You are currently viewing Jak działa ZUS? Gdzie trafiają Twoje składki?

Jak działa ZUS? Gdzie trafiają Twoje składki?

Czy ZUS ma pieniądze na kontach?

Ten krótki wpis chciałbym rozpocząć cytatem, który najlepiej moim zdaniem opisuje sposób działania Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Mowa tu o słowach „ZUS ma najlepszy na świecie system komputerowy. To jest system, który potrafi policzyć coś, czego nie ma” , które wypowiedział Profesor Robert Gwiazdowski, ekspert i wieloletni członek Centrum Adama Smitha. Profesor, jak mało kto, rozumie jak działa ZUS, ponieważ już dwukrotnie zasiadał w jego radzie nadzorczej. Przez półtora roku był nawet jej przewodniczącym, co stale pozwala mu być jednym z największych krytyków tej instytucji w naszym kraju. We wpisie wyjaśnię Ci dlaczego autor cytatu wypowiedział te słowa oraz spróbuję udowodnić, że – niestety dla nas – wypowiadając je, wcale tak bardzo nie przesadził.

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile procent ostatniej wypłaty otrzymasz w ramach emerytury z ZUS.
  • Czy na Twoim koncie w ZUS są jakieś środki.
  • Co się dzieje z pieniędzmi wpłacanymi do ZUS.
  • Jak Polacy myślą, że ZUS działa, a jak działa naprawdę.
  • Czym lepszym można by zastąpić polski system emerytalny.

Co się dzieję z Twoimi środkami wpłacanymi na ZUS?

Zanim zaprezentuję Ci graficznie jak system emerytalny w Polsce mógłby działać, jak wielu myśli, że działa oraz jak działa ZUS naprawdę wyjaśnię o czym mówił prof. Gwiazdowski. Otóż każdy płatnik składek na ZUS posiada tam swoje tzw. konto ubezpieczonego. Konto to to nic innego jak suma składek ZUS, które zapłaciłeś w swojej dotychczasowej karierze, waloryzowana stopą waloryzacji ZUS, która powinna przynajmniej pobijać inflację na złotym.

Po kliknięciu w link, który powyżej wstawiłem przeczytasz pisany w dość zawiły i skomplikowany sposób opis swojego konta w ZUS, co niestety nie ułatwia procesu jego analizy i zrozumienia. Był to jeden z powodów, dla którego postanowiłem w ogóle napisać ten wpis, bo państwowe strony tłumaczą to moim zdaniem dość niedoskonale, co postaram się uprościć w kolejnych kilku akapitach tekstu. W teorii Twoje konto w ZUS działa w następujący sposób:

  • Pracując, co miesiąc dokonujesz wpłat na ZUS. Wynoszą one 19,52% kwoty płaconej Ci przez pracodawcę, przy czym 9,76% pochodzi z Twojej pensji brutto, a kolejne 9,76% z całkowitego kosztu pracodawcy. Jeśli jesteś zainteresowany tym, ile wynosi Twoja miesięczna składka, to kalkulator wynagrodzeń pomoże Ci ją policzyć.
  • ZUS prowadzi Konto Ubezpieczonego, na którym „wirtualnie” sumuje i waloryzuje Twoje comiesięczne wpłaty. Kumulują się podczas całej kariery, często dochodząc do całkiem imponującej sumy wpłat. Są one jednak tylko „liczbą w systemie”, czyli zobowiązaniem państwa (przyszłych pracujących) wobec Ciebie, a nie „naprawdę zgromadzonymi pieniędzmi”.
  • W momencie przejścia na emeryturę, ZUS podliczy ile łącznie wpłaciłeś, dodatkowo waloryzując to stawką, która zapewnia Ci przynajmniej pokonanie inflacji (a zwykle o wiele więcej). Następnie estymuje Twoją pozostałą długość życia w miesiącach, przez którą dzieli otrzymaną łączną kwotę składek po waloryzacji, otrzymując stawkę Twojej miesięcznej emerytury brutto.

Przykładowo: jeśli obywatel pracował od 25 do 65 roku życia, czyli przez 40 lat. Jego pensja wynosiła niezmiennie 3000 zł brutto miesięcznie. Oznacza to, że miesięczna wpłata na ZUS płacona przez niego i pracodawcę wynosiła 585,6 zł. Janek uzbierał na koncie kwotę 281 088 zł. Uwzględniając wieloletnią waloryzację będzie to, powiedzmy, 450 000 zł (przypominam, że jest ona niższa niż w rzeczywistości, bo pomijamy wpływ inflacji na wynagrodzenia i waloryzację). Ma teraz 65 lat, więc spodziewana łączna długość jego życia wyniesie około 81 lat, dając kolejne 16 lat, czyli 192 miesiące życia. Emerytura miesięczna Jana powinna zatem wynieść 450 000 zł podzielone przez 192 miesięcy, czyli 2 343 zł brutto miesięcznie. Tyle z teorii.

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam jeszcze więcej przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu!

Jak działa ZUS?

Jak można by usprawnić działanie ZUS-u?

