You are currently viewing Jak ustalić wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego?

Jak ustalić wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego?

Jak dużo pieniędzy na lokatach i obligacjach?

Zmotywowany sporym odzewem i ciekawymi dyskusjami pod wpisem o moim podejściu do tzw. poduszki finansowej postanowiłem przyjrzeć się bliżej kwestii ustalenia jej odpowiednich rozmiarów. We wpisie „Cała prawda o poduszce finansowej, czyli jak ułatwić sobie inwestowanie” ledwie liznąłem tematu, opisując dlaczego według mnie warto unikać mentalnego księgowania w postaci tworzenia „części bezpiecznej” odseparowanej z głównego portfela. Dziś pójdę o krok dalej, pisząc o tym jak ustalić wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego, która przez wiele osób nazywana jest także „poduszką”, więc tych sformułowań będę we wpisie używał naprzemiennie.

Artykuł ten – jak większość na moim blogu – będzie mieszanką teorii z praktyką. Zaczniemy od tego jak większość osób podchodzi do budowy poduszki finansowej, kontynuując o tym jak można traktować (zarządzać) już zbudowaną „część bezpieczną” portfela. Po przyjrzeniu się trzem odmiennym sposobom prowadzenia „poduszki”, przejdziemy do jej sprawdzenia w kryzysowych warunkach, a więc na polskiej giełdzie z 2007, 2008 i 2009 roku. Założymy najczarniejszy możliwy scenariusz, w którym osoba traci (będącą jej jedynym źródłem dochodu) pracę w samym środku krachu na giełdzie. Przetestujemy w ten sposób trzy zupełnie odmienne podejścia do prowadzenia poduszki finansowej, identyfikując ich wady i zalety, następnie dywagując na temat wymaganej wielkości bezpiecznej części portfela i tego jak ustalić ją dla siebie.

Podcast

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaka jest sugerowana minimalna wysokość bezpiecznej części portfela Polaka.
  • W jakich warunkach będziesz potrzebował „poduszki” o większych rozmiarach.
  • Jak na trzy sposoby podejść do budowy bezpiecznej części portfela.
  • Dlaczego nie należy trzymać zbyt dużej poduszki finansowej.
  • Jak ustalić wymaganą wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego.

Ile pieniędzy warto sobie odłożyć?

Poduszka finansowa już ze swojej definicji ma chronić oszczędzającego przed nieprzewidywalnymi wydatkami, których ten raczej nigdy nie chciałby ponosić. Jest więc takim „ostatecznym zabezpieczeniem” przed koniecznością pożyczania pieniędzy od innych lub spalania części akcyjnej swojego portfela inwestycyjnego. W teorii ustalenie jej wysokości nie powinno być trudne, gdyż większość z nas intuicyjnie „czuje” ile powinno mieć wolnych środków na koncie (lub ewentualnie w obligacjach skarbowych), jednak istnieją metody ułatwiające obliczenie wymaganej do odłożenia kwoty. Na pewno warto zacząć od oszacowania miesięcznych kosztów związanych z podstawowymi potrzebami swojego gospodarstwa domowego, do których wliczają się między innymi:

  • Koszt zamieszkania, czyli czynsz, opłata za wynajem, internet itp.
  • Koszt wyżywienia.
  • Koszty opieki zdrowotnej i ewentualnego ubezpieczenia prywatnego.
  • Koszty związane z przemieszczaniem się, czyli paliwo, ubezpieczenie auta, bilety, Uber itp.
  • Inne koszty prywatne: niezbędne ubrania, obuwie itp.
  • Koszt odsetek od zadłużenia, zazwyczaj są to raty kredytu hipotecznego lub raty leasingowe.

Większość z nas nie musi (a może nawet nie powinno) jednak wliczać do orientacyjnych miesięcznych kosztów życia wszelkich „zachcianek” w rodzaju:

  • Wydatków na rozrywkę.
  • Wydatków na jedzenie poza domem.
  • Kosztów wakacji i wszelkich dóbr zbędnych do życia.
  • Oszczędności „dodatkowych”, na przykład na nowe mieszkanie, dom, czy domek za miastem.

Uwzględniając koszty niezbędne, ale z pominięciem tych opcjonalnych przeciętne gospodarstwo domowe w Polsce powinno „zmieścić się” w przedziale między 4000, a 9000 złotych. Kolejne pytanie brzmi: na przeżycie ile miesięcy powinniśmy przygotowywać naszą poduszkę finansową? Zacznijmy od osób, którym powinna starczyć równowartość ich trzymiesięcznych wydatków.

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam jeszcze więcej przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu!

Dla kogo trzymiesięczne wydatki?

Trzymiesięczne wydatki gospodarstwa domowego to zazwyczaj niskie kilkanaście (ok. 12-14) tysięcy złotych miesięcznie, a więc z perspektywy czteroosobowej rodziny raczej niewiele. Warto o tym pamiętać i przygotowując się na najgorsze nie bagatelizować minimalnej kwoty, która wystarczy nam na przeżycie kilku miesięcy bez naszego głównego źródła dochodów. Komu zatem według mnie wystarczy uskładanie w ramach bezpiecznej części portfela równowartości swoich trzymiesięcznych wydatków? Osobie, która:

  • Nie jest zadłużona.
  • Ma stabilną pracę, np. w budżetówce/mundurówce lub pracuje w „gorącej branży”, w której łatwo o zatrudnienie.
  • Może polegać na pomocy innych członków rodziny/przyjaciół.
  • Jest zdrowa (lub przynajmniej nie choruje przewlekle).
  • Nie posiada dzieci.
  • Posiada własne auto, które rzadko się psuje.

Dla osób, które nie spełniają więcej niż 2 z powyższych kryteriów sugerowałbym jednak odłożenie przynajmniej sześciomiesięcznych wydatków. Kto według mnie powinien zatem odłożyć w bezpiecznych aktywach (w celu inspiracji sprawdź wpis „Jak bezpiecznie ulokować pieniądze na 2 lub 3 lata?„) równowartość swoich półrocznych wydatków? Opiszę taką osobę w kolejnym akapicie.

Komu wystarczą sześciomiesięczne wydatki?

Bezpieczna część portfela będzie źródłem, z którego czerpać będziesz w najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach typu nagłego zwolnienia z pracy czy choroby bliskiej osoby, dlatego większa część z nas będzie mierzyć w nieco większe kwoty, wynoszące przynajmniej równowartość naszych półrocznych wydatków. Zwiększenie rozmiarów „poduszki” z 3- do 6-miesięcznych wydatków sugerowałbym przede wszystkim osobie, która:

  • Jest zadłużona, a raty jej wszystkich kredytów stanowią u niej 40% miesięcznych wydatków lub więcej.
  • Ma stabilną pracę w niszowej branży/profesji, w której ze względu na ograniczony popyt zatrudnienia szuka się dość długo.
  • Choruje przewlekle.
  • Uprawia ryzykowne sporty.
  • Posiada dzieci, zwierzęta lub utrzymuje kogokolwiek innego.

Dla osób, które spełniają przynajmniej 4 z 5 powyższych, zabezpieczenie w wysokości ich sześciomiesięcznych wydatków może być koniecznym minimum. Istnieje jednak wąska grupa ludzi, których nawet półroczne wydatki mogą w kryzysowej sytuacji zwyczajnie nie wystarczyć. O kim mówię i jakie poszlaki mogą świadczyć o tym, że znajdujesz się w tej grupie?

    Kto i kiedy powinien uskładać więcej?

    Jak wyżej wspomniałem: większości gospodarstw domowych równowartość ich 6-miesięcznych wydatków powinna wystarczyć z nawiązką, ale są pewne kryteria, które świadczą o tym, że przydać Ci się może uskładanie w bezpiecznej części portfela jeszcze więcej. Równowartość swoich rocznych wydatków (lub więcej) uskładać w ramach „poduszki” (niezależnie czy wcielonej do, czy wydzielonej z portfela) powinna osoba, która:

    • Ma niestabilny etat w branży, w której zwolnienia są częste.
    • Jej wpływy z pracy są nieregularne.
    • Jest bardzo schorowana, a jej wydatki na leki/zabiegi są nieregularne i trudne do przewidzenia.
    • Zbliża się do emerytury, a mimo to większość środków posiada w zmiennych aktywach.
    • Ma na utrzymaniu wiele osób i/lub zwierząt.

    Myślę, że 3 z 5 powyższych spełni maksymalnie 5% osób, które czytają te słowa, więc osobiście sądzę, że trzymanie równowartości rocznych wydatków w ramach części bezpiecznej portfela jako minimum dla większości z nas jest sporą przesadą. Mimo to, warto zrobić podobne ćwiczenie ze swoim partnerem lub partnerką, by dobrać wielkość poduszki finansowej tak, aby nie czuć się z nią niekomfortowo. Jako ciekawostkę przedstawię też wyniki badania przeprowadzonego przez dwa duże światowe uniwersytety, które dowodzą, że niektórym z nas na przetrwanie kryzysu mogą wystarczyć o wiele niższe kwoty, niż podaje „fachowa literatura”. O jakich kwotach mowa?

    Co podpowiada statystyka?

    Choć większość ekspertów finansowych zaleca trzymanie w ramach bezpiecznej części portfela przynajmniej 3- lub 6-miesięcznych wydatków swojej rodziny, to nie wszyscy się z tym zgadzają. Przeprowadzone przez naukowców z University of Colorado oraz Universidad Diego Portales badanie z 2019 roku udowadnia, że rodzinom o niskich zarobkach na przetrwanie „kryzysu” wystarczy nawet 2467 dolarów, co stanowi wartość miesięcznych wydatków takiej rodziny. Sam podchodzę do wyników przedstawionych w tym artykule raczej sceptycznie, bo – choć istotnie lepiej jest mieć na koncie 2500 dolarów, niż ich nie mieć – ale nawet w kraju znacznie „tańszym” od USA zalecałbym posiadanie w ramach bezpiecznej części portfela nieco więcej.

    W poprzednim wpisie o bezpiecznej części portfela, czyli w „Cała prawda o poduszce finansowej, czyli jak ułatwić sobie inwestowanie” przyjąłem wobec niej dosyć krytyczny ton, gdyż zależało mi na podkreśleniu, że jej zbyt wielkie rozmiary oraz dogmatyczne trzymanie się reguły „najpierw poduszka, potem inwestowanie” zazwyczaj kończy się dla inwestora nie większym bezpieczeństwem, a zmarnowanym potencjałem inwestycyjnym. Przedstawię Ci teraz dlaczego uważam, że tradycyjne podejście do budowy i odbudowywania poduszki finansowej („najpierw poduszka”) jest wg mnie nieoptymalne i zaproponuję coś innego, czyli podejście, którego sam się trzymałem początkowo budując bezpieczną część swojego portfela.

    Jak budować poduszkę finansową?

    Załóżmy, że dopiero zaczynasz oszczędzać i inwestować, nie mając ustalonej, ani uzbieranej wolnej kwoty na niespodziewane wydatki. Sugerując się instrukcjami z poprzednich kilku akapitów ustaliłeś, że w kryzysowym momencie Twojemu gospodarstwu domowemu na przeżycie kilku miesięcy wystarczy 16 000 złotych, a więc tak zdefiniowałeś wartość swojej poduszki finansowej. Większość ekspertów zasugeruje Ci zatem rozpoczęcie oszczędzania od uskładania owej „poduszki”, sprawiając, że na kilka lub kilkanaście miesięcy zablokujesz sobie możliwość inwestowania jakichkolwiek środków na giełdzie. Załóżmy, że możesz oszczędzić 1000 złotych miesięcznie, co przy zasadzie „najpierw uzbieraj poduszkę” i ustalonej jako 16 000 zł wielkości rezerwy sprawi, że zwlekać z inwestowaniem będziesz przez prawie półtora roku. Pokazuję to na poniższym wykresie, na którym zamieściłem sumy wpłat do bezpiecznej części portfela oraz tych, które później inwestujemy na giełdzie:

    Jak ustalić wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego - podejście klasyczne1

    Jaki mam problem z powyższym podejściem? W dogmatyzmie dotyczącym poduszki finansowej zupełnie nie przekonuje mnie argumentacja, że – aby móc inwestować – najpierw należy się zabezpieczyć. Przecież mówimy tu o osobie, która nie ma obecnie oszczędności, a więc podczas kilkunastu miesięcy zbierania środków, które lokuje w ramach „poduszki” i tak nie będzie posiadała jej w pełnej, wymaganej wielkości. Druga rzecz, która aż razi mnie w tym podejściu to kompletne nie zauważanie faktu, że przez ponad 85% okresów rocznych w 50-letniej historii indeksu S&P500, kończył on rok na plusie, a więc początkującego inwestora wcale „nie zaboli” podejście zrównoważone, w którym częściowo odkładać on będzie do „poduszki”, a częściowo inwestować swoje środki na giełdzie. Przedstawiłem to na wykresie, który pokazuje jak sam budowałbym obecnie bezpieczną część swojego portfela, gdybym zaczynał inwestowanie „od zera”:

    Jak ustalić wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego - podejście równomierne1

    W naszym przypadku, czyli przy oszczędnościach rzędu 1000 złotych miesięcznie, szukający inspiracji inwestor mógłby przeczytać poniższe wpisy:

    Poza faktem, że nie mamy jeszcze poduszki finansowej, a więc i tak „ryzykujemy” jej brakiem, chciałbym wspomnieć o tym, że podejście „najpierw poduszka” cechuje też pewna doza paradoksalności. Skoro nie chcemy inwestować w akcje dopóki nie uzbieramy „bezpiecznego bufora” to naprawdę powinniśmy poznać statystyki dotyczące historycznych stóp zwrotu z inwestycji w spółki notowane na giełdzie. Skoro prawdopodobieństwo nagłego i dynamicznego spadku wartości naszych akcji jest na tyle niskie, że w 85% rocznych okresach nie stracimy, to w zasadzie mogą one z początku pełnić funkcję „poduszki”.

