Skąd rząd weźmie pieniądze na tarczę antykryzysową?

Skąd rząd weźmie pieniądze na tarczę antykryzysową?

Gdzie polski rząd ma znaleźć 330 mld złotych?

Na to pytanie będą niedługo musieli odpowiedzieć sobie przedstawiciele rządu Mateusza Morawieckiego. Jak sami podają pierwszy etap implementacji programu tarczy antykryzysowej będzie kosztować budżet ok. 212 mld zł, zaś drugi kolejne 100-120 mld złotych. Daje to łącznie kwotę między 310, a 330 mld złotych, czyli równowartość około 74% wydatków zaplanowanych w budżecie na 2020 rok. Niestety budżet ten jest już nie do końca aktualny (wpływy podatkowe będą z pewnością niższe od planowanych) to dobrze obrazuje to skalę przedsięwzięcia “tarczy antykryzysowej” wprowadzanej właśnie przez rząd. W tym artykule nie będę oceniał sensowności projektu ani żadnej z proponowanych ulg dla przedsiębiorców. Spróbuję natomiast dociec skąd rząd weźmie pieniądze na tarczę antykryzysową, przedstawiając Ci wszystkie możliwe źródła jej finansowania. Po opisaniu każdego z pomysłów, ocenię konsekwencje jego użycia dla każdego z Nas, czyli obywateli RP płacących podatki.

Podcast

W skrócie

Zadłużenie się? Dodruk pieniądza? Sprzedaż aktywów państwowych? Zajęcie kont bankowych Polaków? Którą ścieżkę wybierze rząd, chcąc chronić przedsiębiorców przed niewidzialnym wrogiem za pomocą swojej tarczy antykryzysowej?

Czy budżet państwa stać na tarczę antykryzysową?

Według money.pl tarcza antykryzysowa tylko częściowo będzie musiała zostać sfinansowana z budżetu państwa. Na około 212 mld złotych planowanych w “tarczy 1.0” aż 2/3 środków ma pochodzić ze źródeł pobocznych, np. z pomocy Narodowego Banku Polskiego. Nie zmienia to faktu, że nawet jeśli założymy, że rząd sfinansuje bezpośrednio tylko połowę wartości tarczy 1.0 oraz tarczy 2.0 to dokładamy 150 mld złotych wydatków do budżetu, który już wcześniej był wątpliwy do wykonania. Zanim zaczniemy odpowiadać na pytanie o źródła środków na tarczę antykryzysową, zachęcam Cię do zapoznania się z poniższym wykresem:

Skąd rząd weźmie pieniądze na tarczę antykryzysową - zestawienie budżetu 2020 3

Przedstawiam na nim planowane jeszcze w lutym 2020 r. wpływy i wydatki budżetu państwa oraz dodatkowy wydatek, jakim jest tarcza antykryzysowa. Oto jak prezentuje się koszt samej tarczy wobec wszystkich wydatków budżetu z ostatnich kilku lat:

Znalezienie równowartości 33% zaplanowanego budżetu, wiedząc, że wpływy w 2020 r. będą o wiele niższe niż planowane 435 mld zł może okazać się bardzo trudne. Z tego powodu temat ten jest wart bliższego przyjrzenia się i zastanowienia się jakie są opcje rządu Mateusza Morawieckiego w tej trudnej sytuacji. Przejdźmy do przyjrzenia się wszystkim potencjalnym źródłom finansowania tego programu.

Skąd państwo weźmie pieniądze na tarczę finansową? Potencjalne źródła pieniędzy.

