You are currently viewing Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury?

Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury?

Uspokajamy portfolio przed emeryturą.

Wśród czytelników mojego bloga i uczestników naszej grupy na Facebooku jest bardzo wiele osób, które posiadają w swoich długoterminowych portfelach inwestycyjnych przynajmniej 80% akcji. Choć według Warrena Buffeta jest to optymalna metoda pasywnej alokacji kapitału, bo radzi on przeciętnemu Amerykaninowi inwestować w 90% w indeks największych spółek amerykańskich S&P500, a tylko w 10% w krótkoterminowe obligacje skarbowe, to rodzi ona pytanie: jak długo inwestor powinien tak działać? W tym wpisie opowiem Ci jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury, czyli jak optymalnie zarządzać jego składnikami wraz z upływem czasu i zbliżaniem się do wieku emerytalnego lub wieku, w którym chciałbyś przejść na przyspieszoną emeryturę.

Jest to temat niezwykle ciekawy, a aby w ogóle zacząć pisać ten artykuł spędziłem ponad tydzień „nosem w liczbach”, dokonując symulacji przeszłych rezultatów (czyli tzw. backtestingu) różnych portfeli inwestycyjnych. Na potrzeby wpisu opiszemy tu inwestowanie z perspektywy Amerykanina, który comiesięcznie przez 40 (lub więcej) lat kupuje S&P500 i długoterminowe obligacje skarbowe skarbu Stanów Zjednoczonych. Dlaczego nie używam danych dotyczących polskiej giełdy? Bo jej „obecna wersja” istnieje od dosyć niedawna (niecałych 30 lat), a więc brakuje solidnych danych do podobnej analizy długoterminowego inwestowania. Pierwszym elementem przekazu tego wpisu będzie to, że pewne prawidłowości i zależności między akcjami, a obligacjami (zwłaszcza skarbowymi) są uniwersalne i niezależne od kraju zamieszkania i inwestowania. Miłej lektury!

Podcast

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak optymalnie zarządzać portfelem inwestycyjnym w zależności od wieku.
  • Jak zmieniać proporcje portfela w zależności od wieku, a szczególnie zbliżając się do emerytury.
  • Jakie strategie emerytalne okazały się optymalne w przeszłości.
  • Dlaczego eksperci zmieniają proporcje mechanicznie („na sztywno”), choć nie jest to wcale najlepsza droga do bezpiecznego oszczędzania i inwestowania.

Jak zmieniać skład portfela w zależności od wieku?

Sposób alokacji środków pomiędzy akcje i obligacje jest odwiecznym i jednym z największych problemów inwestora długoterminowego. Z jednej strony większość ekspertów i guru rynku finansowego radzi zawsze (lub przynajmniej do pewnego wieku, zwykle 60 lat) mieć przynajmniej 50% kapitału w akcjach. Z drugiej strony ciężko jest znaleźć twarde i niezbite dowody empiryczne na to, że pewna określona strategia alokacji kapitału absolutnie dominuje nad wszystkimi innymi. We wpisie, który właśnie czytasz pozwolę sobie na dokonanie kilku uproszczonych założeń, o których chciałbym napisać już na samym początku, mianowicie:

  • Z jednej strony nie powinno się starać przewidzieć przyszłości jedynie na bazie przeszłości, a z drugiej historia jest nauczycielką życia. Na potrzeby wpisu przeanalizujemy 40-letni okres lat 1979 – 2019, który założymy jako cykl życia przyszłego emeryta, będącego bohaterem symulacji. Istotnym jest tutaj zrozumienie, że wybranie każdego innego przedziału czasowego poskutkowałoby zupełnie innymi wynikami symulacji, ale taka już jest wada backtestingu i niewiele możemy z tym zrobić.
  • Symulacje zakładają zerowe koszty transakcyjne i idealny rebalancing miesięczny. Oznacza to, że inwestorowi udaje się równoważyć proporcje portfela w sposób nieosiągalny dla prawdziwego inwestora, do tego robiąc to za darmo (bez prowizji transakcyjnych). Tutaj należy zrozumieć, że niezależnie od realizmu symulacji naszą główną misją jest porównanie jej dla różnych strategii zmiany alokacji aktywów, a nie pokazanie realnej stopy zwrotu z każdej z nich co do 3 miejsc po przecinku.

Poza powyższymi uproszczeniami, kalkulacja będzie realistycznie bazować na przeszłych wynikach indeksu akcji oraz indeksu obligacji i z pewnością otworzy ona oczy niejednemu czytelnikowi, który bagatelizuje ryzyko wystąpienia kryzysów finansowych i innych przyczyn krachów na giełdzie. Zacznijmy od teorii alokacji aktywów, czyli od wyjaśnienia zasady „100 minus age”, którą od lat kierowali się zarządzający funduszami emerytalnymi na całym świecie.

Szczypta teorii od profesjonalistów

Choć towarzystwa emerytalne, fundusze inwestycyjne oraz profesjonalni doradcy mają odmienne poglądy na temat prowadzenia portfeli to w jednym są niemal w 100% zgodni. Im starszy jest oszczędzający, tym więcej środków powinien lokować w aktywach mniej zmiennych od akcji, np. w obligacjach. Dodałbym tutaj, że poza wiekiem ważny jest plan emerytalny, a więc bardziej zasadnym dla mnie pytaniem, które każdy z nas powinien sobie zadać jest nie „ile zostało mi lat do osiągnięcia wieku emerytalnego?”, a raczej „za ile lat chciałbym przestać pracować?”. Czuć w tym domieszkę FIRE, czyli osoby, która planuje przejście na wcześniejszą emeryturę, ale większość z nas będzie chciała po prostu mądrze mnożyć swoje środki. Niezależnie od celu inwestycyjnego, eksperci zwykle polecają plan „100 minus age„, którego sposób alokacji aktywów przedstawię poniżej:

Wiek

Udział akcji w portfelu

Udział obligacji w portfelu

21-30

80%

20%

31-40

70%

30%

41-50

60%

40%

51-60

50%

50%

61-70

40%

60%

71 i więcej

30%

70%

Co myślę o powyższej alokacji środków w portfelu inwestora? Przyznam, że nigdy nie byłem fanem „100 minus age rule” i w tym wypadku nic się ostatnio nie zmieniło. Uważam tę zasadę za sub-optymalną, gdy myślimy w kontekście inwestora długoterminowego chcącego budować pasywny portfel inwestycyjny. Podkreślam tutaj słowo „pasywny”, bo przeciętny inwestor poza dokonywaniem równoważenia proporcji portfela nie powinien specjalnie martwić się tym po jakich cenach kupuje akcje lub ETF-y do portfela, tak długo jak dokonuje tego w każdym miesiącu przez wiele lat.

Dlaczego osobiście nie przepadam za redukcją udziału w akcjach zależną jedynie od wieku? Odpowiedź jest bardzo prosta: bo każdy inwestor jest inny i posiada własną, unikalną tolerancję na ryzyko i zdefiniowany przez siebie horyzont inwestycyjny. Jak wobec tego kontrolować proporcje aktywów w swoim portfelu w kontekście zbliżania się do emerytury? Zacznijmy od szczypty backtestingu, sprawdzając jak radziły sobie portfele 100% akcji, 100% obligacji i wszystko pomiędzy tym w latach 1979-2019.

Kontrola ryzyka za pomocą obligacji

Zacznijmy od tego, że wybrany przeze mnie okres nie jest w historii inwestowania żadnym bardzo szczególnym czasem, a przedstawiam go ze względu na prostotę dostępu do danych. Wszystkie wykresy, które w tym wpisie zaprezentuję dotyczą inwestora, który dzieli swoje aktywa pomiędzy akcje z indeksu S&P500 (czyli np. kupuje ETF-a na nie) oraz obligacje skarbowe Stanów Zjednoczonych o najdłuższym terminie zapadalności, czyli 30-letnie US Treasury Bonds. Intuicyjnie każdy z nas wie, że akcje zwiększają zmienność portfela inwestycyjnego, a ta przez większość czasu będzie miała nań pozytywny wpływ, ale podczas recesji sprawi, że nasz portfel straci więcej od bardziej bezpiecznych wariantów.

Zależność tę doskonale widać na poniższym wykresie, na którym przedstawiam dane, których użyczył mi Jacek Lempart z bloga systemtrader.pl. Są one „wbudowane” w jego oprogramowanie do analiz strategii inwestycyjnych o takiej samej nazwie, jak blog i większość wykresów z dalszej części wpisu będzie bazować na tych samych danych. Narzędzie System Trader serdecznie polecam osobom, które chcą świadomie budować swoje portfele inwestycyjne, generując przebiegi podobne do poniższego:

Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury - portfele akcji obligacji rozne1

Wykres ten pozwala na wyciągnięcie wielu wniosków, z czego najważniejsze są poniższe:

  • W długim terminie im większy był odsetek akcji w portfelu, tym lepiej, ale są w tej regule pewne wyjątki, mianowicie:
    • Na minimach rynku akcji z marca 2003 roku portfel 100% akcji (nazwany na wykresie 100/0) zanurkował na tyle mocno, że kompletnie stracił 28 lat sukcesywnego budowania przewagi nad portfelami 90/10, 80/20 i 70/30.
    • Na kolejnych minimach z lutego i marca 2009 roku portfel 100% akcji zanurkował tak mocno, że z najlepszego w 2007 roku portfela stał się portfelem…najgorszym, który wyprzedzony został nawet przez portfel 100% obligacji (na wykresie nazwany 0/100).
    • Do powrócenia na szczyt i stania się z powrotem najlepszym portfeli wystarczyło mu 10 miesięcy, gdyż już w styczniu 2010 roku wrócił on na swoją pierwszą lokatę.
    • Po 45 latach oszczędzania i inwestowania inwestor w 100% akcje zrobiłby z sumarycznych wpłat w wysokości 540 000 dolarów aż 13 500 000 dolarów, czyli 25-krotność sumy wpłat.

Powyższemu wykresowi warto przyjrzeć się również w formie tabelarycznej. Otworzy ona mocno oczy na lokalne spadki i wzrosty na rynkach akcji i obligacji oraz na zależności między nimi.

Efekty zmiany proporcji składników

Czasami dane o wiele łatwiej jest mi prezentować w tabelach, ale jeszcze nigdy nie miałem na blogu przypadku, w którym przeniesienie danych z wykresu do tabeli robiłoby taką różnicę. W celu uproszczenia przekazu podzieliłem lata 1979-2019 na okresy 5 letnie, w których badam stopę zwrotu portfeli posiadających akcje i obligacje USA w różnych proporcjach. Przedstawione w tabeli dane odpowiadają tym z wykresu, który znajdziesz w poprzednim akapicie z tym, że tutaj uciąłem kilka początkowych lat. Zrobiłem to, bo horyzont 40-letni w zupełności wystarczy do naszych emerytalnych rozważań, co zresztą spostrzeżesz w tabeli, która bardzo fajnie pokazuje czego możesz się spodziewać po portfelu inwestycyjnym w zależności od rozłożenia aktywów:

Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury - długoterminowa stopa zwrotu1

Powyższa tabela z rozłożeniem pięcioletnich stóp zwrotu na portfele świetnie pokazuje „straconą dekadę” lat 1999-2008, której następstwem była wielka (i nadal trwająca) hossa lat 2009 – 2021+. Tabela zawiera też 40-letnie stopy zwrotu oraz to samo w ujęciu średniorocznym świetnie pokazujące, że w długim terminie inwestowanie w obligacje znacznie przegrywa z inwestowaniem w akcje. Może stąd pochodzi buffetowski pomysł portfela 90/10? Jeśli masz wrażenie, że coś celowo przemilczałem to masz rację.

Co w sytuacji jeśli przyszły emeryt prowadziłby portfel 100% akcji, ale musiałby przejść na emeryturę w latach 1999-2008, wypłacając w całości swoje zainwestowane środki? Właśnie z tego powodu napisałem ten wpis: uważam, że ryzyko inwestycji 100% w akcje jest dla przeciętnego inwestora zbyt wielkie, a może wręcz nieakceptowalne i warto pochylić się nad tym problemem, wykonując solidną analizę przypadku. Zacznijmy ją od najczarniejszego scenariusza, w którym emeryt musi wypłacić środki w środku szalejącego kryzysu finansowego.

Najczarniejszy scenariusz

Przed chwilą przedstawiłem Ci dowody na to, że w długim terminie portfel złożony w 100% z akcji radzi sobie zdecydowanie lepiej od swoich dopełnionych obligacjami alternatyw. W tym akapicie dowiodę, że wszystko zależy od momentu, w którym będziesz wychodzić ze swoich inwestycji, a zdarzały się już długie okresy, w których obligacje wygrywały z akcjami. Poniższa tabela dowodzi tego, że gdyby inwestor był na rynku w latach 1979-2008 to o wiele lepiej wyszedłby na… samych długoterminowych obligacjach skarbowych rządu USA. Zresztą sam zobacz:

Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury - emerytura w złym momencie1

Żeby nie zostać posądzonym o manipulację wspomnę jednak, że wystarczyły 2 kwartały, by inwestor 100% w akcje odrobił stratę do inwestora obligacyjnego, co zawarłem na poniższym wykresie, na którym zobaczysz portfele inwestorów 100/0 (same akcje) i 0/100 (same obligacje) w okresie dwóch kryzysów na giełdach, które wystąpiły między 1999, a 2010 rokiem:

Jak przygotowac portfel inwestycyjny do emerytury najgorsze lata na emeryture

Warto wspomnieć, że przedstawiam tu wartość portfela Amerykanina, który oszczędza i inwestuje 1000 dolarów miesięcznie od początku 1979 roku (od wieku 25 lat). Gdyby wybrał on wariant 100% akcyjny i z tego, czy innego powodu musiał przejść na przyspieszoną emeryturę w roku 2002 lub 2009 to mógłby takim krokiem zniwelować zyski z poprzednich kilku, a nawet kilkunastu lat. Pamiętaj więc, że kryzysy finansowe są naturalnym i periodycznym zjawiskiem, które w końcu prawie na pewno nadejdzie, więc warto się przed nimi zabezpieczać. Pozwól, że wyjaśnię Ci co w prostych słowach oznacza „zabezpieczać się przed kryzysami”. Według mnie są na to cztery możliwości:

  • [Opcja pasywnego inwestowania] Prowadzić całe życie portfel 70/30 pamiętając o rebalancingu, gdy akcje mocno potanieją i z 70% portfela staną się np. jego 65% lub gdy podrożeją, stając się jego 75%.
  • [Opcja zmiennej alokacji rodem z emerytalnych funduszy inwestycyjnych] Zmieniać proporcje akcje/obligacje wraz z wiekiem. Nie jest to pomysł fatalny, ale wg mnie daleko mu do optymalnego zarządzania portfelem.
  • [Opcja hybrydowa] Prowadzić przez większą część życia portfel 100/0, ale w pewnym momencie przesiąść się na stałe na portfel 50/50 i prowadzić go już do końca życia.
  • [Opcja aktywnego inwestowania] Aktywnie opuszczać rynek, gdy jest zbyt drogo i zaopatrzyć się w sporo cierpliwości, by na niego wrócić, gdy znów stanie się akceptowalnie tani.

Każda z powyższych strategii przygotowania przedemerytalnego portfela inwestycyjnego jest wg mnie lepsza niż zaniechanie i pozwolenie krachowi na giełdzie na zjedzenie naszych wieloletnich zysków z inwestycji. Zacznę od przyjrzenia się bliżej opcji pierwszej, czyli „reguły kciuka”, którą przez całe dekady żyły i nadal żyją emerytalne fundusze inwestycyjne.

Kiedy i jak zmniejszać udział akcji?

Doszliśmy właśnie do kluczowego pytania, które należy sobie zadać w miarę upływu czasu, czyli „kiedy i jak zmieniać proporcje swojego portfela inwestycyjnego?”. W polskiej i zagranicznej blogosferze finansowej oraz w dziełach publicystyki inwestycyjnej przeważa podejście „wiekowe”, wg którego wraz z wiekiem inwestor powinien stawać się coraz bardziej defensywny, w rezultacie zmniejszając udział akcji w swoim portfelu. Powyższa teza stoi w oczywistej sprzeczności z pomysłem Warrena Buffeta, by 90% swoich środków zawsze trzymać w indeksie akcji amerykańskich, a pozostałe 10% w obligacjach skarbu USA.

