You are currently viewing Obligacje (1/6) – Jakie są rodzaje obligacji i czym się od siebie różnią?

Obligacje (1/6) – Jakie są rodzaje obligacji i czym się od siebie różnią?

Bezpieczniejsze od akcji, ale czy na pewno?

Choć rozpoczynam nowy cykl o obligacjach to ich temat na moim blogu był już wielokrotnie poruszany. Wszystko zaczęło się od wpisów wyjaśniających kolejno akcje i obligacje, czyli „Co to są akcje i jak działają? Wyjaśnienie akcji giełdowych” oraz „Co to są obligacje i jak działają? Wyjaśnienie obligacji skarbowych i korporacyjnych„. Sugeruję zapoznanie się z ich treścią zanim będziesz kontynuować czytanie tego wpisu, jak i całej serii o obligacjach, bo znacznie pomoże Ci to zrozumieć opisane w niej koncepty. W tym artykule, początkującym serię o obligacjach opiszę jakie są rodzaje obligacji, czym się od siebie różnią i jakie historycznie wyniki można było osiągnąć inwestując w każdy z nich.

We wpisie znajdziesz ponadto zapowiedź kolejnych pięciu części tego cyklu, w której wyjaśnię Ci jak zostanie on podzielony i czego będziesz mógł się spodziewać w kolejnych jego epizodach. W części pierwszej, którą właśnie czytasz nie zabraknie też wyjaśnienia dlaczego obligacje zmieniają swoją cenę na giełdzie i od czego zależy ich rentowność oraz wycena. Jest to absolutne minimum do zrozumienia sensu inwestowania w obligacje i świetna baza dla każdego inwestora nimi zainteresowanego. Życzę miłej lektury, a w razie wątpliwości lub pytań uzupełniających jak zawsze zachęcam do komentowania pod wpisem.

Podcast

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie pięć rodzajów obligacji może kupić polski inwestor.
  • Jakie historyczne stopy zwrotu przynosiły polskie obligacje.
  • Jak zmiana stóp procentowych wpływa na rentowność obligacji skarbowych.
  • Dlaczego cena obligacji na giełdzie się zmienia.
  • W jaki sposób wycenia się obligacje notowane na giełdzie.

Czego możesz się spodziewać po całej serii o obligacjach?

Zacznę od zapowiedzi reszty serii o obligacjach, abyś wiedział co zamierzam, a czego nie planuję w niej adresować. Robię to, abyś uniknął marnowania swojego czasu na odpytywanie mnie o detale, których nie zamierzałem w tym wpisie poruszać celowo, bo zarezerwowałem na to przestrzeń w nadchodzących artykułach. Oto zarys wszystkich sześciu części o obligacjach:

  • Część 1 – Rodzaje obligacji i ich historyczne rentowności. Wstęp do wyceny obligacji.
  • Część 2 – Omówienie polskiego rynku obligacji Catalyst. Jego historia, burzliwe dzieje, statystyki oraz prospekt na przyszłość. Pomysły na popularyzację rynku dłużnego w Polsce.
  • Część 3 – Opisanie wszystkich możliwości zakupu obligacji skarbowych przez polskiego inwestora, zarówno tych bezpośrednich, jak przez fundusze i ETF-y.
  • Część 4 – Wszystkie możliwości zakupu obligacji korporacyjnych przez polskiego inwestora. Tajniki inwestowania w dług firm i spółek i ocena opłacalności każdego typu inwestowania.
  • Część 5 – Jak i kiedy inwestować w obligacje? Własny wybór czy ETF-y? Radzenie sobie z niskimi stopami procentowymi, równoważeniem pozycji itp.
  • Część 6 – Ciemna strona obligacji, czyli spekulowanie na obligacjach skarbowych i korporacyjnych na praktycznych przykładach z życia.

Jak widzisz, struktura serii o obligacjach będzie zupełnie inna niż ta, którą być może już znasz z cyklu o ETF-ach, którego pierwszą częścią jest „ETF (1/6) – Co to są fundusze ETF i dlaczego warto w nie inwestować?„. Wynika to z całkowicie odrębnej od funduszy ETF specyfiki instrumentów dłużnych (jedne są funduszami, a drugie aktywami bazowymi) oraz tego, że kwestię rozliczania podatku z akcji i obligacji pokryłem we wpisie „Jak rozliczyć podatek z giełdy? Wszystko o PIT-38 i PIT-8C„. Przejdźmy więc do meritum wpisu, czyli do opisania pięciu rodzajów papierów dłużnych, w które można obecnie zainwestować w Polsce.

Jakie rodzaje obligacji można kupić w Polsce?

Oprócz zdecydowanie najbardziej popularnych obligacji skarbowych, polski inwestor może dokonać zakupu jeszcze czterech rodzajów obligacji. Podobne do obligacji emitowanych przez skarb państwa są obligacje komunalne, zwane też municypalnymi, emitowane przez samorządy terytorialne miast i gmin. Pod względem ryzyka podobnie lub nawet bardziej bezpieczne są listy zastawne, które banki hipoteczne emitują, by zaspokoić popyt na kredyty mieszkaniowe. Są one zwykle zabezpieczone wartością hipoteki, co sprawia, że są szczególnie bezpieczne i – jak zaraz zobaczysz – bardzo nisko oprocentowane. Zdecydowanie najbardziej ryzykowne są obligacje korporacyjne oraz spółdzielcze, gdyż w ich przypadku pożyczamy pieniądze spółkom prywatnym, a nie podmiotom państwowym, co siłą rzeczy wiąże się z nieco większym ryzykiem.

