Jak wysoki jest polski podatek PIT? Porównanie z innymi krajami

Jak wysoki jest polski podatek PIT? Porównanie z innymi krajami

Czy polski podatek dochodowy od osób fizycznych PIT jest za wysoki?

W polskiej debacie publicznej od zawsze bardzo dużo przestrzeni zarezerwowane jest dla dyskusji o wysokości podatków. Z natury rzeczy lewica dąży do ich zwiększenia (zwłaszcza dla najbogatszych), zaś prawica do ich ograniczenia lub pozostawienia na dotychczasowym poziomie. Wiedząc jak wysoki jest polski podatek PIT, przez niektórych nazywany „karą za pracę” ustalmy wreszcie czy jest on relatywnie wysoki, czy niski oraz ile kosztuje jego ściągnięcie i czy nie czyni go przypadkiem podatkiem drogim i mało opłacalnym dla budżetu państwa.

W tym wpisie zacznę od przedstawienia Ci wysokości polskiego podatku dochodowego dla osób fizycznych oraz składek socjalnych dla osób zarabiających przeciętnie oraz ponadprzeciętnie. Następnie porównam stawkę polskiego podatku PIT do tych ustalonych dla innych krajów międzynarodowej organizacji OECD, której jednym z członków jest Polska. Logicznym kolejnym krokiem będzie porównanie całościowego oskładkowania wynagrodzeń pracowników i zestawienie go ze strukturą podatkową wypływów do budżetu państwa każdego kraju. Tym sposobem ocenimy czy polski podatek PIT jest efektywny, odpowiednio wysoki i czy nie karze za pracę za mocno. Jednocześnie będzie to podwalina do jednego z kolejnych wpisów z kategorii gospodarka, w którym poruszę temat możliwości likwidacji lub redukcji wysokości tego podatku w Polsce.

Podcast

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaką część wypłaty oddaje państwu przeciętnie i ponadprzeciętnie zarabiający Polak.
  • Jaką część wpływów budżetowych stanowią wpływy z tytułu PIT.
  • Jaki jest koszt poboru PIT i ilu urzędników się tym w Polsce zajmuje.
  • Jak mocno obciążone są wypłaty pracownicze w Polsce i innych krajach OECD.
  • Jak dynamiczna jest progresja podatkowa w krajach OECD.
  • Czy warto przemyśleć zmianę w polskim podatku PIT i składkach socjalnych.

Jak wysoki jest polski podatek PIT?

Wysokość podatku dochodowego w Polsce to szczególnie ciekawy temat, gdyż choć wielu zatrudnionych na umowy o pracę obywateli bardzo na niego narzeka to relatywnie do naszych sąsiadów jego wysokość nie wydaje się tak znacząca. Użyłem sformułowania „nie wydaje się” nie bez powodu, gdyż w przypadku polskich podatków i danin podatek PIT to jedynie mała cząstka tego, co państwo zabiera pracującym z każdej wypłaty. W celu przedstawienia Ci odpowiedniego kontekstu zacznę ten wpis od symulacji ile łącznie zapłaci polski podatnik o zarobkach średnich oraz w wysokości czterech średnich krajowych brutto, a także ile „dołoży do interesu” jego pracodawca. Dopiero wtedy przejdziemy do porównania wysokości podatków, danin i składek w Polsce z tymi ustanowionymi w innych krajach OECD.

Obecne stawki podatku PIT

Zacznijmy od tego, co widać, czyli całkiem niskiej stawki bazowej podatku dochodowego dla osób fizycznych PIT. Czym jest niska, 17% stawka podatku, którą Polka i Polak płacą aż do uzyskania 85 528 zł podstawy brutto w ciągu roku? Jak mawiają anglicy „so far, so good„, ale jeśli wydaje Ci się, że nie widzisz tu całego spektrum danin i składek od swojej wypłaty to masz całkowitą rację:

Byłbym zapomniał: drugi próg podatkowy dla „najbogatszych”, który nie był waloryzowany (zwiększany) od ponad 11 lat! Co ciekawe w roku 2009 wpadało w niego około 400 tys. podatników podczas gdy w 2019 roku było to już ponad milion! W efekcie za kilka lat wszyscy zarabiający średnią krajową lub więcej (obecnie ok. 33% pracujących tyle zarabia, co obliczyłem we wpisie „Ile zarabia przeciętny Polak?„. Jeżeli wydaje Ci się, że z wypłaty brutto zostaje Ci mniej niż jej 83% lub 68% w zależności od progu to masz całkowitą rację. Pozwól, że wyjaśnię Ci dlaczego tak jest na przykładach dwóch Polaków o znacznie różniących się wynagrodzeniach.

Ile podatku płaci zarabiający średnią krajową?

Pierwszy z badanych będzie zarabiał średnią krajową (na chwilę obecną ok. 5331 zł brutto), zaś drugi równowartość czterech średnich krajowych, a więc na chwilę obecną 21 324 zł brutto miesięcznie. Zacznijmy od prześwietlenia składowych wynagrodzenia tego o niższych zarobkach:

Jak wysoki jest polski podatek PIT - Rozliczenie dla osoby zarabiającej średnią krajową

Tabelę stworzyłem na bazie wyliczeń z wynagrodzenia.pl, gdyż po moim ręcznym sprawdzeniu są one wystarczająco dokładne na potrzeby tego artykułu. Całościowo, osoba zarabiająca obecną średnią krajową otrzyma w ciągu roku 63 972 zł brutto, a jedynie 46 165 zł netto. Oznacza to, że klin podatkowy brutto netto wynosi dla osoby w pierwszym progu podatkowym 28%. Ta liczba nie pokazuje czegoś jeszcze, czyli składek pracodawcy, który ten musi zapłacić, by móc legalnie zatrudnić taką osobę. Biorąc pod uwagę roczne koszty pracodawcy w tym przypadku wynoszące 13 101 zł pełny klin podatkowy wyniesie 40%! Oznacza to, że osoba zarabiająca średnią krajową otrzymuje jedynie 60% tego, co w rzeczywistości płaci za nią jej pracodawca.

Ile podatku płaci zarabiający cztery średnie krajowe?