Powiedzmy, że inwestor zaczyna swoją przygodę z inwestowaniem w roku 1979, czyli po skończeniu 25 roku życia. Przed trzydziestką, czyli w latach 1979-1984 posiada on w portfelu 80% akcji i 20% obligacji, sukcesywnie redukując udział tych pierwszych i zwiększając udział tych drugich wraz z wiekiem. Na poniższym wykresie zobaczysz, że w ostatnich 40 latach uzyskałby w ten sposób wynik inwestycyjny podobny do inwestora, który 100% środków lokował w akcje, ale głównie dlatego, że w czasach dwóch dużych kryzysów finansowych trzymał 60%, a następnie tylko 50% środków w akcjach:

Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury - zmiana proporcji portfela z 80 do 40

Fakt, że emeryt prowadzący agresywny portfel zawierający 100% akcji osiągnął tylko nieznacznie lepszy wynik inwestycyjny od inwestora polegającego na zasadzie „100 minus wiek” jest tutaj jedynie przypadkiem. To świetny moment, by wspomnieć o przypadkowości w inwestowaniu i tym, że przeszłe rezultaty w żadnym wypadku nie zapowiadają, ani nie powinny służyć do prognozy tych przyszłych. Kolejne 40 lat może być zupełnie odmienne od tych minionych, więc ciężko jest budując plan polegać jedynie na tak małej próbce, jaką jest jeden kraj i jedynie okres 40 lat.

Analizując powyższy wykres można dostrzec kilka ciekawych fragmentów. Zacznijmy od roku 2003, w którym defensywny i od wielu lat posiadający maksymalnie 60% akcji portfel „80/20 i stopniowo do 40/60” wyprzedza lokalnie portfel 100% akcji. Podobne zjawisko obserwujemy w latach 2009 – 2013, w których defensywny portfel nieprzerwanie „jest górą” nad portfelem złożonym z samych akcji. Takich momentów jest więcej i tak naprawdę przy dowolnej większej „cofce” indeksów akcji obserwujemy podobne zjawisko. Póki co zostawmy ten temat i przejdźmy do rozdziału z analizą dwóch konkretnych portfeli inwestycyjnych.

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam jeszcze więcej przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu!

Sto procent akcji przez całe życie

Zacznijmy od wariantu ekstremalnego, czyli amerykańskiego ekwiwalentu jednego z portfeli startowych, które opisałem we wpisie „W co zainwestować 10 tysięcy złotych? Pierwszy portfel inwestycyjny„. Mowa tu o portfelu drugim, który składał się w 100% z funduszu ETF na indeks MSCI ACWI, zawierający spółki z całego świata. W tym przypadku ograniczymy się do Stanów Zjednoczonych, gdyż prezentowany tu portfel będzie zakładał inwestycję w indeks S&P500 w całym omawianym okresie 40-letnim. Zacznijmy od podkreślenia wysokiej zmienności takiego portfela, która jest jednocześnie jego największą zaletą, jak i największą wadą.

Wyniki inwestycyjne odważnego emeryta

Długo myślałem nad optymalnym przedstawieniem argumentu, który chcę Ci pokazać, decydując się w końcu na wykres słupkowy pokazujący liczbę miesięcy z określoną stopą zwrotu każdego z portfeli. Naszym głównym bohaterem będzie tutaj najbardziej zmienny portfel złożony z samych akcji, a skupimy się tutaj tylko na jego zmienności, a szczególnie na dużej liczbie miesięcy, w których wykazywał on wysoką zmienność. 40 lat (lata 1979-2019) podzieliłem na okresy miesięczne, a następnie podsumowałem każdy z portfeli akcje/obligacje w kontekście liczby miesięcy kończących się wynikiem w określonych granicach. Efekt mojej pracy zobaczysz na poniższym wykresie:

Jak przygotowac portfel inwestycyjny do emerytury miesiace zyskowne stratne1

Kolorami żółtym i pomarańczowym oznaczyłem miesiące o niskiej zmienności cen, czyli te, w których dany portfel zyskiwał lub tracił maksymalnie 2,5%. Portfel złożony w 100% z akcji „zaliczył” takich miesięcy jedynie 269 (na 480), czyli niewiele ponad połowę. Dla porównania, portfel 30/70 miesięcy o małej zmienności zanotował aż 361, czyli 75% całego okresu 40-letniego. Ciekawostką jest fakt, że portfel złożony z samych obligacji 30-letnich, oznaczony jako „0/100” miał spokojniejszych okresów jedynie 309, czyli niewiele więcej niż portfel czysto akcyjny.

Skupiając się na najlepszych miesiącach, czyli tych, w których portfele osiągały przynajmniej 5% na plusie, portfel 100% akcyjny jest zdecydowanym faworytem. Aż 88 miesięcy z wynikiem 5% na plus i więcej sprawia, że portfel ten w długim terminie pobija wszystkie inne. Ale każdy kij ma dwa końce, więc warto sprawdzić też liczbę miesięcy z wynikiem -5% i gorszym, w której portfel akcyjny również dominuje. Aż 44 miesiące z bardzo negatywnym wynikiem wobec jedynie 7 takich miesięcy w przypadku portfela 30/70 sugerują, że emocjonalny inwestor, lubujący się w harmonii i spokoju zdecydowanie nie powinien budować portfela opartego w większości na akcjach. Skoro portfel 100/0 jest tak mocny w długim terminie to jakie są jego największe wady? Ryzyko przejścia na emeryturę w niewłaściwym momencie, które omówię w kolejnych akapitach.

Przejście na emeryturę w 2000 roku

„A co jeśli moja emerytura wypadnie dokładnie w środku wielkiego kryzysu?” jest chyba najczęstszym argumentem przeciwko budowie i prowadzeniu portfela złożonego z samych akcji. Biorąc pod uwagę znaczące spadki wartości portfeli, które narysowałem na wykresach, które zaraz zaprezentuję, bardzo ciężko jest się temu pytaniu dziwić. Co by było gdyby inwestor posiadający 100% kapitału w akcjach amerykańskich musiałby przejść na emeryturę w 2002 roku, spieniężając je wszystkie? Odpowiedź znajdziemy na wykresie:

Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury - 100 procent akcji 2000 rok

Od maksimum wartości portfela zanotowanego we wrześniu 2000 roku do lokalnego minimum w październiku 2002 roku minęło lekko ponad rok, a portfel inwestora stracił wtedy na wartości ponad milion dolarów. Procentowo było to 40%, ale w powyższej symulacji bierzemy pod uwagę miesięczne dopłaty wynoszące 1000 dolarów, więc realnie było to bliżej 43% straty na portfelu. Dla osoby, która musi środki wypłacić byłaby to oczywiście katastrofa, ale nadszedł czas by zadać sobie kolejne ważne i bardzo zasadne w kontekście pytania z tytułu tego wpisu pytanie. Jaka jest szansa na to, że emeryt będzie potrzebował w jednej chwili całych zgromadzonych przez siebie środków i czy nie będzie on w stanie kilku lub kilkunastomiesięcznej straty zwyczajnie przeczekać? Wrócimy do tego pytania za chwilę, póki co skupiając się na kolejnym dużym kryzysie, który nadszedł raptem kilka lat po tym wyżej opisanym.

Przejście na emeryturę w 2008 roku

Przejście do analizy 2008 roku, w którym nastąpił kolejny krach na giełdzie jest jak materializacja powiedzenia „z deszczu pod rynnę”. Mogę tylko dodać, że cała pierwsza dekada XXI wieku nie rozpieszczała agresywnego inwestora, który biorąc do siebie słowa Buffeta zainwestował w większości w akcje. Może to być dla Ciebie zaskakujące, ale jego straty w latach 2008 i 2009 byłyby procentowo wyższe od tych z lat 2000-2002, wynosząc nie 40%, a ponad 50%. Dla ludzi o mocnych nerwach zostawiam wynik symulacji portfela złożonego w 100% z akcji amerykańskich z S&P500 w latach 2007-2010:

Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury - 100 procent akcji 2008 rok

Czy utrata 50% wartości portfela w ciągu 2 lat jest istotnym problemem dla emeryta? To pytanie, jakkolwiek śmieszne, ma swój ukryty sens, który wymusza wręcz wypisanie obiecanych w poprzednim podrozdziale przemyśleń. Przypomnę, że w latach 2000-2010 inwestor ma 50-60 lat, a dotychczas zainwestował pomiędzy 253 tys. dolarów (1 stycznia 2000 roku), a 373 tys. dolarów (1 stycznia 2010 roku). Czy wobec tego spadek wartości portfela z 3 mln dolarów do 1,5 mln dolarów powinien sprawiać mu mentalny problem? Owszem, ponieważ:

  • Inwestor między październikiem, a grudniem 2008 roku nie mógł znać przyszłości i wiedzieć, że za parę miesięcy kryzys się skończy, a akcje znowu zaczną przybierać na wartości. Z dużym prawdopodobieństwem nawet doświadczony inwestor postanowiłby gdzieś między 2008, a 2009 sprzedać dużą część lub wszystkie swoje akcje. O problemach związanych z psychiką inwestora napisałem już w „Psychologia inwestowania, czyli jak inwestować, by nie zwariować” i jeśli ciekawi Cię tematyka inwestowania to koniecznie przeczytaj ten wpis.
  • Nawet jeśli inwestor przetrwałby cały kryzys dalej inwestując w akcje to jakakolwiek większa potrzeba (z drugiej strony kto potrzebuje „nagle” 1,5 mln dolarów? :P) sprawiłaby, że zmuszony byłby do spieniężenia swoich akcji „w dołku”. Oczywiście z perspektywy końca 2008 roku nie miał żadnej możliwości, by wiedzieć, że był to „dołek”.
  • Każdy, kto wziął do siebie zasadę Warrena Buffeta, stanowiącą „nigdy nie trać pieniędzy” może na sytuację spojrzeć dwojako:
    • Z jednej strony jestem 50% w dół od ostatniego szczytu.
    • Z drugiej strony po 29 latach inwestowania z moim 1 500 000 dolarów (w dołku roku 2008) stale jestem jakieś 420% na plus (nie licząc inflacji), więc może nie jest tak źle?

Na tym chciałbym zakończyć opis skrajnie agresywnego portfela 100% akcji, płynnie przechodząc do jego hybrydowej alternatywy, czyli najpierw 100/0, a potem, od pewnego wieku już 50/50 pomiędzy akcjami, a obligacjami. Przeanalizujmy historyczne zachowanie takich portfeli dla różnych momentów przejścia.

Sto procent akcji tylko do pewnego wieku

Jednorazowy „switch” strategii inwestycyjnej jest (zaraz po zasadzie „100 minus age”) najczęściej stosowanym podejściem do długoletniego inwestowania. W omawianym przypadku inwestor będzie dokonywał jednego z trzech przejść z trybu agresywnego w tryb defensywny:

  • 100% akcji do 40 roku życia (czyli 15 lat), a następnie 50% akcji i 50% obligacji.
  • 100% akcji do 50 roku życia (czyli 25 lat), a następnie 50% akcji i 50% obligacji.
  • 100% akcji do 60 roku życia (czyli 35 lat), a następnie 50% akcji i 50% obligacji.

Fakt, że największe „dołki” w postaci kryzysów przypadły w latach 1979-2019 akurat bliżej końca, niż początku okresu (lata 2000-2010) pozostaje tu nie bez znaczenia. Jest to główny powód ku temu, że wszystkie z powyższych 3 strategii poradziły sobie w omawianym okresie bardzo podobnie. Zresztą sam zobacz:

Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury - wygaszanie portfela w wieku2

Jak już wspomniałem – powyższa zbieżność końcowych wyników wszystkich trzech strategii to raczej przypadek, niż jakakolwiek reguła, ale warto zaobserwować też fakt jak ich stopa zwrotu przypomina tą „czystego” 100% akcji, narysowanej kolorem granatowym. Bardzo interesujący jest fakt, że każda z trzech strategii poradziła sobie w 40-letnim okresie prawie tak dobrze jak czysta strategia akcyjna, sprawiając, że inwestor z wkładu wynoszącego niecałe pół miliona dolarów, w momencie przejścia na emeryturę osiąga ponad 7 milionów dolarów. Omówmy pokrótce każdy z trzech wyżej przedstawionych wariantów z zastrzeżeniem, że zależą one w pełni od historycznej sytuacji na giełdach i szansa, że ich efekty powielą się jest marginalna.

50/50 trochę za wcześnie (40 lat)

Eksperci w dziedzinie budowy i prowadzenia portfela inwestycyjnego, słysząc o planie przejścia z 100/0 akcji na 50/50 akcji/obligacji już w wieku 40 lat, powiedzą, że jest to za wcześnie. Pisząc te słowa mam na myśli osobę chcącą pracować, oszczędzać i inwestować aż do osiągnięcia wieku emerytalnego, wynoszącego 65 lat, a nie kogoś dążącego do FIRE (jest to ruch zrzeszający osoby dążące do osiągnięcia finansowej niezależności, o którym przeczytasz we wpisie „Dlaczego odkładam 70% z każdej wypłaty? Ruch FIRE„). Jest to bardzo istotne, jako, że „wiek emerytalny” nie dla każdego będzie oznaczał 65 lat, jednak w omawianym przykładzie taki właśnie będzie plan inwestora. Zobaczmy jaki efekt na portfel inwestycyjny będzie miało wczesne przejście z portfela 100/0 na portfel 50/50:

Jak przygotowac portfel inwestycyjny do emerytury 1979 1999

Co da się wyczytać z powyższego wykresu? Inwestor trzymał 100% środków w akcjach z S&P500 do końca 1994 roku, a więc przez pierwsze 15 lat swojego inwestowania. Sprawiło to, że z wpłaconych na giełdę 192 000 dolarów „zrobił” 634 000 dolarów, co świadczy o naprawdę niezłej koniunkturze na giełdzie. W roku 1995 inwestor przenosi połowę majątku na amerykańskie obligacje długoterminowe i od tego momentu sztywno trzyma proporcję 50/50, co sprawia, że w kolejnych 5 latach jego portfel rośnie znacznie wolniej od inwestora agresywnego.

Czy wczesne przejście na 50/50 było zatem błędem, czy nie? Inwestor, dzięki 50% swoich środków w obligacjach skarbowych, znacznie zredukował zmienność swojego portfela inwestycyjnego, a komponenta akcyjna dalej przynosi bardzo solidny wzrost, pozwalając inwestorowi na osiągnięcie pułapu 1,5 mln środków już w roku 1998. Czy inwestor jest zatem „przegrany” i powinien zazdrościć swoim agresywnym odpowiednikom w postaci osób czekających na zmianę proporcji portfela do 50-tki i 60-tki? Sprawdźmy to.

50/50 w czas (50 lat)

Przejście w tryb 50/50 nazywam „w czas”, ponieważ jest to wg teorii „100 minus wiek” właściwy moment na przejście w tryb 50% akcji, 50% obligacji. Zauważ, że w naszym przypadku nie trzymamy się tej teorii, bo inwestor działa na rynku bardzo agresywnie, posiadając 100% akcji w portfelu aż 25 lat, by następnie zmienić proporcje portfela na 50/50. Okazuje się, że jego 50 urodziny wypadają w roku 2004, co jest nieco niefortunnym momentem, bo wypada pomiędzy dwoma dużymi kryzysami. Wymusza to sytuację, w której inwestor sprzedaje swoją część akcyjną jeszcze przed jej całkowitym odzyskaniem wartości, co w perspektywie lat 2004-2007 wygląda nieoptymalnie. Z drugiej strony… zobacz który portfel góruje nad innymi pod koniec roku 2009:

Jak przygotowac portfel inwestycyjny do emerytury 1979 2009

Przeszłość nie definiuje przyszłości i fakt, że inwestor „wstrzelił się” akurat w dołek pomiędzy dwoma kryzysami był w tamtych czasach nie do przewidzenia. Za kilka rozdziałów przedstawię Ci też metodę bardziej aktywnej alokacji kapitału, która nie będzie zależeć od wieku, a od wyceny spółek na giełdzie, w której inwestor będzie uciekał z rynków „gdy drogo”, wracając na nie „gdy znowu tanio”. Warto zauważyć też, że przejście w tryb 50/50 w wieku 40 lat dało finalnie bardzo podobne wyniki, co powyższe, ale w wieku 50 lat. Spójrzmy teraz jak poradziłby sobie portfel emeryta, który w 50/50 przeszedł trochę za późno, czyli dopiero w wieku 60 lat.