W idealnym świecie Twoje konto w ZUS faktycznie jest Twoje, zarządzają nim profesjonaliści, którzy w sposób rozsądny inwestują uskładane przez Ciebie środki, by powiększyć Twoją emeryturę w przyszłości. Tak działa między innymi główna część islandzkiego systemu emerytalnego, który jest zarówno tani dla państwa, jak i zyskowny dla obywatela (opisałem go szczegółowo we wpisie „Jak działa islandzki system emerytalny?„).

W takim systemie obecni emeryci odcinaliby kupony ze środków, które sami uzbierali w ciągu dziesiątek lat swojej pracy, nie obciążając tym procesem obecnych pracujących i podatników. Jest to moim zdaniem „najczystsza forma” konceptu systemu emerytalnego, jaką wymyślił Zachód i skutecznie działa ona w wielu krajach, co opisałem we wpisie „Gdzie w Europie są najwyższe emerytury?„. Poniższa grafika przedstawia sposób działania systemu opartego na takich założeniach:

Jak ZUS i FUS działać powinny

Mechanizm takiego systemu emerytalnego działałby w sposób następujący:

  • Każdy podatnik wpłacałby pieniądze na swoją przyszłość. Im więcej wpłaciłby, tym więcej mógłby potencjalnie otrzymać w przyszłości.
  • Środkami podatników zarządzałby prywatny fundusz inwestycyjny, którego profil ryzyka wybierałby sam oskładkowany.
  • Moment przejścia na emeryturę nie byłby arbitralnie narzucony, a każdy mógłby samodzielnie wybrać kiedy uzbierane środki byłyby na tyle wysokie, by zapewnić mu godną emeryturę do końca życia. Opcjonalnym wiekiem minimalnym mogłoby być 60 lat, ale im krócej pieniądze były zbierane i inwestowane, tym mniej znajdzie się na rachunku emeryta. 
  • Dodatkowo, im wcześniej (w im młodszym wieku) przeszedłbyś na emeryturę, tym więcej lat życia zostałoby Ci do „obdzielenia” zgromadzonym majątkiem. Profesjonalni zarządczy funduszami dawaliby rekomendację w kwestii wysokości miesięcznego świadczenia, która mogłaby być prawnie ograniczona lub nie.

Podobny system emerytalny istnieje i działa między innymi na Islandii lub w Szwecji, o czym dość dobrze wiem, bo w latach 2013-2017 sam byłem elementem tego drugiego. Mimo, że przepracowałem tam jedynie kilka lat, to zgromadzone przeze mnie pieniądze „są” w funduszu emerytalnym, na który je kierowałem i po osiągnięciu 60 roku życia zostanie mi wypłacona niska (bo krótko zbierana) emerytura szwedzka. Sprawiedliwość takiego systemu jest dla mnie niepodważalna, zwłaszcza w kontraście do tego jak działa nasz rodzimy I filar systemu emerytalnego, czyli ZUS.

Wiele osób myśli, że ZUS działa następująco

Od teraz będziemy powoli schodzić na ziemię. Przejdźmy więc do najważniejszej części wpisu, czyli tej, w której opiszę sposób działania Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (wraz z Funduszem Ubezpieczeń Społecznych, który wypłaca emerytom pieniądze). Zacznijmy od najważniejszego, czyli od faktu, że na naszych kontach emerytalnych nie ma pieniędzy, ponieważ są one na bieżąco wypłacane obecnym emerytom. To, co nazwano „Twoim kontem ubezpieczonego” jest w rzeczywistości niczym nie pokrytym rejestrem w systemie komputerowym ZUS, czyli tzw. obietnicą społeczną.

Dokładnie to miał na myśli prof. Gwiazdowski wypowiadając wcześniej wspomniane słowa o tym jak działa ZUS i w tym kontekście chyba ciężko jest się im dziwić. Diagram, który umieściłem poniżej dość trafnie obrazuje zasadę działania polskiego systemu emerytalnego, choć świadomie pomija jeden aspekt (dopłaty z podatków), który omówię za chwilę:

Jak wielu myśli, że ZUS i FUS działają

Naturalnie w Twojej głowie może rodzić się teraz pytanie „to gdzie podziały się historycznie uiszczane wpłaty obecnych emerytów?”. Dodatkowo, liczba pracowników ten instytucji mogła rzucić Ci się w oczy, wydając się niezwykle wysoka. W ZUS pracuje obecnie ponad 45 000 osób, co czyni go… trzecim największym pracodawcą w Polsce (zaraz po Poczcie Polskiej i Jeronimo Martins, będącym właścicielem sieci dyskontów spożywczych Biedronka).

„Armia” 45 tys. urzędników w ZUS pracuję nad obsługą około 8 mln emerytów i rencistów (stan na koniec 2018 roku), co oznacza, że na jednego pracownika ZUS na około 175 osób otrzymujących świadczenia. Dla porównania: w 2016 r. w Polsce mieliśmy jednego lekarza na 416 mieszkańców kraju. Przyznaję, że ciekawi mnie jak taki prosty z zasady biznes wymaga aż tylu pracowników, ale jedyną możliwością na uzyskanie odpowiedzi byłoby albo zatrudnienie się w ZUS albo przepytanie jej obecnego lub byłego pracownika. Problemem jest to, że pieniędzy ze składek ZUS już teraz nie wystarcza, by pokryć koszty działania tej „megakorporacji”, których większość stanowią koszty obecnych emerytur.