    Pamiętaj jedynie, by nie trzymać w akcjach 100% początkowo oszczędzonych środków, a zamiast tego budować bezpieczną (mało zmienną) część portfela równolegle z tworzeniem części akcyjnej. To podejście ma pewien ukryty plus, gdyż da Ci dobre podwaliny do prowadzenia portfela inwestycyjnego jako jednej całości, co z pewnością ułatwi Ci proces długoterminowego inwestowania. Zwróć w kolejnym rozdziale uwagę na to, że w rozdziale z symulacjami, do którego za chwilę dojdziemy to właśnie w ten sposób rozpoczynam odkładanie „nowej poduszki”, czyli bezpiecznej części portfela po jej całkowitym spaleniu w kryzysowej sytuacji. Pora na omówienie trzech podejść do wzrostu wartości portfela i tego jaką rolę może odgrywać w nim tzw. „poduszka”.

    Trzy podejścia do wzrostu poduszki finansowej

    Skoro dwa style budowy poduszki finansowej mamy już omówione to warto zastanowić się też nad podejściem do prowadzenia portfela z ewentualnym jej skalowaniem. Możliwe są przede wszystkim następujące opcje:

    • Poduszka finansowa o stałej lub zmiennej wielkości.
    • Poduszka finansowa wydzielona z portfela lub wbudowana weń.
    • Poduszka finansowa o wymaganej minimalnej kwocie, lub bez takiego wymogu.

    Osobiście jestem zwolennikiem „poduszki” o zmiennej wielkości, która jest wbudowana w portfel, ale posiada pewną (niewielką) kwotę minimalną, by niezależnie od zmian na rynku zawsze na pewno zaspokoić moje potrzeby, gdy „wyląduję na lodzie”. Oznacza to, że nie nazywam jej „poduszką”, a „bezpieczną częścią portfela”, stąd tytuł wpisu mówi właśnie o niej, ale to kwestia nomenklatury, a obydwu sformułowań (jak pewnie zauważyłeś) używam tu jak synonimów, by ułatwić Ci odbiór artykułu. Zacznijmy od dosyć egzotycznego rozwiązania w postaci poduszki finansowej o stałej wielkości.

    Poduszka finansowa o stałej wielkości

    Nazwałem ją egzotyczną, bo bardzo rzadko występuje wśród moich znajomych, którzy inwestują na giełdzie. Koncepcja jest dosyć prosta: najpierw odkładamy pieniądze, by „zapełnić” poduszkę, a potem w dowolny sposób inwestujemy nadwyżki na giełdzie. W ekstremalnym przykładzie mogłaby to być nawet inwestycja 100% w akcje, które na poniższym wykresie nazwałem „ryzykowną częścią portfela” i oznaczyłem kolorem czerwonym:

    Jak ustalić wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego - podejście stałej poduszki wzrost

    Podejście to – pomimo efektywności w wieloletniej maksymalizacji stopy zwrotu – ma według mnie kilka wad. Przyda się tu lektura wpisu „Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury?„, w którym pokazałem jak szczególny pech lub bardzo złe warunki rynkowe mogą pokrzyżować emerytalne plany inwestora, gdyż podejście takie jest moim zdaniem bardzo ryzykowne. Wiem, że są inwestorzy, którzy sztywno trzymają „poduszkę” na lokacie lub depozycie, a pozostałe środki inwestują w akcje, ale w dalszej części wpisu pokażę dlaczego do podobnego podejścia warto podchodzić z dużą dozą ostrożności. Do omówienia jeszcze wrócimy, a teraz czas na przedstawienie najczęściej spotykanego wariantu „trzech portfeli”, czyli wydzielonej z głównego portfela poduszki finansowej przy założeniu prowadzeniu kolejnych dwóch osobnych części, czyli części bezpiecznej i ryzykownej portfela.

    Wydzielona poduszka finansowa

    Wydzielona z portfela „poduszka” była głównym powodem, dla którego napisałem ten oraz poprzedni wpis o poduszce finansowej. Niektórzy myślą, że jestem na nią cięty głównie dlatego, że sam nie podchodzę do portfela w ten sposób, ale przyznam, że jej prowadzenie jest dla mnie zwyczajnie mało intuicyjne. W poniższym wariancie prowadzi się trzy portfele w sposób następujący:

    • Poduszka finansowa to najbezpieczniejsze aktywa, a więc głównie lokaty i depozyty bankowe. Zwykle przyjmuje stałą wartość i „zbiera się” ją w pierwszej kolejności.
    • Bezpieczna część portfela to taka kontynuacja „poduszki”, ale prowadzona jako osobny portfel. Różnicą jest to, że rośnie ona wraz z portfelem inwestycyjnym i (ewentualnie) można równoważyć jej proporcje z ryzykowną częścią portfela.
    • Ryzykowna część portfela to zwykle akcje lub ETF-y akcyjne oraz inne zmienne aktywa w rodzaju surowców czy kryptowalut.

    Co sądzę o takim podejściu? Według mnie niepotrzebnie komplikuje ono inwestowanie i przynosi więcej kłopotów niż pożytku. Wpłaty na poczet portfela (w zasadzie trzech) budowanych w ten sposób wyglądałyby następująco:

    Jak ustalić wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego - podejście trzech portfeli wzrost

    Największe zarzuty, które mam do tego podejścia przedstawiłem już we wpisie „Cała prawda o poduszce finansowej, czyli jak ułatwić sobie inwestowanie„, ale krótko napiszę o nich ponownie na potrzeby tego wpisu:

    • Budowanie poduszki finansowej zanim zacznie się inwestować według mnie zupełnie mija się z celem. Już wcześniej pisałem, że skoro i tak nie mamy jeszcze uskładanej ani złotówki to „nie zbawi nas” to, czy „poduszkę” kompletować będziemy przez 16, czy przez 32 miesiące. Moim zdaniem warto budować ją równolegle z częścią ryzykowną (akcyjną) portfela. Nie opóźniałbym nauki inwestowania tylko dlatego, że na mojej lokacie nie ma uzbieranych kilkunastu tysięcy złotych.
    • Jeśli mamy wyodrębnioną z głównego portfela „poduszkę” to właściwie czym (poza kwotą minimalną) różni się ona od bezpiecznej części portfela? Wiem, że zwolennicy tego podejścia przywołać mogą argument pokroju jej stałej, minimalnej wartości, ale podobne podejście można mieć do bezpiecznej części portfela, co zresztą zaraz pokażę.
    • Trzy osobne portfele wymuszają inne mentalne traktowanie poduszki, często „wpychając ją” w płynne, ale bardzo mało rentowne aktywa. Ludzie, którzy na co dzień potrzebują jednorazowo maksymalnie kwot rzędu 5000 złotych „fiksują się” na tym, by trzymać 30-40 tysięcy złotych na lokacie, czy depozycie, by zaspokoić „warunek natychmiastowej płynności”, podczas gdy obligacje skarbowe EDO „płacą” obecnie 4-5% rocznie, a ich zerwanie i wypłata środków trwa do pięciu dni roboczych. OK, wypłata EDO „kosztuje” 2%, ale nigdy powyżej wartości zgromadzonych odsetek i w założeniu trzymania poduszki przez przynajmniej kilka miesięcy EDO wygrywają obecnie z lokatami.

    Istnieje jednak podejście pokrewne, ale moim zdaniem solidniejsze i bardziej spójne od mentalnego wydzielania poduszki z głównego portfela inwestycyjnego. Pozwól, że przedstawię Ci teraz tę alternatywną drogę.

    Część bezpieczna wcielona do portfela

    Ameryki tym podejściem z pewnością nie odkrywam, bo główną różnicą między tym, a powyższym jest wcielenie „poduszki” do portfela inwestycyjnego, tak, by stała się jego integralną częścią. W tym schemacie inwestor dalej rozróżnia część bezpieczną oraz część ryzykowną portfela, w tej pierwszej lokując obligacje, zaś w drugiej akcje i inne zmienne instrumenty. W takim podejściu portfel inwestycyjny „od zera” buduje się równomiernie (dosłownie, bo 50/50 jest rozsądną proporcją, by przyzwyczaić się do zmienności akcji), zwykle zwiększając proporcję kupowanych akcji, gdy osiągniemy minimalny wymagany pułap wielkości „poduszki”. W tym przypadku będzie to 16 000 złotych, co doskonale widać na wykresie, na którym po osiągnięciu tej kwoty spada dynamika nowych wpłat do części bezpiecznej portfela:

    Jak ustalić wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego - podejście jednego portfela wzrost

    „Poduszka” wcielona w portfel daje inwestorowi przewagę dotyczącą wyniku inwestycyjnego, czas na nauczenie się inwestowania, a co najważniejsze – nie pozbawia go najważniejszej zalety poduszki finansowej, jaką jest wysoka płynność instrumentów finansowych. Skoro przez ostatnie czterdzieści lat indeks S&P500 nominalnie stracił w ujęciu rocznym zaledwie ośmiokrotnie, a inwestowanie w akcje zapewnia wysoką płynność, umożliwiając odzyskanie zainwestowanych środków w ciągu 3 dni roboczych to rachunek prawdopodobieństwa podpowiada równomierne budowanie obydwu części portfela.

    Ale niezależnie czy wiesz już jak chcesz poprowadzić swoją poduszkę finansową (i czy w ogóle chcesz ją prowadzić) to pozostaje najważniejsze pytanie, a więc „jak ustalić wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego?”. Zanim przejdziemy do „konkretów” w postaci symulacji różnych wariantów portfeli w warunkach kryzysowych, chciałbym krótko omówić ryzyka związane ze zbyt dużą „poduszką”.

    Ryzyka związane ze zbyt dużą poduszką finansową

    Skoro poduszka finansowa ma zapewnić inwestorowi bezpieczeństwo to dlaczego w ogóle użyłem słowa „ryzyko” w kontekście jej dużych rozmiarów? Chodzi o to, że tworząc zbyt wielką „poduszkę” często ryzykujemy znacznym obniżeniem stopy zwrotu z całości naszego portfela inwestycyjnego. Najbardziej znamienne są dwa przykłady błędnego zakotwiczenia się w zbyt wielkich rozmiarach naszego funduszu bezpieczeństwa:

    • Powiedzmy, że dopiero zaczynasz oszczędzać, a budowa „poduszki” zajmie Ci jakieś 2 lata. Upierając się na budowaniu środków na depozycie lub lokacie bankowej tracisz przyszłe przywileje podatkowe, jakie oferują konta IKE i IKZE. Jestem świadom, że PKO BP umożliwia prowadzenie konta IKE Obligacje (więcej o nim we wpisie „Obligacje (3/6) – Jak kupić obligacje skarbowe?„, ale ze względu na długi czas upłynniania środków jest ono chyba najgorszym pomysłem na prowadzenie „poduszki” o jakim słyszałem.
    • Twoja poduszka finansowa nie zyskuje na wartości. Niezależnie od wysokości stóp procentowych i inflacji lokaty zazwyczaj oferują najniższe możliwe roczne stopy zwrotu ze wszystkich sposobów lokowania pieniędzy. Zbyt dużo środków na lokacie może blokować wzrost Twojego portfela przez lata i z tego powodu ja zawsze wybieram do bezpiecznej części mojego portfela tylko obligacje. Skarbowe i korporacyjne.