Porównanie pięciu rodzajów obligacji

Zanim przejdziemy do jakichkolwiek detali dotyczących obligacji warto by porównać ze sobą ich typy. Wiedza ta przyda się do zrozumienia trzeciej i czwartej części cyklu, w których omówię wszystkie sposoby bezpośredniego i pośredniego zakupu papierów dłużnych z perspektywy polskiego inwestora. Porównanie najważniejszych cech każdego z rodzajów polskich obligacji znajdziesz w tabeli poniżej:

Typ obligacji

Do kupienia na

Średnie odsetki (2019) Dla kogo
Obligacje skarbowe

PKO BP (detal), Catalyst (detal, ale tylko niektóre emisje), BondSpot (hurt)

1,10% ponad WIBOR

dla każdego
Obligacje komunalneCatalyst (detal), BondSpot (hurt)

1,15% ponad WIBOR

dla każdego
Listy zastawneCatalyst (detal), BondSpot (hurt)

0,53% ponad WIBOR

dla każdego
Obligacje spółdzielczeCatalyst (detal), BondSpot (hurt)

3,68% ponad WIBOR

tylko dla doświadczonych inwestorów
Obligacje korporacyjneCatalyst (detal), BondSpot (hurt)

2,44% ponad WIBOR

tylko dla doświadczonych inwestorów

Zastrzegę od razu, że w dalszej części wpisu zawarłem wielkość i obroty na każdym z powyższych rynków, które dowiodą, że nie tak łatwo jest kupić niektóre z powyższych. Najwyższą premię za ryzyko, czyli marżę ponad stopy procentowe WIBOR mają obligacje spółdzielcze i korporacyjne. Rzecz jasna im wyższe jest oprocentowanie obligacji, tym bardziej ryzykowna jest z natury inwestycja w nie. Z tego powodu oznaczyłem te dwa rodzaje obligacji jako „tylko dla doświadczonych inwestorów”, którzy już potrafią oceniać jakość sprawozdań finansowych (głównie bilansów) emitentów obligacji.

Obligacje o najniższych odsetkach to tak zwane listy zastawne, czyli emitowane przez banki hipoteczne papiery o pokryciu w wartości hipoteki. Najbardziej tradycyjnymi (i najszerzej znanymi) papierami dłużnymi są obligacje skarbowe i komunalne, które zwykle oferują ok. 1-1,2% ponad WIBOR, a więc są odpowiednio bezpieczne dla nowicjusza, ale pozwalają raczej przechować gotówkę, a nie zarobić. W dalszej części wpisu zobaczysz, że obligacje komunalne, spółdzielcze i listy zastawne bardzo trudno nabyć inwestorowi detalicznemu ze względu na prawie zerowe obroty nimi na rynku wtórnym Catalyst. Inaczej jest z obligacjami korporacyjnymi, w które od paru lat sam z niezłym efektem inwestuję. Przyjrzyjmy się teraz wartościom średnich odsetek z każdego typu polskich obligacji, które inwestor mógł uzyskać inwestując w nie w roku 2019.

Średnia rentowność polskich obligacji w 2019 roku

Myślę, że warto zarysować szerszy kontekst, obliczając i prezentując wysokości średnich odsetek wypłacanych w 2019 roku przez poszczególne rodzaje obligacji. Przypomnę, że stopy procentowe wynosiły wtedy 1,5%, czyli były aż o 1,4 pp. wyższe od tych obecnych w wysokości 0,1%. Oznacza to, że w tym roku średnie odsetki z każdego typu spadną o około 1,4-1,6 pp. i niestety nic z tym nie zrobimy. Obiecuję poświęcić piątą część cyklu w dużej mierze właśnie na inwestowanie w obligacje w obecnym „nisko-stopowym” środowisku rynkowym. Poniższe dane pochodzą z oficjalnych statystyk rynku Catalyst i obrazują średnie oprocentowanie poszczególnych rodzajów obligacji w zeszłym roku:

Jakie są rodzaje obligacji średnie odsetki brutto z obligacji każdego typu 2019

Przypomnę, że lokaty i depozyty bankowe w 2019 roku płaciły średnio 1,43% brutto rocznie. Średnio, czyli biorąc pod uwagę wszystkie lokaty, a nie tylko „promocyjne 3,2% na nowe środki poniżej 10 000 zł”, które mocno zniekształcały obraz prawdziwego oprocentowania zwykłych lokat bankowych. Z lokatami wygrała zatem złotowa inflacja CPI, która w zeszłym roku uśredniła się na 2,31%. Inflację, po odjęciu 19% podatku Belki, pokonały jedynie obligacje korporacyjne oraz spółdzielcze, które – jak wcześniej wspomniałem – są zdecydowanie najmniej bezpiecznymi wariantami inwestowania w obligacje.

Bardzo wczesnym wnioskiem jest zatem to, że w czasach zwiększonej inflacji (2,31% w 2019 r. i prognozowane ponad 3,3% w 2020 r.) oraz niskich stóp procentowych (obecnie 0,1%) nawet ryzykownym papierom dłużnym może być trudno pokonać wzrost cen dóbr i usług. Może to spowodować jeszcze większy napływ nowych inwestorów na giełdy akcji, co jeszcze bardziej zwiększy ceny i ryzyko inwestycyjne papierów wartościowych. Być może przyszło nam żyć w czasach, gdy obligacje są bardziej ryzykowne od akcji, gdyż te pierwsze przynoszą pewną stratę, a na tych drugich istnieje (mimo zwiększonego ryzyka) szansa jakiegokolwiek zarobku.

Oczywiście piszę to trochę prześmiewczo, bo z uwagi na specyfikę obligacji nie są i nie będą one bardziej ryzykowne od akcji, co pod koniec wpisu wyjaśnię Ci na przykładach. Jeśli interesują Cię również akcje to zapraszam do zajrzenia do serii o akcjach, którą rozpoczyna wpis „Akcje (1/10) – Jak inwestować w akcje? Czy da się pokonać rynek?„, a póki co przejdźmy do części artykułu, w której przeanalizujemy historyczną rentowność obligacji skarbowych wybranych państw UE i spoza UE.

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam jeszcze więcej przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu!

Historyczna rentowność obligacji skarbowych

Jeśli jeszcze nie wiesz jak działają obligacje i dlaczego firmy je emitują to zapraszam do zapoznania się najpierw z wpisem „Co to są obligacje i jak działają? Wyjaśnienie obligacji skarbowych i korporacyjnych„, w którym kompleksowo wyjaśniam ich zasadę działania. Najpopularniejszym rodzajem obligacji są obligacje skarbowe, dające indywidualnemu inwestorowi możliwość pożyczenia pieniędzy państwu, które uważane jest za najpewniejszego kredytobiorcę. W tym rozdziale przekonasz się na własne oczy, że inwestorzy nie zawsze oceniają państwa jako bezpiecznych pożyczkobiorców, często wyprzedając ich obligacje z dyskontem (taniej), podwyższając ich rentowność (odsetki), by przenieść swoje środki w papiery dłużne bardziej bezpiecznych państw.