Jak działa ZUS?

Pamiętam moment, gdy po raz pierwszy analizując budżet państwa (zobacz też: „Na co państwo polskie wydaje pieniądze?” oraz „Analiza budżetu państwa polskiego na 2021 rok„) zauważyłem, że system emerytalny jest największą składową jego wydatków. Pomyślałem wtedy „jak to możliwe, że skoro składki na ZUS nie są podatkami to mimo wszystko największą pozycją wydatkową z podatków jest właśnie ZUS?”. Okazuje się, że już teraz, czyli w 2019 roku 16,5 mln pracujących Polaków nie jest w stanie utrzymać 8 mln emerytów i rencistów wyłącznie ze swoich składek na ubezpieczenie społeczne.

Aby obecni emeryci otrzymali należne im świadczenia, budżet centralny dokłada do ZUS-u i KRUS-u łącznie ponad 13% wszystkich swoich wydatków. Oznacza to, że niemal 80% wpływów z podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT), które trafia do budżetu centralnego państwa (czyli około 39% wpływów z podatku dochodowego PIT ogółem) przeznaczone zostaje na utrzymanie obecnych emerytów i rencistów. Aby lepiej zrozumieć ten proceder sugeruję Ci rzucić okiem na poniższy diagram, na którym przedstawiłem prawdziwy sposób działania instytucji ZUS/FUS w chwili obecnej:

Jak naprawdę ZUS i FUS działają

Czy powinniśmy zatem zacząć się martwić? Niestety tak, wystarczy spojrzeć na piramidę demograficzną Polski, z której wynika, że o ile w 2019 r. stosunek aktywnych zawodowo do emerytów i rencistów wynosi około 2:1 to za 30 lat, w 2049 r. wynosić będzie tylko 6:5 (czyli prawie 1:1). Jak sądzisz: skoro 2 pracujących nie daje rady utrzymać ze swoich składek 1 emeryta, to czy nieco ponad 1 osoba płacąca składki ZUS utrzyma za 30 lat 1 emeryta? Odpowiedź jest dla mnie jasna: nie, a na pewno nie przy obecnej wielkości emerytur i wieku emerytalnym wynoszącym 60 i 65 lat odpowiednio dla kobiet i mężczyzn.

ZUS w swoim obecnym kształcie jest jak „pokoleniowa czarna dziura”, która z roku na rok może być w coraz gorszej sytuacji, a jej potrzeby podatkowe – biorąc pod uwagę trwający obecnie trend demograficzny – będą z czasem rosnąć, a nie spadać. W opozycji do tego stwierdzenia są analitycy ZUS, którzy w swoich raportach prognostycznych starają się dowieść, że potrzeby ZUS-u będą od 2026 roku spadać, a nie rosnąć, a więc będzie on z czasem czerpał z budżetu państwa proporcjonalnie coraz mniej, a nie więcej niż obecnie. Pytanie brzmi: czy można takiej prognozie ufać i czy (mimo 3 wariantów, które są w niej przedstawione) da się przewidzieć około 10 niezależnych czynników w horyzoncie 40-50 letnim z dużą dokładnością. Skoro ZUS jest wadliwy w swojej naturze to jaki system mógłby go w przyszłości zastąpić? Czy jest alternatywa?

Czym lepszym można by zastąpić ZUS?

W chwili, w której to piszę, czyli w grudniu 2019 sytuacja ZUS-u jest naprawdę nieciekawa, ale jeszcze nie jest za późno, by zmienić kierunek. Uważam, że wszystkim, którzy do systemu wpłacali i wpłacają powinno się zagwarantować obiecane wypłaty od wieku emerytalnego, choćby środki na nie szły w 100% z podatków płaconych przez obecnych pracujących. Bardzo istotnym jest, natomiast, by przerwać tą „spiralę zła” i umożliwić nowo wchodzącym na rynek pracy nie przystępowanie do obecnego systemu emerytalnego. W jego miejsce zaproponowałbym system o poniższych cechach:

  • Obywatel sam decyduje ile procent jego pensji co miesiąc ma trafiać na jego inwestycyjne konto emerytalne (ewentualnie można ustalić pewne minimum).
  • Konta emerytalne są prywatne i prowadzone przez profesjonalne fundusze, banki inwestycyjne oraz domy maklerskie. Środki „naprawdę” trafiają na konta przyszłych emerytów.
  • W zależności od wieku pracownika, jego środki przekazywane są bardziej (młodzi) lub mniej (starsi) ryzykownym funduszom inwestycyjnym. Pracownik ma możliwość samodzielnej alokacji. O emerytalnej alokacji środków napisałem wpis „Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury?„.
  • Takie konta, podobnie jak IKE i IKZE, otrzymałyby zwolnienie z podatku od zysków kapitałowych (podatku belki), co zachęcałoby do udziału w systemie emerytalnym. Ten wariant I filaru emerytalnego mógłby również zostać narzucony prawnie, a ZUS zostałby zastąpiony prywatnymi funduszami o bardzo konkretnym schemacie działania i zobowiązaniach wobec przyszłych emerytów.

