mogli kupić rzeczy, których nie potrzebujemy, by zaimponować ludziom, na którym nam nie zależy (…)“. Świadomie czy nie, zdecydowałem się nie brać udziału w tym wyścigu.

Warianty ruchu młodych rentierów

Jak każda formacja, ugrupowanie czy kult religijny, także FIRE ma swoje warianty i odłamy. Dostępna literatura (głównie anglojęzyczne blogi i inne portale internetowe) wyróżnia trzy główne typy FIRE, różniące się przede wszystkim podejściem do zarabiania oraz wymaganiami dotyczącymi wysokości i terminu rozpoczęcia wcześniejszej emerytury:

Wariant ruchu FIREMiesięczne wydatki przed "emeryturą"Źródło przychodówWiek "emerytalny"Co na "emeryturze"?
Lean FIRE1000 - 2500 złZatrudnienie35-45Normalne życie bez żadnych szaleństw
FIRE2000 - 4000 złZatrudnienie + poboczne zlecenia40-50Życie na emeryturze z pewną dozą szaleństwa/luksusu
Fat FIRE5000 - 10 000 złWłasny biznes, który wypaliłdowolnyJeszcze większe wydatki niż wcześniej. Emerytura na bardzo wysokim poziomie.

Wariant pierwszy, czyli lean FIRE zakłada życie znacznie poniżej swoich możliwości i wydawanie pieniędzy tak ograniczone jak to tylko możliwe. Lean FIRE kładzie nacisk na normalną pracę na etacie, nie wypalanie się, a do finansowej niezależności dążenie w sposób oszczędny, ale naturalny/organiczny. Oczywiście emerytura, którą w ten sposób zgromadzisz będzie dość skromna, więc na “fajerwerki” nie masz co liczyć. Drugi wariant, czyli po prostu FIRE przewiduje względnie normalne życie przed emeryturą, które uczestnik ruchu wzmacnia różnymi sposobami na dorobienie pieniędzy. Czyste FIRE przekłada jakość życia na emeryturze przed termin jej rozpoczęcia i wyraźnie akcentuje “najpierw zarób odpowiednio wiele, a dopiero później rezygnuj z pracy”.

No właśnie, jak już przy rzucaniu pracy jesteśmy to warto wspomnieć o najbardziej radykalnym odłamie FIRE o nazwie Fat FIRE. Filozofia grubego FIRE wymaga ekstremalnie wysokich zarobków, zwykle z własnego biznesu, który musi osiągnąć niemały sukces, za które sfinansujesz zamożne życie i jeszcze bardziej bogatą emeryturę. Ten trzeci wariant wyróżnia się tym, że nie sugeruje konkretnego wieku, w którym człowiek powinien zostać rentierem, a jedynie dużą wysokość owej emerytury/renty, a więc i jakość życia po zakończeniu życia zawodowego. Skoro już znasz największe odłamy tego ruchu to spróbuję Ci krótko opisać co wyróżnia jego członków.

Co wyróżnia członków ruchu FIRE?

Co robią przyszli młodzi emeryci identyfikujący się z tym ruchem?

  • Wybierają dobrze płatne zawody z myślą o wczesnej maksymalizacji swoich zarobków.
  • Starają się od początku kariery oszczędzić jak największą część każdej wypłaty.
  • Edukują się finansowo i zaczynają inwestować w jak najmłodszym wieku.
  • Do inwestowania używają kont ze zwolnieniami podatkowymi (W Polsce mogą to być np. IKE, IKZE, PPE).
  • W swoim inwestowaniu koncentrują się na dywidendach i odsetkach.

Czego unikają zwolennicy ideologii FIRE?

  • Jakiegokolwiek zadłużania się, a zwłaszcza wysoko oprocentowanych pożyczek i kredytów konsumenckich.
  • Wydawania zbyt wiele, zwłaszcza na zakwaterowanie.
  • Polegania wyłącznie na dochodach z pracy na etacie.

Podoba Ci się? Polub Inwestomat na Facebooku!

Kim są członkowie FIRE w Stanach Zjednoczonych?

Choć FIRE to młody i daleki od sformalizowania ruch to zyskał on niemałą popularność na świecie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Na “zagranicznym Wykopie”, czyli portalu Reddit.com 3 lata temu przeprowadzono bardzo ciekawą ankietę, która miała za zadanie sprawdzić kim są ludzie zdeterminowani do przejścia na wcześniejszą emeryturę. W wynikach ankiety, w której udział wzięło ponad 3000 osób zupełnie nie dziwi mnie wysoki udział zawodów wysoko płatnych, a nawet prestiżowych:

Dlaczego odkladam 70% z kazdej wyplaty - kim są członkowie FIRE w USA1

Z ankiety jasno wynika, że praktycznie wszyscy identyfikujący się z tym ruchem w USA internauci pracują w IT, inżynierii, finansach lub zarządzaniu, czyli w typowo “korporacyjnych” rolach. Choć to tylko ankieta, więc każdy mógł wpisać cokolwiek mu pasowało to deklarowane zarobki przyszłych wczesnych emerytów są w jakiś 88 procentach wyższe od mediany zarobków w Stanach z 2017 roku:

Dlaczego odkladam 70% z kazdej wyplaty - ile zarabiają członkowie FIRE w USA

Ankieta ta potwierdza, że Financial Independence Retire Early dotyczy raczej bardziej lub mniej spełnionych pracowników korporacji, którzy mimo wysokich zarobków chcą od życia czegoś więcej. Ciężko powiedzieć czy wysokie zarobki (i zapewne sporo stresu) są przyczyną, czy skutkiem ich dążenia do finansowej niezależności, ale obstawiałbym raczej to pierwsze. Niestety w ankiecie nie było pytania o motywacji takich osób do prowadzenia ekstremalnie oszczędnego stylu życia, ale intuicyjnie obstawiałbym “wypalenie zawodowe” jako pierwszy lub drugi z głównych powodów takiego dążenia. Kilka słów na temat faktów i mitów, które dzięki tej ankiecie wyszły na powierzchnie i przejdziemy do rozdziału bardziej liczbowego, gdzie estymuję możliwe scenariusze życia finansowego Polaka, który zaplanuje szybszą emeryturę.

Fakty i mity o wczesnej emeryturze

Przywołana wcześniej ankieta dość dobrze obnaża mity i przedstawia fakty związane z fanami finansowej niezależności i wczesnego przejścia na emeryturę. Jeśli obecnie postrzegasz takie osoby jako skąpców, odrealnionych marzycieli lub elitarystycznych ignorantów to warto byś zapoznał się z poniższymi punktami. Zacznijmy od mitów n.t. ruchu FIRE:

  • Mit pierwszy: jedyną motywacją do uczestnictwa w FIRE jest chęć zwolnienia się ze swojej pracy i już nigdy nie podejmowania kolejnej. Zgodnie z wynikami ankiety, główną motywacją uczestników ruchu jest finansowa niezależność, która pozwoli im wybrać dalszą ścieżkę życia: może to być inny zawód, prowadzenie własnej firmy albo zupełna rezygnacja z pracy.
  • Mit drugi: FIRE wymaga ekstremalnie oszczędnego stylu życia ocierającego się o skąpstwo. 67% uczestników ankiety odpowiedziało, że cel nie jest tego wart jeśli droga do niego zakłada życie w biedzie, a nawet w skrajnym ubóstwie. Podpisuję się pod tym obiema rękami.
  • Mit trzeci: wybór FIRE zawsze oznacza bardzo skromną emeryturę. Prawie 7 na 10 ankietowanych wolałoby przesunąć nieco datę rozpoczęcia wczesnej emerytury, niż żyć na niej w biedzie. Bardziej radykalne 30% respondentów deklaruje zrobić wszystko, by dotrzymać daty przejścia na emeryturę, niezależnie od zgromadzonych do tego czasu środków.

