You are currently viewing Cała prawda o poduszce finansowej, czyli jak ułatwić sobie inwestowanie

Cała prawda o poduszce finansowej, czyli jak ułatwić sobie inwestowanie

Mentalny trik, który zjada Twoje zyski.

O zaletach „poduszki finansowej” pisał praktycznie każdy bloger finansowy, ale mam wrażenie, że nikt jeszcze nie przyjrzał się jej wadom, których według mnie jest całkiem sporo. Zacznijmy od tego czym w ogóle jest lub ma być poduszka finansowa. Są to środki, zwykle stanowiące równowartość kilkumiesięcznych wydatków Twojej rodziny, które „odkładasz na bok” i trzymasz w bardzo bezpiecznym aktywie, np. na lokacie bankowej lub w obligacjach skarbowych. W powyższym nie ma nic złego, a jeśli czytasz moje wpisy to wiesz, że sam bardzo zachęcam do posiadania bezpiecznej części portfela, której jednak nie nazywam „poduszką finansową” i nie traktuję jak czegoś odrębnego od mojego głównego portfela. Według mnie cała prawda o poduszce finansowej polega na tym, że koncepcja ta „sprzedaje się”, działając na emocje czytelnika na tyle pozytywnie, że często zapomina się on przyjrzeć sensowności jej istnienia. Poduszka finansowa kojarzy się głównie z bezpieczeństwem i przytulnością, a więc przyzwyczajamy się do niej i akceptujemy jej istnienie, podczas gdy w długim terminie dla sporej części z nas, nie zapewnia ona niczego poza pożeraniem sporej części potencjalnego zysku z inwestycji.

No i tutaj dochodzimy do sedna problemu. We wpisie „Psychologia inwestowania, czyli jak inwestować, by nie zwariować” pisałem o częstym wśród inwestorów zjawisku zwanym „mentalnym księgowaniem”, którego poduszka finansowa jest świetnym przykładem. Dzielenie swojego majątku, a zwłaszcza swoich aktywów finansowych na „kieszonki” zwykle przynosi więcej kłopotów, niż pożytku, a pomysłem, który w tym wpisie zaproponuję będzie kompletna likwidacja poduszki finansowej i rozpoczęcie prowadzenia portfela inwestycyjnego jako jednej, spójnej całości. Dla osób przyzwyczajonych do nomenklatury polskiej blogosfery finansowej, treść tego wpisu może być dość kontrowersyjna i trudna do zaakceptowania, ale zapewniam Cię, że postaram się nikogo nie urazić, swoją tezę „sprzedając” w sposób łagodny i merytoryczny. Argumentację za wcieleniem poduszki do głównego portfela inwestycyjnego przedstawię, opierając się na kilku dowodach, które wspólnie w ramach wpisu wyprowadzimy. Jeśli zaciekawił Cię temat to zapraszam też do drugiej części wpisu zatytułowanej „Jak ustalić wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego?„, w której zająłem się kwestią ustalenia wielkości „poduszki”. Zacznijmy od teorii, czyli zgłębienia tego, czym ma być poduszka finansowa, gdyż bez wspólnego i jednolitego rozumienia tego pojęcia, ciężko byłoby o nim w ogóle dyskutować.

Podcast

YouTube

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym jest poduszka finansowa i dlaczego większość ekspertów poleca jej budowanie.
  • Komu poduszka finansowa pomoże, a komu przeszkodzi.
  • Czym zastąpić poduszkę finansową.
  • Czy sam posiadam poduszkę finansową.
  • W jakich sytuacjach poduszka finansowa wręcz zagrozi Twojemu portfelowi, zamiast ratować go w kryzysie.
  • Jak ustalić wielkość poduszki, czyli wysokość koniecznych wolnych środków, których nie zainwestujesz.

Czym jest poduszka finansowa?

Poduszka finansowa – poza byciem głównym motywatorem do oszczędzania dla początkujących – jest rodzajem „mentalnego sejfu”, w którym zawsze znajduje się część pieniędzy inwestora. Napisałem „pieniędzy” nie bez powodu, bo jednym z głównych założeń poduszki finansowej jest jej płynność, a więc łatwość wymiany na gotówkę, by „w razie czego” móc prosto i sprawnie wypłacić zgromadzone środki. Zgodnie z teorią, niektórzy uważają więc ją niemal za świętość, upewniając się, że w dowolnym momencie ich życia będzie na niej ulokowana równowartość środków pozwalających na przeżycie kilku, lub kilkunastu miesięcy. Wielkość poduszki finansowej często przyjmuje równowartość 3-, 6-, lub 12-miesięcznych wydatków gospodarstwa domowego, a ustalane to jest arbitralnie i bez większych analiz. Podstawowe założenia poduszki finansowej są następujące:

  • Powinna być łatwo dostępna, a więc płynna, lub prosta do spieniężenia i potencjalnej wymiany na gotówkę.
  • Powinna gwarantować przeżycie 3-12 miesięcy życia (wg uznania). Osoby bardziej roztropne wybiorą 6-12 miesięcy, podczas gdy osobom mniej roztropnym „wystarczy” poduszka w wysokości ich 1-3 miesięcznych wydatków. Poduszkę finansową często „mierzy się” we wpływach z pracy, a nie wydatkach, ale każdy oszczędzający definiuje jej wartość samodzielnie, a – z mojego doświadczenia rozmów i maili z czytelnikami – zwykle wynosi ona między 10, a 50 tysięcy złotych, choć nierzadko też bliżej 100 tysięcy złotych.
  • Powinna być ulokowana w możliwie bezpiecznych i mało zmiennych aktywach, do których należą:
    • Rachunek bieżący (o ile można nazwać go „aktywem” ze względu na jego niskie oprocentowanie lub jego brak).
    • Oprocentowany rachunek bieżący.
    • Depozyt lub lokata bankowa.
    • Krótkoterminowe (np. 3-miesięczne) polskie obligacje skarbowe.
    • (Ewentualnie) długoterminowe obligacje skarbowe, ale z gotowością na zerwanie ich w dowolnym momencie inwestycji.

Jakbym miał wizualnie przedstawić sposób w jaki większość inwestorów prowadzi swoje poduszki finansowe to narysowałbym to jako dwie lub trzy odrębne części. W ekstremalnym przypadku inwestorzy prowadzą trzy portfele (lub trzy „części portfela”), co przedstawia się następująco:

Cała prawda o poduszce finansowej - sens trzech części portfela

Jak wynika z powyższego diagramu, poduszka finansowa nie jest w tym przypadku integralną częścią portfela inwestycyjnego, a raczej odrębną „kieszonką” w mentalnej księgowości oszczędzającego. I właśnie w tym miejscu mam największy dysonans, gdy myślę o koncepcji poduszki finansowej, bo z jakiegoś powodu propagowane jest by była ona „poza” portfelem inwestycyjnym, nawet gdy (jak na powyższym rysunku), sam portfel inwestycyjny posiada również bezpieczniejszą część obligacyjną. W celu ułatwienia Ci zrozumienia mojej perspektywy, opiszę teraz jakie aktywa mogą się znaleźć w każdej z części tak podzielonego portfela inwestycyjnego, co zarysuje kontekst do dalszej dyskusji, którą mam nadzieję poprowadzić z Tobą w komentarzach pod wpisem.

Jakie aktywa są w poduszce finansowej?

Rozpoczynając dyskusję o poduszce finansowej nie sposób jest nie wspomnieć o „dozwolonych w ramach niej aktywach”, czyli takich, które spełniają jej minimalne wymagania. We wcześniejszej części wpisu pisałem już o tym, że są to zwykle bardzo bezpieczne, krótkoterminowe instrumenty skarbowe w postaci np. 3-miesięcznych obligacji skarbowych lub zwyczajne lokaty i depozyty w bankach. Co ciekawe, wielu inwestorów wydziela taką poduszkę z głównego portfela inwestycyjnego, mimo tego, że ich „właściwe” portfele inwestycyjne zawierają część bezpieczną, czyli zwykle tą, w ramach której kupowane są obligacje. Na poniższym diagramie zawarłem to, jakie rodzaje instrumentów finansowych zwykle są kupowane przez inwestora, który prowadzi poduszkę finansową „obok” swojego głównego portfela inwestycyjnego. Oto co zawiera się w każdej z jego „mentalnych kieszonek”, sprawiając, że (być może) czuje się on lepiej, ale prawie na pewno cierpi na tym prostota zarządzania majątkiem jako całością:

Cała prawda o poduszce finansowej - aktywa w ramach poduszki

Zawartość diagramu opiszę teraz w postaci listy:

  • Mało bezpieczna część akcyjna stanowi zwykle między 20%, a 80% całości środków inwestora. Zawierają się w niej zazwyczaj aktywa, które cechują się wyższą zmiennością, a zatem większym ryzykiem inwestycyjnym, czyli przykładowo:
    • Akcje giełdowe i ETF-y akcyjne.
    • Derywaty, np. certyfikaty, czy kontrakty, czyli instrumenty z dźwignią.
    • Waluty obce i kryptowaluty.
    • Surowce, kruszce i ETC na nie.
    • Wszelkie inwestycje alternatywne.
  • Bardziej bezpieczna część obligacyjna stanowi zwykle między 20%, a 50% środków inwestora. W jej skład wchodzą aktywa o stałym dochodzie (fixed income), czyli na przykład:
    • Obligacje skarbowe i ETF-y na obligacje skarbowe.
    • Obligacje korporacyjne i ETF-y na obligacje korporacyjne.
    • Obligacje komunalne, obligacje spółdzielcze i wszystkie inne rodzaje obligacji.
  • Najbezpieczniejsza część portfela to właśnie poduszka finansowa, o której jest ten wpis, a stanowi ona zwykle określoną kwotę w portfelu inwestora, np. 10, 20, 50 lub 100 tysięcy złotych. W jej skład wchodzą najbardziej płynne i najbezpieczniejsze aktywa, czyli przykładowo:
    • Środki na (oprocentowanym lub nie) rachunku bieżącym.
    • Lokata lub depozyt w banku.
    • Krótkoterminowe, np. 3-miesięczne obligacje skarbowe.

Z pozoru podział jest jasny i klarowny, a cel każdej części portfela oczywisty, jednak problemy zaczynają się, gdy dojdziemy do genezy powstania pojęcia, o którym pisał już prawdopodobnie każdy polski bloger zajmujący się finansami. Sprawdzimy teraz komu i dlaczego w ogóle polecane jest posiadanie poduszki finansowej, by lepiej zrozumieć to skąd zrodził się pomysł na najczęściej występujący przypadek mentalnego księgowania wśród polskich inwestorów.

Dlaczego blogerzy propagują budowanie poduszki finansowej?

Coś o czym należy pamiętać, budując poduszkę finansową to fakt, że powstała ona jako „motywator do oszczędzania” dla osób dotychczas nie oszczędzających i zwykle mocno zadłużonych. Dlaczego zrozumienie genezy powstania tego konceptu jest bardzo istotne? Otóż według mnie, pomysł prowadzenia odrębnej poduszki finansowej, kierowany był zawsze jedynie dla bardzo konkretnej grupy osób: inwestorów początkujących, zwykle z niewielkim kapitałem i to jedynie jako „zamiennik” części obligacyjnej portfela inwestycyjnego, a nie jego odrębna część. W powszechnym nurcie finansowym polskiej blogosfery, finansowi guru polecają poduszkę finansową praktycznie każdemu oszczędzającemu, określając zalety jej posiadania i promując ją w następujący sposób:

  • Może ona być dobrym pierwszym celem finansowym, takim murem obronnym, który trzyma nieprzyzwyczajoną do oszczędzania osobę z dala od długów.
  • Pieniądze w jej ramach zgromadzone można wydać na nagłe potrzeby zamiast brania na nie kredytu konsumenckiego lub pożyczki. Dodaje to poczucia kontroli nie tylko nad finansami, ale także nad całą resztą swojego życia.
  • Oszczędzający czuje się bezpieczniej i mniej przejmuje się możliwym zwolnieniem z pracy, przez co podejmuje odważniejsze decyzje. Podobnie jak na giełdzie, tak i w życiu „odważne decyzje” nie zawsze są tym samym, co „dobre decyzje”, a więc polecałbym mimo wszystko podejmować każdą decyzję (inwestycyjną lub nie) roztropnie i ze sporą dozą rozsądku ;).

Mimo, że część powyższych argumentów trafia również do mnie, to bardzo zależy mi na skontrastowaniu „finansowego mainstreamu” polskich blogów z moją opinią na temat poduszki finansowej. Zanim przejdziemy do części z przykładami sytuacji, w których poduszka finansowa głownie przeszkadza, chciałbym podać Ci przykłady osób, które moim zdaniem mogą, lub nawet powinny ją budować i prowadzić.

Dla kogo poduszka finansowa jest OK?

Żebyś wiedział, że nie neguję całkowicie istnienia „instytucji” poduszki finansowej, chciałbym zauważyć, że może się ona przydać następującym grupom osób:

  • Osobom, które oszczędzają swoje pierwsze 5-10 tys. złotych. Argumentem „za” budowaniem takiej poduszki może być to, że działa jak „psychiczny sejf” i motywuje do dalszego oszczędzania. Osoba taka zwykle wcale nie inwestuje, więc i tak „nie aktywują się” największe wady poduszki finansowej, które zaraz przedstawię.
  • Osobom, które prowadzą mały portfel inwestycyjny, wart około 10 tys. złotych, w którym 100% stanowią akcje. Poduszka finansowa pełni w tej sytuacji rolę obligacyjnej/bezpiecznej części portfela i nie ma większego znaczenia czy oszczędzający prowadzi ją odrębnie, czy „wlicza” w skład całego portfela.

Skoro napisałem już w jakich sytuacjach zrozumiałe i w pełni akceptowalne jest posiadanie takiej poduszki jako odrębnego tworu, pozwól, że teraz wyjaśnię kto powinien z niej raczej zrezygnować i dlaczego, a następnie pokażę to na przykładach.

Komu odradzam poduszkę finansową?

Skoro napisałem już w jakich sytuacjach akceptowalne, a nawet wskazane jest posiadanie takiej poduszki jako odrębnego tworu, pozwól, że teraz wyjaśnię kto według mnie może z niej zrezygnować i dlaczego:

  • Osoby, które prowadzą mały portfel inwestycyjny, wart między 15, a 30 tys. złotych, a w ramach niego bezpieczną część obligacyjną stanowiącą od 30% do 50% portfela. Poduszka finansowa jest „wbudowana” w tę część i absolutnie nie widzę potrzeby, by dokładać kolejną, znajdującą się zupełnie poza portfelem inwestycyjnym.
  • Osoby, które prowadzą średniej i dużej wielkości portfele inwestycyjne, w których bezpieczna część obligacyjna wynosi przynajmniej 20% składu portfela. Argument jest bardzo podobny do tego, co wyżej, ale nie widzę sensu zamrażania sobie kilkunastu lub kilkudziesięciu tysięcy złotych na lokacie, posiadając spore aktywa w obligacjach dowolnego typu.

Postępuj zgodnie z regułą: jeśli posiadasz równowartość swojej poduszki finansowej (niezależnie czy wynosi ona 10, czy 50 tysięcy złotych) w bezpiecznej części portfela inwestycyjnego to zrezygnuj z wyodrębniania jej i trzymania (mentalnie i fizycznie) poza tymże portfelem. Zanim zaprezentuję Ci kilka scenariuszy w których poduszka finansowa zupełnie się nie sprawdza, wypiszę Ci moje największe kontrargumenty wobec wydzielania jej poza portfel inwestycyjny.

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam jeszcze więcej przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu!

