You are currently viewing Czy obligacje Skarbu Państwa są bezpieczne? 1,5 biliona złotych do spłaty

Czy obligacje Skarbu Państwa są bezpieczne? 1,5 biliona złotych do spłaty

Jaki będzie los polskich obligacji skarbowych?

Ostatnio w internecie aż roi się od tekstów przestrzegających przed inwestowaniem w polskie obligacje skarbowe. Nagłówki w rodzaju „rząd ma poważny problem z finansowaniem budżetu”, „niepokojące dane o sprzedaży obligacji” czy „rekordowa rentowność polskiego długu” sprawiają, że Polacy boją się inwestować w te pozornie bezpieczne instrumenty finansowe, które ostatnio zawiodły oczekiwania wielu osób. Fundusze obligacji (stałoprocentowych, notowanych na rynku) straciły od początku roku 15% lub więcej, obligacje antyinflacyjne „nie pobijają inflacji”, a mało transparentna polityka monetarna RPP sprawia, że ludzie przestają ufać rządowi. Odstawmy jednak emocje na bok i przez kolejne kilkanaście minut, sprawdźmy, czy obligacje Skarbu Państwa są bezpieczne i jaka jest realna szansa na ich niespłacenie przez Polskę w kolejnych latach.

Jako że w poprzednim wpisie na temat polskiego długu, czyli „Czy Polska zbankrutuje? Dług publiczny i jego struktura” wykresy były (zbyt) pełne danych i trudne do zrozumienia, to dziś zdecydowałem się je uprościć i uzupełnić prostymi infografikami, które mam nadzieję zainteresują szersze grono odwiedzających i uprzyjemnią lekturę wpisu. W pierwszym rozdziale skupimy się na tym, „o czym się mówi”, czyli na dynamicznym wzroście polskiego zadłużenia w kontekście jego struktury. Ta część wpisu będzie nie tylko o tym, jak bardzo zadłużyła się ostatnio Polska, ale także o tym, za pomocą jakiego typu obligacji zwiększa ona swój dług. W dalszej części wpisu przeanalizujemy ewentualność niespłacenia zadłużenia przez nasz kraj, identyfikując główne ryzyka, które mogłyby doprowadzić do katastrofy budżetowej na naszym podwórku.

Podcast

YouTube

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak bardzo wzrosło w ostatnich miesiącach polskie zadłużenie.
  • Jaki rodzaj obligacji emituje Polska.
  • Czy Polacy chcą jeszcze inwestować w obligacje.
  • Czy inwestycja w polskie obligacje skarbowe jest jeszcze bezpieczna.
  • Jakie są największe ryzyka dotyczące polskiego długu publicznego.

Wzrost jawnego i ukrytego długu

W ostatnich 24 miesiącach polskie zadłużenie rosło w bezprecedensowym tempie, a Ministerstwo Finansów dokładało wszelkich starań, by to najbardziej widoczne „oficjalnie” nie rosło zbyt mocno. Zacznijmy zatem od wyjaśnienia dwóch pojęć:

  • Państwowy dług publiczny to ta „widoczna” forma zadłużenia. Dotyczy ona tylko długu Skarbu Państwa na poziomie centralnym. Tutaj są obligacje emitowane przez Skarb Państwa.
  • Dług sektora instytucji rządowych i samorządowych, znany także jako dług EDP, to suma obligacji Skarbu Państwa oraz obligacji emitowanych przez różne instytucje i agencje związane z państwem, np. BGK czy PFR. Na tej formie długu skupimy się w większości wpisu.

By poznać istotę problemu, musimy zrozumieć to, że niezależnie czy dług emitowany jest przez Skarb Państwa, czy przez Bank Gospodarstwa Krajowego, czy też przez Państwowy Fundusz Rozwoju, ostatecznie spłacony będzie on musiał być przez nikogo innego, tylko Skarb Państwa. Oto jak kształtują się obydwie postaci długu w ostatnich 14 latach:

Czy obligacje skarbu państwa są bezpieczne - dług publiczny na koniec 2022

Kolorem granatowym oznaczyłem powyżej „popularny” państwowy dług publiczny (ten, o którym mówi większość polityków w różnych programach publicystycznych), a kolorem pomarańczowym jego pełną formę, czyli sumę długu publicznego oraz długu agencji i innych komórek państwowych. Niestety większość informacji, które znajdziemy na stronie MF, dotyczy jedynie długu publicznego, który emituje Skarb Państwa, więc skupimy się najpierw tylko na nim, ale spokojnie, bo w dalszej części wpisu przejdę do analizy postaci całościowej długu, czyli EDP.