Zacznę od przedstawienia wszystkich opcji w kolejności od najprostszej i najmniej kontrowersyjnej przez te ciągle prawdopodobne aż do “opcji atomowej”, która bardzo zasmuciłaby zamożnych Polaków:

  • Finansowanie (częściowe) ze środków pomocowych Unii Europejskiej.
  • Rezygnacja z niektórych wcześniej zaplanowanych wydatków budżetowych.
  • Emisja obligacji skarbowych na warunkach rynkowych.
  • Sprzedaż części aktywów państwowych, głównie udziałów w spółkach skarbu państwa.
  • Emisja obligacji skarbowych i ich skup za dodrukowane przez NBP pieniądze, czyli “kreacja pieniądza”.
  • Podniesienie istniejących podatków lub nałożenie nowych.
  • Zajęcie części środków na rachunkach bankowych Polaków.

Źródła najmniej szkodliwe

Dodatkowe środki z Unii Europejskiej

Niektórzy pomyślą “skoro brakuje pieniędzy z budżetu to czemu by nie poprosić o nie Unii Europejskiej?”, która w jakiś magiczny sposób miałaby stosy euro tylko czekające na bycie przelanymi do Polski. To się już dzieje, bo według Komisji Europejskiej przekierowane zostało 7,4 mld EUR, czyli jakieś 32 mld złotych. Kwota ta w teorii wystarczy na pokrycie jakiś 25% kosztów budżetowych tarczy antykryzysowej, ale czy na pewno?

Okazuje się, że największym problemem środków z UE nie jest ich niedostatek, a to, że… zostały przyznane Polsce już wcześniej w ramach budżetu na lata 2014-2020. UE nie wyczarowała więc żadnych nowych pieniędzy, ale tylko odblokowała te, które i tak były planowane na wsparcie polskiej gospodarki. “Lepszy rydz niż nic” powiadają, a sięgnięcie do tego źródła, jakkolwiek płytkiego, będzie bardzo pozytywne wizerunkowo, ponieważ według opinii publicznej “pieniądze Unii to pieniądze zewnętrzne”. Może nie do końca zewnętrzne, gdyż Polska mocno się do interesu dokłada, ale być może wrócą do Nas pieniądze już wydane, które w innym przypadku by przepadły. Z pewnością rząd Mateusza Morawieckiego powinien zacząć w tym miejscu, ale zmuszony będzie do sięgnięcia do przynajmniej jednego z kolejnych źródeł, więc kontynuuj czytanie.

Wizerunek rządu
5/5
Pokrycie kosztów
1/5

Rezygnacja z innych wydatków budżetowych

Ta pozycja jest niewątpliwie ciężka do przeanalizowania, gdyż potencjalnych pozycji “do odstrzału” w budżecie na 2020 r. jest bardzo wiele, ale większość z nich nie da rządowi wymaganych środków. Do wydatków, z których dałoby się zrezygnować, (choć porzucenie tych pierwszych znaczyłoby dla władzy ostatnią kadencje u sterów naszego kraju) należą:

  • Program 500+, z którego rezygnacja pokryłaby 25-33% kosztów tarczy antykryzysowej.
  • 13-ta emerytura, której koszta odpowiadają ok. 7% kosztów tej tarczy.
  • Inwestycje infrastrukturalne (drogi, mosty) o wartości ok. 5% kosztów tarczy.
  • Część wydatków na kulturę i naukę, które są warte tylko 3% tarczy antykryzysowej.

Z dużym prawdopodobieństwem rząd nie pokusi się o rezygnację z żadnego z powyższych, dlatego przejdę do omówienia źródeł o średniej szkodliwości dla obywatela.

Wizerunek rządu
3.5/5
Pokrycie kosztów
2/5

Źródła o średniej szkodliwości

Emisja obligacji na warunkach rynkowych

Polska w kwietniu 2020 r. jest zadłużona na blisko 1,07 bln złotych (1 070 mld zł). Czy Skarbowi Państwa wolno się jeszcze zadłużyć na warunkach rynkowych? To podchwytliwe pytanie, gdyż limit zadłużenia oparty jest o PKB, które jest wartością zmienną. Jak pisałem w tekście “Wpływ koronawirusa na polską gospodarkę” polskie PKB może w obecnym roku spaść nawet o 10% wobec roku ubiegłego. Jak bardzo zadłużony jest nasz kraj wobec PKB w tym momencie? Jak pokazują dane z Tradingeconomics Polska zadłużyła się na około 49% obecnego PKB, co pozwala jej zadłużyć się o jeszcze 11% punktów procentowych, by osiągnąć “unijny limit 60%”. Dlaczego w cudzysłowie? Sam zobacz:

Skąd rząd weźmie pieniądze na tarczę antykryzysową - dług do PKB Polski

Dokładnie tak: większość krajów z zestawienia nie przestrzega nałożonego przez samych siebie limitu. To najbardziej ironiczne w przypadku Niemiec, Francji i Włoch, które są jednymi z największych gospodarek UE, co zobaczysz na poniższym wykresie:

Skąd rząd weźmie pieniądze na tarczę antykryzysową - dozwolone zadłużenie UE 1

Zauważ, że zamieściłem tam dwie kwoty: wartość PKB danego kraju w 2019 roku oraz dozwolone zadłużenie sektora publicznego. Dla Polski to drugie wynosi obecnie 1 452 mld zł, co daje bufor pożyczkowy o wartości 400 mld zł wobec obecnego długu publicznego. Skoro tarcza antykryzysowa to koszt dla budżetu w wysokości 150 mld złotych to czemu rząd jeszcze nie zdecydował się na tak dużą emisję obligacji na warunkach rynkowych? Z trzech powodów:

  • Jeśli PKB Polski spadnie w 2020 r. o 10%, wyniesie ono ok. 2,2 bln zł (2 200 mld zł). W tym scenariuszu limit zadłużenia Polski (60% PKB) spadnie do 1,3 bln. To niebezpiecznie blisko obecnego zadłużenia wraz z kosztami tarczy antykryzysowej.
  • Skarb Państwa, chcąc sprzedać aż 120-130 mld złotych w obligacjach (jednorazowo pożyczyć tak ogromną kwotę) musiałby zaoferować lepsze warunki niż w mniejszych ofertach. Idea jest taka: oferujemy stałe 3%, przekonując część osób na zerwanie lokat/depozytów w bankach i przekazanie nam środków. Jeśli popyt wśród prywatnych inwestorów będzie niski to pożyczamy pieniądze od polskich i zagranicznych instytucji finansowych. Do zrobienia, ale z jednym “ale”:
  • Zadłużenie rynkowe trzeba spłacać, a obsługa długu kosztuje (obecnie 27 mld zł, tyle co połowa kosztów programu 500+). Im większy dług, tym większe odsetki, więc nawet najbardziej zdesperowany minister finansów będzie unikał jego nadmiernego wzrostu.

Długoterminowo opcja ta nie jest za dobra dla Polski, stąd znalazła się w grupie o średniej szkodliwości. Kontynuuj czytanie, a wkrótce dowiesz się o możliwościach znacznie gorszych niż zadłużanie się prawdziwym pieniądzem.

Wizerunek rządu
3/5
Pokrycie kosztów
3.5/5

Sprzedaż aktywów państwowych

Nie wiem czy wiesz, ale Skarb Państwa jest zdecydowanie największym udziałowcem w spółkach na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Jego udziały są aktualnie warte na giełdzie ponad 63 mld złotych, a w rzeczywistości (wartość księgowa) prawdopodobnie dwukrotnie więcej. Oto spółki znajdujące się w portfelu największego “gracza giełdowego” w Polsce i jego udziały w ich kapitale:

Skąd rząd weźmie pieniądze na tarczę antykryzysową - udziały skarbu państwa w spółkach giełowych

Zauważ, że większość spółek to spółki wydobywcze, energetyczne i banki, czyli firmy należące do sektorów strategicznych, których obecny rząd raczej nie sprywatyzuje. Nawet jakby podjął on desperacką decyzję o sprzedaży części tego majątku to zadziałoby się to zbyt wolno, by zasilić tarczę antykryzysową. Opcja ta jest za mało prawdopodobna, by ją poważnie rozważać w poszukiwaniu źródła pieniędzy na tarczę antykryzysową. Mimo to wspominam o niej jako stale jednej z możliwości pozyskania kapitału przez państwo polskie.