Problem z mentalnym księgowaniem

Posiadanie wydzielonej i odizolowanej od reszty portfela inwestycyjnego poduszki finansowej sprawia, że stajemy się ofiarami „mentalnego księgowania”, o którym wspomniałem we wstępie do tego artykułu. Mentalne księgowanie, w zależności od jego formy, może zredukować Twoje wieloletnie zyski, sprawiając, że przestaniesz myśleć o swoim portfelu racjonalnie, czyli jak o jednej całości, którą niewątpliwie jest. Poniżej prezentuję listę problemów z wydzieloną i przechowywaną w bardzo bezpiecznych aktywach, poduszką finansową, które udało mi się zidentyfikować:

  • Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nigdy nie zostanie użyta, przykładowo: wydając 5000 zł miesięcznie, decydujesz się na posiadanie poduszki finansowej o równowartości Twoich 6-miesięcznych wydatków, a więc 30 000 złotych. Jak często zdarzyło Ci się w życiu „spontanicznie” kupić coś za 30 tysięcy złotych? Kontrargumentem jest to, że może ona służyć do życia przez X miesięcy, a nie na żaden jednorazowy wydatek, co w zupełności rozumiem.
  • Głównym kryterium, by można było coś nazwać poduszką finansową jest możliwość prostej i szybkiej wymiany aktywa na pieniądze. Jeśli prowadzisz portfel inwestycyjny z bezpieczną częścią obligacyjną to naprawdę nie musisz zamrażać dodatkowo kilkudziesięciu tysięcy złotych na słabo oprocentowanej lokacie lub depozycie.
  • Zamrażanie 6-12 miesięcznej pensji lub wysokości wydatków oznacza w przypadku większości gospodarstw domowych zamrożenie 30-60 tysięcy złotych na lokatach zanim nawet zaczniemy inwestować. To trochę tak jakby oszczędzać miesiącami/latami, a potem obserwować jak oszczędności podgryza inflacja.
  • (Związane z powyższym) Stopa zwrotu dowolnego portfela akcje/obligacje z dużym prawdopodobieństwem znacznie przebije stopę zwrotu portfela złożonego z akcji, obligacji i poduszki w postaci lokaty w banku.

Co zatem zaproponowałbym zamiast „mainstreamowej” poduszki finansowej? Wcielenie jej do głównego portfela inwestycyjnego, który i tak zwykle posiada aktywa bardzo płynne, a na spieniężenie i możliwość wypłaty środków z konta maklerskiego czeka się zwykle do 2 dni roboczych. Pozwól, że podzielę się teraz swoimi pomysłami na umieszczenie bezpiecznych środków w swoim portfelu inwestycyjnym.

Gdzie ukryta jest moja poduszka finansowa?

Jak pewnie się domyślasz, w moim przypadku coś à la „poduszki finansowej” to po prostu najbezpieczniejsza składowa części obligacyjnej mojego portfela inwestycyjnego. Najprościej będzie to wyjaśnić graficznie przy pomocy dobrze Ci już znanego formatu diagramu, na którym poduszka finansowa nie istnieje jako osobny twór, a jako najmniej zmienna część moich obligacji:

Cała prawda o poduszce finansowej - zastąpienie poduszki

Aby przewrócić paradygmat potrzeby posiadania poduszki finansowej pokuszę się o napisanie, że awaryjna wypłata z mojego portfela może pochodzić z dowolnej jego części, a nie tylko z obligacji skarbowych jak na rysunku powyżej. Dla przykładu:

  • Moja część akcyjna jest obecnie bardzo droga, więc i tak chciałem przeprowadzić rebalancing, czyli równoważenie proporcji portfela, sprzedając część akcji i kupując obligacje. W tej samej chwili potrzebuję wypłacić 15 tys. złotych na remont kuchni. Moją „poduszką finansową” może być w tym momencie wypłata z części akcyjnej.
  • Jesteśmy w środku kryzysu lub głębszej korekty, a więc akcje mocno staniały, więc miałem sprzedać część obligacji i kupić przecenione akcje. Choć to nie najlepszy moment to właśnie poważnie popsuł mi się samochód i potrzebuję 10 tys. zł na jego naprawę. Spieniężam więc obligacje, tymczasowo używając ich jako poduszki finansowej.
  • Jeśli proporcje portfela są zachowane (np. 60/40, czyli tak jak sobie ustaliliśmy) to nic nie stoi na przeszkodzie, aby jako poduszki użyć części naszych akcji i części obligacji.

Założę się, że część czytelników może mieć teraz taki „moment wow”, gdyż powyższe jest bardzo proste w teorii, ale ciężkie do zrozumienia dla osoby, która dotychczas posiadała poduszkę finansową. Jeśli prowadzisz portfel 60/40 o strukturze 60% ETF-y na akcje/40% ETF-y na obligacje, a w części obligacyjnej dominują obligacje skarbowe to praktycznie nie ma możliwości, że Twój portfel (łącznie) osunie się od ostatniego maksimum o więcej niż 40%. Oznacza to, że nawet w najczarniejszym scenariuszu zachowasz możliwość bezpiecznej wypłaty i wykorzystania na dowolny cel przynajmniej części swoich środków. Co jeśli jesteś osobą, która czasem środków potrzebuje „tu i teraz”?

Czym zastąpić poduszkę finansową?

Na kolejnym diagramie zaprezentuję swój sposób działania. Zdarza mi się kupić coś spontanicznie, ale dotyczy to przedmiotów o wartości do 2 tysięcy złotych, więc część środków zawsze przechowuję na rachunku bieżącym. Zakładając brak wydzielonej poduszki finansowej, a używanie w tym celu części obligacyjnej portfela, w zupełności wystarcza mi 100% moich miesięcznych wydatków spoczywające na rachunku bieżącym (ROR). W ten sposób nie blokuje w mało zyskownych aktywach zbyt wielkich środków, a mam poczucie, że zawsze mam „środki pod ręką”, jak na poniższym diagramie:

Cała prawda o poduszce finansowej - środki bieżące

To właśnie moja konfiguracja, która różni się od „mainstreamowej” poduszki finansowej tym, że środki odłożone na mało zyskownej lokacie lub rachunku bieżącym są bardzo niskie i – zamiast równowartości 6-12 wypłat lub miesięcznych wydatków – stanowią one wartość moich miesięcznych potrzeb. Łamie to paradygmat jakoby ktokolwiek kiedykolwiek potrzebował środków „na teraz”, akceptując, że wypłata z konta maklerskiego może zająć do 2 dni roboczych, a więc maksymalnie 4 dni jeśli po drodze wypadnie weekend. Jest to oczywiście kwestia dyskusyjna i zakładam, że mogło Ci się kiedyś zdarzyć potrzebować 20 tysięcy złotych „na zaraz”, ale osobiście ciężko jest mi wyobrazić sobie sytuację, w której tak wysoki wydatek nie mógłby zwyczajnie poczekać tych kilku dni.

Przykłady złych poduszek finansowych

W tym rozdziale przedstawię Ci kilka klasycznych błędów, które oszczędzający popełniają, prowadząc poduszki finansowe jako osobne portfele/mentalne kieszonki. Obiecuję Ci, że błędy te nie będą przerysowane, bo nie zamierzam tworzyć przypadków na potrzeby potwierdzenia swojego argumentu, a jedynie udowodnić, że jest kilka sytuacji, w których poduszka finansowa bardziej przeszkadza, niż pomaga inwestorowi. Zacznijmy od tabeli, w której umieściłem opis trzech przykładów, które zaraz rozwinę:

Przykład

OPIS

Poduszka blokująca inwestowanie

Osoba wcześniej nie oszczędzająca dopiero co zaczęła odkładać pieniądze, ustalając, że docelowa poduszka finansowa (trzymana na lokacie) ma wynosić równowartość jej 12-miesięcznych wydatków, czyli 36 tys. zł. Jako, że jest w stanie oszczędzić 1000 zł miesięcznie to zajmuje jej to 3 lata. W tym czasie nie inwestuje, ani nie uczy się inwestować, bo "przecież nie uskładała jeszcze docelowej poduszki finansowej".

Poduszka nieprzynosząca zwrotu

W erze zerowych stóp procentowych nawet najlepsze lokaty przynoszą 0,1-0,5% zwrotu rocznie. Inwestor posiada aktywa o wartości 150 tys. zł, z czego 40 tys. zł stanowi poduszka finansowa w formie lokaty bankowej, a 110 tys. zł zróżnicowany portfel akcji i obligacji. Mimo, że poduszka finansowa praktycznie nie przynosi zwrotu i przegrywa z inflacją, a łączne środki inwestora są wystarczająco duże, by mieć na "awaryjną wypłatę" w sporej wysokości to ustalił on wysokość poduszki finansowej i nie zamierza jej ruszać.

Poduszka przy dużym portfelu inwestycyjnym

Zakładamy stopy procentowe na poziomie 1,5%. Inwestor posiada portfel o wartości 1,2 mln zł, z czego 50 tys. zł ulokowane jest w formie poduszki finansowej na lokacie bankowej oprocentowanej w wysokości 2,5% rocznie. Mimo tego, że w tym przykładzie lokata może nawet pokonywać inflację to środki inwestora są na tyle znaczne, by w dowolnej chwili móc je wypłacić i wykorzystać na nieplanowane wydatki...a więc po co blokować sobie stopę zwrotu tych 50 tysięcy złotych?

Tak naprawdę powyższe przykłady nie posiadają i nie muszą posiadać żadnych innych założeń. Nie zakładamy tu zatem ani „perfekcyjnych lat na giełdzie”, ani „wielkiego kryzysu”, jednocześnie pozostając realistami i wiedząc, że na giełdzie środki można zarówno zyskać, jak i stracić. Powiem więcej: nie będziemy nawet starać się tutaj przewidzieć jakie stopy zwrotu przyniesie w przyszłości giełda i czy w przykładach jesteśmy „na górce”, czy „w dołku”. Pozwolę sobie jedynie „wytknąć” błędy osób bardzo zżytych ze swoimi poduszkami finansowymi, które popełniając je pozostają nieświadome działania mentalnego księgowania, które przynosi efekt odwrotny od spodziewanego, czyli obniża długoterminową stopę zwrotu z inwestycji, zamiast ją podnosić, oferując jedynie iluzoryczną „bezpieczną przystań”, którą podgryza inflacja.

Poduszka blokująca inwestowanie

Poduszka blokująca inwestowanie jest chyba najczęściej popełnianym błędem wśród osób, które dopiero co zaczynają inwestować. W jednym z pierwszych wpisów na moim blogu, a konkretniej w „Jak zostać bogatym? Procent składany w praktyce” opisałem zbawienny wpływ długoletniego inwestowania na majątek inwestora. Niezaprzeczalnym jest, że im dłużej oszczędzasz i inwestujesz, tym większy wpływ na Twoją stopę zwrotu będzie miał procent składany, a więc odsetki z już posiadanego kapitału. Martwi mnie zatem to, jak wiele osób kompletnie nie inwestuje, będąc „zafiksowanymi” na uzbieranie pierwszej poduszki finansowej w swoim życiu, ignorując jednocześnie pytanie „co potem?”. Oto omawiana sytuacja krok po kroku:

  • Nigdy nie posiadałeś oszczędności, ale ekspert od finansów przekonał Cię do rozpoczęcia budowy poduszki finansowej w kwocie 36 tysięcy złotych, czyli Twoich 12-miesięcznych wydatków (zakładając 3000 zł wydatków miesięcznie).
  • Jako, że obecna praca pozwala Ci na oszczędzenie 1000 zł miesięcznie to realizacja powyższego planu za pomocą lokat bankowych zajmie Ci 35-36 miesięcy. Dopiero potem zaczynasz inwestować.
  • [Błędna droga] Lokujesz 1000 zł miesięcznie na lokacie bankowej przez 36 miesięcy. Po 3 latach zaczynasz inwestować swoje nadwyżki.
    • Mój problem z powyższym jest taki, że w chwili rozpoczęcia oszczędzania i tak nie posiadasz poduszki finansowej. Jeśli w ciągu tych 3 lat jakiekolwiek wydatki Cię zaskoczą to i tak nie będziesz w stanie ich pokryć w całości.
    • Drugi problem to kompletny brak inwestowania swoich środków w okresie budowania owej poduszki. Nie ma tu zatem „nauki poprzez czyny”, ani korzystania z dobrodziejstw procentu składanego w inwestowaniu.
  • [Poprawna droga] Lokujesz miesięcznie 500 zł na lokacie bankowej i 500 zł w inwestycjach (np. inPZU, które nie mają wysokiego „progu wejścia”). Alternatywa: co 2 miesiąc lokujesz 1000 zł w ETF-ie notowanym na GPW, który również posiada niski próg wejścia.

W tym przypadku zamiast oczekiwania na rozpoczęcie inwestowania, zaczynamy inwestować zaraz po tym, gdy pojawi się możliwość do oszczędzenia pierwszych pieniędzy. Poduszkę finansową budujemy mimochodem, przy okazji ucząc się inwestować, a jeśli wystąpi potrzeba wyciągnięcia środków to i tak z dużym prawdopodobieństwem nie będziemy w dowolnym momencie w ciągu tych 5-6 lat budowania poduszki bardzo stratni. Przejdźmy do drugiego przykładu, w którym poduszkę finansową już zbudowaliśmy, ale mimo kiepskich warunków jej prowadzenia, dalej kurczowo się jej trzymamy.

Poduszka nieprzynosząca zwrotu

W erze zerowych stóp procentowych nawet najlepsze lokaty przynoszą 0,1-0,5% zwrotu rocznie. Alternatywą mogłyby być chociażby 4- lub 10-letnie obligacje antyinflacyjne, które nawet przy wcześniejszym zerwaniu mogą pokonać lokaty bankowe. Dla przykładu: po 2 czy 3 latach, pomimo konieczności uiszczenia „kary” (do wysokości odsetek, 70 gr w przypadku 100 zł obligacji 4-letniej i 2 zł w przypadku 100 zł obligacji 10-letniej) zakładając dynamikę inflacji CPI utrzymującą się powyżej 2,5%, obligacje antyinflacyjne spokojnie zapewnią Ci zwrot rzędu 1,5% rocznie brutto każdego roku. Pozwól, że ponownie opiszę Ci tę problematyczną sytuację krok po kroku:

  • Posiadasz oszczędności warte 150 tysięcy złotych, z czego 40 tysięcy stanowi Twoja poduszka finansowa w postaci lokaty przynoszącej mniej niż 1% zwrotu brutto rocznie.
  • [Błędna droga] Prowadzisz poduszkę w formie lokaty, a w portfelu inwestycyjnym posiadasz akcje i obligacje. Jakby potraktować Twój majątek jako całość to posiadasz 40% akcji, 33% obligacji i 27% poduszki w formie lokaty.
    • Mój problem z powyższym jest taki, że ten portfel jest długoterminowo skazany na porażkę. Ponad 50% w aktywach o nikłym potencjale wzrostu i to „dublowanie” bezpiecznego portfela, bo mentalne księgowanie niejako wymusza odizolowanie 40 tysięcy złotych od głównego portfela inwestycyjnego.
  • [Poprawna droga] Likwidujesz lokatę i (mentalnie) przenosisz poduszkę finansową wewnątrz Twojego portfela inwestycyjnego, lokując 100 tys. zł w akcjach i 50 tys. zł w detalicznych obligacjach skarbowych. W razie czego spokojnie będziesz dysponował środkami na jakiekolwiek potrzeby bieżące, decydując czy chcesz sprzedać akcje, czy zlecić wcześniejszy wykup swoich obligacji.

Poza powyższym jest jeszcze przykład osoby bardziej zamożnej, która oszczędza i inwestuje od lat, ale z tego, czy innego powodu przyzwyczaiła się do posiadania wydzielonej poduszki finansowej. Omówmy go teraz w większym szczególe.

Poduszka przy dużym portfelu inwestycyjnym

W tym przypadku mamy do czynienia z inwestorem bardzo doświadczonym, który przez wiele lat oszczędzał i inwestował, osiągając w końcu pułap 1,2 mln wartości portfela. Od samego początku posiadał on wydzielone 50 tys. zł poduszki finansowej, którą w razie czego mógłby bezstratnie wypłacić i przeznaczyć na dowolny cel. Oto sytuacja „zasiedzenia się” poduszki finansowej w szczególe:

  • Posiadasz aktywa warte 1,2 mln złotych, z czego 50 tys. to nieoprocentowany rachunek bieżący.
  • [Błędna droga] Kontynuujesz inwestowanie, pozwalając sobie na 50 tys. zł na nieoprocentowanym rachunku. Ta kwota może Ci się w końcu przydać.
    • Mój problem z powyższym jest taki, że jest to kompletnie nielogiczne. Skoro posiadasz wysokie aktywa w akcjach i obligacjach, które w chwili obecnej są warte 1,15 mln zł to 50 tys. zł na rachunku bieżącym przed niczym Cię już nie uratuje.
  • [Poprawna droga] Dodajesz 40 z 50 tys. zł do portfela inwestycyjnego, rozkładając je wg ustalonych proporcji pomiędzy akcje i obligacje. Dziesięć tysięcy złotych na rachunku bieżącym Ci w zupełności wystarczy.