Skąd wziąć dane o polskim zadłużeniu?

Zapamiętajmy najważniejsze dotychczas liczby, które są sednem wykresów z poprzedniego akapitu:

  • „Oficjalny” dług w postaci państwowego długu publicznego nie wzrósł w pandemicznych latach 2020-2021 tak bardzo, bo był to wzrost z 1 bln do 1,13 bln złotych.
  • Jeszcze 3 lata temu, bo w grudniu 2019 roku dług EDP (całego sektora finansów publicznych) wynosił około 1,05 biliona złotych, a dziś wynosi aż 1,45 bln złotych, czyli o niemalże 40% więcej! To duży wzrost związany z trendem „spychania nowego długu poza budżet”, o którym tak głośno w mediach.
  • Ministerstwo finansów prognozuje, że w 2023 roku przekroczy ono 1,5 bln złotych, a w roku 2026 wyniesie aż 2,24 biliona złotych, czyli ponad 750 miliardów złotych (lub 54%) więcej niż wynosi obecnie ta postać długu. Dane te znajdziesz w „Strategii zarządzania długiem publicznym” przygotowanej przez MF.

Same powyższe liczby nie znaczą zbyt wiele bez kontekstu, a sam wzrost zadłużenia nie oznacza, że jesteśmy w kłopotach, bo wraz z nim (i inflacją) rosną też np. wpływy podatkowe budżetu państwa. Warto zatem (jak zwykle) spojrzeć szerzej niż tylko na same podstawowe dane w ogólnym ujęciu, czym zajmiemy się w kolejnych akapitach.

We wpisie skorzystam z następujących źródeł danych dotyczących polskiego długu, do których przejrzenia zachęcam osoby szczególnie zainteresowane tematem obligacji skarbowych:

Aby dowiedzieć się, czy obligacje Skarbu Państwa są bezpieczne, musimy najpierw przyjrzeć się im bardzo dokładnie i zrozumieć formę, w jakiej są obecnie emitowane. Zaczniemy zatem od analizy struktury polskiego długu, do którego należą popularne obligacje detaliczne (m.in. COI, EDO, ROR, DOR, ROS i ROD).

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam mnóstwo przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu

Jakie obligacje emituje Polska?

Od dnia wydania poprzedniego wpisu na blogu w tej samej tematyce, czyli od 31 stycznia 2022 roku zbyt wiele się w strukturze polskiego zadłużenia nie zmieniło. Większość polskiego zadłużenia, bo ponad 77% stanowi dług w PLN, a mniejszą część dług zagraniczny, wśród którego dominuje dług w walucie EUR (19,7%), a poza tym jest tam także dług nominowany w USD (2,3%) i innych walutach (0,7% całego długu). Mamy zatem pierwszy wniosek, który brzmi następująco:

  • Wniosek #1: Większość (~77%) polskiego długu, wyemitowana jest w polskiej walucie (PLN), której nasz kraj jest emitentem. Oznacza to, że prędzej po prostu „stworzy”/dodrukuje on nowe środki (jak zresztą robił w 2020 i 2021 roku), niż nie spłaci tych obligacji.

A oto struktura polskiego długu publicznego (tylko Skarbu Państwa, czyli granatowego przebiegu z poprzedniego wykresu) w ostatnich kilku półroczach:

Czy obligacje skarbu państwa są bezpieczne - ogólna struktura polskiego zadłużenia

Poza tym, że niektórzy mogli spodziewać się większego udziału długu zagranicznego (wynosi on obecnie około 23% całego polskiego długu publicznego), to z wykresu można wyczytać to, że obligacje detaliczne stanowią dość mały udział w całym długu publicznym. Drugi wniosek będzie następujący:

  • Wniosek #2: Obligacje detaliczne (np. ROR, DOR, COI i EDO) stanowią jedynie 6,5-7% całego polskiego długu, więc jeśli będą problemy z ich spłatą z pieniędzy z podatków (i zaciągania nowego zadłużenia), to można po prostu „wykreować” nowy pieniądz i spłacić bezpośrednich obligatariuszy.

To tyle, jeśli chodzi o uspokajanie czytelnika. Z powyższego wykresu wyczytamy też to, że państwo finansuje się w ostatnich kwartałach głównie długiem w PLN, unikając powiększania zadłużenia zagranicznego. Na chwilę wnikniemy w szczegóły długu detalicznego, by dowiedzieć się, które obligacje skarbowe wybierają drobni oszczędzający.