Teraz pora na fakty:

  • Członkowie FIRE o wiele częściej niż przeciętny Kowalski inwestują na giełdzie. Ponad 6 na 10 respondentów inwestuje swoje środki na rynkach finansowych, wobec około jednej czwartej osób, które nie dążą do niezależności finansowej (źródło).
  • Połowa z finansowo niezależnych ankietowanych rozpoczęła inwestowanie przed trzydziestką. Ten punkt chyba nikogo nie zdziwi i nie wymaga dodatkowego tłumaczenia.
  • Głównym dodatkowym źródłem pieniędzy poza pensją są dla przedstawicieli ruchu FIRE wpływy z inwestycji. Wszystkie dochody rozkładają się mniej więcej w ten sposób:
    • (50%) Wpływy z zatrudnienia.
    • (25%) Wpływy z inwestycji giełdowych (dywidend, odsetek, wzrostu wartości instrumentów finansowych).
    • (8%) Środki otrzymane w spadku
    • (7%) Wpływy z wynajmu nieruchomości. Coś mi mówi, że w Polsce ta kategoria uzyskałaby wyższy odsetek wśród wpływów ludzi dążących do finansowej wolności ;-).
    • (10%) Inne. Freelancing, korepetycje, drobna sprzedaż itp.

Różne ścieżki do osiągnięcia finansowej niezależności i wczesnej emerytury

W tym rozdziale przedstawię Ci różne warianty dojścia (lub nie) do finansowej niezależności. W tabeli poniżej znajdziesz podstawowe różnice pomiędzy scenariuszami, z których jednak wszystkie będą miały jeden wspólny mianownik: wysokość i dynamikę wzrostu wynagrodzenia ich bohatera. We wszystkich wariantach symulacji założymy, że nasz bohater zaczyna karierę w wieku 25 lat (na osi x będzie to rok 2014). Jego miesięczne zarobki wynoszą na starcie 5000 zł netto, zaś rosną bardziej dynamicznie w pierwszych latach kariery, a już jedynie inflacyjnie w późniejszych. Z założenia więc taka osoba zarabia już na starcie lepiej niż jakieś 75% Polaków, co samo w sobie jest warunkiem bardzo odważnym.

W scenariuszach 1, 2 i 3 bohater nie przechodzi na wcześniejszą emeryturę, a jedynie “ciuła” pieniądze aż do osiągnięcia wieku tej ustawowej, na którą przechodzi jako 65-latek. Niestety, wedle prognoz ZUS stopa zastąpienia może w 2060 r. spaść z obecnych blisko 60% do nawet 28%. Realistycznym założeniem będzie więc to, że nasz emeryt będzie otrzymywał po 40 latach pracy z ZUS-u miesięczne świadczenie emerytalne w wysokości około 33% swojej ostatniej pensji i ani grosza więcej. Co do wydatków to we wszystkich scenariuszach poza ostatnim (stress-testem) będą one wynosiły 30% wynagrodzenia, a więc będą rosły proporcjonalnie do wzrostu zarobków. Co z wydatkami na emeryturze? Spadną one nieznacznie we wszystkich symulacjach poza pierwszą i ostatnią, których bohaterowie zrobią wszystko, by utrzymać swój wysoki poziom konsumpcji. Wszystkie różnice między scenariuszami przedstawiam w poniższej tabeli:

ScenariuszComiesięcznie oszczędzaszOsiągasz stopę zwrotu z inwestycjiPracujesz do
15% wynagrodzenia5% netto rocznie65 roku życia
270% wynagrodzenia5% netto rocznie65 roku życia
370% wynagrodzenia8,1% netto rocznie65 roku życia
470% wynagrodzenia8,1% netto rocznie35 roku życia
570% wynagrodzenia8,1% netto rocznie40 roku życia

Konsumuję 95% swoich wpływów

Jeśli miałeś okazję przeczytać inny z moich wpisów, zatytułowany “Częste błędy w oszczędzaniu – lista 10 największych” to rozpoznasz w tym osobę, która popełnia większość z tych błędów. Pomimo wysokich zarobków, bo mało kto zaczyna swoją karierę z wynagrodzeniem równym 150% średniej krajowej, ta osoba przez wszystkie jej lata przede wszystkim konsumuje. Skala wydatków tej osoby jest nieustannie bardzo wysoka, bo wynosi aż 95% jej zarobków. Mimo wszystko założymy, że udaje się temu bohaterowi oszczędzić i zainwestować jakieś 5% każdej wypłaty, co zobrazowałem w postaci czerwonego i różowego pola powyżej osi odciętych (x) na poniższym wykresie:

Kolorem brązowym oznaczyłem natomiast skalę konsumpcji naszego bohatera. Przyjmuje ona we wszystkich przypadkach wartości ujemne, by pokazać Ci ile środków “spaliła” w ciągu swojego życia taka osoba. W tym scenariuszu ze względu na bardzo niskie oszczędzane kwoty raczej nie ma mowy na osiągnięcie wolności finansowej, a skala konsumpcji rośnie wraz z wynagrodzeniem. Z tego powodu obiektowi tej symulacji udaje się oszczędzić milion złotych dopiero w 40 roku kariery, czyli w okolicy przejścia na emeryturę i to jedynie dzięki inwestycjom giełdowym. Środki te są w pierwszych latach emerytury “przejadane”, aby pozwolić na utrzymanie poziomu konsumpcji takiej osoby, która po wyczerpaniu tych środków opiera się wyłącznie o państwową emeryturę, a więc znacznie spada.

Taki scenariusz życia finansowego to coś, czego się staram wystrzegać jak ognia. Przeraża mnie w nim konieczność ciągłej pracy na etacie i wspinania się po szczebelkach kariery jedynie po to, by realizować swoje nadmierne potrzeby konsumpcyjne. Myślę, że skala przerostu przebiegu brązowego (wydatki) nad czerwonym i różowym (wpływy) świetnie podsumowuje dlaczego taka osoba nigdy nie przejdzie na wcześniejszą emeryturę. Żartobliwie powiedziałbym, że nawet w mało prawdopodobnym przypadku wygrania 10 mln złotych “w totka” bohater ten znajdzie sposób na błyskawiczne wydanie tych pieniędzy, raczej niż na ich zainwestowanie. Czas na przedstawienie Ci scenariuszy o wiele bardziej oszczędnych.

Oszczędzam 70% wpływów do 65 r.ż.

Ten scenariusz dotyczy osoby ekstremalnie oszczędnej, bo odkładającej aż 70% swojej pensji, która jednak nigdy nie decyduje się na przejście na wcześniejszą emeryturę. Zakładamy osobę płci męskiej, a więc wiek emerytalny 65 lat oraz defensywną stopę zwrotu 5% rocznie netto z inwestycji. Oto jak wyglądałby finansowy cykl życia takiego człowieka:

Dlaczego odkladam 70% z kazdej wyplaty - 70 proc 5 proc do 65 roku zycia1

Przez pierwsze 10 lat pracy (lata 2014-2024) ten inwestor uzbiera około 850 000 złotych, które od tego momentu zaczną dynamicznie procentować (patrz: procent składany). Przypominam, że poza wzrostem sumy inwestycji, wzrasta też (choć z wiekiem coraz wolniej) comiesięczna pensja. Zakładając utrzymanie skali oszczędzania na 70% każdej wypłaty, osoba taka przed przejściem na emeryturę, czyli w roku 2054, miałaby na koncie inwestycyjnym uzbierane około 15 milionów złotych. Spróbujmy teraz przyspieszyć ten proces poprzez założenie rocznej stopy zwrotu 8,1% netto, czyli 10% brutto.:

Dlaczego odkladam 70% z kazdej wyplaty - 70 proc 8 proc do 65 roku zycia1

W tym scenariuszu środki obiektu symulacji rosną o wiele dynamiczniej. W wieku 35 lat, czyli w roku 2024, osoba ta ma na koncie już około miliona, a pięć lat później – w wieku 40 lat – ponad 2 miliony złotych. Oszczędny styl życia i skuteczne inwestowanie przyniosłoby takiemu inwestorowi w momencie przejścia na standardową emeryturę aż 26 milionów złotych. Niezwykle istotne jest zrozumienie, że wpłaty tej osoby były identyczne z wpłatami obiektu poprzedniej symulacji, a jedyną różnicą jest wyższa o 3,1 punktu procentowego średnioroczna stopa zwrotu z inwestycji. Prosty wniosek? Warto nauczyć się inwestować jak najwcześniej. Pytanie: po co to komu jeśli w obydwu scenariuszach pracuje się do wieku emerytalnego?