Oceńmy teraz wysokość klina podatkowego dla osoby zarabiającej cztery średnie krajowe:

Przejdę od razu do konkretów, czyli krytycznej oceny tego progresywnego systemu podatkowego:

  • Łączny klin podatkowy dla osoby zamożnej wynosi 43%, gdyż z kwoty prawie 300 000 zł zapłaconych rocznie przez pracodawcę w kieszeni podatnika zostaje niecałe 170 000 zł.
  • Absurdalnym jest to, że roczna składka chorobowo-zdrowotna dla osoby zarabiającej więcej wyniesie ponad 27 000 zł wobec…6535 zł w przypadku kogoś, kto zarabia średnią krajową. Rozumiem, że administracja podatkowa weszła w posiadanie danych świadczących o czterokrotnie większej zachorowalności osób zamożnych wobec osób o niższych zarobkach. Jeżeli tak często mówimy o „sprawiedliwości społecznej” to nie widzę jak czterokrotnie wyższe ubezpieczenie chorobowo-zdrowotne najbogatszych spójne jest z tą zasadą. Tym bardziej, że każde z Nas jest w przychodniach i szpitalach traktowane jednakowo, niezależnie od wysokości uiszczanych składek.
  • Podobnie ma się rzecz do składki rentowej. Czy jest ona zwracana w momencie przejścia na emeryturę tym, którzy nigdy nie poszli na rentę? Jeśli nie to dlaczego?
  • Najciekawszym jest różnica wysokości rocznej składki emerytalnej dla obydwu osób. Podczas gdy ta zarabiająca średnią krajową płaci składkę w wysokości około 6 200 rocznie to osoba o ponadprzeciętnych zarobkach wpłaca na poczet ZUS-u aż 15 300 zł. Jest to niepokojące, biorąc pod uwagę to, że wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że za 30-40 lat będziemy otrzymywać równe emerytury obywatelskie lub zostanie wprowadzona emerytura minimalna i maksymalna, które kompletnie zmienią obecny system emerytalny. Oznacza to nie mniej, nie więcej niż to, że osoby o wyższych zarobkach płacą teraz wyższe składki emerytalne, a z czasem wcale nie dostaną wyższych emerytur. Przy tym założeniu można więc nazwać je podatkami, a nie składkami, gdyż z definicji podatków są one „obowiązkowymi świadczeniami (…) bez konkretnego, bezpośredniego świadczenia wzajemnego„.

Ile budżet ma z podatku dochodowego PIT?

Niezależnie od mojej czy Twojej opinii na temat podatku dochodowego w Polsce jest on zdecydowanie najczęściej omawianą w debacie publicznej daniną. Możliwym ku temu powodem jest to, że jest to podatek bezpośredni, a więc przez świadomych istnienia wynagrodzenia brutto o wiele bardziej odczuwalny niż podatki pośrednie takie jak VAT czy akcyza. Sprawdźmy więc, czy podatek dochodowy PIT zasługuje na to miejsce na piedestale większości publicznych debat o podatkach. Na bazie ustawy budżetowej na 2020 rok oceńmy jak istotne są wpływy z PIT w szerszym kontekście wszystkich wpływów do budżetu państwa:

Jak wysoki jest polski podatek PIT - Polska - rodzaj podatku a wysokość wpływów do budżetu

Jeśli nie czytałeś wpisu „Skąd państwo polskie ma pieniądze?„, w którym omówiłem zeszłoroczny budżet państwa to kwota, która pozyskuje ono z podatku PIT może być dla Ciebie zaskoczeniem. Podatki bezpośrednie, czyli łatwo-ściągalne VAT i akcyza, które płacimy przy każdym zakupie towaru lub usługi stanowią bowiem blisko 60% wpływów do budżetu państwa polskiego! Rysując ten sam wykres w formie wykresu kołowego zobaczysz jak mało w perspektywie znaczą wpływy z podatku PIT:

Co ciekawe, tegoroczne 15,3% planowanych wpływów, czyli nominalnie 66,5 mld złotych to bardzo wysoka liczba, biorąc pod uwagę, że w ostatnich latach wpływy z podatku PIT wynosiły zwykle poniżej 15% wpływów do budżetu. Skoro mamy z PIT-u tak niewiele to dobrze by było gdyby był tani w ściągnięciu, a najlepiej w pełni zautomatyzowany i darmowy. Ile wobec tego kosztuje administrację skarbową ściągnięcie tego podatku?

Ile kosztuje ściągnięcie podatku PIT?

Skoro dochody skarbowe z podatku PIT wynoszą około 60 mld złotych to warto by oszacować ile administrację skarbową kosztuje jego ściągnięcie. Niestety brak w tym temacie jednoznacznych danych, gdyż państwo nie specyfikuje ile kosztowało ściągnięcie danego podatku. Pewne źródła jednak ułatwiają tego policzenie, przykładowo według Fundacji Republikańskiej ściągnięcie podatku PIT może kosztować polską administrację skarbową około 2 mld. Niestety fundacja nie podaje metodyki, której użyła dokonując tego szacunku, więc warto by go jakoś zweryfikować.

Pomocny w weryfikacji będzie także raport NIK o tytule „Stan Organizacji Krajowej Administracji Skarbowej” z roku 2019. Przedstawia on liczbę pracowników polskiej skarbówki w 2017 roku jako 62 225 osób, a łączne wydatki na ich pensje jako 4,43 mld złotych. Jako, że ciężko jest oszacować ile czasu zajmuje urzędnikom dokonanie rozliczeń tego konkretnego podatku wszedłem na kilka witryn internetowych należących do organów podatkowych i… policzyłem liczbę numerów kontaktowych dla każdego z działów administracji. Ta egzotyczna metoda stanowi, że blisko 35% numerów telefonicznych dotyczy rozliczania VAT-u, a tylko 15% rozliczania podatku PIT. Sugeruje to, że Fundacja Republikańska mogła delikatnie przeszacować koszty ściągnięcia podatku PIT, ale mogą wynosić one jakieś 1,5 mld złotych rocznie.

Czy warto płacić 1,5 mld za procesy urzędnicze towarzyszące ściągnięciu podatku, z którego państwo polskie ma jakieś 60 mld zł wpływów? PIT zdaje się być bardzo „drogim w obsłudze” podatkiem, ale tę dywagację zostawmy sobie na kolejny wpis, w którym zasymuluję państwo bez podatku dochodowego od osób fizycznych. Pora na porównanie wysokości oskładkowania wynagrodzeń w Polsce z innymi krajami wspólnoty OECD.

Wysokość podatku dochodowego PIT i innych składek socjalnych w Polsce, a w innych krajach

Nie można ocenić jak wysoki jest polski podatek PIT bez jego przedstawienia i oceny w szerszym kontekście. W tym rozdziale zaczniemy od porównania minimalnych stawek podatku PIT wraz z kwotami wolnymi od podatku w przypadku państw, w których minimalna stawka tego podatku wynosi 0%. Następnie uwzględnimy też wysokość składek socjalnych, których brak w porównaniu powodowałby to, co internauci nazywają „zakrzywianiem rzeczywistości”. Powód jest prosty: są kraje jak Nowa Zelandia, Dania, czy Australia, które nie dzielą danin na „składki ubezpieczeniowe” i „podatki” tylko upraszczając „pakują wszystko do jednego worka” nazywają całość składek pracownika „podatkiem dochodowym”.

