You are currently viewing Akcje (2/10) – Jak analizować akcje spółek? Podstawy analizy fundamentalnej

Akcje (2/10) – Jak analizować akcje spółek? Podstawy analizy fundamentalnej

Czy sprawozdania finansowe mogą zaciekawić?

Książek, wpisów na blogach i artykułów o analizie finansowej jest w internecie naprawdę wiele, ale większość z nich „wałkuje” suchą teorię, przedstawiając czytelnikowi mnóstwo bogatej, ale niekoniecznie kluczowej treści. Moją ambicją będzie zatem uproszczenie analizy fundamentalnej do koniecznego minimum, aby pokazać Ci jak analizować akcje spółek w sposób prosty i bezbolesny, ale wystarczający do wykonania pierwszej analizy na własną rękę. Zarówno Benjamin Graham, jak i Warren Buffett, Charlie Munger czy Howard Marks w swoich książkach (znajdziesz je w polecanych) wielokrotnie podkreślali, że sztuką nie jest komplikować metodę analizy spółek giełdowych, a uprościć ją tak bardzo jak to tylko możliwe. Proste metody często bywają najefektywniejsze, więc wprowadzeniem do nich musi być możliwie mało skomplikowany wpis.

Pułapką, którą mało doświadczeni inwestorzy często zastawiają na samych siebie jest niepotrzebne komplikowanie sobie procesu analizy sprawozdań finansowych poprzez wyszukiwanie „na siłę” kilkuset wskaźników i podczas swoich analiz branie pod uwagę ich wszystkich. Gdy w 2012 roku przeprowadzałem swoje pierwsze analizy akcji, zakładałem, że skoro istnieje kilkadziesiąt wskaźników finansowych to efekt analizy będzie tym bogatszy i bardziej dokładny im większej liczby wskaźników użyję. Nic bardziej mylnego, bo inwestowanie jest proste (ale niełatwe) i największym problemem jest właśnie nadmierne komplikowanie sobie procesu, bo „inni tak robią”. Często utrudniając sobie analizę „brzmimy bardziej profesjonalnie”, ale wartość dodana, która za nią idzie jest naprawdę niewielka. Dokładnie z tego powodu w tym wpisie chciałbym Ci zaproponować alternatywę.

W tej serii nie będziemy zatem usiłowali pobić rekordu Guinessa w dokładności analizowania sprawozdań, a zamiast tego podejdziemy do tematu w sposób prosty, praktyczny i możliwie zachęcający do dalszej nauki. W tym wpisie omówimy podstawy czytania sprawozdań finansowych, by przygotować grunt na części 4, 5 i 6 serii, w których przeprowadzimy praktyczne case studies, korzystając z wiedzy, którą nabędziemy czytając dzisiejszy wpis. Do zrozumienia treści tego tekstu nie będzie potrzebne ani wykształcenie finansowe, ani ekspertyza w księgowości, więc każdemu zainteresowanemu kwestii oceny zdrowia finansowego spółek zalecam po prostu kontynuować czytanie.

Podcast

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na jakie trzy główne części dzieli się sprawozdanie finansowe spółki.
  • Jak czytać rachunek zysków i strat, bilans oraz rachunek przepływów pieniężnych.
  • Jakie wskaźniki finansowe pomogą Ci w zrozumieniu sytuacji finansowej analizowanej spółki.
  • Na co zwracam uwagę analizując sprawozdania finansowe i dlaczego.

Podstawy analizy fundamentalnej

Zacznijmy od tego, że analiza fundamentalna jest tylko jedną z wielu metod wyceny spółek, a sam preferuję ją ze względu na moje zamiłowanie do liczb i „zaczepienie” w kondycji finansowej firmy, która jest dość łatwo „mierzalna”. Przyznam, że wszystkie sposoby szacowania wartości przedsiębiorstw z perspektywy inżyniera przypominają raczej sztukę niż naukę i „ilu ekspertów, tyle metod”, z których żadna nie gwarantuje oszczędzającemu dobrego wyniku inwestycyjnego. Z moich obserwacji wynika, że większość inwestorów wybiera raczej bardziej miękkie metody analizy akcji, do których należą analiza techniczna i analiza behawioralna. Ta pierwsza polega na czytaniu z wykresów przeszłych zmian cen spółek, zaś ta druga na jak najlepszym „rozpracowaniu” psychologii tłumu i próbie podążania za trendem.

Sam wolę przy analizie akcji nie zapominać, że nie usiłuję wycenić tickera (skrótu giełdowego spółki), zaś „żywy organizm”, jakim jest działające gdzieś na świecie przedsiębiorstwo. Właśnie to jest podstawą mojej metody prostej analizy fundamentalnej, w której tajniki spróbuję Cię wprowadzić w tym i w kolejnych wpisach z tej serii. Często słyszymy, że „większość nie może się mylić”, jednak na giełdzie czasami poprawne byłoby stwierdzenie do niego dokładnie odwrotne. Większość myli się (w krótkim terminie) dosyć często, a ceny akcji podyktowane są głównie emocjami, które mają tendencję do oscylowania między skrajnym pesymizmem, a skrajnym optymizmem lub – jak wolisz – między paniką, a euforią. W tym całym szaleństwie odrobinę spokoju może zapewnić inwestorowi właśnie analiza fundamentalna.

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam jeszcze więcej przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu!

Dlaczego analiza fundamentalna?

Dlaczego podczas wyceny domu lub mieszkania pod wynajem naturalnym głównym kryterium jest prognozowana miesięczna lub roczna stopa zwrotu z inwestycji, a kupując akcje spółki bardzo często nie zastanawiamy się ile może ona wygenerować dla nas pieniędzy w przyszłości? Dlaczego tak często kupujemy akcje spółek tylko dlatego, że rosną ich ceny na giełdzie? Choć często dynamiczny wzrost ceny akcji spowodowany jest czynnikami fundamentalnymi, a więc np. polepszeniem wyników finansowych lub wzrostem znaczenia spółki w segmencie rynku, to zwykle jest on jednak dyktowany emocjami inwestorów. Wracając do analogii związanej z rynkiem mieszkaniowym: czy kupiłbyś mieszkanie w centrum miasta, gdyby z Twoich kalkulacji wynikało, że przyniesie Ci ono 1% zwrotu rocznie, podczas gdy mieszkanie na przedmieściach gwarantowałoby w kolejnych latach 4% rocznego zwrotu? Prawdopodobnie nie, ale dodajmy tej sytuacji nieco kontekstu.

Celowo nie napisałem wcześniej, że inwestycja w mieszkanie w centrum jest obecnie mało rentowna z uwagi na wysoki, wynoszący ponad 50%, wzrost cen mieszkań w ciągu ostatnich 5 lat. Dodam też, że mieszkania na przedmieściach podrożały w tym okresie jedynie o skromne 20%, więc – z uwagi na to, że ich cena wolniej rośnie – inwestorzy są nimi mniej zainteresowani. Mamy tu więc do czynienia z psychologią tłumu, który mając do wyboru szybki i „pewny” zysk w postaci inwestycji w mieszkanie w centrum zupełnie ignoruje bardziej rentowne w długim terminie, ale niemodne mieszkania w suburbiach. Zbyt często przeszłe zyski wydają się zapowiadać te przyszłe, a zarówno akcje, jak i mieszkania, a nawet kryptowaluty nie dają gwarancji przyszłego zysku, o czym każdy świadomy inwestor powinien pamiętać.

Analiza fundamentalna to narzędzie, które umożliwia inwestorowi znalezienie „wartości wewnętrznej” aktywa, niezależnie czy jest to mieszkanie na wynajem czy spółka giełdowa. Wybór mieszkania na przedmieściach byłby tym, co w świecie inwestowania nazywamy inwestowaniem w wartość (ang. value investing), które bardziej praktycznie opiszemy w części 4 tej serii. Do analizy fundamentalnej można podchodzić od wielu stron i – jak wcześniej pisałem – jest ona raczej sztuką, niż rzemiosłem i nawet bardzo ambitny i biegły w liczbach analityk uczy się jej przynajmniej przez kilka lat, najczęściej kończąc z metodą prostszą niż ta, z której korzystał na samym początku. W inwestowaniu wszystko jest relatywne, więc warto najpierw rozeznać się w konkretnym segmencie rynku, porównując spółki ze sobą przy zastosowaniu analizy porównawczej.

Czym jest analiza porównawcza?

Jako, że nazwałem ten wpis „podstawy analizy fundamentalnej” to pozwolę sobie prezentować pewne koncepty na przykładach z wymyślonymi przez siebie samego danymi. Weźmy trzy spółki, które działają w tym samym segmencie rynku, przy czym jedna z nich (spółka 1) dopiero zaczyna, a inna (spółka 3) ma już mocną i ugruntowaną pozycję na rynku. W rezultacie zarówno przychody i zysk z działalności spółki trzeciej są zdecydowanie (pięciokrotnie) wyższe niż te, które notuje spółka pierwsza oraz ponad dwukrotnie wyższe od spółki drugiej:

Jak analizowac akcje spolek Analiza porownawcza2

Na tym poziomie wydawać by się mogło, że spółka trzecia stanowi najlepszy materiał inwestycyjny. Ma ona najwyższe przychody, najwyższy zysk, a więc istnieje szansa, że to ona dominuje swój segment rynkowy i to ona ma przed sobą najbardziej świetlaną przyszłość. Wobec tego wydaje się ona na pierwszy rzut oka najlepszą inwestycją, bo inwestycja w większe spółki niesie za sobą zwykle większą dozę pewności i mniejsze ryzyko. Analizy fundamentalnej nigdy jednak nie powinno robić się w sposób równie powierzchowny. Porównując sam przychód i zysk netto firm nie dowiedzieliśmy się o nich niczego poza skalą ich działania, a bardziej doświadczeni inwestorzy wiedzą, że nawet jej nie poznamy jedynie za pomocą tych dwóch wartości. Warto więc zainteresować się analizą wskaźnikową, by porównać trzy omawiane firmy w tym konkretnym momencie ich działalności, sprowadzając je do wspólnego mianownika.

Czym jest analiza wskaźnikowa?