Oszczędzam 70% wpływów do 35 r.ż.

Ten podrozdział służy postawieniu tezy, że skoro przed 35 rokiem życia da się uzbierać około miliona to może warto spróbować przejść na emeryturę już wtedy? Oczywiście zakładamy bardzo skromną emeryturę, czyli kontynuację życia za 30% swoich środków z wypłaty, z której właśnie zrezygnowaliśmy. Co ciekawe, w poniższej kalkulacji zakładamy wzrost wydatków identyczny z tym jak gdybyśmy kontynuowali zatrudnienie, czyli uwzględniamy wpływ podwyżek, których już nie otrzymamy. Jak widać estymacja przedstawia sytuację bardzo “na styk” i jakakolwiek czkawka może takiemu “emerytowi” pokrzyżować plany:

Dlaczego odkladam 70% z kazdej wyplaty - 70 proc 8 proc do 35 roku zycia

Pierwsza obserwacja to rok 2025, w którym bohater przestaje pracować, mając wtedy na rachunku ledwie ponad milion złotych. Istnieją setki ryzyk, które mogą przerwać i zapewne w końcu przerwą taką ekspresową emeryturę, przy czym te najbardziej oczywiste to:

  • Średnia stopa zwrotu z inwestycji na poziomie 10% brutto nie oznacza, że jest ona do osiągnięcia w każdym roku. Wystarczy jeden gorszy rok i kapitał ten nie wystarczy, by wypłacić sobie nawet 3000 zł miesięcznie na życie i nie podbierać środków z kwoty inwestycji.
  • Hipotetyczny wzrost wydatków takiej osoby kompletnie zaburza plan, w którym praktycznie nie ma na to bufora. Gdy takiemu inwestorowi urodzi się jedno lub dwójka dzieci to koszta zaczynają znacznie przekraczać zysk z inwestycji, zmuszając go do powrotu na etat.
  • Sam marny wzrost kapitału przez kolejne 40 lat “emerytury” pokazuje, że cały plan dosłownie wisi na włosku. Niezależnie od wieku, zdecydowanie nie rekomendowałbym przechodzenia na wczesną emeryturę z milionem dzisiejszych złotych zgromadzonym na koncie inwestycyjnym.

A może by tak dać sobie kolejne 5 lat i przejść na wcześniejszą emeryturę koło czterdziestki?

Oszczędzam 70% wpływów do 40 r.ż.

Przy zachowaniu wszystkich wcześniejszych założeń, przejście na emeryturę “zaledwie” pięć lat później, czyli w wieku 40 lat robi ogromną różnicę. Po pierwsze taka osoba uzbiera do tego czasu już ponad 2 miliony złotych, zapewniające o wiele lepszy bufor bezpieczeństwa. Udowodnię to prostą kalkulacją: inwestycja w obligacje low-yield, płacące raptem 2-3% brutto rocznie pozwoliłaby takiej osobie na spokojne przeczekanie trudnych czasów i spokojny powrót na giełdę w okresie dużej niepewności. Oto jak wyglądałby wzrost majątku osoby, która zdecydowałaby się na nieco późniejszą, ale dalej wczesną emeryturę:

Wzrost wartości aktywów oznaczony czerwonym i różowym kolorem wygląda w tym przypadku o wiele pewniej niż ten z poprzedniego rozdziału. Co ciekawe, uzbieranie 2 milionów złotych przed czterdziestką daje naprawdę solidny bufor bezpieczeństwa na przyszłość. Wizualnie staram się to przedstawić poniżej w postaci młodego emeryta, który po przejściu w stan spoczynku zaczyna dosłownie przejadać swoje pieniądze (100% wzrost wydatków!):

Taki stress-test również dał całkiem pomyślne rezultaty, choć wartość aktywów przez cały finansowy żywot obiektu badania ani na moment nie wzrasta powyżej 5 milionów złotych, a po przekroczeniu pewnego pułapu wydatków zaczyna drastycznie spadać. Powyższy wykres udowadnia jednak, że odpowiednio zainwestowane 2 miliony złotych pozwalają przeciętnej osobie na całkiem dostatnie życie przez wiele, wiele lat. Ale żaden z tych planów nie dotyczy mnie bezpośrednio, więc pozwól, że na sam koniec opiszę Ci krótko swój własny plan na osiągnięcie finansowej niezależności.

Dlaczego odkładam 70% z każdej wypłaty? Droga autora bloga do finansowej wolności

Moje podejście różni się od wszystkich opisanych powyżej w kilku aspektach. Żeby uławić Ci zrozumienie dlaczego odkładam 70% (a wcześniej 60%) z każdej wypłaty przedstawie Ci część z moich założeń:

  • W moim przypadku część “RE” z FIRE jest dość abstrakcyjna, ponieważ wiem, że nie będę chciał zbyt wcześnie przejść w stan zawodowego spoczynku. Z kolei “FI” potrzebuję głównie, by móc robić w każdym momencie mojego życia dokładnie to, co chcę, np. prowadzić kursy z inwestowania na giełdzie.
  • Oszczędzanie 70% z każdej wypłaty to jedynie założenie. Nie wyliczam tego co do grosza i z pewnością czasami nieco naginam regułę, ale najważniejsze, że z miesiąca na miesiąc zaczynam od oszczędzania, a dopiero później wydaję pieniądze.
  • Założony wiek emerytalny, o którym pisałem na stronie o blogu, czyli wieku czterdziestu lat to moment, w którym chciałbym już nie musieć się martwić o swoje pieniądze. Ustaliłem sobie kwotę w dzisiejszych złotych, która wystarczy mi na godne życie i podróżowanie do woli i moje cele zaczepiam raczej do tej kwoty, a nie konkretnego wieku. Rzecz jasna: im szybciej to osiągnę, tym lepiej :).
  • Myślę, że tak ambitny cel finansowy postawiłem sobie również, aby traktować swoje inwestycje bardziej na serio. Dzięki konkretnemu, mierzalnemu i określonemu terminem celowi o wiele lepiej unikam pokusy do nadmiernej spekulacji swoimi pieniędzmi i prowadzę swój portfel bardziej odpowiedzialnie. Tym sposobem traktuję swoje zainwestowane pieniądze nie jak zabawkę, ale niczym portfel kogoś bliskiego, na kim mi bardzo zależy.

No i wyszło szydło z worka. Dowiedziałeś się, że nie jestem żadnym “hardcore-owym” członkiem ruchu FIRE, a moje główne podobieństwo z jego zwolennikami to oszczędzanie większej części swojej wypłaty w każdym miesiącu. Mam nadzieję, że mimo to dostarczyłem Ci ciekawy i dający do myślenia materiał, który być może pomoże Ci w znalezieniu sensu w tym całym inwestowaniu pieniędzy.