Stawki podatku PIT w różnych krajach bez uwzględnienia składek socjalnych

Zacznijmy od oceny minimalnych stawek podatkowych w każdym kraju, które pozyskałem ze strony PwC ze streszczeniami wszystkich systemów podatkowych świata. Granatowymi słupkami oznaczyłem wysokości rocznych kwot wolnych od podatku przeliczone na euro, zaś pomarańczową linią minimalną stawkę podatku PIT w krajach bez kwot wolnych od podatku. Najbardziej hojne pod względem podatkowym są Szwajcaria, Holandia i Grecja, które pierwszych zarobionych przez obywatela 20 000 euro (lub więcej) nie opodatkowują wcale. Na przeciwległym krańcu znajduje się Belgia i Włochy, które kwoty wolnej od podatku nie posiadają, a pierwszy próg podatkowy zaczyna się u nich od ponad 20% pensji brutto.

Jak wysoki jest polski podatek PIT - Minimalna stawka podatku PIT w różnych krajach1

Gdzie w tym zestawieniu znajduje się Polska? Cóż, udało Nam się uplasować w połowie stawki, gdyż w ogóle mamy kwotę wolną od podatku. Problem w tym, że jest ona niemal najniższa w całym zestawieniu i wynosi równowartość dzisiejszych 720 euro. Gorzej jest tylko w Argentynie, która nie oskładkowuje rocznych zarobków w wysokości ok. 400 euro. Nie trzeba dodawać, że za takie kwoty nie da się przeżyć nawet miesiąca w obydwu krajach, nie mówiąc już o roku godnego życia. Kwoty wolne od podatku w Polsce, Argentynie, na Kostaryce i w Szwecji są zatem iluzoryczne i nie do końca rozumiem dlaczego w ogóle są wprowadzone. Komplikują one bowiem system podatkowy, utrudniając licznie podatku podczas gdy nie dają obywatelowi żadnej realnej ulgi, którą ten odczuje na co dzień.

Sugerowałbym tym krajom zwiększenie kwot do równowartości ok. 10 000 euro, by każdemu obywatelowi zostało w kieszeni nieco więcej pieniędzy, które sam wyda znacznie lepiej od państwa. Przypomnę też, że środki wydane wiążą się z podatkiem VAT i akcyzą, których ciężko uniknąć, a więc odpuszczając obywatelom państwo również zarobi pieniądze, ale o tym w kolejnym wpisie z kategorii. Skoro omówiliśmy już minimalne stawki PIT to może warto przyjrzeć się tym maksymalnym i warunkom (wysokości pensji), które trzeba spełnić, by „wpaść” w ten najwyższy próg podatkowy w każdym kraju:

Jak wysoki jest polski podatek PIT - Maksymalna stawka podatku PIT1

Jak czytać ten wykres? Wysokość słupków oznacza (procentowo, lewa oś) jak wysoki jest najwyższy próg podatku PIT w danym kraju. Granatowe kwadraty (nominalnie, prawa oś) oznaczają jak wysokie muszą być zarobki obywatela, by w ten próg podatkowy „wpaść”. Ciekawe wnioski i obserwacje, które z wykresu wysnułem:

  • Kraje skandynawskie jak Szwecja i Dania posiadają najwyższe progi podatkowe, w które obywatel wchodzi zarabiając odpowiednio 1,5 i 1,3 krotności średnich krajowych.
  • Kraje takie jak Japonia, Francja czy Austria, choć posiadają równie wysokie (55-56%) maksymalne progi podatkowe to upewniają się, że prawie żaden obywatel w nie nie „wpadnie” ustalając próg zarobków w wysokościach między 8-krotnością, a 20-krotnością średniej krajowej.
  • Polska ze swoim 32% maksymalnym podatkiem dochodowym od osób fizycznych PIT wydaje się ultraliberalnym krajem, ale czy na pewno? Przypomnę, że zestawienie to obejmuje jedynie to, co administracja podatkowa danego kraju nazywa podatkiem PIT, a niewidoczne są tu pozostałe składki, np. „ubezpieczenia” społeczne. Pora uwzględnić także je.

 

Porównanie całościowego opodatkowania i oskładkowania wynagrodzeń w każdym kraju

Za chwilę zrozumiesz dlaczego stale podkreślam, że należy porównywać całościowe oskładkowanie wypłat, a nie jedynie wartość podatku dochodowego PIT. W tym rozdziale na trzech wykresach stworzonych w oparciu o dane OECD przedstawiłem łączną kwotę, która zostaje pobrana z wypłaty przez państwo w jej drodze między pracodawcą, a pracownikiem. Grafiki będą przedstawiać kolejno: osobę zarabiającą 66% średniej krajowej, człowieka zarabiającego średnią krajową oraz osobę zarabiającą 166% średniej krajowej. W przeliczeniu na obecne polskie standardy będą to odpowiedniki polskich wynagrodzeń 3518 zł, 5331 zł oraz 8849 zł brutto miesięcznie (pracodawca płaci za takich pracowników odpowiednio: 4238 zł, 6422 zł oraz 10 661 zł miesięcznie). Oto jak bardzo opodatkowane są pensje w wysokości 66% średniego wynagrodzenia w każdym kraju:

Jak wysoki jest polski podatek PIT - Pełne oskładkowanie przy niskich pensjach1

Pierwszym, co rzuca się w oczy jest fakt, że Polska nie jest już na chlubnym końcu stawki, zaś w jej połowie. Państwo polskie pobiera 35% środków z tego, co pracodawca płaci pracownikowi zarabiającemu raptem 66% średniej krajowej. Przodują państwa UE ze swoimi ponad 40% składkami dla najmniej zarabiających. To ciekawe, biorąc pod uwagę głośne hasła o tym jak bardzo należy opodatkować bogatych, a ulżyć najbiedniejszym. Najniższe składki dla najmniej zarabiających oferują Chile, Nowa Zelandia, Izrael i Meksyk, a więc kraje leżące daleko od Europy. Z państw europejskich pozytywnie wyróżnia się Szwajcaria, która „karze za pracę” łączną składką w wysokości niecałych 20% takiego wynagrodzenia. Jak bardzo zwiększają się daniny przy wzroście wynagrodzenia do średniego w każdym z krajów?