    Skoro już wiemy, że zbyt duża „poduszka” może być prawie tak samo ryzykowna, co zbyt mała „poduszka”, to omówmy kwestię ustalania jej wysokości dla siebie.

    Stress-test w kryzysowych warunkach

    Zapraszam do rozdziału, w którym postaram się zredukować tekst do minimum, zamiast tego wizualnie prezentując efekty różnych podejść do prowadzenia bezpiecznej części portfela. Zgodnie z teorią i profilem naszego bohatera w każdej z trzech symulacji przyjmiemy następujące założenia:

    • Bohaterem symulacji będzie inwestor zarabiający 5000 zł netto miesięcznie, którego wydatki gospodarstwa domowego wyniosą 4000 zł miesięcznie. Wartość jego portfela inwestycyjnego z początku symulacji wyniesie 50 000 zł.
    • Powyższe oznacza, że w miesiącach zatrudnienia będzie on w stanie oszczędzić 1000 złotych.
    • Jako, że inwestor pracuje w rozwojowej branży, w której dość łatwo o zatrudnienie, jego fundusz bezpieczeństwa będzie wynosił równowartość 4-miesięcznych wydatków jego rodziny. Zakładamy, że jest on jedyną osobą w gospodarstwie, która zarabia pieniądze.
    • Problem jedynie w tym, że inwestor straci pracę i nie będzie mógł znaleźć kolejnej nie przez 4, a przez 6 miesięcy. To taki „smaczek” w naszych symulacjach.
    • Póki co nie omówiliśmy najważniejszego: tym razem inwestor będzie kupował polskie akcje (indeks WIG, czyli indeks szerokiego rynku polskiej Giełdy Papierów Wartościowych) i obligacje (indeks TBSP, czyli polskich hurtowych obligacji skarbowych) w latach 2007-2010. Nie wie on o roku 2008 tego, co jest nam znane, ale jest on na tyle rozsądny, by przygotować bezpieczną część swojego portfela na najgorsze…a przynajmniej tak sądzi ;-).

    Na czym będzie polegał stress-test? To bardzo proste: początkujący inwestor zdąży zbudować poduszkę finansową, po czym z dnia na dzień straci pracę, a w międzyczasie rynki finansowe dosięgnie kryzys, kończący się krachem o głębokości 50% na jego akcyjnej części portfela. Będzie to bardzo pechowe, ale to właśnie na podobne sytuacje zbiera się zwykle i utrzymuje bezpieczną część portfela inwestycyjnego lub poduszkę finansową. Poniżej prezentuję tabelę ze stopami zwrotu z indeksu akcji (WIG) i obligacji (TBSP) w tym niefortunnym na rynkach okresie. W tabeli umieściłem też dwa warianty wpłat/wypłat inwestora, by było Ci prościej zrozumieć jak dysponuje on swoimi środkami w każdym ze scenariuszy:

    Jak ustalic wielkosc bezpiecznej czesci portfela inwestycyjnego tabele

    Nie napisałem jeszcze najważniejszego: choć podobne podejście może „wymusić” tymczasowo proporcje portfela 50/50 nawet dla młodej osoby (co – jak wiadomo – w tak długim horyzoncie jest nieoptymalne dla przyszłej stopy zwrotu), to posiada ono pewną zaletę. Zauważ, że wraz ze wzrostem wartości portfela, inwestor będzie mógł spokojnie przejść na portfel 90/10 lub 80/20, co nastąpi po kilku latach systematycznego oszczędzania i inwestowania, w trakcie których pozna on siebie i podstawy inwestowania, a więc będzie gotowy na zaakceptowanie wyższej zmienności swojego portfela. Zacznijmy od sytuacji, w której nikt z nas nie chciałby się znaleźć, czyli od błędnego podejścia inwestora, który do poduszki finansowej podszedł optymistycznie, ustalając sobie jej stałą wielkość w swoim portfelu.

    Test poduszki stałej wielkości

    Pierwszą symulacją chciałbym uzmysłowić Ci jak wielkim ryzykiem obarczone jest zbyt optymistyczne podejście do ustalania wielkości bezpiecznej części portfela. W tym teście założymy, że inwestor najpierw uzbierał 16 000 złotych na lokacie, a później udało mu się oszczędzać i inwestować tak długo, aż osiągnął 32 000 zł w spółkach z indeksu WIG. Zwracam jednocześnie uwagę na to, że w chwili pisania tego wpisu, czyli w roku 2021, nie było ETF-a na indeks WIG, a więc tym bardziej nie było go w roku 2007, ale będzie to założenie symulacji, które najlepiej możliwie aproksymuje inwestowanie w polskie akcje w tamtym okresie.

    Wracając do przykładu: sprawdzimy tu jak w burzliwych latach 2007 – 2010 sprawdziłaby się niewielka, bo wynosząca 16 000 zł poduszka finansowa przy założeniu, że pozostałe środki inwestora trzyma on w akcjach z indeksu WIG. W każdym z kolejnych akapitów zaczynać będę od symulacji, w której inwestor nie traci pracy, a więc przez całe 4 lata analizy udaje mu się zainwestować 1000 zł miesięcznie w portfel o określonej budowie. Zacznijmy zatem od pierwszej symulacji dla portfela o stałej poduszce finansowej i pozostałych wpłatach lokowanych w akcjach z warszawskiego WIG-u, w której inwestor nie traci ciągłości zatrudnienia. Oto założenia tej symulacji:

    • Początkowo:
      • 16 000 zł w ramach stałej poduszki finansowej na lokacie w banku.
      • 32 000 zł w portfelu 100/0 rozlokowanym w polskie akcje.
    • Brak rebalancingu, gdyż „poduszka” ma stałą wielkość.
    • Założenie wpłat 1000 zł w każdym miesiącu.

    Oto jak zachowałby się tak zbudowany portfel w latach 2007-2010 przy założeniu stałych wpłat w wysokości 1000 złotych miesięcznie:

    Jak ustalić wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego - 2007 2010 Podejście ryzykowne2

    Kryzys widoczny jest w portfelu inwestora gołym okiem. Zwróć uwagę na to, że między czerwcem 2007 roku, a lutym 2009 roku, pomimo comiesięcznych dopłat rzędu 1000 zł, inwestorowi nie udaje się zwiększyć wartości swojego portfela. Uzbierane w ramach poduszki 16 000 zł leży w tym okresie na rachunku bieżącym, ponieważ w trudnym okresie na giełdzie inwestor wolał mieć te środki pod ręką. W drugiej części roku 2009 oraz w kolejnym roku widać już wpływ pokryzysowego odbicia oraz tego, że w najgorszych miesiącach nasz bohater nie sprzedawał, zaś dokupywał po atrakcyjnych cenach akcje z indeksu.

    Co by się jednak zdarzyło jeśli inwestor straciłby pracę w najmniej spodziewanym (i najmniej pożądanym) momencie, jakim byłby maj 2008 roku? Na domiar złego, nie dość, że utraciłby on zatrudnienie to jeszcze – z uwagi na kryzysowe warunki – nie mógłby on znaleźć nowego źródła dochodu, a jego rodzina musiałaby przeżyć za uzbierane przez niego środki nie 4 miesiące, a 6 miesięcy. Drugą symulacją, którą omówimy będzie stress-test portfela o stałej, ale niewystarczającej wielkości, w którym po 4 miesiącach – pomimo ogromnych spadków od ostatniego szczytu – inwestor zacznie sprzedawać akcje:

    Jak ustalić wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego - 2007 2010 Podejście ryzykowne stress test1

    Powyższy scenariusz pokazuje to, czego zwolennicy „dużej poduszki” obawiają się najbardziej, a więc składające się na siebie trzy bardzo niefortunne wydarzenia. Z jednej strony mieliśmy uzbierane w ramach „poduszki” zbyt mało, co samo w sobie nie byłoby w warunkach hossy, czyli gdy ceny akcji rosną problemem. Niestety, znajdujemy się w trakcie największego od lat krachu na giełdzie, w którym z miesiąca na miesiąc ceny akcji spadają nawet o 10 lub 20 procent. Jakby tego było mało środki z poduszki finansowej się kończą, a więc niedaleko „dołka” kryzysu zmuszeni jesteśmy do sprzedaży części naszych akcji.

    Scenariusz grozy kończy się w listopadzie 2008 roku, w którym ponownie znajdujemy zatrudnienie i zaczynamy wpłacać po 1000 zł miesięczny do portfela w celu uzupełnienia naszej „poduszki”. Jedyny problem w tym, że uzupełniamy poduszkę wiedząc, że indeks WIG znajduje się jakieś 60% poniżej ostatniego szczytu, czyli w najgorszym możliwym momencie. Kończy się to dla inwestora tym, że po 4 latach od rozpoczęcia symulacji jest on w następującej sytuacji finansowej:

    • Zainwestował on na przełomie lat łącznie 83 000 złotych, z czego w kryzysie wyciągnął 24 000 złotych.
    • Do grudnia 2010 roku udało mu się co prawda odbudować wymagane 16 000 zł poduszki finansowej, ale robił to w niewłaściwym momencie, więc wartość jego portfela wynosi teraz łącznie 57 500 zł.
    • Jest to niewiele więcej niż jego wartość kapitału z początku symulacji, czyli ze stycznia 2007 roku (4 lata wcześniej). Ponadto, jest to mniej od zainwestowanej kwoty netto (83 tys. zł – 24 tys. zł = 59 tys. zł).

    Gdzie leży problem w powyższym podejściu? Przede wszystkim w zbyt optymistycznym ustaleniu wielkości części bezpiecznej portfela i założeniu, że wystarczy nam stała kwota, a resztę środków przeznaczamy na inwestycję w akcje. Wydawać by się mogło, że całkiem rozsądną zmianą byłoby więc wydzielenie poduszki z portfela i traktowanie swojego majątku jako trzech osobnych portfeli złożonych z lokaty, obligacji i akcji, czego efektem będzie symulacja dla podejścia trzech portfeli.

    Test podejścia trzech portfeli

    Choć moim zdaniem jest ono dość skomplikowane to takie podejście do budowania i prowadzenia portfela (właściwie trzech) ma jedną sporą zaletę, mianowicie nie ograniczamy tu części bezpiecznej od góry, a więc rośnie ona wraz z całą resztą naszego portfela. W trzeciej symulacji sprawdzimy jak zadziałałoby podejście „stała poduszka, a potem portfel 70/30” w przypadku kryzysu z roku 2008, ale przy zachowaniu ciągłości zatrudnienia. Założenia są tutaj następujące:

    • Początkowo:
      • 16 000 zł w ramach stałej poduszki finansowej na lokacie w banku.
      • 32 000 zł w portfelu 70/30 rozlokowanym między polskie akcje i obligacje.
    • Perfekcyjny, comiesięczny rebalancing między częścią akcyjną, a częścią obligacyjną portfela.
    • Założenie wpłat 1000 zł w każdym miesiącu.