Powyższego nie uważam jako żadnej idylli i niemożliwości, bo już działa w wielu krajach na świecie. Martwi mnie jednak to jak wielu zwolenników posiada obecny system, przy czym wielu z nich ocenia jedynie obecną sytuację „system działa i stawki waloryzacji są wysokie”, zupełnie nie myśląc o jego przyszłości. Jeśli sukces systemu emerytalnego jest zależny od tego, że „do Polski migruje 3 mln osób ze wschodu” lub od tego, że „wynagrodzenia będą gonić te europejskie” to śmiem powątpiewać w jakość i prawdziwość obecnych prognoz, zamiast tego preferując systemy oparte na rynkach kapitałowych.

Podsumowanie

To koniec pierwszego na moim blogu wpisu o ZUS, który z pewnością nie będzie ostatnim w tej tematyce. Mam nadzieję, że udało mi się wytłumaczyć jak działa ZUS w prosty sposób i – bez zbędnego straszenie – przeczytanie tekstu sprawiło, że jesteś teraz choć trochę bardziej zmotywowany do samodzielnego oszczędzania i inwestowania. O porównaniu ZUS-u do innych systemach emerytalnych przeczytasz we wpisie „Gdzie w Europie są najwyższe emerytury?„. Na moim blogu znajdziesz też wpis „Jak działa islandzki system emerytalny?„, w którym opisuje niemal idealny system emerytalny, który mógłby być świetną inspiracją na przyszłość dla polskiego ustawodawcy.
 

Zapisz się do mojego newslettera:

.
4.5 8 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
24 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
Adam

Bardzo fajny artykuł, dobrze obrazuje jak działa ZUS. A może byś chciał napisać artykuł jak ominąć ZUS? Np spółka z o.o.? Pozdrowienia!

Piotr

Fajnie by było wtedy wytłumaczyć też czemu coraz więcej istnieje Sp. z o.o. Sp. k.

krzychu

Trochę zabrakło mi odpowiedzi na pytanie:

„to gdzie podziały się wpłaty obecnych emerytów?”

Domyślam się, że systematycznie znikały by pokryć pensje megakorporacji, aż w końcu państwo zaczęło do tej megakorporacji dokładać – ale przydałoby się zbadać temat i znaleźć matematyczną odpowiedź, w stylu ” W 1989 zus jeszcze funkcjonował okej, ale od 1995 przez inflację wprowadzono awaryjne rozwiązanie…”

Jędrzej

Hmm, nie wiem czy tak jest:
„Ma teraz 65 lat, więc (uwzględniając średnią wieku mężczyzn, czyli 73,8 lat) zostału mu statystycznie 8,8 lat, czyli 106 miesięcy życia.”

Ale jeśli tak, to źle, bo oczekiwana długość życia 65 latka to nie 73,8 (bo taka jest nowonarodzonego), tylko wyższa (powiedzmy 78,8), więc dalsza długość życia to w tym przypadku 13,8.

EDIT
Jest tak:
Średnie dalsze trwanie życia jest to przewidywana liczba miesięcy, przez którą będziesz pobierać emeryturę. Tablice średniego dalszego trwania życia ogłasza co roku Prezes Głównego Urzędu Statystycznego. Są one podstawą do obliczenia emerytur na wnioski zgłoszone od 1 kwietnia danego roku do 31 marca następnego roku.

https://www.zus.pl/swiadczenia/emerytury/emerytura-dla-osob-urodzonych-po-31-grudnia-1948/emerytura-w-wieku-powszechnym

Średnie dalsze trwanie życia to nie to samo u 65latka na noworodka, tak jak mówiłem wyżej.
Pozdrawiam

Ostatnio edytowano 7 miesięcy temu przez Jędrzej
Maciek

Dzięki Mateusz za ten wpis. Wszystko jasne i klarowne. Uważam, że to super potrzebne, aby w prosty sposób tłumaczyć rzeczy, które dotyczą nas wszystkich w dużym stopniu, ale same w sobie sprawiają wrażenie zawiłych. Myślę, że pomagasz ludziom zwiększać ich świadomość finansową, że tak to nazwę.

Mam jednak jedną wątpliwość. Jak rozumiem propozycja naprawy systemu poprzez sztandarowy postulat liberałów gospodarczych, czyli dobrowolne odprowadzanie składek do ZUS, to Twoja opinia. Chciałbym tutaj wdać się w lekką polemikę czy nie obawiałbyś się tego, że zdecydowana większość ludzi, którym teraz ledwie starczy od pierwszego do pierwszego, nie rezygnowałaby zupełnie z kierowania części wynagrodzenia do ZUSu w imię konsumpcji tu i teraz. Abstrahując już od motywów – czy to lekkomyślność czy próba zachowania godnego poziomu życia. Zmierzam do tego, że byłoby w takim systemie ogromne ryzyko skrajnej nędzy wielu, którzy nie zdecydowaliby się odprowadzać składek.

Niemniej jednak uważam, że dyskusja na temat tego jak naprawić system jest bardzo potrzebna. Za to wielkie dzięki!

Pozdrawiam!