Jak wysoki jest polski podatek PIT - Pełne oskładkowanie przy średnich pensjach1

Największą progresję podatkową, czyli wzrost między osobą zarabiającą 66% średniej krajowej, a średnią krajową obserwujemy dla Izraela, Nowej Zelandii i Irlandii, choć kraje te stale nie obciążają wynagrodzeń swoich obywateli w stopni znaczącym. Na czele niechlubnego rankingu „karania za pracę” znajdują się europejskie potęgi, takie jak Belgia, Niemcy, Włochy, Austria czy Francja. Przy takim wynagrodzeniu progresja podatkowa w Polsce jest prawie niezauważalna i wynosi ona raptem 0,6 punktu procentowego. Przejdźmy teraz do porównania części wynagrodzeń, które znikają z wypłaty od pracodawcy w przypadku pracownika zarabiającego sporo, bo aż 166% średniej krajowej brutto:

Jak wysoki jest polski podatek PIT - Pełne oskładkowanie przy wysokich pensjach1

Nie dziwi to, że w dalszym ciągu najbardziej opodatkowani są pracownicy europejscy. Ktoś zarabiający niecałą dwukrotność średniego wynagrodzenia w Belgii zostawia państwu prawie 60% tego, co płaci mu pracodawca. Na przeciwległym biegunie znajdują się szeroko krytykowane za swój bezlitosny kapitalizm Chile z łączną składką dla takiej osoby w wysokości 8,3%. Oznacza to, że obywatelowi Chile, który zarabia prawie dwukrotność średniej krajowej państwo odbiera niecałe 10% pieniędzy od pracodawcy. Wśród krajów wysoko rozwiniętych prym wiodą Nowa Zelandia, Korea, Szwajcaria i Kanada, które opodatkowały tak zamożną osobę stawką łączną pomiędzy 24, a 32%. Państwo polskie zabiera temu podatnikowi 36% wypłaty, a więc w połowie drogi pomiędzy Koreą Płd., a Szwecją. Przyjrzyjmy się teraz progresji podatkowo-składkowej w krajach OECD na osobnym wykresie.

Mój fanpage na Facebooku:

Polub i udostępnij znajomym, naprawdę warto 🙂

Progresja podatkowa w poszczególnych krajach

W ocenie drastyczności i powodów do wprowadzenia progresji podatkowej znacznie pomoże Nam wykres, na którym przedstawiłem stawkę dla zarabiającego najmniej wobec tej dla zarabiającego najwięcej. Granatowa linia oznacza różnicę, niezależnie czy stanowi ona „składkę socjalną”, czy „podatek dochodowy”. Wykres posortowałem od kraju z najwyższą progresją do kraju z najniższą progresją podatkową:

Jak wysoki jest polski podatek PIT - Polska - dynamika progresji podatkowej1

Po obejrzeniu wykresu mogą nasunąć się następujące wnioski:

  • Krajami z wysokim opodatkowaniem wynagrodzeń i równie wysoką progresją są Francja, Belgia i Włochy. Nie bez powodu wolnościowcy często krytykują politykę podatkową tych krajów.
  • Krajami z wysoką progresją, a mimo to relatywnie niskimi stawkami podatkowymi są Izrael, Australia i Wielka Brytania.
  • Węgry i Polska wypadły w tym zestawieniu jako najmniej progresywne podatkowo, a jednak łączna wysokość składek dla dobrze zarabiającego obywatela tych krajów jest dosyć wysoka. Wynosi ona 44,6% na Węgrzech i 35,6% w Polsce.

Wpływy z podatku PIT w zależności od kraju

Choć ten artykuł koncentruje się na Polsce i podatku dochodowym od osób fizycznych PIT to warto by sprawdzić strukturę wpływów do budżetu z podatku i daniny każdego typu we wszystkich omawianych krajach. Dane, które przedstawię na wykresie pochodzą z repozytorium OECD dotyczącym trendów wśród przychodów podatkowych:

Jak wysoki jest polski podatek PIT - Rodzaj podatku, a jego udział we wpływach do budżetu1

Na powyższym wykresie widzę jeden błąd, mianowicie stosunek PIT:VAT w przypadku Polski. Nasze rodzime dane świadczą o tym, że każdego roku z VAT-u do budżetu trafia ponad 3-krotnie więcej niż z podatku PIT, więc nie do końca rozumiem metodykę  zestawiania danych OECD. Abstrahując od tego „drobnego” szczegółu zaskakuje to jak wielką część wpływów do budżetu stanowi w niektórych krajach sam podatek dochodowy. W przypadku Australii, Stanów Zjednoczonych, Islandii i Nowej Zelandii z tego podatku udaje się uzbierać więcej niż z podatków bezpośrednich. Jest to ciekawa tendencja, którą warto by zbadać w kolejnym wpisie. Na pierwszy rzut oka polski podatek PIT wydaje się nie tylko drogi w poborze, ale nieefektywny, czyli trafia z niego bardzo mały odsetek wpływów do budżetu państwa. Na koniec spójrzmy w ilu procentach PKB kraju stanowią wpływy podatkowe państwa. Im mniej, tym bardziej wolnorynkowe jest państwo i odwrotnie:

Kraje o największym udziale państwa w PKB to Francja, Dania, Belgia, Szwecja, Finlandia…i w zasadzie cała reszta zachodnich potęg europejskich. Na drugim końcu zestawienia pojawia się Meksyk, Chile, Stany Zjednoczone i Turcja, a Europę reprezentują Irlandia i Szwajcaria. Na koniec wpisu spróbujmy zastanowić się, czy państwo Polskie powinno kontynuować swoją politykę podatkową, w której PIT i składki socjalne wynoszą dla każdego, niezależnie od wysokości wypłaty, aż 40% wynagrodzenia.

Jak wysoki jest polski podatek PIT? Czy warto go jakoś zmienić?

Skoro PIT (nie licząc składek socjalnych) obciąża każdego pracującego w Polsce efektywnie o jakieś 8-17%, a państwo ma z niego niecałe 15% wpływów to może warto byłoby się nad nim zastanowić. Jak wcześniej wspomniałem planuję wkrótce napisać artykuł dedykowany symulacji ograniczenia i likwidacji podatku dochodowego w Polsce. Dla tych, którzy tego „nie kupują” wspomnę tylko, że jakbyśmy zostawili w kieszeniach zarabiającego średnią krajową ok. 4000 zł więcej, a zarabiającego cztery średnie krajowe aż o 40 000 zł więcej to co by zrobili z tymi pieniędzmi?

Mam nadzieję, że chociaż małą część by oszczędzili i zainwestowali, ale znając życie większość tych kwot zostałaby wydana na usługi i produkty, a więc wróciłaby na rynek. Wróciłyby także do budżetu państwa poprzez… podatki bezpośrednie w postaci VAT-u i akcyzy. Paradoksalnie zniesienie polskiego podatku dochodowego PIT mogłoby spowodować zwiększenie wpływów do budżetu państwa, a nie ich zmniejszenie. Nie mówiąc już o oszczędności w postaci pracy setek urzędników państwowych pracujących nad corocznym rozliczaniem podatku PIT od prawie 20 milionów polskich podatników.