Ten, jak i wcześniejsze przykłady są uznaniowe i mają jedynie zademonstrować błędne użycie poduszki finansowej, które obniża Twój wynik inwestycyjny, dodając oszczędzaniu (i Twojemu życiu w ogóle) jedynie pozornej stabilności. W kolejnym rozdziale postaram się na moim praktycznym przykładzie wyjaśnić dlaczego sam posiadam marginalnej wielkości poduszkę finansową w postaci rachunku bieżącego, a całą resztę środków przeznaczam na budowę portfela inwestycyjnego.

Nie chodzi tylko o nomenklaturę

W debacie o sensowności posiadania i prowadzenia poduszki finansowej niestety nie chodzi tylko o dobór i użycie odpowiedniego słownictwa. Używana tu nomenklatura jest jednoznacznie pozytywna, bo słowo „poduszka” kojarzy się z ciepłem, bezpieczeństwem i przytulnością… Niestety, zbyt często owa poduszka finansowa jest nieświadomie budowana i używana na szkodę inwestora, co zamiast przynosić stabilizację jego portfelowi, jedynie obniża potencjał do wzrostów. W tym rozdziale przedstawię Ci dwa główne argumenty, przez które sam nie prowadzę odrębnej poduszki finansowej byś jeszcze lepiej zrozumiał moją argumentację. Są nimi nikłe prawdopodobieństwo użycia wysokich, zamrożonych w ten sposób środków oraz wysoka płynność reszty moich aktywów, która w razie czego łatwo zapewni mi wymaganą kwotę na niemal dowolny niezaplanowany wydatek.

Prawdopodobieństwo potrzeby użycia poduszki

Zacznijmy od najważniejszego, czyli tego jaka jest maksymalna kwota, której będziesz spontanicznie potrzebował w dowolnym momencie. Zanim przedstawię Ci liczbę transakcji kupna na moim rachunku bankowym w latach 2015 – 2020 chciałbym wyjaśnić kogo dotyczy to zestawienie:

  • W tym okresie wynajmowałem mieszkanie, stąd sporo przelewów w widełkach 1001 – 5000 zł. Poza mieszkaniem znajdują się tam (i w przedziale 5001 – 10 000 zł) głównie koszty wakacji, np. loty, przejazdy, hotele itp.
  • Zakupy w przedziale 501 – 1000 zł to głównie droższe przedmioty użytku domowego, czy bardzo duże zakupy domowe.
  • Cały przedział 1-200 zł to głównie koszt wyżywienia i wyjść do knajp i restauracji. Zwróć uwagę jak ta ostatnia (w tabeli pierwsza) kategoria dominuje nad wszystkimi innymi:

Kwota wydatku

liczba wystąpień w latach 2015-2020

1 - 100 zł

2492

101 - 200 zł

251

201 - 500 zł

141

501 - 1000 zł

74

1001 - 5000 zł

67

5001 - 10 000 zł

3

10 001 - 25 000 zł

0

25 001 - 50 000 zł

0

Powyższa tabela dotyczy mojego rachunku bankowego, a Twój – w zależności od stylu życia – może wyglądać zupełnie inaczej. Z tego powodu sugeruję, byś rozpisał podobną tabelę dla siebie zanim podejmiesz decyzję o prowadzeniu i wysokości swojej finansowej poduszki. W moim przypadku 10 000 zł na rachunku bankowym w każdym momencie powinno więcej niż wystarczyć na pokrycie wszystkich nagłych kosztów, nawet jeśli postanowiłbym wyjechać na spontaniczne wakacje. Dlaczego zrobienie takiej tabeli dla siebie lub swojego gospodarstwa domowego jest wg mnie takie ważne? Bez tego nie dowiesz się ile środków możesz potrzebować spontanicznie, a ile może być częścią portfela inwestycyjnego. Skoro już przy portfelu jesteśmy – zbadajmy ile czasu zajmuje wyciągnięcie środków z różnych form inwestycji.

Porównanie płynności różnych aktywów

Coś, czego być może nie uświadamia sobie część moich czytelników to fakt, że środki z akcji, obligacji (notowanych na giełdzie Catalyst), czy z ETF-ów (polskich i zagranicznych) można odzyskać już w 2 dni robocze po zawarciu transakcji na giełdzie. Piszę to z perspektywy wieloletniego klienta mBanku, ale podejrzewam, że inne domy i biura maklerskie mają podobny czas oczekiwania na środki. Oznacza to, że poduszka finansowa może bez problemu być „wbudowana” w bezpieczną część całego portfela inwestycyjnego, a jeśli zajdzie potrzeba to sprawnie spieniężysz i odzyskasz część aktywów. Niektórych być może zdziwi fakt, że ciężej będzie nawet przedterminowo wykupić detaliczne obligacje skarbowe, co podkreśliłem w poniższej tabeli:

AKtywo

Ile trwa wypłata?

Rachunek bieżący

natychmiast

Lokata w banku

natychmiast

Obligacje skarbowe detaliczne

5 dni roboczych z ograniczeniem, że musi stać się to na 7 dni kalendarzowych po zakupie obligacji i nie później niż 20 dni kalendarzowych przed ich planowym wykupem.

Akcje/obligacje/ETF-y

2 dni robocze

Jakie są główne wnioski z powyższej tabeli? Tak naprawdę dwie rzeczy są warte przekazania i (chyba) pieczętujące mit poduszki finansowej jako części koniecznie wydzielonej z portfela inwestycyjnego inwestora:

  • Perfekcyjnie płynnymi aktywami, które można spieniężyć natychmiast są tak naprawdę jedynie lokaty, a więc „puryści” tematu poduszki finansowej powinni środki trzymać zawsze tam.
  • Powyższe dostarcza argumentu za aktywami notowanymi na giełdzie, które – jak się okazuje – są szybsze do spieniężenia od detalicznych obligacji skarbowych. Kryterium natychmiastowej płynności nie spełniają akcje, obligacje z Catalyst, ani ETF-y, ale detaliczne obligacje skarbowe również nie.

Zanim zbudujesz poduszkę finansową zastanów się zatem ile środków możesz potrzebować w najgłębszym możliwym kryzysie i jak szybko będziesz ich potrzebował. Osobiście obstawiam, że dla większości osób ta „natychmiastowa” kwota nie przekroczy 10 tys. zł, a cała reszta może być zawsze spokojnie pozostawiona na koncie maklerskim.

Jak wyznaczyć minimalną ilość środków w bezpiecznej części portfela?

Ten fragment wpisu dopisuję na kilka tygodni po jego publikacji, aby zaadresować sporą część komentarzy o tym, że zabrakło w nim metody na obliczenie minimalnej wysokości części bezpiecznej portfela inwestycyjnego. Jak zwykle zrobię to na przykładzie, aby zobrazować konkretną sytuację dosyć początkującego inwestora o następującym profilu:

  • Inwestor będzie zarabiał 5000 zł netto miesięcznie, wydawał 4000 zł miesięcznie, a wartość jego portfela inwestycyjnego wyniesie w tym momencie 50 000 zł.

Na czym będzie polegał stress test? To bardzo proste: początkujący inwestor z dnia na dzień straci pracę, a w międzyczasie rynki finansowe dosięgnie kryzys, kończący się krachem o głębokości 50% na jego akcyjnej części portfela. Na domiar złego stanie się to dokładnie w chwili, gdy nasz bohater straci swoją posadę, a branżę, w której pracuje dosięgnie ogromna dekoniunktura. Zacznijmy od sytuacji, w której nikt z nas nie chciałby się znaleźć, czyli od błędnego podejścia inwestora, który nie przeanalizował tego ile środków potrzebuje mieć ulokowanych w bezpiecznych aktywach:

  • Inwestor, zmotywowany słowami Mateusza z Inwestomatu z uwagi na swój młody wiek prowadzić będzie portfel 80% akcji, 20% obligacji. W jego portfelu znajdzie się zatem:
    • 40 000 zł w akcjach.
    • 10 000 zł w obligacjach.
  • Jako, że jest on amatorem nie zdąży on przeprowadzić rebalancingu odpowiednio wcześnie, a więc jego aktywa akcyjne „skurczą się” z 40 000 zł do 20 000 zł. Oto czarny scenariusz, w którym nikt z nas nie chciałby się znaleźć:
    • 40 000 zł -> 20 000 zł w akcjach.
    • 10 000 zł w obligacjach.
    • .
    • Miesiąc 1: 20 000 zł w akcjach, 6000 zł w obligacjach.
    • Miesiąc 2: 20 000 zł w akcjach, 2000 zł w obligacjach.
    • Miesiąc 3: 18 000 zł w akcjach, 0 zł w obligacjach. Inwestor zaczął sprzedawać mocno przecenione akcje, gdyż rynki znalazły się w depresji, a C/Z S&P500 wynosi obecnie 14, co jest raczej sygnałem do zakupu, a nie sprzedaży akcji.
    • Miesiąc 4: 14 000 zł w akcjach, 0 zł w obligacjach.
    • Miesiąc 5: 10 000 zł w akcjach, 0 zł w obligacjach.
    • Miesiąc 6: 6000 zł w akcjach, 0 zł w obligacjach. Rynek akcji odbija, zaliczając +10%, ale inwestor ledwo znalazł nową pracę, więc nie za bardzo ma co „dorzucić” do swojego portfela inwestycyjnego. „Here we go again” – myśli, zaniepokojony, że stracił właśnie kilka lat oszczędzania pieniędzy.

Jakie są główne problemy z powyższym scenariuszem? Pomimo odłożenia konkretnej kwoty 50 000 zł inwestor pracuje w dość niestabilnej branży, w której pracę znajduje się nie w ciągu miesiąca, a raczej w ciągu 6-12 miesięcy. Mając taką świadomość powinno się ustalić minimalną wartość części bezpiecznej portfela, by być gotowym na taką ewentualność. Jak tego dokonać? To dosyć proste:

  • Zacznij budowę portfela od ustalenia (mniej więcej) ile miesięcy Ty lub Twoje gospodarstwo domowe będzie musiało w najgorszym wypadku przeżyć przy zerowych wpływach z pracy. Biorąc przypadek inwestora:
  • Skoro wydajesz 4000 zł miesięcznie, a znalezienie pracy potrwa nawet do 6 miesięcy to sugeruję zawsze trzymać 6 x 4000 zł „w zanadrzu” w ramach części obligacyjnej portfela, czyli w obligacjach EDO lub ROD (jeśli przysługuje Ci świadczenie 500+). W poprawnym scenariuszu inwestor miałby zatem:
    • 26 000 zł w akcjach.
    • 24 000 zł w obligacjach.
    • Sprawiłoby to, że mimo spadku ceny jego akcji z 26 000 zł do 13 000 zł, mógłby on spokojnie „spalać” część obligacyjną przez kolejne 6 miesięcy, by w końcu znaleźć pracę i nie czuć się źle, że pozbył się swoich akcji w najgorszym momencie.

Nie napisałem jeszcze najważniejszego: choć podobne podejście może „wymusić” tymczasowo proporcje portfela 50/50 nawet dla młodej osoby to posiada ono pewną zaletę. Zauważ, że wraz ze wzrostem wartości portfela, inwestor będzie mógł spokojnie przejść na portfel 80/20, co nastąpi dokładnie po uzbieraniu 120 000 zł, czyli (jak dobrze pójdzie) stanie się po kilku latach systematycznego oszczędzania i inwestowania. Kwestię ustalenia wielkości i proporcji poduszki finansowej poruszyłem we wpisie „Jak ustalić wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego?„, który jest naturalną kontynuacją tego tekstu, więc jeśli temat Cię zaciekawił to serdecznie zapraszam do zapoznania się również z nim.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że wpis ten był dla Ciebie przydatny i rzucił światło na myślenie odmienne od głównego nurtu polskiej myśli finansowej. Choć sama koncepcja poduszki finansowej jest dla mnie zrozumiała i w niektórych przypadkach zupełnie akceptowalna to uważam, że częściej powoduje ona kłopoty z zarządzaniem portfela i w długim terminie bardzo obciąża wynik inwestycyjny. Sprawia to, że o wiele lepiej czuję się, posiadając praktycznie całe środki na giełdzie, upewniając się, że w razie czego zawsze mam część środków w aktywach bardzo bezpiecznych i niezwykle płynnych.

Daj znać jakie jest Twoje stanowisko w tej dyskusji i czy trafiły do Ciebie moje argumenty. A może uważasz, że pominąłem jakiś ważny argument „za” poduszką finansową i potraktowałem ją we wpisie niesprawiedliwie? Jeśli szukasz aktywów, które dobrze się sprawią w roli poduszki finansowej (lub bezpiecznej części portfela) to koniecznie przeczytaj wpis „Jak bezpiecznie ulokować pieniądze na 2 lub 3 lata?„. Dzięki za przeczytanie wpisu i do następnego!

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

4.6 37 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
239 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
Michał

Witam,
Jak zwykle fajny tekst.. osobiście od pewnego czasu moja poduszka jest wliczona w obligacje jako część portfela długoterminowego (ETF/Obligacje 70/30).. Na rachunku ROR mam zwykle tylko ok 5000zł rezerwy.. Tak jak napisałeś bolało mnie 30000zł które leżało na ROR bez procentów a które odkładałem 3 lata.

Pozdrawiam

Mariusz

Hej Mateusz,
Pierwszy raz wpis z którego nie nauczyłem się niczego 😀 Ale to tylko sobie schlebiam, bo wychodzi po prostu na to że miałem takie same obserwacje i myślenie jak Ty 😀

Wpis bardzo dobry, bo myślę że są osoby które mogły zbyt ortodoksyjnie podchodzić to tematu poduszki, zwłaszcza że w takiej formie jest ona opisana u blogerów będących jednak autorytetami, a często czytanych przez początkujących. Uczcie się z tego wpisu! 😀

Ja od początku trzymam poduszkę w obligacjach detalicznych i wliczam ją do całości portfela. W gotówce na wydatki trzymam też jednomiesięczne wydatki (bo to jest już spory zapas). Też NIGDY nie miałem nieprzewidzianego wydatku który przekracza 2000zł, więc po co trzymać więcej pod ręką?

Jak podchodzisz do trzymania większej gotówki w ogóle? Mam tutaj na myśli trzymanie na wypadek zakupu jakiejś okazji, dokupienia na spadkach (jak przy Covidzie)? Masz taką rezerwę? Ma jakiś max czas życia? (Przez większą gotówke mam na myśli dodatkowo 6-18kzł, tak żeby dokupować np. ETFy bez przepłacania prowizji). Nie mam jeszcze wyrobionego podejścia tutaj. Nie lubię robić rebalancingu przez sprzedawanie, więc coś tam zawsze ekstra trzymam. Zwykle kiedy widzę coś, co wydaje mi się warto kupić/dokupić, to potrafię zejść z tej całej gotówki do zera (odrobię w kolejnym miesiący, miesiącach).

Pozdrawiam!