Struktura obligacji detalicznych Polski

Czym różnią się obligacje detaliczne od obligacji hurtowych? Głównie tym, że te pierwsze nie są notowane na giełdzie, a więc nie mogą nominalnie stracić, naturalnie stając się najlepszym wyborem dla drobnych oszczędzających chcących przechować swoje środki. Mimo tego, że są one zatem bezpieczniejsze od obligacji stałoprocentowych, które są notowane na rynku (a więc zmienne z natury), Polacy zainwestowali w nie (na sierpień 2022 roku) tylko około 80 miliardów złotych. Dlaczego „tylko”? Bo w porównaniu z 800 mld złotych stałoprocentowego długu notowanego na giełdzie, który również oni posiadają, zwykle nieświadomie, bo przez fundusze prowadzone przez TFI, liczba ta jest dość niewielka. Mamy więc trzeci wniosek, który brzmi:

  • Wniosek #3: Choć Polacy mają podstawioną pod nos świetną ofertę obligacji detalicznych (indeksowane inflacją, nie mogą nominalnie stracić, wcześniejszy wykup nie jest taki drogi, odsetki się akumulują) to ogromna większość z nich (prawdopodobnie nieświadomie) inwestuje w „obligacyjne” fundusze od TFI, mając w portfelach bardzo zmienne papiery wartościowe.

Struktura zadłużenia detalicznego wyglądała w ostatnich okresach półrocznych następująco:

Czy obligacje skarbu państwa są bezpieczne - struktura polskiego długu detalicznego

Jeśli spodziewałeś się, że w zadłużeniu detalicznym dominować będą 10-letnie obligacje EDO, to możesz nieźle się zdziwić. Dochodzimy tu do kolejnego, dość smutnego wniosku o inwestycjach Polaków, który brzmi następująco:

  • Wniosek #4: Choć przy tak wysokiej inflacji, jak obecnie, obligacje 10-letnie antyinflacyjne EDO w 90% przypadków wyjdą korzystniej, to czterokrotnie większa liczba inwestorów wybiera 4-letnie antyinflacyjne COI. To ciekawe zjawisko, bo dowodzi tego, że (poza tymi, którzy naprawdę inwestują tylko na 2 lata i chcą dokonać wcześniejszej wypłaty) inwestorzy po prostu nie przeliczają opłacalności swoich inwestycji.

Poza COI, które kompletnie zdominowały stawkę, stanowiąc teraz prawie 60% polskiego długu detalicznego, inwestorzy interesują się także EDO (15% długu) oraz rocznymi ROR (13% długu).

Czas na ocenę powszechnie używanej miary stabilności zadłużenia, czyli długu w relacji do PKB w wersji polskiej na ten i kolejne lata.

Dług do PKB czyli jest tak sobie

We wpisie „Czy Polska zbankrutuje? Dług publiczny i jego struktura” pisałem już o tym, że dług do PKB nie jest moim ulubionym wskaźnikiem i według mnie używa się go głównie przez przyzwyczajenia ekonomistów. Podstawową wadą tego wskaźnika jest to, że dzieli on dług, czyli obiektywną wartość zadłużenia do spłaty przez PKB, czyli bardzo teoretyczną wartość dodaną, którą tworzy kraj (a nie np. pieniądze z podatków, które ten faktycznie otrzymuje w ciągu roku). Abstrahując od tego, dług sektora rządowego i samorządowego (EDP) w relacji do PKB po gigantycznym wzroście (z 46% do 58%) w pandemicznym 2020 roku nieco wyhamował, znajdując się obecnie na poziomie 52-54%:

Czy obligacje skarbu państwa są bezpieczne - stosunek długu do PKB na koniec 2022 roku

Co to oznacza dla Polski? Czy obligacje Skarbu Państwa są wobec tego bezpieczne i czy nie mamy się czym martwić? To zbyt wcześnie, by to przyznać, ale z powyższego wykresu można wysnuć kolejny wniosek, którym jest:

  • Wniosek #5: Choć po drastycznym skoku wskaźnika długu publicznego do PKB z 2020 roku niektórzy spodziewali się dalszego wzrostu, to obecnie (głównie dzięki nominalnemu wzrostowi PKB, który też „wspiera” wysoka inflacja) ustabilizował on się na poziomach znanych już z 2010-2012 roku (około 53%).

A jak wyglądamy na tle innych krajów Europy? O dziwi dość dobrze, choć mogłoby być lepiej.

ale inni mają jeszcze gorzej!

Jako Polacy uwielbiamy porównywanie się do innych i wyjątkiem nie są tu inne kraje w kontekście porównywania długu do PKB. Jeśli zarzuciłbyś naszemu rządowi nadmierne zadłużanie się, to odpowie Ci on, że inne kraje Europy (i to nie tylko „problematyczne południe” w postaci Grecji, Włoch, Portugalii czy Hiszpanii) są od nas jeszcze bardziej zadłużone.