Podsumowanie

Choć na papierze polski podatek dochodowy PIT wygląda w porównaniu do krajów zachodu na dosyć niski to nie daj się zwieść pozorom. W kombinacji z wszystkimi daninami socjalnymi nasze państwo pobiera od nas jedną z najwyższych składek w tym rejonie Europy. Nie dość, że nie motywuje to do pracy to jeszcze sprawia, że Ci, którzy pracują szukają sposobów jego „obejścia”, np. podpisując umowy na minimalną krajową, reszte kwoty inkasując od pracodawcy „pod stołem”.

Według mnie każdy skomplikowany podatek jest zły i powoduje chęci jego obejścia. O ile polski VAT jest już wystarczająco uszczelniony, by przynosić spore wpływy do budżetu to o podatku dochodowym od osób fizycznych nie można powiedzieć tego samego. Jeśli ciekawi Cię ta tematyka to zapraszam Cię do obserwowania mojego bloga, bo niedługo pojawi się na nim artykuł z symulacją ograniczenia i całkowitego zniesienia podatku dochodowego w Polsce.

Bądź na bieżąco z moim newsletterem:

Zero spamu, maksimum wartościowej treści.

5 3 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
47 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
Piotr

Temat rzeka niestety. Z większością tez się zgadzam. Największe absurdy to chociażby różne składki zdrowotne, gdzie dla lepiej zarabiających raczej powinny być niższe, bo najczęściej zdrowiej żyją, lepiej się odżywiają i korzystają z prywatnej opieki zdrowotnej…

Co do emerytur społecznościowych to myślałem kiedyś że to obowiązkowa przyszłość ale coraz bardziej sceptyczny jestem. Mianowicie politycy zarabiają i odkładają w składkach relatywnie dużo więc przez wszystkim sobie w stopę nie strzelą, a już bardziej serio – taka emerytura przy obecnym słabym stanie funduszy ZUS musiałaby być relatywnie niska. A to by znaczyło że państwo musi dotować znacznie większą liczbę osób niż obecnie by nie żyły w biedzie. To skrót myślowy ale myślę że czytelny 🙂

A i jeszcze przy wzmiance o fundacji republikańskiej masz chyba błąd i powinno być 2 mld nie 2 mln?

Piotrek

Ciężki temat na poniedziałkowy poranek 😉
Zacznę od drobnej uwagi technicznej – w wykresach które przedstawiasz, fajnie byłoby jakoś podkreślić / wyróżnić Polskę by łatwiej byłoby zauważyć punkt odniesienia.

Sprawa kolejna to wątek o likwidacji PIT i odzyskaniu kosztów z tym związanych. Cała armia urzędników która nad tym pracuje to też osoby, które odprowadzają PIT, więc tutaj trzeba by uwzględnić koszt netto zamiast brutto.

Kolejny wątek to coraz popularniejsza w PL inna forma zatrudnienia niż etat, która dodaje to tej skomplikowanej układanki podatek liniowy 19%.

Bardzo podoba mi się uwaga o wyższej zachorowalności osób zamożnych 😀 Ja bym po prostu chciał trochę lepszej opieki medycznej (już nawet nie 4x lepszej…). Jednak powiedz politykom lewicy o tym, to będą próbowali Cię przekonać, że te osoby płacą niższe podatki niż sprzątaczka (ile razy bym tego nie liczył, dalej nie mogę się tego doliczyć 😉 )

I już na koniec:
W marcu 2017 roku został opublikowany raport Czego Polacy nie wiedzą o podatkach, przeprowadzony na zlecenie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPiP). Jak czytamy w publikacji, „21% Polaków jest przekonana, że nie płaci żadnych podatków, ani PIT-u, ani CIT-u, ani nawet VAT-u”.

Piotrek

Hej, bardzo możliwe że czytałem tylko wyleciało mi z głowy że o tym wspomniałeś 🙂
Co do ostatniego akapitu to się z Tobą w pełni zgadzam, chociaż mam wrażenie, że w sprawiedliwości społecznej, o której wspominasz w tekście chodzi o coś innego 😉 Ale że w ogóle się z nią nie zgadzam, to nie będę tutaj z tym polemizował 😀
Ogólnie mam problem ze zrozumieniem sensu progresji podatkowej i mam wrażenie, że wymyślał ją ktoś kto nie wiedział jak działają procenty… Bo skoro zarabiam więcej to w końcu i tak będę płacił wyższej podatki (w kwotach bezwzględnych). Ale potem Zandberg i spółka i tak mi wmawiają, ze płace niższe podatki niż najmniej zarabiający…

Marcin

Sprawiedliwość społeczna nie polega na tym, że osoba płacąca 4x większe podatki korzysta z 4x lepszej służby zdrowia czy jeździ po drogach w których mamy 4x mniej dziur. Polega ona na tym, że wszyscy w formie podatków robimy zrzutę do worka zwanego budżetem a potem zasób tego worka rozdzielamy wg potrzeb. Państwo składa się z obywateli o większym talencie/umiejętnościach/inteligencji oraz tych, którzy mają tego wszystkiego mniej. I chodzi tylko o to, żeby silniejsi i mądrzejsi pomogli tym słabszym i może nawet i mniej inteligentnym.

Adam

Przyznam, że nie rozumiem podejścia, że bogatsi płacą „ileś razy większą składkę” – płacą przecież taki sam procent z ich pensji, a więc składka jest dla nich tak samo odczuwalna jak dla tych, którzy zarabiają mniej…

W dodatku składkę odlicza się od podatku, więc tak naprawdę w stosunku do uzyskiwanego „zakresu usług” na ochronę zdrowia płacimy śmiesznie mało…

Piotrek

Tak, chociaż osobiście zastosowałbym inny kolor czcionki dla nazwy kraju zamiast ramki. Zazwyczaj to wystarcza 🙂 Ale i tak łatwiej teraz wyłapać gdzie w tym zestawieniu jesteśmy.
Dzięki!

Rob

W rozdziale „Ile kosztuje ściągnięcie podatku PIT” do podanej kwoty trzeba doliczyć koszt poniesiony przez podatnika, firmy, biura rachunkowe, pocztę, itd. 