Wizerunek rządu
3/5
Pokrycie kosztów
2/5

Podoba Ci się? Polub Inwestomat na Facebooku!

Źródła niepożądane

Emisja obligacji skarbowych za dodrukowane pieniądze

Tutaj zaczynają się schody. Jeżeli masz możliwość pożyczenia pieniędzy od inwestorów z koniecznością ich późniejszego oddania, a “zadłużenia się” w Narodowym Banku Polskim pieniądzem sztucznie wykreowanym to którą opcję wybierzesz? Zwłaszcza, że w tym drugim przypadku pożyczka zostaje… umorzona przez NBP. Jak to możliwe? – pomyślisz, a odpowiedź znajdziesz w tym kilkuminutowym filmiku kanału “Prosta Ekonomia”, który polecam obejrzeć:

Jeżeli rząd zdecyduje się przynajmniej częściowo dokonać dodruku pieniądza to w obiegu pojawi się nowe, niczym nie pokryte 100-200 mld złotych. W perspektywie: Polacy posiadają obecnie łącznie około 800 miliardów złotych na swoich depozytach i lokatach w bankach. Przekazanie sztucznych 150 mld złotych rządowi, a następnie przedsiębiorcom w celu “ratowania gospodarki” sprowadziłoby na Nas ogromną inflację. Pamiętasz jak we wpisie “Jak ochronić oszczędności przed inflacją?” narzekałem na około 5% wartości tego wskaźnika? Po dodruku będziesz mógł o tym zapomnieć i przywitać liczbę bliższą 15-20% w skali roku! Czy warto ratować niektórych kosztem wszystkich? Sam oceń, zwłaszcza, że program “tarczy antykryzysowej” uratuje tylko niektóre biznesy.

Wizerunek rządu
1.5/5
Pokrycie kosztów
5/5

Podniesienie istniejących lub nałożenie nowych podatków

Co zrobić w czasach, gdy firmy deklarują zredukowane obroty, a prawie żadna nie wykazuje zysku? Na pewno nie podnosić podatków. O ile pomysł podniesienia podatków dochodowych, czyli PIT i CIT w takim okresie to szaleństwo to rząd już nie raz udowodnił swoją podatkową kreatywność i umiejętność opodatkowania… konkretnej firmy. Weźmy pod lupę “podatek od wydobycia niektórych kopalin” zwany też “podatkiem miedziowym”. Został on nałożony w 2012 r. właściwie na jedną firmę – KGHM, której dominujący akcjonariusz, czyli Skarb Państwa postanowił zabrać sobie większą część zysku niż przysługiwała mu z samych dywidend. Oto jak wyglądał przez lata cały proceder:

Skąd rząd weźmie pieniądze na tarczę antykryzysową - KGHM podatek od kopalin miedzi

W latach 2005-2011 Skarb Państwa pobierał ze spółki przysługujące mu 32% dywidendy za posiadanie 32% pakietu akcji spółki. W roku 2012 kreatywni członkowie Ministerstwa Finansów pomyśleli, że można by wycisnąć ze spółki więcej zanim jeszcze wypłaci ona dywidendę swoim akcjonariuszom. Efekt? W latach 2005-2011 do Skarbu Państwa trafiło 6 mld zł, a do reszty akcjonariuszy blisko 13 mld zł. Po roku 2011 do budżetu polski odpłynęło 14 mld zł, zaś do mniejszych akcjonariuszy niecałe 3 mld zł. Najwidoczniej państwo nie lubi się dzielić i w sytuacji kryzysowej chętnie nałoży podobne “podatki” dosięgające jednej lub kilku firm, niekoniecznie publicznych i zarządzanych przez Skarb Państwa.