Rentowność obligacji skarbowych w UE

Gdy myślisz sobie o rentowności obligacji państw UE, zapewne w głowie masz bezpieczeństwo i wiążące się z nim niskie, oscylujące wokół zera roczne odsetki. Zaraz udowodnię, że tylko w ostatnich 15 latach wiele rynków obligacji zachowywało się bardzo dynamicznie, jeśli nie burzliwie. Węgry i Polska zaznaczone na wykresie kolorami różowym i granatowym oferowały typowe dla rozwijających się państw dosyć wysokie oprocentowanie obligacji w granicach 5-10% brutto rocznie. Dla kontrastu, oznaczona żółtym kolorem Grecja w okolicy roku 2012 wpadła w spore tarapaty, które spowodowały prawdziwy wybuch rentowności jej obligacji, który bardzo wyróżnia się na wykresie:

Jakie są rodzaje obligacji - rentowność obligacji skarbowych UE 2006 2020

Tak drastyczny skok rentowności nastąpił ze względu na spadek cen obligacji tego państwa, a nie oferowany na rynku pierwotnym kupon w wysokości 35% (nie, nic takiego się nie wydarzyło). Oczekiwania inwestorów wobec spłacalności Grecji spadły tak nisko, że obligacje o nominale 100 euro sprzedawane były nawet po mniej niż 70 euro! Jak widać dług skarbowy nie zawsze jest bezpieczniejszy od długu korporacyjnego, ale jak mawiają „wyjątek potwierdza regułę”. Więcej o kryzysie greckiego zadłużenia przeczytasz tutaj, ale zauważ na wykresie, że te niegdyś bardzo ryzykowne aktywa zeszły z czasem do równie niskich rentowności jak ta oferowana przez większość krajów UE.

Obecnie papiery dłużne wszystkich gospodarek UE płacą kupony o wartościach około zera. Dzisiejsza rentowność (stan na lipiec 2020 roku) niektórych z nich przyjmuje nawet wartości ujemne. Mowa tu o Niemczech i Francji (odpowiednio -0,46% oraz -0,14%), w których to inwestor płaci za pożyczenie tym krajom pieniędzy. Brzmi absurdalnie? Niekoniecznie, biorąc pod uwagę wizję powiększania ujemnych stóp procentowych przyszłych emisji obligacji, które oznaczałoby, że te obecne są emitowane na…atrakcyjnych warunkach. Więcej na ten temat napiszę w ostatniej części cyklu, czyli w „spekulacji na obligacjach”, a póki co omówmy kraje, w których rentowność papierów dłużnych może stale zachęcić pootencjalnych inwestorów do ich zakupu.

Rentowność innych obligacji skarbowych

Choć częściowo pozostajemy w UE, bo w kolejnym zestawieniu pojawia się także Rumunia to inne kraje są już nieco od nas odleglejsze geograficznie lub kulturowo. Jak na pewno zauważysz na wykresie, znamienni reprezentanci rynków wschodzących, tacy jak Indie i Chiny przez całą ostatnią dekadę oferowali obligatariuszom bardzo solidną rentowność swoich papierów dłużnych. Podobnie rzecz się ma do Rosji i Rumunii, których oprocentowanie „skarbówek” oscylowało wokół 5% brutto rocznie. Całe zestawienie znajdziesz na wykresie poniżej, a pod nim kolejne wnioski:

Jakie są rodzaje obligacji - rentowność obligacji skarbowych świat 2012-2020

Oko przykuwa Turcja, której obligacje w ostatnich 3 latach przypominają te Greckie z lat 2010-2013. Zachęcony do inwestowania w tureckie obligacje? Lepiej wstrzymaj się z inwestycja, bo co z tego, że obligacje „płacą tam” 13% rocznie, gdy obecna inflacja wynosi tam około 12%, a stopy procentowe ponad 10%? Oznacza to mniej więcej tyle, że rentowność tamtejszych obligacji wcale nie jest tak wysoka, jak na to wskazuje ich nominalne oprocentowanie i obecna cena, a inwestycje w nie należy traktować z rozwagą. Tym niemniej żaden z powyższych krajów, wliczając w to Stany Zjednoczone, nie oferuje i póki co nie oferował rentowności niższej niż 0%. O obligacjach nie powinno się nigdy pisać w oderwaniu od stóp procentowych od których zależą wszystkie zmienno- i stałoprocentowe bieżące emisje. Sprawdźmy więc tę zależność dla kilku wybranych krajów.

Obligacje, a stopy procentowe

Stopy procentowe warunkują oprocentowanie obligacji na rynku pierwotnym. Niezależnie czy mówimy tu o obligacjach stałokuponowych, czy zmiennokuponowych. Wysokość kuponu tych pierwszych nie zmienia się wraz ze zmianą stóp procentowych, a tych drugich jest od nich zależna w całym okresie ich życia. W momencie emisji parametry obydwu typów warunkowane są obecną wysokością stóp procentowych w kraju ich emisji. Naturalnie więc stopy procentowe bardzo mocno wpływają na rentowność emitowanych obligacji i ich kupowanie przy wysokich stopach okazuje się na dłuższą metę bardziej opłacalne niż przy niskich stopach procentowych. Zbadajmy najpierw zmianę wysokości samych stóp procentowych dla kilku głównych walut światowych.