Każdy, nawet mało doświadczony inwestor intuicyjnie czuje, że ciężko analizować spółki bez wzięcia pod uwagę obecnych cen ich akcji. Cena akcji sama w sobie niewiele znaczy, ale po pomnożeniu przez ich liczbę, daje kapitalizację, czyli wartość giełdową spółki. To na tyle inwestorzy giełdowi obecnie wyceniają spółkę, więc warto słowo „kapitalizacja” zrozumieć i zapamiętać.

Alternatywnie, możemy pozostać przy cenie pojedynczej akcji z zastrzeżeniem, że wyniki finansowe spółki (przychody, zysk netto) warto sprowadzić wtedy do poziomu jednego udziału. Otrzymujemy tym sposobem przychód na akcję i zysk na akcję, które w połączeniu z obecną ceną akcji dają już pewien wyznacznik tego czy spółka jest obecnie wyceniana tanio czy drogo:

Jak analizować akcje spółek - Analiza wskaźnikowa1

Wskaźnik ceny do zysku (C/Z, po angielsku P/E, czyli Price to Earnings) to jeden z najprostszych (ale też najmniej doskonałych) sposobów na określenie czy firma jest obecnie droga czy tania. Obliczając wskaźnik Cena/Zysk ustalamy ile po obecnej cenie akcji kosztuje nas jeden złoty/dolar/euro zysku netto (wyniku już po zapłaceniu podatków) spółki. Im mniej, tym lepiej, ale zwyczajowo „przyjęło się”, że wszystko w przedziale między 5, a 20 oznacza względnie rozsądnie wycenioną spółkę.

Jak rozumieć C/Z? Dla przykładu spółka 3 oferuje 7 zł obecnego zysku netto po cenie 70 zł za akcję, a więc jej C/Z wynosi 10. Z perspektywy potencjalnego inwestora oznacza to mniej więcej:

Jeśli kupię akcje spółki po dzisiejszej cenie to – zakładając stały zysk netto wynoszący tyle, co w ostatnich 4 kwartałach – spółka zwróci mi się (podwoi swoją wartość) w 10 lat.

W tym miejscu należy zrobić stop, ponieważ nawet przy utrzymaniu zysku na akcję na podobnym poziomie przez kolejne 10 lat inwestor nie ma żadnej gwarancji, że inwestycja w tę spółkę istotnie zwróci mu cały zainwestowany kapitał. By do tego doszło i aby inwestor podwoił pieniądze zainwestowane w spółkę notowaną ze wskaźnikiem C/Z wynoszącym 10, są tylko dwie możliwości:

  • Gdyby spółka wypłacała 100% zysku netto w postaci dywidendy to po 10 latach posiadacz jednej akcji otrzymałby 70 złotych dywidendy brutto, czyli tyle za ile początkowo kupił akcje przedsiębiorstwa. Po podatku Belki byłoby to tylko 81% tej kwoty, czyli 56,70 złotego, więc na pełen zwrot zapłaconej ceny musiałby poczekać nie 10, a około 13 lat.
    • Problem #1: szansa na to, że przyszły zysk będzie dokładnie równy temu z ostatnich 4 kwartałów jest praktycznie zerowa.
    • Problem #2: spółek, które wypłacają 100% zysku netto w postaci dywidendy w sposób nieprzerwany jest naprawdę niewiele.
    • Problem #3: nawet jeśli spółki dzielą się całym zyskiem to niekoniecznie jest to dobre dla ich rozwoju.
  • Jeśli spółka nie wypłaca dywidend to jedynym sposobem na zwrot 100% zainwestowanych środków jest… sprzedaż jej akcji, gdy podwoją swoją wartość, a więc będą notowane za 140 zł, czyli za dwukrotność ich ceny zakupu przez inwestora.
    • Problem #4: jak pewnie się domyślasz: jako inwestor indywidualny masz bardzo niewielki wpływ na cenę akcji, więc pozostaje cierpliwie czekać, by zrealizować kiedyś tak duży zysk.
    • Problem #5: nawet jeśli firma osiągnie kiedyś ten pułap notowań to nie masz żadnej gwarancji, że sprzedaż jej akcji będzie dobrym ruchem. Zanim to zrobisz musiałbyś przeanalizować „nowe” fundamenty i – przed ewentualną sprzedażą jej akcji – zdecydować czy firma jest przewartościowana.

Czy spółka 3 jest najlepszym zakupem, ponieważ jej obecny wskaźnik C/Z jest najniższy spośród trzech prezentowanych tu firm? Czy firma notowana ze wskaźnikiem ceny do zysku wynoszącym 10 będzie zawsze lepszym zakupem od firmy notowanej z C/Z 15 (spółka 1) lub C/Z 20 (spółka 2)? Oczywiście, że nie, bo poza obecną sytuacją dla inwestora powinien liczyć się także (a może przede wszystkim?) potencjał wzrostu przedsiębiorstwa, który ocenić możemy między innymi na podstawie historii jej działalności.

Czym jest analiza dynamiki?

Mimo, że jestem raczej inwestorem w wartość (value) i dywidendy (yield) to zwykle bardzo interesuje mnie wieloletnie ujęcie wyników konkretnej spółki, a nie ich jednorazowy/jednoroczny odczyt. Mimo, że przeszłe wyniki nie są najlepszym prognostykiem przyszłości to jednak pozwalają nam zobaczyć obecne zyski/straty w pewnym kontekście. W przypadku analizy spółki muszę znać jej historię, by stworzyć sobie odpowiednią narrację pod dalszą analizę, co chyba najlepiej pokazać na przykładzie.

Wróćmy do naszych 3 spółek, z których trzecia wydawała się nie dość, że największa to jeszcze najlepiej (najtaniej) wyceniona. Wielu inwestorów niewiele myśląc pobiegłoby na zakupy, kupując jej akcje i ciesząc się z „dorwania okazji”. Byłby to ogromny błąd, bo nie wiedzieliby czy ta „okazja” jest sprzedawana na promocji dlatego, że ludzie o niej nie słyszeli czy dlatego, że np. jest źle zarządzana i traci swoją pozycję na rynku. Jak sprawdzić czy przedsiębiorstwa się rozwijają? Najlepiej zestawiając ich wyniki finansowe nie z jednego, a z kilku ostatnich lat:

Jak analizować akcje spółek - Analiza dynamiki

W swoich analizach zawsze patrzę przynajmniej 5 lat wstecz i nie wyobrażam sobie bazować decyzji o zakupie lub sprzedaży akcji spółki wyłącznie na kilku ostatnich kwartałach. Czy gdy patrzysz na powyższe dane finansowe to spółka 3 stale wydaje Ci się lepszym zakupem od relatywnie droższej spółki drugiej? Decydując się na zakup spółki trzeciej kupowalibyśmy za 70 złotych 7 złotych zysku netto, który jednak od 3 lat spadał wraz z przychodami spółki, co może oznaczać kurczenie się jej biznesu lub przejściowe problemy.

Wybierając spółkę drugą płacilibyśmy za 1 złotówkę zysku netto dwukrotnie więcej niż w przypadku jej większej konkurentki, ale jej wzrost przychodów i zysku w ostatnich 3 latach wygląda naprawdę imponująco. Warto tę sytuację zapamiętać, by zrozumieć dlaczego inwestorzy czasem płacą za 1 złotówkę zysku 20 złotych, a innym razem 5, 10, lub 15 złotych. Nie brak na giełdzie spółek, za których złotówkę zysku płaci się nawet jej 100-krotność, ale dotyczy to zwykle spółek o ogromnym potencjale spekulacyjnym, czyli „gorących firm”, o których wszyscy mówią, które jednak nie zawsze stanowią najlepszy zakup długoterminowy.

Jak analizować akcje spółek?

Dokonując na co dzień wielu analiz sprawozdań finansowych spółek zawsze starałem się patrzeć szerzej niż na same liczby. Istotnie, sprawdzenie podstawowych wskaźników finansowych spółki bywa dobrym początkiem wyceny jej papierów wartościowych oraz oceny jej potencjału, ale według mnie nigdy nie powinno się kończyć na liczbach. Jeden z moich inwestycyjnych guru i wieloletni partner inwestycyjny Warrena Buffeta – Charlie Munger – w swojej książce (Poor Charlie’s Almanack, trudno dostępna w Polsce) wielokrotnie wspominał jak uczył Warrena wybierać nie tylko spółki tanie, ale także te przyszłościowe.

Myślę, że ostatnie kilka lat na światowych giełdach lepiej niż cokolwiek wcześniej nauczyły mnie, by wyglądać poza sprawozdania finansowe spółek i poza ich fundamentami próbować ocenić też ich potencjał do wzrostu. Świetnie w tym temacie wypowiadał się też prof. Aswath Damodaran w książce (ta akurat jest dostępna w Polsce) „Wycena firmy Storytelling i liczby„, w której prezentuje on proste sposoby na zbudowanie tzw. narracji dla spółki, która ma za zadanie pomóc inwestorowi zrozumieć z jakim przedsiębiorstwem ma do czynienia. Wzbogacenie analizy historią możliwe jest tylko przy pomocy analizy modelu biznesowego spółki oraz rynku, na którym ta operuje.

Jak analizowac akcje spolek kroki1

Myślę, że omówiliśmy już podstawy podstaw dobrej analizy fundamentalnej i pewnie intuicyjnie czujesz, że jest to zadanie dość czasochłonne. Na szczęście przyjdą nam z pomocą przydatne narzędzia pokroju skanerów fundamentalnych, które pozwolą nam grupę prawie 800 spółek zawęzić do kilkunastu lub kilkudziesięciu. Jedynym problemem w solidnej analizie fundamentalnej jest to, że po takim wstępnym screeningu firm będziemy musieli zanurkować w liczby i przejrzeć ich sprawozdania finansowe oraz trochę poczytać o ich działalności, by zbudować sobie odpowiedni obraz modelu biznesowego spółki.

Czy da się inwestować wyłącznie na podstawie oceny bieżącej i przeszłej sytuacji finansowej spółki (czyli dynamiki jej wyników)? Myślę, że tak, ale z mojego doświadczenia nie jest to właściwe podejście, bo bez zbadania jakości zarządu, działu relacji inwestorskich oraz innych „czynników miękkich” nie sposób jest trafnie określić potencjału do wzrostu spółki. W dzisiejszym wpisie skupimy się na tym jak analizować akcje spółek, począwszy od podstaw analizy sprawozdania finansowego na poziomie szczegółowości tak wysokim, by nie odstraszyć, ale też nie na tyle niskim, by nie zanudzić czytającego ogólnikami.