Wizerunek rządu
2/5
Pokrycie kosztów
0.5/5

Źródło bardzo szkodliwe

Zajęcie części środków na rachunkach bankowych Polaków

Doszliśmy do rozwiązania, o którym ostatnio bardzo głośno. Wiele źródeł (np. to i to) aż huczy od podejrzeń i spekulacji dotyczących zajmowania kont bankowych Polaków. Czy to prawnie w ogóle możliwe? Według dyrektywy BRRD (opis tutaj) bank (również ten narodowy) w tarapatach w ramach restrukturyzacji może zająć część środków swoich klientów, ale tylko powyżej pewnej kwoty. Stąd właśnie we wpisie “Jak ochronić oszczędności przed inflacją?” zdecydowałem się ostrzec Cię przed trzymaniem więcej niż równowartości 100 000 EUR na jednym rachunku bankowym lub lokacie. Przypadek cypryjski z roku 2013 udowadnia, że państwo może “opodatkować” zgromadzone oszczędności i posłużyć się nimi w spłacaniu własnego długu. Cypr to już kiedyś zrobił, a UE nawet nie mrugnęła okiem, więc dlaczego miałaby interweniować w Polsce?

Tutaj jednak chciałbym trochę Cie pocieszyć, gdyż wszystkie z wyżej wymienionych sześciu opcji są prostsze do wykonania i raczej wystarczą na kilkumiesięczną tarcze antykryzysową. Pytanie: co będzie jeśli państwo polskie postanowi podtrzymać przymusowy “lockdown” gospodarki do września lub października 2020 r.? Pisałem o tym w artykule “Wpływ koronawirusa na polską gospodarkę” i przyznaję, że włos jeży się na mojej głowie na samą myśl o takiej możliwości. Obecna minister rozwoju, Pani Jadwiga Emilewicz z pewnością rekomendować będzie jedną lub dwie z powyższych, mniej desperackich akcji w celu zgromadzenia środków na program pomocowy dla przedsiębiorców. Jeśli zastanawiając się skąd rząd weźmie pieniądze na tarczę antykryzysową przemknęło Ci przez głowę, że możesz utracić swoje środki to zapewniam Cię, że stracisz je raczej w wyniku rosnącej inflacji, a nie bezpośredniego zajęcia kont bankowych.

Wizerunek rządu
0/5
Pokrycie kosztów
5/5

Podsumowanie

Pisząc ten tekst musiałem wspiąć się na wyżyny swojej kreatywności i niejako wejść w buty pana premiera. Z efektu, czyli tego tekstu jestem zadowolony, ale też zdziwiony faktem jak wiele źródeł dodatkowego finansowania ma rząd z Mateuszem Morawieckim na czele. Większość z nich nie spowoduje dużych strat wizerunkowych, ale by pokryć całe koszta tarczy antykryzysowej, czyli jakieś 150 mld złotych, będzie trzeba skorzystać z przynajmniej 2-3 źródeł jednocześnie. Osobiście najbardziej boję się, że rząd pokusi się o dodruk pustego pieniądza, powodując długoterminowy wzrost inflacji.

To dodatkowy powód, by wziąć na poważnie groźbę topnienia Naszych oszczędności w złotówkach i zabezpieczenie się w aktywach i walutach obcych. O tym jak to zrobić przeczytasz we wpisie “Jak ochronić oszczędności przed inflacją?“, a póki co zachęcam Cię do polubienia mojej strony na Facebooku oraz dyskusji w komentarzach poniżej. Jak myślisz? Jak daleko posunie się rząd w szukaniu środków na ratowanie gospodarki, którą sam (bądź co bądź) zamknął? O sytuacji budżetowej krajów UE z grudnia 2019 roku przeczytasz we wpisie “Deficyt budżetowy Polski i innych krajów UE. Kto w UE żyje ponad stan?“, ale martwi mnie, że pozycja Polski za rok będzie wyglądać o wiele mniej optymistycznie.