Wykres zmian historycznych stóp procentowych na świecie

Ten wykres z pewnością ucieszy wszystkich sceptyków inwestowania w nieruchomości poprzez kredyt hipoteczny. Owszem – stopy procentowe bywały historycznie o wiele wyższe niż teraz i w sytuacji nagłego ich wzrostu rata kredytu hipotecznego może wystrzelić w kosmos. Z drugiej strony – jak wysoka jest szansa na znaczne podwyższenie stóp procentowych w czasach, gdy rządzą na świecie głównie keynesiści, którzy wierzą w państwową stymulacje gospodarki dodrukowanym lub tanim pieniądzem? Podwyżka stóp oznaczałaby wzrost popularności oszczędzania i inwestowania i przeciwdziałanie inflacji, ale z drugiej strony podwyższyłaby koszty obsługi długu, który wyemitowały rządy, sprawiając, że niektóre z nich stałyby się niewypłacalne. Rzuć okiem na zmiany historycznych stóp procentowych dla wybranych walut:

Historyczne stopy procentowe na świecie

Pewnie od razu spostrzegłeś jak wysokie były stopy procentowe w Polsce i na Węgrzech w ostatniej dekadzie poprzedniego stulecia. Wiązało się to z okresem transformacji ustrojowej w obydwu krajach, z którego postępem spadały też stopy procentowe w obydwu krajach. Zauważ, że stopy procentowe Węgier i Polski już w 2008 roku niemal zrównały się z tymi dotyczącymi pozostałych krajów UE. Prawdopodobnie zauważyłeś nagły i drastyczny spadek stóp procentowych w okolicy roku 2008? Był on związany z koniecznością „rozruszania gospodarek” światowych, a więc ułatwienia firmom (i państwom) wzięcia taniego kredytu. W Polsce nastąpiło to trochę później, bo ok. 2013 roku, co nie bez przyczyny koreluje się z początkiem szaleńczych wzrostów cen nieruchomości, o którym już pisałem w artykule „Kiedy ceny mieszkań w Polsce zaczną spadać?„. Zobaczmy teraz jak stopy procentowe historycznie wpływały na rentowność „skarbówek” w Polsce i Węgrzech.

Stopy procentowe, a rentowność obligacji skarbowych (Polska)

Jak zaraz zobaczysz, rentowność obligacji skarbowych zwykle podąża za stopami procentowymi z pewnym opóźnieniem. Są momenty, gdy zmieniają się one w tandemie, ale przez większość czasu „skarbówki” oferują pewną premię ponad wartość „suchej” stopy procentowej. Bierze się to z lekkiego opóźnienia z jakim skarb państwa emituje nowe obligacje (zwykle co miesiąc). Nie trzeba szukać daleko, bo oprocentowanie nowych emisji polskich „skarbówek” zmieniło się dopiero w maju 2020 r., podczas gdy stopy procentowe zostały obniżone już w połowie marca. Oto ostatnie 15 lat relacji oprocentowania obligacji skarbowych Rzeczypospolitej do stóp procentowych WIBOR3M ustalanych przez Narodowy Bank Polski:

Jakie są rodzaje obligacji - stopy procentowe a rentownosc obligacji Polska

Rentowność obligacji skarbowych 10-letnich, którą widzisz na wykresie przedstawia również oczekiwania inwestorów związane z przyszłym kierunkiem zmian stóp procentowych. Historyczny spadek rentowności „skarbówek” wynikał w dużej mierze z zazwyczaj słusznego przekonania inwestorów o nadchodzących cięciach stóp procentowych. Powodowany był on głównie spekulacyjnym wzrostem wartości obecnych obligacji skarbowych, spowodowanym „obstawianiem” inwestorów tego, że kolejne emisje będą gorzej oprocentowane. W ciekawej sytuacji znaleźliśmy się obecnie, bo stopy procentowe prawie nie mają już dokąd spaść, choć w Europie stale to robią przez co dochodzi do absurdów takich jak płacenie bankom za przechowywanie pieniędzy na depozytach.

Obecna sytuacja powoduje strach inwestorów, że skoro stopy mogą tylko rosnąć to wartość obecnych emisji w przyszłości spadnie, co faktycznie jest dosyć prawdopodobnym założeniem. Inwestorzy wydają się jednak nie pamiętać, że mimo spadków cen tych emisji na rynku wtórnym, państwo gwarantuje ich wykup po cenie nominalnej, a więc cierpliwi otrzymają z powrotem zainwestowany kapitał. Z drugiej strony fundusze i ETF-y obligacyjne mają w tym momencie mocno wywindowane ceny (z tego samego powodu, czyli dlatego, że zawierają w sobie „lepsze” obligacje starszych emisji), a więc przy wzroście stóp procentowym posiadacze ich jednostek mogą nieco ucierpieć. No właśnie – czy jest jakiś kraj w Europie, który ostatnio nie obniżył stóp procentowych do zera? Tak i to bliżej niż myślisz.

Stopy procentowe, a rentowność obligacji skarbowych (Węgry)

Choć w ostatnich tygodniach Narodowy Bank Węgier ściął stopę procentową na forincie do rekordowo niskiej to BUBOR, czyli „węgierski WIBOR” jest obecnie stale na poziomie powyżej 0. Ciężko przewidzieć dalsze poczynania rządu Węgier, który być może pokusi się on na to, co Polska, tnąc stopy procentowe niemal do zera. Oto jak wyglądała zależność rentowności obligacji 10-letnich oraz stopy procentowej BUBOR w ostatnich 15 latach:

Jakie są rodzaje obligacji stopy procentowe a rentownosc obligacji Węgry

Zależność rentowności węgierskich „dziesięciolatek” i BUBOR-u przypomina tą znaną z polskiego podwórka. Różnicą jest tylko ten delikatny wzrost stóp procentowych na początku obecnego roku i to, że BUBOR oscylował wokół zera już od ładnych kilku lat, podczas gdy dla WIBOR-u to prawdziwe novum. Nie próbując przewidzieć przyszłości oprocentowania ani polskich, ani węgierskich „skarbówek” przejdę płynnie do wyjaśnienia dlaczego cena obligacji się zmienia w okresie ich trwania.

Dlaczego cena obligacji się zmienia?