Podsumowanie

Jestem naprawdę ciekaw co sam myślisz o ruchu FIRE. Czy jest to Twoim zdaniem bzdurna fanaberia millenialsów i niemożliwy lub trudny do zrealizowania cel, czy całkiem rozsądna droga życia, która może po pewnym czasie zaprocentować? A może sądzisz, że nawet jeśli to wykonalne to nie ma sensu poświęcać jakości teraźniejszego życia kosztem lepszej przyszłości? Podziel się proszę swoją opinią w komentarzach poniżej, ale niezależnie czy to zrobisz, czy nie, chciałbym Ci bardzo podziękować za czytanie, uczestniczenie w życiu mojego bloga, bo znaczy to dla mnie naprawdę bardzo wiele :).

Jeżeli czytanie moich artykułów na blogu jest dla Ciebie ciekawe lub przydatne: udostępnij proszę mój wpis swoim znajomym, którzy interesują się finansami, a także tym, którzy się oszczędzaniem i inwestowaniem jeszcze nie zajęli. Najlepszym świadectwem mojej pracy są zadowoleni czytelnicy, także na pytanie “jak mogę Ci pomóc, Mateusz?” odpowiedź jest bardzo prosta: daj o mnie znać swoim znajomym. Z góry bardzo serdecznie Ci za to dziękuję! Jeśli zaciekawiłeś się tematyką FIRE to polecam przeczytać też wpis “Lepiej zwiększać zarobki czy uczyć się inwestować?“, w którym rozważam nad sensownością wczesnej nauki inwestowania.

Bądź na bieżąco. Zero spamu, maksimum treści:

5 12 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
66 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
33

Nie słyszałem wcześniej o FIRE. Myślę, że zaradnej części społeczeństwa zawsze przyświecała taka wizja swojego życia.
Moja mama żyła w zasadzie wg FIRE, porzuciła pracę w wieku 64 lat, choć mogłaby o wiele wcześniej, koło 55. Będzie podróżować i zarządzać majątkiem (bardzo to lubi 😀 ). Jej pracowitość i oszczędność jest dla mnie inspiracją, ale wyciągnąłem też wnioski z jej błędów.
Mnie też interesuje tematyka inwestowania i finansów osobistych. Z drugiej strony pracuję od 4 lat w zawodzie i nie mam (jeszcze?) przebojowości i odwagi aby szybciej się rozwijać i podejmować większą odpowiedzialność zawodową. Na razie bardziej sobie cenię spokojny sen i spokojną podróż do pracy. Bardziej od wyższych zarobków.
Na razie w tym roku oszczędziłem 60% zarobionych pieniędzy wobec celu minimum 50%. Trochę odkładam na IKE, ale na razie cel jest inny niż emerytura: większe mieszkanie/dom oraz więcej czasu dla przyszłych dzieci. Później para pójdzie w pasywny dochód, bo w mojej branży ciężko pracować po 60r.ż. Zostawiam sobie jednak margines, że to wszystko może skończyć jak domek z kart, w końcu nie wiemy co nam przyniesie przyszłość.

Grzesiek

Hej Mateusz bardzo sensowny wpis. Moje podejście jest bardzo podobne. Ok 60% staram się oszczędzać i ograniczać konsumpcję. Jedyny problem który mam z tą koncepcją to te 10% zwrotu. Jakbym nie czytał i nie szukał mieszkanie na wynajem to ok. 5% zwrotu, giełda z dywidend to też dobrze jak wchodzi te 5% na czysto. Obligacje czy inne bezpieczne formy nie wypadają najlepiej. Stąd pytanie jak szacujesz na ile realne jest to 10% dla człowieka który nie jest profesjonalnym inwestorem (choć i tutaj są problemy z biciem indeksu). Jestem ciekaw Twojej opinii lub pomysłu gdzie szukać tych 10%;)

Grzesiek

Hej Mateusz, cykl o obligacjach bardzo chętnie zgłębię. Myślę, że im więcej osobistych doświadczeń tym lepiej. Zgadzam się, że w zależności od czasu wejścia różne instrumenty mogą dawać różne zwroty.

Mi mieszkanie daje ok. 8% netto na obecną chwilę tylko dlatego, że kupiłem je dość dawno. Przy akcjach jestem na zero:), stąd bardzo czekałem na cykl o ETFach, choć żeby inwestować w amerykańskie trzeba albo przeżyć wysokie prowizje, albo wysokie progi wejścia. Obligacje skarbowe to moje nowum zeszłego roku, ale tutaj też raczej szaleństwa nie będzie i 5% powitam z radością, ale zgadzam się, że trzeba zaakceptować wyższe ryzyko, żeby wejść na te 10%.

Intryguje mnie tylko moment w którym jesteśmy na rynku. W zasadzie, gdzie nie spojrzeć (może poza srebrem) wszędzie drogo:).

Grzesiek

Hej akcje kupowałem od początku roku mając w głowie, że przyjdzie kryzys prędzej czy później (było parę wtop jak z CCC, czy Alior które kupiłem na dużych spadkach, a potem częściowo sprzedałem ze stratą, żeby zakupić lepsze perspektywicznie spółki). Dokupiłem dobre dywidendówki jak Kęty zaraz po covidowych spadkach jak zaczął rynek odbijać.

Co do starcapital znam i lubię. Na rynku rosyjskim myślę o paru spółkach. Te wskaźniki przekonały mnie także do wejścia w rynek PL. Co do zakupów raczej małymi partiami (w tym roku już limit z IKE wykorzystałem). Mam też mieszane uczucia co do inwestycji w zagranicę przez IKE w BoS ze względu na prowizje.

Co do obligacji, to chętnie się dokształcę. Wcześniej trzymałem się od korporacyjnych daleko głównie ze względu na wskaźniki (1/3 ponoć nie jest wykupywana).

Muszę powiedzieć, że Twój blog zdecydowanie plasuje się u mnie w czołówce tematyki (widzę podobne podejście jak u Wolnego, ale duża wiedza i ciekawe podejście podobne do M. Iwucia i M. Szafrańskiego)

33

ja mam z nieruchomości 7%, obligacje dziesięcioletnie z czerwca 4,9%. Dla złota kupionego w październiku nie liczyłem, ale wynik pewnie podobny Nie jest źle jak na tak relatywnie bezpieczne aktywa 🙂

Karol

Drobny błąd się zakradł, rozumiem, że to przychody miesięczne.

Jego roczne zarobki wynoszą na starcie 5000 zł netto

Za ideą FIRE jestem jak najbardziej całym sercem, chociaż subiektywnie (na podstawie osobistych doświadczeń) nie wyobrażam sobie osiągnąć oszczędności na poziomie 70% miesięcznych przychodów, ale stawiam sobie to za cel, do którego mam zamiar dążyć.

Eryk

Cześć,

W mojej świadomości ruch FIRE istnieje od dosyć dawna. Blogi takich autorów jak MMM (Mister Money Mustache) czy ESI Money były i dalej są sporą inspiracją. Z polskich autorów oczywiście Wolny z bloga Wolnym być.

W USA istnieje też wersja hard. Frugal Life, to już wersja dla osób, które potrafią żyć za na prawdę niewiele. Aczkolwiek dla wielu z tych osób właśnie taki styl życia jest tym pożądanym, a nie jakimś pasmem wyrzeczeń.

Może ktoś będzie zainteresowany obejrzeniem filmu https://playingwithfire.co/the-documentary/

Dla fanów minimalizmu. Minimalism: A Documentary About the Important Things. Dostępny np na netflix.
Pozdrawiam,
Eryk

Piotr

Oszczedzanie 70% dochodu przy wynagrodzeniu 5000zł netto to dość ekstremalny przykład, ponieważ na “życie” pozostaje 1500zł, co jest lekko ponad minimum socjalnym (ok 1200zł).