Magda

Panowie, może z racji bycia kobietą mam większa wyobraźnie albo empatię która pozwala mi zrozumieć idee progresji. To ze działa ona w Polsce jak działa wynika z faktu ze przy osiągnięciu progu jakiś 150k zaprzestaje soe pobierania składek ZUS. Teoretycznie ma to chronić państwo przed wypłacaniem gigantycznych emerytur najlepiej zarabiającym. W efekcie progresja jako taka zostaje zaburzona przy wrzuceniu wszystkich danin do jednego worka. Z kolei jak chodzi o składki zdrowotne to pomniejszają one podatek (nie podstawę opodatkowania jak składki na ZUS) w zasadniczej większości wiec efektywnie jedynie ciut ponad 1% ich wartości stanowi realne obciążenie pracownika. Trzy sprawiedliwość społeczna na tym polega ze pomagamy w pewnym sensie słabiej obdarzonym przez naturę. To o czym Panowie piszecie to sprawiedliwość bezprzymiotnikowa. Ma się mniej więcej tak jedno do drugiego jak demokracja liberalna/ludowa do demokracji 🙂 nie wiem czy Twoje kalkulacje uwzględniają fakt ze składki ZUS są kosztem podatkowym. Kiedyś dawno temu młodym asystentem w korpo będąc wychodziło to troszkę inaczej, ale z racji tej ze „siedzę” na macierzyńskim nie mam jak sprawdzić liczb;) anyhow zakładając ze faktyczne obciążenie jest rzędu 35% -40% rezygnacja z tych danin skutkowałoby dziura 17% i więcej No bo max VAT to 23% także no:) Z tego ze na większości wykresów jesteśmy w środku stawki mimo wszystko doszłabym do wniosku ze nie jest tak zle u nas jak nam się czasem wydaje:D plus jeszcze całkiem sporo rzeczy mamy „w pakiecie”.

Piotrek

Cześć Magda,
to skoro jesteś kobietą i lepiej rozumiesz progresję, to będę wdzięczny za oświecenie w temacie 🙂 Bo skoro zarabiam więcej to moje 17% i tak będzie większe kwotowo, od osoby, która zarabia mniej. A wyższy próg podatkowy jest niczym innym jak karą za osiągnięcie lepszych przychodów (a i jak tu mieć motywacje by się rozwijać zawodowo?).
Chciałbym to mocno podkreślić. Jakkolwiek to nie zabrzmi, jestem zwolennikiem podatków. Uważam, że są potrzebne i daleko mi do postulatów Konfederacji i Korwina. Ale podatki powinny być stosunkowo niskie i proste, tak żeby nie opłacało się ich optymalizować.
A odnośnie tej dziury w budżecie, to nie do końca się zgadzam. Już dawno temu koncepcja krzywej Laffera pokazała, że nie zawsze wyższe podatki oznaczają wyższe przychody do budżetu. W pewnym momencie społeczeństwa zaczyna kombinować, szukać rozwiązań tak żeby danego podatku nie płacić w ogóle. A im wyższy „%” do ugrania na takiej optymalizacji, tym motywacja jest większa.

Magda

Piotrek, to ze Twój odpowiedni procent to więcej to pozostaje w sferze aksjomatów matematycznych;) rzecz jest w tym ze skoro zarabiasz więcej możesz w większym stopniu dorzucać się do wora niż ten kto zarabia mniej i nie tylko proporcjonalnie więcej ale po prostu więcej:) a i tak zostanie Ci więcej. To tak w największym skrócie;)

Piotrek

Niestety zostanę przy swoim, że jest to strasznie niesprawiedliwy system i zwykła kara za rozwój zawodowy. Na szczęście ktoś mądry wymyślił optymalizacje podatkową i można próbować jakoś z tym walczyć 😉

Greg

Chciałbym nawiązać do tego, o czym wspomniał Piotrek. Osoby o większych zarobkach z reguły przechodzą na działalność gospodarczą i płacą PIT według stawki liniowej 19%. ZUS przy odpowiednio wysokich dochodach ma znaczenie marginalne; do tego można dokonać wrzucać w koszty samochód, komputer, telefon, i wiele innych rzeczy. W tym kontekście progresja podatkowa to fikcja.

Piotrek

Prawnicy, lekarze, dziennikarze, taksówkarze i pewnie jeszcze kilka innych zawodów – ich też dotyczy B2B, to nie tylko branża IT 😉

Piotrek

Musiałbym poszukać tych danych, ale podczas nieszczęsnej debaty o „teście przedsiębiorcy” były jakieś szacunki rządowe na temat skali „problemu”. Nawet w oficjalnych dokumentach przesłanych do UE podawali kwoty jakie by na tym zyskali.
Tak na szybko znalazłem kwotę 1,2 mld PLN zysku na przekształceniu B2B w umowy o pracę, ale na pewno wymaga to dokładniejszego sprawdzenia.

Piotrek

Bo niestety jest to problem.
1) Dla rządzących, bo to wyraźnie mniejsze wpływy do budżetu z racji podatku dochodowego i składek ZUS.
2) Dla pracownika, który owszem zyskuje dodatkowe środki, ale kosztem ochrony prawnej (kodeks pracy), L4, płatnego urlopu, potencjalnej walki ze skarbówką i bolesną perspektywą wykonania 3 przelewów w miesiącu, które mu brutalnie uświadamiają jak dużo musi płacić na nasze cudowne Państwo 😉

Piotrek

Zgadzam się, sam chętnie wróciłbym na UoP gdyby udało się tam osiągnąć chociaż 90% zarobków. Jednak skala 25-30% już zdecydowanie robi różnice 😉

Jakub

Dobre opracowanie, z konkluzjami się nie zgadzam. Może przez to, że mieszkałem przez kilka lat w Belgii i zetknąłem się nie tylko z podatkiem, o którym tutaj piszesz, ale też ze służbą zdrowia (5 miejsce w EHCI 2018); korzystałem też na morgi z transportu publicznego, kontaktowałem się z urzędnikami, wreszcie korzystałem z wyższej edukacji (gdzieś w pierwszej setce). Trudno nazwać takie opodatkowaniem karaniem za pracę (nikt nikogo nie karze) przy takim poziomie dostępności do usług publicznych, przyjazności aparatu państwowego. Za łatwość życia warto czasami trochę więcej zapłacić.
Można tutaj sobie opowiadać, jak to źle nasze państwo wydaje pieniądze, ergo nawet jak będzie więcej pieniędzy to pójdzie na zmarnowanie. Nie przeczę, że jakość wydawanie środków publicznych stoi na niskim poziomie. Ale czy na tak samo niskim poziomie nie stoi szkolnictwo wyższe (0,45% PKB), służbę zdrowia (~5% PKB) itd. Jak sam pokazałeś udział podatków w PKB to zaledwie 35%, co jest bardzo małym udziałem na tle innych krajów Europy. To jest takie zamknięte koło w które wpadliśmy jako państwo.

I jeszcze taki komentarz dot. podatku dochodowego w ogólności. Nie da się go zastąpić podatkiem VAT w sposób, który byłby sprawiedliwy społecznie. Wynika to wprost z tego, że w ogólności niezależnie od tego ile się zarabia, na konsumpcję przeznacza się kwotowo podobną część dochodów. Procentowo, część dochodu opodatkowana VAT-em spada wraz ze wzrostem dochodu. Stąd też osoby najmniej zarabiające są najbardziej obciążone tymże podatkiem.
Dlatego tak ważne jest też opodatkowanie jednolitym podatkiem przychodów kapitałowych i z tzw „JDG”. Inaczej tworzy się możliwości obejścia i płacenia niższego podatku dochodowego.

MemstaAgento

Ale podatek dochodowy również nie jest „sprawiedliwy społecznie”. Po pierwsze dlatego, że płacą go nie ludzie bogaci, a ludzie bogacący się. Mogę być dziedzicem rodu Hiltonów, sprzedać i pozamykać wszystko na 4 spusty, nie skalać się ani jednym dniem uczciwej pracy w życiu… i nie zapłacę ani grosza tego podatku.
Kto więc zafunduje drogi którymi będę jeździł, szpital do którego pójdę czy też szkołę do której poślę swoje dzieci? A no ten który swoją ciężką pracą, intelektem oraz talentem dopiero próbuje się wzbogacić. Podatek dochodowy jest to więc sposób w który osoby pracowite, produktywne i kreatywne zrzucają się na te, które po prostu są już bogate.
Nie bardzo widzę ile jest w tym tzw. „sprawiedliwości społecznej”, ale muszę przyznać że nigdy nie rozumiałem tego terminu (chyba lepiej byłoby nazwać to „solidarnością społeczną”, ale to temat na osobną dyskusję).

I jak, nie można by tego zrobić lepiej? A no można by – chociażby podatek od majątku. Przy takim rozwiązaniu jako dziedzic rodu Hiltonów musiałbym jednak coś wymyślić aby z posiadanego bogactwa wypracować zysk. W przeciwnym wypadku po czasie zostałbym bez pieniędzy.
Co by się zmieniło dla naszego „od 0 do milionera”? Na początku nie zapłaciłby nic, dopiero stopniowo wraz ze wzrostem majątku rosłyby jego obciążenia.
A co z osobami które nic nie mają i zarabianie też nie bardzo im wychodzi? One również nie zapłaciłby i nie zapłacą nic dopóki i im nie uda im się wzbogacić.

Generalnie zasada jest prosta – im więcej masz, tym bardziej rośnie twój poziom trudności 😉 Tym bardziej oczekuje się, że ze swojego kapitału potrafisz wytworzyć wartość dodaną. Jeśli nie masz kapitału a masz chęci i zdolności, twoje obciążenia są zerowe abyś mógł próbować aż ci się uda. Jeśli masz kapitał a brak ci zdolności lub chęci – oddaj, ktoś inny lepiej go zagospodaruje za ciebie 😉
W praktyce każdy powinien więc odnaleźć swoje ekwilibrium pomiędzy swoimi zdolnościami a majątkiem który potrafi utrzymać.

No i na koniec może jeszcze jedna kwestia – edukacyjna. Podatek taki, jak każdy inny, też oczywiście można by nazwać „karą”. Ale za co byłaby to wtedy kara i do czego by ona zniechęcała? To akurat mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, bo płacę taki podatek i czuję to na własnej skórze 😉

Podatek od majątku karze i zniechęca do marnowania szans i możliwości, które się posiada.

Im więcej się ma, tym więcej się trzeba natrudzić by to utrzymać. Zaczyna się też na wszystko oczami Kyosaki’ego (wszystko co mam, ale nie przynosi dochodu to pasywa – pozbyć się lub zaprząc do roboty) 😉 To uważam jest korzystne już nie tylko dla jednostki ale i całego społeczeństwa które staje się bardziej produktywne i cieszy się większym dobrobytem.

Podsumowując więc podatki są nieuniknione, ale zastanówmy się jednak co chcemy karać:

a) Pracowitość i produktywność? (maskara!)
b) Konsumpcję? (już lepiej, ale czy konsumpcja to coś złego?)
c) Marnowanie szans i możliwości? (ma mój głos!)

No i tak, wszystko byłoby ładnie, pięknie… gdyby nie pewien poważny problem z podatkiem od majątku, o którym nie wspomniałem. No, ale zapewne autor tego komentarza lub artykułu go przywoła więc będzie jeszcze okazja porozmawiać w dalszych komentarzach 😉

MemstaraAgento

No niestety bingo. Największy problem z podatkiem od majątku jest taki, że on jest bardzo trudno ściągalny i jeśli ktoś będzie chciał oszukać, to zdecydowanie będzie to podatek najłatwiejszy do uniknięcia.

Przypomina mi się lekcja fizyki, na której było że całkowita ilość energii w choćby najmniejszym obiekcie jest praktycznie niemierzalna. W sposób pewny mierzyć można jedynie przepływy gdy jedna energia zmienia się w drugą lub zmienia właściciela. Myślę, że tak samo jest w finansach. Ot taka właściwość świata w którym żyjemy, więc chyba nie ma co się na nią obrażać, tylko nauczyć się z nią żyć 🙂

Z tego powodu będąc bardziej pragmatyczny powiedziałbym:

a) Na ile tylko się da – podatek od majątku
b) Ponieważ często się nie da – podatek od konsumpcji
c) Podatek od dochodu minimalny lub żaden

A i jeszcze jeden cytat, który mi się przypomniał odnośnie wspomnianej ucieczki kapitału:

Bezpośrednią przyczyną istnienia podatkowych „rajów” jest istnienie podatkowego piekła.

Ponownie warte przemyślenia czy warto obrażać się na świat o to że u innych jest lepiej, czy też zrobić coś z podatkami w Polsce (i za to ukłony dla Ciebie, bo widzę że ostro wziąłeś się do edukacji finansowej współobywateli).

Jakub

Tylko dlaczego podatki nazywać karą? Przecież te środki wracają w postaci usług, bezpieczeństwa, dostępu do systemu prawnego, infrastruktury, wreszcie są wynikiem takiego, a nie innego umiejscowienia geopolitycznego.

Zawsze są jakieś możliwości uniknięcia podatków. To jest też kwestia odpowiedzialności jednostek w społeczeństwie.
Natomiast są też takie formy opodatkowania, jak np. podatek katastralny, którego raczej trudno uniknąć.

MemstaAgento

Jasne, technicznie nie można tego nazwać karą. Co więcej, jeśli wprowadzono by podatek od darowizn na cele charytatywne, to pieniądze z niego też szły by na wspomniane usługi. Podobnie można by opodatkować zdrowy styl życia i wprowadzić akcyzę na karnety na siłownie i zajęcia fitness. Ustanowić dodatkowy podatek od wybitnych osiągnięć w sporcie, kulturze, nauce, itp., itd.

W żadnym z w/w wypadków nie byłaby to kara, jednak chyba każdy z nas czuje, że coś byłoby nie tak.

Tak już działa świat, że człowiek (i chyba wszystko co żyje) dąży do maksymalizacji korzyści przy jednoczesnej minimalizacji kosztów i po prostu zaobserwowalibyśmy w/w zachowań mniej.
I ponownie – nie ma co się na prawa natury obrażać, tylko należałoby skonstruować system tak, aby je uwzględniał i pożytkował w dobry sposób. Myślę, że każdy obywatel tego też od swojego państwa oczekuje.

I tutaj dochodzimy do sedna tego, czemu podatek dochodowy tak często nazywany jest „karą” (i podobnie myślę byłby nazywany każdy z wyżej w/w podatków, gdyby został wprowadzony). Po prostu każdy czuje, że pracując robi coś dobrego i korzystnego dla wszystkich. Coś, czego chcielibyśmy widzieć w społeczeństwie jak najwięcej i powinno być promowane.
Obecny system nakłada na to jednak obciążenia, a to, poza sprawieniem że takie zjawisko będzie występować rzadziej, budzi też poczucie krzywdy i niesprawiedliwości. Stąd właśnie określenie o zabarwieniu negatywnym (zauważ że nikt nie nazywa „karą” akcyzy od papierosów i alkoholu).

Wojtas

Cześć!
Wreszcie udało mi się przeczytać wszystkie Twoje wpisy wraz z komentarzami, i być „na bieżąco” z Twoim blogiem, więc sobie również pozwolę coś skomentować. W pierwszej kolejności ogromnie dziękuję za DOSKONAŁE materiały, które publikujesz! To moje trzecie „podejście” do inwestowania, ale poprzednie można byłoby podsumować cytatem z Pro8l3Mu:
„Wstałem i – na Boga – krzyknąłem – jak hajs pomnożyć
chwilę tak na nogach i chciałem się znów położyć”.
Gdyby pierwsze podejście wypaliło, miałbym dłuższy staż od Ciebie, ale niestety w wieku 20 lat inwestowanie znikomego kapitału choćby w długoterminowe obligacje skarbowe wydawało się abstrakcją. Drugie podejście było jeszcze gorsze, bo sprowadzało się do kilku zagrań spekulacyjnych w celu delikatnego pomnożenia studenckich oszczędności przed wakacjami – miałem więcej szczęścia, niż rozumu.
Trzecie podejście to tegoroczny maj i poszukiwania na szybko „jakiegoś podcastu na słuchawki do biegania” i… totalnie wsiąkłem w tematykę.

Co do zasadności pobierania podatku dochodowego i jego progresji mamy podobne poglądy. Ja nawet nie pogniewałbym się za kwotowe określanie wysokości należnych podatków i tzw. składek. Co do tych drugich, przy całym braku wiary w ZUS, pocieszam się przynajmniej w ten sposób, że „dorzucam się” do emerytury moim dziadkom – tak to sobie naiwnie tłumaczę 🙂

Natomiast na poprawę humoru zepsutego przez podatki polecam fragment pewnego polskiego serialu sprzed dobrych kilku lat 🙂 https://www.youtube.com/watch?v=RFerC5-HJ-w

Powodzenia na działalności! Mam i póki co sobie chwalę, choć w przyszłym roku wchodzę na „duży ZUS”, więc zobaczymy, czy nie zmienię zdania. Pozdrawiam!

Piotrek

18 miesięcy z „małym ZUS-em”? Jesteś tego pewny? U mnie było 6 + 24, a obecnie jestem pod koniec tych 24 i w grudniu będzie szedł pierwszy pełny ZUS. Ale jak możesz wywnioskować zakładałem działalność blisko 2,5 roku temu, więc mogło się coś zmienić, ale sprawdź to sobie 🙂

Piotrek

Daj proszę znać co Ci powie 😉 Będę musiał wtedy zweryfikować swoją sytuację, ale ta też jest potwierdzona u księgowej. Oczywiście biorąc poprawkę na start ponad 2 lata wcześniej, udało mi się załapać na sam początek tej 6 miesięcznej ulgi, bo ona została wprowadzona w kwietniu, a ja założyłem działalność pod koniec maja tego samego roku 😉

Edit:
Info ze strony ZUS:
„Jeśli rozpoczynasz działalność gospodarczą, możesz przez 6 miesięcy nie płacić składek na ubezpieczenia społeczne, a następnie przez 24 miesiące płacić preferencyjne składki”
https://www.zus.pl/documents/10182/167561/Ulotka_Masz+Wyb%C3%B3r_rozszerzona.pdf/4db53585-b88d-7cea-11f3-674517bc4b7d

Ostatnio edytowano 8 dni temu przez Piotrek
Wojtas

Mateusz, mogę zagwarantować, że jeśli przepisy się jakoś drastycznie nie zmieniły (a raczej się nie zmieniły), to jest to 6 + 24. A nawet, jeśli założysz działalność dnia innego, niż pierwszy dzień danego miesiąca, to 7 + 24. To mi z kolei podpowiedziała moja księgowa, ale niestety przypłaciłem to niekorzystnym rozliczeniem dni urlopu (działalność zakładałem w środku roku) – pracodawca musiał wypłacić mi ekwiwalent za dany miesiąc, przez co dni „przerwy w świadczeniu usług” nie przeszły mi do umowy współpracy.

Piotrek

Polecam się 😉 Udanej przygody z B2B!

Wojtas

Do usług! A odnosząc się jeszcze krótko do tego, ile zajęło mi zapoznanie się ze z Twoimi publikacjami, to problemem nie jest tu ich objętość (wręcz przeciwnie, to zaleta), tylko mój brak czasu. Z podcastami było łatwiej, bo słucham ich podczas biegania, a biegam co do zasady dużo. Ale teksty już też opanowane i można się na całego zabrać za Grahama.

Piotrek

To ja jeszcze dorzucę kolejny bonusik do B2B, od stycznia 2021 dla osób na działalności limit IKZE ma być o 50% wyższy niż dla osób na umowie (1,8 przeciętnego prognozowanego wynagrodzenia vs 1,2 obecnie).
Chociaż nie udało mi się znaleźć w ustawie, czy działalność trzeba prowadzić cały rok, czy wystarczy 1 dzień 😉

Ostatnio edytowano 6 dni temu przez Piotrek