To będzie znacznie uproszczona wersja teorii wyceny obligacji, którą zrozumie każdy, a przynajmniej taką mam nadzieję :). Zacznijmy od porównania zmian notowań cen akcji i obligacji. Otóż akcje notowane są w walucie obrotu, zaś obligacje w… procentach. Oto dowód prosto z serwisu transakcyjnego eMaklera w mBanku:

Jakie sa rodzaje obligacji - zakup akcji a obligacji różnica

Napotykamy tym samym pierwsze utrudnienie w handlu obligacjami. Ich cena w systemie obrotu notowana jest procentowo, a nie kwotowo jak ma to miejsce w przypadku akcji. Z tego powodu zanim złożysz zlecenie zakupu obligacji musisz dowiedzieć się ile warta jest ich jedna jednostka. Zwykle jest to potęga 10, czyli 10, 100, 1000 lub 10 000 jednostek danej waluty. Dlaczego tak jest najlepiej wyjaśni Ci poniższy wykres porównujący notowania akcji do notowań obligacji nieistniejącej spółki (sam go narysowałem :P) w okresie kilkuletnim:

Jakie sa rodzaje obligacji - ceny akcji a ceny obligacji

Obserwacje bazujące na wykresie, które naprawdę warto zapamiętać:

  • Obligacje notowane na giełdzie (nie wszystkie są, ale więcej o tym w częściach 3 i 4) zmieniają w czasie swoją wartość, ale zwykle z mniejszą rozpiętością/amplitudą oraz mniejszą dynamiką od akcji.
  • Dzieje się to dlatego, że w przypadku akcji nikt nie obiecuje Ci odkupienia ich po cenie 100% za kilka lat. Ze względu na tę obietnicę obligacje oscylują wokół 100% wartości.
  • Cena obligacji spada zwykle w dwóch przypadkach:
    • Gdy inwestorzy spodziewają się, że spółka stanie się niewypłacalna.
    • Kiedy ta sama spółka wyemitowała właśnie bardziej opłacalne papiery dłużne, czyli takie o wyższym oprocentowaniu.
  • Cena obligacji rośnie, gdy:
    • Ta sama spółka wyemitowała właśnie obligacje o niższym oprocentowaniu.
  • Cena obligacji wraca do 100% na krótko przed ich dojrzałością, czyli wykupem. Dlaczego ktoś miałby płacić 101% za coś, co zostanie w ciągu tygodnia odkupione przez spółkę lub państwo za 100% obiecanej wartości, czyli za „nominał” obligacji?

Starałem się to wyjaśnić najlepiej jak umiem, więc mam nadzieję, że wszystkie z powyższych punktów są dla Ciebie zrozumiałe. Przejdźmy zatem do modelu wyceny obligacji, ale bez żadnych matematycznych wzorów ;).

Od czego zależy bieżąca cena obligacji?

Rynkowa cena obligacji, zarówno skarbowych, jak i korporacyjnych oraz każdego innego typu zależy od kilku głównych czynników:

  • Wysokość kuponu, czyli rocznego oprocentowania obligacji. Im wyższe odsetki, tym w teorii wyższa wartość (oczekiwana) obligacji.
  • Oprocentowanie innych trwających serii obligacji tej samej firmy lub tego samego kraju. Inwestycja w obligacje tej samej firmy trwające tyle samo czasu wiąże się z tym samym ryzykiem. Jeśli jedna emisja jest oprocentowana na 3%, a druga na 4% i mają taki sam czas trwania to ta druga zawsze będzie więcej warta na giełdzie wobec tej pierwszej.
  • Ryzyko inwestycja w obligacje, które bywa wysokie. Naturalnie w przypadku podejrzenia niewypłacalności firmy jej obligacje będą wyprzedawane, a więc ich cena na giełdzie będzie spadać. Jeśli kupisz obligacje dojrzewające za rok za 90% ich wartości to poza kuponem możesz potencjalnie zyskać 10% różnicy w cenie w przypadku, gdy spółka nie zbankrutuje i spłaci swój dług. Spółka wypłaci bowiem cały nominał, czyli 100% wartości papieru.
  • Czas do wykupu obligacji jest w ich wycenie również bardzo istotny. Ogólna zasada głosi, że im dłuższy czas do wykupu papieru, tym większe ryzyko upadłości ich emitenta. Zauważ też, że pod koniec okresu trwania papieru dłużnego ryzyko związane z inwestycją jest zwykle najniższe, a więc cena obligacji będzie dążyć z powrotem do 100%. Zakup takich obligacji zwykle już nie ma sensu, bo wiąże się z zapłatą prowizji maklerskiej i praktycznie żadną możliwością zyskania na transakcji.

Spróbujmy zatem użyć tych podpunktów, by dokonać roboczej i uproszczonej wyceny kilku serii obligacji tej samej, nieistniejącej firmy.

Przykład uproszczonej wyceny obligacji

Na potrzeby wpisu dokonamy bardzo uproszczonej wyceny dwóch serii obligacji tej samej firmy. Na wykresie zobaczysz reakcję inwestorów na emisję wyżej oprocentowanych obligacji spółki, w których papierów dłużnych posiadaniu już się znajdują. Przykład jest skrajnie uproszczony i zakłada, że spółka nie prezentuje żadnego ryzyka bankructwa, a wyższe oprocentowanie nowej emisji oferuje z potrzeby serca :D. Pierwszego stycznia 2015 r. do obrotu wchodzą obligacje A o wartości 100 zł i kuponie 5 zł brutto, a więc stałym oprocentowaniu 5% rocznie brutto. Gdy w grudniu 2015 r. roznosi się wieść o nowej emisji obligacji spółki, ale tym razem o kuponie 10 zł inwestorzy czują się nieco oszukani i zaczynają wyprzedawać obligacje A, by „przesiąść się” na nowe, wyżej oprocentowane papiery, a więc cena obligacji serii A spada:

Jakie sa rodzaje obligacji emisja obligacji a cena obligacji

Wykres w sposób skrajnie uproszczony pokazuje oczekiwania inwestorów wobec obligacji A, których cena po roku spada w rejony 86-87 zł, ale po trzecim roku notowań powoli zaczyna rosnąć. Dlaczego tak się dzieje? Im bliżej do momentu wykupu obligacji, tym mniejszy sens ma ich wyprzedawanie znacznie poniżej ceny zakupu. Podkreślam, że jest to przykład skrajnie uproszczony i w prawdziwym życiu raczej mało która spółka zdecydowałaby się na taki ruch, a inwestorzy tak chętnie kupowaliby emisje o tak wysokim oprocentowaniu. Mam nadzieję, że powyższy wykres pomógł Ci zrozumieć dlaczego i kiedy obligacje zmieniają swoją wartość na giełdzie. Czas na podsumowanie wpisu.