I faktycznie – nie trzeba szukać daleko, by dokopać się do danych o długu publicznym krajów Europy udostępnianych przez Eurostat, potwierdzających to, że relatywnie do „Zachodu” z polskim długiem może nie być tak źle, jak większość sądzi:

Czy obligacje skarbu państwa są bezpieczne - stosunek długu do PKB wobec Europy

Powyższe o niczym jednak nie świadczy, ponieważ PKB to nie to samo, co realne środki, które państwo „zarabia” co roku. Według OECD przeciętne państwo pobiera jakieś 30-40% swojego PKB w podatkach i to do tego powinno się moim zdaniem porównywać jego zadłużenie, by zmierzyć jego „problematyczność”, ale to tylko mała dygresja. Mamy więc kolejny, szósty już wniosek z tej analizy, który brzmi:

  • Wniosek #6: Choć zadłużenie Polski w ostatnich 3 latach dynamicznie rosło, a Ministerstwo Finansów planuje kontynuację tego trendu, to na tle bardziej zadłużonego południa Europy i niektórych Państw zachodnich (Francja, Belgia, Austria, Niemcy) nasz dług nie jest taki przerażający.

Czas na nawiązanie do „straszących nagłówków” w rodzaju „Niepokojących danych dotyczących sprzedaży detalicznych obligacji skarbowych” lub „Schłodzenia popytu na obligacje oszczędnościowe„, które, choć poprawnie opisują dane, to moim zdaniem nieco powierzchownie prezentują jego przyczyny i przesadnie podkreślają wnioski z nich płynące.

Czy Polacy nie chcą już kupować obligacji?

W świecie ekonomii i inwestowania istnieje prawidło „efektu bazy” i tego, że zwykle mierzy się dynamikę zmian wskaźnika, a nie jego obiektywną/nominalną wartość. Oszczędnościowe obligacje skarbowe stają się na naszych oczach „ofiarami własnego sukcesu”, bo według danych Ministerstwa Finansów o ich sprzedaży mają one za sobą świetne pod względem sprzedaży miesiące, a jednocześnie gigantyczny spadek dynamiki tejże sprzedaży:

Czy obligacje skarbu państwa są bezpieczne - sprzedaż obligacji detalicznych miesięczna

Patrząc na powyższy wykres (i znając trochę historii polskich obligacji) można wysnuć kolejny wniosek:

  • Wniosek #7: Ze względu na znaczne podniesienie ich oprocentowania, w czerwcu i lipcu 2022 roku zanotowano ogromny wzrost sprzedaży detalicznych obligacji skarbowych, głównie 4-letnich COI i rocznych ROR (ponownie: dlaczego inwestorzy nie kupują EDO…?).

Jeśli uległeś straszącym nagłówkom o kryzysie na polskich obligacjach detalicznych, to zobacz, jak wyglądała ich sprzedaż w ostatnich latach w ujęciu rocznym:

Czy obligacje skarbu państwa są bezpieczne - sprzedaż obligacji detalicznych roczna

Mamy więc kolejną puentę:

  • Wniosek #8: Sprzedaż detalicznych obligacji skarbowych (zwanych też „oszczędnościowymi”) ma się w 2022 roku lepiej niż kiedykolwiek, bo do września włącznie sprzedało się ich więcej niż w całym roku 2021, a do końca roku prawdopodobnie sprzeda się ich dwukrotnie więcej niż w całym 2020 roku.

Odrzućmy bezsensowne straszenie na bok, skupiając się na merytorycznym sprawdzeniu, czy Polska może mieć problem ze spłatą swojego zadłużenia i kiedy (w jakich warunkach) to ewentualnie nastąpi.

Chcesz wesprzeć mój blog? Postaw mi wirtualną „kawę” 🙂

PK BTN WPIS

Czy Polska może mieć problem ze spłatą swojego zadłużenia?

Zacznijmy od stwierdzenia tego, że każdy kraj może mieć kiedyś problem ze spłatą swojego zadłużenia, który może wynikać z jednego z poniższych powodów/ryzyk:

  • Ryzyko stóp procentowych. Stopy procentowe, jeśli wysokie, znacząco podnoszą koszt obsługi długu wyemitowanego w walucie kraju.
  • Ryzyko walutowe. Jeśli państwo pożycza także w walutach obcych, to przy osłabieniu jego waluty wzrasta koszt obsługi (i późniejszej spłaty) zadłużenia w walutach obcych.
  • Wzrost zadłużenia, który dotyczy prawie każdego kraju, bo wraz ze wzrostem PKB kraje dostają przyzwolenie na dalsze zadłużanie się. Problem wystąpi jednak, gdy z jednego z powyższych powodów wzrośnie koszt obsługi długu i nagle stanie się on bardziej odczuwalny (w ujęciu rocznym), niż przewidywali ekonomiści MF.