Ja przyjąłem lekko zmodyfikowaną wersję lean FIRE. Mój cel na ten rok to oszczedzenie 1/3 moich dochodów. O ile nie chciałbym przechodzić na emeryturę w konkretnym wieku, o tyle z biegiem czasu chciałbym coraz uzyskiwać coraz większą niezależność finansową. Moje inwestycje w przyszłości mają płacić za coraz więcej potrzeb i zachcianek, rachunki, podróże itp. Oczywiście też w pewnym momencie chciałbym mieć możliwość zamiany dobrze płatnej ale stresujacej pracy na mniej lukratywną, ale za to sprawiającą więcej satysfakcji i dającej więcej czasu na spędzanie go w sposób jaki mi daje najwięcej przyjemności 🙂

Warto jest też dodać, że mało ludzi w społeczności FIRE w pewnym momencie całkiem rzuca pracę, ale kontynuję budowanie swojego nest egg w sposób który może być mniej efektywny ale dający wiecej swobody i radości z życia.

Dodałbym również info o założeniu 4% i kalkulatorach FIRE, które mimo, że są dosyć mocno oparte na historycznych wynikach amerykańskiej giełdy, to dają fajny zarys kierunku w jakim trzeba podążać do osiągnięcia FIRE 🙂

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez Piotr
PiotrC

Ciekawy koncept, trzeba jednak wziąć poprawkę na realną inflację (nie tą CPI). Nie jestem przekonany że za 10 lat milion złoty będzie wystarczał żeby żyć spokojnie z odsetek.

Tomasz Wikło

@inwestomat Jaką kwotę uważasz za sensowną, żeby przejść na emeryturę?

Mi wyszło około 3mln złotych przy założeniu że inflacja wynosi 3%, a zarabiam 5%. Daje to 5tyś zł miesięcznie.

Jakoś nie łatwo mi sobie wyobrazić zarobek 10% rocznie przy małym ryzyku utraty kapitału. Oczywiście chętnie zapoznam się z Twoimi artykułami na ten temat 🙂

Jeszcze a propos IKE i IKZE. Czy uważasz, że warto z nich korzystać jeśli ktoś chce przejść na emeryturę w wieku 40lat? Z IKZE są korzyści ponieważ podatek zapłacisz później. Przy IKE chyba nic nie zyskamy?

Tomasz Wikło

Aha, jeszcze takie przemyślenie.

Warto skupić się na maksymalizacji zarobków, a nie na minimalizowaniu wydatków.
Procenty wtedy nie mają znaczenia
Lepiej zarabiać 10tyś miesięcznie i odkładać 30%, niż 5tyś i odkładać 60%

44

To bardzo fajna idea ale dla singla spróbuj oszczedzac 70% zarobkòw z dwójką dzieci i kredytem na własne m no chyba że mówimy o bardzo wysokich zarobkach rzędu 20tyś wzwyż miesięcznie…. pozdr

44

Chciałem tylko zauważyć że priorytety się zmieniają mając rodzine i to jest obrót o 180stopni.. Również pozdrawiam serdecznie😀

Kamil

Cześć Mateusz,
Dzięki za coś lżejszego i osobistego. Zauważam że myślimy podobnie i jesteśmy w podobnej sytuacji, pewnie dlatego tak bardzo siadł mi twój blog. Sam mam 29 lat i celowo wybrałem IT jako swoją branże z założeniem że w niej nie wytrzymam do 65 😉 Jesteśmy na podobnej ścieżce choć mnie lekko wyprzedasz stąd jeszcze chętniej będę Cię czytać. Sam osiągnąłem na razie nieźle zarobki i wciąż trzymam wydatki nisko. Nad umiejętnością inwestowania właśnie pracuje. Myślę że oszczędzam ok 50% na tą chwilę. Zdecydowałem się kupić mieszkanie co cofnęło mnie o dwa kroki ale moja wewnętrzna cebula nie pozwalała mi płacić 2k komuś za mieszkanie. Myślę że przy obecnych stopach to się zwróci a samo mieszkanie kiedyś zostanie wynajęte i trafi do rubryki “aktywa”. Podobnie jak Ty celuje w wiek 40 lat przy czym zakładam później będę pracować pół roku a przez drugie pół jeździć kamperem po świecie 🙂 Życzę powodzenia w realizacji twoich planów, w pewnym stopniu przecierasz mi ścieżkę 🙂

Kamil

Ps, w kontekście IKZE warto chyba dodać że etatowcy z dużymi zarobkami zyskują tam nie 19 a 32% oraz niedawno wprowadzone ppk.
PS2: Czytając komentarze widzę że tym wpisem obudziłeś pewnych czytelników. Moim zdaniem powinieneś założyć jakąś grupę na Facebooku i budować społeczność woku bloga. Poruszenie tej tematyki Cię wyróżniło więc to wykorzystaj. Jak chcesz rozwinąć tego bloga to musisz go skalować. Niedługo nie dasz rady odpisać każdemu czytelnikowi. Niech sami sobie odpisują na wzajem

Katarzyna

Hej Mateusz,
przede wszystkim chciałam Ci podziękować za każdy Twój wpis na blogu – Twoja rzetelność, profesjonalizm i zaangażowanie są pełne podziwu.

Idea, którą opisałeś również jest mi bliska, chociaż w Twojej modyfikacji zdecydowanie ‘widzę siebie’. Taka dygresja- pamiętam jak jeszcze na studiach, kiedy dorabiałam w ‘ciuchach’ motywowałam wszystkie moje koleżanki, żeby walczyły o podwyżki/ zmieniły pracę i zaczęły się rozwijać. Kilka lat później kiedy pracowałam już do korpo, to samo mówiłam moim kolegom deweloperom 🙂

Znak naszych czasów – ekonomia szczęścia, a odkładanie 70% zarobów może być efektem ubocznym.

Pozdrawiam,
Kaśka

Łukasz F

Ponownie, świetny wpis Mateusz! Szczególnie podoba mi się ujęcie statystyk, bo to faktycznie pokazuje, że więcej oszczędzają ludzie o większych zarobkach, bo ich na to zwyczajnie stać. Przynajmniej w tych procentach przestawionych.

Dla mnie priorytetem było zwiększenie mocy zarobkowych i udało się zejść z kosztami poniżej 50% zarobków przy jednoczesnym podnoszeniu standardu życiowego, ale tak jak piszesz – wszystko wymaga czasu.

Mam podobne cele, nie zależy mi specjalnie na takiej totalnej emeryturze w wieku 40 czy tam 50 lat, ale na wolności w wyborze wykonywanego zajęcia. Przecież praca może być super angażująca i stymulująca! 🙂

Powodzenia wszystkich oszczędzającym i inwestującym! 🙂

Dawid

Ja mam jeszcze inna strategie. Niestety droga zawodowa mi się nie udała – to prawda wykształcenie nic z automatu nie daje. Niestety cała historia kończy się na niskim dochodzie netto miesięcznym i przytaczane sumy są dla mnie abstrakcyjne :O dlatego by po części nadrabiać te straty dodałem sobie 6 dzień pracy w tygodniu oraz życzeniowo myślę o pracy do 69 roku życia. Oszczędzam i inwestuje 50% dochodów miesięcznie. Strategia FIRE mnie motywuje a odkładana suma oszczędności daje komfort psychiczny.

Arkadiusz B

Hej Mateusz. Świetny wpis – jak zwykle. Wyrazy uznania za tempo z jakim generujesz posty. Nadzwyczaj produktywny z Ciebie facet.
Ruchem FIRE i minimalizmem zajarałem się około 7 lat temu za sprawą bloga The Minimalist i Wolnego z WolnymByć – gorąco polecam obie strony.
Dziś jestem w stanie oszczędzić około 70% pensji, ale często łapią mnie wątpliości. Świadomie rezygnuje z dużego domu i szybkich aut które uwielbiam na rzecz pokaźnego portfela inwestycyjnego i z tego powodu często łapią mnie wątpliwości.
Co jeżeli rząd wprowadzi podatek katastralny i ubije moje nieruchomości na wynajem? Co jeżeli rządy spróbują konfiskować złoto (w końcu powtarzało się wiele razy chociażby w ostatnim stuleciu)? Co jeżeli zostanie wprowadzony podatek od majątku? Co jeżeli ta banda populistycznych idiotów przepchnie jakieś głupie ustawy niewelujace 30 lat oszczędzania?
Takie myśli czasem sprawiają że odechciewa mi się ciężkiej pracy w nadgodzinach i mam chęć pojacheć za zaoszczędzone pieniądzę na półroczne wakacje nowym kabrioletem 🙂

Arkadiusz B

Ważne, by nie zwariować :). Jeśli kiedyś zmienisz zdanie i zapragniesz swoją fortunkę wydać to…poczekaj kilka dni i jeśli dalej będziesz chciał szybkich aut to po prostu je kup :P.

Tutaj bardziej mi chodziło o to że lepiej tą kase przewalić, niż dać sobie ją skonfiskować (czy to bezpośrednio czy pośrednio przez wowołanie np. bardzo dużej inflacji, lub zmian w prawie).
Na te zmartwienia chyba nie ma recepty. No chyba że wyprowadzka do jakieś Szwajcarii, lub Austrii 🙂

RadekW

Tak jak wcześniej pisał Kamil, faktycznie tematyka FIRE jest wyjątkowa i cieszę się, że ją poruszyłeś. bardzo ciężko jest znaleźć cokolwiek w polskim internecie związanego z tym ruchem, nie mówiąc już do jakieś społeczności jak na reddicie. Niestety realia zagraniczne, inne konta do optymalizacji podatków itp sprawiają, że posty tam czytam bardziej dla odprężenia niż dla wyciągania wiedzy. Sam mam żonę i małe dziecko, oszczędzamy około 50% przychodów miesięcznie i planujemy przejście na emeryturę w okolicach 50 roku życia czyli za +/- 20 lat. Podpisuję się dwiema rekami za “Inwestomatową grupą FIRE” na np Facebooku 🙂 Jak zwykle dobry artykuł!

Łukasz

Temat ciekawy i osobiście aż tyle nie pracuje (odkąd urodziła mi się córka to staram się przynajmniej na razie nie pracować w ogóle w weekendy) natomiast faktycznie też odkładam dokładnie 70% swoich dochodów. Co prawda całość z tych pieniędzy nie jest przeznaczana na oszczędności ale wiele osób w komentarzach zastanawia się jak to możliwe żeby odłożyć tak dużą część swoich zysków to pomyślałem że podzielę się swoim pomysłem tym bardziej że długo dochodziłem do tego żeby to tak poukładać.

Przechodziłem przez różnego rodzaju budżet planery, zbieranie paragonów itp i nigdy nie przynosiło to oczekiwanych skutków. Odpuściłem to sobie i podszedłem do tematu trochę inaczej. Najpierw przeanalizowałem wszystkie wydatki kilka miesięcy wstecz i okazało się że wiele z nich to wydatki planowane ale nieprzewidziane. Jakie? Np. prezenty na święta czy inne okazje, ubezpieczenia mieszkania, auta itp, utrzymanie auta (np. wymiana opon, oleju itd), wakacje itd itd. Spisałem wszystkie takie wydatki na cały rok i okazało się że jest ich sporo ale w przypadku większości z nich dokładnie wiemy kiedy możemy się ich spodziewać a więc możemy wcześniej już odkładać drobne kwoty na konkretny cel. Podzieliłem więc moje finanse na 4 grupy: Wydatki domowe, wydatki na mieszkanie, cele (to o czym pisałem wcześniej), oszczędności. Najpierw przekazuje około 50-55% swoich dochodów na konto oszczędnościowe (w myśl zasady “najpierw zapłać sobie!”, później przygotowuję listę takich drobnych celów i tu staram się żeby nie wyjść poza 15-20% a pozostałe 30% pozostawiam na mieszkanie i wydatki domowe. Cele traktuje również jako oszczędzanie bo często są tam także zachcianki na które nie chcę wydać od razu większej sumy typu rower, ekspres do kawy itd. Pod koniec miesiąca przygotowuje taki budżet i dzielę pieniądze na różne konta żeby mieć później historię co się działo w danym miesiącu i ile pieniędzy na co poszło.

System u mnie się sprawdza bardzo dobrze, i dzięki takiemu podejściu przede wszystkim wydatki stały się bardziej przemyślane. Nie kupuje nowego telefonu jeśli widzę że nie mam wystarczająco pieniędzy aby dodać kolejny cel.
Ostatnim krokiem jest reinwestycja i ta część u mnie leży natomiast już nad tym pracuję więc pewnie za pare lat będzie to lepiej wyglądać 😀

Łukasz

Dokładnie, kiedyś też miałem takie podejście że na twardo ucinałem jakąś część wypłaty i przekazywałem na oszczędzanie/inwestowanie ale po założeniu rodziny okazało się że taki twardy system się nie sprawdza (przynajmniej u mnie) bo wystarczy że dziecko zachoruje i już się to wszystko rozjeżdża bo nagle brakuje Ci kasy na leki itp. Z drugiej strony w takim podejściu lepszym jest to że nie tracisz czasu na planowanie wydatków. Ja zawsze jak próbowałem zaplanować budżet to się okazywało że czegoś tam nie wziąłem pod uwagę albo miałem problem z kontrolowaniem tego więc jedyne co planuje to jak rozlokować miesięczny dochód na każdą z tych grup. Jak już odłożę na oszczędności i zapłacę rachunki to wiem jaka kwota zostaje mi na przyszły miesiąc + cele i staram się na to nie poświęcać zbyt dużo czasu. Tak czy inaczej nie ważne jaki system obierzesz, istotne jest żeby działał :)!

Kamil

Mam podobne przejścia i swój działający system.
Też kiedyś miałem wielkiego excela do planowania miesięcy i całego roku nad którym spędzałem dużo czas a później nie mogłem się doliczyć co gdzie poszło i księgowałem jedne pieniądze kilka razy.

Przeszedłem na podejście gdzie mam 4 konta bankowe (no cóż):

  • główne
  • mieskaniowe
  • inwestycyjne
  • celowe

Na konto główne dostaję wypłatę. Zaraz po tym uruchamiają się automatyczne przelewy na pozostałe konta. Na karcie zostaje małą kwota na drobne przyjemności.

Mieszkaniowe: na nie wpływa kwota raty + naddatek na meble i przyszły remont

Inwestycyjne: Połączone z IKE/IKZE i maklerem. Odpada problem re-inwestowania bo dywidendy od razu na niego wpływają.

Celowe: wewnątrz niego mam subkonta i kolejny poziom automatycznych przelewów. Na wakacje, zachcianki, hobby, wydatki związane z samochodem,poduszka bezpieczeństwa, wydatki na ochrone zdrowia.
Do tego konta mam też podpiętą drugą której używam do podstawowych wydatków. Pieniądze z celów nie są dostępne z poziomu karty.

Dzięki temu również poświęcam 0 minut na planowanie i mam porobione budżety.

Łukasz

Polecam założyć sobie jeszcze jedno konto na które będą wpływać wszystkie dochody. U mnie zdarzało się czasem ze miałem dodatkowe zlecenia albo jakieś premie i nagle okazywało się ze np w tym miesiącu zamiast kwoty X mam do wydania 2x więcej i zamiast to oszczędzić to szło na glupoty. Teraz wszystkie wpływy (moje i żony) są na jedno konkretne konto a potem już dalej lecą przelewy na pozostałe konta. Nawet jeśli wpadną jakieś premie to na karcie i tak tego nie widze bo miesięcznie przelewam na konto z karta mniej więcej stała kwotę 🙂

Adam

Cześć Mateuszu,

gratuluje kolejnego mega interesującego wpisu na blogu. To naprawdę ogromna przyjemność czerpać stąd wiedzę i poszerzać swoje horyzonty.

Odnośnie filozofii FIRE, sprawdziłem z ciekawości swój budżet za ostatni miesiąc i ku mojemu zdziwieniu, około 66% zarobionej kwoty przeznaczyłem na szeroko pojęte oszczędności i inwestycje. Odkąd prowadzę budżet, maksymalnie staram się schodzić z wydatków, ale zawsze jest w nich miejsce na część chociażby altruistyczną.

Dzięki Twojej serii o ETF i konkretnym wskazówkom, jestem bliski zakupu pierwszych papierów wartościowych. Zatem możesz być spokojny, że Twoja misja edukacyjna jest świetna i daje realne efekty.

Chcę Cię jednak zapytać o coś co zwróciło moją uwagę we wpisie.
Chciałbym poznać Twoją szerszą opinie na temat książek Panów R.Kiyosakiego i A.Robbinsa. Nie ukrywam, że były to moje pierwsze książki “otwierające oczy”.
Jakie jest Twoje zdanie na ich temat i dlaczego jak sam stwierdziłeś, nie poleciłbyś ich publicznie na blogu ?

Pozdrawiam

Moi

Bardzo ciekawy wpis:) zastanawiam się jednak ile % ludzi w społeczeństwie ma możliwość odkładać 70 czy choćby 60% swoich zarobków. (A ile z nich ma dodatkowo taka chęć to już pewnie cała historia…).

I czy jest możliwe „zaradnością” skwitować to ze ktoś zarabia dużo np. Pracując w korpo w IT. Wiem ze to wymaga bardzo wielu różnych cech i umiejętności żeby pracować w tych czasach w IT i nie każdemu się chce szkolić w tym kierunku. Wielu może nawet by chciało, ale ułamek będzie mieć odpowiednie predyspozycje np. Intelektualne:)

Pisze to tutaj bo rozumiem, ze odbiorcy tego bloga to te 3-5% które „stać na to” żeby rozważyć chęć do dołączenia do ruchu FIRE. Jakbym się uparła to może bym i „dołączyła” ale wciąż oszczędzanie na poziomie 30% moich zarobków mi wystarczy, plus „nie czucie się uwięziona w korpo”:) Może jestem zbyt mało wkręcona w inwestowanie. A może nie widzę specjalnego celu w gromadzeniu $$$ VS życiu tu i teraz 🙂 czego Tobie tez życzę (tego „tu i teraz”).

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez Moi
Tomek

Hej, bardzo spodobał mi się Twój blog – właśnie czegoś takiego szukałem dla mnie! Na pewno będę zaglądał i chętnie przesłucham Twoje podcasty.:)
Mam podobną sytuację i wiek co Ty, pracuję w IT w dużym mieście, odkładam ok 50-60% dochodu z jednoczesnym nie oszczędzaniu na fajnych zagranicznych wakacjach.
Koncepcja FIRE bardzo ciekawa. Ciekawi mnie jak odniesiesz się do dwóch kwestii:

  • Odnoszę wrażenie, że FIRE jest skierowana głównie dla osób samotnych. Sam piszesz, że myślisz o dzieciach dopiero po przejściu na emeryturę (~40 lat) – osobiście wydaje mi się, że jest to trochę za późno na dzieci. A jak wiadomo dzieci = wydatki.
  • Dom / mieszkanie. W dużym mieście albo na obrzeżach to koszt 500 tys++ PLN. Oczywiście w małych miastach jest taniej, ale załóżmy, że pracujemy w korpo w bardzo dużym mieście. Taki wydatek bardzo wpłynie na realizację koncepcji FIRE, np. uzbierałem 1 mln PLN i większość przeznaczę na kupno domu – wtedy trzeba będzie zacząć zbieranie od nowa 🙁 Nawet po przejściu na emeryturę, kupno domu wpłynie na kontynuację koncepcji (procent składany nie działa już tak pięknie).

Osobiście będę stosował jakąś hybrydę (imo inaczej się nie da), ale sama idea oszczędzania większości swoich zarobków jest mega.

P.S. Ordered List w komentarzach (po opublikowaniu) nie działa 🙂

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez Tomek
Tomek

Naprawdę to napisałem? 😛 Daj znać gdzie to poprawię. Myślę o dzieciach w perspektywie 1-2 lat, po prostu jeszcze ich nie mam.

Piszesz o tym wyżej w komentarzu:

W tym przypadku “całe szczęście”, że najpierw obrałem ten cel, a dopiero później planuję dzieci.

No chyba, że źle to zrozumiałem…

Według mnie największym błędem finansowym młodych Polaków jest kredyt hipoteczny w młodym wieku, lub (co gorsza) wyrzucanie gotówki na dom/mieszkanie przy tak niskich stopach procentowych.

Serio? Największym finansowym błędem jest kupno mieszkania / domu za gotówkę? Uwierz mi, młodzi Polacy robią dużo gorsze finansowe błędy 😉

Pamiętaj, że tak skrajnie niskie stopy procentowe mamy od 1-3 miesięcy, a kredyt bierzemy na 30 lat… Myślę, że finansowym błędem jest niezdawanie sobie sprawy, że stopy procentowe mogą gwałtownie wzrosnąć (było dużo takich przypadków w przeszłości, np. patrz Turcja kilka lat temu).
Lepszym podejściem wg mnie jest kredyt o stałym oprocentowaniu, który staje się coraz bardziej dostępny w Polsce.

Teraz chyba już zrozumiałem, ze kupno domu nie wpisuje się w koncepcje FIRE – dzięki za komentarz!

Tomek

Miałem na myśli, że po rozpoczęciu kariery najpierw przez parę lat “walczę” o swoje finanse, a dopiero potem planuję dzieci. Zauważ, że nie napisałem nigdzie, że “dzieci planuję po osiągnięciu celu”, ale po jego “obraniu” ;).

Ok, teraz zkumałem. Wyjaśnione. 🙂

Może wyjaśnię moje podejście pewną analogią: potrafię osiągnąć na inwestycji jakieś 10,2% brutto rocznie (oczywiście jest to mniej lub więcej każdego roku, ale na tyle się póki co uśrednia). Stopy procentowe od kilku lat były na poziomie ok. 1,5%, a kredyty całościowo kosztowały ok. 3,2% rocznie (już z marżą i ubezpieczeniem, mowa tu o RRSO).

Mimo ryzyka wzrostu stóp procentowych, bo – tak jak piszesz – takie ryzyko jest zawsze to w moim przypadku najbardziej opłacalnym jest kupić mieszkanie okazyjnie na kredyt i najwyżej nadpłacić go kapitałem po “dobrym roku” na giełdzie.

Mam nadzieję, że czujesz o co mi chodzi. Zakup domu/mieszkania nie jest błędem, ale jego finansowanie gotówką, którą umiem obracać na wyższym procencie niż płacę bankowi za kredyt jest sporym błędem.

I jak najbardziej się zgadzam, “czuję” i popieram – dla Ciebie jest to dużo korzystniejsze. Wierzę też, że umiesz zrównać się (lub pokonać) rynek, zarabiając średnio 10,2% przez te dwadzieścia kilka lat. I tego Ci życzę.

To z czym się natomiast nie zgadzam to sformułowanie, że “błędem finansowym młodych Polaków jest (…) wyrzucanie gotówki na dom/mieszkanie przy tak niskich stopach procentowych.”. Zauważ, że tutaj odnosisz się już nie do siebie, ale do szerszej grupy Polaków. Nie wszyscy są (jeszcze) tak wyedukowani finansowo jak Ty i podejrzewam, że sporo osób nie osiągnie stopy zwrotu o której piszesz. Ba, mogą nawet stracić, jeśli nie mają odpowiedniej edukacji, szczęścia i doświadczenia (emocje). Jak ktoś nie umie obracać gotówką i woli spać spokojnie to kupienie mieszkania/domu za gotówkę nie będzie finansowym błędem.

Mam nadzieję, że wyjaśniłem nieporozumienie i trzymam kciuki za edukowanie Młodych Polaków!

W załączeniu wykres zmian stopy procentowej w Polsce za ostatnie 22 lata (mniej więcej tyle co długość kredytu), tak jakby ktoś nie dowierzał, że stopy mogą być wyższe 😉

stopy.png
Tomek

Hej Mati,

Będę polemizował dalej, bo nie ma znaczenia poziom wiedzy mój, Twój czy większości młodych Polaków. To, czy coś jest błędem jest… ekhem, obiektywne matematycznie i ciężko z tym dyskutować. Wzrost stóp procentowych jest tożsamy ze wzrostem oprocentowania lokat, obligacji oraz (zazwyczaj) cen akcji na giełdach, a więc niezależnie od edukacji inwestora/osoby oszczędzającej, kupując indeks amerykański będzie on lub ona w stanie spokojnie pobić koszty kredytu hipotecznego niezależnie od stóp procentowych.

Pominę filozoficzne rozważania co jest błędem, bo wydaje mi się to indywidualną sprawą, a i tak pewnie dowiemy się za 20-30 lat 😉

Co do powyższej teorii:

  • wzrost stóp procentowych w Polsce nie pociąga za sobą wzrost cen indeksu amerykańskiego (bo niby dlaczego? Amerykanie mają własne stopy procentowe i nie dbają o takie Państwo jak Polska)
  • dochodzi ryzyko walutowe

Rozgadałem się, a wpadłem tutaj tylko po poradę. Dzięki za komentarze. 🙂

Pozdrawiam,
Tomek

Dorota

Super wpis, a komentarze też świetne. Pierwszy raz słyszę o ruchu FIRE, a to w zasadzie fajne ogarnięcie życia. Single mogą planować, sporo oszczędzać ale gdy jest rodzina wygląda to inaczej. Dzieci naprawdę dużo kosztują i koszty rosną. Trudno jest wtedy oszczędzać dużo nawet przy dużych zarobkach. Na początku kariery zawodowej oszczędzałam z mężem może 40 % dochodów. Później mimo intensywnej pracy (po 2 miejsca pracy), jeszcze mniej bo wydatki-kształcenie dziecka, wycieczki itp. Dopiero około 50 rż udaje nam się oszczędzać około 70 %zarobków. No teraz znów spadek z powodu koronawirusa i myślę że potrwa to do stworzenia szczepionki. Chcę i muszę pracować do 65rz.Taki plan bo chcę żyć na bardzo dobrym poziomie. No i zyski z inwestycji to mój problem. Z wynajmu mieszkania przez 5 lat miałam 5% rocznie netto, ale pozbyłam się tej nieruchomości-po 5 latach musiałabym zrobić remont i to duży. Śledzę blog, może coś mi wyjdzie lepszego. Pozdrawiam i czekam na więcej

Ppp

Niczym molierowski mieszczanin właśnie się dowiedziałem, że mówię prozą – tj. realizuję plan FIRE, choć nawet nie wiedziałem o jego istnieniu. Różnica polega tylko na tym, że o ile oszczędzałem od 17 roku życia, o tyle znacząco inwestuję od niedawna. Emerytura w wieku 50-55 lat może się udać.
Pozdrawiam.

Greg

Jestem kolejnym nieświadomym członkiem klubu FIRE. Z tym, że chyba starszym od większości komentujących, bo mam dobrze ponad 50 lat. Czyli jestem w wieku, kiedy powinienem przejść na zasłużoną i wypracowaną emeryturę. Przynajmniej tak myślałem 30 lat temu. Zebrałem kapitał, który spokojnie mi na to pozwala. I co? I pracuję dalej. Bo w międzyczasie zdobyłem wiedzę i doświadczenie, które pozwala mi robić to co lubię i dostawać za to naprawdę przyzwoite pieniądze. Trudno mi sobie wyobrazić, żebym nagle nic nie robił. Mimo to jedna rzecz jest piękna: świadomość, że w każdej chwili, bez żadnych konsekwencji, mogę powiedzieć pas. I powiem tak: FIRE jest nie po to, żeby wcześniej pójść na emeryturę; służy temu, żeby MÓC wcześniej pójść na emeryturę. Czyli daje wolność. Tego się nie da przecenić.
PS Świetny blog. Trafiłem tu jakiś czas temu przez przypadek i teraz regularnie zaglądam. Tak trzymać!

Artur

Cześć,

W mojej ocenie przyjęcie “założenie rocznej stopy zwrotu 8,1% netto” jest mało realne. Nie pamiętam dokładnych danych historycznych ale za ostatnie 70 lat SP500 miał stopę zwrotu około 5,5% po inflacji.

Czyli chciałbyś pobijać rynek co nawet Warrenowi Buffettowi nie zawsze się udaje.

Dodatkowo jak zrozumiałem Twój horyzont inwestycyjny obejmuje tylko ostatnią dekadę, czyli niekończącą się hossę. To dość mocno przekłamuje światopogląd.

A co jeżeli świat wpadnie w stagnację, albo będziemy mieli recesję taką jak miała miejsce na przykład w Japonii?

Ale, ale zaraz powiesz. Zawsze jest jakiś rynek który zarabia. Tak, oczywiście, ale przy założeniu że umiesz w niego wejść i wyjść w odpowiednim momencie. Czyli wracamy do punkt 1, gdzie zakładasz że jesteś lepszy niż inni gracze na rynku 🙂

Nie zrozum mnie źle, bardzo podoba mi się Twój wpis. Sam wierzę we wczesną emeryturę. Uważam, tylko że potrzeba znacznie więcej kapitału, a założenia powinny być bardziej realistyczne. A może i przewidywać czarny scenariusz. Sam pamiętam dot com bubble. Zobacz, minęło 20 lat a Intel się jeszcze nie podniósł.

Pozdrawiam serdecznie i życzę wiele dobrego,

Artur

Zakładam, że ważniejsza od zysku jest ochrona kapitału, a co za tym idzie należy skupić się na zarządzaniu ryzykiem. Inflacja jest jednym z ryzyk.

Uważam też że łatwiej zarabia się pieniądze, niż je inwestuje. Bo na swoją pracę mamy większy wpływ niż na rynek.

Pobijanie rynku jest bardzo, bardzo trudne, a robienie tego przez dekady jest niemożliwe.

Dlatego moje założenia dla średniej rentowności przez wiele lat są takie:

  • 0% powyżej inflacji -> wynik dobry
  • 4-5% powyżej inflacji -> wynik bardzo dobry
  • 6-8% powyżej inflacji -> wynik świetny
  • 9%+ powyżej inflacji -> wynik wybitny

Nie uważam się za świetnego ani wybitnego inwestora. Dlatego jeżeli w okresie 2 dekad uzyskam 4% to traktuje to jako sukces.

Należy tak założyć swoje koszty emerytalne by uwzględnić, że średnia rentowność będzie raczej w dolnych widełkach. Jeżeli uda się zarobić coś więcej to tylko jako bonus, a nie cześć strategii.

Dodatkowo mogą wystąpić inne niebezpieczeństwa, typu przejście na emeryturę w czasie wieloletniej bessy itd. Ale to już inny temat.

Czym prostsza strategia tym lepsza. Dlatego policzyłbym ile potrzebujemy kapitału i pomnożył to przez 2.

Takie życie.