Adrian

W tym tekście jest tyle błędów, że nawet nie wiadomo gdzie zacząć. Składki nie są waloryzowane inflacją. Koto ZUS nie jest wirtualne, a w każdym razie nie bardziej niż wirtualne jest konto w banku. Na koncie w banku też nie ma pieniędzy, bo są udzielane w formie kredytu klientom banku. Na koncie fundusz inwestycyjnego też nie ma pieniędzy bo, bo są wydawane na instrumenty kapitałowe. Średnia długość życia na emeryturze mężczyzn przechodzących na emeryturę w wieku 65 lat wynosi 16 lat, a nie 8,8. Emerytura nie jest obliczana na podstawie osobnych tabel trwania życia dla kobiet i mężczyzn, tylko na podstawie tabeli łącznej. Pieniądze ze składek ZUS nie są wydawane na koszty funkcjonowania ZUS ani urzędników, ani systemy ZUS. Koszty ZUS stanowią mniej niż 2% wartości środków, którymi obraca ZUS, w przeciwieństwie do wielu funduszy inwestycyjnych, które pobierają prowizje za wpłaty a dodatkowo do 5% opłaty rocznej za zarządzanie. Dotacja dla FUS (nie ZUS) stanowi mniej niż 40% dochodów z podatku PIT w 2019 roku, a nie 80%. Deficyt FUS w relacji do PKB rośnie nieznacznie do roku 2026, po czym maleje aż do 2080, nieprawdą jest, że deficyt będzie stale rosnąć.

Adrian

Dobrze więc: w co „inwestuje” ZUS i jak może to spieniężyć, by w każdej chwili wypłacić swoim „klientom” pieniądze? Wybacz, ale porównanie ZUS-u do funduszu inwestycyjnego, albo do depozytu w banku jest bardzo nietrafione, bo drugi i trzeci mają obowiązek spieniężenia aktywów „na żądanie” i wypłacenia klientom ich środków, gdy Ci sobie tego zażyczą.

Na tym właśnie polega zobowiązanie ZUS do wypłaty emerytury, że nie jest dokonywane na żądanie, ale dopiero po osiągnięciu wieku emerytalnego, przez co ZUS dokładnie z dużym wyprzedzeniem wie, ile i komu będzie musiał wypłacić środków. Nie powoduje to w żaden sposób, że środki te są jakieś wirtualne. Jeżeli wezmę od Ciebie pożyczkę i zobowiążę się spłacić ją za rok z odsetkami, a pieniądze wydam na nowy telefon, to nie znaczy to, że moje zobowiązanie do spłaty jest wirtualne. Moje zobowiązanie do oddania Ci pieniędzy jest dokładnie tak samo realne, gdybym wydał te pieniądze na telefon, albo gdybym wydał je na jakąś udaną inwestycję, a już na pewno nie jest wirtualne z tego powodu, że nie możesz ode mnie zażądać spłaty po pół roku, chociaż umówiliśmy się na rok.
Jeżeli brak możliwości „spieniężenia” zobowiązania oznacza, że są to środki wirtualne, to wirtualny będzie musiał być każdy zamknięty fundusz inwestycyjny z określonym horyzontem czasowym inwestycji.

Rozumiem, że chcesz powiedzieć, że koszty funkcjonowania ZUS idą nie ze składek na ZUS, a z budżetu centralnego (w tym z podatku PIT)? Dzięki za precyzję, ale z punktu widzenia podatnika naprawdę nie ma znaczenia czy pieniądze idą ze składki na ZUS, czy z podatku PIT, bo istotne jest to, że armia 40 000 urzędników „kosztuje”.

Z twojego schematu oraz opisu wynika coś zupełnie innego, gdzie wszystkie środki trafiają do jednego worka. Piszesz też że pieniędzy ze składek ZUS już teraz nie starcza, by pokryć koszty działania tej „megakorporacji” oraz koszty obecnych emerytur. Pieniędzy ze składek nigdy nie wystarczy na pokrycie kosztów działania ZUS, bo pieniądze ze składek nie są w ogóle na ten cel wydawane. W rzeczywistości środki ze składek w całości zasilają Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, z którego są wypłacane na obecne świadczenia. Te środki nigdy nie łączą się z budżetem ZUS jako instytucji. Jeżeli np. z jakiegoś powodu ZUS wyda więcej pieniędzy na administrację, to nie oznacza to, że będą mniejsze wypłaty dla emerytów.
Dokładnie tak samo działa to w funduszach inwestycyjnych. Czym innym są np. środki Funduszu Inwestycyjnego Otwartego, a zupełnie czym innym budżet Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, które zarządza danym FIO. Te środki nigdy się nie łączą i są zupełnie odrębnymi, mającymi swoje własne finansowanie zasobami.

To jest dyskusyjne, bo Ty piszesz o wszystkich wpływach z PIT (czyli również tych 51,5%, które od razu trafia do samorządów), a ja o budżecie centralnym, a więc obydwaj mamy rację, a być może ja nawet większą, bo ZUS „zasila” właśnie budżet centralny.