Zacznijmy od analizy wydatków i wpływów państwa polskiego, które planuje ono na 2023 rok.

Wydatki i wpływy Polski w 2023 roku

Pewnie większość odwiedzających wie, że państwo finansuje się głównie z podatków, ale część może nie być świadoma tego, jak bardzo dominują tam wpływy z VAT-u (47%) i akcyzy (około 15%), a więc podatki pośrednie. To dobry moment na polecenie historycznego już wpisu „Ile przeciętny Polak płaci podatków?„, który w prosty sposób tłumaczy podatki pośrednie i bezpośrednie, będące głównym źródłem wpływów do budżetu państwa.

Tym, którzy przeglądając poniższą grafikę, zdziwią się, że PIT odpowiada tylko za niespełna 13% wpływów do budżetu państwa, przypomnę, że około 50% dochodów z tego podatku trafia bezpośrednio do powiatów i gmin, a więc to, co widzimy na rysunku poniżej stanowi tylko 50%, które trafia do budżetu centralnego państwa. Na pierwszy rzut oka widać, że dochody budżetu nie wystarczą w 2023 roku na pokrycie wszystkich wydatków, stąd roczny wzrost zadłużenia planowany jest na 64 miliardy złotych. Mamy zatem kolejny wniosek, który brzmi:

  • Wniosek #9: Planowany deficyt (różnica między wydatkami a dochodami) budżetu państwa ma w 2023 wynieść 64 miliardy złotych. Oznacza to, że o tyle ma się (mniej więcej) podnieść polski dług publiczny w 2023 roku, sięgając rekordowego 1,5 bln złotych. Ten wzrost jest dynamiczny, ale znacznie mniejszy od fatalnego 2020 roku, w którym wzrósł on o 290 miliardów złotych.

Dla czytających ten wpis inwestorów wspomnę też, że dochody z podatku Belki „zaszyte są” w podatku PIT i wyniosą w kolejnym roku około 4-5 mld złotych, czyli w perspektywie całych dochodów budżetu (608 mld zł) naprawdę niewiele. Oto jak prezentuje się struktura planowanych dochodów i wydatków państwa polskiego w 2023 roku:

Czy obligacje skarbu państwa są bezpieczne - dochody i wydatki budżetu państwa na 2023 rok1

Sumarycznie w budżecie zaplanowano 609 miliardów złotych dochodu i około 673 miliardy złotych wydatków, co sprawi, że brakujące 64 mld będzie trzeba pożyczyć. Po stronie wydatków – standardowo już – dominują dopłaty do ZUS, które stanowią już prawie 18% wszystkich wydatków budżetu państwa. Dla nieobeznanych z tematem ZUS-u dodam tylko, że jego sposób działania opisałem we wpisie „Jak działa ZUS? Gdzie trafiają Twoje składki?” i nie jest on samowystarczalny, więc potrzebuje on na wypłaty emerytur i inne wydatki dodatkowych środków z budżetu, czyli pieniędzy z podatków.

Prostym językiem: składki na ZUS, które płacą obecni pracujący nie wystarczają na pokrycie wypłat z ZUS (a konkretniej FUS, ale nie wchodźmy w szczegóły), które otrzymują obecni emeryci. Właśnie dlatego system ten bywa w środowiskach wolnościowych nazywany „piramidą finansową” i ciężko się temu dziwić, bo skoro obecnie na 1 emeryta przypada około 2 pracujących i już jest on niewydolny, to jak ma być wydolny przy tylko 1,3 pracujących na 1 emeryta w 2050 roku?

Do pozostałych wydatków państwa należy wojsko i policja (łącznie 108 mld złotych, z czego aż 85,5 miliardy złotych przeznaczone zostaną na obronę narodową) oraz inne (118 mld zł, a wewnątrz środki dla UE, transport, górnictwo, łączność, fundusz kościelny i reszta „innych” wydatków). W budżecie przewidziano także wydatki na samorządy (86 mld zł) i wydatki społeczne (74 mld zł, w tym popularny program Rodzina 500+, który kosztuje budżet około 50 mld złotych rocznie).