50/50 trochę za późno (60 lat)

Teoretycy budowy portfela inwestycyjnego będą zgodni: wiek 60 lat to znacznie zbyt późno na przełączenie się w bezpieczny tryb 50% akcji i 50% obligacji, z czym poniekąd się zgadzam. Niezależnie od historii z lat 1979-2019, która pokazuje, że taka strategia wypadałaby całkiem dobrze spróbuj wyobrazić sobie takie przejście np. w roku 2002 lub 2008, czyli na samym dnie rynków akcji. Nie przedstawię tego na wykresie, ale uwierz mi, że byłoby to dla Twojej strategii inwestycyjnej fatalne w skutkach i choć inwestor zna tylko lewą stronę wykresu to nie bez powodu eksperci radzą zmniejszać udział akcji na wiele lat przed emeryturą. Redukując akcje w portfelu z 100% do 50% na pięć lat przed emeryturą tak naprawdę zakładasz się z rynkiem, że w na 10-15 lat przed emeryturą nie będzie dołka wielkiego kryzysu. Wróćmy do omawianej sytuacji, czyli przedstawienia wszystkich wariantów przejścia w 50/50 na jednym wykresie w latach 2000-2019:

Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury - ostatnie 20 lat2

Do jakich wniosków doszedłem analizując powyższy wykres? Przede wszystkim takich, że wszystkie cztery strategie (100/0 do końca oraz 50/50 w wieku 40/50/60 lat) przyniosły bardzo podobne efekty końcowe. Strategie zejścia w 50/50 akcji i obligacji „rządziły” w latach 2008-2012 oraz 2014-2016, czyli gdy na giełdach działo się przeciętnie lub gorzej. Z oczywistych względów w czasach giełdowego prosperity strategie hybrydowe znacznie traciły wobec portfela 100% akcji, a w rezultacie wszystkie z nim przegrywały. Czy to oznacza, że warto prowadzić portfel 100% akcji przez całe życie i nie przejmować się tymczasowymi dołkami? To zależy, ponieważ:

  • Fakt, że „dołki” na giełdzie były w latach 1979-2019 tymczasowe, trwając maksymalnie kilka do kilkunastu kwartałów nie oznacza, że w przyszłości będzie tak samo.
  • Pokaż mi inwestora, który obserwując jak jego oszczędności topnieją o 50% od szczytu nie sprzeda choćby części akcji. Aktywne inwestowanie bez znajomości tematu jest naprawdę złym pomysłem, więc domyśl się jak to się skończy.
  • Symulacja pomija koszty transakcyjne, a rebalancingu tutaj było bardzo dużo (praktycznie co miesiąc). Sprawia to, że strategie łączone wyglądają nieco lepiej niż byłoby to w rzeczywistości.
  • Najważniejszy wniosek: wszystkie portfele złożone przynajmniej w części z akcji pokonały portfel 100% obligacji. Sądząc po obecnych stopach procentowych będzie tak również w przyszłości, a więc długoterminowo podstawą portfela powinny być akcje, a nie obligacje.

Myślę, że na tym powinniśmy zakończyć analizę portfeli, które proporcje zmieniają w zależności od wieku, płynnie przechodząc w taki, który aktywnie alokuje środki w zależności od tego, czy na giełdzie jest drogo, czy tanio.

A może aktywna zmiana proporcji portfela?

W aktywnej alokacji aktywów ukryte jest naprawdę wiele problemów. Po pierwsze: czy istnieje jakieś obiektywne kryterium do oceny, czy rynki są drogie, czy tanie? Korzystając z historii giełdy amerykańskiej można wnioskować, że z bańką spekulacyjną mieliśmy do czynienia, gdy wycena średniej spółki przekraczała wskaźnik C/Z (Ceny do zysku) około 30-krotnie, co zaraz zademonstruję Ci na wykresie. Z drugiej strony, w swoim magnum opus, książce „Inteligentny Inwestor”, Benjamin Graham wspomina o poziomie C/Z w okolicy 15 jako „drogim” lub „spekulacyjnym”. Z takim podejściem inwestor pasywny byłby „poza giełdą” przez bardzo dużą część okresu ostatniego 40-lecia, co na pewno nie byłoby optymalne dla jego inwestycji.

Na obronę guru inwestowania w wartość chciałbym wspomnieć, że nawet w miesiącach, w których średnia spółka z indeksu akcji notowana jest po cenie 30-krotnie przekraczającej jej roczny zysk netto (czyli z C/Z wynoszącym 30 i więcej), zwykle są na giełdzie pojedyncze spółki z o wiele niższym wskaźnikiem C/Z. Nie wyobrażam sobie ekspertów pokroju Grahama i Buffeta, by byli poza rynkiem, gdy ogół spółek na giełdzie jest wg nich drogi, więc opisywane przeze mnie podejście jest stworzone dla inwestora pasywnego, który na co dzień nie zajmuje się giełdą. Zacznijmy od sprawdzenia historycznych poziomów kontrowersyjnego i często bagatelizowanego (zwłaszcza przez giełdowy „nowy narybek”, a więc świeżych, często bardzo młodych inwestorów) wskaźnika C/Z dla giełdy amerykańskiej.

Historyczny wskaźnik C/Z dla S&P500

O wskaźniku C/Z (cena do zysku), czyli po angielsku P/E (price to earnings) pisałem już wielokrotnie, ale dla niewtajemniczonych jest to miara ceny akcji spółki lub indeksu do jej/jego zysku netto wypracowanego w ciągu roku. Po ludzku: C/Z w wysokości 15 oznacza, że przy obecnych zyskach utrzymanych w kolejnych latach, inwestycja w spółkę zwracałaby się przez 15 lat. Osobiście nie przepadam za inwestowaniem w spółki, których C/Z jest wyższe od 20, a wyjątek robię tylko dla spółek małych lub spółek o dużym potencjale do wzrostu. Sprawdźmy wykres historycznego wskaźnika C/Z dla największych spółek amerykańskich z indeksu S&P500, czyli części akcyjnej, w którą inwestuje inwestor, o którym piszemy:

Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury - historyczne CZ indeksu S&P500

Historyczne C/Z indeksu S&P waha się przez 90% czasu pomiędzy 10, a 30, zaś tylko w nielicznych okresach dekoniunktury (i/lub drogich akcji) rosło ono powyżej 30. Gdybyśmy zastosowali kryterium „sprzedawaj akcje, gdy C/Z indeksu przekroczy 25” robilibyśmy to zbyt często i czasami musielibyśmy wrócić na rynek raptem po 2-3 miesiącach. W moich symulacjach dużo lepsza okazała się liczba 27 (+/-5% bezwładności z obydwu stron), która zapewniła, że okresów, które możemy nazwać „drogimi” było w 40-letnim okresie tylko trzy. 

Przejście na 50/50 gdy rynki są drogie

Dokonując obliczeń założyłem, że inwestor będzie postępował następująco:

  • Będzie prowadził portfel 100% akcji do momentu, gdy wskaźnik C/Z średniej spółki z indeksu (a więc C/Z całego indeksu) nie wzrośnie powyżej 27.
  • Następnie przesiądzie się na:
    • Wariant 1: portfel 50/50.
    • Wariant 2: portfel 0/100, czyli 100% obligacji skarbowych 30-letnich.
  • Inwestor wróci do akcji dopiero gdy te przekroczą od góry C/Z 27, czyli wskaźnik C/Z spółek spadnie poniżej 27 (tutaj w prawdziwym świecie sugeruję wprowadzić nieco histerezy, wracając do akcji dopiero przy przekroczeniu wartości 25 „od góry”).

W praktyce oznaczałoby to, że inwestor musiałby „ewakuować się” z rynku akcji, a potem do niego wracać w następujących 5 momentach:

Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury - CZ powyzej 27 tabela

Na papierze wygląda to kiepsko, bo ucieczka w 1998 roku wykonana byłyby o wiele za wcześnie. Indeks S&P500 rósł bowiem między 03.1998, a 09.2000 roku o kolejne 51% (!!). O wiele lepiej nasz algorytm wyczuł sytuację w czerwcu 2008, który był absolutnym szczytem rynku akcji w tamtym roku, a później byłoby tylko gorzej. Co ciekawe, obecnie (czyli na początku 2021 roku, ale też przez cały 2020 rok) byliśmy na poziomie C/Z rynku amerykańskiego, który nakazywałby emerytowi ponownie sprzedać akcje i przesiąść się na obligacje. Poniekąd z tego powodu wykonałem manewr ucieczki z akcji w październiku 2019 roku, który opisałem w pierwszym wpisie portfelowym w historii bloga, czyli w „W co można inwestować pieniądze? Omówienie klas aktywów inwestycyjnych„. Oto jak sprawdziłaby się strategia emerytalna oparta nie o wiek, a o wycenę rynków finansowych dla wariantu „ucieczka w portfel 50/50”:

Jak przygotowac portfel inwestycyjny do emerytury aktywna alokacja CZ 271

Dla osób, które (podobnie jak ja) uważają, że powyższy wykres wygląda zbyt pięknie, by był on prawdziwy wspomnę, że poziomy C/Z były w latach 2000-2010 publicznie znane i przez większość inwestorów ignorowane. Defensywny inwestor, który pozornie zrobiłby błąd w roku 1998, uciekając z rynku akcji o 2 lata „zbyt wcześnie”, niecałą dekadę później zdołałby z niego wyjść w odpowiednim momencie, osiągając po 40 latach łączny zysk o 55% wyższy niż portfel złożony w 100% z akcji. Jeszcze prościej będzie to pokazać na liczbach: cierpliwy i strachliwy, gdy akcje są drogie, inwestor z zainwestowanego 0,5 mln dolarów zrobiłby po 40 latach 12,65 mln dolarów. Przypomnę, że agresywny inwestor akcyjny osiągnąłby imponujące 8 mln dolarów, co w świetle powyższej kwoty byłoby wynikiem bardzo kiepskim. Co jeśli zamiast w 50% akcji i 50% obligacji uciekalibyśmy przy drogich akcjach w 100% obligacji?

Przejście na 0/100 gdy rynki są drogie

Na sam koniec części symulacyjnej wpisu chciałem zostawić Ci bonus w postaci przebiegu zmian wartości portfela inwestora skrajnie strachliwego. Przez powyższe rozumiem osobę, która w momencie, gdy na rynkach jest drogo (C/Z>27) uciekałaby w portfel w 100% złożony z obligacji skarbowych (albo po prostu „nie z akcji”). Swoją drogą jest to bardzo podobne do klasycznego podejścia wartościowego, które opisywał w „Inteligentnym Inwestorze” Benjamin Graham. Oto przebieg zmian wartości majątku inwestora, który przełączałby się między portfelem 100% akcji na portfel 100% obligacji, gdy tylko te pierwsze stawałyby się dla niego za drogie:

Jak przygotowac portfel inwestycyjny do emerytury same obligacje gdy akcje drogie1

Jeśli imponował Ci zwrot inwestora, który z 100% akcji uciekałby w 50%/50% to porównaj wykres różowy z wykresem granatowym na rysunku powyżej. 17,53 miliona przyniosłoby cierpliwe czekanie na kryzys, gdy akcje stają się drogie, okupione niekiedy wieloletnim trzymaniem na rachunku samych obligacji, podczas gdy inni inwestorzy cieszyliby się eksponencjalnym, często euforycznym wzrostem cen akcji. Mawiają, że „ten się śmieje, kto się śmieje ostatni”, a inwestor „przełączający” alokację swojego portfela bazując na C/Z z pewnością należałby do osób śmiejących (a właściwie cieszących) się oglądając końcowy stan swojego portfela.

Oczywiście jest to hipotetyzowanie i nie wiadomo jak rynki będą zachowywać się w przyszłości. W momencie, gdy C/Z wyższe od 30 faktycznie stałoby się nową normalnością (w co wątpię, ale nie wykluczam), ucieczka w 100% obligacji przy niskich stopach procentowych mogłaby się okazać dla portfela prawdziwie zabójcza. Jakie mam wobec tego sugestie dla przyszłego emeryta, który chciałby nieco uspokoić portfel, nie redukując jego potencjału do zarabiania pieniędzy zbyt mocno? Pora na rozdział, w którym opiszę jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury.

Jak przygotować portfel do emerytury? Praktyczne kroki

Niezależnie który schemat zmian proporcji portfela (o ile którykolwiek) wybierzesz, warto jest zatrzymać się na chwilę i ustalić swój plan przedemerytalnej kontroli portfela. Moim zdaniem każdy inwestor, który podchodzi poważnie do inwestowania długoterminowego powinien podjąć następujące kroki:

  1. Przede wszystkim zastanów się w jaki sposób będziesz korzystał ze zgromadzonych środków po przejściu na emeryturę. Osoba, która wypłaci je jednorazowo powinna prowadzić portfel o wiele bardziej defensywnie, niż ta, która środki chce wypłacać w niewielkich ratach przez wiele lat.
  2. Zbadaj obecny skład swojego portfela i zamodeluj go tak, byś czuł się w każdej sytuacji komfortowo. Może i historia udowadnia, że 100% akcji radzi sobie w długim terminie lepiej od reszty pasywnych portfeli, ale istotne jest rozumieć zagrożenia związane z posiadaniem stu procent środków w akcjach. Jeśli nie znasz siebie na tyle, by być pewnym, że w momencie wielkiej paniki i osunięcia rynku o 50% od szczytu nie sprzedasz swoich akcji to lepiej unikaj portfela 100/0.
  3. Ustal schemat zmian proporcji swojego portfela. Sugerowałbym zrobić to w następującej kolejności:
    1. Aktywnie czy pasywnie. Jeśli na inwestowanie poświęcasz kilka-kilkanaście godzin rocznie to „zabawa” w sprawdzanie wskaźnika C/Z giełdy może być ponad Twoje siły i czas. W takim wypadku dokonuj alokacji pasywnej, a więc:
      1. Albo zmieniaj proporcje portfela wraz z wiekiem. Patrz: metoda „100 minus wiek”.
      2. Albo prowadź portfel 100% akcji do pewnego wieku, następnie przechodząc w portfel 50/50. Zastrzegę jeszcze, że można tę strategię ulepszyć, przekładając moment przejścia w 50/50 tak długo, jak rynki nie staną się drogie.
    2. Jeśli jednak wybrałeś aktywne zarządzanie proporcjami portfela to poważnie przemyśl przy jakim wskaźniku będziesz wychodził z rynku akcji i czy uciekniesz w 50/50, czy 0/100. A może coś pomiędzy? Dobrze przemyśl też kryteria powrotu na rynek akcji, zastanawiając się na przykład, czy nie jesteś zbyt blisko emerytury, by wracać na rynek.

Przedstawiłem Ci sporo teorii, ale warto bym napisał też o swoim własnym planie emerytalnego uspokojenia swojego portfela inwestycyjnego. Na sam koniec wpisu zostawię Ci kilka linijek o moim pomyśle na emeryturę (tę właściwą, a nie przyspieszoną!).

Jak sam przygotowuję swój portfel do emerytury?

W chwili, gdy piszę te słowa mam niespełna 32 lat, a więc jeszcze 33 lata do tej właściwej emerytury. Niezależnie, czy osiągnę swój cel w postaci przejścia na przyspieszoną emeryturę w wieku 40 lat, czy później to na pewno będę manipulował proporcjami portfela w zależności od cen akcji na giełdzie oraz od swojego wieku. Przypominam, że pomimo bycia autorem dość popularnej serii o ETF-ach jestem (mimo wszystko) inwestorem aktywnym i to, o czym napiszę zupełnie nie pasuje do pasywnej koncepcji prowadzenia portfela, ale może Cię zaciekawić. Oto moje kryteria zmiany proporcji portfela opisane w najprostszy możliwy sposób:

  • Gdy rynki akcji będą tanie (mierzę C/Z dla S&P500 podobnie jak robi to inwestor w tym wpisie), czyli średnia spółka notowana będzie ze wskaźnikiem C/Z niższym od 12 to – niezależnie od wieku – zamierzam mieć 100% kapitału w akcjach. Swoją drogą – ciekawe, czy kiedykolwiek podczas mojego życia wystąpi jeszcze taka sytuacja.
  • Gdy rynki akcji będą wyceniane umiarkowanie (C/Z indeksu S&P500 między 12, a 25) to będę prowadził portfel 80/20, gdzie 80% to globalne akcje (i ETF-y na nie), a 20% to:
    • [Przed 55 rokiem życia] Obligacje korporacyjne.
    • [Po 55 roku życia] Obligacje skarbowe.
  • Gdy rynki akcji będą drogie, czyli C/Z indeksu S&P500 przekroczy 25 to:
    • [Przed 55 rokiem życia] Zredukuję udział akcji w portfelu do mniej niż 50%, upewniając się, że wyceny poszczególnych pozycji w moim portfelu stale są atrakcyjne (np. C/Z = 15).
    • [Po 55 roku życia] Zredukuję udział akcji w portfelu do mniej niż 25%, całą resztę lokując w zdywersyfikowanych obligacjach skarbowych i ETF-ach na nie.