Nawet jeżeli przyjąć takie założenie, to wpływy budżetu centralnego z PIT w 2019 to 65 mld, podczas gdy deficyt ZUS to 41 mld, co stanowi ledwie ponad 60% a nie 80% wpływów budżetu centralnego z PIT.
Kiedy piszesz, że 80% PIT jest przeznaczane na deficyt ZUS, to sprawia wrażenie, jakby większość naszych podatków szła na emeryturę, co jest nieprawdą, ponieważ pokrycie deficytu ZUS to jedynie 10% całości dochodów budżetu centralnego (41 mld dotacji ZUS przy 400 mld dochodów).

To jest prognoza, która zależy od liczby zgonów (brutalnie pisząc) i od wysokości wpływów ze składek na ZUS obecnie pracujących. Nikt nie wie czy „jest nieprawdą”, bo się jeszcze nie wydarzyło, ale może faktycznie powinienem napisać, że wg prognoz ZUS niedługo będzie „kolorowo”. Problem w tym, że od 5 lat analizuję w detalu wpływy i wydatki budżetu centralnego państwa i „nie wygląda na to”, by ZUS stał się za parę lat samowystarczalny.

Ta prognoza zależy od całego mnóstwa rzeczy, włączając w to wzrost wydajności pracy, realny wzrost i rozkład wynagrodzeń, zmianę przeciętnego wieku nabycia uprawnień emerytalnych, poziom waloryzacji składek, zmiany w oskładkowaniu umów cywilno-prawnych, stopę inflacji, stopę bezrobocia, ściągalność składek, zwrot z inwestycji OFE i wiele, wiele innych, a nie tylko zgonów i wpływów ze składek osób obecnie pracujących.
Całe zajęcie prognozowania polega na tym, że próbujesz jak najlepiej przewidzieć, jak będzie wyglądała przyszłość, której nikt nie zna, bo jeszcze się nie wydarzyła. Dokładnie to samo robisz inwestując w fundusz inwestycyjny i obliczając spodziewaną stopę zwrotu. Ona też się jeszcze nie wydarzyła, ale mamy sposoby na to, żeby rozsądnie oszacować czego należy się spodziewać w zależności od czynników, które mogą na to wpłynąć. Można oczywiście po prostu powiedzieć „nie wierzę w prognozę” i tyle, ale jeżeli chcesz naprawdę w rozsądny sposób argumentować, to musisz powiedzieć dlaczego, z którymi założeniami prognozy się nie zgadzasz, które parametry twoim zdaniem przyjęto na niewłaściwym poziomie i dlaczego, jakie i dlaczego poziomy parametrów były bardziej zasadne oraz jakie metody prognostyczne zostały niewłaściwie zastosowane i jakie powinny być zastosowane zamiast tego i dlaczego. W przeciwnym wypadku mamy do czynienia z jednej strony ze szczegółowym wyliczeniem biorącym pod uwagę mnóstwo szczegółów a z drugiej strony stwierdzeniem „nie wierzę w prognozę”, ponieważ „wierzę, że (cytuję), ZUS (…) z roku na rok będzie w coraz gorszej sytuacji, a jej potrzeby podatkowe będą tylko rosnąć.
Biorąc pod uwagę wyliczenia ZUS powyższe zdanie, że potrzeby podatkowe będą rosnąć jest nieprawdą. Zgodnie z wyliczeniami, będą nieznacznie rosnąć do 2026 roku, po czym będą się stale zmniejszać. Jeżeli uważasz inaczej, to na podstawie jakiej, lepszej prognozy?

Adrian

A gdzie ja napisałem, że będzie samowystarczalny? Ja napisałem, że nieprawdą jest zdanie, że „ZUS (…) z roku na rok będzie w coraz gorszej sytuacji, a jej potrzeby podatkowe będą tylko rosnąć”.

Spójrz w prognozę długoterminową 2020-2080 z roku 2019, link do której sam zamieściłeś.

Zgodnie z tą prognozą potrzeby finansowania z budżetu państwa będą rosły tylko do około 2026, a potem zaczną maleć. W jednym z wariantów prognozy FUS osiąga nawet dodatnie saldo po 2060, czyli jest de facto samowystarczalny, chociaż to tylko jeden ze scenariuszy i to akurat optymistyczny.

Wykres 6 – Saldo roczne fundusz w procencie PKB, str. 37,
Wykres 7 – Wpływy i wydatki w procencie PKB, str. 40 oraz
Wykres 8 – Wydolność funduszu emerytalnego, str. 42.

Nie da się obronić tezy, że sytuacja ZUS będzie się z roku na rok pogarszać bez podważenia wyników tej prognozy, a tego nawet nie zacząłeś robić.

Rozważanie wszystkiego w liczbach bezwzględnych jest pozbawione sensu. Minimum dyskonta, które powinieneś zastosować, to inflacja, ale tak naprawdę to wszystko powinno być dyskontowane wzrostem PKB. Co z tego, że za 40 lat deficyt ZUS będzie dwa razy większy, jeżeli gospodarka będzie cztery razy większa? W 2080 roku średnie wynagrodzenie będzie wynosiło 90 tysięcy złotych. Nie rocznie. MIESIĘCZNIE. Przy cztery razy większej gospodarce z palcem w nosie poradzimy sobie z obsługą dwa razy większego deficytu ZUS. Dlatego właśnie patrzenie w liczby bezwzględne w budżecie państwa nie mówi kompletnie nic na temat wypłacalności ZUS. Wszystko trzeba dyskontować wielkością gospodarki, bo od tego zależą dochody budżetowe oraz składki ZUS.