Mniejszą część budżetu państwa „konsumują” urzędy i sądy, wydatki na naukę i kulturę, przy czym każdy z nich jest niższy od kosztów obsługi długu państwa, który w 2023 roku ma wynieść 66 miliardów złotych. Obsługa długu to nic innego niż jego roczny koszt (analogia do posiadaczy kredytu hipotecznego: „dług publiczny” to pozostała do spłaty wartość kredytu hipotecznego, a „obsługa długu” to roczny koszt Twojego kredytu). Mamy więc kolejny wniosek, który brzmi:

  • Wniosek #10: Wysoki dług publiczny nie jest problemem, gdy jest on tani w obsłudze (stopy procentowe < 3%), ale zaczyna nim być, gdy robi się droższy, bo w takich warunkach kosztuje więcej niż polski system edukacji lub polskie urzędy i sądy, co może niektórych naprawdę zdziwić.

Sprawdźmy teraz, co stałoby się, gdyby polski dług publiczny był w kolejnych jeszcze droższy, niż zaplanowało to Ministerstwo Finansów.

A co gdyby polski dług był droższy?

Jak już we wcześniejszych wnioskach wspomniałem – na koszt długu państwa najbardziej wpływa polityka monetarna (głównie stopy procentowe), a także zmienne kursy walut obcych (im droższe, tym droższe w walucie kraju będzie spłacenie jego długu). Ministerstwo Finansów serwuje nam scenariusz, w którym ten oficjalny dług skarbu państwa będzie rósł średnio o 100 mld złotych co roku, a dług całego sektora średnio o 170 mld złotych rocznie, czyli szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Jest jednak jedna rzecz, która bardzo mnie zastanawia, a jest nią planowany przez MF koszt obsługi długu, który dla obydwu jego form zaznaczyłem w poniższej tabeli na zielono:

Czy obligacje skarbu państwa są bezpieczne - jak może zdrożeć polski dług

Ponownie – nie trzeba być mistrzem algebry, by policzyć, że Ministerstwo Finansów planuje, że w żadnym z kolejnych lat koszt obsługi długu nie przekroczy 5% brutto rocznie. Według mnie to nierealne, skoro inflacja pędzi i ciągle rośnie, a stopy procentowe zadomowiły się już w rejonie 7% i nie wygląda, by szybko miały opuścić ten przedział wartości. Mamy więc kolejny wniosek:

  • Wniosek #11: Choć Ministerstwo Finansów sam wzrost długu planuje dość zdroworozsądkowo/realistycznie, to utrzymanie jego średniego kosztu poniżej 5% brutto rocznie w każdym z kolejnych 4 lat wydaje mi się bardzo mało realne.

A co jeśli dług okaże się droższy, czyli na przykład trzeba będzie emitować więcej nowego, droższego długu lub nowe emisje będą miały wyższy koszt z perspektywy państwa, lub stopy procentowe zostaną podwyższone jeszcze bardziej i na dłużej, niż MF planuje? To wtedy – cytując klasyka – w Ministerstwie Finansów mogą powiedzieć „Houston, mamy problem”.

Dług i jego koszt a inne wydatki państwa

Czy kojarzysz grafiki, na których porównuje się wielkość ciał niebieskich (przykład tutaj)? Jeśli tak, to znajoma wyda Ci się poniższa grafika, na której prezentuję relatywną wielkość kosztów obsługi długu z innymi wydatkami budżetu państwa w zależności od scenariusza. Gdyby stopy procentowe podniesione zostały do 12% i zostały na tym poziomie przez kilka lat, to zamiast przyszłorocznych około 60 miliardów złotych, polski dług mógłby kosztować w 2026 roku na przykład 180 lub 190 miliardów złotych w skali roku.

 I tutaj upatrywałbym się głównego problemu polskiego zadłużenia, czyli faktu, że w pewnych warunkach będzie ono droższe od sumarycznych kosztów wojska, policji, straży pożarnej, programu Rodzina 500+, przedszkoli, szkół i uczelni oraz urzędów i sądów. Wyobraź sobie teraz, że polski dług kosztuje 8% lub 12%, ale nie w 2026, a już w 2023 roku. Choć to fizycznie niemożliwe, to pozwoli Ci to zilustrować problem, który może czekać Polskę za kilka lat, czyli obsługę długu kosztującą tyle, co spora część „regularnych” wydatków państwa:

Czy obligacje skarbu państwa są bezpieczne - dług publiczny jego koszt wobec wydatków1

Jeśli polski dług publiczny kosztowałby około 4% rocznie, to jego koszt zostanie (mimo wszystko) utrzymany w ryzach, nie stanowiąc większej części wydatków państwa. Jeśli stopy procentowe wzrosną w rejony 8-12% i „pobędą tam” kilka lat, to coraz większa część polskiego długu zrolowana zostanie na nowych, bardzo mało korzystnych wobec poprzednich warunkach. Pamiętajmy też, że ich koszt zostanie zamrożony na kilka lat, bo państwo emituje głównie papiery o okresie życia 4-6 lat, więc ten koszt będzie z nami nie przez rok, a przez kolejne kilka lat.