Dawid

W mojej idei poduszka finansowa wygląda tak:

1.      Odnośnikiem nie jest pensja a roczne wydatki gospodarstwa domowego podzielone przez 12 (trzeba raz przysiąść i wyliczyć ile rocznie wydajemy – prezenty, bilety, ubezpieczenia itd. itp.) . Tym samym poduszka nie blokuje inwestycji szczególnie przy rosnącej pensji a malejących wydatkach, baaa pokochałem oszczędzać/FIRE bo wiem że dzięki temu zrobię sobie większe zakupy każdego 10 na giełdzie : ) . W razie pojawienia się lub zlikwidowania nowego rocznego wydatku w moim życiu (np. pampersy) suma ta jest na bieżąco aktualizowana. Wielkość poduszki dodatkowo jest indeksowana inflacją (exel to pilnuje).
2.      Wielkość poduszki: 6x (to co wyszło w punkcie wyżej: roczne wydatki + inflacja podzielone przez 12)-gdy żyje samotnie 12x- gdy żyje z partnerką 24x-gdy żyje z partnerką i dziećmi.
3.     Z tego: 25% na koncie bankowym (minum 1x). 75% na 10-letnich obligach skarbowych (chyba najlepszy sosób na pracę poduszki finansowej przy zachowaniu jej założeń). Może wydawać się że 1x to życie od 10 do 10 gdzie nie możemy sobie pozowlić na spontanicznego batonika. Tyle że w punkcie pierwszym mam roczne wydatki a w ramach nich wchodzą również te wydatki które robimy raz w roku. W moim wypadku wyszło że na koncie bankowym ostatecznie trzymam 2,5x egzystencjalnego miesięcznego minimum (potrzeby fizjologiczne) czyli 2,5x życie od 10 do 10.

Rozumiem że wyciągniecie pieniędzy z 10-letnich obligacji skarbowym wymaga czasu ale nie zakładam takiej sytuacji gdzie 5-10 dni będzie je dyskwalifikowało. Sam wydatek awaryjny jest raczej naprawą/zakupem droższego agd (na to starczy co jest na koncie w banku) niżeli zakupem/naprawą samochodu (oczywiście wystarczyło by to co jest w części obligacyjnej ale po co ją ruszać z „karą” jak zaraz bym musiał ją odbudowywać) – tutaj już musze znaleźć alternatywę, oszczędzać, poświecić inwestycje lub przeznaczyć przyszłą inwestycje na to. Nie potrzebuje je na zaraz – to co na „zaraz” jest na koncie bankowym – natomiast to co jest na obligacji jest na czas gdy stracę pracę w takim scenariusz będę wcześniej wiedział że będę potrzebował tych pieniędzy a sygnałem będzie rozwiązanie umowy o pracę. 2,5x egzystencjalnego miesięcznego minimum pozwala mieć komfort czasowy że gdy dojdzie do rozwiązania umowy o pracę w najmniej korzystnym momencie to na koncie zostanie jakieś 1x-1,5x egzystencjalnego miesięcznego minimum. W takim razie mam co najmniej miesiąc na znalezienie pracy lub stopniowe upłynnianie środków na obligacjach detalicznych by przedłużyć okres znalezienia pracy. Portfel giełdowy będzie uszczuplany dopiero przy narażeniu życia (wypadek/operacja) lub pełnego wykorzystania środków z poduszki.

Poduszkę wliczam do wartości netto majątku natomiast nie wrzucam jej do głównego portfela giełdowego. Portfel giełdowy jest dość agresywny 80/20 przy największym odchyleniu 90/10. Czemu nie wrzucam? Tak by poduszka nie brała udziału w rebalansingu- ona nie ma się zwiększać gdy portfel będzie rósł ani zmniejszać gdy będzie krach na giełdzie- jej indykatorem jest poziom wydatków, posiadanie pracy (inaczej mówiąc osobista kondycja finansowa) a nie kondycja rynku finansowego. Szczególnie że same inwestycje giełdowe to główne IKE/IKZE środki raczej nastawione na ich niewyciąganie. Czyt. księguje mentalnie poduszkę finansową gdzie indziej żeby exel nie zaproponował mi jakieś głupoty w stylu wypłać z IKZE wpłać na poduszkę. W najbardziej pesymistycznym scenariuszu mogę przecież stracić pracę w momencie krachu giełdowego (patrz przykład: pandemia a inwestora który pracuje w gastronomi). W ramach portfela giełdowego nie stosuje obligacji detalicznych a jedynie z rynku wtórnego (coś co już ma swoją zmienność). Połowa z tych obligacji to obligacje korporacyjne upadłych aniołów wiec określenie 80/20 (przy maksymalnym odchyleniu proporcji 90/10) nie w pełni oddaje agresywność portfela. 

Skąd brać cash flow/gotówkę na inwestycje gdy na rynku pojawi się okazja w trakcie krachu finansowego? Z racji tego że jedną pensją nie jestem wstanie wykorzystać limitu IKZE na samo IKZE muszę oszczędzać przez kilka miesięcy. Oszczędzam w ramach 3-miesiecznych obligacji skarbowych w ramach IKZE za rok i 4-letnich w ramach IKZE za dwa lata. W momencie krachu dostaje sygnał by likwidować te oszczędności i wpłatę IKZE dokonać szybciej niżeli grudniu/styczniu wchodząc z nimi na rynek finansowy.

Podsumowanie:

1. Konto bankowe = 25% poduszki finansowej (na wydatki bieżące i awaryjne drobne)
2. Obligacje 10 letnie skarbowe = 75% poduszki finansowej (na wydatki przy zmianie pracy lub straty pracy).
3. Portfel giełdowy = szeroko pojęte budowanie majątku= wydatki duże – dom, samochód, emerytura ewentualnie awarie duże ale tylko po „przemyśleniu” sprawy
4. Oszczędności na wpłatę do IKZE = pozycja gotówkowa w portfelu giełdowym

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez Dawid
Dawid

Widzę ten punkt argumentu. Pewnie wiedza będzie chciała wydać te pieniądze przy tanich akcjach ale mam nadzieje że wystarczą na to oszczędności na IKZE, które defacto i tak miały trafić na giełdę.

Możliwe Mateusz że cała kwestia tego tricku mentalnego księgowania- polega na tym że nie każdy z nas potrafi oszczędzać, lub też nie ma po prostu z czego. Miesza zyski z inwestycji z oszczędnościami lub zyskami z firmy i wszystko wykorzystują na inflacje stylu życia bez takiego wyraźnego mentalnego oddzielenia. Infulencerzy zdają sobie sprawę że ich drogą podąża tysiące ludzi, niektórzy bez możliwości i wiedzy do tego by robić to dobrze wiec muszą dać opcje najmniej ryzykowną i najbardziej uniwersalna dla wszystkich.

Doskonale czuje to że nie atakujesz „poduszki finansowej” – masz po prostu inną perspektywę. Mieliśmy okazje już kilka razy rozmawiać w komentarzach i wspominałem że idę drogą FIRE mimo niskiej bazy. Ta baza jest tak niska że po mimo nadgodzin na statystki które przytaczasz czyli: średniej pensji krajowej, lub te wyższe opcje w przypadku dojrzenia do finansowej niezależności patrzę z wypiekami na policzkach a w głowie się pojawia myślenie: „ja też tak bym chciał” (nie neguje tych statystyk przecież na czymś musisz się oprzeć!” ). Ta pensja/kwalifikacja/pozycja społeczna powoduje jakąś presje że musi być ta poduszka finansowa.

Miałem w życiu pewną historię: Miałem znaleźć aparat fotograficzny jako prezent świąteczny dla mojej siostry. Rodzice podali cenne oraz modele które łapały się w tym progu w stacjonarnych sklepach. Byliśmy świeżo po przyłączeniu stacjonarnego internetu – wydawało nam się kiedyś że jest to zabawa jedynie dla „bogatych” mimo wszystko spróbowaliśmy kupując najtańszy pakiet. Pomyślałem że porównam te ceny i modele w internecie okazało się znajdowałem lepsze modele w tej samej cenie lub te same modele o 40% tańsze. To trochę tak zabolało bo rodzice chcieli jak najlepiej w w szczytnej sprawie „prezent dla swojego dziecka” a i tak ktoś chciał mimo tych chęci na nich sporo zarobić. Wtedy zdałem sobie sprawę że „biedni, biednieją a bogaci dzięki możliwością się bogacą.” Tym samym słusznie zauważasz że osoby które muszą mieć poduszkę finansową będą tracić zyski (biedni biednieją), pytanie czy mają alternatywę dla poduszki finansowej w momencie gdy stracą niskopłatną pracę z niskimi kwalifikacjami z rodziną na utrzymaniu (pamiętajmy że rodziny biedniejsze lokują swoje środki w liczne potomstwo, tworząc często błędne koło w postaci rodziny wielodzietnych). Poduszka finansowa to takie „mniejsze zło” w ustach influencerów dla tych ludzi.

Likwidacja poduszki dla inwestycji w akcje w trakcie krachu wiąże się z „karą” na likwidowaniu 10 letnich obligacji. Jeszcze trudniej o tym się myśli że po wszystkim trzeba będzie i tak odbudować tą poduszkę. Pytanie o to co nie widzimy (koszt alternatywny)- to o czym właśnie w spisie wspominasz- jaki będzie koszt tego że nie wypchniemy tej poduszki na giełdę w trakcie okazji? Może warto zapytać Marcina Iwucia lub Michała Szafrańskiego co oni uważają bo może dadzą nam taki argument „out of the box”. Później też trzeba pomyśleć o aspektach behawioralnych – czy faktycznie w momencie gdy każdy ucieka z giełdy my będziemy mieli odwagę likwidować poduszkę bezpieczeństwa szczególnie gdy straciliśmy pracę? To jest mega ciekawy aspekt – bo okej poduszka ma dawać nam poczucie bezpieczeństwa czyli nie wypłacamy z niej gdy mamy pracę. Ale co właśnie jeżeli mamy prace a na rynku pojawia się okazja?

Jeszcze konserwatywniej do poduszki finansowe podchodzi Maciej Samcik, którego też bardzo szanuje. U niego wygląda tak sytuacja że jest konto bankowe(poduszka finasowa)->następnie lokata->następnie->obligacje->następnie akcje->następnie inwestycje alternatywne (złoto, obrazy). Konto bankowe stanowi fundament i żeby następny etap mógł się budować to z elementu niżej „musi się przelewać”. Wraz z rosnącym szczytem muśmy budować szersze fundamenty. Ja np. tej filozofii nie przyjąłem jako wyznaczniki bo to by oznaczało że moja poduszka finansowa wraz z inwestycjami ma rosnąć.

P.S Też czuje jak wytworzyłem taki pseudo twór – poduszka finansowa jest wliczana w moją wartość netto. Nie ma jej w portfelu giełdowym (inwestycyjnym). Nie steruje ona w żaden sposób portfelem „wartości netto” bo jest wypadkową rocznych wydatków podzielonych 12 i pomnożonych przez odpowiedni multiplikator tym samym nie steruje portfelem inwestycyjnym. I tak nagle mój portfel inwestycyjny ma charakter agresywny 80/20 gdzie nazwijmy to portfel wartości netto który uwzględnia poduszkę finansową ma już bardziej charakter klasyczny 60/40. Z tym że ten pierwszy proporcji nie zmieni. Drugi z biegiem lat może gdy inwestycje będą rosnąć i będą tam wpłacane pieniądze może się zamienić porcjami na bliższy temu portfelu giełdowemu (bo poduszka jest dość stała jeżeli chodzi o sumę).

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez Dawid
Dawid

Jeśli to dla Ciebie działa to oczywiście nie ma problemu. Zauważ, że nie atakuję każdej poduszki finansowej, a jedynie ich część, a wpis ma trafić głównie do osób z większymi portfelami inwestycyjnymi, którzy bezwiednie trzymają 100 tys. zł na ROR-ze nie wiedząc czemu to robią.

Oooto to to!

Wróciłem Mateusz z podcastu i przenalizowałem tym razem wpis. I obecnie wydaje mi się że moja strategia jest mocno zbliżona do Twoich porad w wpisie.

Jeżeli uznam że portfel „wartości netto” mający w sobie wbudowaną poduszkę finansową jako całościowy portfel to ma on obecnie proporcje:

Osoby postronne: PROSZE NIE PRZYRÓWNYWAĆ TYCH PROPRCJI DO SIEBIE, ISTOTĄ JEST TU WIELKOŚĆ PORTFELA INWESTYCJNEGO. GDYBYM MIAŁ PORTFEL O WIELKOŚĆ 1MLN to bym nie miał w nim np. 5% gotówki na ROR na potrzeby bieżące w ramach poduszki finansowej a jedynie 0,5%)

>5% gotówki (ROR środki bieżące, pierwszy filar poduszki finasowej)

>20% obligacje detaliczne skarbowe (w tym 10% to drugi filar poduszki finansowa -10 letnie obligacje, a 10% to oszczędności na wpłatę na 2xIKZE w ramach limitów rocznych lub wpłaty natychmiastowej w razie okazji na rynku – 3 miesięczne obligacje na najbliższą wpłatę, 4 letnie na dalszą – czyt. lokowanie środków w perspektywie 1-2 letniej wypłaty)

>10% obligacje skarbowe zagraniczne (5%) i korporacyjne upadłych aniołów na rynku wtórnym (5%) (ETFy)

>65% akcje (ETFy)

Porównałem te wartości, wielkość portfela do porad przytaczanych przez Ciebie i wychodzi że piszemy o tym samym (wraz z rosnącym portfelem inwestycyjnym pozycja 1 i 2 będzie zmniejszać swe proporcje, każda pensja powoduje że portfel inwestycyjny rośnie, tak samo co roku lub co okazje cenową likwidowane są oszczędności na wpłatę na IKZE celem realizacji tej wpłaty w ramach rachunku maklerskiego akcji zagranicznych). Po prostu nigdy nie myślałem o scenariusz wykorzystaniu poduszki finansowej celem inwestycji podczas okazji cenowych na rynku finansowym – jedynie mam zaprogramowany w exelu przełącznik na wykorzystaniu w tym celu, oszczędności w ramach przyszłej wpłaty na IKZE.

Ciągle miałem wrażenie że Ty w ramach rebalansigu portfela idziesz strategią dokupowania nowymi środkami bez sprzedaży aktywów finansowych które już masz – a to była tylko propozycja w Twoim wpisie, niekoniecznie tak postępujesz. Ja to przyjąłem za wyznacznik w moim inwestowaniu przez co nie mam chęci likwidowania poduszki celem inwestowania – dopuszczalne jedynie jest w przypadku oszczędzania na IKZE. Będę musiał to przemyśleć również w przypadku poduszki finansowej czy jakoś algorytmicznie nie da się tego rozgryź zachowując sens poduszki finansowej i pogodzić inwestowanie na giełdzie w trakcie okazji.

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez Dawid
Dawid

Jest pierwsza bariera. Jak liczbowo (algorytmicznie) określić sygnał demontażu np. połowy poduszki na cele inwestycyjne, tak aby nie działo się to permanentnie – miesiąc w miesiąc ale jednocześnie pozwalało wykorzystać okazję cenową. Podciąga mi to pod timing rynkowy, którego strasznie omijam w pasywnym portfelu. Ile musi spaść? myślimy o indeksie globalny? ile musi spadać? by excel dał komendę „to ten moment gdy likwidujesz połowę poduszki i wchodzi z większym kapitałem na giełdę!”. Oczywiście nie chodzi mi o trafianie w dołek ale raczej trafienie w moment gdy akcje są relatywnie tanie nawet kosztem przypadkowego złapania spadającego noża. Analiza techniczna, której jako fundamentalista unika mówi o tym coś więcej? Ciężko mi nawet liczbowo określić różnice miedzy bessa a krachem (siła/czas).Czy to ma być na „czuje” – media i ja tak myślę że to był krach- wchodzę!

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez Dawid
Dawid

Nie chciałbym naciągać struny i wykorzystywać nadmiernie Twojej wiedzy, ale czy te przykładowe progi na S&P500 ma też zastosowanie przy globalnym portfelu? w sensie wydaje się mieć to sens bo jednak wciąż w tym portfelu największe i najdroższe rynki amerykańskie, które wpływają na wszystkie rynki.  

Marcin

Ufff, może komuś się przyda:
1 wchodzimy na stooq
2 pisujemy nazwę spółki, wybieramy i enter
3 znajdujemy w kolumnie po lewej (jej nazwa to Menu symbolu) ogólne i klikamy
4 otwiera nam się nowa strona i u jej góry jest tabelka. Tam w niej są hiperłącza do wykresów np. c/z dla danej spółki. Trzeba w nie kliknąć.

W takim podejściu trzeba mieć trochę z tyłu głowy, to jak działa taki wskaźnik. Mateusz mówił chyba to przy okazji (gold/silver ratio), tj. nie można zakładać że zmienia się tylko np. licznik. Tutaj mają wpływ i licznik i mianownik.
HHHmmm a orientujecie się jak stooq to liczny . Cenę akcji zna każdy ale jak biorą zysk ? np. CCC w czerwcu 2020 podaje zysk za 2019, w jakim okresie ten zysk jest w mianowniku ?