Dokładnie to właśnie zrobiono w raporcie i na tym polega właśnie metryka o nazwie wydolność funduszu, która jak widzisz na wykresie 8 spada tylko do roku 2026, a potem rośnie i podobnie jest z saldem rocznym funduszu w procencie PKB.

Ostatnio edytowano 7 miesięcy temu przez Adrian
Adrian

W kwestii podobieństwa ZUS-u do Funduszy Inwestycyjnych Zamkniętych to nie mogę się zgodzić. Te drugie zazwyczaj muszą mieć konkretną strategię inwestycyjną, konkretne środki i aktywa „pod spodem” i nie wypłacają świadczeń milionom osób. Tutaj wpisu nie zmienię, bo zwyczajnie nie widzę w nim błędu.

Błąd polega na tym, że zakładasz, że zabezpieczeniem należności mogą być wyłącznie aktywa, a nie dochody. ZUS nie ma aktywów kapitałowych zabezpieczających należności, ale ma zapewnione z mocy ustawy dochody, które są zabezpieczeniem roszczeń przyszłych emerytów, podobnie jak w przypadku systemu kapitałowego zabezpieczeniem roszczeń emerytów jest wartość zgromadzonych aktywów.

Wojtek

Maciek pod wpisem o ZUS bardzo ciekawa dyskusja i popieram Adriana w większości kwestii.
Dla mnie wygląda jakbyś był „urażony” do ZUS przez to nie potrafił obiektywnie ocenić tej instytucji. W zamian jesteś skupiony na udowadnianiu swojej tezy o tym jak to ZUS jest zły! I dlaczego tylko kapitałowy system emerytalny będzie dobry i że każdy przecież może sam zadbać o swoja przyszłość lepiej – to też jest kłamstwo (uproszczenie co najmniej).
IMO Twój artykuł nadaje się do przepisania i do uwzględnienia uwag, na które zwrócił uwagę Adrian.
W dalszym ciągu w treści wpisu można znaleźć półprawdy, które jednoznacznie maja udowodnić że ZUS jest zły.

W długim terminie nie ma bardziej bezpiecznego instrumentu i zabezpieczenia dla naszej emerytury niż wypłacalność naszego Państwa (to też taki skrót myślowy, ale prawdziwy – popatrz na historie naszego kraju z perspektywy ostatnich dwóch/trzech pokoleń – baaardzo dużo się wydarzyło po drodze łącznie ze zmiana systemu z totalitarnego na demokratyczny i okresami hiperinflacji, ale mimo wszystko Państwo zadbało o emerytów – na tyle ile potrafiło).
Dlaczego obecny system jest ok:
1. Obecnie funkcjonujemy w PL z kapitałowym systemem emerytalnym = ile na zbierasz tyle dostaniesz. Tu też jest im więcej wpłacisz tym więcej otrzymasz 🙂
Oczywiście że Państwo może wpływać na to „ile nazbierasz” przez ustalanie za niskich stawek waloryzacji a potem na to ile dostaniesz przez arbitralne określenie „dalszego trwania życia” w momencie przejścia na emeryturę.
Problemem jest występowanie grup uprzywilejowanych, które żeruja na pozostałych emerytach i podatnikach.
2. ZUS nie eksponuje się na ryzyko, wybiera bezpieczne przyszłe „należności” – jedynym ryzkiem jest „wypłacalność gospodarki” i jest ona dosyć mocno przewidywalna i do zaprognozowania (o tym pisał Adrian) na podstawie danych demograficznych nawet pozostawiając pozostałe czynniki ceteris paribus!
Polska ma zła sytuację na poziomie dzietności, to fakt, ale mamy jeszcze kilka rezerw demograficznych po które można sięgnąć – choćby zwiększanie aktywności zawodowej Polaków oraz imigrację (to już się dzieje z 1mln+ ukraińców w PL). Ponadto dopóki nasza gospodarka będzie konkurencyjna (mamy duże rezerwy konkurencyjności cenowej vs Europa Zachodnia) ja osobiście się mocno nie obawiam o jej wypłacalność w perspektywie jednego pokolenia+.
3. Koszty obsługi ZUS są porównywalne jak nie mniejsze od opłat, których oczekuja fundusze za zarzadzanie pieniędzmi (nawet w funduszach skarbowych – gdzie inwestują w obligacje czyli wypłacalność PL – sic!)
4. I wreszcie zajrzyj na myfund.pl który promujesz i porównaj stopy zwrotu dla waloryzacji skłdek ZUS na koncie i subkoncie w tym co zaoferował polakom rynek kapitałowy, lokaty i bezpieczne fundusze obligacji skarbowych… w perspektywie ostatnich 10lat+ trudno o lepsza „inwestycje niż składki do ZUS 😉

Podsumowujac: osobiscie uwazam przyszla emeryture ZUS jako wartosciowy składnik portfela inwestycyjnego nakierunkowanego na „spokój” na emeryturze.
Zachęcam do refleksji na temat powszechnego, przymusowego i opartego na wypłacalności Państwa systemu emrytalnego (jaki obecnie funkcjonuje w PL) i dostrzeżenia jego zalet 🙂