To by było na tyle jeśli chodzi o mój plan prowadzenia portfela inwestycyjnego przed emeryturą. W przyszłości na pewno napiszę też wpis o prowadzeniu portfela już na emeryturze, do którego link znajdzie się w tym miejscu. Mam nadzieję, że artykuł się podobał i dał Ci do myślenia w kontekście prowadzenia bliżej wieku emerytalnego. Jeśli podobają Ci się moje materiały i chcesz mi jakoś podziękować to będę bardzo wdzięczny jeśli założysz konto maklerskie z jednego z poniższych linków afiliacyjnych:

Potrzebujesz taniego konta maklerskiego?

A może bogatszej oferty ETF-ów na IKE/IKZE?

Szukasz ETF-ów niedostępnych gdzie indziej?

Oferowane instrumenty finansowe, zwłaszcza z dźwignią, niosą ryzyko strat przekraczających zainwestowany kapitał.

Podsumowanie

Choć tytuł tego wpisu brzmi niepozornie, a rzadko kogo interesuje przygotowanie portfela inwestycyjnego na emeryturę to uważam, że wyszedł mi jeden z najciekawszych wpisów, jakie dotychczas opublikowałem na blogu. Pisanie go i eksperymenty wiążące się z tym były samą przyjemnością, a wnioski, które podczas pisania go wyciągnąłem będą mi służyć przez wiele, wiele lat. Niezależnie od tego czy jesteś inwestorem aktywnym, czy pasywnym, sądzę, że możesz z tego wpisu wyciągnąć sporo inspiracji do swojego przedemerytalnego zarządzania finansami i choć „nic dwa razy się nie zdarza” to „historia jest nauczycielką życia” i powinniśmy z niej czerpać całymi garściami.

Daj znać w komentarzach jaki masz pomysł na swój portfel przed i po emerytalny i czy treści, które zawarłem we wpisie nieco rozjaśniły Ci różne sposoby prowadzenia portfela długoterminowego. I to nie tylko przed samą emeryturą, ale przez całe życie. Jeśli interesuje Cię sposób zarządzania środkami na kontach maklerskich to opisałem go szczegółowo w artykule „Jak zarządzać środkami na kontach maklerskich? IKE, IKZE i zwykłe maklerskie„, który skupia się na optymalizacji kosztowo-podatkowej procesu inwestycyjnego przez konto maklerskie, IKE i IKZE.

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

4.9 43 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
145 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
Pyjter

swietny artykul. chyba najlepiej naswietlający strategie dlugoterminową.
Pomoze kazdemu podjac decyzje, tego jestem pewien. dzieki za ten artykul.

jedno pytanie: Czy wiadomo kiedy w mBanku pojawi sie Life Strategy?

Sebastian

Mateusz,

jak zwykle super artykuł!
Mam pytanie: dlaczego do oceny czy akcje są drogie bierzesz pod uwagę C/Z tylko dla S&P 500? Czy jeśli ktoś inwestuje w połowie w rynki EM powinien Twoim zdaniem działać podobnie?

Sebastian

Maciej

Mateusz, bardzo fajny wpis 🙂 Wydaje mi się tylko że brakuje odniesienia się do Safe Withdrawal Rate (SWR) ew. Perpetural Withdrawal (PWR). Dla emeryta chyba najważniejsze jest jak długo i jak dużo można wyciągać z portfela. Możesz pokusisz się o II część wpisu o portfelu dla emeryta ?:) Jak analizuje się SWR/PWR to wtedy też widać czy 80/20 jest lepsze od 50/50 (niestety tutaj znaczenia ma kraj konsumpcji więc testy na danych z USA są niemiarodajne). Dodatkowo może wtedy można by po analizować jak zarządzić ryzykiem sekwencji.

Co do back testingu to ja ostatnio chętnie patrzę na wyniki analizy Monte Carlo która generuje tysiące scenariuszy na podstawie danych historycznych (albo zadanych) i wtedy widać rozkład możliwych wartości portfela / prawdopodobieństw. Polecam gorąco: https://www.portfoliovisualizer.com/monte-carlo-simulation. Można nawet symulować dopłaty i wypłaty itp. 🙂 Wtedy np. widać że przy zadanym portfelu (klasy aktywów) mamy np. 90% szans że staczy nam pieniędzy przy zadanej kwocie wypłat.

Oczywiście ponawiam moje zdanie o niemożliwości zbudowania strategii dla market timmingu opartej o proste CAPE ew. P/E 😉 Wiara że można łatwo przełączać się z akcji na obligacje i bić rynek jest złudna 😉 Ponoć działa trochę lepiej jak doda się momentum.

Olek

Odnośnie SWR (załóżmy standardowe „4% rule”), tak się zastanawiam:
przechodzimy na emeryturę i wybieramy 4% wartości portfela (np. 40 tys. z miliona zł), aby mieć na rok życia. Pomijam tu podatki aby nie komplikować sprawy. W kolejnych latach SWR zakłada, że waloryzujemy (prawie jak ZUS :)) tę kwotę o wskaźnik inflacji, czyli na drugi rok emerytury pasowałoby wybrać 40 tys. + inflacja.

Moje pytanie brzmi: jaki wskaźnik inflacji należałoby tutaj brać tutaj pod uwagę? Większość badań odnośnie SWR dotyczy historycznych stóp zwrotu z USA i inflacji z USA. Jeśli ja będę miał jednak portfel globalny (np. 90/10), to brać wtedy polską inflację, globalną (jeśli w ogóle ktoś taką liczy), czy może amerykańską?

Jeśli wezmę polską i będzie ona co roku wyższa od amerykańskiej, a złotówka nie będzie się osłabiać, to moje SWR może nie być takie „Safe” i kapitał się skończy po np. 25, a nie 40 latach.

Maciej

Niestety 4% to zasada dobra dla historycznych danych USA gdzie sweet spotem był portfel 80/20. W przypadku innych krajów robi się to bardziej złożone. Dlatego portfel emerytalny jest dużo trudniej zaplanować niż na czas akumulacji.

Ciekawy artykuł o tym jak SWR jest powiązane z krajem i portfelem:
Your Home Country Is Inseparable From Your Withdrawal Rate – Portfolio Charts

Dodatkowo paper Vanguarda o tym że 4% niekoniecznie jest najlepszym podejściem: From Assets to Income: A Goals-Based Retirement Approach (vanguard.com)

Dodatkowo brakuje analizy jak planować kolejność wypłat PPK, IKE, IKZE itp. W USA (ale ich system podatkowy jest skomplikowany) dobre zaplanowanie podatków przy wypłatach „dawało rocznie ponad 100 bps zwrotu”.

Mirek

przy CAPE ew. P/E dla rynków danych państw warto skorzystać z narzędzia https://www.starcapital.de/en/research/stock-market-valuation/

Marcin

Witam.
Mateusz, na każdy Twój wpis czekam jak na kolejny odcinek najlepszego serialu:) Naprawdę robisz super robotę.
Jeśli o mnie chodzi to mój portfel emerytalny prowadzony na kontach IKE i IKZE i PPE wraz z żoną jest trochę bardziej zdywersyfikowany, a mianowicie są to Akcje EM 20% oraz akcje DM 20% w postaci ETF, następnie obligacje notowane na rynku 10%, metale szlachetne 15% (postać fizyczna i ETF) oraz obligacje skarbowe atyinflacyjne ROD, ROS, EDO 35%. Do emerytury mam 25 lat i nie zamierzam jakoś bardzo kombinować z proporcjami, ma to być portfel pasywny.
Oczywiście planuję przejście na wcześniejszą emeryturę niż w wieku 65 lat i ma mi w tym pomóc portfel spółek dywidendowych głównie z GPW oraz nieruchomości na wynajem, chodzi o otrzymywanie w perspektywie 10-15 lat takich przychodów z dywidend i najmu, żeby pokrywały koszty życia rodziny.
Pozdrawiam

Greg

Proszę, nie rób przerwy. Nie ma obawy, że serial się znudzi. Żaden inny nie jest tak pełen akcji.

Marcin

EM po prostu wydają mi się bardziej perspektywiczne w horyzoncie kilku, kilkunastoletnim. Oczywiście mogę się mylić. A w portfelu emerytalnym nie chcę mieć zbyt dużo akcji, żeby ograniczyć wahania portfela. W drugim portfelu spółek dywidendowych mam same akcje, więc tu jestem wystawiony na dość duże wahania, dlatego tam mam taki procent akcji.

Wojtek

Jak zawsze artykul na najwyzszym poziomie! Super ze uczulasz na to, ze ostateczne wyniki przyjetych metod mocno zaleza od okresu rozpoczecia i zakonczenia inwestycji, bo mam wrazenie ze wiele osob robiąc backtestingi prezentuje wyniki strategii nie analizujac za specjalnie tego, ze wynik moze byc niezbyt miarodajny (bo np trafil sie kryzys, albo mega hossa na poczatku czy na koncu). Szczególnie teraz na szczytach SP500 wiekszosc strategii okazuje sie odnosic dobre rezultaty.
Mam jeszcze jeden pomysl na rozszerzenie tego tematu. Mianowicie jest teraz sporo osob w wieku 40,50,60 lat ktore przez cale lata oszczedzaly pieniądze na lokatach czy obligacjach. Stają one przed perspektywa dalszego trzymania ich w niskooprocentowanych aktywach lub zaryzykowania i wejscia na rynek akcji. Jest to wiec odmienna sytuacja od najczesciej zakladanego cyklicznego odkladania 1000 zl miesiecznie przez dlugi czas. Moze dobrze byloby zastanowic sie jaka strategia inwestycyjna bylaby optmalna dla takich osob, zeby nie wpakowaly sie w calosci w rozgrzany SP500 co nie musi, ale moze skonczyc sie zle. Wiem ze wiekszosc osob ktore maja oszczednosci pozwalajace na zakup nieruchomosci wlasnie w ten sposob lokuje swoje nadwyzki, ale po pierwsze nie kazdy ma az kilkaset tysiecy, a po drugie to jednak nie zapewnia dywersyfikacji. Szczegolnie istotne jest tu to ze tym osobom do emerytury zostalo juz sporo mniej czasu niz 25 latkowi

Ostatnio edytowano 7 miesięcy temu przez Wojtek
Tomek

Wojtek, dokładnie to chciałem napisać! 🙂 Sam mam 40tkę na karku, sporą ilość gotówki i plan wejścia na długi termin w portfel pasywny. Tylko jak z głową zrobić to wejście patrząc na obecne poziomy S&P500. Jestem zaopatrzony w metale szlachetne, obligacje antyinflacyjne, nieruchomość… ale brakuje mocno części akcyjnej. I teraz biję się z myślami czy cierpliwie czekać na okazję na rynkach (niby można kupić teraz EM, ale z doświadczenia wiemy, że jak Ameryka kichnie to wszyscy łapią katar…), czy może lepiej zacząć co miesiąc wrzucać w ETFy na DM & EM. (czyli zamykamy oczy i krok po kroku…)

Pk

Hej Tomek

Mialem taki sam dylemat, ostatecznie zadecydowalem na podzial 45/45/10%
po 45% ETFy SWDA/IWDA oraz EMIM/EIMI a 10% na jakas spekulacje na spolkach USA.

Ja jestem aktualnie na lekkim minusie( kupowalem miesiac temu) to boli ale trzeba sie nauczyc nie zagladac na konto. Uwazam, ze nie nalezy czekac na „ten moment” bo on moze nigdy nie nadejsc. Poza tym to inwestycje na dlugie lata.
Jezeli spadnie S&P lub nasdaq o ok 20% to wtedy sie zdecyduje na zwyklym koncie maklerkim na zakup ktoregos z tych indexow.

Wojtek

Moze masz racje, ze najwłaściwsze wtedy byloby po prostu przyjecie bardziej defensywnej wersji portfela typu 50/50. Jednak wydaje mi sie, ze nawet wtedy znaczna strata na czesci akcyjnej w pierwszych latach inwestowania podziała zdecydowanie mocniej na psychikę niz w przypadku straty poniesionej czesto z juz wczesniej wypracowanych przez akcje sporych zyskow, lub z malej kwoty (jak mialoby to miejsce w przypadku systematycznego inwestowania mniejszych kwot).
Jeżeli natomiast ktos chcialby systematycznie dokladac do czesci akcyjnej to musiałby trzymac wieksza czesc oszczędności np w bezpieczniejszych obligacjach, ale tu pojawia sie problem krótszego horyzontu inwestycyjnego, bo kiedy do emerytury zostalo 15 lat to raczej powinno sie przechodzic na wiekszy udzial obligacji a nie powiekszac czesc akcyjną.
Najwłaściwsze wydaje mi sie Twoje podejście oparte o zmienny udział proporcji w zależności od rozgrzania rynku, to jednak wymaga bardziej aktywnego inwestowania i srednio nadaje sie dla kogoś kto do tej pory trzymał oszczednosci na lokatach.
Z tych moich rozważań po prostu wydaje mi sie, że mało która z takich osób ukladajac typowego no brainera 50/50 opartego o all world po spadkach rzędu 50% wytrzyma i sobie zrebalansuje stratę jeszcze dokupując akcji z obligacji.
W tym kontekście moze rzeczywiscie nieruchomość wydaje sie najlepszym pomyslem dla takiej osoby, bo raz ze ciezej ją odsprzedać w panice, a dwa ze jednak przecena o 50% wydaje sie mozliwa chyba wylacznie w przypadku jakiegos konfliktu zbrojnego.

Wojtek

No wlasnie indeksy, ale nie nieruchomosci w Polsce o ktorych napisalem w kontekście konfliktu 🙂
Swoja droga tu podobnie jak w kontekscie zlota mozna sie zastanawiac na ile ceny sa zawyzone biorąc pod uwage srednia pensje z 2008 a obecną, lub porownujac liczbe srednich pensji koniecznych do zakupu m2 w nieruchomosci w stolicy Polski i innych stolicach krajow UE

Ostatnio edytowano 7 miesięcy temu przez Wojtek
Ania

Oj tak, wiele osob w okolicy 40tki i wiecej jest teraz w podobnej sytuacji.

Rozni sie to dosc mocno od opisanej w artykule bo najczesciej ma sie juz cos na tym IKE i IKZE ubzierane i znacznie trudniej nagle to wszystko wrzucic w rynek, szczegolnie w obecnej sytuacji.