Potrzebujesz taniego konta maklerskiego?

A może bogatszej oferty ETF-ów na IKE/IKZE?

Szukasz ETF-ów niedostępnych gdzie indziej?

Oferowane instrumenty finansowe, zwłaszcza z dźwignią, niosą ryzyko strat przekraczających zainwestowany kapitał.

Podsumowanie

Doszliśmy właśnie do końca pierwszego wpisu z cyklu o obligacjach. Jak wcześniej wspomniałem, miał on na celu zbudować Twoją świadomość jeśli chodzi o rodzaje dostępnych papierów dłużnych, ich historyczne stopy zwrotu, uproszczony model wyceny i wyjaśnienie dlaczego ich cena w ogóle się zmienia. Mam nadzieję, że artykuł ten zdołał rozbudzić Twoją ciekawość i nie możesz doczekać się kolejnych części. W międzyczasie serdecznie zachęcam Cię do polubienia mojego fanpage-a na Facebooku, na którym codziennie publikuję delikatne spoilery zapowiadające kolejne wpisy i wiele innych ciekawostek ze świata gospodarki i inwestowania.

Jednocześnie zachęcam Cię do zostawienia komentarza pod wpisem jeśli cokolwiek wzbudziło Twoje zainteresowanie lub nie było wyjaśnione wystarczająco dobrze. Pamiętaj, że w kolejnych częściach pokryję wszelkie detale dotyczące kupowania i sprzedawania różnych rodzajów obligacji oraz metodyki ich doboru do portfela inwestycyjnego i wiele wiele więcej. Jeśli nie chcesz przegapić żadnego przyszłego wpisu to serdecznie zachęcam do zapisania się do mojego newslettera (box poniżej) Dziękuję i do następnego!

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

5 13 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
32 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
Tomasz Wikło

Ciekawy wpis, nie mogę się już doczekać kolejnych wpisów z serii i informacji w jaki sposób wybierasz wartościowe dla siebie obligacje korporacyjne :)!

Tomasz Wikło

zapamiętałem że w piątek udostępniasz wpis 😉

Takie wprowadzenie jest istotne, żeby lepiej zrozumieć kolejne części, także super! Zresztą widać że masz dużą wiedzę na temat obligacji.

Obecnie czytam Twoje poprzednie wpisy o nieruchomościach. Dobrze zauważyłem, że uważasz, że obecnie inwestowanie w mieszkania na wynajem to zły pomysł?

Tomasz Wikło

No tak,
Plus zarządzanie, naprawy i to ze to zupełnie nowa branża której trzeba się nauczyć (ekipy od wykończeń, remontów, negocjacje, znajomość lokalizacji)

Eliasz

Hej Mateusz,
Bardzo dziękuję za wpis. Ostatnio bardzo mocno wczytuje się w Twojego bloga. Przerobiłem wstępnie cykl o ETFach i była to mega kopalnia wiedzy. W dodatku bardzo dogłębna i opisana w zrozumiały dla nowicjusza sposób (będę go jeszcze kilkukrotnie studiował).
Czekam z niecierpliwością na kolejne 'odcinki’ z cyklu obligacje.
Jeszcze raz dziękuję za Twoje prace i życzę powodzenia 🙂.
Masz u mnie wiernego czytelnika 😁.

Pozdrawiam
Eliasz

Darek

Cześć, ponieważ w tekście jest o cenach obligacji, a zapoznawszy się wcześniej z cyklem i komentarzami o ETF-ach, chciałem zapytać o wycenę jednostek etefów obligacyjnych. Weźmy dla przykładu taki akumulujące US TIPS. Wartość nominalna to 100 $ (z tego co pamiętam). Fundusz śledzi jakiś index którego budowa jest dokładniej nam nie znana bo index provider nie udostępnia publicznie. Co nam mówi taki index? Określa przeszłą rentowność obligacji? W takim razie do czego nam przeszła wartość ?Jak ocenić przyszłą rentowność? Domyślam się, że fundusz kupuje serie obligacji na aukcjach, a może też na rynku wtornym, jeśli się mylę popraw. Następnie odzwierciedla cenę tych obligacji w jednostce, pytanie: czy rynkową czy nominalną w tzw. NAV? Domyślam się, że rynkową. Czy jest to cena po jakiej kupił? Gdzie możemy znaleźć średnią cenę nominalną skumulowanych obligacji, żeby porównać sobie z ceną jednostki i szybko ocenić czy zawiera ona obligacje z dyskontem czy premią? Ceny jednostek nie są podawane w procentach choć dotyczą obligacji- stąd o to pytam. Zastanawia mnie też YTM, czy to tylko wartość wskazówkowa, przecież jednostka nie ma określonej długości życia, co ona nam właściwie określa w przypadku jednostki etefa? W opisach funduszy TIPS pojawiają się też yield ujemne, co to oznacza? Np.
https://investor.vanguard.com/etf/profile/VTIP,
https://www.justetf.com/en/etf-profile.html?isin=IE00BZ0G8977
Jak to wszystko poprawnie oceniać? Czy w tej chwili raczej krótkoterminowe tipsy do 5 lat wydają się bezpieczniejsze pod kątem możliwego długotrwałego spadku ich ceny gdyż fundusz z biegiem czasu będzie pozbywał się starych o niskim oprocentowaniu a kupował nowe o lepszym w momencie po podwyżce stóp procentowych i cena zacznie się wyrównywać w miarę szybko . Jak natomiast ocenić na moment kupna czy ceną jednostki aby już nie jest za duża w stosunku do nominału. Jak poprawnie to wszystko czytać i ocenić aby już na samym początku nie zagwarantować sobie straty?

Darek

Dzięki za wyjaśnienia z Twojej strony. Sorry za przydługie pytanie. Jeden z twoich portfeli (No Brainer) bazował na ETF-ie z TIPS-ami a później był Twój wpis właśnie o tych obligacjach z tą tabelka z wynikami aukcji, gdzie „zaświeciła” ujemna rentowność, więc postanowiłem poprzeglądać dokumenty funduszy z TIPS-ami i nasuneły mi się pytania. No niby prosty fundusz, który ma przechować wartość gotówki, ale trzeba znać jak działają instrumenty, które skupuje i jak działa sam fundusz. A odchodząc od samych TIPS-ów, gdzie wartość nominalna jest ruchoma, czy jest jakiś sposób, żeby określić dla ETF-a skupującego obligacje ze stałym kuponem stosunek: wartości rynkowej jednostki czyli NAV do średniej wartości nominalnej aktywów, które pod sobą trzyma (jako wartość procentową). Jeżeli fundusze kwotuje na koniec dnia wartość NAV jednostki oraz podaje w swojej karcie średnią wartość kuponu, średnią zapadalność, to i powinna gdzieś być też średnia wartość nominalna obligacji.
P.S. Co do tipsów – to na podstawie wyników aukcji ostatniej emisji tych papierów to w przypadku, gdy inflacja średnio będzie równa zero to na papierach tej emisji jest strata. Wyniki aukcji natomiast świadczą, że kupujący zakładają / przewidują inflację.
Dobra kończę bo rozwijam się w temacie. Pozdro.

Darek

Dzięki, tak o to mi chodziło. Dzięki też za te ciekawe informacje dot. wyników aukcji amerykańskich skarbówek i za podanie linka do źródłowej strony. Co do „potencjału” do analizy akcji to biorę to po uwagę oczywiście, i mam nadzieję, że stworzysz jeszcze kilka ciekawych wpisów w tym temacie bo twoje podejście do prowadzenia bloga o tematyce inwestycyjnej wyróżnia się na plus, pośród ogólnie znanych blogów. Jako przykład podam – wpis na temat rozliczania podatków i poziomów opodatkowania funduszy.
P.S. Na blogu Samcika padły pytania kiedyś o te tematy (bo ma serię o ETF-ach) i generalnie odpowiedzi żadnej tam nie było. Na innych blogach – też mętnie o tym pisano.
Bloga Twojego na pewno będę polecał.
Pozdrawiam

Michał

Jak zwykle, przejrzysty (dosłownie i w przenosi, świetny layout bloga) wpis 🙂

„[…] przez co dochodzi do absurdów takich jak płacenie bankom za przechowywanie pieniędzy na depozytach.”

Czy to aby na pewno absurd? Oczywiście, od dawna już jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że za tą usługę nie płacimy. Jednak warto zadać sobie pytanie dlaczego tak jest? Jest tak dlatego, że banki nie obchodzą się z naszymi depozytami jak ze środkami, które powierzamy im na bezpiecznie przechowanie ale raczej jako z pożyczkami. Bez wchodzenia w skomplikowane szczegóły i uproszczając nasze depozyty dają bankom możliwość udzielania nowych pożyczek czyli kreacji pieniądza i wszystkich konsekwencji z tym związanych. Choć większość obywateli myśli, że umowa depozytu tu umowa bezpiecznego przechowania (jak skrzynka na bagaż na dworcu, która jest płatna) to w rzeczywistości jest to umowa pożyczki. Oczywiście dopóki bank pozostaje płynny nie ma żadnego problemu, jednak jak pokazuje historia, każdy bank operujący na podstawie rezerwy cząstkowej w końcu nadużywa swoich możliwości i upada (polecam świetny historyczny opis tych zjawisk z książki „Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne” J. de Soto). Biorąc pod uwagę konsekwencje takich upadków, wolałbym już zapłacić za bezpieczne przechowywanie mojego depozytu choć obawiam się, że nie będzie mi to dane.

Michał

Świetna książka, ale jest na prawdę wielka, 700+ stron z tego co pamiętam, dlatego szczególnie polecam rozdział II, historyczny.

Co do layoutu, jak dla mnie jest minimalistyczny, ale ma wszystko co trzeba i jest bardzo przyjemny dla oka, a przede wszystkim funkcjonalny. Wszystko jest pod ręką (niektóre blogi nie mają np. zakładki ze spisem treści, co jest trochę dziwne) Na prawdę jest różnica w stosunku do reszty blogów finansowo/inwestycyjno/oszczędnościowych, które przeglądam. U Ciebie nie ma wielu kontrastów, odwracaczy uwagi obok tekstu itp. Jedyne co wg. mnie byłoby do zmiany to lekkie „poszerzenie” bloga, tak żeby boczne, szare paski zajmowały trochę mniej a treść i spis były trochę większe.

A co do przechowywania pieniędzy, to oczywiście byłbym w stanie za nie płacić jedynie, gdyby bank zobowiązał się utrzymywać 100% rezerwę, a tym samym nie mógł w żaden sposób (no może na jakiejś lokacie w innym banku?) na nich zarabiać i tak by były zawsze w 100% dostępne dla mnie. Wiem jednak, że to marzenie ściętej głowy. Rzadko w historii się zdarzało, a nawet jak się zdarzyło, to banki i tak nie dotrzymywały obietnicy.

Dominik

Cześć Mateusz,

Jak zwykle świetny wpis!

Mam pewien problem, który wydaje mi się banalny ale przeczytałem całą serię o obligacjach i nie znalazłem na niego rozwiązania..

Chciałbym kupić obligację skarbową:
Wartość nominalna 1000
Kurs 99,17
YTM 4,25 brutto

Wpisując ticker tej obligacji w emakler nie o końca wiem co wpisać w limit ceny.. jak wpisuję liczbę walorów 3 i limit ceny 99,17 to z konta chce mi pobrać 3 034,77 (w tym prowizja 5,75). Za co dolicza mi dodatkowe 29,02zł??

Proszę o wsparcie 🙂 🙂

Michał

Dzień dobry
Czy jest realna, powtarzam realna szansa na to aby zakupić obligacje skarbowe poprzez IKZE na rynku Catalyst?

Michał

A czy na chwilę obecną i na odległą bo aż 12 letnią chwilę najlepszą inwestycją w obligacje będą ROS-y?

Dawid

ROSy też akumulują odsetki 😉

Michał

Ok. Dziękuję

Jerry

Hej Mateusz,
kolejny fantastyczny artykuł, którego lekturę nadrabiam/odrabiam.
Wszystko świetnie i w przejrzysty sposób wyjaśniasz, ale nie potrafię zrozumieć jednej podstawowej zależności, a raczej sposobu w jaki można wykorzystywać obligacje skarbowe notowane na rynku jako bezpieczną/stabilizującą część portfela pasywnego? Rozumiem zależność w obecnej rzeczywistości, tj. w okresie stóp procentowych bliskich zeru (można powiedzieć sytuacji granicznej) czyli, że wykorzystywanie długoterminowych obligacji skarbowych notowanych na rynku jako części stabilizującej portfela nie ma sensu z powodu możliwości spadku ich ceny spowodowanej emisją nowych obligacji o potencjalnie wyższym oprocentowaniu związanym z potencjalnym wzrostem stóp procentowych w przyszłości. To jest jasne, ale co w sytuacji, gdy stopy procentowe w danym okresie czasu znajdują się na jakimś średnim poziomie niekoniecznie bliskim zeru, gdzie potencjalne przyszłe scenariusze dla cen takich obligacji to zarówno marsz w górę, jak i spadek? Jak to się ma do bezpieczeństwa, które w portfelu mają zapewnić obligacje? W przypadku obligacji detalicznych np. EDO sprawa jest prosta – trzymając do wykupu zarobię co najwyżej mniej niż na nowych emisjach, ale zmiana ceny mnie nie dotyczy więc jest to aktywo bezpieczne, zmniejszające wahania portfela powodowane częścią akcyjną. Rozumiem też, ze zgodnie z poniższym stwierdzeniem:

Inwestorzy wydają się jednak nie pamiętać, że mimo spadków cen tych emisji na rynku wtórnym, państwo gwarantuje ich wykup po cenie nominalnej, a więc cierpliwi otrzymają z powrotem zainwestowany kapitał.

podobnie może być w przypadku obligacji zakupionych na rynku wtórnym, ale dotyczy to tylko obligacji polskich zakupionych na Catalyst (czy tak jest w rzeczywistości?), kiedy to inwestor posiada konkretną obligację, którą może trzymać do wykupu i jednocześnie nie dotyczy to sytuacji, gdy inwestor nabywa np. amerykańskie TIPSy poprzez ETF, gdyż tutaj ma tylko jednostkę funduszu.
Jak ten ostatni przypadek (jeśli oczywiście dobrze rozumuję) ma się więc do tego całego przydługawego wywodu tj. wątpliwości w jaki sposób można wykorzystywać np. ETFy amerykańskich obligacji skarbowych jako bezpieczną część portfela pasywnego w dłuższym terminie skoro jedyne co się posiada to jednostkę funduszu, pod którą trwa ciągłe rolowanie obligacji i nie jest możliwe ich przetrzymanie do momentu wykupu przez emitenta po cenie nominalnej?

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez Jerry
Jerry

Dzięki serdeczne za wpis. Będąc dociekliwym chciałem jeszcze chwilę pomęczyć:

…kupi ETF na obligacje, gdy ten mocno straci na wartości…Sednem jest niska zmienność…

Jak to więc rozumieć? Czy to się wzajemnie nie wyklucza?

No właśnie nie. To ryzyko dotyczy terminu kilku lat. Dla inwestora z horyzontem 30-letnim nie jest to problemem, bo przecież dokonuje on rebalancingu (a więc kupi ETF na obligacje, gdy ten mocno straci na wartości) + w przyszłości stopy procentowe raczej będą zmienne i równie często zadziała to na korzyść, jak na niekorzyść. Nie jest więc jednoznacznie złym mieć ETF na obligacje skarbowe w portfelu przy zerowych stopach procentowych. Sednem jest niska zmienność i to, że mają (jednak) negatywną korelację z akcjami i w kryzysie na rynkach inwestorzy popędzą do zakupu, windując ich ceny (a akcje będą tanieć).

Pytanie: czy zatem rozpatrując obligacje w kontekście aktywa stabilizującego portfel pasywny lepiej do tego nadawać będą się:

a) obligacje detaliczne kupowane na rynku pierwotnym, przy których to z jednej strony nie będzie ryzyka zmiany ceny nominalnej, ale z drugiej strony z tego samego powodu nie będąc odwrotnie skorelowanymi z akcjami niespecjalnie będą nadawały się do kompensowania spadków części akcyjnej portfela?

b) obligacje notowane na rynku wtórnym będąc aktywem bardziej zmiennym (z uwagi na ich notowanie i zmiany ceny nominalnej), ale jednocześnie poprzez odwrotną korelację z akcjami lepiej stabilizując portfel w sytuacji spadków na akcjach?

Co decyduje o wyborze jednych, bądź drugich (pomijając ryzyko kursowe w przypadku obligacji zagranicznych)? Z pewnością obligacje z punktu b) tj. notowane na rynku wtórnym mając potencjał do wzrostu (w przeciwieństwie do obligacji nabywanych na rynku pierwotnym i trzymanych do wykupu) lepiej skompensują ewentualne spadki na akcjach i ochronią portfel przed zbyt dużymi stratami, ale przecież ta odwrotna korelacja nie wystąpi tu w każdym przypadku i np. w obecnej sytuacji tj. okresie stóp procentowych bliskich zeru ewentualny wzrost stóp i ewentualna jednoczesna bessa spowodują obsunięcie zarówno części obligacyjnej (z uwagi na spadek cen obligacji wywołany wzrostem stóp procentowych), jak i akcyjnej portfela potęgując stratę. Czy to nie jest więc tak, że obligacje notowane na rynku należy wybierać (jako część stabilizującą portfel pasywny) w większości sytuacji, gdy stopy procentowe znajdują się na jakimś tam poziomie, ale stosunkowo odległym od zera, a obligacje z rynku pierwotnego tylko w momentach takich jak obecnie?

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez Jerry
Jerry

Wow, odpowiedź o tej porze – wielki szacunek za podejście. To jest specyficzna wartość, która wyróżnia to miejsce na tle konkurencji. Niesamowita sprawa!
Jak najbardziej proszę o przeniesienie dyskusji do właściwego tematu jeśli bardziej pasuje tamże. Chyba poruszam kilka wątków jednocześnie i trochę generuję mętlik. Przeczytam z uwagą podlinkowany artykuł i z pewnością jeszcze się odezwę w temacie. Dzięki jeszcze raz i pozdrawiam!