Dawid

Dziekuje Mateuszu! Zaaplikowałem sobie w moim arkuszu i algorytmicznym zarządzaniu finansów i inwestycji parametr likwidujący poduszkę finansową (oczywiście częściową nigdy nie całą) na potrzeby okazji rynkowych (i czuje się z tym dobrze, czuje że to świetny pomysł – jedynie do czego nie mam pewności czy progi sygnałowe są odpowiednie). Dane arkusz pobiera ze strony:

https://www.multpl.com/s-p-500-pe-ratio/table/by-month

(finansowa nadwyżka to coś ponad poduszkę, kwota której przeinaczeniem jest zainwestowanie jej w danym momencie)
comment imagecomment imagecomment imagecomment imagecomment imagecomment image

Jak widać arkusz proponuje mi przy P/E S&P500 poniżej 15 a następnie 10 dodatkowe fundusze na inwestowanie z częściowego kanibalizowania poduszki finansowej)

Ostatnio edytowano 5 miesięcy temu przez Dawid
floridian

Takiego algorytmu który zawsze dawałby dobre sygnały nie ma. Inwestowanie to sztuka i chociaż można trzymać się pewnych reguł to nigdy nie będziemy pewni czy w danym momencie trzeba zainwestować małą sumę czy rzucić do boju wszystko.Tego trzeba się samemu się nauczyć. Ktoś kiedyś powiedział, że kupowanie w samym dołku i sprzedawania na górce robią tylko łgarze. Ja stosuję kilka prostych zasad które raczej nas nie zawiodły w przeszłości. Po pierwsze cały czas trzymamy się zasady buy and hold. Po drugie niezależnie od rynku inwestuję co miesiąc stałe sumy mniej więcej 25% brutto bo tyle średnio odciągąją nam miesięcznie z pensji. Po trzecie w sytuacji kiedy następuje większe obsunięcie rzędu 10-15% zaczynam stopniowo kupować więcej celując w możliwość dalszego spadku do 40-50% który też obstawiam. Jeżeli rynek odbije się wcześniej to wtedy zawsze trochę kupię co jest lepiej niż nic. Dlatego dobrze też jest do pewnej granicy (np. -10%) kupować też przy wyjściu z dołka. Skąd bierzemy na to środki? Z bieżącego cash flow, z poduszki, oraz ze zdolności kredytowej którą używamy b. rzadko, ale posiadamy tak na wszelki wypadek.

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez floridian
Dawid

Mateusz zadałeś pytanie we wpisie: 

A może uważasz, że pominąłem jakiś ważny argument „za” poduszką finansową i potraktowałem ją we wpisie niesprawiedliwie?

Z mojej perspektywy poduszka (skoro już taką nazwą się tutaj posługujemy) ma jeszcze jeden dodatkowy cel – ma to być moja prywatna polisa na życie – zabezpieczenie dla moich bliskich, gdyby mnie zabrakło lub w razie mojego ciężkiego wypadku.

W takim wypadku takie środki z założenia powinny być łatwo i szybko dostępne bez potrzeby przeprowadzenia postępowań sądowych, które niestety trwają. Na rachunku bankowym możemy dodać upoważnienie do konta lub złożyć dyspozycję na wypadek śmierci. W przypadku obligacji skarbowych i biur maklerskich z tego co sprawdziłem nie ma takiej możliwości. Oczywiście nie musi to być cała poduszka, ale taka część, która spokojnie pozwoli przetrwać najtrudniejszy czas. 

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez Dawid
Chris

Dowód na bycie spadkobiercą to albo wypis z postanowienia sądu właśnie, albo notarialny akt poświadczenia dziedziczenia, który ma taką samą moc jak postanowienie sądu.
Bycia spadkobiercą nie udowadnia się samym aktem zgonu, bo 1) pomimo pokrewieństwa mogłeś się zrzec spadku, 2) pomimo braku pokrewieństwa możesz być spadkobiercą w wyniku postanowienia w testamencie.

Rafał

Myślę, że to byłby ciekawy temat na artykuł.

W przypadku np. obligacji skarbowych, w FAQ ( https://www.obligacjeskarbowe.pl/faq/ ) jest napisane, że „Nie można złożyć pełnomocnictwa do dysponowania obligacjami na wypadek śmierci. Obligacje skarbowe podlegają jednak dziedziczeniu (na zasadach określonych w przepisach prawa spadkowego).”, czyli w ogóle nie można wskazać uposażonego, czy dobrze rozumiem?

Rafał

Pewnie kiepsko z legalnością tego, co napiszę, ale, jeśli ja zginę, a małżonka zna dane do logowania do serwisu, to może wykupić część obligacji, wykonać przelew na powiązane konto (jest ono w tej chwili wyłącznie moje, osobiste), uzyskać w banku dostęp do tego konta (jeśli zadbałem przed śmiercią o złożenie dyspozycji na wypadek śmierci) i mieć dostęp do tych środków.

Chris

Ja niestety obecnie przerabiam temat na własnej skórze. Nie jestem prawnikiem. Wybrałem drogę notarialną, bo wydawała mi się prostsza niż sądowa i nie chciałem chodzić po sądach, a sprawa też nie była skomplikowana – brak testamentu, jestem jedynym spadkobiercą, nie było DG, którą trzeba by wziąć w nadzór likwidacyjny (czy jak to się tam nazywa).

Wyglądało to tak, że wybrałem sobie kancelarię notarialną, napisałem do nich maila, że potrzebuję przeprowadzić sprawę spadkową, oni odpisali i zadali kilka pytań potrzebnych do przygotowania aktu notarialnego, poprosili o skany aktu zgonu, mojego aktu urodzenia, dowodu osobistego osoby zmarłej i chyba też mojego dowodu os., umówiliśmy się na wizytę w kancelarii i tam po godzinie wyszedłem z aktem poświadczenia dziedziczenia w kilku egzemplarzach.

Brzmi szybko, ale od pierwszego maila do otrzymania aktu minęły prawie trzy tygodnie. Niestety, ale śmierć osoby bliskiej pociągać może za sobą mnóstwo różnych spraw do załatwienia, a swoje np. w kolejce do banku trzeba odstać, żeby np. zablokowali rachunek (z samym aktem zgonu można zdziałać tylko tyle, żeby opłaty się nie pobierały, wypłata środków jest możliwa tylko po przedstawieniu postanowienia sądu lub aktu poświadczenia dziedziczenia, a i to trwa, bo bank wniosek musi przeprocesować przez odpowiedni dział i nie dostanie się pieniędzy od ręki).

Chris

PS. BTW Pełnomocnictwo do rachunku bankowego wygasa w momencie śmierci właściciela rachunku.

Artur

Odpowiadając na pytania dotyczące procedury stwierdzenia nabycia spadku, powiem z własnego doświadczenia, że prawdopodobnie nie ma żadnych statystyk odnośnie czasu trwania postępowań. Jeżeli sprawa jest prosta (np. dziedziczy ustawowo tylko żona i dziecko z dobrodziejstwem inwentarza), to w zasadzie wystarczy notarialny akt poświadczenia dziedziczenia, który można uzyskać od ręki. Gorzej gdy spadkodawca ma długi (większe niż zabezpieczona i ukryta poduszka finansowa) i spadek trzeba odrzucić. Wówczas poduszka ulokowana w obligacjach może całkiem przepaść. Inny problem to spory odnośnie spadku np. kwestionowanie ważności testamentu (dosyć częste sytuacje), lub dzieci z pierwszego małżeństwa i ustalanie kręgu spadkodawców. W takiej sytuacji zazwyczaj sąd musi dokonać stwierdzenia nabycia spadku, co może trwać od pół roku do 2 lat w pierwszej instancji. To co opisałem to na pewno nie wszystko, przykładów może być dużo więcej.
Ja osobiście uważam, że łączenie poduszki finansowej z zabezpieczeniem na wypadek śmierci to nie jest najlepsze rozwiązanie. Oczywiście te pieniądze (ulokowane w różnych instrumentach) trafią kiedyś do rodziny, ale w takiej sytuacji dużo lepszym rozwiązaniem jest polisa na życie z uposażeniem małżonka. Takie środki są wypłacane dosyć szybko i na pewno pozwolą na spokojniejsze życie w pierwszych miesiącach po śmierci członka rodziny. Do tego warto też prowadzić teczkę z wszystkimi ważnymi dokumentami potwierdzającymi posiadane polisy i instrumenty finansowe, najlepiej z instrukcją postępowania na wypadek śmierci, tak aby rodzina mogła sprawnie ustalić stan majątku i wiedzieć jak postępować i do jakich instytucji się zwracać.

Chris

Ceny komentarz. Dodam tylko, że dowiedziałem się, że w przypadku rachunków bankowych można w dowolnym banku poprosić o sprawdzenie w centralnej informacji, gdzie dana osoba posiadała rachunki bankowe.

Niestety nie dowiemy się w ten sposób, czy miała długi oraz nie poznamy rachunków innych niż bankowe (np. maklerskie).

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez Chris
Anna

To ja jeszcze podrzuce odnosnie ike i ikze.

Tam mozna dodac uposazonego co dostaje te srodki bez calej prodecury dziedziczenia, masy spadkowej itp

https://www.nn.pl/blog/posts/2020/dziedziczenie-w-ike-i-ikze-kto-dziedziczy-srodki-z-ike-ikze.html

To tez jest dobry sposob na „polise” i wskazanie jasno kto ma je dostac

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez Anna
Ilya

31.12.2020 – akt poświadczenia dziedziczenia i tego samego dnia papiery w banku P.. BP. 12.04.2021 przyszły dziedziczone pieniądze.

Irek

Mateusz, znów ciekawy artykuł!

Staram się działać podobnie do tego co napisałeś. Wydaje mi się jednak, że patrzysz na sprawę z punktu widzenia osoby, która nie ma żony i dzieci (a może się mylę?). Zapominasz o kwestii dostępu do środków przez osoby inne niż Ty.

Mam rodzinę, i dla mnie poduszka zapewnia również to, że do środków w łatwy sposób może mieć dostęp moja żona. Jeśli np. wyląduję po wypadku w szpitalu, to żona może spokojnie przez kilka miesięcy nie martwić się o to za co opłacić rachunki, tylko skupić się na ważniejszych rzeczach. Akceptuję to, że te pieniądze tracą na wartości – stanowią po prostu polisę dla mojej rodziny.

Oczywiście można zapewnić osobie upoważnionej dostępy do rachunków w biurach maklerskich, ale jeśli taka osoba nie jest z nimi obeznana, to i tak np. sprzedaż akcji i wypłata środków jej potrzebnych na życie stanowi problem. A w sytuacji stresowej, o której pisze może być z tym dużo nerwów.

Jestem więc jak najbardziej za tym, aby nie pompować poduszki, ale przynajmniej ja chce zapewnić rodzinie możliwość kilku miesięcy spokoju w przypadku, gdy ja nie będę mógł podejmować działań dot. finansów.

Łukasz

Hej,

mi się ogólne podoba kwestia wliczania poduszki w część obligacyjną. Małą uwagę mam taką, że moim zdaniem poduszka powinna być raczej wydębiona z kont emerytalnych IKE/IKZE, ponieważ szkoda by było naruszać wpłaconych limitów rocznych. Obligacje ROD/ROS też bym raczej ruszał w ostateczności, ponieważ w przypadku przedterminowej wypłaty traci się możliwość zakupywania kolejnych emisji.

Inna kwestia nad którą się zastanawiam to kwestia ilości portfeli inwestycyjnych i strategii do nich. Przecież można mieć różne cele inwestycyjne. Np. portfel 1: emerytura, portfel 2: przyszłość dzieci, portfel 3: zakup mieszkania. I dla każdego z nich można i powinno się mieć inną strategię ze względu na horyzont czasowy. Jeśli ktoś myśli o zakupie mieszkania za 3-4 lata to wtedy naturalnie udział obligacji będzie znacznie większy niż jeśli ktoś myśli o emeryturze za 30 lat. Ja przykładowo osobno rozpatruję portfel emerytalny i osobno portfel 500+. Btw. myślę że ciekawym tematem mogłaby być strategia inwestowania 500+, np. 500, 1000 lub 1500zł co miesiąc na okres około 15-20 lat.

Inna ciekawa rzecz jaka mnie interesuje to podejście teraz do nadpłaty kredytu. Czy warto to robić obecnie czy się wstrzymać kiedy oprocentowanie kredytów wzrośnie?

Pozdrawiam

Łukasz

Ja myślę że kwestia podziału portfeli na kilka lub rozpatrywanie wszystkiego w jednym to tylko mentalne księgowanie i tutaj duże znaczenie ma czynnik psychologiczny. Chodzi też o to żeby dobrze się czuć ze swoją strategią. Co innego jeśli ktoś ma wszystkie oszczędności tylko na wkład własny na mieszkanie a co innego jeśli jest to np. 20-30% portfela. Wtedy tolerancja na ryzyko jest inna. Tak samo dla mnie IKE/IKZE czy obligacje 500+ to jest nie do ruszenia lub tylko w ostateczności, więc dobrze się czuję jeśli mam jeszcze dodatkowe środki jako „poduszka” poza nimi.

Łukasz

Ja przyznam, że częściowo nadpłacam kredyt obecnie ale to głównie ze względów psychologicznych aby się go pozbyć na mieszkanie wynajmowane a zostało już nie tak dużo i powinno się udać w tym roku. Obecnie mam dwa kredyty hipoteczne, więc przynajmniej jedno mieszkanie byłoby moje a nie banku. Mam jednak świadomość, że nadpłata kredytu z oprocentowaniem 1,5-1,7% to biznes niewiele lepszy niż lokata bankowa obecnie. Priorytetem jest jednak wypełnienie limitów IKE/IKZE.

Przemek

Chciałem się odnieść, off topic o prawie darmowym kredycie hipotecznym. To jest swego rodzaju mit a dodatkowe opłaty poczatkowe są znaczne ubezpieczenia itd. I niby klient dużo może ale w praktyce wyglądają te możliwości słabo.

Tomasz

Ja mam jakąś barierę w sobie 50% mam na ROR a 50% od stycznia w emakler( ETF i akcje GPW i NASDAQ).
Chyba tu jest jakieś problem psychologiczny. Dodam że nie mam żadnych obligacji i chyba ten artykuł może cos zmienić. Jak już bym sie odważył 90% przelać to co proponujesz w emakler z tymi obligacjami?

Rafał

Odnośnie rozdziału 3.3: Poduszka przy dużym portfelu inwestycyjnym:
Sytuacja się zmienia, jeśli ten duży portfel jest w 100% akcyjny. Nie wiem, czy swój (portfel) mogę nazwać dużym (1,2 mln zł tam nie ma niestety :)), ale mam go podzielonego w taki sposób, że poduszka 6 m-czna leży sobie na koncie oszczędnościowym i w obligacjach 4-letnich, a reszta majątku jest w 100% w akcjach. Gdybym poduszkę przeniósł do części inwestycyjnej, to miałbym portfel ok. 80%/20%. Poduszka ma być jednak stała (6 m-czne wydatki) i nie chcę do niej dokładać (ani dokonywać za jej pomocą rebalancingu, gdyby akcje spadły), więc trzymam ją poza głównym portfelem.

Rafał

A przy jakim giełdowym scenariuszu miałbym rebalansować tę poduszkę, bo nie do końca rozumiem?

Poduszkę mam stałą, co miesiąc dokupuję wyłącznie akcje. Jeśli te rosną, to wciąż je kupuję. Jeśli spadają, to również je kupuję. Poduszki w ogóle nie ruszam, to polisa ubezpieczeniowa na nieprzewidziane wydatki. Jeśli takie będą, to w kolejnym miesiącu (miesiącach) uzupełniam ją z bieżących dochodów.

Rafał

Ale mi chodzi o portfel długoterminowy, w którym akcje stanowią 100% tego portfela. Załóżmy, że mam 20 000 zł poduszki i do tego 500 000 zł akcji. Jak akcje spadną o 60% do 200 000 zł, to poduszki nie ruszam, akcje dokupuję co miesiąc nowymi środkami.