  • Wniosek #12: Jeśli stopy procentowe wzrosną do poziomów 8-12% i pozostaną tam przez kilka lat, to koszt obsługi długu może kompletnie wyrwać się spod kontroli, kosztując więcej od wszystkich podstawowych wydatków państwa razem wziętych.

Jeśli dojdzie co do czego i dług faktycznie podrożeje tak bardzo, to mamy tylko dwie solucje: ciąć wydatki (wątpię, że to się wydarzy) lub zwiększać zadłużenie, pożyczając pieniądze na spłatę odsetek od bieżącego, bardzo drogiego długu (niestety obstawiam ten wariant, bo samo MF prognozuje wysoki wzrost zadłużenia naszego kraju w kolejnych kilku latach).

Co oznaczają droższe obligacje Polski?

W nowoczesnym państwie europejskim zadłużanie się jest normą zarówno dla państwa, jak i jego obywateli. Zadłużanie się samo w sobie nie jest złe, ale jego odczuwalność zwiększa się wraz z rosnącym kosztem odsetek od zaciągniętej kwoty. Relacje tę zna każdy posiadacz kredytu hipotecznego na zmiennej stopie oprocentowania, więc zrozumienie tego, że by pokryć drogą obsługę długu, państwo będzie musiało się bardziej zadłużyć, nie powinno być dla takiej osoby problemem:

Czy obligacje skarbu państwa są bezpieczne - dochody i wydatki budżetu państwa na 2023 rok ale 12 procent2

W ustroju demokratycznym wybory wygrywa się dzięki głosom wyborców, które z kolei zdobywa się, obiecując im różne rzeczy. Rząd, który uciąłby wydatki państwa, błyskawicznie straciłby popularność, bo przeciętny mieszkaniec Polski niestety nie ma pojęcia, czym jest i jak działa budżet państwa. Nie mówiąc już o długu publicznym i rocznym deficycie, czyli tym, o ile zwiększa się ten dług w ciągu 12 miesięcy. Dlatego każdy pragnący zwyciężyć kolejne wybory rząd ma tylko jedną drogę do obsłużenia drogiego długu:

  • Wniosek #13: Do obsługi wyższego długu publicznego demokratyczny rząd ma tylko jedną drogę, jaką jest… dalsze zwiększanie zadłużenia (zadłużanie się bardziej, by płacić odsetki od obecnego długu).

Takie państwo zaczyna więc przypominać osobę uzależnioną od kredytów i bardzo nieświadomą finansowo, co naturalnie sprawia, że niektórzy Polacy mu nie ufają i boją się zainwestować w emitowane przezeń obligacje. Wróćmy więc do najważniejszego pytania, które stawiamy sobie w tym wpisie, czyli „czy obligacje Skarbu Państwa są bezpieczne”?

Obserwuj mnie na Twitterze:

Subskrybuj mój kanał na YouTube:

Czy obligacje skarbu państwa są bezpieczne?

Obecnie inwestycja w detaliczne obligacje skarbowe jest bardzo bezpieczna, ponieważ planowany koszt długu – mimo że wyższy niż w latach 2020-2022 – jeszcze nie jest bardzo wysoki. Uważam, że większym problemem dla inwestorów w obligacje skarbowe (hurtowe i detaliczne) jest potencjalne osłabianie polskiej waluty wobec innych światowych walut. Skąd właściwie bierze się spadek wartości złotego?

Dlaczego wartośc złotego spada?

Wyobraź sobie, że jako rządzący pożyczasz pieniądze od obywateli swojego kraju, finansując nimi potrzeby państwa na poziomie centralnym.  Zakładamy też, że to Ty posiadasz „magiczną” możliwość stworzenia większej ilości waluty, która obowiązuje w kraju, jednak nie robisz tego, dopóki nie musisz, uważając obligacje za lepszy/zdrowszy sposób finansowania nadmiernych potrzeb państwa. Z czasem jednak rosną zobowiązania wobec obywateli, a koszt obsługi długu sprawia, że nie stać Cię na spłatę obiecanych odsetek. Co robisz?