Jakie są części sprawozdania finansowego?

Sprawozdanie finansowe spółek giełdowych dzieli się na trzy główne części liczbowe. Ich nazwy i opis informacji, które w nich znajdziemy umieściłem w tabeli poniżej:

Część sprawozdania

Jakie informacje znajdziemy w danej części?

Rachunek zysków i strat (RZiS)

Informacje o przychodach i kosztach spółki przedstawione w różnych kategoriach. Prowadzą do ostatecznej postaci zysku, jaką jest zysk netto, czyli to, ile spółka (księgowo) zarobiła w danym okresie (kwartale, półroczu lub roku) już po zapłaceniu podatku dochodowego. "Księgowo" oznacza, że nie wszystkie przychody wpłynęły na konto spółki, a nie wszystkie koszty zostały poniesione, gdyż RZiS sporządza się zgodnie z metodą memoriałową, zgodnie z którą raportuje się liczby podlegające księgowaniu w danym okresie, a nie te, które wypłynęły lub wpłynęły z kont spółki. Do tych drugich wrócimy jeszcze w rachunku przepływów pieniężnych.

Bilans

Przedstawia stan bieżący aktywów (własności) przedsiębiorstwa oraz pasywów, czyli źródeł finansowania tych pierwszych. Jest to taki snapshot finansów przedsiębiorstwa i zarazem część sprawozdania, która pozwoli lepiej zrozumieć sposób finansowania spółki (dług czy kapitał własny), to jak bardzo jest zadłużona oraz ile ma gotówki w kasie i czy dobrze zarządza swoim kapitałem. W bilansie znajdziemy również wartość księgową spółki, służącą do liczenia popularnego wskaźnika Ceny/Wartości Księgowej (C/WK).

Rachunek przepływów pieniężnych

Często pomijany lub bagatelizowany rachunek przepływów pieniężnych "mówi prawdę o sytuacji finansowej przedsiębiorstwa" ukazując jego przepływy pieniężne w danym okresie. Czym różnią się przepływy od raportowanych przychodów i kosztów? Przede wszystkim tym, że zysk netto ustalony przy pomocy metody memoriałowej koryguje się o pozycje, które nie wpłynęły na finanse spółki, uzyskując prawdziwy obraz tego ile spółka zarobiła lub wydała pieniędzy w segmencie operacyjnym, inwestycyjnym i finansowym.

Choć rachunek zysków i strat wydaje się zawierać najważniejsze informacje, takie jak przychód oraz koszty rodzajowe spółki, które wpływają na jej ostateczną postać zysku to nie należy bagatelizować pozostałych części sprawozdania. Wielokrotnie zetknąłem się z osobami, które nigdy nie przeglądały rachunku przepływów pieniężnych, następnie dziwiąc się, że spółka zarabiała tylko na papierze lub wyprzedawała składniki swojego majątku. Oczywiście to drugie da się wyczytać również z bilansu (porównując dane z niego w różnych okresach), ale jest to zdecydowanie łatwiejsze przy analizie rachunku przepływów pieniężnych.

Podobnie ma się rzecz z bagatelizowaniem bilansu, który – przynajmniej jak dla mnie – jest elementem sprawozdania równie ważnym, co rachunek zysków i strat. Nie wspominając już o zależnościach między nimi i wspólnych pozycjach w obydwu częściach (np. zysku/stracie z lat ubiegłych). W szczegóły każdej z trzech części wejdziemy za chwilę, a póki co skupmy się na tym jak często podobne raporty są publikowane i gdzie można je znaleźć.

Kiedy i jak często spółki publikują raporty?

Spółki giełdowe mają obowiązek publikacji raportu okresowego cztery razy w roku w odstępach kwartalnych. Dla spółek notowanych na polskiej giełdzie, które zamykają rok obrotowy 31 grudnia ostateczne terminy na publikację raportu ze sprawozdaniem finansowym to:

  • Raport roczny – do 30 kwietnia.
  • Raport za I kwartał – do 31 maja.
  • Raport półroczny – do 30 września.
  • Raport za III kwartał – do 30 listopada.

Czy oznacza to zatem, że analityk finansowy, który potrzebuje świeżego materiału do analizy np. dwóch pierwszych kwartałów danego roku będzie musiał poczekać do 30 września? Nie, ponieważ duża część spółek publikuje raporty przed tym terminem, co sprawdzić możemy m.in. na Stockwatch i Strefie Inwestorów, które na bieżąco publikują i aktualizują terminy zapowiedzianych publikacji raportów finansowych.

Paradoksalnie, fakt, że spółki mają deadline, a nie wymóg publikacji konkretnego i tego samego dnia nie ułatwia, zaś utrudnia życie analityka akcji. Z jednej strony ma się więcej czasu na spokojne przeanalizowanie raportów interesujących nas spółek, a z drugiej wymaga to aktywnego sprawdzania każdorazowo kiedy spółki na naszej shortliście (liście zainteresowań) zamierzają opublikować kolejny raport. Skoro już wiemy do kiedy można spodziewać się kolejnego raportu spółek z GPW to omówmy na poziomie nieco bardziej szczegółowym każdą z części sprawozdania finansowego.

Rachunek zysków i strat

Rachunek zysków i strat jest najbardziej oczywistym, a zarazem pierwszym miejscem, w które zagląda większość analityków papierów wartościowych. To tutaj dowiemy się ile przychodu ze sprzedaży swoich produktów, towarów i usług otrzymuje spółka oraz jakie są główne koszty jej działalności. Dowiemy się też ile (przynajmniej księgowo) zarobiła ona w danym okresie, co zwykle jest głównym kryterium oceny tego czy mamy do czynienia z dobrym kwartałem/półroczem/rokiem, czy wręcz przeciwnie.

Rachunek zysków i strat sugeruję traktować jako dobre miejsce do rozpoczęcia szybkiej analizy, np. poprzez „odsianie” spółek, które przez lata notują stratę. Zaznaczam jednak, że eliminacja spółek stratnych nie będzie właściwym krokiem przy szukaniu spółek wzrostowych (growth). „Polowaniu na jednorożce”, czyli spółki z największym potencjałem poświęciłem całą piątą część cyklu, czyli „Akcje (5/10) – Jak szukać spółek z potencjałem? Inwestowanie we wzrost„, póki co jedynie wspominając, że zwykle nie wymaga się po nich osiągania zysku „od razu”. Poza „przychodami ze sprzedaży” i „zyskiem/stratą netto” mamy w rachunku zysków i strat jeszcze kilka ciekawych pozycji, które chciałbym teraz krótko opisać.

Najważniejsze pozycje RZiS

Problemem wpisu o tym jak analizować akcje spółek za pomocą analizy fundamentalnej jest to, że zbyt łatwo uczynić go nudnym i ciężkostrawnym. Przede wszystkim chciałbym uniknąć przepisywania książek o rachunkowości (mam ich aż 5!), więc celowo nie będę opisywał tu wszystkich, zwłaszcza tych najbardziej szczegółowych pozycji sprawozdania finansowego. Przekazywanie wszystkich niuansów polskiej i zagranicznej sprawozdawczości finansowej jest największym „odstraszaczem” przed nauką analizy fundamentalnej, a więc w tym wpisie jedynie wyjaśnię podstawowe pojęcia, które warto przyswoić.

W tworzeniu rachunku zysków i strat firmy posługują się metodą memoriałową, wedle której istotny jest dzień zaksięgowania przychodu lub kosztu, a więc data na fakturze, a nie dzień kiedy spółka faktycznie otrzymała lub wydała pieniądze. O tym drugim informacje znajdziemy w raporcie przepływów pieniężnych, który opiszę za chwilę, a póki co pochylmy się na moment nad strukturą rachunku zysków i strat w polskich warunkach:

Jak analizować akcje spółek - RZiS2

Rachunek zysków i strat można przygotować w wariancie kalkulacyjnym oraz porównawczym, a powyższa tabela prezentuje ten pierwszy, kwalifikujący koszty względem ich „miejsc powstawania”. Wyróżnione pogrubioną czcionką pozycje to wszystkie postaci zysku firmy, które warto jest zrozumieć choćby ogólnikowo, dlatego sugeruję się nad tabelą pochylić chociaż na chwilę.

Dla analityka papierów wartościowych najważniejszymi pozycjami będą przychody i poszczególne rodzaje kosztów, ale sugerowałbym ich sprawdzanie nie w formie statycznej (jedno sprawozdanie) lecz w dynamicznej, przedstawiającej przynajmniej kilkanaście kwartałów (a więc kilka lat) historii. Dlaczego tak bardzo skupiam się na kosztach w każdej kategorii i ich historycznych poziomach? Uważam, że warto wiedzieć czy spółka zarządzana jest w sposób rozsądny i czy koszty, np. pracowników i zarządu nie rosną z dynamiką większą od wzrostu przychodów. Żeby nie odstraszyć czytelnika nie będę się w tym wpisie więcej pochylał nad RZiS-em, bo we wpisach praktycznych (4, 5, 6) z pewnością do niego wrócimy.

Bilans przedsiębiorstwa

Najważniejsza rzecz do zapamiętania o bilansie przedsiębiorstwa to to, że zawiera on dane o jego majątku i źródłach ich finansowania przedstawione w sposób statyczny. Oznacza to, że bilans jest sporządzony dla konkretnego momentu w czasie, a nie – jak pozostałe części sprawozdania finansowego – dla okresów 3-, 6- lub 12-miesięcznych. Oczywiście bilanse z różnych kwartałów można, a wręcz należy ze sobą porównywać, ale sposób w jaki są one przedstawione jest zawsze statyczny i opisuje jeden moment w czasie życia spółki.

Czym jest bilans przedsiębiorstwa i co w nim znajdziemy? Są tam informacje o wartości aktywów, czyli majątku firmy przedstawione w sposób skategoryzowany. Przeglądając bilans możemy prosto znaleźć np. jaką wartość majątku trwałego (budynków, pojazdów, urządzeń) posiada przedsiębiorstwo czy ile posiada w kasie gotówki. Nazwa „bilans” oznacza, że dwie części się bilansują (równoważą), gdzie aktywa (majątek) porównujemy ze źródłami majątku (pasywami), które dzielą się na kapitały własne (właścicieli) oraz kapitały obce (dług w różnej postaci). Zacznijmy od opisu tych pierwszych.

Aktywa w bilansie

Do aktywów zaglądamy chcąc poznać prawdziwą (a przynajmniej rynkową/godziwą) wartość firmy. Popularny wskaźnik Ceny/Wartości Księgowej (C/WK, ang. Price to Book Value, P/BV) liczy się właśnie w oparciu o aktywa, które firma deklaruje w swoim bilansie, korzystając z różnicy jej aktywów i zobowiązań. Poza tym tzw. suma bilansowa to nic innego jak łączna wartość aktywów firmy, którą możemy porównać do jej kapitalizacji, czyli wartości giełdowej, aby zobaczyć jak szczodrze wyceniają ją inwestorzy. Nie zapomnijmy jednak o tym, że część (często nawet ponad połowa!) firmy może być finansowana długiem, stąd licząc wskaźnik C/WK używa się wartości aktywów pomniejszonej o łączną kwotę zadłużenia.

Wśród aktywów wyróżniamy te rzeczowe, a więc najbardziej namacalne i zwykle najprostsze do wycenienia oraz te niematerialne, które zazwyczaj wycenić nie jest już tak prosto. Ogólna zasada mówi, że aktywa trwałe to te, które posłużą spółce dłużej niż 1 rok, zaś aktywa obrotowe to te, które spółka wykorzysta ekonomicznie w ciągu roku. Z tego powodu w tej drugiej kategorii „lądują” zapasy, gotówka oraz należności z tytułu dostaw i usług, których termin wymagalności wynosi zwykle do kilku miesięcy.

Jak analizować akcje spółek - Bilans aktywa1

Analiza aktywów daje inwestorowi lepszy pogląd na to jak wiele majątku spółka potrzebuje, by móc kreować wartość dla swoich klientów, a więc zarabiać pieniądze. Dla analityka równie (a może jeszcze?) ciekawszym jest analiza źródeł finansowania tego majątku, do której konieczne będzie sprawdzenie również pasywów w bilansie przedsiębiorstwa.

Pasywa w bilansie

Pasywa tłumaczą pochodzenie majątku spółki, informując analityka między innymi o tym jak bardzo jest ona zadłużona i jaki jest termin zapadalności jej długu. Klasycznie, czyli „za czasów Grahama” konserwatywne przedsiębiorstwa nie zadłużały się zbytnio, posiłkując się długiem jedynie w przypadku szansy na znaczne przyspieszenie ich rozwoju. W dzisiejszych czasach spółki, których zadłużenie przekracza 50% majątku nie są już niczym szczególnym (tak fundowane jest około 240 spółek na GPW i NewConnect), a takie finansowanie jest często pożądane z uwagi na jego niższy koszt od kapitału własnego.

Poza zobowiązaniami w pasywach znajdziemy też kapitały własne, do których zalicza się początkowy kapitał właścicieli oraz ten wniesiony później poprzez np. emisję nowych udziałów. W przypadku zdrowych spółek kapitał własny zwiększa się również organicznie, bo jedną z pozycji jest tutaj wynik finansowy z bieżącego roku i nierozdysponowana część wyniku z lat ubiegłych. Jeśli spółka zarabia rośnie jej kapitał własny, za pomocą którego ta zwiększa aktywa, trzyma go w gotówce lub nim obraca i inwestuje. Podstawową postać części pasywów w bilansie załączyłem poniżej:

Jak analizowac akcje spolek Bilans pasywa4

Zrozumienie struktury pasywów to dla przyszłego analityka papierów wartościowych konieczność, więc sugeruję to trochę poćwiczyć na prawdziwych spółkach. Dobrym początkiem będzie przejrzenie pasywów gigantów pokroju PKN Orlen czy LPP, by dowiedzieć się jak duża część swoich biznesów finansują one kapitałem zewnętrznym i jakiego typu jest to kapitał (pożyczki, kredyty, obligacje?). Do tematu aktywów i pasywów jeszcze w tej serii wrócimy, a póki co omówmy najgorzej rozumianą z trzech części, czyli rachunek przepływów pieniężnych.

Rachunek przepływów pieniężnych

Raz jeszcze przypomnę, że rachunek przepływów pieniężnych może posłużyć inwestorowi do lepszego zrozumienia prawdziwej sytuacji majątkowej przedsiębiorstwa. Tworzy się go korygując wynik netto przedsiębiorstwa o pozycje, które zaburzają jego finalny kształt, dla przykładu dodając amortyzację, będącą stratą tylko księgową, która powoduje, że w rzeczywistości spółka zarobiła więcej pieniędzy niż jest to pokazane w ramach zysku netto w rachunku zysków i strat.

Z drugiej strony zysk netto spółki z danego okresu może zawierać należności księgowe, które inny podmiot ma obowiązek zapłacić, ale jeszcze tego (fizycznie) nie zrobił, a więc spółka zysk ma póki co jedynie „na papierze”. Informację o przepływach pieniężnych z działalności operacyjnej uzyskujemy właśnie korygując wynik końcowy rachunku zysków i strat o kilka pozycji, dowiadując się ile (gotówki) pozyskano z głównej działalności firmy w danym okresie sprawozdawczym. Poza przepływami operacyjnymi w rachunku przepływów pieniężnych znajdziemy także przepływy z działalności inwestycyjnej oraz finansowej:

Jak analizowac akcje spolek Rachunek Przelywow Pienieznych1

Czym różnią się trzy kategorie przepływów? Uwaga! Spróbuję prostymi słowami:

  • Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej są zdecydowanie najważniejsze i najlepiej żeby były dodatnie, bo oznacza to, że spółka zarabia „na tym, na czym powinna zarabiać”, czyli na swojej głównej działalności.
  • Przepływy pieniężne z działalności inwestycyjnej, gdy ujemne (-), oznaczają, że firma wydaje pieniądze na inwestycje, co zwykle uznawane jest za pozytywne i pożądane. Dodatnie przepływy pieniężne z działalności inwestycyjnej oznaczają jednak, że spółka pozbywa się inwestycji, co dla większości firm oznacza pozbywanie się własnego majątku, a więc restrukturyzację. Napisałem „dla większości”, bo w przypadku holdingów sprzedaż akcji spółek portfelowych to zupełnie normalna rzecz, więc nie należy bać się (+) dodatnich przepływów inwestycyjnych w przypadku każdej spółki, a – zamiast tego – analizować co stoi za taką wartością w kontekście tego, czym zajmuje się firma.
  • Przepływy pieniężne z działalności finansowej w idealnym świecie byłyby negatywne, gdyż oznaczają wtedy, że spółka spłaca swoje zobowiązania. Dodatnie przepływy finansowe oznaczają zadłużanie się spółki, co w czasach dzisiejszych jest częste dla wielu, nie tylko niewielkich przedsiębiorstw.

Analizę rachunku przepływów pieniężnych znacznie ułatwia tzw. „matryca przepływów”, którą Ci teraz przedstawię.

Ocena matrycy przepływów

W matrycy przepływów istotne są nie tyle co wielkości poszczególnych pozycji, ale ich znaki. Dla przykładu: jeśli spółka ma dodatnie przepływy operacyjne, ale ujemne inwestycyjne i finansowe to zwykle radzi sobie na tyle dobrze (operacyjne +), by inwestować (inwestycyjne -) i spłacać swoje zobowiązania (finansowe -). Dwa minusy nie zawsze są złe, ale tak długo jak idą w parze z plusem z najistotniejszej dla akcjonariuszy działalności operacyjnej.

Co by się stało, gdyby zamiast + – – mielibyśmy do czynienia z konfiguracją – + +? Prawdopodobnie mielibyśmy do czynienia ze spółką w kłopotach, która chwilowo nie zarabia pieniędzy na swojej głównej działalności i „ratuje się” pożyczkami (finansowe +) oraz sprzedażą majątku (inwestycyjne +). W tym przypadku dwa plusy nie świadczą o spółce zbyt dobrze, więc kluczowe jest dokładne zrozumienie nie tyle znaków przy poszczególnych wartościach, ale zależności pomiędzy nimi.

Jak analizowac akcje spolek analiza przeplywow pienieznych2

Matryca przepływów pieniężnych jest w teorii bardzo przydatnym narzędziem do szybkiego „skanowana” w jakiej sytuacji znalazła się spółka i na czym naprawdę zarabia pieniądze. Może się bowiem wydarzyć, że firma notuje zyski, ale biorą się one nie z działalności operacyjnej, zaś ze sprzedaży majątku czy innych, często jednorazowych zdarzeń. Dlatego w analizie fundamentalnej – podobnie jak w innych sferach życia –  warto, a wręcz należy nauczyć się jej porządnie, bo niewłaściwie rozumiana może spowodować więcej złego, niż dobrego. W celu ułatwienia sobie analizy sprawozdań finansowych wymyślono tzw. wskaźniki finansowe, które mają za zadanie uproszczenie formy prezentacji danych dotyczących spółki lub grupy spółek.

Najważniejsze wskaźniki finansowe

W finansach istnieje ich kilkadziesiąt, ale te podstawowe dobrze pogrupowała i opisała społeczność Wikipedii. Zadaniem wskaźników finansowych jest „obrobienie” liczb ze sprawozdań w taki sposób, by stały się one bardziej zrozumiałe dla człowieka. Wskaźniki zwiększają również czytelność raportów, sprawiając, że przedsiębiorstwa jest prościej do siebie porównać.

O czym mówią przykładowe wskaźniki? Niektóre próbują określić rentowność spółki, badając marżę, z którą udaje jej się operować. Inne z kolei pomagają obliczyć wartość godziwą spółki oraz porównać ją do bieżącej wyceny giełdowej przedsiębiorstwa w celu ustalenia czy jest ono sprzedawane drogo czy okazyjnie. Jeszcze inne wskaźniki finansowe pomagają zbadać płynność spółki, a więc jej możliwość regulowania (spłacania) zobowiązań, czyniąc je niezwykle przydatnymi dla analityka o każdym poziomie „wtajemniczenia”.

Zanim przejdziemy dalej chciałbym Cię jednak ostrzec przed nadmiernym poleganiem na wskaźnikach finansowych. Częstym „błędem nowicjusza”, który dopiero uczy się analizy fundamentalnej jest ślepe liczenie wskaźników i gubienie w nich sensu oryginalnych danych. Im więcej analiz w życiu przeprowadzałem, tym bardziej „doceniałem” proste metody bezwskaźnikowe lub takie, gdzie analityk zaczyna od „przeskanowania” całości oryginalnych danych ze sprawozdania, dobierając wskaźniki do swoich potrzeb, a nie odwrotnie.

Wskaźniki rentowności spółki

Wskaźniki rentowności spółki to absolutna podstawa, a słyszał o nich na pewno każdy zainteresowany finansami lub księgowością. Ich głównym zastosowaniem – jak sama nazwa wskazuje – jest określenie czy spółka jest zyskowna i jak wiele „nowego” kapitału potrafi ona wygenerować ze swoich aktywów, czy z samego kapitału własnego. Do tej grupy wskaźników należą między innymi:

  • ROE (ang. return on equity) – wskaźnik rentowności kapitału własnego. Liczymy go dzieląc zysk netto z danego okresu (RZiS) przez wartość kapitału własnego (bilans -> pasywa).
  • ROA (ang. return on assets) – wskaźnik rentowności aktywów. Jak wyżej, ale z uwzględnieniem kapitału obcego (pożyczonego). ROA liczy się dzieląc zysk netto (RZiS) przez wartość aktywów (bilans -> aktywa) lub pasywów, ale to to samo (przypomnienie: aktywa = pasywa).
  • ROS (ang. return on sales) – wskaźnik zyskowności sprzedaży. ROS określa zyskowność spółki, dzieląc jej zysk netto na przychody.

Wskaźniki rentowności są przydatne zwłaszcza w ujęciu czasowym, gdyż ich dynamika i wieloletnie zmiany bardzo dobrze pokazują polepszenie lub pogorszenie się jakości sposobu zarządzania kapitałem w spółce. Osobiście bardziej jednak doceniam wskaźniki płynności, które przydają się nie wtedy, gdy jest dobrze, zaś wtedy, gdy jest nieciekawie, sprawdzając zdolność firmy na przetrwanie kryzysu.

Wskaźnik płynności finansowej

Jeśli nigdy nie zetknąłeś się z pojęciem płynności finansowej to oznacza ona prostym językiem wypłacalność spółki i zdolność do regulowania jej zobowiązań. W praktyce zapewnia ona możliwość do np. wypłacania wynagrodzeń i płacenia swoim dostawcom bez konieczności spieniężania aktywów trwałych nawet gdy główną działalność spółki trapić będą chwilowe problemy. Wyróżniamy trzy główne wskaźniki płynności finansowej:

  • Płynność bieżącą, czyli CR (ang. current ratio) sprawdzającą czy spółka może pokryć zobowiązania krótkoterminowe za pomocą aktywów obrotowych. Sprawdzamy tu czy wykorzystując gotówkę w kasie, pozbywając się zapasów, towarów oraz otrzymując należności spółka byłaby w stanie spłacić swoje zobowiązania o rocznej zapadalności. Siłą rzeczy przyjmuje ona najwyższą wartość z trzech wskaźników płynności finansowej.
  • Płynność szybką, czyli QR (ang. quick ratio, acid-test ratio), w której „dokręcamy śrubę” wymagając od spółki nieco więcej. Zakładamy tu bowiem, że spółka musi pokryć zobowiązania krótkoterminowe samą gotówką i należnościami i nie może do tego użyć zapasów i rozliczeń międzyokresowych. Naturalnie przyjmuje on niższą wartość od wskaźnika płynności bieżącej.
  • Płynność gotówkową, czyli CR (ang. Cash Ratio) liczy czy spółka byłaby w stanie pokryć swoje zobowiązania do 12 miesięcy samą gotówką. Jego wartość powyżej 1 oznacza, że spółka zarządzana jest bardzo konserwatywnie i nie zawsze oznacza optymalne wykorzystanie jej kapitału.

Wskaźniki płynności finansowej są zwykle bardzo łatwe do policzenia, dzięki czemu znajdują zastosowanie w praktycznie każdym rodzaju analizy (t.j. value, growth i yield). Jedynym minusem jest ich interpretacja, ponieważ intuicyjnie powinny być jak najwyższe, ale „nie do przesady”, którą ciężko jest zdefiniować i zbyt łatwo „przestrzelić”. W celu filtracji spółek „w kłopotach” warto jest sięgnąć też po wskaźniki zadłużenia/wypłacalności.

Wskaźniki zadłużenia i wypłacalności

Ta kategoria wskaźników jest chyba najprostsza do zrozumienia. Liczymy je bazując na bilansie, co doświadczeni inwestorzy często robią „podświadomie”, porównując w głowie wysokość zadłużenia do całych pasywów lub kapitału własnego spółki. Należą do nich między innymi:

  • Wskaźnik ogólnego zadłużenia (ang. Debt Ratio), o którym pisałem wcześniej. Obliczamy go dzieląc zobowiązania spółki przez całość pasywów. Wartości bliżej 0 są konserwatywne (ale rozsądne) i oznaczają, że spółka prawie nie korzysta z „lewara” w postaci zadłużenia. Wartości bliżej 1 mogą zapalić lampkę, że spółka posiłkuje się długiem nadmiernie, co może zagrozić jej działalności przy nagłym spadku przepływów operacyjnych.
  • Wskaźnik zadłużenia kapitału własnego (ang. debt to equity, D/E) to porównanie zadłużenia do kapitału własnego. Jest ono wariantem powyższego i zwykle wybiera się 1 z 2, bo niesie identyczną informację.

Poszukiwacz okazji giełdowych najlepiej czuje się jednak licząc wskaźniki cenowe, zwane także giełdowymi, których omówieniem zamkniemy ten (niestety) mocno teoretyczny wpis.

Wskaźniki cenowe/giełdowe

Gdy zaczynałem „zabawę w inwestowanie” na giełdzie to najwyższą wagę przywiązywałem do wykrywania potencjalnych okazji. Będąc uczniem Grahama, który wielokrotnie przeczytał zarówno „Inteligentnego Inwestora„, jak i o wiele bardziej złożone „Security Analysis„ było i jest dla mnie niezwykle istotne, by nie przepłacać za dolar (złotówkę) zysku firmy. Wskaźniki cenowe pomagają inwestorowi zrozumieć czy spółka (lub rynek, bo część z nich liczymy także dla indeksów) są obecnie wyceniane szczodrze, rozsądnie, czy „tanio jak barszcz”, co sprawia, że wielu inwestorów swoją analizę zaczyna właśnie od nich:

  • C/Z, czyli P/E (ang. price/earnings ratio) – wskaźnik ceny do zysku, który wyjaśniłem na początku wpisu.
  • CAPE, zwane też P/E Shillera, będące wariantem C/Z, w którym zamiast zysku z ostatnich 4 kwartałów pod uwagę bierzemy średni zysk z ostatnich 10 lat dla indeksu lub spółki. Niezwykle zyskał on na popularności jako ten „bardziej obiektywny” i mniej podatny na chwilowe skoki lub dołki w zysku, który notuje spółka.
  • C/WK, czyli P/BV (ang. price/book value) – wskaźnik ceny rynkowej do wartości księgowej na jedną akcję. Uzyskujemy go dzieląc kapitalizację spółki (liczba akcji x cena akcji) przez wartość księgową (z bilansu: aktywa – zobowiązania) spółki.

Poza wskaźnikami cenowymi możemy policzyć też dobrze znane fanom wpisów o dywidendach wskaźniki:

  • Stopa wypłaty dywidendy, czyli DPR (ang. dividend payout ratio), którą liczymy dzieląc kwotę wypłacanej dywidendy przez zysk netto z poprzedniego okresu sprawozdawczego (zwykle poprzedniego roku, bo głównie z niego wypłaca się dywidendy). Im wyższy, tym bardziej „serio” firma podchodzi do wypłacania dywidend lub tym mniej pomysłu ma na pożytkowanie zarobionej gotówki w przedsiębiorstwie.
  • Stopa dywidendy, czyli DY (ang. dividend yield), którą uzyskujemy dzieląc kwotę wypłacanej dywidendy na akcję przez cenę akcji. Zwykle w granicach 2-6% oznacza to ile dywidendy „wycisnęlibyśmy” kupując akcje spółki po obecnej cenie. Im więcej, tym lepiej, ale rzadko zdarzają się okazję typu 10% i więcej.

Na dzisiaj wystarczy. Przedstawiłem Ci dzisiaj „podstawy podstaw” analizy fundamentalnej, które w połączeniu z narzędziami, które przedstawię w kolejnym wpisie pozwolą nam z kopyta ruszyć z analizą w częściach 4, 5 i 6 cyklu. Mam nadzieję, że się podobało i że udało mi się nie zanudzić czytelnika na śmierć wzbogacając suchą teorię dużą liczbą wstawek i komentarzy „od siebie”.

Potrzebujesz taniego konta maklerskiego?

A może bogatszej oferty ETF-ów na IKE/IKZE?

Szukasz ETF-ów niedostępnych gdzie indziej?

Oferowane instrumenty finansowe, zwłaszcza z dźwignią, niosą ryzyko strat przekraczających zainwestowany kapitał.

Podsumowanie

W tym momencie mamy już za sobą absolutne podstawy czytania sprawozdań finansowych i liczenia najprostszych wskaźników finansowych, ale braknie póki co praktyki. Poza przykładem z trzema spółkami, którym celowo rozpocząłem ten wpis nie wykonywaliśmy jeszcze żadnej z analiz, do czego potrzebujemy jeszcze znajomości narzędzi i źródeł danych, które przedstawię w kolejnym wpisie z tej serii. Daj znać czy pierwsze dwie części się podobały i zarysowały temat na tyle dobrze, że z niecierpliwością czekasz na te kolejne.

Czego możesz spodziewać się po kolejnych wpisach? Oczywiście konkretów, bo tak zwanego „mięsa” będzie w częściach 4, 5 i 6 pod dostatkiem. Wykonamy tam serię mini-analiz fundamentalnych w kontekście polskiej giełdy i inwestora, którego interesują podstawy inwestowania aktywnego. Nie mógłbym jednak wydać części praktycznych bez odpowiedniego zarysowania teorii, stąd w częściach 1, 2 i 3 pozwalam sobie na większe niż zwykle teoretyzowanie, by w końcu przejść do praktyki, na którą czytelnicy będą (mam nadzieję) przygotowani. Dziękuję za uwagę i do następnego!

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

4.9 34 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
120 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
Paweł

Pytanie czy tutaj nie wkradł się błąd i nie powinno być dodatnie ?

„..Ujemne przepływy pieniężne z działalności inwestycyjnej oznaczają jednak, że spółka pozbywa się inwestycji, co dla większości firm oznacza pozbywanie się własnego majątku, a więc restrukturyzację.”

Bartek

Mateusz, robisz swietna robote. Najlepszy blog o inwestowaniu w internecie jaki znalazlem. Konkretnie, wyczerpujaco. Dlugo czekalem na wpis o analizowaniu spolek pod wzgledem fundamentalnym i z niecierpliwoscia czekam na kolejne wpisy. Po moim falsarcie spekulacyjnym w zeszlym roku, znalazlem Twoj blog i dzieki niemu zmienilem podejscie do inwestowania. Juz nie szukam spolek ktore urosna w pare dni, aby pozniej je sprzedac, ale zaczalem budowac swoj portfel w ujeciu juz dlugoterminowym. Widac ze chcesz uswiadamiac ludzi pod wzgledem inwestycji i najlepsze w tym jest to, ze tyle wiedzy udostepniasz nam za darmo. Dziekuje Ci za to, rob dalej swoje i edukuj nas 🙂

Bartek

Okreslenie jak najbardziej mozesz pozyczyc i uzywac 🙂 a co do Twojej ksiazki jesli kiedys taka wyjdzie, na pewno bede jednym z pierwszych ktorzy ustawia sie po nia w kolejce 🙂 Pozdrawiam i zycze motywacji i sily do tworzenia kolejnych super tresci 🙂

Jan

Dzięki wielkie za wpis i podcast (przerobiłem oba), z ciekawością będę śledził kolejne artykuły, jednak już na ten moment uświadomiłeś mi, że analiza fundamentalna nie jest dla mnie, wolę pozostać przy paru dobrze znanych ETFach, inwestować pasywnie, a nadwyżki czasu poświęcić na rozwój z innych dziedzin 🙂

Ula

Hej Mateusz,

Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej umiejętności przekazywania wiedzy. W moim odbiorze fantastycznie tłumaczysz ” z polskiego na nasze „. Pozwolę sobie zasugerować, coś, co mi wpadło na myśl, a czego mi odrobinę brakuje. Gdyby to nie było zbytnim wymaganiem , cieszyłabym się, gdybyś przy polskich nazwach, słowach opisujących konkretne zdarzenie finansowe umieszczał w nawiasie nazwę w j. angielskim. Np : Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej- po angielsku brzmi……….. W ten sposób, stykanie sie z branżowym słownictwem łatwiej zapada w pamięć osobie , która przyswaja wiedzę, i równocześnie uczy się j. angielskiego, tak przy okazji .
Ja wiem , że obecnie prawie każdy zna angielski, mam na myśli tych , którzy już od wczesnych lat szkolnych uczą się j. angielskiego, ale język techniczny, branżowy, to już trochę wyższa półka, przynajmniej dla mnie.
Poza tym, takie mega wartościowe informacje, chętnie , w przyszłości zakupiłabym w druku, w postaci jednej książki, pięciu książek , czy X tomów. Dlaczego?, bo książka jest antykrucha. Nie zależy od dostawcy prądu, nie zależy od zasięgu neta. Oprócz zdrowych oczu ,nie wymaga żadnej technologi , oprócz tej drukarskiej, by zostać wydaną. Wiem , że mogę sobie wydrukować ten , czy inny wpis, ale to nie jest to samo. Poza tym , książka jest takim rodzajem długiego wykładu, czy interesującej opowieści. Pobudza wyobraźnię. Zachęca do myślenia.
Ludzie odbierają przekazywane treści w różny sposób. Jedni są wzrokowcami, inni słuchowcami, a jeszcze inni używają do odbioru tych obu kanałów zamiennie lub równocześnie. Jednak czytanie ułatwia skupienie. To czytelnik dozuje sobie własne tempo nauki, nie zależąc od mówcy . Mimo, że lubię też wykłady w formie dostępnej na youtube , to książka jest mi bliższa. Reasumując, zaczekam na druk i liczę na to ,że kiedyś o wydanie książki, książek się pokusisz 🙂 . Na prawdę, moim zdaniem masz potencjał. Poza tym odnośnie drugiej części, niesamowicie treściwa !. Nie ogarnę w kilka minut. Żeby sobie przyswoić i zakodować, potrzebuję czasu i pewnie powrotów, gdy zapomnę detali . Również praktycznej strony , co zapowiadasz, a na co już się cieszę :):) . Jeśli dalej będziesz tak wartościowe treści wydawał, to obawiam się , że mnie, jako czytelnika się nie pozbędziesz 🙂 . Faktycznie z Twojego Bloga zysk jest niesamowity !!!!!!. Wymiatasz :):) . Nie jesteś nachalny, nie wciskasz produktów, zwyczajnie robisz swoje i to jest super!!!!!!. Dzięki Tobie coraz więcej rozumiem i coraz lepiej rozumiem świat rynków finansowych. Posiłkuję się wprawdzie książkami wielu autorów i jednocześnie czytam Twoje wpisy, co daje mi spojrzenie z wielu perspektyw. Mateusz, wielkie dzięki :):) .
Pozdrawiam Ula

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez Ula
Zdzisław

Ula, nic dodać, nic ująć. Dokładnie takie samo mam zdanie. Prosto, łatwo i przyjemnie. Co prawda, wiele kaszy trzeba teraz zjeść, aby to ogarnąć i przyswoić odpowiednio, źle to już inna para kaloszy… 😊.
A kolejna dawka już za tydzień 😥, nie za szybko? 🤔😄

Ula

Zdzisław , moim zdaniem wiedza daje przewagę 🙂 . Rozumiejąc mechanizm działania ma się już niezłe podstawy. Potem dochodzą wszelakie algorytmy i psychologia tłumu. Na końcu osobista konstrukcja psychiczna ,czas i umiejętność zachowania kapitału. Niby proste a nie takie łatwe 🙂 .

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez Ula
Ula

Hej Mateusz, dziękuję za odpowiedź. Trzymam kciuki 🙂 za powodzenie Twoich zamierzeń. Z tym , że ludzie się zmieniają ,to powiedzialabym ,że nie tylko podobno. A jak ?,to po przeczytaniu książki Cybernetyka i Charakter Mariana Mazura możesz się dowiedzieć. Dostępna zdaje się za darmo.

Ula

Oj to zapowiada się ciekawie ,skoro uchylisz rąbka tajemnicy 🙂 odnośnie planów etc. Fajne jest to na twoim Blogu, że zachodzi ciągły przepływ informacji pod różnorodne gusta. Poza tym jesteś systematyczny odnośnie wpisów i Twoja doba ma zapewne 48godz 🙂 i to jest dla mnie wystarczające Sci-Fi 🙂 . Dobrze jednak że masz odskocznie. Odnośnie książki , to pomyślałam że skoro jesteś inżynierem ,to szybko przyswoisz, bo to jest zupełnie inne ujęcie niż powszechna psychologia, oparte na ……..a nie będę uprzedzac 🙂 . Poza tym ja oczami wyobraźni widzę Ciebie jako wykładowcę uczelni internetowej dostępnej dla wszystkich. Przynajmniej z tego co piszesz o sobie tak mi się to układa 🙂 . Pozdrawiam Ula

Ula

Dlatego szansą na to jest Twoja ,wlasna Uczelnia , w której sam ustalasz program pod obserwowane zapotrzebowanie słuchaczy . Model biznesowy i do przodu. Jakosc wczesniej czy później przebije się sama.Kwestia czasu.Chętnie zaglądam na kanał Zbigniewa Dylewskiego . Cybernetyczne podejście śledzilam na kanale J. Kosseckiego. Kiedyś bardzo mnie to interesowało ,bo jest zwięzłe ,logiczne i nowatorskie. Teraz interesuje mnie rynek finansowy ,stąd też moja obecność. Chciałam już zaproponować żebyś publikował co 2 tyg. Ale wiem też, że życie weryfikuje plany ,także …. popieram zamiar. Giełda nie odjedzie , a jak sam wspomniałeś ignorancja na rynkach nie jest pożądana. Tu jest dużo składowych i zazebiajacych się informacji. Jeśli ktoś nie chce być karmą dla finansowych rekinów potrzebuje wiedzy . Również czasu na przetrawienie wszystkiego i zdobycie doświadczenia w podejmowaniu decyzji ,co powinno być oparte o zarządzanie ryzykiem. Tzn. to wszystko są moje subiektywne przemyślenia. Kiedy czytam treści Blogerów gdzie piszą o sobie to historia jest podobna . W dużym uogolnieniu….Spróbował. Lekko wtopil. Pomyślał . Poczytał. Wnioskuje i zaleca. Koniec końców ceni swój czas i zaczyna oferować produkty edukacyjne. I to jest oczywiste. Moim zdaniem lepiej zainwestować w kilka książek i upewnić się czy się rozumie co się robi niż robić coś tylko dlatego że większość tak robi. Siła argumentu powinna być poparta dowodem w postaci wiedzy i niuansów z tą wiedzą związanych. Nie posiadasz wiedzy, to jesteś łatwym kąskiem dla wszelkiej maści guru. Ot takie niby oczywiste….. 🙂 .

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez Ula
Ula

Dobrze, że o tym wspominasz. Opinie i sądy to są subiektywne interpretacje . Łatwo też manipulować poprzez opinie. Trudno jednak przebić się przez filtry nazwę je ” percepcyjne”, jeśli ktoś na bazie wiedzy i doświadczenia je posiada.

Michal

Hej Mateusz,

Najlepszy wstęp do analizy fundamentalnej jaki kiedykolwiek prze(słuchałem). Dziękuję!

KrissRobak

Super wpis. Pozwala na przypomnienie sobie podstawowych zagadnień z rachunkowości. Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg. W między czasie popróbuje sobie analizy wśród wcześniej przesianych spółek wg w/w wskazówek. Szacuneczek dla autora bloga. Pozdrawiam 🙂

Kamil

No i wyjaśniłeś sporo kwestii co gdzie w SF jest i z czego wynika oraz jak się liczy. Wpisem tym dołożyłeś bynajmniej nie tylko mi obowiązków, a mianowicie aktywnego przerobienia tematu na konkretnych przykładach w celu utrwalenia wiedzy.
Materiał na wysokim poziomie, będzie do czego wracać.
Sporo pytań, ale z nimi poczekam bo w kolejnych wpisach pewnie znajdę na nie odpowiedź.
Pozdrawiam.

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez Kamil
Greg

Jak zwykle kawał dobrej roboty. Mógłbym na tym skończyć komentarz, jednak pozwolę sobie na dwie uwagi.

Pierwsza – wielki plus za podkreślenie znaczenia rachunku przepływów. Wbrew obiegowej opinii, firmy nie bankrutują dlatego, że nie mają zysków. Upadają, bo nie mają pieniędzy. Zyski można kreatywnie podrasować. Stanu konta bankowego nie da się podkoloryzować.

Druga – wszelkiego rodzaju wskaźniki nie powinny skłaniać do wyciągania powierzchownych wniosków. To są raczej lampki ostrzegawcze wskazujące na potrzebę głębszego wejścia w temat. Dodatnia wartość przepływów z działalności inwestycyjnej może oznaczać wyprzedaż majątku celem regulowania bieżących zobowiązań – ale może też być związana ze sprzedażą nieproduktywnych składników majątku celem efektywnego zainwestowania zdobytych tą drogą środków finansowych.

Nemo

Uważaj, nowa siłą na polskim YT finansowym – nołnejm nazywający się Joker wydał werdykt, że wskaźnik C/Z nie działa, a ci którzy go stosują są idiotami.
Ogólnie coraz więcej różnych „ciekawych” ludzi w necie się pojawia.

Tomasz

Kanał nazywa się Finansowa edukacja, a film o C/Z to chyba ten: https://www.youtube.com/watch?v=dM3oZp3hgfg (choć pojawia się w wielu publikacjach tego autora).

Osobiście nie nazwałbym Jokera oszołomem – choć niektóre opinie/wypowiedzi są dość skrajne i uproszczone, to wypada moim zdaniem mimo wszystko lepiej niż osoby, które krytykuje (edit: oczywiście miałem na myśli Tradera/Grafa, a nie kogokolwiek, kto używa C/Z 😉 )

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez Tomasz
Nemo

On ma tych filmików dużo i często używa bardzo ostrych sformułowań (żeby oczywiście przyciągnąć uwagę). C/Z i C/WK są wg niego fundamentalnie głupie i nigdy nie działają. Używanie tych wskaźników powoduje, że cała analiza jest błędna i nie działa.
Chyba Damodaran o tym nie wie 🙂

Nemo

Ja traktuję to w kategoriach rozrywkowych. Jak się kupiło ETFa na szeroki rynek to się człowiekowi nudzi trochę 🙂

Damodaran odpisuje na maile?

Konrad

Cześć Mateusz,

Wpis sztos i apetyt na więcej 🙂

Zastanawia mnie czy będzie w dalszej części wskazówka jakie wielkości poszczególnych wskaźników są pożądane albo w jakim zakresie powinny się poruszać aby miały pozytywny oddźwięk bo interpretacja każdego z nich może nie być aż tak oczywista ??

Pozdrawiam

Piotrek

Cześć Mateusz,
kapitalny wpis! Fajnie, że w treści przemyciłeś też książki, które mogą poszerzyć wiedzę na dany temat. Przyłączam się do polecania książki Damodarana „Storytelling i liczby”. Mega fajnie tam pokazuje, jak narracja jaką przyjmiemy dla firmy wpływa na jej wycenę.
Czekam z niecierpliwością na kolejne 8 części 😉

Marcin

Jak dobrze, że będzie też praktyka, bo z wielkim trudem przychodzi mi zrozumienie co i jak zrobić w rzeczywistym przykładzie (bardzo fajnie by było to w formie live’a na YouTubie :))

Dzięki za wpis i miłego dnia!

KrissRobak

Jeśli seria „się przyjmie” i zaciekawi wielu odwiedzających to na pewno na live kiedyś pokażę jak „szybko” analizuję spółkę lub grupę spółek.

O i to byłby mega odcinek 🙂 Uważam, że w ten sposób wielu z nas zrobiłoby krok do przodu. Oczywiście wpierw trzeba ogarnąć podstawy, o których napiszesz w serii o akcjach.

Paweł

Dzięki Mateusz za wpis i podcast. Tak jak wolę czytać, to Ciebie zaczynam od 'przesłuchania’ – idealne tempo i plastyka wypowiedzi.

Wiem, że o narzędziach będzie niebawem, ale czy biznesradar jest dobrym narzędziem do przeglądania wskaźników finansowych? Większość tych rzeczy o których piszesz tam jest (przynajmniej jeśli chodzi o GPW i Catalyst)

Marx

Słucham na 1,5 wszystkie polskie podcasty 😉

Marx

To kwestia przyzwyczajenia, ja zaczynałem od X1 i przez lata tak słuchałem, potem 1.2 a od jakiegoś roku 1.5. I teraz jak np słucham takiego autora na YT to się zastanawiam dlaczego on tak się ślimaczy 🙂

Inna sprawa że twoje podcasty to jak Biblia 😉 i niektórych słucham po kilka razy, to jedyny podcast który zdaża mi się słuchać po kilka razy. Zauważyłem że część postów nie ma odpowiednika w podcastach, warto by to uzupełnić

Kamil

Cześć,
czy zrobisz przykład analizy fundamentalnej typowo pod spółki do portfela dywidendowego?

Piotruś

Cześć Mateuszu,
pokażesz w praktycznej części jak znaleźć spółki które wypłacają 100% zysku netto w postaci dywidendy? / Jak obliczyć ile % zysku netto z dywidendy wypłaca dana spółka?

Daniel

Czesc Mateusz,

Ostatniego czasu nie mam zbytnio mozliwosci czytania twoich wpisow jednak dzisiaj postanowilem ze zrobie to kosztem czasu na sen 😉

Jesli chodzi o czesc 1 oraz 2 o akcjach to kawal solidnej roboty zrobiles.

Ja w swoich mini analizach staram sie zwracac uwage na CAPE, stope dywidendy oraz czy dana firma zwieksza swoje zyski i wyplaca co raz wyzsze dywidendy.

Oczywiscie to sa tylko podstawowe wskazniki bo potem dochodzi tez AT (analiza techniczna ) oraz jeszcze kilka waznych punktow o ktorych wspomniales w tym art.

Czekam z niecierpliwoscia na kolejne czesci o akcjach 😀

Pozdrawiam serdecznie
Daniel

Marcin

Najlepszy tekst o analizie fundamentalnej. Mega dobra robota.
Przy okazji pozwolę sobie zadać pytanie. Jak ocenić sytuację kiedy spółka ma ujemnie przepływy pieniężne z działalności operacyjnej, ale wynika to z faktu że ma dużo należności od kontrahentów i musi się kredytować aby prawidłowo funkcjonować? Uciekać, czekać czy nie przejmować się? Mowa oczywiście o ostatnich kwartałach, nie kilku latach

Marcin

Dokładnie tak jak piszesz, firma posiada dużo nieściągniętych należności i przez to sama generuje zobowiązania. Taka sytuacja występuje okresowo na szczęście, ale pojawia się regularnie.
Niestety w ostatnim półroczy aktywa obrotowe bez należności są trochę mniejsze od zobowiązań. Inwestycji brak 🙂

Marcin

Myślę, że jest Ci to dość znana spółka czyli Dektra 🙂
Być może źle odczytuję bilans, dlatego fajnie byłoby omówić taki bilans na konkretnych 2-3 spółkach …. może jak już ogarniesz youtuba to uda się coś takiego zrobić 🙂

rXMaster

Jak Ty Mateusz szefuncio jesteś. Strasznie dobrze się czyta Twoje wpisy i zarazem bardzo dobrze przyswaja zawartą treść. Wszystko jest fajnie uporządkowane, jasne i klarownie przedstawione. Rzadko się udzielam, ale nie mogę przejść tym razem obojętnie. Szacunek. A sama seria w postaci wpisów o akcjach w Twoim wykonaniu to coś co traktuje trochę jak prezent, ze względu na to, że jest to jedna z tych klas aktywów które interesują mnie najbardziej.

Paweł

Dzięki, Mateusz, za bardzo pouczający materiał.
Tylko mam takie pytanie: czy nie byłoby słuszne opisać wskaźnik ev/ebitda?
Dzięki. Pozdrawiam!

Gal Anonimowy

Matueuszu, o czym w kontekście podatkowym trzeba pamiętać kupując akcje spółki zarejestrowanej w Kanadzie i notowanej na NYSE, która wypłaca dywidendy i do tego inwestując ze zwykłego polskiego rachunku (mam eMaklera)? Podobne pytania się pewnie przewijały (choć nie wiem czy chodziło akurat i spółkę kanadyjską notowaną na giełdzie w USA), ale szukam i szukam, a nie bardzo mogę trafić…

Gal Anonimowy

Dzięki, tak, zaczyna się od CA (chodzi ISIN: o CA13321L1085).

A dopytam Cię na szybko: czym będzie się różniło rozliczenie zysku ze sprzedaży akcji spółki zarejestrowanej w Kanadzie i notowanej na NYSE, która wypłaca dywidendy (w eMaklerze, czyli polskie BM) w porównaniu ze spółką zarejestrowaną w USA i też notowaną na giełdzie w USA?

Przepraszam, że nadużywam – chyba;) – Twej życzliwości, ale szukałem od kilku dni m.in. na Twoim blogu i za cholerę tego nie potrafię znaleźć.

Gal Anonimowy

Dzięki! Jeszcze parę takich banalnych pytań kiedyś Ci zadam zapewne, ale obiecuję, że przyjdzie czas, że to ja poratuję Cię w przyszłości wiedzą. 😉 Może niekoniecznie podatkową. 😉 Jeszcze raz dziękuję.

Gal Anonimowy

Na rynku finansowym raczkuję. Choć pierwsze kroki stawiałem bodaj w 2009 r. Ale moja wiedza jest mega mizerna – chcę ją jednak poszerzać. Tutaj Ci nie pomogę, jeszcze. 😉 😉

Z racji wykształcenia i zawodu mocno się czuję m.in. w zakresie szeroko rozumianych nauk społecznych, w polityce czy ochronie zdrowia. O ile na polityce to przecież „każdy” się zna, jak na sporcie czy samochodach, to w tym ostatnim obszarze mam pewną „przewagę rynkową”, choć nie jestem lekarzem. 😉

Gal Anonimowy

Prawda jest brutalna – nawet mając ogromną wiedzę z zakresu ochrony zdrowia czy medycyny (teraz nie mówię o sobie) to ciężko jest skorzystać z okazji na rynku w tych dziedzinach, bo trzeba umiejętnie łączyć zdrowotną/medyczną merytorykę ze znajomością rynku finansowego. Ja akurat początki pandemii przespałem, a z perspektywy czasu jest dla wszystkich oczywiste, że do zgarnięcia były kokosy na wielu spółkach związanych z leczeniem/zdrowiem. 😉 I nie chodzi tylko o Mercatora, bo za granicą też było wiele okazji. 😉

Dominik

Mateusz, naprawdę świetny artykuł.
Jestem z Tobą od początku Twojej działalności na blogu, z radością czekam na Twój wpis / podcast i mimo, że słucham kilkunastu podcastów to Twój jest zawsze w pierwszej kolejności.
Tak jak nikt do tej pory, nie otworzył mi oczu na temat inwestowania.

Gdy tylko wydasz książkę, to piszę się w pierwszej kolejności na pre order 🙂

Maria

Witam Mateusz,

Przepraszam że tutaj ale nie zdążyłam zadać ważnego dość w moim odczuciu pytania:
Budując taki portfel 60 % obligacji 40% akcji lepiej jest zdecydować się na LifeVanguard Strategy czy samemu kupić 60% obligacji skarbowych + VWRA (lub SWDA+EMIM) w zależności od preferencji

Dziękuje

Maria

Dziękuje,

Ma to sens 🙂
A VWRA będzie lepsze niż połaczenie SWDA+EMIM bo chciałam w części akcyjnej trochę bardziej doważyć emergin markets w stosunku do developed market a jeśli dobrze potrafiłam to przeanalizować ich udział w VWRA jest mniej więcej na poziomie 20% (pożadane byłoby okolo 40%)

Pozdrawiam

Piotrek

VWRA ma obecnie tylko 10% EM 😉 Zakup 2 ETFów to większe koszty i samodzielne pilnowanie wag w portfelu (co również generuje koszty). Warto mieć na to poprawkę.

Maria

Piotrek, Mateusz

Dziękuję za porady !
Jestem mocno zaskoczona bo myślałam że w momencie kiedy EM zacznie mocno dominować DM to wtedy i tak poprzez strukturę Etf proporcje jak piszecie 90/10 zostaną zachowane ?!
Może to duży błąd z mojej strony , pewnie przyszłość oceni ale jakoś jestem przekonana albo może inaczej chciałabym mocno postawić na EM tak minimum 40% i stąd było to pytanie żeby w przypadku sprawdzenia się tego faktu nie przepadł mi udział w tym wzroście
Dziękuję

Michał Ł.

No właśnie, jak to jest z tą wyceną spółek, nauka czy sztuka? Ja skłaniam się do pojęcia, którego używa A. Damodaran tj. „dyscyplina”. Myślę, że jest to gdzieś pomiędzy surowymi zasadami nauki gdzie te same czynniki początkowe (inputs) powinny dać te same wyniki (outputs) a frywolną sztuką, gdzie zasady właściwie nie obowiązują. Dodatkowo dyscyplina charakteryzuje się tym, że uczymy się jej przez praktykę, co dobrze opisuje proces analizowania spółek – przez lata nabieramy pewnego obycia czy wyczucia, tworzymy swoje podejście i je doskonalimy. Wiem, że to tylko semantyka, ale lubię takie tematy 🙂
Poza tym, jak zwykle dowiezione! Dzięki za twoją pracę Mateusz.

Andrzej

Cześć Mateusz,
Na wstępie – dziękuję!!! Za tak wiele treści, które od ponad roku wzbogacają moją wiedzę! 🙂
Zwłaszcza seria o ETF, oraz ta – wyczekiwana podświadomie przeze mnie seria o akcjach.

Odnośnie niniejszego wpisu – drobnostka, ale wydaje mi się, że odwrotnie podpiąłeś linki w punkcie 2.7 do stockwatcha i strefy inwestorów.

Wytrwałości w dalszych publikacjach i dużo uśmiechu 😉

Pozdrawiam,
Andrzej

Krzysiek

Genialny wpis, wielkie dzięki!
Chyba jesteśmy świadkami jak dzięki tobie analiza fundamentalna trafia pod strzechy:)

Krzysiek

Według mnie wypełniasz po prostu ważną lukę obecną na polskim rynku. Ze świeczka szukać materiałów które tak zawiłe sprawy przedstawiają w sposób bardzo przystępny dla każdego Kowalskiego (większość ludzi tak jak ja nie ma przecież wykształcenia ekonomicznego). Osobiście niecierpliwie czekam na resztę materiałów o akcjach i coś czuję, że
będzie ona w mojej prywatnej kolekcji all time favorites na 1 miejscu;) A jeśli kiedys napiszesz książkę to zamawiam w przedsprzedaży bo męczy mnie robienie print screenów w czasie lektury bloga:) Dzieki jeszcze raz i serdecznie pozdrawiam!

Ula

Hej Mateusz,

Podałeś przykłady trzech społek, z których ja, po przeliczeniu zysku, generowanego od każdego zainwestowanego 10 zł, obliczyłam zyski i wygląda to następująco:

  1. Spółka 1 na każde zainwestowane 10zł daje 0,66zł zysku
  2. Spółka 2 na każde ……………………10zł daje 0,50zł zysku
  3. Spółka 3 …………………………………10zł daje 1,00zł zysku

W drugim porównaniu spółki 2-ej i 3-ciej, nie podałeś ceny akcji w konkretnych okresach, zatem nie wiem, czy wraz ze wzrostem potencjału spółki do generowania przez nią zysku,fakt ten, pociąga za soba również wzrost ceny akcji.
Co z tego , że spólka ma potencjał, i coraz lepsze wyniki, kiedy cena jej akcji będzie ewentualnie te korzyści niwelować.?
Tak pytam z ciekawości :):) .

I jesze jedno mnie zastanawia..mhm…, Jeżeli , jak w przypadku spółki nr 3 , jej możliwości generowania zysku z roku na rok maleją, ale jednocześnie, jest firmą dużą , o wysokiej kapitalizacji, to znaczy , że taki moloch zasiada w” ławach: indeksu spółek o dużej kapitalizacji?, zaś te pozostałe spółki, na razie małe pod wzgledem kapitalizacji, to tzw spółki wzrostowe , czekające na „odkrywcę”?.
Następnie, im wiecej inwestorów przyłączy się do wzrostu i kapitalizacji w/w spółki
tym bliżej jej do indeksu spółek o wysokiej kapitalizacji? Stąd te wszystkie roszady w indeksach?

Ula

Dziękuję Mateusz za wyjaśnienia. Tak pomału staram się pomieścić to wszystko w głowie i jednocześnie jakiś porządek zachować 🙂 . Pozdrawiam Ula

Ula

Ups…. chyba nie zrozumiałam :):) dokładnie tego 10/(C/Z),
czyżby 10/15, 10/20 itd…?

Radek

Dzięki za wpis – zawsze musiałem googlować, żeby coś sprawdzić a teraz mam w jednym miejscu. Ogólnie super robota z tym cyklem.

Bartek

Część gratuluję ciężkiej pracy i świetnego bloga . Mam pytanie odnośnie obliczania dynamiki wzrostu zysków , jak to obliczasz ?
Ja to obliczam w ten sposób że np średnioroczny wzrost z 5 lat to : zysk z 2020 roku dziele przez wartość z 2015 i pierwiastek 5stopnia z otrzemanaj sumy .
Podam przykład :
Zysk 2020r = 10
Zysk 2015r =5
Wzór w arkuszu będzie wyglądał następująco (10/5)^(1/5)-1 = 14,87%
– średniorocznie zysk Rosnie w takim tempie
I moje pytanie czy ja to dobrze liczę ? Bo spotkałem się z inną formą
Dzięki za odpowiedź i pozdrawiam

Sebastian

Genialne. Wlasnie tego brakowalo w polskim internecie .Brawo za pomysl i wykonanie!

Tomek K.

Dziękuję za ten wpis. Świetny i mega się cieszę na całą serię! Będę chłonął:-) Przyjąłem strategię: podcast+artykuł na stronie, aby powtórzyć i bardziej dokładnie wejść w to o czym mówisz w podcaście. Fajnie, że jest to rozłożone w czasie. Na razie inwestuję pasywnie w indeksy, ale w przyszłości chciałbym korzystać ze zgromadzonego kapitału zmieniając portfel w dywidendowy. Ta wiedza będzie bezcenna:-) Marzyłoby mi się, aby wreszcie w polskich biurach maklerskich odpalili ten formularz W-8BEN i zniknęło podwójne opodatkowanie dywidend (również na koncie IKE). Może zanim nauczę się dobierać spółki dywidendowe, to już W-8BEN będzie?;-) Na razie dałoby się to realizować na IKZE/IKE tylko na polskiej giełdzie… Zobaczymy jakie będę miał przemyślenia po całej serii tutaj:-)

Piotrek

Jeszcze spółki brytyjskie można bez podatku na IKE / IKZE. Tam jest tylko jakiś mały podatek transakcyjny (bodajże 0,5%), ale od samych dywidend nie ma. W8-BEN dotyczy tylko USA i podobno pracę trwają, chociaż jeden z domów maklerskich już poinformował, że w tym roku się nie uda i przesunęli termin na początek kolejnego.

Tomek K.

Dzięki za info. Jakby dali możliwość identyfikowania w USA jako polski podatnik w przyszłym roku, to byłaby bardzo dobra wiadomość!:-) Można by było budować portfel dywidendowy ze spółkami amerykańskimi na kontach IKZE i IKE:-) A o brytyjskich spółkach nie wiedziałem, dzięki!

Anna

Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Super wyjaśnione i z niecierpliwością czekam na kolejne części! W oczekiwaniu na kolejny odcinek, drukuję Twój artykuł (jako ściągę) i spróbuję sama popraktykować analizę sprawozdań, zanim opublikujesz kolejną część. Zawsze chciałam nauczyć się „prześwietlać” spółki, by nauczyć się kupować tanio akcje. Dziękuję za narzędzia, jakie nam dajesz! I nie trzeba czytać opasłych tomisk o rachunkowości 🙂