Zdecydowanie to warty rozwazenia scenariusz – bo mysle, ze na tym blogu jest dosc sposo osob w podobnej sytuacji, ktore trafily tu szukajac informacji o ETF i jak w nie wejsc bo to co do tej pory robili przestalo miec sens

Dawid

Moja strategia zarządzania portfelem całościowym wraz z częścią na emeryturę wygląda tak, jak podam poniżej:

3 stopnie zarządzania:

>1 stopień: 77%/23% (działający przez ok 75% czasu mojej obecności na rynku):

Pasywny portfel ryzykowny, agresywny zbudowany z 8 ETF akumulujących (rebalnsing polegający tylko na dokupowaniu- bez sprzedawania, tylko wtedy gdy Google Sheets uzna, że przeskoczę jakiś próg prowizyjny na niedoważonym aktywie/aktywach)
comment image

>2 stopień 57%/43%

Przejście płynne (bez nagłego przełącznika!) polegające, nie na sprzedawaniu a jedynie dokupywaniu 11 lat przed emeryturą aktywów niedoważonych według nowych proporcji
comment image

>3 stopień ( a) 49%/51% lub b) 100%/0%)

Ten przełącznik jest już dla mnie tajemnica z dwoma zupełnie odmiennymi scenariuszami ale nad wyborem scenariusza czy a) czy b) będę się na tym zastanawiał w przyszłości:

a)    Przejście płynne:  6 lat przed emeryturą (5 lat po stopniu 2) kontynuowanie wcześniejszej polityki pasywnego portfela, który teraz już będzie zrównoważony 49%/51% – gdzie nie tylko zwiększa się udział obligacji, ale również w ramach części akcji przesuwane są aktywa w kierunku historycznie bezpieczniejszych np. ucieczka z małych spółek, ucieczka z EM- pozorna ucieczka bo bez sprzedawania, jedynie dokupowanie aktywów niedoważonych według nowych proporcji ):
comment image

b)    Nagły przełacznik: Sprzedaż aktywów finansowym w dogodnym momencie, tuż przed emeryturą wszystkiego, ale brak wypłaty pieniędzy w ramach IKE/IKZE i teraz paradoks…ponowne zainwestowanie 100% możliwych dostępnych środków w ramach IKE/IKZE w 100% akcji O% obligacji… :O Że CO?!?!?! Czyli jeden ETF dystrybuujący skupiający się na globalnych dywidendowych arystokratach. Czyli zmiana portfela pasywnego na portfel dywidendowy. Czemu tak? Zadaje sobie pytanie, jak optymalnie prowizyjnie na emeryturze konsumować środki. Miesięczne wypłaty gdzie to my musimy dostarczać środki poprzez sprzedaż aktywów, co oznaczać mogłoby być może jakieś transakcje sprzedaży niekoniecznie optymalne prowizyjnie -wpłata jednorazowa znowu oznacza wyjście z rynku, a tego nie chcemy. Rozwiązanie proponowanie w tym scenariuszu dawało by być może fajne cash flow (uwzględniając tyle lat kumulacji środków finansowych) omijające prowizje, i jedynie sprzedaż jeżeli zajdzie potrzeba (bez likwidacji w ramach IKE) no a środki są dziedziczne wiec możemy je zapisać na dzieci, wnuki wiec jak nie skonsumujemy (a przy dywidendach raczej nie chcemy zmniejszać portfela) w całości dostaną solidny majątek. Czemu nie od razu DIS? Obecnie mam za mały kapitał i zbyt mały byłby cash flow (pieniądze z dywidend leżały na koncie brokerskim bez oprocentowania) ale za parę lat może się to zmienić więc zacznę preferować ETF DIS nad ACC w ramach IKE/IKZE.

Ostatnio edytowano 7 miesięcy temu przez Dawid
Wojtek

Czesc Dawid, zastanawia mnie w tym planie jak zamierzasz samymi doplatami dojsc do nowych proporcji portfela jezeli nie rebalansujesz na biezaco proporcji. Chodzi o to ze nowe wplaty moga byc duzo mniejsze niz srodki konieczne do dojscia do nowych proporcji. Np male spolki zarobia 150% EM zarobi 70%. Jezeli bedziesz mial w tym duzo kapitalu to malymi wplatami nie wyrownasz proporcji bez sprzedazy jednego i dokupienia drugiego.

Dawid

Dziękuje Panowie za pytania. To zawsze zmusza do pochylenia i zastanowienie się nad własnym pomysłem.

Zacznę od tego, że wpis na grupie raczej się nie pojawi – zupełnie nie wiem jak w krótkich, żołnierskich słowach przedstawić swój w pełni zautomatyzowany, ale jakby nie patrzeć skomplikowany już sposób. Na pełne przedstawienie pomysłu i zebranie wszystkich złożeń/algorytmów wymagałoby chyba założenie bloga i wielu pojedynczych wpisów. Zresztą ten komentarz powyżej był wielokrotnie edytowany – i chyba skróciłem go ostatecznie o 15x, tylko by nie był ścianą tekstu, ale odnosił się do tematyki wpisu.

Co do częściowego rebalansowania polegającego jedynie na dokupowaniu wybrakowanych aktywów (robie to praktycznie co miesiąc), a następnie płynnemu podążaniu w kierunku innych procentów wraz ze zbliżaniem się do wieku emerytalnego nie będę wstanie pokazać jakiś, liczb, tabel, wykresów, ale już idee, jaką mną kieruje jak najbardziej:

A jest to idea: Czasami cel podróży nie jest najważniejszy, liczy się sama droga, to czego się na niej dowiadujesz, co robisz.

1. Przyjąłem sobie takie mocno amerykańskie podejście: procenty w danym momencie nie są aż tak istotne, jak sama obecność, jak najwcześniejsza na rynku kapitałowym. Te 8 ETF’uw, te inwestowanie globalnie w dosłownie 11 tys spółek, mocno temu podejściu pomagają – nieswojo bym się czuł, gdyby ten sam pomysł realizował względem jednej spółki. Niestety ciężko mi stwierdzić jakie ryzyka taki styl inwestowania i rebalansowania niesie. Gdy zapytuje na forach – to dostaje odpowiedź, że po prostu zabraknie mi kapitału do pełnego rebalansowania, o czym też wspominacie. Tylko że ja to w pełni rozumiem i akceptuje- jaki będzie to miało ostateczny wpływ na stopę zwrotu na koniec względem takiego klasycznego rebalansowania i sztywnego przełączania procentów – nie wiem…za to wiem, że omijam pewien jeden pewniak – opłaty prowizyjne i ryzyko niebycia na rynku. Rebalansing gdzie jest etap sprzedaży, wydaje się sensowny w 100% – bo realizujemy zyski. Jednakże np. w przypadku wywołanego EM jestem, wstanie sobie wyobrazić sytuacje, gdzie na przestrzeni krótkiego okresu czasu (np. w przeciągu 3 miesięcy) dostaje 3 przeciwstawne sygnały, a każdy z nich generuje koszty wynikające z zakupu i sprzedaży (najpierw sprzedaż, bo dynamicznie urósł, po sprzedaży przychodzi krach, wiec rynki EM lądują bardzo nisko, najniżej co daje sygnał kupna, a następnie najszybciej odbijają, co znowu generuje sygnał sprzedaży). Po prostu przy 8 ETFach bardziej myślę o Buy&Hold, a co Buy? . To, co wskaże algorytm, to co jest w danym momencie w niedowadze/niedowagach. Oczywiście wiele szkół wskazuje, że Hold4Ever jest niepoprawne i potrzebne są sygnały wyjścia z inwestycji ale wydaje mi się, że te analizy dotyczą spółek, a nie szerokich, globalnych indeksów, bo przecież dla portfela złożonego jedynie z 1 ETF’a MSCI All Country World Index dostajemy przez 45 lat, sygnał jedynie kupuj, kupuj, kupuj i trzyma się go 4Ever i nikt tego nie neguje.

2. Uważam się za osobę mocno samo zdyscyplinowana – nie każdy tak ma, ale to mi pozwala na pewną gwarancję że w pewnym momencie nie zrobię głupoty i nie zejdę z obranego kursu. Jednakże jednocześnie taka samodyscyplina powoduje swobodę, zaufanie do samego siebie, zaufanie do rynku i ryzyka. Tzn. ja niemusze wobec siebie publikować wyników kwartalnych, prospektów emisyjnych, nie muszę wobec siebie być KNF’em który wlepi karę finansową, bo jakieś tam, bo portfel będzie miał strukturę 80%/20% zamiast założonych 77%/23% przedstawionych w KID’ize albo jakieś aktywo nie będzie w sztywno wyznaczony widełkach procentowych. Wręcz przeciwnie – w pełni akceptuje to – rebalansując co miesiąc nadwyżkami finansowymi zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, by podążać do danych procentów, a to że się nie udało, no trudno, nie zmusza mnie do tego, bym sobie wystawiał rachunek w postaci kary – że muszę coś sprzedać i ponieść tego koszty prowizyjne i podatkowe. Nie ma też w tym spekolacji – algorytm wybiera, co jest w niedowadze, ani emocji – to nie ja wybieram, tylko strategia. Spoko walczę dalej, by być może za parę miesięcy, parę lat dostać sygnał przeciwny i będę dokować tego, co miałem parę miesięcy temu, lat temu redukować. Jeżeli w ciągu ostatnich 11 lat będę płynie zabezpieczał kapitał kupując obligacje, a niefortunnie wydarzy się krach to być może portfel sam się zbalansuje na nowo ustalonych procentach a ja dostanę sygnał przeciwny od dotychczasowego – kupuj akcje co tylko go zdynamizuje i zwiększy stopę zwrotu względem klastycznego nagłego przełącznika. Nie mam zamiaru kopać się z rynkiem, ja chce go w pełni akceptować. Okej nic się nie stało, akceptuje kryzys, dokupuje akcje, idę dalej. Stay on course. Mamy w sobie takie dziwne uczucie że takie a nie inne procenty pozwolą nam pokonać rynek a wielu przypadkach jest to kwestia przypadku. Niektórzy wycofywali się z rynku akcji w 2019 roku „bo za drogo” i nagle nieświadomie uchronili się przed covidowymi spadkami (inna sprawa czy wykorzystali te spadki). Ja niezależnie jaki scenariusz się nie wydaży przyjmę go z otwartymi rękoma bo już mam zaprogramowane w algorytmie schematy działania, strategię. A niezależnie jakbym był przy tym rebalansowaniu perfekcyjny, wraz z pierwszą sekundą otwarcia giełdy mój portfel już nie będzie zgodny z założeniami w wyniku zmiany kursów. Ja poszerzyłem te spektrum akceptacji nietrafiania w punkt z procentami, timingiem na rzecz samej obecności na rynku (patrz punkt 1.).

3. Trzeci istotny aspekt – nie znam zupełnie wpływu wieku na akceptacje ryzyka, u siebie widzę na razie tendencję odwrotną (jeszcze 6 lat temu uznawałem giełdę za kasyno i hazard, wytwór szatana wyciągający kasę od najbiedniejszych do najbogatszych), choć to nie tak, że neguje istnienie takiego efektu, szczególnie gdy portfel rośnie do dużych rozmiarów i każda zmiana chodź procentowo ta sama, to nominalnie może zupełnie coś innego oznaczać szczególnie w naszej głowie. Jednakże zadałem sobie pytanie. Też sobie je zadajcie: Czy mając obecną wiedzę o rynku kapitałowym, obecne dane, że w długim terminie akcje radzą sobie lepiej, macie odwagę na to by po osiągnięciu 65 roku życia na 20 lub 30 lat nagle zaparkować swój portfel przeważając go obligacjami? Czy wiedząc, że brak akcji w długim terminie jest ryzykowniejsze od ich posiadania, pozwala Wam spokojnie myśleć o tym, że w wieku 65 lat zdecydujecie się na całkowite, wypłacenie wszystkiego wycofując się z rynku kapitałowego, co miałoby oznaczać, że lata wcześniej musicie zacząć zabezpieczać portfel obligacjami? Ja studiując przypadki i sposoby przygotowywania portfela do emerytury, natrafiłem również na pomysł zupełnego odwrócenia myślenia: „Człowieku w wieku 65 będziesz miał największy kapitał, prawda?! Czy będziesz serio chciał, żeby on wtedy najmniej się pocił!? Dobra zabezpieczaj go przez 65 rokiem życia, bo pewnie będziesz chciał cześć wypłacić na dom, samochód, wakacje, bo tyle lat się ograniczałeś, wiec pragniesz jakieś nagrody. Jednakże po tym wszystkim daj pieniądzom ponowny wycisk!!!” Stąd rozważam koncepcje przejścia w wieku 65 lat na 100% portfel akcji, jakkolwiek szaleńczo to nie brzmi – ale za to portfel globalny zupełnie dywidendowy. Zebrany przez lata kapitał powinien już przynosić solidną dywidendę -obecnie nic by ona dla mnie nie znaczyła, ale w przyszłości gdzie ważniejsza będzie dystrybucja, niżeli akumulacja, to powinny być konkretne sumy. Do tego czasu być może „częściowa wypłata z IKE” będzie za pomocą dwóch kliknięć na koncie brokerskim, wiec będę sobie co jakiś czas wypłacać, to, co przynoszą dywidendy bez sprzedaży akcji. 100% portfel akcji jest najbardziej ryzykowny…ale jeżeli w tamtym czasie będę miał na tyle spokojną głowę do tego, by wiedzieć, że kursem akcji nie powinienem się interesować, że mnie teraz interesuje tylko i wyłącznie dywidenda, jeżeli zaszczepię w sobie podejście inwestorów dywidendowych, który mają taki spokój duszy, to wszystko powinno być OK 🙂 i również w takim kursie powinienem trwać, a po śmierci w spadku zostanę coś dzieciom i wnukom co też powinniśmy mieć przed oczami.

Wybaczcie za same frazesy, brak liczb bardziej chce pokazać że mam strategię, chcę się o niej dowiadywać jak najwięcej, poznawać ryzyka w imię wyżej przytoczonej idei: Czasami cel podróży nie jest najważniejszy, liczy się sama droga, to czego się na niej dowiadujesz, co robisz.

Inaczej mówiąc zrezygnowałem świadomie z kilku zasad Bogleheads (przekreśline) a kilka wyniosłem na piedestał (wytłuszczone)

1. Żyj poniżej swoich możliwości finansowych i oszczędzaj jak najwięcej możesz (FIRE!)
2. Przygotuj realny plan działania. (czy plan był realny dowiadujemy się po fakcie, dla mnie wystarczy plan) 
3. Inwestuj jak najwcześniej i jak najczęściej.
4. Ryzykuj! ale nigdy nie ponoś ani zbyt dużego, ani zbyt małego ryzyka.
5. Nie staraj się przewidywać zachowań rynków. Nie poluj na dołki i górki. (Czy ten punkt czasami nie oznacza że wręcz NIE powinniśmy zabezpieczać inwestycji emerytalnych? hmmm)
6. Korzystaj z funduszy indeksowych, jeżeli to możliwe.
7. Pilnuj kosztów.
8. Dywersyfikuj.
9. Minimalizuj podatki.
10. Keep it simple – trzymaj się prostoty. ( Keep it simple można również osiągnąć przez skomplikowane algorytmy zawarte w strategii, grunt by nie dodawać tu czynnika ludzkiego, tego że my zaczynamy decydować łamiąc 11 zasadę, niech to będzie skomplikowane jeżeli będziemy potrafili to zrobić zautomatyzowanie) 
11. Nie zbaczaj z kursu. (zmierzanie do celu nie oznacza ciągłe bycie w celu! Rzadko kiedy płynie się prosto do celu. Trzeba szukać sposobów do zbliżania się do celu głównego, ale również umieć wyznaczać sobie cele cząstkowe, które łatwiej zobaczyć i zrealizować czyt. rebalansing bez sprzedawania. Nie dryfuj. Szukaj sposobu, próbuj i dopnij swego.) 

UWAGA! To nie jest złoty grał inwestycji – ja to porostu polubiłem by każdego 10 dnia miesiąca udać się na giełdę niczym do galerii handlowej i zgodnie ze strategią kupić sobie parę ETFów bez poświęcania czasu na analizę spółek a co roku jeden ten najbardziej niedoważony tak dobustować wpłata IKZE by reszta musiała go gonić itd. itp. To do mnie mocno pasuje i mi odpowiada 🙂 -> doskonale wiemy że np. punkt 4 jest mocno indywidualna sprawa.

Ostatnio edytowano 7 miesięcy temu przez Dawid
Jarek

Cześć,

Świetny wpis 🙂 Treść merytoryczna na najwyższym poziomie – to co już wiele czytelników podkreśla 🙂 Ja od siebie dodam, że podoba mi się to jak przykuwasz dużą uwagę w swoich wpisach na jakość prezentacyjną – wykresy, tabelki, opisy wykresów, odpowiednio dobrane kolory itd. Większość ludzi jest wzrokowcami i starannie przygotowane wykresy świetnie uzupełniają i pozwalają na łatwiejsze zrozumienie pozostałej, napisanej części wpisu 🙂

Nie wiem czy natknąłeś się na pewną pozycję, ale jest jedna książka, która o sposobach wizualizacji powie Ci naprawdę dużo – Storytelling with Data – https://www.storytellingwithdata.com/books – i może zainspiruje Cie 🙂 polecam 🙂

Łukasz

Hej,

Jestem świeżo po Twoim wywiadzie u Marcina Iwucia ale temat podatków od ETF zgłębiałem już wcześniej u Ciebie na blogu 🙂 W związku z tym mam pytanie bo o ile po Twoim wpisie wydawało mi się że wszystko rozumiem o tyle po tej rozmowie a także komentarzach użytkowników już sam nie wiem…

Chodzi o ETF typu distributing z polskiego DM a w zasadzie z jakiego dnia bierzemy przelicznik kursu ? Zawsze wydawało mi się i tak też tutaj czytałem że jest to dzień poprzedzający „payable date” , natomiast z tej rozmowy jak i wielu komentarzy u Marcina w grupie słyszę że jeste to dzień poprzedzający „otrzymanie dywidendy na konto ” ??
Czy móglbym prosić o krótkie wyjaśnienie , dzięki.

P.S. a tak w ogóle nie wiedziałem że jesteś zwolennikiem ETF typu accumulating tym bardziej że w prezentowanych niegdyś portfelach widziałem dość pokaźną ilość tych distributing

Łukasz

Hej Mateusz,

1) O kurcze, dzięki bardzo za wyjaśnienie. Czyli „po bożemu” byłoby brać do przeliczenia kurs z dnia poprzedzającego dzień w którym otrzymałem dywidendę na konto ?
2) I jeszcze w temacie żeby to wreszcie poukładać, jak na stronie Ishares mam daty Record Date załóżmy 15.03.2020, Ex-Date 14.03.2020 to jeśli nie chcę dywidendy to muszę sprzedać dany walor 13.03.2020 i kupić ponownie 15.03.2020 (pomijam sensownosc tylko chodzi o techniczne zrozumienie)
Natomiast jeśli jestem zainteresowany dywidendą to muszę kupić najpóźniej 13.03.2020 ? Czy dobrze rozumuje ?
3) tutaj tylko formalność bo rozumiem że nawet jeśli nie sprzedam danego aktywa to i tak obowiązek podatkowy z tytułu otrzymywanych dywidend istnieje ?
Dziękuje

Łukasz

Super ! Wielkie dzięki.
Staram się ograniczać jak mogę do ETF typu accumulating ale szkoda mi jednak takich ETF jak IASP (reity), VUKE czy IEDY które niestety są typu distributing 🙁

Czy dobrze rozumiem ze PIT/ZG jeśli inwestuje tylko przez polskie biura maklerskie mnie nie dotyczy, mimo zakupu produktów Sprotta z giełd amerykańskich ?
I na koniec upewnię się że podatku od dywidend nie mogę sobie rozliczyć że stratą ze sprzedaży ETF choćby była ona większa niż zyski z tytułu dywidend (tak mi wyszło przynajmniej z symulacji)

Dziękuje

Konrad

Hej Łukasz, Mateusz

Ex-dividend dateNajważniejsza data, którą śledzą inwestorzy dywidendowi. Pierwszy dzień w którym można sprzedawać akcje bez utraty prawa do wypłaty dywidendy, a także pierwszy dzień, kiedy kupujący nie jest uprawniony do następnej dywidendy. Aby uzyskać dywidendę inwestor musi kupić akcje przed dniem Ex-Date dywidend. W przypadku zakupu akcji w dniu Ex- Date dywidend inwestor nie będzie uprawniony do otrzymania następnej dywidendy
https://www.lynxbroker.pl/centrum-pomocy/czeste-pytania/przypisanie-dywidendy/

Czyli w Twoim przykładzie jeśli chciałbyś dywidendę to musisz nabyć najpóźniej13.03, natomiast nie mam pewności co do odwrotnej sytuacji czyli żeby jej uniknąć ale wynika z tego że musiałbyś sprzedać 13.03 a w zasadzie mógłbyś już kupić 14.03 czyli tak naprawdę nie mógłbyś posiadać walorów tylko 13.03 na koniec sesji !!

Konrad

Cześć Mateusz,

Kiedyś opisywałeś na blogu przy okazji różnych portfeli ETF SXRS na surowce, czy udało Ci się znależć jeszcze coś ciekawego co można byłoby wziąć pod analizę, patrzyłem oczywiście w Twojego Excela ale nic nie okazało się warte mojej uwagi a szkoda bo surowce są trochę moim zdaniem oczywiście zapomnianym i niepotrzebnie zaniedbanym tematem co czyni je dla mnie atrakcyjne 🙂

Konrad

Hej Mateusz,

Tak myślałem o tym ale z poziomu polskiego domu maklerskiego nie ma chyba specjalnego wyboru… jedynie ADR na Gazprom mi przychodzi do głowy, KGHM z GPW

Michał

Hej Mateusz, dzięki za kolejny świetny wpis do analizy!
Pamiętam, jak na początku roku mówiłeś, że jest drogo i zastanawiasz się, czy nie ograniczyć aktywnej części akcyjnej.
Po tym wpisie sprawdziłem z ciekawości S&P 500 i pokazuje P/E ponad 40 – czyli na Twoje rozumowanie drogo, zgadza sie? Wobec tego chciałbym zapytać, czy teraz jesteś aktywny w ostatnim czasie, pasywny (czekasz) czy może wręcz redukujesz pozycję?

floridian

Jak zwykle bardzo interesujący artykuł. Jako właściwie emeryt chociaż jeszcze dorabiający (obydwoje z żoną pracujemy online) chciałbym podzielić się własnymi spostrzeżeniami. Jeśli chodzi o amerykański model alokacji inwestycji to dochodzi jeszcze kilka innych czynników takich jak ile rocznie będziemy wyjmować z portfela (bezpiecznie lub założeniowo – SWR/PWR), konsekwencje podatkowe bo najważniejsze jest to nie ile zarabiamy brutto na inwestycjach, ale ile dostajemy na rękę w końcowym efekcie.

Ma to olbrzymie znaczenie biorąc pod uwagę czy nasze inwestycje są całkowicie opodatkowane (najlepsze wtedy są akumulujące ETF) czy też rosną one bezpodatkowo, a podatek dochodowy płacimy dopiero kiedy pieniądze wyjmujemy (plany 401k oraz IRA). Istnieje też możliwość płacenia podatków z dołu, a pieniądze wyciągamy później bezpodatkowo (Roth IRA). Polski inwestor ma przed sobą podobne dylematy: IKE, IKZE, PPK, a teraz jeszcze dochodzi problem konwersji OFE na ZUS czy IKE bis.

W USA mamy do jeszcze do czynienia z obowiązkowymi i rosnącymi z wiekiem wypłatami (RMD) z kont emerytalnych po przekroczeniu 72 roku życia. Na początek jest to ok 3.7%, w wieku 80 lat już 4.9%, itd. Zwolnione są z tego obowiązku osoby posiadające plany Roth. Oprócz podatków federalnych dochodzą jeszcze podatki stanowe. Zwolnieni sa z nich rezydenci kilku stanów, a w tym m.in. Alaski (tam na emeryturę wielu chętnych nie ma),Teksasu, Nevady i Florydy. Będąc rezydentem tych stanów przy odpowiednim sterowaniu wypłatami nasze podatki nigdy nie powinny przekroczyć 15%, a w przypadku dochodów na małżeństwo do 117k$ w 2021 nawet 12% w tym zero od dywidend i zysków kapitałowych. W tym wypadku nasza efektywna rata może wynosić tylko kilka procent.

Tak więc nie tylko alokacja inwestycji, ale sekwencja wypłat oraz podatki będą miały bardzo duży wpływ jak będzie wyglądać nasza emerytura. Chciałbym jeszcze raz przypomnieć, że ludzie żyją coraz dłużej. Przeciętny 60-latek ma przed sobą statystycznie co najmniej 20 lat, a 50% z nich dociągnie spokojnie do 90-tki. W związku z tym pieniądzy nie wyjmujemy w pierwszym roku po przejściu na emeryturę, ale przez następne 20-30 lat i tak długo muszą nam starczyć. Dlatego 50/50% dla emerytów jest moim zdaniem zbyt konserwatywne. Również ci co w wieku przed-emerytalnym siedzą w większości w obligacjach będą mieli spore problemy.

Wracając do alokacji to przez większość czasu nasza alokacja była 100% akcji i systematyczne oszczędzanie, a w przypadku dużych obsunięć w latach 2000-2 i 2008 kupowaliśmy znacznie więcej. Po 2010 doszły do portfela inwestycyjnego nieruchomości które można było wtedy kupić po okazyjnych cenach. Dzięki temu nasz przeciętny zwrot od 1990 r wyniósł 14%, a obecna b. defensywna alokacja to 60/25/15 przy czym 15% to gotówka (nie dlatego, że za pasem emerytura, a głównie ze względu na politykę finansową państwa i rosnące stopy procentowe, która mogą spowodować duże obsunięcie w przyszłości). Po przejściu na emeryturę i sprzedaniu nieruchomości planujemy dłogookresowo 90/10 (lub nawet 95/5) zakładając nieskończony horyzont czasowy bo samodzielność finansową osiągneliśmy już dawno, a wszystkie nasze inwestycje przejdą na dzieci i wnuki.

Pozdrawiam.

Ostatnio edytowano 7 miesięcy temu przez floridian
Wiktor

Cześć Mateusz 🙂

Na wstępie dziękuję za kolejny świetny wpis. Od kiedy trafiłem na twojego bloga, a było to ledwie parę tygodni temu pochłaniam kolejne wpisy jeden za drugim, a każdy kolejny jest co raz ciekawszy. Wielki szacunek za to co robisz.

Ale przechodząc do meritum. Co sądzisz o strategii GEM jako jednym ze sposobów budowania kapitału na emeryturę? O strategii dowiedziałem się z bloga Jacka Lemparta i od tamtej pory, mimo iż czytałem o kilku innych strategiach budowania kapitału długoterminowo, ta wydaje się mieć dobry balans między osiąganymi zyskami a maksymalnymi stratami rocznymi. Backtesty strategii za ostatnie 70 lat przyniosły średnio około 15,5% zysku rocznie przy maksymalnym obsunięciu w graniach 20%. Gary Antonacci w swojej książce testował wyniki za lata 1974-2013 i w tym okresie średnioroczny zysk wyniósł 17,43% przy maksymalnej obsuwie kapitału 17,84%.

Zaznaczę, że do tej pory nie inwestowałem w ETF-y, staram się maksymalnie poszerzyć wiedzę na ich temat, zanim włożę część oszczędności w tego typu inwestycję. Realizację strategii na ten moment i przy mojej skromnej wiedzy na temat inwestowania, wyobrażam sobie w ten sposób, że każdego roku, przez następne 29 lat (do osiągnięcia 60 roku życia) wykorzystuję maksymalnie limit IKE na dany rok dopłacając kwotę do już zbudowanego kapitału. Wykorzystuję do tego ETF na S&P500 z dywidendami akumulowanymi w razie potrzeby przełączając się na obligacje jeśli taki jest sygnał strategii.

Chciałbym poznać Twoją opinię o takiej idei budowania kapitału na emeryturę. Czy czysto teoretycznie obecny moment w gospodarce to dobry czas na rozpoczęcie takiej strategii?

Pozdrawiam,

Wiktor

floridian

Wiktor,

Strategie o których piszesz są dobre dla tych co mają niewielką tolerancję ryzyka. Ponadto dochodzą spore koszty transakcyjne częstego rebalansowania. Strategie dobre na papierze nie zawsze są dobre w praktyce. Obsunięcia raczej mnie nie martwią. Jedyna rzecz czego się boję to brak środków kiedy naprawdę jest dobra okazja do kupna. Dlatego w niepewnej sytuacji lubię mieć zawsze trochę gotówki na boku.

Normalnie wybierasz dobry wehikuł do inwestowania (ja wybrałem kilka funduszy które biły S&P500 o duży procent) i dokładasz do niego regularnie stałe sumy. W tej sytuacji nawet okresowe spore obsunięcia są dobre bo kupujesz więcej akcji kiedy są tanie a mniej kiedy są drogie. I to jest najprostsza metoda budowania bogactwa.

Odpowiadając na Twoje ostatnie pytanie jeśli nie wrzucasz od razu 100% kapitału, a robisz to częściowo to każdy moment jest dobry żeby zacząć. Nawet jutro.

Pozdrawiam.

Mateusz

Cześć Mateusz

Na wstępie gratuluję i podziwiam nakład pracy włożony w ten i inne artykuły, które publikujesz. Świetna robota, jestem stałym czytelnikiem od paru miesięcy ;).
Co do samej zmiany portfela w kontekście emerytury to polecam również artykuł: https://strefainwestorow.pl/artykuly/emerytura/20190524/inwestowanie-na-emeryturze.
Chciałbym się natomiast odnieść do kwestii tego, kiedy akcje są drogie oraz nawiązać przy okazji do jednego ze wcześniejszych artykułów (inwestycja na 2/3 lata). Otóż w mojej opinii, żeby móc w pełni wykorzystać potencjał kontrolowania swojego własnego portfela, należy zawsze mieć na uwadze bardzo istotny czynnik, który de facto definiuje cały globalny rynek akcji – stopy procentowe (tudzież rentowność obligacji) wraz z ich odniesieniem do inflacji. Poruszę tu 2 ważne kwestie:
1) Wycena akcji – w artykule oszacowałeś C/Z=25 jako wartość, która definiuje przewartościowanie akcji. Ta wartość mogła działać dobrze dla przeszłości, jednak aktualnie należy uwzględnić fakt, iż alternatywa dla akcji, czyli obligacje oferują ok. 1,5% (10-letnie amerykańskie) – i nie chodzi mi tu o ryzyko spadku cen obligacji (chociaż to swoja drogą). Chodzi o coś innego, mianowicie bezpośrednie porównianie rentowności tych dwóch aktywów.
1,5% zysku rocznie to nic innego jak C/Z=66.
Nawet jeśli założymy zgrubnie, że obligacje „oferują” 2 razy mniejsze ryzyko inwestycji to „uczciwą” wyceną akcji wciąż może być C/Z=30, natomiast o zdecydowanym przewartościowaniu można mówić kiedy C/Z akcji zbliży się do lub nawet przebije wartość wynikającą z rentowności obligacji.
To tłumaczy dlaczego C/Z na poziomie 25 od dłuższego czasu to nic zaskakującego, a ceny akcji wciąż rosną. W ustaleniu podziału akcje/obligacje należałoby wziąć również i pod uwagę tę zmienną (stopę), aby nie przegapić hossy.

2) Udział złota w portfelu – w swoim poprzednim artykule dotyczącym inwestycji na krótki termin (2/3 lata) jednoznacznie wskazałeś złoto jako chybiony pomysł, opierając się głównie na marazmie w latach 1980-2000. Gdyby jednak zastanowić się nad tym jakie były powody tak słabego okresu dla metali szlachetnych, to inwestor, który bierze pod uwagę stopy procentowe i inflację, w tamtym czasie raczej by w takowe nie inwestował. Dlaczego? Już wyjaśniam.
Okres końcówki hossy na złocie (lata 70-te) to wysoka inflacja – na tyle wysoka (rzędu 10% rocznie), że nawet rosnące oprocentowanie obligacji do poziomów 7-8% nie dało rady wyprowadzić rzeczywistej rentowności powyżej 0. Stąd ogromne wzrosty na złocie. Dopiero początek lat 80-tych przyniósł podwyżkę stóp do niemal 20% (rentowność 10-latek przekroczyła 10%), co w końcu opanowało inflację i dało faktycznie zarobić inwestującym w papiery dłużne. Kolejne 2 dekady to okres stabilnej inflacji i spadających stóp procentowych – ale te stopy wciąż były powyżej inflacji, więc nikt w złoto nie musiał inwestować.
Biorąc pod uwagę aktualną sytuację to raczej można spodziewać się powtórki lat 70-tych – nawet jeśli łaskawie ktoś stopy podniesie, to na pewno nie powyżej inflacji.

Biorąc więc obie opisane kwestie pod uwagę, to należałoby wyróżnić jeszcze jeden typ inwestora – „super aktywnego”, który dostosuje portfel pod sytuację makroekonomiczną ;).

Serdecznie pozdrawiam
Mateusz

Ostatnio edytowano 7 miesięcy temu przez Mateusz
Mateusz

Hej
Faktycznie zabrzmiało to trochę szorstko :D, więc może trochę dopowiem, bo nie chcę wyjść na dyletanta.
Jasne – rentowności mogą dalej spadać ale kto będzie kupował papier, za który trzeba dopłacać przy wykupie? Na pewno nie duże hedge fundy. Ujemna rentowność to nic innego jak „spółka”, która jedzie na stracie, więc C/Z nie da się policzyć – jak taka Tesla parę lat temu, tylko z tą różnicą, że jako spółka może ona dalej rosnąć (pod względem np. obrotów), nawet jak osiąga stratę (a obligacje takiej cechy nie mają). Pewnie stwierdzisz – aha, inwestor w spółki wzrostowe. Otóż nie – dla mnie taka Tesla to śmieć, ale rozumiem co stoi za jej wzrostem (oprócz nadmiernego hype’u).
Z drugiej strony ceny obligacji mogą też dalej spadać, więc ryzyko inwestycji zawsze jakieś jest.
To nie jest tak, że nie akceptuję C/Z – tego nie napisałem. Jak najbardziej go uznaję (sam kupuję spóki z GPW w oparciu m.in. o C/Z), tylko trzeba ten wskaźnik odnieść do szerszego kontekstu, bo sam z siebie niewiele mówi. Przytoczyłeś bańkę internetową – jeśli wziąć pod uwagę rentowność obligacji z tamtego okresu, ok 4,5-5% to „ekwiwalent” C/Z to 20. Przecież zgodnie z tym co napisałem przekroczenie tego poziomu powinno zapalić lampkę u każdego, kto bilansuje portfel aktywnie. Nie szukam przecież uzasadnienia dla C/Z=1000 tylko racjonalizuję możliwe podejście innych inwestorów, jeśli chodzi o wybór aktywa na daną chwilę. Swoją drogą to porównanie rentowności wziąłem z bloga tradingforaliving.pl – bardzo polecam bo otwiera oczy na to jak faktycznie myśli zarządzający hedge fundem.
Nie odniosłem się też w swoim komentarzu do „prognoz”, więc nie bardzo rozumiem stwierdzenie, że wierzę we wróżby. Otóż nie, nie wierzę :). Bazuję na tym co działo się w ostatnich latach, tym co jest teraz i staram się uprawdopodobnić jakiś scenariusz. Fakty są takie, że pieniądz się leje strumieniem, banki centralne nie zapowiadają podwyżek stóp procentowych, a co więcej zarządzają dalszy skup obligacji (np. ostatnio EBC). Dla mnie po prostu na ten moment jest bardziej prawdopodobne, że rzeczywiste stopy procentowe będą ujemne, co sprzyja metalom.

Mateusz

Pozwolę sobie na koniec skomentować tylko ostatni fragment Twojej odpowiedzi dotyczący prognoz (mamy nieco różne spojrzenie na temat wyceny, ale trudno tutaj dalej ciągnąć ten wątek – trzeba by pogadać, żeby wyjaśnić wszystkie skróty myślowe).
Mam nadzieję, że zauważyłeś, iż nie przytoczyłem żadnej liczby jeśli chodzi przyszłość (używałem ich tylko w kontekście historii oraz teraźniejszości), natomiast staram się używać stwierdzenia, że coś jest mniej lub bardziej prawdopodobne. Dla mnie jest to takie same „prognozowanie” jak stwierdzenie, że przy C/Z=25 wychodzisz z akcji (i to jest jak najbardziej ok – żeby nie było ;)). No bo czym taka decyzja jest uzasadniona, jak nie pewnym oczekiwaniem w stosunku do przyszłości.
Ja patrzyłem na historię w kontekście wycen złota i staram się zaaplikować zaobserwowaną regułę do tego aktywa, biorąc pod uwagę aktualną inflację i stopy.
Ty patrzysz na historyczny C/Z i performance portfela obligacje/akcje i starasz się ustalić odpowiednie proporcje bazując na obecnym C/Z.
Czy w obu przypadkach nie mamy do czynienia z „prognozą” (lub zakładem o przyszłość)? (pytanie retoryczne :D)

Łukasz

Mateusz, czytam Twojego bloga od dłuższego czasu i chciałbym Ci na wstępie podziękować za kawał dobrej roboty jaki wykonujesz. Chciałbym Cię zapytać o opinię odnośnie mojego portfela długoterminowego, który ma następujące proporcje:

  • obligacje indeksowane inflacją 40+/-8%
  • ETF rynki rozwinięte (SWDA) 20+/-4%
  • ETF rynki rozwijające (EMIM) 12,5+/-2,5%
  • ETF złoto (SGLN/IGLN) 10+/-2%
  • akcje polskich spółek dywidendowych 7,5+/-1,5%
  • PPK (55% WIG, 15% rynki rozwinięte, 30% polskie obligacje) 10+/-2%

Jest to głównie portfel pasywny prowadzony w ramach IKE/IKZE (po dwa – moje i żony) z małym udziałem inwestowania trochę bardziej aktywnego (polskie akcje dywidendowe). Plan jest taki żeby dokonywać regularnych zakupów co miesiąc (obligacje/ PPK) lub co 2-3 miesiące (któryś z ETFów lub akcje polskie). Dla każdego założonego udziału przyjąłem tolerancję (+/-20% wielkości udziału). Wiem że udział obligacji jest dość duży ale traktuję to jako swego rodzaju dodatkową poduszkę bezpieczeństwa, która zmniejsza mi zmienność portfela a jednocześnie w sytuacji kryzysowej w pierwszej kolejności wypłacę te pieniądze bez ryzyka sprzedawania akcji w dołku. Mam 35 lat i conajmniej do 60 lat chciałbym nie ruszać tego portfela i rebalansować tylko dopłatami. Koło 60-65 pewnie będę chciał zacząć wypłacać ratami. Rozważam coś takiego, że koło 60 moja część akcyjna będzie bardziej dywidendowa żeby żyć na codzień z dywidend 🙂
Pozdrawiam

Piotrek

Cześć Mateusz 🙂 Dzięki za kolejny ciekawy wpis.
Nie będę za bardzo się odnosił do głównego przesłania, bo do mnie chyba bardziej trafia przesłanie portfela dywidendowego i skupieniu się na generowaniu gotówki z takiego portfela, a nie na samej wycenie aktywów na giełdzie. Ale rozumiem, że założenia artykułu były takie a nie inne 🙂

Chciałbym się za to odnieść do „potocznej” definicji wskaźnika C/Z, którą regularnie przytaczasz:

Po ludzku: C/Z w wysokości 15 oznacza, że przy obecnych zyskach utrzymanych w kolejnych latach, inwestycja w spółkę zwracałaby się przez 15 lat. 

Brakuje mi tam jednego dopisku: „gdybyś kupił całą spółkę albo chociaż spółka dzieliła się 100% zysku w postaci dywidend”. Obawiam się, że takich przypadków nie ma za wiele.
Oczywiście nie kwestionuje samego wskaźnika C/Z jako uproszczonego sprawdzania czy spółka jest wyceniana drogo czy tanio względem swoich zysków, ale tak po ludzku mówiąc C/Z w żaden sposób nie mówi nam czy inwestycja zwróci się w X lat dla przeciętnego inwestora.

Jeszcze drobna uwaga graficzna do wykresów. Jak na osi pokazujesz duże liczby (tysiące, miliony) wg mnie bardzo pomaga formatowanie liczb. Szybki test, którą liczbę odczytasz szybciej:
1000000 czy 1 000 000? 🙂

Konrad

Czesc Mateusz,

To że wpis jest świetny to powoli staje się już truizm 😉 Teraz czas na dyskusję żeby Twoja praca nie poszła na marne, mój mega pozytywny stosunek do Ciebie znasz więc wszelkie podważania czy też inne zdanie będzie wynikało raczej z faktu że sam mam wątpliwości i się zastanawiam a nie że mam coś przeciw.

1) Zacznę od tego że jako zwolennik ETF accumulating rozumiem że wszelkie przypływy z inwestowania pasywnego (czytaj dywidendy) które pozwola ewentualnie na wolność finansową będzie czy też czerpiesz z polskich spółek dywidendowych bo zakładając że nie spieniężasz regularnie aktywów to musisz mieć źródło z którego będziesz pozyskiwać środki do życia gdy już staniesz się wolny finansowo porzucając pracę zawodową ??

A teraz najważniejsze, może jestem spaczony faktem że już jestem za długo na rynku :))) ale w obecnej sytuacji nie widzę opcji żeby posiadać w portfelu więcej jak 25% akcji czy też ETF zwłaszcza tych za oceanem!
Jaki tam jest wskaznik C/Z o którym sporo piszesz przy wyborze wariantu dla siebie ? Ponad 30 dla S&P jesli dobrze widziałem na stronach Bloomberga.
Ktoś powie no tak ale Mateusz pokazał a nawet udowodnił że historycznie w długim terminie nawet jesli się po drodze zdarzy kryzys czytaj obsuwa na rynkach to i tak za x lat wyjdziesz z dobrym zyskiem … Otóż ja odpowiem — niekoniecznie.

Po pierwsze nikt nie ma szklanej kuli i nie wiem co się stanie ale z dość dużym prawdopodobieństwem oceniam że ryzyko spadków i to takich zauważalnych w najbliższym czasie jest bardzo duże a co za tym idzie nie jestem przekonany czy zakup w obecnej chwili to dobry pomysł, oczywiście za jakiś czas może się okazać ze nie miałem racji ale tak to na dzisiaj widzę

Po drugie fajnie wygląda historia zysków w długim terminie, jak to uwielbiam mówić największą skuteczność mają analizy wsteczne 🙂 tylko że tak długiego okresu niemal nieprzerwanego poważną korektą nie było NIGDY co powinno nawet dla długoterminowców zapalić mocną czerwoną lampkę!

Aha i jeszcze co do przeważania EM nad DM, widzę że wiele osób to dziwi ale sam mam zamiar może nie tyle przeważyć co przynajmniej wyrównać, dlaczego ?
Ano dlatego że wyceny na rynkach EM są o wiele bardziej przestępne i nie widzę najmniejszego powodu dla którego miałbym ufać drogim rynkom USA tylko dla tego że są światowym hegemonem — czyż ktoś zakładał upadek wielkiego i potężnego Cesarstwa Rzymskiego lub upadek Imperium Brytyjskiego ?

Pozdrawiam 🙂

Konrad

Hej Mateusz,

Jak 50% płaci Ci dywidendy to jesteś w domu że tak powiem, myślałem że to zdecydowanie niższy wskaźnik.
C/Z „Bliżej 40″ ulala to nawet mnie koniami nikt tam nie zaciągnie 😉

Ja mam teraz większy problem ze względu na odpuszczenie korpo-obligacji (po prostu się na tym póki co nie znam) i ” tanich polskich dywidendowek” tutaj przyznaje jestem chyba zbyt wybredny albo na tą chwilę nie widzę w mojej ocenie specjalnie nic taniego gdybym teraz miał zacząć inwestycje.

Dlatego też obecnie jestem ultra defensywny żeby nie powiedzieć wręcz poza rynkiem. Czy mam rację to się okaże, moim zdaniem to kwestia kilku miesięcy max.

Dzięki za merytoryczną odpowiedź!

Ostatnio edytowano 7 miesięcy temu przez Konrad
Radek

Mateusz,

chciałbym się zapytać czy myślałeś może o przygotowaniu analogicznego artykułu dotyczącego poszukiwaniu względnie mniej ryzykownych obligacji korporacyjnych na wzór artykułów na temat akcji dywidendowych z GPW? Oczywiście całą serią o obligacjach przeczytałem i jest tam zbiór zasad, którymi się kierujesz i uważam ją za bardzo wartościową. Według mnie obie serie fajnie wzajemnie mogłyby się uzupełniać. Dużo dobrych spółek dywidendowych emituje obligacje notowane na catalyst. Wtedy na praktycznym przykładzie będzie można lepiej nauczyć się oceniać czy spółką, która jest interesująca jako dywidendówka czy warto też np zainwestować jej obligacje?

pozdrawiam Radek

Krzysztof

Witam,
Jest gdzieś dostępny C/Z dla MWIG40, czy trzeba liczyć ?
Pozdrawiam

Krzysztof

Dzięki 🙂

Konrad

Hej Mateusz,

Czy masz w swoim portfelu albo chociaż bierzesz pod uwagę inwestycje w jakieś spółki z Wig20 które byłyby atrakcyjne z punktu widzenia dywidend lub też samej wyceny ?
Z tego co widziałem to kilka razy pojawiały się wzmianki od Ciebie na temat PZU i GPW?
Pozdrawiam

Konrad

Hej Mateusz,

Przepraszam bo w sumie źle się wyrazilem, wpisy Twoje znam dość dobrze i ten podlinkowany też dokładnie czytałem 😉
Żeby doprecyzowac chodziło mi bardziej czy nie rozpatrywałes nigdy takich tuzów z wig20 jak KGHM , banki , energetyka , PGNiG ?
Zwłaszcza energetyka obecnie jest dość mocno zdołowana 😉

Konrad

Hej Mateusz,

Super by było bo sam jestem ciekawy Twojego spojrzenia na WIG20 i „państwówki” bo nigdy o tym nie wspominałeś a czasami warto w nich po prostu przezimować 🙂

Czarek

Witaj Mateusz!
Dzięki za super robotę, którą wykonujesz na swoim blogu. Chciałem zapytać czy myślałeś może nad opcją publikacji swoich podcastów na youtube lub w taki sposób aby można było je sobie np ściągnąć i odsłuchać w VLC na większej szybkości? Anchor.fm niestety czegoś takiego nie umożliwia.

Czarek

Już sobie sam odpowiedziałem 😉 wszystko gra przy użyciu RSSów

Tomasz

Witam,
dziękuję za Twój czas i wiedzę. Bardzo pouczający wpis o ile ma się do emerytury 40 lat. Chciałem zapytać jak powinno wyglądać inwestowanie gdy do emerytury ma się raptem 15 lat i zaczyna się od zera. Do tej pory środki były pochłaniane przez kredyty, edukację dzieci i zabezpieczenie środków na studia oraz inne zdarzenia życiowe typu opłaty za hospicja itd. Piszesz, że 50 lat to taki ostatni sensowny dzwonek na zmianę portfela. W moim przypadku i myślę, że wielu czytelników to początek drogi odkładania na emeryturę. Czy portfel dla takich jak ja powinien skupiać się już tylko i wyłącznie na obligacjach czy też jest jeszcze troszku czasu na coś więcej?

Tomasz

Dziękuję za odpowiedź i wspaniałą lekturę.

floridian

Tomek, Mateusz dał Ci namiary więc ja dorzucę tylko swoje trzy grosze. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć że na inwestycje nigdy nie jest za póżno. My zabraliśmy się za inwestowanie w wieku 40 lat – 100% akcji i tak trzymaliśmy przez następne 20 lat. Wyboru dużego nie było bo zaczynaliśmy od zera, bez praw emerytalnych, a oprócz tego mieliśmy także dzieci które trzeba było posłać na płatne uniwersytety. Do dziś nie mam ani grosza w obligacjach, ale za to mamy 25% w nieruchomościach, które poza wzrostem wartości przynoszą także miesięczny dochód. W Twoim przypadku (50 lat) portfel w proporcji akcje-obligacje 60/40 to powinien być absolutnym minimum. Ja nawet pokusiłbym się na 80/20. Najtrudniejsza decyzja to w jakie akcje lub ETF zainwestujesz pieniądze. Twój horyzont czasowy to co najmniej 30 lat więc mając przed sobą taki kawał czas możesz być bardziej agresywny.

Ostatnio edytowano 7 miesięcy temu przez floridian
Bartek

Wszyscy Ci słodzą, więc może ja chociaż napiszę słowo krytyki, żeby nie było tylko tak słodko. No to zaczynam: przez ten wpis jestem niewyspany, bo tak mnie wczoraj wciągnął, że czytałem do późna zamiast iść spać. Dodatkowo czytałem na smartfonie, więc bolą mnie teraz oczy. Mam nadzieję, że poszło w pięty!

Kiedyś czytałem lub słyszałem wypowiedź dużego inwestora albo zarządzającego funduszem na temat ich ucieczki z rynku akcji w Japonii. On uciekł z japońskiego rynku akcji bodajże z 6 lat za wcześnie. Tam C/Z doszedł w końcu do 60 zanim walnęło. Uznali tę ucieczkę na swój duży błąd. Niestety nie mogę teraz tego odnaleźć, ale to chyba był któryś z gości Jacka Lemparta.

Czy można wiedzieć w jaki sposób dokonałeś symulacji ucieczki z rynku przy C/Z 27 (oprogramowanie ST, EXCEL)? Czy ręcznie wyznaczałeś okresy przebywania na rynku czy może masz jakiś gotowy soft, gdzie można wbić inny C/Z i sprawdzić wyniki? Czy próbowałeś robić podobną symulację dla C/Z 30 albo innych wartości?

Bartek

Pewnie, patrząc na historyczne wykresy wszystko jest takie oczywiste. Na żywo jest trochę trudniej. Nawet teraz nikt nie ma pewności czy będzie jakaś większa przecena na akcjach czy może jednak przez ten dodruk nic takiego się nie stanie. Przesłanki są za obiema tezami.

Bartek

Ja zacząłem zarabiać już na studiach i to całkiem dobrze jak na studenta. Było to 15 lat temu. Niestety giełda dla mnie nie istniała przez cały ten czas. Pamiętam nawet, że nie byłem w stanie uwierzyć jak koleżanka mi mówiła, że jej kolega żyje z giełdy. Próbowałem jej tłumaczyć, że to niemożliwe. Teraz powolutku wchodzę w inwestowanie, ale moment jest taki, że mam obawy.

W marcu 2020 pytałem kolegi w co zainwestować jak akcje spadały, ale wtedy kupiłem tylko jeden walor. Wprawdzie dał zarobić 100%, ale to był tylko jeden strzał, a potem już było trudniej. Nie żałuję tak mocno, że nie wszedłem mocniej w marcu 2020, ale że nie zacząłem wchodzić na raty od 2005. Choć kto wie co bym zrobił jakbym w 2008 się przejechał na giełdzie.

Grześ

Siemanko. Gratki kolejne za ten wpis, baaaardzo będzie pomocny 🙂
Mi nasuwa się takie pytanko. Ile średnio czasu było potrzebne, by po tąpnięciu na giełdzie odzyskać / odpracować stratę?
Np; przechodzę na emeryturę w połowie trwania zapaści i trwa ona jeszcze dajmy na to jeszcze dwa lata ale środków nie ruszam, bo mam inne aktywa które zapewniają mi spokojne życie. Ile przypuszczalnie trzeba by było czekać na dorobienie straty? Może nie całej ale tak 80 – 90% ?

Grześ

Dzienx.
A te dwa ostatnie kryzysy to takie średnie?
🙂
Czyli uśredniając ok. 5 lat.
I może taka propozycja na artykuł 🙂
Chodzi o robo doradców, wiem jest ich nie wiele – u nas dwa lub trzy. Ale jeden ma opcję na IKE, drugi nie. Dla pewnej części osób i ta forma inwestowania może być jakąś możliwością.
Znając Twoje podejście, byłoby super o tym przeczytać u Ciebie.
Nie podpuszczam 🙂

Grześ

inPZU ma możliwość IKE, IKZE chociaż to chyba nie jest taki 100% robo 🙂
Twoja niespodzianka jest połączona z IKE?

Ostatnio edytowano 7 miesięcy temu przez Grześ
floridian

Ponieważ sporo inwestuję to mogę Ci odpowiedzieć dokładnie ile nam to zajęło. Po 50% spadku w 2008 odrobiliśmy wszystkie straty i byliśmy do przodu już w 2010. W czasie ostaniego tąpnięcia straty odrobiliśmy do końca czerwca 2020. Jak to się stało to możesz sam łatwo zgadnąć. Trudniejsze było wyjście po kryzysie w 2000-2 bo jeszcze wtedy się uczyliśmy na własnych błędach. Odrobienie strat i wyjście nad kreskę zajęło ponad 2.5 roku.

Grześ

Dzienx. Jeżeli możesz, podaj procentowy udział tego portfela 😉
Ale wnioskuję po spadkach że to 90 -100% akcyjny 🙂
No i szybkie odrobienie według mojej początkującej wiedzy to… dokupywanie przy spadkach akcji. Tak?

Ostatnio edytowano 7 miesięcy temu przez Grześ
Grześ

Niestety nie mam facebooka 😉

floridian

Grzesiu, to było systematyczne comiesięczne oszczędzanie i 100% akcji. W ubiegłym roku dodatkowo mieliśmy trochę gotówki którą rzuciliśmy do akcji w marcu i kwietniu stąd rok 2020 w części akcyjnej zamknął się dla nas do przodu +33.9%.

Grześ

Ok, dzienx, wszystko już jasne 🙂

Łukasz

Musze przyznac ze mam mieszane uczucia po przeczytaniu tego wpisu. Do tej pory na tym blogu konsekwentnie pokazywales wyzsoszc inwestowania pasywnego and aktywnym. Prezentowales roznego rodzaju statystyki z ktorych jasno wynikalo ze aktywny inwestor ma bardzo male szanse na pobicie rynku. Nie udaje sie to nawet profesjonalnym zarzadadzjacym ktorzy maja cale sztaby analitykow, machine learning, big data i nie widomo co jeszcze. W tym wpisie natomiast wychodzi na to ze tak naprawde to trzeba sprzedawac jak jest drogo i kupowac jak jest tanio, czyli aktywne zarzadzanie i timing 🙂 Do tego pokazujesz poziomy C/Z na ktorych mozna sie opierac co wyglada bardzo dobrze na danych historycznych. Zastanawiam sie czy faktycznie w przeszlosci tak handlowales i w jaki sposob ustaliles te poziomy?

Zeby nie bylo ze sama krytyka, wpis bardzo ciekawy i porusza temat ktory nie dawal mi spokoju od dluzszego czasu. Panuje takie powszechne przekonanie ze rynki akcji sa super i nie ma co sie przejnowac spadkami bo w dluzszym terminie sie to odrobi. Zawsze mnie zastawialo co jak ktos nie ma tego dluzszego terminu przed soba tylko jest na koncu inwestowania. Dziekuje za omowienie tego tematu 🙂

Łukasz

Dziekuje za rozbudowana odpowiedz. Mozliwe ze mialem troche spolaryzowane spojrzenie. Chyba to wynika z faktu iz pisze z perspektywy niespelnionego inwestora aktywnego 😉 Moje doswiadczenia pokrywaja sie z tym co mowia rozni madrzy ludzie (np goscie u Jacka Lemparta) ze w dlugim terminie szansa na pokonywanie rynku albo chociaz utrzymywanie sie na poziomie rynku dazy do zera. Mozna miec lepsze tranakcje a nawet lata ale konsekwentne podejmowanie dobrych decyzji w dobrym momencie i trzymanie reki na pulsie jest na przestrzni wielu lat niezwykle trudne. Moze troche sie faktycznie przyczepilem do tego ze w tym wpisie pokazujesz ze w zasadzie moze to byc calkiem proste kupujac akcje kiedy sa „tanie” a sprzdajac kiedy sa „drogie” ale rozumiem o co chodzi i rozumiem tez wieksze szersze przeslanie bloga. Pozdrawiam!

floridian

Zgadzam się z Mateuszem. Mały inwestor jest w stanie przy dobrym doborze inwestycji pobić rynek w długim (30 lat) i krótszym okresie (10 lat). Nam się to udało przy czym im większy portfel tym trudniej jest osiągnąć dobry zwrot jako że koncentracja ustępuje dywersyfikacji.

Ostatnio edytowano 7 miesięcy temu przez floridian
Lukasz

Hej Mateusz,

Czekam z niecierpliwością na ten poniedziałkowy wpis na temat Vanguard life strategy bo znając sposób w jaki opisujesz tematy, mam nadzieję że zrozumie o co w tym chodzi nawet taka osoba jak ja co nie ma o tym dużego pojęcia :))) Na Facebooku widziałem tylko że są warianty distr. lub accum. co z perspektywy Twoich wpisów i nagrań na temat podatków od dywidend wydaje się oczywiste do wyboru (accumulating) 😉

Grześ

Widzę że dbasz o nas – przyszłych emerytów, super 😉
Więc podsunę jeszcze jeden świeży temat z tym związany – OIPE, czyli  ogólnoeuropejski indywidualny produkt emerytalny.
Czy temat jest Ci znany, bo z tego co wyczytałem jest coś ala nasze IKE i
można go założyć mając już swoje IKE.
Temat dość świeży, w sierpniu ponoć ma to wejść. Ja jeszcze nie zdecydowałem się na konto maklerskie, ciągle analizuję i się uczę (m.i. u Ciebie)
Ale tak w tym roku chciałbym już coś zacząć.( mam tylko IKE obligacje 😉

Piotrek

Cześć,
projekt polskiej ustawy już jest, ale z analizą poczekałbym aż zostanie uchwalony i podpisany. Kto wie co jeszcze zmienią po drodze.
Na pierwszy rzut oka wygląda to bardzo ciekawie. Natomiast najciekawszego na ten moment i tak nie będziemy wiedzieć, jakie firmy będą oferować swoje usługi w ramach tego konta OIPE. Osobiście liczę na jakiegoś nowego gracza na tym rynku. Na pewno Finax bardzo głośno o tym mówi, ale po cichu liczę na jakiegoś rywala dla mBanku czy Bossa.
Czas pokaże 🙂

Piotrek

Pewnie będzie wiele zależeć jaki koszt będzie musiała ponieść firma, by wejść na dany rynek krajowy. Cały zamysł tych kont to możliwość przenoszenia ich między krajami członkowskimi UE, więc jestem ciekawy jak to będzie rozwiązane.
Ale zgadzam się z Tobą, nawet jak po prostu będzie dodatkowy limit w ramach mBanku czy Bossa to już będzie bardzo fajnie (rocznie łączny limit ponad 40k!). Oczywiście zakładając, ze wszyscy zauważą zmiany prawne.. (musiałem :D)

Ostatnio edytowano 7 miesięcy temu przez Piotrek
Piotrek

Nie, łącznie OIPE, IKE i IKZE. Chodziło mi o łączny limit kont emerytalnych bez podatku Belki 🙂
Wg projektu ustawy OIPE ma mieć taki sam limit jak IKE, czyli jest 15,7 +15,7 i prawie 10. Ogólnie polski pomysł na OIPE jest mocno wzorowany na IKE.

Piotrek

Prawda jest taka, że i te 40k będzie nieosiągalne dla większości osób. To jakby nie było, mowa o limicie blisko 3,5k miesięcznie na osobę.

Ale osobiście bardzo się cieszę na to konto. Do tego jakby potwierdziły się plotki o wprowadzeniu W8-BEN w polskich DM to już w ogóle byłoby super.

Grześ

No właśnie, ja również czekam z kasą 🙂
IKE obligacje traktuję jako swego rodzaju poduszkę.
A drugie IKE chcę utworzyć na konto żony 😉
Już miałem otwierać w mbanku, ale się wstrzymałem, między innymi na to OIPE również czekam na Twój wpis o Vangurd

Wiesław

Witaj Mateusz
Bardzo potrzebny wpis, jak zawsze profesjonalny, zrozumiały i inspirujący. Bardzo dziękuję. Ja jestem już w przededniu emerytury, więc z niecierpliwością czekam na Twój kolejny wpis (który już wstępnie zapowiadałeś) o podejściu alokacyjnym portfela właśnie na emeryturze. Mam także do Ciebie prośbę o podpowiedz gdzie szukać aktualnego C/Z dla WIG, WIG 20, mWIG40 na GPW i dla innych giełd, np. amerykańskich?
Serdecznie pozdrawiam
Wiesław

Wiesław

Bardzo Ci dziękuję Mateusz i pozdrawiam
Wiesław

Piotrek

Część Mateusz.
Dzięki wielkie za bardzo dobry wpis. Na Twojego bloga trafiłem jakieś pół roku temu przy okazji szukania materiałów o spółkach dywidendowej i od tamtego czasu z niecierpliwością czekam na każdy kolejny wpis:-).
Mam konto IKE na którym mam głównie spółki dywidendowe – dość dużo mi to wszystko wzrosło przez ostatnie pół roku i zastanawiam się nad sprzedaniem części żeby mieć środki na zakupy jak ceny trochę spadną i tutaj pojawia się moje pytanie jak można przechować część środków na IKE tak żeby to nie była gotówka bo to nic nie zarabia i też żeby to nie były akcje a żeby to było dość bezpieczne? Powiedzmy że ok połowę IKE bym zostawił dalej w akcjach dywidendowych. IKE mam w domu maklerskim mBank.

Bartek

Czy to aby na pewno dobra rada? Nie krytykuje, pytam. Jak będzie ostry zjazd jak przy Covidzie, to obligacje korporacyjne będą notowaneponiżej ceny nominalnej. Nie da się ich sprzedać po cenie zakupu, żeby przerzucić się na akcje. Sprawdziłem, że obligacje Aliora były w marcu 2020 po 98zł. To niby niedużo poniżej ceny nominalnej, ale jednak trochę niżej.

Z drugiej strony już teraz masa ludzi tylko czeka na zjazd cen, żeby się obkupić. Naprawdę sporo osób się nauczyło, że warto kupować jak spada. To może popsuć plany takim czekającym z gotówką inwestorom.

Ostatnio edytowano 7 miesięcy temu przez Bartek
Marek

Witaj, czy mógłbyś polecić jakieś aktualne książki o inwestowaniu w fundamenty i wartość spółek?
Trzymaj się

Majkel

Witaj Mateusz, czy zwracasz uwagę podczas analizy spółek na to czy zarząd posiada akcje danej spółki? Czy spółka, której akcjonariusze nie mają akcji ma u ciebie jakiegoś większego minusa czy bez większego znaczenia?

Pozdrowionka

Majkel

I jeszcze mam drugie pytanie – ile procentowo ”wyciągasz” w skali roku na obligacjach korporacyjnych i rządowych?
Dziękuje za odpowiedzi

Romuald

Cześć
Jak zwykle świetny wpis.
Bardzo podoba mi się koncepcja alokacji kapitału w zależności od wartości c/z dla indeksu S&P 500. Jest prosta i czytelna.
Wydaje mi się, że można wykorzystać ją do analizy innych rynków poprzez wskaźnik c/z.
Czy masz jakieś przemyślenia w tym temacie?
Gdzie można Twoim zdaniem znaleźć w internecie najlepsze i najbardziej wiarygodne dane c/z dla różnych indeksów giełdowych? One powinny być wskazówką czy dany rynek jest perspektywiczny i czy warto w niego inwestować. Oczywiście, należy patrzeć szczególnie uważnie na SP500, bo jak on runie to wszystko inne podąży za nim a szczególnie rynki EM!

Pozdrawiam i czekam na Twoją książkę o inwestowaniu. To będzie bestseller!
Pozdrawiam
Romuald

Ania

Super wpis! Szkoda tylko, ze w naszych realiach i obecnej sytuacji praktycznie nie sa sie ostatniego rozwiazania stosowac w ramach ike/ikze i chcialoby sie miec chociaz obligacje nie obciazone ryzykiem walutowym.

Biorac pod uwage, ze obligacje notowane na rynku sa obecnie bardzo malo perspektywiczne, a jedyne ktore maja jakas szanse pobic inflacje to te detaliczne antyinflacyjne. A te jak na zlosc sa tylko w DM PKO gdzie nie ma rynkow zagranicznych na IKE.

W tej chwili w biurze maklerskim to chyba jedynie jakies mniej ryzykowne etf na korporacyjne ma szanse dac wyniki jak kiedys typowo dawaly obligacje. No ale dalej u nas dochodzi ryzyko walutowe wtedy.

Od paru dni kombinuje jak to zrobic z sensem by miec w ramach IKE+IKZE ok 40% w obligacjach skarbowych i to tych dla osoby wydajacej w PLN faktycznie bezpiecznych. Niestety jak na zlosc PKO nie prowadzi IKZE z obligacjami, a jedynie IKE.

Jeśli już coś wymyślę to nagle wychodzą opcje trudne do balansowania.

Na teraz wyszło mi PPE w akcjach ( ktorego nie moge ruszyc) + SUPER IKE ( z EDO + ew. SP500 na GPW ) i do tego DM z ETF na all world ( albo DM + EM). Nic lepszego nie wymyśliłam na tę chwilę, choć ta opcja też średnia :/

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez Ania
Anna

Tak, jestem swiadoma, ze mozna przeniesc do IKE lub nowego pracodawcy. No ale chwilowo te od obecnego sa nie do ruszenia 😉

Generalnie strasznie wkurzajace to ograniczenie, ze mozna miec jedno IKE i jedno IKZE w polaczeniu z tym, ze PKO IKZE nie oferuje.

No a IKE ma troche za duze kwoty by to IKE w obligacje ladowac ( szczegolnie po dodaniu do niego kiedys PPK).

Az by sie prosilo IKZE z obligacjami – bo IKZE to ok 30% z limitow IKE+IKZE łącznie,