    W tym scenariuszu inwestor będzie miał sumarycznie więcej środków w części bezpiecznej („poduszce” + obligacjach) portfela, a nieco mniej w części akcyjnej. Sprawi to, że straci on w warunkach kryzysowych wyraźnie mniej niż w poprzedniej symulacji, ale dynamika wzrostów po krachu będzie mniejsza niż w pierwszym przykładzie. Efekt trzeciej symulacji zamieściłem na poniższym wykresie:

    Jak ustalic wielkosc bezpiecznej czesci portfela inwestycyjnego 2007 2010 Podejscie trzech portfeli1

    Rezultat zakładający ciągłość zatrudnienia jest dla podejścia trzech portfeli bardziej korzystny niż dla podejścia poduszki finansowej o stałej wysokości. Dzieje się to głównie z uwagi na mniejszą procentowo część akcyjną, gdyż portfel u progu kryzysu zawiera jakieś 50/50 akcji i obligacji/lokat. Prawdziwą słabością takiego stylu budowy bezpiecznej części portfela nie jest w kryzysie wysokość „poduszki”, zaś sposób w jaki się ją odbudowuje. Z uwagi na fakt, że poduszka finansowa jest tutaj wydzielona z portfela i należy zawsze zaczynać od niej – pomimo braku spalania części akcyjnej – dokładanie 100% wpłat do „poduszki” w środku kryzysu nie jest zachowaniem optymalnym. Będzie to wyraźne w drugiej symulacji, w której między majem, a październikiem 2008 roku inwestor zamiast wpłacać, wypłaca z portfela po 4000 złotych miesięcznie, by utrzymać się ze zgromadzonych środków:

    Jak ustalic wielkosc bezpiecznej czesci portfela inwestycyjnego 2007 2010 Podejscie trzech portfeli stress test

    Kończy się to dla inwestora tym, że po 4 latach od rozpoczęcia symulacji jest on w następującej sytuacji finansowej:

    • Zainwestował on na przełomie lat łącznie 83 000 złotych, z czego w kryzysie spieniężył i wydał 24 000 złotych.
    • W lutym 2010 roku udało mu się odbudować wymagane 16 000 zł poduszki finansowej, ale robił to w niewłaściwym momencie, więc wartość jego portfela wynosi teraz łącznie 63 700 zł, czyli o 6 tysięcy złotych więcej niż w pierwszej symulacji. Efekt ten został osiągnięty głównie dzięki nie sprzedawaniu taniejących w kryzysie akcji.
    • Jest to trochę więcej niż jego wartość kapitału z początku symulacji, czyli ze stycznia 2007 roku (4 lata wcześniej). Ponadto, jest to więcej od zainwestowanej kwoty netto (83 tys. zł – 24 tys. zł = 59 tys. zł).

    Podejście wydzielonej poduszki finansowej z osobną, dodatkową częścią obligacyjną portfela zadziałało tutaj o wiele lepiej od podejścia „poduszki” stałej wielkości głównie z uwagi na fakt posiadania większych środków w aktywach bezpiecznych. Sekwencja „spalania” najpierw „pożarła” poduszkę finansową, a potem podgryzła całość reszty portfela, co mimo wszystko skończyło się dla inwestora lepiej niż w poprzedniej symulacji kryzysowej. Jak w obliczu trudnych czterech lat poradzi sobie „jeden portfel” z częścią akcyjną i obligacyjną?

    Test podejścia jednego portfela

    W trzecim teście zupełnie zapominamy o pojęciu poduszki finansowej, zamiast tego traktując portfel inwestycyjny jako jedną całość. Całość, która zawiera dwie części: bezpieczną część obligacyjną (indeks TBSP) oraz bardziej ryzykowną część akcyjną (indeks WIG), do których inwestor podchodzi w następujący sposób:

    • Początkowo:
      • 16 000 zł jako „wymagane minimum” części obligacyjnej portfela. Zakładamy jednak jego powolną budowę i odbudowę, gdyż tylko 50% wpłacanych środków buduję „poduchę”.
      • Całe 50 000 zł w portfelu 60/40 rozlokowanym między polskie akcje i obligacje. Nie wydzielamy tu odrębnej „poduszki”.
    • Perfekcyjny, comiesięczny rebalancing między częścią akcyjną, a częścią obligacyjną portfela. Wyjątkiem będzie okres, gdy „przepalimy” część obligacyjną i będziemy ją po dużych spadkach na giełdzie odbudowywać.
    • Założenie wpłat 1000 zł w każdym miesiącu.

    Wynik symulacji w normalnych warunkach, a więc przy ciągłym zatrudnieniu inwestora zamieściłem poniżej:

    Jak ustalić wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego - 2007 2010 Podejście jednego portfela

    Wynik bazowej symulacji jest tu tylko niewiele lepszy niż dla podejścia trzech portfeli, co wynika głównie z tego, że jest to portfel bardziej agresywny (60/40 wobec czegoś a’la 50/50). Ciekawie robi się jednak dopiero w obliczu kryzysu, w którym oszczędzający ma nieco więcej środków w części obligacyjnej. Jest to poniekąd przypadek, bo dalej wymaga on od siebie posiadania przynajmniej 16 000 zł w ramach minimum części obligacyjnej, ale 40% pomnożone przez początkowe 50 000 zł daje 20 000 zł, które przed uderzeniem kryzysu rośnie do 24 000 (40% * 60 000 zł). Inwestor jest w tym przypadku lepiej zabezpieczony przed utratą pracy niż przy „poduszce” o stałej wysokości, co widać na poniższej symulacji:

    Jak ustalic wielkosc bezpiecznej czesci portfela inwestycyjnego 2007 2010 Podejscie jednego portfela stress test

    Zanim przejdziemy do opisu wyników chciałbym byś zwrócił uwagę na coś ciekawego na wykresie. Jest tu dobrze widoczne to, że po znalezieniu nowej pracy inwestor decyduje się na odbudowę części obligacyjnej tylko za 50% nowych środków. Dodatkowo zasadę „perfekcyjnego comiesięcznego rebalancingu” zastępuje tu zasada „nie sprzedawania akcji w kryzysie” i inwestor świadomie i w kontrolowany sposób decyduje się na pozostawienie swoich akcji, a nawet dokupywanie ich za 50% nowych środków. Rezultat symulacji jest następujący:

      • Zainwestował on na przełomie lat łącznie 83 000 złotych, z czego w kryzysie spieniężył i wydał 24 000 złotych.
      • Wymagane 16 000 zł części obligacyjnej odbuduje on dopiero w roku 2011, gdyż tylko 50% miesięcznych wpłat przeznacza na jej odbudowę.
      • Z uwagi na fakt, że podczas kryzysu, po znalezieniu nowej pracy 50% wpłat przeznaczał na zasilenie części akcyjnej, wartość jego portfela wynosi teraz łącznie 68 100 zł, czyli o 10,6 tysiąca złotych więcej niż w drugiej symulacji. Efekt ten został osiągnięty głównie dzięki nie sprzedawaniu taniejących w kryzysie akcji oraz dzięki równomiernym dopłatom nowych środków po znalezieniu nowej pracy.

    Choć podobnie jak w dwóch wcześniejszych przypadkach inwestor ustalił tutaj zbyt małą minimalną wielkość części obligacyjnej, to dzięki prowadzeniu portfela jako jednej całości o proporcjach 60/40 udało mu się w kryzysie „spalić” całą część obligacyjną (bezpieczną) portfela, bez potrzeby sprzedawania taniejących akcji. Okazało się to optymalne, a prostota zarządzania portfelem nie wymuszała na inwestorze żadnych trudnych decyzji. Jak, inspirując się sześcioma symulacjami powinno się podejść do ustalenia wielkości bezpiecznej części portfela inwestycyjnego?

    Jak ustalić wielkość bezpiecznej części portfela inwestycyjnego?

    Na sam koniec wpisu chciałbym zostawić Ci króciutką instrukcję dotyczącą ustalania wielkości poduszki finansowej. Przy planowaniu swojego pierwszego portfela polecam przeanalizować poniższe punkty:

    1. Oblicz ile wynoszą łączne sześciomiesięczne wydatki Twojego gospodarstwa domowego. Nie uwzględniaj żadnych zachcianek i weź pod uwagę pensję swojego partnera lub swojej partnerki.
    2. Ustal minimalną wysokość części bezpiecznej portfela jako 120% powyższej kwoty. Bufor może Wam się przydać.
    3. Zaplanuj całkowity kształt (proporcje) portfela inwestycyjnego i „wciel” poduszkę finansową do niego, by łatwiej się nim zarządzało.
    4. Ustal zasady dotyczące zarządzania funduszem kryzysowym, na przykład:
      1. Ile wynosi minimalna wysokość części bezpiecznej portfela i kiedy można ją w całości wypłacić. W moim przypadku warunkiem jest „utrata pracy przez obydwie osoby w związku”.
      2. W jaki sposób będziesz go budował i odbudowywał (po spaleniu). W moim przypadku jest to 50/50 moich miesięcznych wpłat (w normalnych warunkach) i 75/25 moich miesięcznych wpłat (w warunkach dużego obsunięcia od szczytu indeksów giełdowych). Algebra podpowiada, by nad uzupełnianie poduszki priorytetyzować zakup przecenionych akcji/ETF-ów.

    Czy w całym procesie jest jakiś kruczek? Owszem, ponieważ w Twoim długoterminowym portfelu inwestycyjnym może znajdować się 90% lub 100% akcji. W takim układzie możesz spróbować zaimplementować podejście podobne pierwszemu, ale upewnij się, że pieniądze z „poduszki” nie leżą na lokatach, a ulokowane są w obligacjach i że na pewno obliczyłeś właściwy bufor kryzysowy i sytuacja nigdy nie zmusi Cię do wyprzedawania przecenionych akcji. Nadeszła pora na podsumowanie wpisu.

    Potrzebujesz taniego konta maklerskiego?

    A może bogatszej oferty ETF-ów na IKE/IKZE?

    Szukasz ETF-ów niedostępnych gdzie indziej?

    Oferowane instrumenty finansowe, zwłaszcza z dźwignią, niosą ryzyko strat przekraczających zainwestowany kapitał.

    Podsumowanie

    Wpis, który miał być kontynuacją tekstu „Cała prawda o poduszce finansowej, czyli jak ułatwić sobie inwestowanie” niespodziewanie przerodził się w coś więcej, bo podczas pisania zdecydowałem się, by dodać do niego kilka symulacji. Miały one na celu pokazanie Ci, że prowadzenie tego, co większość internautów nazywa poduszką finansową wcale nie jest takie proste i oczywiste, a sposobów na jej budowę, prowadzenie i lokowanie pieniędzy w jej ramach jest przynajmniej kilka, jeśli nie kilkanaście.

    Mam jednak nadzieję, że obydwa wpisy pomogą Ci rozsądnie zaplanować bezpieczną część Twojego portfela i zamiast obciążać jego długoterminowy wynik inwestycyjny, będzie minimalnym potrzebnym buforem w czasie kryzysu. Daj znać co sądzisz o moim podejściu i czy od ostatniego wpisu o „poduszce” sam zweryfikowałeś swoje myślenie o tej popularnej koncepcji. A może kompletnie się ze mną nie zgadzasz, uważając, że prowadzenie osobnej „poduszki” to kwestia kluczowa, a ja zupełnie pominąłem pewne zalety tego podejścia? Do zobaczenia w komentarzach pod wpisem lub – jeśli zdecydujesz się nie komentować – w kolejnym wpisie na blogu :).

    Zapisz się do mojego newslettera:

    .
    Zastrzeżenie

    Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

    4.2 22 głosy
    Oceń artykuł
    Obserwuj wątek
    Powiadom o
    guest
    98 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Komentarze dotyczące treści
    Zobacz wszystkie komentarze
    Patryk Konopka

    Dzięki za kolejny treściwy wpis! Co do sposobu budowania poduszki to wg. mnie dobrze jednak mimo wszystko zacząć od odłożenia „bufora” (kwoty, której jednorazowo możesz potrzebować wypłacić) przed rozpoczęciem faktycznego inwestowania. Mówię oczywiście o sytuacji gdy ktoś nie ma żadnych oszczędności. Potem oczywiście budowanie oszczędności zgodnie z 3-cim portfelem :).

    Z rzeczy technicznych sprawdź czy dobrze oznaczyłeś nagłówek 3.4 (nie działa odnośnik w spisie treści i nie podświetla się jak na nim jesteś obecnie) :).

    Patryk Konopka

    Miałem na myśli, krótki okres odkładania (do pół roku). Generalnie zgadzam się z tym co napisał Kamil (uwzględnienie indywidualnych predyspozycji, fundusz awaryjny w ramach części bezpiecznej itp.).

    Dawid

    Mateusz,
    jednej rzeczy zdajesz się nie uwzględniać. Jeśli ktoś startuje z pułapu odłożenia 3-6 miesięcznych zarobków (ma na koncie mniej niż 3 swoje wypłaty) to samo to może być dla niego nie lada wyzwaniem. Bardzo możliwe, że będzie go kusiło by po drodze to przejeść. Moim zdaniem Twoje podejście jest dobre jeżeli już te pierwszą poduszkę się nazbiera. Daje ona na pewno dużo pewności siebie i wytchnienia dla kogoś, dla kogo wcześniej nagły wydatek był obarczony lękiem. Myślę, że w prostym odkładaniu na początku łatwiej utrzymać dyscyplinę. A jeśli dodatkowo portfel byłby dobrany zbyt optymistycznie i część akcyjna spadłaby o jakiś istotny procent to już w ogóle można się zniechęcić 😉
    Ale ogólnie z Twoim podejściem się zgadzam. Sam „naturalnie” w końcu wdrożyłem większą część swojej poduszki w główny portfel, zostawiając sobie tylko około 10k PLN na nagłe wydatki. Natomiast nazbieranie najpierw 8 pensji było dla mnie wielkim „boostem” pewności siebie, której nie wiem czy bym doświadczył widząc na koncie cyferki jakie już wcześniej widziałem, a pojedyncze kwoty porozsiewane po różnych aktywach.

    Pozdrawiam

    Maciej

    Cześć,

    Na spokojnie zapoznam się z artykułem 🙂 Podrzucę tylko wcześniej jeszcze jeden pomysł na zarządzania portfelem aka rebalancing. Nazywa to się Constant-proportion portfolio insurance (CPPI, Convex Strategy).

    Ustala się minimum nominalne (które wzrasta) dla bezpiecznych aktywów (obligacje) i dokonuje się zmian zgodnie z ustalonym przelicznikiem/wzorem:

    Wartość w Akcjach = Ustalony Mnożnik x (Wartość portfela – Ustalone Minimum)

    Wysokość mnożnika dobiera się w oparciu o apetyt na ryzyko 😉

    Constant Mix – czyli to co ma większość z nas czyli sztywne wagi w portfelu – to tak naprawdę odmiana CPPI. CPPI jest ponoć stosowane przez TFI i w produktach strukturyzowanych.

    Tyle mądrej teorii😂 W praktyce to w uproszczeniu ta strategia prowadzi do kupowania akcji jak rosną i sprzedawaniu ich jak spadają (odwrotnie niż przy Constant Mix). Dobre zabezpieczenie do poziomu ustalonego limitu jak rynki idą w dół i dobre wyniki jak rynki idą w górę (wykorzystanie momentum). Słabe wyniki przy zmiennych rynkach.

    Ps. Raczej do inspiracji bo pewnie lepiej jak inwestor indywidualny nie kombinuje za bardzo 😉

    Ostatnio edytowano 3 miesięcy temu przez Maciej
    Maciej

    Mamy 100 tys. PLN i minimum 40 tys. w obligacjach. Mnożnik 2. Oznacza to że jesteśmy 100% w akcjach do momentu jak portfel spadnie poniżej 80 tys PLN. Wtedy stopniowo zaczynamy dokupować obligacje np. 79 tys. to już 78 tys. w akcjach. Jak portfel rośnie powyżej 100 tys. to 100% akcji. Agresywnie…ale z podłogą😂

    Trzeba regularnie robić rebalancing.

    Ostatnio edytowano 3 miesięcy temu przez Maciej
    Maciej

    Tak trochę jak GEM;)

    Pewnie można różnicować i mnożnik i kwotę bezpieczną chociaż nie zakładam. Jak dla mnie to bardziej ciekawostka. Chociaż może jak ktoś zaczyna inwestowanie i nie wie czy najpierw poduszka czy akcje to kto wie.

    Tak jak pisałem. To kupowanie akcji jak rosną i sprzedawanie jak tanieją. Ewidentnie momentum.

    Ps. Ja właśnie stopniowo włączam poduszkę w portfel tj. zamiast kupowania obligacji do mojej alokacji przesuwam mentalnie kwoty z poduszki 😉

    Maciej

    Przy indeksach to chyba lepiej momentum się sprawdza 😉

    Poniżej ciekawy artykuł czemu nawet Bóg wiedzący kiedy są dołki na rynku akcji w 70% przypadków przegrywałby z regularnymi dopłatami (DCA).

    Jeżeli w swoim timmingu Bóg myliłby się o 2 miesiące w określeniu momentu największego dołku to przegrywałby już w 97% przypadków z DCA.

    Słowem zamiast czekać na spadki lepiej regularnie dopłacać.https://ofdollarsanddata.com/even-god-couldnt-beat-dollar-cost-averaging/

    Kamil

    Każdy musi znaleźć portfel, z którym dobrze się czuje, który pozwala mu spać spokojnie. Matematycznie wszystko mi się spina we wpisie. Jednakże emocje grają tutaj moim zdaniem ważniejszą rolę.
     
    Największy problem mam z odbudową poduszki po kryzysie. Należy wziąć pod uwagę, że najczęściej w nowej pracy mamy 3 – miesięczny okres próbny, po którym możemy dostać przedłużenie, ale nie musimy. Dlatego sam odbudowywałem wpierw 100% poduszki, a dopiero później zacząłem inwestować nadwyżki.
    Tak jak wiele osób ostrzega, że tylko nam się wydaje, że damy radę prowadzić portfel 80/20 i przetrwamy spadki, tak samo może być z poduszką. Wydawało mi się że 3-miesięczne wydatki powinny wystarczyć. W rzeczywistości nie były potrzebne, ale strach zrobił swoje i postanowiliśmy powiększyć ją do 6 miesięcy.
     
    Dodatkowo
    moim zdaniem warto dodać we wpisie, że możemy wyróżnić fundusz awaryjny 2-5
    tys. oraz poduszkę finansową, które warto traktować jako ten sam fundusz, z tym
    że pierwszy najlepiej gdyby leżał na osobnym koncie oszczędnościowym, a drugi
    był w obligacjach EDO. Szkoda byłoby płacić 2% za wykup gdy zepsuje nam się
    pralka czy samochód.

    Ostatnio edytowano 3 miesięcy temu przez Kamil
    kaliso

    Hej Mateusz. W artykule nie ma wzmianki o problemie, ktory ma wielu inwestorow, a o ktorym bardzo rzadko sie pisze. Mianowicie chodzi mi o to gdzie umiescic kwote podatku od zyskow kapitalowych za poprzedni rok do czasu jego zaplaty w nastepnym.

    Zalozmy, ze w 2022 roku mam do zaplaty 50 000 zlotych podatku za 2021. Musze w jakis bezpieczny sposob umiescic gdzie te sume i nie bardzo wiadomo czy ma byc na zwyklym koncie czy umieszczona w jakichs plynnych aktywach (obligacje skarbowe poza 3-miesiecznymi odpadaja) czy tez jej czesc wcielic zwyczajnie do portfela.

    Sytuacje jeszcze komplikuje, gdy zalozmy w polowie 2021 szacujemy sobie jaki mniej wiecej podatek bedziemy musieli w przyszlym roku zaplacic, a tu np. nagle z jakichs powodow sprzedajemy czesc portfela i podatku do zaplaty mamy dwa razy tyle co wstepnie szacowalismy.

    Osobiscie z tym z pozoru prostym zagadnieniem mam co roku spory problem.

    Marx

    optymalizacje podatkowe to nudny a zarazem ciekawy temat. Np spotkalem sie ze stwierdzeniem aby majac do zaplacenia podatek zainwestowac w sylwestra a sprzedac w nowy rok, tylko nie do konca rozumiem jak mialoby to pomoc. Podobnie rozwazania malzenskie 😉 czyli czy lepiej zrobic jeden PIT wspolny czy dwa osobne. Z checia przesluchalbym odcinek na ten temat.

    floridian

    Znowu wracamy do tego samego tematu czyli konieczności posiadania funduszy na czarną godzinę. Doradcy finansowi z reguły bez wdawania się w szczegóły dotyczace składu portfela zalecają, że poduszka finansowa powinna wynosić 3-6 miesięcy normalnych wydatków gospodarstwa domowego. Przy czym zalecają też, że nie powinniśmy inwestować dopóki takie poduszki nie zbudujemy. Wg. tej recepty w/w poduszka powinna składać się funduszy dostępnych natychmiast (lokata, ROR) bez ponoszenia kosztów transakcyjnych. Konieczność posiadania poduszki spowodowana jest czynnikami losowymi i nie tylko. Najbardziej prawdopodobny przypadek to utrata pracy w sytuacji niespłaconego mieszkania, aut w leasingu, oraz innych zobowiązań. Ale również konieczność zmiany pracy lub nierównomierne wpływy z działalności gospodarczej

    Osoby które żyją od wypłaty do wypłaty lub mają niewielkie oszczędności, a takich jest niestety bardzo dużo znajdują się wtedy w sytuacji podbramkowej. Może się też zdarzyć, że osoby o znacznej wartości netto i sporych inwestycjach też mogą być zmuszone do likwidacji części portfela w akcyjnego podczas bessy w sytuacji kiedy wytrawny inwestor powinien robić dokładnie na odwrót. Takich sytuacji też trzeba unikać. Dlatego im większe wydatki stałe tym większa musi być poduszka (co jest oczywiste), ale także powinna być zależna od fazy cyklu koniunkturalnego. Dlatego rezerwę finansową na zakup trzeba stopniowo budować w czasie hossy tak żeby w czasie bessy posiadać oprócz poduszki także rezerwę finansową na inwestycje. A czy tą płynność zapewnią konta bankowe czy „bezpieczna” cżęść portfela to już chyba sprawa drugorzędna.

    Nasza rezerwa finansowa wynosi obecnie 10% portfela. Jest ona w połowie zainwestowana w aktywa rynku pieniężnego o zwrocie nieco ponad 3%. Pozycja gotówkowa jest dużo wieksza niż normalnie ponieważ przewidujemy już niedługo spadek dochodów z pracy (zbliżajaca się emerytura), oraz liczymy się z możliwością zawirowań na rynku spowodowanych olbrzymim długiem publicznym USA i możliwym wzrostem stóp procentowych ze względu na niebezpieczeństwo inflacji (prognozuje się 6%). Z drugiej strony udało się zainwestować część gotówki w nieruchomości więc ten udział spadł z 15 do 10% (normalnie nie trzymamy więcej niż 2-3%).

    Jakoś nie wspomina się o roli systematycznego oszczędzania jako pewnego rodzaju bufora lub quasi poduszki. Kiedy co miesiąc odkładamy 20-30% na inwestycje i żyjemy z reszty (w przypadku Mateusza jest to słynne 70%) to w przypadku zawirowań takich jak okresowe zmniejszenie dochodów gdy prowadzimy działalność gospodarczą lub dochodzi do utraty pracy przez jednego z współmałżonków, a także zakup wielobudżetowy z inwestycji można czasowo zrezygnować. Ale najbardziej oczywistą prawdą jest, że jeżeli nie żyjemy ponad stan to pieniądze „zawsze” powinny się znaleźć.

    Jeszcze chciałem zrobić krótką uwagę dotyczącą badań budżetów domowych USA. Otóż ile wystarczy na przetrwanie kryzysu ($2467) rodzinom o niskich dochodach kryzysu to jedno, a jak wygląda sytuacja naprawdę to drugie. Otóż wg badań przeprowadzonych niedawno przez Ramsey Solutions, aż 78% Amerykanów żyje od wypłaty do wypłaty i nie jest w stanie nic zaoszczędzić. Dwa nowe samochody, za duży jak na dochody dom to typowy wizerunek klasy średniej. Utrata jednej wypłaty i już możemy stanąć na krawędzi bankructwa. Wg badań Rezerwy Federalnej z 2017 r, aż 46% gospodarstw domowych nie jest w stanie wyskrobać $400 kiedy dojdzie do nieprzewidzianych wydatków. Stopa oszczędności przed ostatnim kryzysem w stosunku do PKB wynosiła niecałe 4% (ostatnie miejsce wśród krajów rozwiniętych). To dosyć smutny wizerunek.

    Pozdrawiam.

    Ostatnio edytowano 3 miesięcy temu przez floridian
    Daniel

    Witam,

    W moim przypadku poduszka finasowa ma zabezpieczyc moja rodzine na 6 miesiecy od utraty calkowitych dochodow tzn pensji mojej i zony (jeszcze nigdy nie stracilismy pracy w tym samym czasie).

    Ja po kosztownej lekcji z 2008/2009 wyciagnalem wnioski i aktualnie chyba zbyt duzo kapitalu posiadam w bezpiecznej czesci portfela tzn obligacjach skarbowych indeksowanych inflacja tzn COI.

    Z tego co sprawdzilem :
    ok 62,5% posiadam w obligacjach indeksowanych inflacja
    ok 25% w akcjach na GPW
    ok 12,5% w obligacjach koorporacyjnych

    Mam nadzieje ze od nastepnego roku moj portfel inwestycyjny bedzie generowal juz jakies 3-4% netto i powolutku zaczna odczuwac nowe zrodlo dochodu.

    Psss
    Juz sie nie moge doczekac nowego wpisu o spolkach dywidendowych 😉

    Pozdrawiam

    Daniel

    Mateusz,

    Taki stan portfela chyba wynika z faktu iż już kiedyś sporo straciłem środków na GPW (jak na osobę w wieku 18-19 lat).

    Obecne inwestowanie jest bardziej świadome i bardzo defensywne ponieważ obawiam się utraty środków które gromadziłem ponad dekadę pracując za granicą.

    Jestem świadomy iż z takim składem portfela nie ma szans na zyski rzędu 8-10% rocznie jednak wolę niższe ryzyko i spokojniejszy sen 😉

    Jeśli chodzi o horyzont czasowy to myślę ok 10-15 lat aby przychody z inwestycji zastąpiły pracę na etacie.

    Jednak dopiero przyszły rok pozwoli mi ocenić dokładniej jakie są szanse aby wszystko poszło zgodnie z moim planem tzn sprzedaż nieruchomości za granicą, powrót z emigracji oraz odnalezienie się w polskiej rzeczywistości…

    Wydawało mi się że temat o spółkach dywidedowych będzie ok października a jednak trzeba będzie dłużej poczekać 🙂

    Pozdrawiam

    Martyna

    Widzę podobną historię 🙂 ja też po 18 weszłam w fundusze inwestycyjne i kryzys bankowy mnie trwale z nich wyleczył mimo że wyszłam mniej więcej na 0 😉 Z perspektywy czasu uważam to za dobry timing. Nie nabrałam przez to awersji do ryzyka choć może dlatego że nie inwestuję oszczędności życia (te poszły na spłatę hipoteki) tylko oszczędności bieżące. Zobaczymy czy następny kryzys nie zrewiduje założeń.

    Stefan

    Hej Floridian,
    czy można się z Tobą skontaktować via email? Chciałbym zaczerpnąć rady w prywatnej kwestii. Jeśli to możliwe, napisz prosze na theforestx (at) protonmail
    Pozdrawiam,
    Stefan

    Przemek

    Hej, super wpis. Dobrze dobrane opcje tego portfela poduszki od bardziej tradycyjnego do tego ze zwieszonym ryzykiem.
    Zastawiam się nad jednym. Co w przypadku zarabiania w obcej walucie. Czy mam przewalutować środki na rodzimą walutę i wtedy kupić odpowiednio obligacje/akcje (w zależności od typu portfela) czy kupować je w walucie, w której zarabiam na rynkach, gdzie są dostępne? Chyba że jeszcze są inne rozwiązania.

    Chris

    Z drugiej strony w razie kryzysu PLN raczej poleci w dół i bardziej korzystne może okazać się trzymanie środków w walutach obcych.

    Rafał

    Dodał bym, że wcielając poduszkę w portfel jak w 3 podejściu i zakładając proporcję akcje/obligacje na poziomie np. 60%/40%, nie korzystał bym z ETFa Vanguard LifeStrategy 60/40. W tym wypadku nie mamy możliwości przepalania jedynie obligacji w przypadku utraty pracy. Sprzedając jednostki tego ETFa, oprócz obligacji, jesteśmy zmuszeni sprzedawać również akcje, a nie o to nam chodzi 🙂

    Rafał

    Wiem, że nie było takiej sugestii 🙂 Po prostu wiem, że te fundusze zyskują na popularności, sam wielokrotnie wspominałeś ich zalety, ale ja je omijam właśnie z tego względu, że nie pozwalają na taką elastyczność.

    Konrad

    Cześć Mateusz,

    Zacznę od tego, że ja akurat nie widzę jakiejś ogromnej potrzeby nazywania czegoś poduszką bezpieczeństwa co nie znaczy, że jestem jakimś ryzykantem. Po prostu taką funkcję mogą pełnić w razie czego środki czekające na okazje inwestycyjne + obligacje skarbowe których wymagalność jest też można powiedzieć niemal od ręki. Wiem, że zwolennicy poduszek bezpieczeństwa stawiają na natychmiastową dostępność ale jak dla mnie taka jaka jest na obligacjach skarbowych jest właśnie „natychmiastowa” — zakładam że nikt nie zostanie bez przysłowiowej złotówki z dnia na dzień i te kilka dni do wypłaty środków jakoś przeżyje…
    A teraz trochę kamieni do ogródka, żeby dyskusja nie byłą jałowa:

    1) Fajnie że odnosisz się do historii i nawet czarne scenariusze opisane w tym wpisie wydają się bardzo różowe 🙂 wiem też że nie ma co tragizować i wymyślać niestworzonych czarnych scenariuszy ale jednak ostatnie 10 lat jest dość wyjątkowe zarówno pod względem astronomicznych wycen jak i też skali dodruku także negatywny scenariusz może okazać się bardzo mocno nieprzewidywalny w negatywnym aspekcie — oby nie !!

    2) A co w sytuacji kiedy ktoś chce „nagle” zainwestować 250-300 tys załóżmy – nie wiem sprzedał mieszkanie, dostał spadek, postanowił zerwać lokaty , przenieść środki z obligacji do akcji whatever ?
    Piszę o tym bo inaczej jest inwestować po 1000zł a często widzę dylematy ludzi którzy byli uwiązani lokatami a teraz się zwyczajnie boją … Wczuwając się w tą sytuacje rozumiem to bo przy scenariuszu że przychodzi kryzys inaczej jest stracić np. 50% gdy inwestujemy sobie po 1000zł a inaczej jak wrzucimy te 150-200 tys w rynek akcyjny ?!

    3) ostatnia bardzo ważna moim zdaniem rzecz, jeśli ktoś zakłada duża inwestycję typu kupno domu, samochodu itp w ciągu max. roku czasu — wtedy stety lub niestety nawet dysponując dużymi środkami jest skazany na lokaty/rachunki/obligacje bo tylko te instrumenty choć blokujące strasznie rozwój inwestycyjny portfela są w stanie zagwarantować brak straty w tak krótkim terminie

    Pozdrawiam

    Daniel K.

    Bardzo trafny komentarz. Również podpinam się pod punkt 2) i jestem ciekawy co na to Mateusz.

    Konrad

    Hej Mateusz,

    Życzę Ci przewidywania ruchów giełdowych z taką trafnością jak czyiś myśli bo z tym punktem 2) nie chciałem sugerować ale niemal jakbym ja to pisał :)))))
    Gdybym stanął przed takim dylematem to w zależności od sytuacji rynkowej
    a) jeśli taka jak dziś to 200 tys poszłoby na EDO z marszu a 100 tys w transzach na ETF/akcje
    b) jeśli po głebokiej korekcie lub krachu 100 tys albo mniej na EDO a 200 tys lub wiecej na ETF/akcje w transzach 2 -krotnie większych po co najmniej 10/20 tys miesięcznie !

    Gdy stanę przed 3) to po prostu spieniężę część portfela „jakby nigdy nic” :). Proste, prawda? 

    O ile ta część portfela to nie akcje w takim marcu 2009 bo byłoby to dość pechowe 🙂

    Dawid

    Hej Mateusz 🙂 jesteś fenomenalny!

    Chciałbym rzucić luźny temat – nie wiem czy od strony technicznej możliwy do zrealizowania oraz czy sensowny od strony idei. Mianowicie wysłuchując Cię w podcaście przeleciała mi przez głowę czarna myśl: „hmm ciekawe czy co nie wpis to nie jest „inna” osoba – inne zarobki inne poziom, wydatków, oszczędzania dla udowodnienia tez…” . UWAGA: Nie twierdzę tak! Dla mnie jesteś jedną z najbardziej przejrzystych osób w blog sferze baaa aż na siłę chcę się szukać wad gdyż nie można tyle swoje go czasu poświęcać w ramach „misji”. Jak to kiedyś komentator powiedział przy 5 golach Lewandowskiego w 9 minut: „NIE MOŻESZ BYĆ TAK DOBRY! Nie możesz, to nie możliwe!” chodź rzeczywistość rysowała się przed jego oczami. 🙂

    Może na potrzebę nowych wpisów jaki już obecnych powstała by podstrona „Przeciętny Mateusz Kowalski” odzwierciedlająca według najrealniejszych statystyk przeciętnego Polaka. Znając Twoją skrupulatność do danych i przejrzystość dbałbyś o to by znajdowały się tam oficjalne informacje potrzebne do Twoich wpisów. Wpisy i symulacje w nich znajdujące się zaciągały by dane z tej podstrony także w ramach aktualizacji „Przeciętnego Mateusza Kowalskiego”, aktualizowałby by się dane we starych wpisach. Wiem że to by również wymagało od Ciebie pisania blogowego w stylu „smart” gdzie w tekście znajdowały się również komendy a tekst pasował by nawet po zmianie wartości, jak i tabele nie mogły by być jpga’mi a raczej urywkami arkuszów google.

    To jest luźna propozycja rzucona pod tym wpisem bo jest okazja, ale bardziej pasujący jest to komentarz do wpisu usprawnień na blogu. Niestety nie ogarniam tego pomysłu swoim małym rozumem wiec nie jestem Ci podać gotowego projektu tego przedsięwzięcia (czy to ma być singiel, czy ktoś inny itd itp ) ale myśle że jakby pomysł by Cię zaciekawił to Twoje społeczeństwo zgromadzone wokół grupy na fb pomogło by wpaść na aspekty jak miało by to wyglądać i funkcjonować.

    Ostatnio edytowano 3 miesięcy temu przez Dawid
    Chris

    Przyznam Mateuszu, że twój wpis trochę dał mi do myślenia.

    Myślę jednak, że założyłeś w swoich symulacjach, że poduszka (tam gdzie jest wydzielona) leży w szufladzie, a przecież w latach 2007-2010 mieliśmy dużo wyższe stopy procentowe, nie mówiąc już o tym, że w kryzysie banki jak wody na pustyni szukały kapitału i oferowały naprawdę niezłe odsetki. Poza tym przez jakiś czas funkcjonowały lokaty bez Belki. Podejrzewam, że uwzględnienie tego mogłoby troszkę namieszać w wynikach.

    Uważam też, że błędem jest (przynajmniej obecnie) trzymanie poduszki/części bezpiecznej portfela w obligacjach innych niż detaliczne SP. Obligacje SP notowane na rynku prawdopodobnie nie mają przed sobą niezłej przyszłości więc jeśli mielibyśmy lokować pieniądze w nich np. poprzez fundusze to raczej nie zachowamy w ten sposób ani wartości nabywczej, ani nawet wartości absolutnej inwestycji.
    Podobny problem mam z obligacjami korporacyjnymi, bo jeśli za zdarzenie nieprzewidziane, które zmusi nas do uruchomienia środków przyjmiemy zwolnienie z pracy (czy brak klientów w przypadku JDG), to z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy przyjąć, że przydarzy się to w trakcie kryzysu gospodarczego i bessy na giełdzie. W takich warunkach obligacje też będą dołować, a być może nawet ich emitenci będą mieć problem ze spłatą, więc mogą one okazać się równie ryzykowne jak akcje.
    Oczywiście gdyby wydarzenie zmuszające do uruchomienia środków było nieskorelowane z gospodarką (np. problemy zdrowotne), to tutaj obligacje korporacyjne mogą się sprawdzić.

    Uważam też że w przypadku kryzysu niektóre, wydawałoby się, sztywne wydatki mogą okazać się jednak troszkę mniej sztywne. Wiadomo, że dziecko trzeba posłać do szkoły, ale na zieloną szkołę już niekoniecznie (będzie płakać, ale co zrobić). Jeść też trzeba, ale zamiast szyneczki może być pasztetowa.

    Chris
    Ula

    Hej Mateusz,

    Bardzo podoba mi się Twoje podejście do kwestii poduszki finansowej.
    Gdybym miała dopiero zaczynać budowę portfela inwestycyjnego, to wybrałabym podejście równoczesne. Wprawdzie nie zaczynam, ale mam taki „myk”, który być może komuś się przyda. Ja robię opłaty dwa razy w roku, albo raz w roku. Np podatki od posiadanych gruntów, nieruchomości płacę raz w roku na początku mimo, że mogę płacić w ratach . Inne opłaty stałe, typu ubezpieczenia , energia , woda , internet itp. co pół roku. Zamiast trzymać poduszkę w skarpecie, w szufladzie, pod materacem, na koncie itp, nie bawię się w takie drobnostki , w rodzaju kilku złotych odsetek od danej kwoty potrzebnej na opłaty, tylko rozdysponowuję ile się należy z nawiązką i z wyprzedzeniem. I tak mam przynajmniej pół roku z głowy z opłatami. Można co kwartał, też jest to jakaś opcja wyprzedzająca.
    Pod ręką mam najczęściej plus minus 5k na jakieś nie przewidziane awarie, dopłaty , czy coś podobnego, . Powyżej tej kwoty( nie ulokowane i w złotym ) nie mogę już spać. Nie ufam złotówce. W walucie obcej trzymam rezerwy póki nie mam pomysłu na inwestycję, lub czas nie odpowiedni, lub rezerwa czeka na swoją kolej wpłaty . Monitoruję kursy i w razie zwyżki wymieniam jeśli zachodzi taka potrzeba. Kiedyś czytałam gdzieś w necie taki komentarz, że ktoś jak trzyma złotówki to je wyda i żeby nie wydawać, to po każdej wypłacie kupuje sobie dolary zanim wymyśli na nie lepszy pomysł. Też sposób:):). To może być koszyk walut, raz dolar, raz frank, raz euro, funt. Może szału zysków nie będzie , ale jakaś nauka już tak.
    Poza tym drugoroczne Edo płaci od czerwca powyżej 5 %, a we wrześniu 6 %.Gdyby ktoś swoją poduszkę finansową zaczął budować poprzez Edo , powiedzmy kilka stówek z tego podanego przez Ciebie tysiąca , to po 10 latach ma stałe, kończące się co miesiąc, kwartał, pół roku środki na wypadek”w”. Jak to się mówi ” nie od razu Kraków zbudowano”, może dobrze mieć taki długoterminowy plan.
    Zasadniczo , moim zdaniem , posiadanie poduszki finansowej w postaci kilkumiesięcznych wydatków, to zapewnienie sobie płynności i mam wrażenie , że taka konstrukcja powstała z pewnego zamysłu odnośnie zachowania płynności finansowej , bez naruszania struktury portfela inwestycyjnego. Takie uproszczenie księgowe, czy coś podobnego. Oczywiście to mój domysł:):). Uważam tak dlatego, że bezpieczeństwo w postaci 3 – 6 miesięcznych wydatków , nazwane poduszką finansową i kojarzone z poczuciem bezpieczeństwa finansowego, to …..spora interpretacyjna przesada twórcy tego pomysłu, ktokolwiek nim był. Odsunięcie niebezpieczeństwa w czasie, to prędzej. Czyli jak na moje „oko” zachowanie krótkotrwałej płynności. I tu wystarczy 1 miesiąc wydatków na koncie , a reszta może już wskoczyć na część bezpieczną , płynną w ciągu kilku dni. Zależy od tego kto jakim kapitałem – oszczędnościami dysponuje, bo jeśli zaczyna, to tak jak piszesz, no nie zbawi nikogo pierwszy tysiąc na poduszce finansowej .
    Pozdrawiam Ula

    Ula

    Mateusz , uciekły mi ostatnie komentarze Asas i Floridian dot. Zachowań rynków w czasie spadków , analizy i taktyki. Oprócz pozycji ” Inteligentny Inwestor” nie natknęłam się na jakieś praktyczne treści a bardzo mnie temat interesuje . Zgłaszam zapotrzebowanie na taki temat. Nie musi być na juz ale kiedyś tam byłoby nieźle 🙂 .pozdrawiam Ula

    Ula

    Dziękuję za informacje 🙂 . Wchodzę intuicyjnie przez Investomat.eu , gdzie widać mniej komentarzy stąd ” pole widzenia ” nie optymalne 🙂 . Pozdrawiam Ula.

    Ula

    Oj nie pomogę bo się nie znam 🙁 . Skoro już wiem gdzie jest więcej komentarzy to postaram się pamiętać : ) .

    Ula

    I na” Pasywna Rewolucja” zaraz się zapisze ” 🙂 .

    Ula

    Mateusz, ten ” ograny ” temat potrafi ” łzy ” wycisnąć. Co jakiś czas to przerabiam. Wszystko, co człowiek wie, wydaje się cenne , ale to, czego się nie wie, bywa rozstrzygające. 20 min ” mięsa”, może okazać się lepsze od wielogodzinnego ” lania wody” ,( często za grubą kasę od słuchacza).Posłuchamy zobaczymy :):). .

    Jakub

    Świetny tekst jak zwykle.

    Mateusz

    Cześć, jak zwykle świetny artykuł. Przyznam że poprzedni wpis o poduszce (a właściwie jej przeroście) skłonił mnie żeby wpadać tu regularnie. Przez Ciebie (dzięki Tobie ;)) musiałem zupełnie przebudować swojego Excela inwestycyjnego i obecnie wygląda to tak:

    1. Portfel gotówkowy składający się z:
    2. 1-miesięcznych „standardowych” wydatków miesiąca
    3. Budżetu większych wydatków, np. wakacje,
    4. Funduszu płynnościowego – rezerwa na wszelkiego rodzaju awarie itp.
    5. Portfel długoterminowy:
    6. Fundusz bezpieczeństwa (poduszka?) – kwota na potencjalną utratę dochodów / pracy – obligacje,
    7. Reszta portfela długoterminowego, również obligacje ale i ryzykowne aktywa.

    Dzięki takiemu podziałowi w portfelu gotówkowym (1) utrzymuję jedynie dostępne od ręki aktywa (ROR, lokaty, rachunki oszczędnościowe) i przy okazji nie jest on za duży – nie nadżera go zbytnio inflacja. Nie muszę też kombinować, kiedy wypłacić pieniądze na wakacje a kiedy nie – są po prostu dostępne.

    W portfelu długoterminowym (2) trzymam coś, co chyba tutaj jest nazwane poduszką finansową. Stanowi ona integralną część portfela długoterminowego, która zarządzana jest udziałami „portfela modelowego”, przy minimalnej wymaganej kwocie, która jest ulokowana w obligacjach „nie na IKE”.

    Dzięki temu mam zapewnione środki zarówno na bieżące życie, zabezpieczenie na ewentualną utratę dochodów jak i zmaksymalizowany pod moje potrzeby udział bardziej zmiennych aktywów, których nie mam zamiaru ruszać przez 30 lat 😉

    Pozdrawiam i życzę powodzenia w utrzymaniu motywacji do dalszego tworzenia tak fenomenalnych treści 🙂

    Martyna

    Główna idea dogmatycznej poduszki bezpieczeństwa polega na tym żeby osoba bez wiedzy, pieniędzy i z długami nie „inwestowała” w krypto a potem nie brała chwilówki bo się lodówka zepsuła 😉 Osoba ogarnięta finansowo może oczywiście podejść do tematu inaczej ale ktoś taki raczej zawsze posiada oszczędności.
    Poduszka też ma być zabezpieczeniem psychicznym (co by się nie działo mam za co żyć) w obligacjach korpo bym jej nie trzyma (w czasie paniki giełdowej też spada). Mam odczucie że trochę za bardzo Twoje podejście do poduszki jest przefiltrowane przez Twoją sytuację życiową 😉

    Zrobiłam jednak eksperyment excelowy. Stan początkowy: portfel inwestycyjny z określonymi procentowymi składnikami oraz portfel obligacji antyinflacyjny z kwotowo określoną roczną wpłatą. Efekt włączenia obligacji (wszystkich bez odejmowania) do portfela nie spodobał mi się ponieważ:

    1. albo musiałabym ustawić % obligacji który docelowo wydaje mi się zbyt wysoki.
    2. albo musiałabym sprzedać obligacje czego też nie chcę robić 😉

    Wnioski: Żeby rebalansować także obligacje włączyłam je do portfela inwestycyjnego określonego % jednakże odjęłam od sumy poduszkę bezpieczeństwa. Może jak portfel urośnie i poduszka nie będzie stanowiła istotnej części to ją mentalnie przeksięguję.

    A propos rebalansowania: na GPW ma wejść ETF obligacyjny który był by wygodnym narzędziem do rebalansowania obligacji bez konieczności przerzucania pieniędzy między kontami. Niestety patrząc na pozostałe ETF w Polsce pewnie będzie zbyt drogi by go używać.

    Martyna

    Podejrzewam, że jak portfel urośnie to sama nie będziesz chciała „bawić się” w osobną poduszkę.

    Bardzo możliwe choć większość poduszki i tak mam w obligacjach. Więc czy to jest poduszka czy część bezpieczna nie robi większego znaczenia z punktu wiedzenia stopy zwrotu, bardziej kwestia zapisu w excelu 😉

    Niestety podobny problem może mieć ETF, który kosztowałby np. 0,5% rocznie. Przynajmniej do momentu wzrostu stóp procentowych.

    Też się tego spodziewam, zwłaszcza że nie nie osiągnie dużego volumenu. Niemniej byłby wygodny więc warto go obserwować.

    Pozdrawiam,
    Martyna

    Piotr

    Brakuje mi jednej koncepcji, Czesć portfela Akcyjnego składająca się wyłącznie ze spółek dywidendowych. Konsumpcja dywidend w razie W zamiast reinwestycji. Również brak kruszców w poduszce finansowej trzeba pamiętać że historycznie żyjemy w strefi wojny.
    Moj portfel poza IKE to 10% kruszce 10% EDO i 80% spóki dywidendowe dobierane zgodnie (przynajmniej się staram) z modern portfolio theory

    Piotr
    1. Wg mnie ma taki sens że pod kątem poduszki finansowej cały portfel może być bezpieczny
    2. ,Wiem że aby pokryć całe koszty życia z dywidend musi być to spora kwota w akcjach. Jednak dywidendy nie muszą pokrywać 100% kosztów życia. Uważam że kwota minimalna 4000/mc jest zbyt wysoka by pokryć minimalne koszty życia. Co prawda mówię to już z punktu widzenia osoby która już niema kredytu
    3. NA GPW spółki przeważnie wypłacają dywidend raz do roku jednak mając w portfelu 15-25 spółek daje to wypłatę co ok 2-3 tygodnie. Co prawda pierwszy jest „biedny” a czwarty tez nie porywa jednak już tez coś można wykombinować(Ambra, Dębica, druga wypłata Apatora…)
    4. Napisałem również że w portfelu to 10% EDO. Czyli zakładam że to one jako pierwsze pójdą po „nóż”. Przy średnim rozmiarze portfela już obligacje 10letnie same w sobie spełniają funkcję poduszki.
    5. Co do złota/srebra mam zupełnie inne zdanie ale za dużo mam z preppersa.

    W takim układzie uważam że cały portfel jest poduszką. Gdzie w początkowej fazie oszczędzania i inwestowania EDO powinno stanowić większy procent a później ich minimalny poziom to 10%

    Piotr

    Home bias 🙂
    Jest jeszcze trochę ziemi rolnej pod dopłaty z ARiMR, % z tego mały jednak to trochę inna dywersyfikacja. Ziemia generalnie drożeje a podatek rolny jest niski .

    Od szerszej dywersyfikacji geograficznej jest IKE i ETFy. Tu nie zależy mi na cashflow tylko na zebraniu środków na budowę małego domu zanim sprzedam obecny. A środki z obecnego przeznaczyć na dywidendy. Taki plan na za 22 lata

    Piotr

    Trzeba planować, 38 lat minęło jak jeden dzień:)
    A dopiero co kupowałem Bioton chyba w 2007 i pozycję zamykałem z 95% strata:)
    Powodzenia

    Marx

    z jednej strony home bias, z drugiej „inwestuj w walucie w ktorej zarabiasz”. Wtedy musisz inwestowac w polskie spolki, bo inwestycja w zagraniczne naraza na ryzyko kursowe.

    Marx

    A mi to dopiero spedza sen z powiek 🙂
    To tylko jeden z dylematow, bo defacto wystawienie sie na ryzyko walutowe to zaklad z rynkiem ze polski zloty bedzie sie gorzej sprawowal w przyszlosci niz USD/EUR lub wspomniany koszyk walut. Czy miales gdzies na blogu porownanie historycznie kursu takiego koszyka walut do PLN? Czy w ogole ma to sens? Tzn czy ETF inwestujacy w szeroki rynek zawsze sztywno trzyma proporcje miedzy walutami? Bo jesli nie, to zbudowanie takiego jest nietrywialne. No i jaki sens je robic, skoro w zasadzie niczego nie dowiedzie?

    Inny dylemat to „inwestujac kupuj tanio” z drugie strony „regularnie kupuj i nie patrz na ceny bo sie usredni”. No i teraz ktos wchodzacy na rynek widzi, ze „tanio juz bylo”. No to co, pakowac sie w obligacje i czekac na kryzys? bez sensu, nie wiadomo kiedy nastapi. Jak tu teraz tanio kupic np ETF na S&P500 skoro obiektywnie jest on drogi? Kupowac inne ETFy, np „tanie REITy”? No ale to juz podchodzi pod spekulacje, bo aby znalezc taki REIT, trzeba wykonac analize fundamentalna calego takiego ETF/REIT/rynku REIT.

    Sorry za dlugi komentarz, ale wpadlem w pulapke wiedzy, tzn im wiecej czytam/slucham o inwestowaniu tym bardziej mam wrazenie ze inwestr jest dojna krowa dla profesjonalnych graczy/maklerow/brokerow, i ciezko mi podjac decyzje, co kupic

    Michał

    Cześć Mateusz. Kilka pytań w kwestii wcielania bezpiecznej części do portfela. Odnosząc się do tego fragmentu tekstu: „W takim podejściu portfel inwestycyjny „od zera” buduje się równomiernie (dosłownie, bo 50/50 jest rozsądną proporcją, by przyzwyczaić się do zmienności akcji), zwykle zwiększając proporcję kupowanych akcji, gdy osiągniemy minimalny wymagany pułap wielkości „poduszki” rozumiem, że najlepiej jest budowę części bezpiecznej portfela zacząć od takich właśnie proporcji. Czy jeśli chodzi o część akcyjną najlepiej jest wybrać jeden ETF na globalny rynek akcji? Czy obligacje indeksowane inflacją to obecnie dobry pomysł na część obligacyjną? I pytanie czy warto część takiej wydzielonej „poduszki” trzymać również w złocie (mam na myśli ETF)? Według większości opinii złoto warto właśnie trzymać na czasy kryzysu/załamania gospodarczego. Czy portfel bohatera twojego wpisu byłby bardziej stabilny w tamtym okresie, gdyby posiadał on właśnie część aktywów w złocie? Z góry dziękuję za odpowiedź.

    Marx

    Jesli inwestujemy dlugoterminowo, to stopniowe lub gwaltowne przestawienie sie na obligacje zmniejsza istotnie rentownosc portfela. Jesli z racji wieku ktos ma przed soba krotszy horyzont inwestycyjny typu 10-15 lat, to zgodnie z opisem powinien juz ladowac kapital w obligacje. Z drugiej strony mozna podjac ryzyko i isc w pelni w akcje. I teraz moze sie stac tak:

    • jesli spadek na rynku nastapi bardzo niedlugo i niewielki zainwestowany kapital sie obsunie, to jest olbrzymia szansa ze zdazy odbic, a nastepnego zjazdu juz nie doczekamy
    • najgorzej jesli zjazd nastapi w momencie planowanego wyjscia z inwestycji – wtedy trzeba bedzie poczekac na odbicie, i niestety mozna nie dozyc, albo pogdzic sie ze znaczna utrata kapitalu. I teraz pytanie czy ktos kto poszedl np w obligacje wyjdzie na tym lepiej niz osoba ktora przez te 10-15 lat inwestuje w akcje i doswiadcza utraty np 30% kapitalu w momencie wyjscia?

    Innymi slowy brakuje mi takiego odcinka, ktory nie skupia sie na tym w jakie aktywa, kiedy i w jaki sposob inwestowac (w zasadzie o tym sa wszystkie odcinki), ale ktory podejmuje temat kiedy, co i jak sprzedawac.

    Marx

    Tak ale jak wspomniałem, on dotyczy ludzi którzy już w tym wieku mają kapitał, a nie tych którzy dopiero planują go zainwestować. A analizy problemu daty wyjścia z inwestycji w trakcie dołka sobie nie przypominam, ale pewnie wrócę i jeszcze raz przejrze, może coś przegapiłem

    Marx

    Ok jednak samo słuchanie powoduje że wiele się przegapia, są tam odpowiedzi na większość moich pytań 🙂

    Marx

    np czy warto w momencie osiagniecia emerytury zamienic na IKE/IKZE ETFy akumulujace na dystrybucyjne. Z faktu iz kwota inwestycji pradopodobnie bedzie spora, to i prowizja/spread bedzie sporo kosztowac, ale mozna soobie wyplacac dywidendy (pytanie czy ich wystarczy). Z drugiej strony wyplacanie sobie kapitalu w malych kwotach tez bedzie generowac prowizje.

    Janek

    Dobry pomysł na kolejny wpis 🙂

    Coś w stylu „Jak po przejściu na emeryturę zamienić portfel akumulacyjny na dywidendowy” 🙂

    floridian

    Co znaczy, że „zjazd nastapi w momencie planowanego wyjścia z inwestycji’? Czyżbyś zamierzał spieniężyć wszystko jednego dnia? A jeśli zakładasz, że zgromadzone środki będą Ci potrzebne przez dłuższy okres czasu i będziesz wyjmował stopniowo przez kolejne 15-20 lat (np. na emeryturze) to nawet jeśli zjazd taki nastąpi to dotknie Ciebie tylko w niewielkim stopniu.

    Przeczytaj na temat reguły 4% w komentarzach pod tym artykułem.

    Ostatnio edytowano 2 miesięcy temu przez floridian
    Marx

    tak masz racje, niepotrzebnie zalozylem, ze wyjscie z inwestycji bedzie od razu. Stopniowe sprzedawanie aktywow rozklada ryzyko na wiele lat

    Ula

    Czy tu zachodzi takie ryzyko , że zakładając ten „zjazd ” powiedzmy o 50%, kiedy to każdy 1mln kurczy się do 500 tys , wtedy zakładana kwota wypłat w wysokości 4% nadal zachodzi i procenty jak najbardziej się zgadzają , tyle że nominał juz nie. Co może nie zaspokajac zakładanych wydatków? . Powiedzmy krotkoterminowo wypłaty musimy podnieść do 8% zgromadzonych środków co automatycznie będzie zmniejszalo pracujący kapital. Przy założeniu ,że inwestycje to jedyne źrodło finansowania może się zdarzyć taka sytuacja. Piszę o tym dlatego , że 100% akcji ciągle jawi mi się jako nadmierne ryzyko vs równie ogromna szansa.

    floridian

    Ula, problem jest w tym, że należy wyjmować te 4% w czasie zjazdu bo zwiększenie wypłaty do 8% w niekorzystnym momencie zniszczy Twój portfel bezpowrotnie. Oznacza to, że przy następnej hossie możesz nie odrobić już strat. Procent powinien być ten sam, przy zmiennej sumie. 4% daje nam więcej w czasie hossy i mniej w czasie bessy. Trudno, ale kiedy akcje spadną o 50% wtedy trzeba zacisnąć pasa.

    Z drugiej strony, jesli w portfelu masz aktywa takie jak spółki dywidendowe i obligacje, które produkują dochód (założmy 4% w normalych warunkach) to w czasie bessy kiedy akcje stracą 50% dalej możesz mieć identyczny dochód z dywidend i odsetek bez wyprzedaży aktywów. Wtedy jednak musimy założyć, że firmy nie obniżą płaconych dywidend. Np. w ubiegłym roku firma Exxon Mobil pomimo miliardowych strat stojąc u progu bankructwa postanowiła utrzymać wysoką $3,48 (6%) dywidendę, która w trakcie covidowej masakry po spadku ceny akcji wzrosła do 11%.

    Ostatnio edytowano 2 miesięcy temu przez floridian
    Ula

    Ok. Rozumiem. Chciałam uniknąć Etfów dystrybuujacych na rzecz akumulujacych , chyba jeszcze przemyśle . Wolę obligacje. Stąd też jeśli już akcje ,to typu BRK . Uczę się i staram zrobić listę zakupów , zanim udam się na owe zakupy . Zanim to zrobię to i tak będę pytać ,czy aby zbyt wyrywna nie jestem. Dziękuję Floridian za wyjaśnienie.

    Piotrek

    Cześć Mateusz,
    po krótkiej przerwie nadrabiam zaległości w Twoich tekstach. Temat poduszki to chyba wątek w którym najmniej się zgadzamy. Do obecnego tekstu mam również trochę uwag, chociaż chyba jednak mniej kluczowych niż do poprzedniego o poduszce.
    1) Zacznę od kryteriów dotyczących poziomu wysokości poduszki. Jednym z kryteriów do „trzymiesięcznej” poduszki dałeś zdrowie. Tylko co z tego jak dziś jesteśmy zdrowi, a „jutro” nasze zdrowie się posypie i do tego nie mamy UoP z płatnym L4? Rozumiem, że jak ktoś choruje przewlekle to ma wyższe koszty miesięczne, ale w takim przypadku wydatki na leki należy po prostu uwzględnić w comiesięcznych wydatkach (liczonych jako średnia z 12 miesięcy). Jak zakładamy, że zawsze będziemy zdrowi to możemy też założyć, ze nigdy nie stracimy pracy 😉

    To samo dotyczy auta. Szczególnie jeżeli dla kogoś auto jest niezbędne do życia / pracy. Dziś rzadko się psuje, a jutro ktoś nam go skasuje albo jednak zacznie się psuć.

    Ogólnie przy definiowaniu poduszki raczej powinniśmy myśleć trochę bardziej pesymistycznie, bo właśnie na takie scenariusze buduje się poduszkę czy ustala poziom bezpiecznej części portfela.

    2) IKE Obligacje:

    Jestem świadom, że PKO BP umożliwia prowadzenie konta IKE Obligacje, ale ze względu na długi czas upłynniania środków jest ono chyba najgorszym pomysłem na prowadzenie „poduszki” o jakim słyszałem.

    Wystarczy np 1-2 miesięczne wydatki trzymać w bardziej dostępnej formie (zwykły ROR czy inny rachunek oszczędnościowy), a resztę pakować w IKE Obligacje. Oczywiście przy scenariuszu poduszki 6-12 miesięcznej i połączonej z bezpieczną częścią portfela.

    3) Aspekt psychologiczny. Tego chyba mi najbardziej zabrakło. Rozumiem wszystkie symulacje, wyliczenia, czy informację ile to lat S&P skończył na plusie (o tym też za chwile). Ale odłożona odpowiednia kwota w bezpiecznej formie (najlepiej takiej, która nominalnie nie traci) daje po prostu duży komfort psychiczny. Często dużo więcej warty niż dodatkowy 1pp zwrotu z inwestycji.

    4) I wspomniany S&P500. W pierwszej części tekstu kilka razy wspomniałeś o tym, że w zdecydowanej większości lat indeks ten kończył na plusie, żeby potem w symulacjach użyć polskiego WIGu i indeksu obligacji, który nie jest łatwo dostępny dla inwestorów indywidualnych (chyba, że polecasz używanie funduszy, ale o to Cię raczej nie podejrzewam). Zabrakło mi tutaj spójności.

    I żeby nie było, że tylko krytykuje. Zgadzam się, że z główną tezą wpisu. Nie zawsze warto czekać aż uzbieramy docelowy poziom poduszki bezpieczeństwa. Osobiście bym sugerował odłożyć sobie małą poduszkę np w wysokości 1 miesięcznych wydatków, a potem nadwyżki finansowe dzielić w jakiejś proporcji między poduszkę (bezpieczną część) a inwestycje.
    Pozdrawiam,
    Piotrek

    Marcin

    Hej, dzięki za artykuł i w ogóle za Twoją pracę 🙂 Dzięki serii o ETF-ach i portfelach emerytalnych właśnie przygotowuję swój pierwszy portfel na IKE/IKZE.

    Co do bieżących oszczędności to wydaję mi się, że pierwszy portfel z wpisu „W co zainwestować 10 tysięcy złotych? Pierwszy portfel inwestycyjny” spełnia warunki podejścia z wbudowaną poduszką finansową w portfel. Jeśli dobrze rozumiem, mógłbym w PKO kupować obligacje detaliczne 10-letnie, a np. w mBanku jakiegoś ETF-a na akcje.Moje pytanie to czy jest jakaś alternatywa dla kupowania obligacji skarbowych w PKO np. w postaci ETF-a na obligacje, które mógłbym kupować w mBanku? ETF-y na obligacje jednak mają wahania cen, więc pytanie czy nadają się do przechowywania poduszki?

    Piotrek

    Cześć,
    obligacje notowane na rynku to zupełnie inny produkt niż obligacje detaliczne oferowane przez PKO BP. Mateusz wydał o tym kilka artykułów, polecam się zapoznać (szczególnie ten https://inwestomat.eu/dlaczego-ceny-funduszy-etf-na-obligacje-zmieniaja-sie-dynamicznie/). Według mnie to ciężko traktować je zamiennie, szczególnie w kontekście poduszki finansowej.
    Na ten moment nie ma żadnego ETFa na polskie obligacje (są tylko na zagraniczne), ale taki ma pojawić się w ciągu najbliższych kilku tygodni – trwa dogrywanie ostatnich szczegółów.