Piotrek

Cześć Mateusz, jak wiesz bardzo cenie Twoje wpisy i pracę którą wykonujesz ale tutaj mam wrażenie, ze kompletnie nie rozumiesz idei poduszki bezpieczeństwa. Skąd takie wnioski? Dwa przykłady użyte w tekście, remont kuchni i analiza wydatków z ostatnich lat, jako przykłady czy poduszka była używana…
Poduszka to takie środki, które trzeba mieć, ale masz nadzieje nigdy ich nie użyć. To są środki, za które masz przeżyć w razie utraty źródeł przychodu, a nie na remonty czy wakacje. Weźmy na przykład popularną formę zatrudnienia w IT, czyli B2B. Nie masz tam L4 i wyobraź sobie że z przyczyn zdrowotnych wypadasz z rynku pracy na kilka miesięcy. Poduszka ma być Twoim ubezpieczeniem na czarny scenariusz a nie funduszem remontowym…
Idąc trochę przykładami z tekstów, po co kupować jakiekolwiek ubezpieczenie? Przecież są małe szanse, że kiedyś go użyjemy 🙂

Ale żeby nie było, ze tylko krytykuje. W tekście jest jeden fragment, z którym się zgadzam w 100% i wg mnie najlepiej obrazuje tezę którą chciałeś przedstawić (włączenie poduszki do całego portfela):

Postępuj zgodnie z regułą: jeśli posiadasz równowartość swojej poduszki finansowej (niezależnie czy wynosi ona 10, czy 50 tysięcy złotych) w bezpiecznej części portfela inwestycyjnego to zrezygnuj z wyodrębniania jej i trzymania (mentalnie i fizycznie) poza tymże portfelem. 

Można to podsumować też robiąc analogię do minimalnej prowizji maklerskiej. Niech bezpieczna część portfela stanowi np 30% ale nie mniej niż.. i tutaj kwota poduszki. Trochę na bazie dyskusji z Tobą tak zacząłem patrzeć na swój portfel. Patrzę na wszystkie swoje środki i aktywa jako całość, ale pilnuje by gotówka czy obligacje skarbowe miały po prostu jakąś minimalną wartość.

A tutaj chyba się wkradł błąd:

Nigdy nie posiadałeś oszczędności, ale ekspert od finansów przekonał Cię do rozpoczęcia budowy poduszki finansowej w kwocie 36 tysięcy złotych, czyli Twoich 3-letnich wydatków.

To wychodzi 1k miesięcznie wydatków, trochę mało 🙂
Pozdrawiam,
Piotrek

Piotrek

Heh, nie zrozumieliśmy się 🙂
Zgadzam się by poduszkę włączać do portfela, z tym zastrzeżeniem (które sam podałeś i które cytowałem), by poza % udziałem miała ona minimalny próg np 3 miesięczne wydatki. Przykładowo chce mieć portfel 70/30, a moje średnie miesięczne wydatki to wspomniane w tekście 5000zł. W takim przypadku pilnuje, żeby te 30% nie spadło poniżej 15k.

Po prostu nie mogę się zgodzić z podanymi przykładami, bo to wg mnie zaburza główny cel poduszki. Te środki nie powinny być nigdy używane na remont (chyba że nagły, nieplanowany, wynikający ze zdarzenia losowego), wakacje czy spontaniczny zakup. Prawdopodobnie zdajesz sobie z tego sprawę doskonale, ale niestety Twój wpis sugeruje coś innego i może mniej doświadczonych czytelników wprowadzać w błąd.

Podsumowując, w pełni zgadzam się z główną tezą wpisu (ba, nawet sam kilka miesięcy temu po dyskusjach z Tobą zmieniłem swoje podejście na właśnie takie), ale kompletnie nie zgadzam się z użytymi przykładami 🙂

PS
Listę sugerowanych tematów ja Ci mogę podrzucić mega długą, ale doskonale sobie zdaje sprawę że masz o czym pisać 😀

Piotrek

Obawiam się, że zwykła podmianka przykładów tutaj nie wchodzi w grę 🙂 Jakbym już miał napisać, to nie o remontach (bo na to powinien być osobny budżet), ale wskazać właśnie jakieś czarne (ale jednocześnie mało prawdopodobne) scenariusze: utrata pracy, choroba, śmierć (jako pozbawienie środków do życia pozostałych członków rodziny).
Skupić się na tym, że pod ręką wystarczy mieć na przykład jednomiesięczne wydatki (dostępne do 24h), reszta poduszki może być tak jak sugerowałeś z obligacjach, ale nie ma żadnego powodu by nie traktować tego jako części obligacyjnej całości portfela. Z zastrzeżeniem, że poza udziałem procentowym, mieć też jakiś minimalny próg kwotowy tych bezpiecznych aktywów.

Pewnie spora część Twoich czytelników w pełni to zrozumie i nie będzie miała problemów ze wskazanymi przez Ciebie przykładami, ale obawiam się o tych mniej doświadczonych, żeby nie zrozumieli tego tekstu opacznie.

A co do listy pomysłów to zbiorę to w całość i pewnie podrzucę jednym z kanałów 🙂

Piotrek

Może faktycznie mogłem od razu od tego zacząć i wtedy moje „oburzenie” byłoby bardziej zrozumiałe 😀

A lista się tworzy. Zebrałem już te najważniejsze, ale jeszcze sobie daje chwilę na przemyślenie tego co mam i podrzucę Ci w najbliższych dniach na maila.
Pozdrawiam,
Piotrek

annA

Piotrek, Może źle zrozumiałam, ale co złego jest w odkładaniu pieniędzy na np remont o którym piszesz w obligacjach na ETFach (piszesz że na to powinien być osobny budżet, ale czy on powinien Twoim zdaniem leżeć na lokacie lub ROR?

Piotrek

Chodziło mi o mieszanie pojęć, poduszka nie bez powodu ma drugi człon swojej nazwy „bezpieczeństwa”. A co do kasy na remont to detaliczne obligacje są oczywiście dobrą opcją, ale nie wiem czy trzymałbym taki budżet w akcjach żeby potem nie było, że w dniu remontu mam kasę akurat na połowę mieszkania bo była zwała na akcjach.

floridian

…ale co złego jest w odkładaniu pieniędzy na np remont o którym piszesz w obligacjach na ETFach..

Obligacyjne ETF nawet te oparte o „bezpieczne” rządowe obligacje mogą mieć też spore wahania. Kluczem do zrozumienia ich ryzyka jest słowo „duration.” Kto tego nie rozumie nie powinen wkładać poduszki bezpieczeństwa w coś na czym można stracić dużo pieniędzy.

Na remont mieszkania lub na wkład początkowy na mieszkanie i na jakiekolwiek spore wydatki które przewidujemy w okresie najbliższych kilku lat powinno się oszczędzać używając do tego lokat, ROR, i krótkoterminowych obligacji kupowanych u żródła.

Ostatnio edytowano 5 miesięcy temu przez floridian
Ppp

Prawda, jak ktoś ma np. 0,5mln inwestycji, to trzymanie 10% poduszki (wartej 50.000zł) jest przesadą. 
Jednak zlecenia przedterminowego odkupu obligacji skarbowych czy wyjęcia pieniędzy z funduszu inw./giełdy – potrzebują kilku dni na realizację. Piszesz o dwóch, ale sądzę, że to nadmiar optymizmu – zdarzyło mi się czekać nawet tydzień. A jak mamy zepsutą pralkę, to chcemy mieć nową przed najbliższym weekendem. Zauważ przy tym, że nie zawsze będzie to dobry moment – fundusze obligacji też czasem spadają, jak ostatnio. Z kolei możemy NIE CHCIEĆ wypłacać z funduszu, który pięknie rośnie i spodziewamy się kontynuacji.
Reasumując: 
Zawsze potrzebujemy 5-10tys. dostępnych NATYCHMIAST i nie widzę niczego złego w nazywaniu tego „poduszką”.
Masz rację w tym zakresie, że nie ma sensu trzymać się twardo „10% portfela” albo np. „6 pensji”, kiedy się ma dużo inwestycji – wtedy wystarczą „2 średnie krajowe”, najlepiej na głowę w rodzinie (więcej ludzi = więcej ryzyk). 
Piszesz, że „poduszka nie przynosi dochodu a blokuje pieniądze” – masz rację TERAZ. Tylko jeszcze kilka lat temu konta oszczędnościowe dawały po 2-3%, a pamiętam nawet 6% (10 lat temu). Zatem nie jest to prawda „zawsze i wszędzie”, za kilka lat lokaty znowu mogą być opłacalne, a konta oszczędnościowe – sensowne. Sam mam trzyletnie lokaty z oprocentowaniem z „lepszych czasów”. Jedna będzie do likwidacji, ale drugą zamierzam zostawić w spokoju.
Pytasz „ile środków możesz potrzebować w najgłębszym możliwym kryzysie” – wyobraź sobie spotkanie z umundurowanym idiotą, któremu się ubzdura, że masz krzywo założoną maskę i podkabluje Cię do Sanepidu. Ten problem jest w prawdzie chwilowy, ale istnieje – wygląda zatem, że rozmiary potrzebnej poduszki mogą być zmienne. „2 średnie krajowe” w normalnych czasach, a w nienormalnych – 1,5-2 razy tyle.
I nie musisz zastrzegać za każdym razem, że nie chcesz nikogo urazić – bardzo dobrze się Ciebie czyta, nawet jeśli w niektórych miejscach mamy inne zdania. 
Pozdrawiam.

Anna

Robisz kawal super roboty. Az trudno uwierzyc, ze ktos meczy cie takimi komentarzami. Ludzie to jednak sa czasami dziwni.

Sebastian

Hej,
ja również nie jestem fanem „fetyszyzacji” poduszki. Jako, że jesteś chyba pierwszą osobą z polskiej finansowej blogosfery, która nie odnosi się do tej idei bezkrytycznie to niejako czułem się zobowiązany do jej posiadania. Mój patent jest taki, że w swoim excelu mam kolumnę, która mówi czy dane aktywo może być traktowane jako poduszka, stosuję przy tym podział na poduszkę krótkoterminową (~3 miesiące, typowo awaria agh/samochodu, dostępna w ciągu paru dni) i długoterminową (~9m-cy, tymczasowa utrata pracy/choroba, wypłata może zająć spokojnie z 2 tygodnie). Poduszka jest zatem wciągnięta do głównego portfela, jednocześnie stale pilnuję czy mam wystarczającą wartość bezpiecznie ulokowaną (przydatne szczególnie na wczesnym etapie inwestowania, gdy portfel podlega jeszcze częstszym przebudowom).

// jest literówka w 3.1 „…ekspert od finansów przekonał Cię do rozpoczęcia budowy poduszki finansowej w kwocie 36 tysięcy złotych, czyli Twoich 3-letnich wydatków…” -> na podstawie wcześniejszej tabelki chodziło chyba o 12-miesięczne wydatki

Damian

Doszedłem do takiego samego wniosku co ty jak zaczynałem inwestować. Po przeczytaniu – skądinąd świetnej książki Marcina Iwucia pierwotnie wydzieliłem poduszkę finansową, ale z racji tego, że miałem odłożoną sporą sumę, to pomyślałem, że to przecież bez sensu oddzielać to od mojego portfela inwestycyjnego i skoro obligacje stanowią defensywną część, plus pozycja gotówkowa, to równie dobrze mogę to potraktować jako poduszkę.

Mam pytanie trochę z innej beczki – dążąc do określonej kwoty na drodze do finansowej wolności bierzesz pod uwagę zakup własnego mieszkania? W sensie załóżmy, że twój portfel zajmuje już milion zł i przychodzi moment w życiu na ten zakup i 60% portfela idzie w mieszkanie, zatem za jednym strzałem zrobiliśmy wielki regres na kilka lat na drodze do tej naszej wolności no i wyliczenia wtedy co do osiągnięcia tego stanu też już się przesuwają w czasie.

floridian

Poduszkę traktuję niejako holistycznie jak część wartości netto. Jest to wyłacznie gotówka bo w obligacje nie inwestuję. Zamiast obligacji mamy w portfelu nieruchomości które zarabiaja dużo więcej niż obligacje. Na początku roku proporcje wynosiły 60/25/15. Wczoraj jednak po wstawieniu wyników do excela wyszło (nasz portfel akcyjny poszedł sporo w górę) 70/20/10. Na 10% składa się 12 miesięcy wydatków na życie (jesteśmy tuż przed emeryturą więc trzymamy na wszelki wypadek więcej niż normalnie), fundusz podatkowy (ponieważ mamy biznesy i duży dochód z dywidend podatki płacimy kwartalnie), no i rezerwa inwestycyjna na wypadek dużego obsunięcia rynku. Niezaleznie od sytuacji co miesiąc w portfel akcyjny idzie 25% dochodów brutto.

Jeśli chodzi o holistyczne traktowanie poduszki to służy ona też jako amortyzartor w przypadku dużych wydatków typu jak kupno auta czy remont domu. W przypadku gdy nie jesteśmy w stanie sfinansować tego z bieżącego cash flow sięgamy do poduszki. Po miesiącu czy dwóch brak jest uzupełniany.

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez floridian
floridian

Od początku roku wartość naszego portfela nieruchomości wzrosła o (przy bardzo konserwatywnej wycenie) o 3.9%. Z tych co wynajmujemy mamy brutto ponad 12% dochodu plus ok. 5% wzrostu wartości rocznie. (Dobrą zasadą jest żeby miesięczny czysz z wynajmu wynosił 1% ceny kupna). Oprócz tego można je lewarować kupując ich kilka na raz wpłacając 20% sumy i pożyczając resztę. Za million dolarów można kupić w Polsce płacąc gotówką nawet do 10 mieszkań, a przy lewarze jak robi Kuba Midol to nawet ze 40. Czas, Mateusz, żebyś o tym też pomyślał.

Problem z nieruchomościami jest taki, że chociaż jest to dobra inwestycja to jak słusznie zauważyłeś wszystko jest dosyć czasochłonne i wiele osób nie chce się w to bawić.

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez floridian
Konrad

Cześć Mateusz,

Zgadzam się z wpisem bo sam po lekturze bardzo fajnej książki Marcina Iwucia rozprawialem się z tym tematem.
Co do przyszłych tematów przychodzą mi z takich bieżących które mógłbyś gdzieś tam dopisać do listy:
1) inwestycja w surowce — możliwości zarówno za pomocą ETF jak i akcji bo temat dość ciekawy a mam wrażenie że ciągle mimo wszystko pomijany
2) tutaj trochę przekornie, ale co dziś jest chociażby neutralnie wycenione w czasach „everything bubble” chodzi mi globalnie o sektory bo wiadomo że w każdej grupie aktywów są jakieś niedowartościowane perełki

I na koniec jeszcze pytanie tak z ciekawości, czy będzie w przyszłości jakaś aktualizacja odnośnie polskich spółek czy ten wpis „Które spółki z GPW wypłacą dywidendę w 2021 roku?” był jednorazowy ?
Dziękuję i pozdrawiam

Konrad

Hej Mateusz,

Jeśli mam być szczery to od samego początku byłem strasznym przeciwnikiem tworzenia wyodrębnionej ” poduszki bezpieczeństwa” ale mimo silnego przekonania i nie sugerowania się innymi bolało mnie jednak trochę że jestem w miażdżącej mniejszości… gdzieś z tyłu głowy pojawiało się pytanie a może nie mam racji … także nie ukrywam że trochę potrzebowałem takiego wpisu…

Oczywiście nie lekceważe faktu posiadania takiej poduszki ale taka rolę pełnią u mnie środki w ramach calego portfela (bez potrzeby specjalnego wyodrębniania) zgromadzone w instrumentach typu lokaty, rachunki czy też obligacje które w tej chwili stanowią znaczna większość ze względu na moje przekonanie o drozyznie rynkowej i zbliżającej się przynajmniej mocnej korekcie.
Generalnie nie nadają się dla mnie tylko do tego środki które mogłyby być ulokowane w metalach czy akcjach gdzie ciągle ruchy narażałaby mnie na koszty prowizji na brokerów.

Artur

Cześć,
ja także nie mam wydzielonej poduszki bezpieczeństwa (rozumianej jako środki na przeżycie określonego odcinka czasu, w którym nie ma innych dochodów – bo tak jest to definiowane przez blogerów). U mnie wynika to z tego, że poduszkę samą w sobie stanowi dywersyfikacja dochodów (1. moja działalność ze stałymi wpływami od rożnych klientów, 2. dodatkowa mniejsza stała „fucha”, 3. etat mojej żony, 4. dodatkowa mniejsza stała „fucha” żony, 5. wynajem kilku mieszkań). Taki rozkład daje bezpieczeństwo, że jak coś się wyłoży to i tak nie musimy się specjalnie martwić. Dlatego mogę spokojne całość środków inwestować tak jak mi się podoba.

Pozdrawiam,
Artur

Wesoły Gienek

Cześć, Mateuszu.
Ja też byłem zwollenikiem utrzymywania „poduszki finansowej” w bardzo płynnych instrumentach. Ale po Twoim wpisie na FB trochę przemyślałem sobie ten temat, no i całkowicie zgadzam się z tezą, że utzymywanie „poduszki finansowej” w postaci lokat lub na niskooprocentowanym koncie oszczędnościowym jest marnotractwem potencjału.
Więc postanowiłem przenieść „poduszkę” z lokat na obligacje COI. Wybrałem COI, ponieważ już po roku można skorzystać ze wcześniejszej sprzedaży i wyjść na mały plus. Natomiast w swojej części inwestycyjnej portfela już trzymam EDO, ponieważ nie zamierzam je sprzedawać.
W ciągu pary miesięcy stopniowo przenosiłem „poduszkę”, póki nie zrozumiałem, że po roku zrobię się bardzo defensywnym inwestorem (w najbarziej optymistycznym przypadku, to może być 50/50) i będzie mi bardzo daleko do proporcji 80(A)/20(O). Więc od następnego miesiąca plamuję dokupowywać trochę akcji na taką samą kwotę, którą planuję przenieść z lokaty do obligacji

asas

Jak wychodzę z innego założenia, dla mnie poduszka jest karta kredytowa 😉. Wiem wiem niby się zadłużam ale w okresie 50 dni spokojnie jestem w stanie wypłacić środki z różnych aktywów do ewentualnej spłaty karty. Dwukrotnie testowane polecam 😉

asas

Cześć Mateusz,
Trochę extremalnie podjęcie ale nie oszukujmy się każdy kto trafił na twój blog to raczej osobnik z jakimiś tam oszczędnościami wiec dlaczego nie skorzystać w dobrodziejstw kart kredytowych 😉 Nie księguje nic mentalnie zawsze jakiej środki na rachunku posiadam ale daleki jestem od modelu ze x % sumy muszę mieć w poduszce bezpieczeństwa.
PS : Kiedy planujesz wpis o ETF – Obligacje, bo nie ukrywam ze odświeżam po poniedziałek bloga z nadzieja ze to już już 😉

floridian

Karty kredytowe są niezłe ale trzeba być przy nich bardzo ostrożnym. Jak kupujesz i wszystko spłacasz na czas żeby nie płacić katastrofalnych odsetek to OK. Jak zużywasz swoje oszczędności żeby je spłacać to już nie jest OK. Rola poduszki finansowej to jest zabezpieczenie nie tylko na nieprzewidziane wypadki, ale też na wypadek katastrofy w rodzaju utraty pracy. O wypadkach śmiertelnych nie wspominam bo na to są polisy na życie. W takim przypadku korzystanie z kart kredytowych jako poduszki to finansowe samobójstwo.

Wracając do kart to mamy ich kilka, bo jedna daje mi 3% zwrot za wszystkie świadczenia (woda, telefon, gaz, internet, telewizja kablowa), druga 5% za benzynę, trzecia 2% za wszystkie zakupy, i czwarta 5% za zakupy w sklepach z materiałami budowlanymi i narzędziami, oraz w supermarketach. Dużo wydatków jest na biznes. W zwiazku z tym kupujemy to co i tak byśmy kupili za gotówkę, płacimy je zawsze na czas, karty nic nas nie kosztują i co roku dostajemy z powrotem $1000-1500. Duże pieniądze to nie są, ale zawsze parę groszy wpadnie za coś co i tak trzeba zapłacić.

Agata

Hej,

Świetny wpis, jak zawsze. Skłania do myślenia. Przyznaję się, że jestem „winna” trzymania 50% na ROR/koncie oszczędnościowym. Wynika to głównie z tego, że inwestować zaczęłam dopiero w zeszłym roku i chciałam uniknąć jakiegoś błędu przy lump sum investing. Idzie mi nieźle, więc do końca roku planuję zainwestować 95%, a na ROR trzymać równowartość wydatków 1 miesiąca. W razie czego będzie karta kredytowa.

Pozdrawiam

Apio

Część Michał,
Co myślisz o zakupach na raty 0%? Nie musimy uszczuplać poduszki a nadchodzące raty opłacamy z bieżących przychodów.

Pozdrawiam

Apio

Tak komentarz do Ciebie, przepraszam za „przejęzyczenie” a przecież pamiętałem z niedawnego wywiadu z Tobą skąd się wzięła nazwa bloga (między innymi od imienia).
Właściwie nie płacimy więcej, teraz w wielu sklepach z AGD, elektroniką są oferowane raty 0% bez prowizji. Jedyny minus to trzeba pilnować żeby się nie spóźnić ze spłatą ale od tego są zlecenia stałe.

Pozdrawiam serdecznie

manwe

Witam
Dla mnie to trochę takie masło maślane… jeśli ktoś ma dużo powiedzmy kasy w akcjach , etf.. to z reguły może sobie na to pozwolić, bo widocznie ma „łeb na karku” i dobrze zarabia, zatem jakąś wiedzę finansową, która pozwala mu tak właśnie inwestować. Taka osoba wie też zapewne, że nie należy wszystkich oszczędności „wkładać” w giełdę, ale dywersyfikować poprzez nieruchomości czy złoto, obligacje itp. Dzięki temu raczej będzie potrafił się utrzymać bez dochodów przez kilka lat … a poduszka jest potrzebna temu co mało zarabia i np może odłożyć właśnie tylko 1000 na miesiąc , wtedy z reguły jest chęć szukania i zdobywania wiedzy jak inwestować. Lepiej dla takiej osoby jak odkłada bezpiecznie niż od razu inwestuje bo jak źle zainwestuje i jeszcze straci źródło dochodu to będzie w „ czarnej …” 🤨 i ten wypis z banku .. Jak ktoś np może odłożyć 1000 to też może miec tańsze auto i dla niego wtedy sporym wydatkiem będzie np auto właśnie z przedziału 5 000 a 10 000 zł i potem niestety naprawy takiego auta..
U autora nie widać takich wydatków bo np ma droższe auto powyżej np kwoty 30 000 – 40 000 co może powodować brak większych napraw w podanym okresie. Poza tym budowanie poduszki powoduje nabycie pokory w oszczędzaniu gdy widzi się , że nie jest to takie łatwe .. pozdr.

Łukasz Domeradzki

Cześć Mateusz,

Nawet nie wiesz jak bardzo się podpisuje pod tą tezą, mając prawie analogiczne podejście do „poduszki bezpieczeństwa”. Księgowanie mentalne wydzielające ją z całości portfela może jedynie zburzyć założone proporcje i spowodować zysk (lub stratę) niepokrywającą się z oczekiwaniami.

Osobiście jestem zdania rozpoczęcia od defensywnej części portfela i progresywną adaptację parametrów aż do docelowych wartości ustalonych przez apetyt na ryzyko każdej z osób.

I w ten sposób, osoba która nie ma odłożonego chociaż tego tysiaka na lokacie, nie powinna w ogóle wchodzić w jakiekolwiek inwestycje inne niż oferowane w ROR, ponieważ nie ma dostatecznej płynności i jakichkolwiek środków zabezpieczających nie jakieś odległe „pół roku” bez pensji, a zwykłą awarię czy inną sytuację tu i teraz z obecną pracą. Nie polecałbym takiej osobie robienia portfeli typu 60/40 czy innych, ponieważ nie jest to kapitał sensowny do inwestycji w sytuacji gdy obracamy kwotą rzędu 500 zł na aktywo.

Natomiast w sytuacji gdy ktoś był w stanie odłożyć tego pierwszego tysiaka na lokacie, dobrym pomysłem jest sobie chociaż taką małą kwotę zostawić, a z reszty budować swój portfel inwestycyjny. I nie, nie musi (a nawet nie powinien) to być portfel z docelowymi wagami, skupiłbym się najpierw na rzeczywiście bezpiecznej części, czyli od 80% do nawet 100% lokowanego w 10-letnie detaliczne obligacje SP (lub 12-letnie jeśli ktoś ma możliwość). W tym momencie jesteś w sytuacji w której weryfikujesz czy budżet miesięczny Ci się spina (lokata), jak i odkładasz pieniądze na bezpieczną część portfela, która może nie będzie miała kolosalnych zysków, ale przed inflacją dostatecznie dobrze powinna ochronić w porównaniu z alternatywami o takim niskim stopniu ryzyka, i nie obsunie się w żadnym wypadku.

Dopiero mając w tej ultra bezpiecznej przystani ulokowane środki na co najmniej miesiąc, a docelowo chociaż 3 miesiące wydatków (które na tym etapie każdy powinien już dobrze znać używając zasady wyżej), można sukcesywnie dostosowywać alokacje portfela inwestycyjnego, niewielkimi ruchami procentowymi, tak żeby w części defensywnej zawsze zostało co najmniej te 1-3 mc na życie. Nie są to środki łatwo dostępne i w granicach miesięcznego błędu (od tego jest lokata), są to środki na tyle bezpieczne i dostępne, żeby w ramach utraty pracy móc z nich przeżyć bez zastanawiania się jaka obecnie panuje pogoda na giełdzie ;). Jak dobra, to super, sprzedamy aktywa które zyskały, a jak zła, to też ok.

W ten sposób w pewnym momencie każdy dojdzie do sytuacji docelowych wag portfela, jednocześnie upewniając się, że część defensywa nie spadnie poniżej z góry ustalonego poziomu, który jest dopuszczany wyłącznie na etapie budowania tej części. Osobiście nie sugeruję osobom z niewielkim kapitałem od razu pakować się na morze giełdy i inwestowania w spółki, bo poniżej tej kwoty „minimalnej” są to środki podatne na sytuacje życiowe, i nie chciałbym żeby do tego nałożyła się jeszcze sytuacja, w której moje środki skurczyły się do 25% wartości bo akurat trwa bessa.

W moim przypadku taka część „bezpieczna” stanowi ok. 5 tys. zł, i jest to jednocześnie minimalna kwota, która musi w tych obligacjach SP zostać, nawet pomimo wyprzedaży na giełdzie i odchyleń o kilkadziesiąt procent od zakładanych ;). Na koncie z kolei nie trzymam więcej niż takiej dosłownie jednej lokaty ponad to, co wiem że wydaję w miesiącu na bieżące potrzeby. W ten sposób mam dodatkowe pieniądze na „już” w sytuacji rzeczywiście awaryjnej, w tym braku spięcia przewidzianego budżetu do kwoty 1000 zł ponad to co zaplanowałem. Jakakolwiek inna sytuacja wiąże się z uwolnieniem części kapitału z innych aktywów, w kolejności odwrotnego rebalancingu, czyli wyciągania środków, które obecnie najbardziej przeciążają portfel.

Przez to sam na koncie mam jedynie grosze i nierzadko jadę na „ostatniej stówce” mając wyliczone wpływy prawie co do dnia ;). Oczywiście mam zabezpieczenie w postaci powyższej „awaryjnej lokaty”, ale nie po to kategoryzuje środki, żeby się mijać z celem każdego miesiąca. Nie uważam też, że te 5 tys. w 10-letnich obligacjach SP ciążyło na moim portfelu inwestycyjnym, biorąc pod uwagę że jest to moja część bezpieczna całego portfela.

Z kolei jakbym obecnie dopiero zaczynał zbieranie środków na inwestycje, to nie wchodziłbym na giełdę nie mając co najmniej tych 5 tys. na obligacjach SP. Nie dlatego, że nie mogę wejść i ich ew. sprzedać, a raczej dlatego że obsunięcie kapitału w tej „wydzielonej” z bezpiecznej części portfela jest po prostu dla mnie nieakceptowalne i wprowadza ryzyko płynności jako całość. Mówiąc jeszcze inaczej, jak ktoś nie jest w stanie odłożyć co najmniej tych paru tysięcy z własnych środków, to ma dużo głębszy problem niż limitowanie sobie zysków z bardziej ryzykownych inwestycji.

Pozdrawiam,
Łukasz

Paweł

Hej

Artykuł ciekawy ale mimo wszystko nie do końca się zgodzę z całym jego przekazem.

Trzymanie całej poduszki na ROR czy lokatach to oczywiście w obecnej sytuacji marnotrawstwo, jednak wydzielona poduszka np jako zwykłe EDO często ma sens. nie jako % aktywów ale raczej jako konkretna kwota.

Moim zdaniem mały portfel inwestycyjny powinien w całości być opakowany w IKE i IKZE, co powoduje, że w kryzysowych sytuacjach lepiej mieć poduszkę np w postaci zwykłych obligacji EDO niż rozwalać IKE, nie mówiąc już o IKZE.

Kuba

Hej,
Artykuł daje wiele do myślenia,
Mam poduszkę finansową w wysokości 30 tyś zł, z czego 21 tyś w EDO a 9 tyś na koncie oszczędnościowym. Po uzbieraniu poduszki, odłożyłem 10 tyś, które miały być pierwszymi zainwestowanymi pieniędzmi. Co uważasz o wcieleniu poduszki finansowej w portfel inwestycyjny i rozłożeniu aktywów wg wag, czyli mam 40 tyś. zł, 40% lokuję w EDO, 40% w akcję ( ETF), 20% konto oszczędnościowe. Jest sens trzymać tak duża kwotę na koncie oszczędnościowym. Ponadto mam stworzony fundusz awaryjny wielkości 2-3 tyś. (na wypadek awarii samochodu, sprzętu agd itp.) oraz roczny fundusz regularnych wydatków( wakacje, przeglądy itp.)
Pozdrawiam

Piotrek Z.

Kamyczek na minus do wykorzystywania obcinania akcji po wzrostach jako poduszki bezpieczeństwa to kwestia częściowego zwrotu z IKE mBanku które jest bardzo kłopotliwe. Dzisiejsza odpowiedź mBanku:
„Częściowej wypłaty z rachunku IKE może Pan dokonać w oddziale Biura Maklerskiego mBank przy ul. Prostej 18 Warszawa 00-850”

Piotrek Z.

Też jestem w szoku. Dopytałem już z czego to wynika i czy na pewno nie ma innych opcji to zobaczymy jakie jest ich stanowisko oficjalnie. Obawiam się, że to może wynikać z tego, że umowę miałem w formie elektronicznej i nie mają mojego wzoru podpisu.

Bartek

Zlecenie zamknięcia IKE/IKZE też musiałem złożyć osobiście w tymże miejscu.

Piotrek Z.

Mam odpowiedź: „Dyspozycję częściowego zwrotu z IKE może Pan nam dostarczyć listownie . Podpis na dyspozycji musi być poświadczony przez notariusza. Dyspozycję proszę przesłać na adres:

Biuro maklerskie mBanku

ul. Prosta 18

00-850 Warszawa”

Bardzo ciekawie 🙂

Piotrek Z.

Dla mnie to blamaż mBanku. Gdy zamykałem IKE w TFI to wszystko zlecałem w systemie transakcyjnym, a konto też było otwierane 100% elwktronicznie.

Artur

Potwierdzam, że dokładnie takie mają praktyki. Ustalałem to pod koniec zeszłego roku na infolinii w trakcie zakładania konta IKZE, bo przerzucałem środki z NN. Byłem w ciężkim szoku, ale Pan na infolinii powiedział żartobliwie: „Ale po głosie słyszę, że jest pan młody więc do pana emerytury na pewno będzie można już to zrobić elektronicznie” 😀 Z tego co ustaliłem to osobiście można też to zrobić we wszystkich (kilku) oddziałach BM mBanku w Polsce, a nie tylko w Warszawie. W każdym razie wczesne średniowiecze.

armi

Fajny tekst ale pozwolę sobie nie zgodzić się z wnioskami /przemyśleniami autora.
Wszystkie założenia opierają się o to, że mamy zdywersyfikowany portfel pomiędzy akcje i obligacje
Piszesz, że poduszka finansowa obniża nam wynik inwestycyjny – zgoda
Tak samo część obligacyjna portfela w długim okresie obniża wyniki portfela jednak obniża ona jego zmienność.
W długim okresie najlepsze wyniki inwestycyjne daje portfel akcyjny chociaż jest on bardzo zmienny.
Przyjmijmy teraz podejście inwestycyjne Dave Ramsey’a czyli:

  • inwestujemy 100% w fundusze /etfy akcyjne

+ dodatkowe 2 założenia:

  • na giełdach mamy kilkudziesięcioprocentowe spadki
  • z powodu trudności w gospodarce tracimy pracę

Przy takich założeniach poduszkę finansową traktujemy jako 'UBEZPIECZENIE’ które pomaga nam przejść przez ten trudny dla nas czas.
Jak mówi Dave – na ubezpieczeniu się nie zarabia – ono kosztuje.
Poduszka finansowa pozwala nam także w akceptować 'rollercoaster’ na giełdzie, a czy ją będziemy trzymać na ROR czy w obligacjach skarbowych to już sprawa drugorzędna.

armi

Z bezrobociem jest tak, że niby mamy 5-6% bezrobocia, a specjaliści potrafią szukać pracy 3-12 mcy /pewnie nie licząc IT/

Z ubezpieczeniem jest tak, że każdy powinien sobie odpowiedzieć z jakim ubezpieczeniem się czuje odpowiednio/komfortowo.
Jedna osoba będzie się czuła komfortowo ze środkami na 3 m-ce życia, a inna na 12 m-cy. Dużo zależy od branży w jakiej pracujemy, naszego zdrowia, ilości źródeł dochodu w rodzinie, wielkości rodziny itd itd
no i teraz dochodzimy do 'terminologii’

Tylko czym nazwanie jej „poduszką” różni się od mojego podejścia, czyli posiadania jej „w ramach” portfela?

wg tego podejścia 'poduszka’ nie jest na wakacje czy remont kuchni.
Poduszka to ubezpiecznie na nieprzewidziane życiowe komplikacje.
Wg tego podejście to oddzielenie 'ubezpieczenia’ od inwestycji
To 'ubezpiecznie’ możemy trzymać na lokacie ale i obligacjach

Czy powyższe oznacza, że takiego „ubezpieczenia” powinno się mieć np. 100 tys. złotych (przy portfelu wartym 500 tys. zł) i powinno ono być trzymane na lokacie?

Czy trudno sobie wyobrazić rodzinę która ma 20-30k m-cznego dochodu, 100k poduszki i 500k inwestycji ?
Czy 100k 'poduszki’ dla rodziny, która ma prywatne szkoły dla dzieci, leasingi, kredyt na dom 'pod korek’ i jedno źródło dochodu to aż tak dużo kasy ?
przy 4-5 osobowej rodzinie z wyższym standardem życia 100k poduszki mnie nie szokuje … jednak przy wzroście portfela inwestycyjnego do 1-5 mln zł kwota poduszki dalej może pozostać na poziomie 100k
Te 100k nie musi być trzymane na lokacie – mogą być obligacje indeksowane inflacją

rozumiem też Twoje podejście, które preferuje inwestowanie bardziej ostrożne /zdywersyfikowane … i skoro ktoś ma 40-50% w obligacjach to część tych obligacji może nazwać poduszką czy inwestycja …

ps
temat na publikację – w jaki sposób powinniśmy inwestować na emeryturze zakładając perspektywę 20 lat życia, a w jaki sposób przy perspektywie np 30-40 lat uwzględniając ruch 'FIRE’ – ja totalnie się nie zgadzam z opinią, że przed emeryturą i w trakcie powinniśmy inwestować ostrożnie i zachowawczo, ciekawy jestem Twojego zdania na ten temat

floridian

Masz sporo racji na temat poduszki finansowej i jeszcze więcej racji jeśli chodzi o inwestowanie przed emerytura i w trakcie. Jak zapewnisz sobie odpowiedni cash flow na emeryturze to spokojnie możesz trzymać 90/10 aż do śmierci. Tak robią ludzie bogaci i może dlatego są bogaci, a przeciętny zjadacz chleba takim nie zostanie. Ci co zaczynają inwestować późno i chcą sie czegoś dorobić muszą być bardziej agresywni bo dużego wyboru wtedy nie mają. Na stwierdzenie typu po co oszczędzać, nie zabiorę pieniędzy do grobu a teraz chcę wydawać i cieszyć się życiem odpowiem, że przy alokacji 90/10 też będę cieszył się życiem i żył na odpowiednim poziomie. A pieniądze zostawione potomnym lub fundacjom mogą zrobić dużo dobrego nawet po naszej śmierci.

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez floridian
armi

Tu robi się ciekawie, bo ja owe 40-50% w obligacjach mam… tylko dlatego, że giełdy wydają mi się drogie. W sytuacji krachu/paniki na giełdach z pewnością zredukuję to do maksymalnie 20% i właśnie po to, by mieć to, co inni nazywają „poduszką”.

trochę sam sobie przeczysz – piszesz, że inwestorzy mają za duże poduszki finansowe jednocześnie zakładasz 20% portfela /przy milionie zł to już 200k/ w bezpiecznych aktywach które mają pełnić rolę poduszki…

bo wiem jak niską tolerancję na ryzyko/straty ma większość osób, zwłaszcza początkujących

bo większość ludzi inwestuje środki, których inwestować nie powinna.
Ma pierwsze 10k pln i już ta kasa parzy je w ręce by wydać lub zainwestować. Zainwestować by nie tracić na inflacji itd. Jeśli taka osoba widzi spadki na tych 10k to panikuje, bo to jej jedyne pieniądze. Sprzedaje inwestycje w panice ze stratą, przeznacza to co zostało na konsumpcje /’chociaż wydam tu i teraz’/ i ma awersje do inwestycji i oszczędzania na kilka lat…

Tu dochodzę do stwierdzenie, że pewnie 80-90% ludzi nie powinno inwestować, a napewno nie powinni ludzie zadłużeni czy osoby bez oszczędności
Chyba, że 'inwestowaniem’ nazywamy oszczędzanie na obligacjach indeksowanych inflacją

Może to moja kiepska wyobraźnia,

nie życzę ani Tobie, ani żadnemu z Twoich z czytelników by poduszka finansowa kiedykolwiek się przydała…

Zgodzę się natomiast z Tobą, że dla osoby z oszczędnościami /inwestycjami na odpowiednio wysokim poziomie, temat poduszki finansowej to głównie kwestia księgowania mentalnego – przy odpowiednim poziomie wysokości inwestycji jeśli staniemy 'pod ścianą’ to i tak damy sobie radę finansowo choćbyśmy musieli zakończyć inwestycje ze stratą

Bartek

Hej Mateusz,
podrzucam info o tym, ze strategia „buying the dip” nie dziala (podlapane z komentarzy na blogu Jacka)
Od 33min okolo
https://podcasts.google.com/feed/aHR0cHM6Ly9yYXRpb25hbHJlbWluZGVyLmxpYnN5bi5jb20vcnNz/episode/NmRjNzFiNTYtNzJjOS00N2U3LTlmMjgtMTQ1ZTg1NjJjNTE1?ep=14

Oraz badanie Fidelity
https://www.fidelity.com/bin-public/060_www_fidelity_com/documents/dont-miss-best-days.pdf
z którego płynie wniosek „avoiding just a few good days can be extremely detrimental to your long term performance”

Obligacje nie uczestnicza w rynku a jedynie stabilizuja piechart na drawdownach, co w ujeciu tematu „opportunity cost” poduszki finansowej jest tożsame – nie pracują jak rynek. Dlatego ROR/gotówka w ujęciu prywatnym nie powinna byc wliczana do portfela inwestycyjnego poniewaz ubezpiecza zycie, a nie kapital.

Artykul swietny i zmusza do myslenia. Dziękuję za wartosciowe wpisy!
Pozdrawiam,
Bartek

floridian

Tego naprawdę warto posłuchać. Dla tych co nie znają dobrze angielskiego, (lub nie mają ochoty na słuchanie całego podkastu) jest w nim mowa o tych którzy trzymaja cały czas gotówkę lub obligacje czekając na obsunięcie, które kiedyś ma nastąpić. To jest moim zdaniem marna strategia która tylko oddala samodzielność finansową.

Natomiast jeżeli masz zainwestowane w akcjach przynajmniej 80-90% portfela buying the dip jest całkiem niezłą strategią pozwalającą na osiągnięcie dobrych rezulatów. Innymi słowy kupujesz cały czas kiedy rynek jest w i górze i w dole, a kiedy rynek spadnie co najmniej 10% kupujesz więcej. Ot i cała prawda dla której jedni bedą bardziej bogaci a inni mniej.

Ostatnio edytowano 5 miesięcy temu przez floridian
Piotr

Inna sprawa: jakie jest prawdopodobieństwo tego, że na giełdzie będą kilkudziesięcioprocentowe spadki i dokładnie wtedy stracimy pracę?

Zauważ, że to właśnie miało miejsce w marcu/kwietniu 2020…
Spadki na giełdach były duże/bardzo duże. I niektórzy ludzie tracili pracę.

Pozdrowienia, Piotr

Piotr

Zgadzam się. Prawdopodobieństwo małe, ale jest. Kwestia indywidualna to zapewne ilość gotówki „pod ręką” (np. na ROR) by przetrwać najgorsze – podczas utraty pracy czy choroby.
U mnie, tak jak napisałem wyżej, na ROR jest mniej więcej 10 000 zł. Dużo więcej w detalicznych obligacjach skarbowych, w inpzu, w etf’ach.
I z tym się czuję dobrze i bezpiecznie.

Pozdrowienia, Piotr

Damian

Mateusz dzięki za kolejny ciekawy artykuł! Czy jest szansa na wpis w temacie nadpłata kredytu hipotecznego vs inwestowanie?. Myślę że wielu czytelników może mieć podobny dylemat do mojego czy nadpłacać czy lepiej inwestować. Moze jedno i drugie w określonych proporcjach?
Pozdrawiam

Piotrek Z.

Ja mam takie przemyślenie, że lepiej nadpłacać kredyt jak rata jest niższa, bo mam dzięki temu wolne środki obecnie, niż jak stopy wzrosną do poziomu inflacji i gwałtownie skoczy rata. W obecnej sytuacji nadplacam o dodatkowe ok. 2/5 raty. Pewnie wynika to z tego, że chodzi o mieszkanie na własny użytek, ale gdybym miał pewność, że stopy nie wzrosną to bym brał kredyt pod korek jednak ryzyko zmiennej stopy jest realne.

floridian

Tu się nie zgodzę z Toba. Lewar będziesz miał pod warunkiem, że dostaniesz nisko oprocentowany kredyt ze stała ratą. Stałe kredyty są dostępne na całym świecie, ale nie w Polsce gdzie 99,5% kredytów hipotecznych ma oprocentowanie zmienne. Te tzw. stałe to też nie są stałe tylko quasi stałe gwarantowane na 5 lat, których nikt nie bierze. W takiej sytuacji obecny prawie „darmowy” kredyt ze zmienną stopą jest iluzją. Wystarczy że WIBOR powróci do stanu sprzed covidowego 1,75% i ci co mają stopy zmienne bardzo szybko zaczną płacić 4% lub więcej. Ci co teraz nadpłacają biorą taką ewentualność po uwagę. U nas można dostać ratę stałą 2,25% na 15 i 2,75% na 30. W styczniu udało mi się „pożyczyć” od banku $220K na 15 lat z ratą stałą 2.25% czyli poniżej stopy inflacji. Przez 15 lat kredyt powolutku spłacę, a w miedzyczasie powinniśmy zarobić na nim ok. miliona.

Damian

Bardzo dobry artykuł, chociaż nie uwzględnia niektórych sytuacji.
Przykładowo ja jestem inwestorem, który sam selekcjonuje spółki. Nie nabywam ETFów ani innych funduszy. Tutaj pojawia się więc dwojaki problem. Z jednej strony trzeba mieć jakiś zapas gotówki, gdyby trzeba było uśredniać stratę. Z drugiej, o wiele istotniejszej, nie zawsze jest dobry moment na sprzedaż akcji i trzeba przeczekać korektę (nieraz miesiące, a nawet lata). Z tego względu staram się trzymać około 2-3% portfela w gotówce. Tak skromny zapas procentowo gotówki nie przekłada się za bardzo na straty inflacyjne, a pozwala uniknąc nieracjonalnych zachować ze sprzedażą aktywów.

Piotr

Cześć!

No świetnie! W końcu dostałem to czego potrzebowałem. Od jakiegoś czasu zbieram te pieniążki i zbieram. Leżą sobie one na rachunku oszczędnościowym i leżą, bo za sprawą finansowych guru cierpliwie zbieram na nim swoją poduszkę finansową. Wielokrotnie zastanawiałem się nad tym czy nie lepiej większość oszczędności, które mają stanowić poduszkę ulokować chociażby w obligacjach skarbowych. Powstrzymywały mnie właśnie informacje o tym, że poduszka musi być super łatwo dostępna, ulokowana na lokatach i kontach oszczędnościowych. Jako, że obserwuję Cię od dłuższego czasu i bardzo cenię Twoją pracę to ucieszyłem się, że ktoś komu „ufam w sprawie finansów” ma inne zdanie na temat tej poduszki, bardziej pasujące do tego co sam o tym myślę, utwierdzając mnie w przekonaniu, że zmiana sposobu lokowania pieniędzy to sensowna, a nie wyrwana z kosmosu opcja.

Właśnie przed chwilą zleciłem zakup swoich pierwszych obligacji skarbowych 10-letnich EDO w ramach poduszki finansowej. Jestem z tego zadowolony i bardzo dziękuję za ten artykuł 🙂

Powodzenia i czekam na kolejne wpisy, bo pomagają mi rozpocząć moją przygodę z inwestowaniem!

Piotr

Dziękuję za odpowiedź, swoją drogą, bardzo podoba mi się, że starasz się każdemu odpowiedzieć.

Ja jestem pewny, że kwota powyżej 6 tys. nie będzie mi potrzebna na już w ciągu najbliższego roku-dwóch. Ogólnie tak jak wyliczyłeś to na szybko sprawdziłem u siebie i tylko raz wydałem jednorazowo ponad 3tys, gdy kupowałem auto.
Dlatego też zastanawiałem się nad sensem poduszki

Pozdrawiam

Grzegorz

U mnie „poduszka” to pieniądze które potrzebuję mieć dostępne natychmiast gdy pojawi się kolejna okazja inwestycyjna na rynku nieruchomości, często nie mogę czekać nawet jednego dnia. I są to kwoty dużo większe niż 50tyś, Więc leżą one sobie na koncie bankowym.

floridian

Podoba mi się dyskusja na temat poduszki finansowej i jej sensu. Innymi słowy dyskusja o konieczności posiadania funduszy na czarną godzinę. Najbardziej prawdopodobny przypadek to utrata pracy w sytuacji niespłaconego mieszkania, aut w leasingu, oraz innych zobowiązań. Osoby które mają niewielkie oszczędności a takich jest niestety większość (ci z reguły nie czytają finansowych blogów, a szkoda) znajdują się wtedy w sytuacji podbramkowej. Ale także i ci którzy mają wysoką wartość netto i spore inwestycje na giełdzie mogą mieć duże nieprzewidziane wydatki i będą zmuszeni do likwidacji portfela akcyjnego w najgorszym momencie bessy. Takich sytuacji też trzeba unikać. Pojęcie poduszki dla mnie to jest przede wszystkim płynność. Im większe wydatki stałe tym większa musi być ta poduszka. A czy tą płynność zapewnią łatwo sprzedawalne obligacje, konta bankowe, czy lokaty to już chyba sprawa drugorzędna.

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez floridian