Wyjście jest tylko jedno. Kreujesz nową walutę, pożyczasz ją „samemu sobie” i z uzyskanych środków spłacasz swoich obywateli. Mimo że znacznie uprościłem ten proces, to właśnie dzięki temu każdy czytelnik bezproblemowo zrozumie, czym jest niesławny „dodruk” i jakie są jego konsekwencje. Jeśli w państwie była i jest określona „ilość” towarów, produktów i usług, ale nagle zrobiło się więcej pieniędzy, to jasne jest to, że ceny towarów, produktów i usług zaczną rosnąć. Pośrednim kosztem dodruku jest zatem inflacja, spadek siły (wartości) waluty wobec innych światowych walut i pomniejszenie zaufania do samego państwa, które nie poradziło sobie z obsługą długu na rynkowych warunkach.

  • Wniosek #14: Zagrożeniem większym od bankructwa państwa i niespłacenia jego obligacji jest spadek wartości polskiego złotego wobec innych walut i wobec produktów i usług, które można za niego zakupić. Wynika to z faktu, że państwo kontroluje podaż pieniądza, więc w razie problemów z wypłata odsetek może go po prostu „stworzyć”.

Dlaczego inwestycja w polski dług, np. obligacje COI czy EDO jest ryzykowna, ale nie niebezpieczna?

Największe ryzyka inwestycji w polski dług

Wróćmy do tematu ryzyk związanych z obsługą polskiego długu. Moim zdaniem ryzyko niewypłacalności praktycznie nie istnieje tak długo, jak dług zagraniczny stanowi (jak obecnie) niespełna 23% całego polskiego zadłużenia. Prawdziwym ryzykiem jest wzrastający koszt obsługi długu, który „nakręcają” głównie wysokie stopy procentowe. Kredytobiorcy będą teraz szczęśliwi, bo zrozumieją, że państwo w pewnym sensie „jedzie na tym samym wózku”, co oni, a więc nie chce, by stopy procentowe były wysokie przez długi czas. Mamy więc ostatni wniosek w tym wpisie, którym jest:

  • Wniosek #15: W czasie, gdy polski dług stale kosztuje przeciętnie „tylko” ~3-4% rocznie państwo na pewno nie będzie miało problemu z obsługą zadłużenia. Prawdziwym problemem będą wyższe od przewidywanych (8% <) stopy procentowe, które utrzymają się przez dłuższy czas, niż zapowiadano (18 miesięcy <). I to właśnie powinien monitorować świadomy inwestor w polskie obligacje skarbowe.

Jeśli ktoś straszy obecnie niewypłacalnością państwa, to po prostu wyślij mu link do tego wpisu, bo takie straszenie pozostaje na razie tylko straszeniem. Problemy widać dopiero na horyzoncie, a zależeć one będą głównie od polityki Rady Polityki Pieniężnej w zakresie stóp procentowych, której nie poluzuje ona tak długo, jak roczna inflacja (wzrost cen produktów i usług) będzie trzymać się dwucyfrowych poziomów. Dlaczego tak sądzę? By wygrać wybory, lepiej jest „wkurzyć” 2 miliony kredytobiorców i (niektórych) przedsiębiorców, niż ryzykować 30% inflacją w 2023 roku, denerwując tym wszystkich obywateli.

Nie namawiałbym teraz do unikania inwestycji w detaliczne obligacje skarbowe (zwłaszcza antyinflacyjne EDO), bo pozostają one w tych warunkach najlepszym sposobem na bezpieczne przechowanie kapitału. Wolisz lokaty? Pewnie, ale zauważ, że największy problem, czyli potencjalna słabość złotego pozostaje problemem tak długo, jak masz jakiekolwiek aktywa (w tym akcje i lokaty) w tej walucie. Problemem może być więc waluta, a nie fakt posiadania obligacji naszego kraju.

Podsumowanie

Choć był to pierwszy od dawna wpis, który napisałem w tematyce gospodarczej, to pisząc go, czułem się naprawdę „jak ryba w wodzie”. Mam nadzieję, że w tym całym szumie medialnym dotyczącym problemów z polskim długiem dodałem Ci trochę otuchy, ale też otworzyłem Ci oczy na potencjalne problemy z obsługą długu, które mogą wystąpić w przyszłości.

Jeśli ten wpis Cię zaciekawił, to pamiętaj o możliwości zasubskrybowania mojego kanału YouTube, na którym wszystkie wpisy wydaję w wersji dźwiękowej z grafikami z wpisu. Jeśli nie obserwujesz moich social media, to polub moją stronę na Facebooku i obserwuj mój profil na Twitterze, bo właśnie tam udzielam się (również w tematach gospodarczych) najczęściej. Mam nadzieję, że się podobało i do zobaczenia w komentarzach pod wpisem!

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

4.8 42 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest

165 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze