You are currently viewing Co to są akcje i jak działają? Wyjaśnienie akcji giełdowych

Co to są akcje i jak działają? Wyjaśnienie akcji giełdowych

Dlaczego firmy emitują akcje?

Akcje to udziały w przedsiębiorstwie, czyli – ludzkim językiem – małe cząstki firmy. Wrażenie ich poziomu skomplikowania tworzą pracownicy banków, używający nieomal prawniczego słownictwa, próbując sprzedać Ci usługę lub produkt. Odnosząc się do cytatu Alberta Einsteina „Jeśli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić – to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz” wytłumaczę Ci co to są akcje i jak działają w prosty sposób.

Dla ułatwienia nauki założymy wspólnie firmę prywatną, która z potrzeby przyspieszenia wzrostu stanie się spółką publiczną, czyli wejdzie na giełdę. Będzie to oczywiście zmyślone przedsiębiorstwo, a liczby, na których będziemy operować celowo małe, by ułatwić Ci zrozumienie przykładu. Zapewniam Cię, że w trakcie czytania zrozumiesz do czego firmy używają akcji, kto je kupuje i kto w procesie pośredniczy.

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego firmy emitują akcje i co z tego mają.
  • Czym są akcje giełdowe z perspektywy inwestora i co ma on z ich posiadania.
  • Jak działa emisja akcji.
  • Jak przyspieszyć rozwój firmy za pomocą kolejnych emisji papierów wartościowych.
  • Plusy i minusy wejścia na giełdę.

Czym są akcje giełdowe?

Akcje się emituje (tworzy), skupuje, łączy, dzieli i nimi handluje. Posiadanie akcji uprawnia do dywidend, a z wykresu ich cen da się wyczytać czy cena akcji wzrośnie czy spadnie. W to ostatnie i w wiele innych rzeczy wierzy potocznie nazywana „ulica”, czyli żartobliwie określani inwestorzy z przypadku. Zazwyczaj stają się nimi Ci, którzy najpierw zaczęli „inwestować”, a dopiero później dowiedzieli się (lub nie) czym są akcje. Dołożę wszelkich starań, byś Ty nie został jednym z nich. Zanim zaczniemy omówienie na przykładzie zapamiętaj jeden bardzo ważny fakt: za akcjami stoją prawdziwe firmy. Są to byty, zatrudniające ludzi, dodające prawdziwą wartość i zarabiające na tym pieniądze.

Zaskakująco często inwestorzy o tym zapominają i zaczynają traktować te instrumenty finansowe jak zmieniająca się w czasie cena skacząca po wykresie. Benjamin Graham, jeden z największych inwestorów wszech czasów, mawiał, że „rynek to w krótkim terminie maszyna głosująca, zaś w długim maszyna ważąca”. Miał na myśli, że o ile tu i teraz ceny akcji kształtują często emocje inwestorów to na dłuższą metę ludzie przypominają sobie, że wartość akcji to wartość przedsiębiorstw za nimi stojących. Zbudujmy więc wspólnie przedsiębiorstwo.

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam jeszcze więcej przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu!

Jak działają akcje giełdowe?

Zakładamy mały biznes restauracyjny

Ty i ja mamy po 1 000 zł oszczędności (przypominam: kwoty będą celowo zaniżane). To całkiem sporo pieniędzy, więc jako przyjaciele chcemy je wspólnie zainwestować w swój własny biznes. Może i pizzerii jest w Polsce sporo, ale Twój wujek z Włoch przekazał Ci tajną recepturę, która pozwala piec jeszcze smaczniejszą pizzę ;). Ponadto w naszym mieście jest tylko jedna, nie najlepsza pizzeria, co dodatkowo zwiększa naszą szanse na sukces. Zbieramy więc swoje oszczędności i całe 2 000 zł inwestujemy w budowanie biznesu. Poniższy rysunek przedstawia z lewej strony strukturę kapitałową spółki, póki co bardzo prostą, a z prawej przedmioty inwestycji – aktywa potrzebne do prowadzenia działalności. 

Czym sa akcje 1

Zakładamy, że przez pierwszy rok sami wykonujemy wszelkie prace związane z przyjmowaniem zamówień, robieniem pizzy i obsługą klienta. Opłacamy tylko dostawcę, który jest naszym jedynym pracownikiem. Estymujemy zysk na czysto po roku działalności jako 200 zł, czyli 10% zainwestowanej kwoty 2 000 zł. Do roboty!

Minął rok, a biznes idzie lepiej niż sądziliśmy. Jak pozyskać więcej gotówki na rozwój firmy?

Minął rok od czasu założenia pizzerii. Strategia robienia prawdziwej włoskiej pizzy sprawdziła się i została doceniona przez klientów. Nie dość, że w naszym mieście jesteśmy bezkonkurencyjni to jeszcze zostaliśmy mianowani restauracją roku. Zmotywowani sukcesami podliczamy pieniądze. Okazuje się, że zamiast planowanych 200 zł zysku osiągnęliśmy aż 400 zł zysku, czyli 20% zwrot z inwestycji. Wartość firmy to po roku 2 000 zł kapitału początkowego dodać 400 zł zysku z roku pierwszego, czyli 2 400 zł.

Naturalnie, skoro działalność idzie nam tak dobrze, chcielibyśmy ją rozwinąć. W pobliskim mieście nie ma żadnej pizzerii, więc decydujemy się kuć żelazo póki gorące i dokonać ekspansji geograficznej. Idziemy do banku, prosząc o pożyczkę 1 600 zł na rozwinięcie firmy. Ku naszemu zdziwieniu bank odmawia nam udzielenia pożyczki ze względu na krótką historie prowadzonej działalności. Zdezorientowani, nie dowierzając wychodzimy i zastanawiamy się co zrobić dalej. Przypominam sobie, że siostra mojego znajomego, Ania wspomniała kiedyś, że ma zaoszczędzoną solidną kwotę, którą chciałaby zainwestować na dobry procent. Nie zaszkodzi zapytać.

Jak działa prywatna emisja akcji?

Poszło łatwiej niż myślałem, po godzinnej rozmowie Anna zdecydowała się przeznaczyć swoje oszczędności by wspomóc rozwój naszego biznesu. Rozpoczęliśmy negocjacje, wspominając, że w pierwszym roku z naszych 2 000 zł zrobiliśmy 400 zł. Zachęcona tym prospektem Ania powiedziała, że zadowoli się stopą zwrotu na poziomie 10%. Zaoferowaliśmy Ani 20% naszego biznesu za 1 600 zł niezbędnych do otworzenia restauracji w pobliskiej miejscowości.

Czym sa akcje 2

Ania doskonale zna definicję akcji i decyduje się przystać na naszą ofertę. Tym samym obejmuje ona 20% udziałów w naszej, teraz trzyosobowej, spółce. Przeznaczyła na zakup udziałów 1 600 zł, spodziewając się 160 zł po roku. Zakładając identyczną marżę jak w pierwszym roku (20%) dokładnie na tyle będzie mogła liczyć przy podziale zysku. Ja i Ty mamy teraz mniej udziałów w firmie (po 40%, zamiast 50 na początku działalności), ale jak dobrze pójdzie będziemy dzielić zysk dwukrotnie wyższy niż w tym roku. Póki co włożyłeś w działalność 1 200 zł i swoją roczną pracę w roli kucharza, a w przyszłym roku możesz liczyć na 40% z 800 zł zysku, czyli aż 320 zł. Zadowolony ubierasz fartuch i bierzesz się do pracy.

Co zrobić gdy firma potrzebuje więcej pieniędzy na szybki rozwój?

Minął drugi rok. Dla mnie i Ciebie był to drugi rok ciężkiej pracy w rolach właścicieli biznesu, ale też jego pracowników. Dla Ani, która kupiła udziały już działającego biznesu, zostając jedynie jego akcjonariuszem, był to rok czekania na zyski. Druga pizzeria przyjęła się znakomicie, a ruch w niej trwa niemalże przez całą dobę. Po podliczeniu wyników spółki okazuje się, że każda z pizzerii zarobiła w ciągu roku aż po 500 zł.

Jest to bardzo dobry wynik, który zachęca do jeszcze szybszej ekspansji do innych miast w województwie. Zwłaszcza, że czas mija, a konkurencja nie śpi. Kwestią czasu będzie odkrycie tajników naszej receptury i wprowadzenie jej w innych knajpach. Zmęczeni pracą w rolach obsługi lokali decydujemy się zatrudnić profesjonalnych kucharzy i kelnerów. Z tego powodu na otwarcie kolejnego lokalu potrzebujemy 2200 zł. Zwiększą się także koszta obsługi dotychczasowych pizzerii, stąd spodziewany zysk w kolejnym roku to tylko 300 zł na restauracje.

W kasie mamy zarobione w roku drugim 1 000 zł, więc brakuje nam 1 200 zł do trzeciej restauracji lub 3 400 zł do trzeciej i czwartek restauracji. Co ciekawe dzięki rozgłosowi w lokalnych mediach i artykułowi w gazecie tym razem przedstawiciele banków sami przychodzą do nas z propozycją pożyczenia kapitału.

Czym sa akcje 3

Dlaczego pożyczka bankowa może być droższa od emisji akcji?

Co ciekawe prawie każdy bank jest nam gotów pożyczyć brakujące pieniądze. Dodatkowo, wszystkie instytucje są nam skłonne udzielić pożyczki kwoty starczającej na otwarcie nie jednego, a dwóch lokali, czyli 3 400 zł. Po krótkich negocjacjach, dowiadujemy się, że taki kredyt kosztowałby 10% rocznie i udzielony zostałby na 5 lat. Oznacza to, że w pierwszym roku mielibyśmy do spłaty około 300 zł odsetek i 680 zł kapitału pożyczki.

Bank pożyczyłby nam na otwarcie kolejnych dwóch lokali, ale żąda za to prawie 1 000 zł w ciągu kolejnego roku. Przy nowo opracowanym planie związanym z zatrudnieniem personelu spodziewamy się mniejszego zysku w wysokości 300 zł na pizzerię. W trzecim roku działalności przy dobrych wiatrach wypracujemy zatem 1 200 zł przychodów, z czego 1 000 zł „zjedzą” nam koszty kredytu. To wszystko przy optymistycznej prognozie, że każda z 2 nowych restauracji przyjmie się z równie dobrym skutkiem jak pierwsze dwie.

Nie mogąc sobie na takie ryzyko pozwolić dziękujemy bankom i póki co zamykamy rozdział związany z pożyczką. Ania jest bardzo przychylna dalszemu rozwojowi spółki i sugeruje nam spotkanie ze znajomym maklerem papierów wartościowych, który może pomóc w pozyskaniu dodatkowych pieniędzy. Czemu by nie spróbować.

Na czym polega publiczna emisja akcji?

Makler okazuje się profesjonalistą i od razu przechodzi do rzeczy. Informuje nas o możliwości sprzedaży części biznesu szerszemu gronu inwestorów, czyli wejściu na giełdę. Zaczyna od dokonania wyceny naszej spółki na podstawie wyników z pierwszych dwóch lat działalności. Po niecałej godzinie określa wartość godziwą spółki jako 11 300 zł, biorąc pod uwagę zysk 300 zł na pizzerię i oczekiwaną stopę zwrotu z inwestycji około 10%. Oznacza to, że aby uzyskać potrzebne na rozwój z 2 do 4 lokali pieniądze (3 400 zł) musimy sprzedać inwestorom 30% naszych udziałów. Dla ułatwienia ofertę przedstawiam na rysunku poniżej:

Czym sa akcje 4

Stoimy więc przed ważnym wyborem.

  • Odrzucić ofertę i pozostać póki co przy 2 restauracjach. Oznacza to, że każdy z nas będzie posiadaczem 40% firmy generującej 600 zł rocznie. Zyskasz tak 240 zł w ciągu roku, ale ryzyko prowadzenia biznesu będzie mniejsze
  • Przyjąć ofertę maklera i dokonać ekspansji z 2 do 4 pizzerii. Każdy z nas straci udziały i pozostanie w posiadaniu 28% spółki generującej 1 200 zł rocznie. Zyskasz tak 336 zł w ciągu roku przy nieco zwiększonym ryzyku operacyjnym i stopniu skomplikowania firmy

Jak w praktyce przeprowadza się emisję akcji?

Po kilkudniowej dyskusji i rozważeniu wszystkich „za i przeciw” decydujemy się wejść na giełdę. Pomimo zwiększonego ryzyka takiego podejścia każde z naszej trójki jest gotowe odsprzedać część swoich udziałów kosztem dodatkowego kapitału na rozwój działalności. Znajomy makler pobiera niewielką prowizje i przygotowuje pakiet informacyjno-marketingowy. Po kilku tygodniach inwestorzy z polskiej giełdy papierów wartościowych dowiadują się o nowej emisji akcji.

Pomimo, że jest to mała firma działająca w dwóch miastach to notuje ona od dwóch lat bardzo solidne stopy zwrotu. Zachęceni tym inwestorzy zapisują się na zakup akcji. Emisja kończy się sukcesem i wszystkie 30% oferowanych akcji znajduje nowych właścicieli. Ja i Ty posiadamy dalej kontrolę nad spółką, ponieważ łącznie posiadamy 56% udziałów, czyli większość przy głosowaniach na walnych zgromadzeniach spółki. Byś w pełni zrozumiał definicję akcji załączam nowy, już ostatni rysunek przedstawiający strukturę naszego przedsiębiorstwa:

Czym sa akcje 5

Pomimo tego, że makler wycenił naszą firmę na około 11 000 zł to od momentu wejścia na giełdę będzie się ona zmieniała w zależności od transakcji dokonywanych przez inwestorów.

Dlaczego firmy wchodzą na giełdę?

Spotykamy się zatem z Anią i we troje rozpatrujemy plusy i minusy obecnej sytuacji:

  • (+) pozyskaliśmy kapitał na szybki rozwój. Zysk firmy może wzrosnąć z roku na rok z 600 do 1 200 zł
  • (+) wraz z wejściem na giełdę każde z nas uzyskało łatwą drogę spieniężenia swoich udziałów. W sytuacji, gdy jedno z nas będzie potrzebowało gotówki możemy szybko sprzedać akcje na giełdzie
  • (+) mimo odchudzenia udziałów ja i Ty zachowaliśmy kontrolę nad spółką i to dalej my wyznaczamy jej dalszy kurs rozwoju
  • (-) z wejściem na giełdę nasza spółka prywatna stała się spółką akcyjną. Oznacza to, że co kwartał będziemy odtąd musieli publikować nasze wyniki finansowe. Oznacza to zwiększone koszta księgowości oraz ryzyko, że inne firmy dowiedzą się więcej o naszym profilu działalności, czyli mniejszą konkurencyjność na rynku.

Potrzebujesz taniego konta maklerskiego?

A może bogatszej oferty ETF-ów na IKE/IKZE?

Szukasz ETF-ów niedostępnych gdzie indziej?

Oferowane instrumenty finansowe, zwłaszcza z dźwignią, niosą ryzyko strat przekraczających zainwestowany kapitał.

Podsumowanie

We wpisie najpierw akcjonariuszami (50/50) staliśmy się ja i Ty. Po roku dołączyła Ania, oferując swój kapitał za część udziałów (40/40/20). W kolejnym roku odrzuciliśmy oferty kredytów firmowych i zdecydowaliśmy się na emisje akcji, czyli wejście na giełdę. Spowodowało to dalszy spadek naszych udziałów w spółce (28/28/14/30). Mimo to nadal razem posiadamy większość głosów, więc możemy wspólnie kształtować przyszłość spółki i z optymizmem patrzeć na jej przyszłość.

Liczę na to, że czytając ten wpis zaobserwowałeś definicję akcji w praktyce, ale w razie wątpliwości zachęcam do zadawania pytań. Wydaję mi się, że bankierzy celowo roztaczają wokół giełdy i akcji zasłonę dymną, by móc na nieświadomych potencjalnych klientach więcej zarobić, oferując im skomplikowane produkty. W rzeczywistości akcje to tylko cząstki firmy dające się łatwo wyjaśnić na przykładzie podobnym do naszej pizzerii z wpisu.

Skoro już zapoznałeś się z pojęciem akcji to zapraszam do przeczytania artykułu „Co to są obligacje i jak działają? Wyjaśnienie obligacji skarbowych i korporacyjnych„, dzięki któremu poznasz też obligacje. Po przeczytaniu obydwu możesz śmiało poczytać wpis „Portfel emerytalny na Twoje IKE lub IKZE„, w którym podsuwam pomysły na zbudowanie portfela przy użyciu tych dwóch instrumentów. Pamiętaj jednak, by nie zaczynać inwestować bez solidnej wiedzy w temacie analizy instrumentów finansowych. O trzech najpopularniejszych rodzajach analizy papierów wartościowych przeczytasz w artykule „Inwestycyjny wstęp (5/6) – Metody analizy papierów wartościowychoraz w serii o akcjach, którą rozpoczyna wpis „Akcje (1/10) – Jak inwestować w akcje? Czy da się pokonać rynek?„.

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

4.8 13 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
32 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
Adam

Czy firmy czerpią jakiekolwiek zyski z obecnej wyceny akcji?

Marcin

Ewentualnie, w przeciwieństwie do sprzedaży akcji, właściciele mogą skupować akcje, nawet po większej cenie niż wynosiła emisja, żeby mieć większy udział w zyskach? Czy dobrze rozumuję?

Krzysztof

„firmy nie posiadają swoich akcji”

To w momencie chęci sprzedaży makler takie akcje generuje? Jak to wygląda?

Krzysztof

Cześć Mateusz,
Dzięki za sprawną odpowiedź. Chodziło mi o sytuacje gdy firma jest już na giełdzie. Czy pierwotni właściciele również posiadają akcje na rachunku maklerskim jak inwestorzy publiczni? To taka bardziej techniczna i mało istotna sprawa ale mnie ciekawi.
Pozdrawiam,
Krzysztof

Piotr

Cześć,

Super artykuł, natomiast dla mnie jako osoby początkującej brakuje rozwinięcia tego akapitu:

„Pomimo tego, że makler wycenił naszą firmę na około 11 000 zł to od momentu wejścia na giełdę będzie się ona zmieniała w zależności od transakcji dokonywanych przez inwestorów.”

Jak, w jaki sposób? Jakiś przykład by się przydał. Mamy firmę wartą 11000zł, jak wyznacza się kurs pojedynczej akcji i jak ten kurs wpływa na tę wartość 11000zł?

Pozdrawiam
Piotr

Ostatnio edytowano 9 miesięcy temu przez Piotr
Grzegorz

Wszystko fajnie – kupiliśmy akcje, spółka pozyskała kapitał, my jesteśmy współwłaścicielami, czyli mamy prawo do zysków w postaci dywidend. Taka sytuacja jest zdrowa i logiczna.

Ale dużo (większość?) spółek nie wypłaca dywidend i mówi wprost przed wejściem na giełdę (w prospekcie emisyjnym), że nie przewiduje wypłacania dywidend w przyszłości.
Po co ktokolwiek miałby kupować jej akcje?
Co z tego, że będzie się rozwijać, będzie więcej warta, jeśli się z nami nie podzieli zyskami?
Wartość firmy urośnie, ale akcji niekoniecznie, bo to rynek na nie wpływa. Po co kupować akcje takiej firmy? „Bo kapitalizacja jest dużo niższa niż wartość rzeczywista” – co z tego, jeśli od początku otwarcie spółka deklaruje, że nie wypłaci żadnych dywidend?

Nie satysfakcjonuje mnie tłumaczenie, że akcje w tej sytuacji powinny być droższe, więc jak ludzie to zauważą, to cena pójdzie w górę. Bo to jest szukanie kogoś, kto będzie je chciał od nas kupić drożej, licząc, że od niego kiedyś ktoś następny kupi jeszcze drożej, bo spółka się rozwija.

Wymiernej korzyści z kupienia i posiadania spółki nie będzie. Będę współwłaścicielem, nawet będę brał udział w spotkaniach akcjonariuszy, głosował i widział, jak pięknie przyczyniam się do sukcesu spółki. I… nic z tego nie będę miał.

Zatem dlaczego miałbym kiedykolwiek kupić spółkę deklarującą brak wypłaty dywidend?

Grzegorz

Dzięki za odpowiedzi do wyszczególnionych przeze mnie problemów/zagadnień 🙂

Fakt – mogę kupować tylko dywidendówki, co z tej perspektywy wydaje się najlogiczniejsze. Gorzej, że wtedy tracę dywersyfikację, a przede wszystkim odpada najlepsze dla mnie narzędzie do inwestowania, czyli ETFy (zostają tylko te na spółki dywidendowe).

Połączenie moich pytań w połączeniu z Twoimi odpowiedziami wygląda tak:

Kupuję akcje spółki,

by trzymać ułamek przedsiębiorstwa, które re-inwestuje swoje zyski i będzie rosnąć wraz ze swoją giełdową kapitalizacją.

Pogrubiony fragment – istotny z punktu widzenia inwestora, będzie miał miejsce jednak tylko wtedy, gdy

„Pani Giełda” zagłosuje za 5-10 lat, że spółka jest więcej warta niż w dniu mojego zakupu.

I ten stan rzeczy wywołuje we mnie pewien niesmak :p
Nieważne jak dobrymi inwestorami będziemy, nie będzie dla nas zysku, jeśli rynek nie zagłosuje tak jak my. I choćby to „głosowanie na daną spółkę” miałoby być trywialne, bo jest to pod każdym względem najlepsza spółka na świecie, to musi do niego dojść.

Łukasz

Moje trzy grosze odnośnie całego mechanizmu opisanego w artykule w przypadku spółek nie wypłacających dywidendy. Komentarz Grzegorza jest tak w ogóle bardzo trafny, w zasadzie spod klawiszy mi to Grzegorzu wyjąłeś. 😉 

Myślę, że może chodzić też o coś innego, niż to co zostało poruszone w komentarzach bezpośrednio powyżej. Akcje to nie tylko dywidenda, której nie ma w przypadku niektórych spółek, ale również prawo współwłasności, czyli możliwość kontrolowania i decydowania o losach firmy. Naturalnie z punktu widzenia indywidualnych inwestorów nie jest to realna korzyść, ale już z punktu dużych inwestorów instytucjonalnych tak. I to jest ten punkt realnego przełożenia kondycji spółki na jej cenę rynkową. Mimo, że spółka nie wypłaci dywidendy, to dobrze prosperująca spółka, reinwestująca zyski w rozwój, staje się łakomym kąskiem dla inwestorów instytucjonalnych. Przejęcie nad nią kontroli daje im korzyści. A to z kolei, przekłada się na realny, a nie tylko powodowany psychologią (tzn. rośnie, bo wszyscy uznaliśmy z nie do końca jasnych powodów, że powinno, gdy spółka prosperuje) wzrost wartości jej udziałów. Inaczej wszystko to wydaje się jakoś mocno niedookreślone, bazujące wyłącznie na psychologii, takie trochę logiczne błędne koło i znikający punkt. 😉

W tym konkretnym przypadku Ania nie liczyłaby na dywidendę (której de facto i tak w końcu nie dostała ;)) a na to, że ktoś kiedyś będzie chciał przejąć świetnie prosperujący biznes pizzowy i będzie to dla tego kogoś warte fury pieniędzy.

Daniel

Dlaczego na powyższym przykładzie przy wejściu na giełdę 30% zysku z pizzerii jest przekazywana akcjonariuszom? Czy posiadanie akcji uprawnia do tego? Zaznaczam, że nie chodzi mi o dywidendy.

Michał

Bardzo fajny artykuł. Wytłumaczone prosto, wręcz 'łopatologicznie’, czyli idealnie dla mnie 😉
Od pewnego czasu chcę zacząć przygodę z inwestowaniem. Oczywiście czytam dużo po internecie atykułów pt.’Jak zacząć…’. Ale w każdym piszą co innego 🙂
Fajnie, że u pana jest wszystko pooukładane od podstaw, aż do zaawansowanego etapu. W końcu poukładam, a także uzupełnie sobie wszystko co co już czytałem.
Pozdrawiam!

Łukasz

Dzięki za ciekawy i wartościowy artykuł. Kilka rzeczy jest jednak dla mnie niejasnych. Na przykład sposób i zasady wyliczania wartości godziwej:
1. Wartość spółki składającej się z dwóch pizzerii po drugim roku działalności wynosiła 4000 zł. 1000 zł wypracowanego zysku będzie stanowiło część wartości nowych pizzerii w kwocie 4400 zł. Do tego dochodzi 1200 zł przewidywanego zysku, co daje razem 9600 zł. Jak rozumiem wartość godziwa spółki w momencie emisji akcji powinna być niższa od powyższej kwoty, która uwzględnia już zyski, mogące się pojawić lub nie, i to dopiero za rok.
2. Jaki wpływ na wartość godziwą ma stopa zwrotu z inwestycji, czyli w rozważanym przypadku 10%? Co ona dokładnie oznacza i jak jest określana jej wartość?

I jeszcze kilka wątpliwości odnośnie typu akcji: imiennych i na okaziciela oraz procesu emisji akcji:
1. Czy w wyniku prywatnej emisji Ania stała się posiadaczką akcji imiennych czy na okaziciela? Czy proces emisji dotyczy tylko tego drugiego rodzaju akcji? 
2. Każdej emisji, czy to prywatnej czy publicznej, musi towarzyszyć proces umarzania imiennych akcji właścicieli, zgadza się?

Łukasz

Cześć Mateusz,

dzięki za odpowiedzi. Odnośnie ostatniego punktu, niestety nie mam żadnego źródła na poparcie tej hipotezy. To tylko wynik moich przemyśleń, być może opartych na błędnych założeniach. Chodziło mi o to, że jeżeli emitujemy akcję która reprezentuje określony udział w firmie, to jednocześnie obecni właściciele muszą się tego udziału pozbyć. Inaczej dewaluowalibyśmy wszystkie istniejące udziały/akcje. Może kilka dodatkowych pytań:

1 – Czy każda akcja, niezależnie od serii czy też rodzaju, jest warta w danej chwili tyle samo, czyli czy każda akcja odpowiada dokładnie takiemu samemu udziałowi we własności firmy? Zdaje się, że różne akcje mogą mieć różne uprawnienia, ale czy mogą też reprezentować różne udziały i mieć różną wartość?
2 – Jeżeli powyższe jest prawdą, czyli wszystkie akcje są warte tyle samo, to czy sumaryczna ilość akcji, wszystkich typów i serii, jest niezmienna w czasie?
3 – Wtedy właśnie emisja czy to publiczna czy prywatna, musiałaby za sobą pociągać umarzanie imiennych akcji właścicielskich.

pozdrawiam
Łukasz

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez Łukasz
Piotr

Hej, świetnie opisane, ale wciąż jedna rzecz jest dla mnie niejasna. Jaką drogą fundusze z emisji akcji trafiają do kapitału rozwojowego firmy? Przecież w tym przykładzie sprzedajemy Ani 20% udziałów w firmie za 1600 zł, ale te 1600 zł trafia do nas, pierwotnych akcjonariuszy (za sprzedane udziały) a nie na konto firmy. W jaki sposób te pieniądze mają przysłużyć się do rozwoju, tj. pokrycia kosztów nowych lokali itd., skoro nie są własnością firmy?

Chris

Witam! Bardzo przyjemnie sie to czyta. Jestem totalnie zielony wiec dopiero zaczynam zglebiac ten temat i zobaczymy czy mnie to zbytnio nie odstraszy hehe.
Jednak za mantre ustawiam sobie to co napisales: 'że nawet drobna zmiana finansowych przyzwyczajeń może uczynić Cię bogatszym i szczęśliwszym człowiekiem’ takze licze ze z czasem zaczne ogarniac ten temat i bede mogl zaczac inwestowac 😉

Chris

Dzieki za slowa otuchy! Tak zamierzam zrobic.. do konca roku poczytac i choc troche sie wyedukowac i moze z poczatkiem 2022 zaczac cos dzialac (oczywiscie dalej sie douczajac 😉 )

ciekawy

„Ania obejmuje 20% udziałów w naszej, teraz trzyosobowej, spółce.” Dając 1600 zł. Czyli 80 % pozostałych udziałów (ja i ty) to 6400 zł ! Skąd mamy te 6400 ?