Bądź na bieżąco. Zero spamu, maksimum treści:

4.7 6 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
18 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
Biuro rachunkowe sosnowiec

Świetny blog. Bardzo ciekawe treści i widac ze masz lekkie pióro, przez co bloga czyta się bardzo fajnie. DOdaje do zakładek i mam nadzieje ze bedziesz pisac wiecej i czesciej. Dzięki 🙂

Andrzej

w zdaniu “Jeśli PKB Polski spadnie w 2020 r. o 10%, wyniesie ono ok. 2,2 mld zł. W tym scenariuszu limit zadłużenia Polski (60% PKB) spadnie do 1,3 mld. To niebezpiecznie blisko obecnego zadłużenia wraz z kosztami tarczy antykryzysowej.” zamiast tych mld powinny być bln lub tys. mld.
A ogólnie ten blog to kawał dobrej roboty !

Piotr

Świetny wpis, szukałem takiej analizy od kilku dni! Proszę odnieść się jeszcze do skupywania przez NBP obligacji Polskiego Funduszu Rozwoju. Czy to oznacza że rząd już wybrał, i jest to droga dodruku kosztem inflacji?

HanSolo

Czemu uważasz, że obligacje w czasie recesji nakręcą inflację? Wcześniej raczej tak nie bywało. Iwuć uważa odwrotnie.

Beny

Spoko blog. Dzięki za niego. Moje pytanie:czyli w sytuacji obligacji skarbowych za dodrukowane pieniądze kiedy można spodziewać się drastycznego wzrostu inflacji i czy myśleć już np.o przewalutowaniu gotówki?

endru

Odnośnie “Sprzedaż aktywów państwowych” + “Opcja ta jest za mało prawdopodobna”.
To się przecież dzieje tu i teraz. OK, można to nazwać “dojeniem” spółek skarbu państwa (SSP) a właściwie to akcjonariuszy . Rzeczywiście, może to bliższe metodzie “Zajęcie części środków na rachunkach bankowych Polaków”.
Tak jak rozmawialiśmy wcześniej – finansowanie pomocy anty-virus przez SSP a nie budżet (vide “szopka” z przywitaniem Antonowa, za pieniądze KGHM = akcjonariuszy). Kolejna metoda to np. sprzedanie Energii PKN-owi. Ciekawe dlaczego podniesiono cenę skupu aż o 20%… do budżetu trafią prawie 2 mld PLN, Dodatkowe 400 “baniek” piechotą nie chodzi….

endru

Tzn. zapłaci o 400 mln więcej, około 2 mld total. Pobieżnie sprawdzałem.
Twój artykuł jest o tym, skąd pieniądze na tarczę i mój komentarz dopasowałem do kategorii które w nim wymieniłeś i w kontekście skąd “wyskrobać” kasę. Być może lepiej pasuje “opodatkowanie” sektora…. SSP 🙂 Energa to nie jest jedyny przykład przekładania środków z jednej kieszeni do drugiej, bo podobnie jest np. z Lotosem. I tutaj – przez analogię przypadku Energii – cena wezwania przez PKN będzie pewnie możliwie wysoka, bo w budżecie są potrzebne pieniądze a “klękanie” Dudy przed beneficjentami 500+ żeby zrezygnowali z świadczeń jest “śmiesznie nieskuteczne” = będą wyrywali środki tam gdzie się da i gdzie “naród” pozwoli. Przekładanie z kieszeni do kieszeni nie jest w kontekście tego artykułu “wirtualne”, bo rząd realnie te środki z budżetu może wydać, a dopóki są one w spółkach – może “jedynie” wydawać na szopki z Antonowem, utrzymanie sztucznych cen paliw na stacjach, itp. itd. Może inaczej – jest tak samo wirtualne jak budżet państwa.

Mirosław

Nikt jeszcze nie zapytał po prostu Morawieckiego, skąd dokładnie weźmie te pieniądze??? :-0

Mirosław

Genialny blog. Znajdujesz interesujące dane z dziką łatwością. Podziwiam i nie mogę się oderwać 🙂