Wojtek

Hej,

Nie jestem i nie będę gotowy podjąć dyskusji opartej na twardych liczbach z oficjalnych dokumentów (nie jestem sprawny w docieraniu do tych informacji i musiałbym poswiecic dużo mojego czasu). Zamiast tego chciałbym żebyś dodał do układanki przewidującej co będzie w 2050 pewne dodatkowe wydarzenia i zastanowił się jak to wpłynie na przepływy finansowe Państwa.
1. Zwiekszenie aktywnosci zawodowej polakow do poziomu zachodnioeuropejskiej średniej plus/minus 2pp…
2. Dodaj przez te 30 lat 2mln+ imigrantow z biedniejszych krajów dla których Polska jest ziemia obiecana
3. Dogonienie 70% pkbpc Niemiec..Zakladam że ten poscig będzie trwal nadal przez kolejne 30 lat.
4. Kolejny zasob demograficzny to rozdmuchana biurokracja… Duża część z tych ludzi powinna jak najszybciej znaleźć zatrudnienie w sektorze prywatnym bo przestaja być potrzebni – wszechobecna informatyzacja.
5. Ogólnie rozumiany postęp… Który pozwala osiągnąć więcej angażując mniej… To też ma niebagatelny wpływ na zdolność państwa do gromadzenia dochodów i finansowania wydatków.
A teraz, dlaczego państwo polskie ma jeszcze umiarkowanie 'dobrze’ z możliwością finansowania zobowiazan emerytalnych?
1. Zdajesz sobie sprawę że zdolność wydatkowa państwa rośnie w tempie inflacja+nominalny PKB (w 2021 to 6+5=11%). To bardzo pomaga w finansowaniu dlugoerminowych zobowiązań Państwa.
2. Doganiamy sąsiadów pod względem dochodów i poziomu życia. Oni mają gorzej bo muszą się zastanawiać jak utrzymać swój poziom bogactwa żeby sfinansowac swoje zobowiązania (chociaż chyba już znaleźli sposób… Ujemne realne oprocentowanie długu państwa + nieograniczony dodruk pieniądza – to tematy na osobny wpis)
3. Panstwo może wprowadzić nowe podatki żeby sfinansowac swoje zobowiązania emerytalne… % podatkow w stosunku do PKB w PL jest w dalszym ciągu mniejszy niż średnia europejska.
4. Za duzą część obecnego deficytu w FuS odpowiadają 'obietnicowe’ emerytury z poprzedniego systemu emerytalnego (przeliczanie skladek z pracy przed 1999 rokiem) które opierały się na odgornie ustalonych wskaźnikach. Teraz jesteśmy w systemie kapitalowym dlatego z perspektywy ubezpieczonego należy mu się 'zwaloryzowane to co wpłacił’/’pozostałą długość życia’. Stosunkowo transparentnie!
To dlatego trzeba jak najszybciej zrobić 'porzadek’ z uprzywilejowanymi grupami. Jestem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju 'obywatelskich’ emerytur bo będą wynagradzać kombinatorow nieplacacych składek a dyskryminować uczciwie płacących (czyli większość ludzi pracujących na etacie)
5. Wyobraz sobie że powszechny system emerytalny przy odpowiednim systemie podatkowym sie samobilansuje w perspektywie zycia obywatela… Wymodeluj sobie wpłaty osoby na emeryture w ciągu calego życia, a potem wyplaty opodatkowane dochodowym. Wyjdzie ze państwo prawie nic do tego nie dokłada! A im wyzsza inflacja tym państwo więcej oszczedza!
(Obecne zmiany w kierunku braku podatku dochodowego od emerytur psuja ten schemat i znowu jest to dawanie obecnym emerytom premii za transformacje). Dług państwa jest prawie zawsze oprocentowany na mniejszy% niż tempo wzrostu dochodów. (Poza okresami kryzysow i zachwian na rynkach finansowych). Żeby to utrzymać potrzebujemy zdrowych finansów państwowych (na razie dzięki limitowi zafluzenia wpisanemu w konstytucji to się udaje… Gorzej że PiS teraz sztuka wszelkich 'nieuczciwych’ sposobów żeby ten dług wyciagnac poza budżet).

Na teraz zostawiam Cię z tymi przemyśleniami, się liczę że dotrzesz na własną rękę do 'prawdy’ 🙂

Wojtek

Dzięki za poświęcenie swojego czasu na odpowiedź!
Mam nadzieję, że chociaż trochę zainspirowałem Cię do pomyślenia o powszechnym, przymusowym i opartym na umowie społecznej systemie emerytalnym i może jeszcze spojrzysz przychylniej na myśl umieszczenia go w swoim portfelu emerytalnym i dostrzeżesz ryzyka związane z uzależnianiem swojej przyszłości od stanu rynków finansowych.

Polska spróbowała się zmierzyć z „prywatyzacją” systemu emerytalnego (OFE), ale niestety bardzo szybko musieliśmy się z tego pomysłu wycofać bo zaczęło brakować politykom pieniędzy na kupczenie i kuszenie wyborców.
Dodatkowo, reforma odbywała się kosztem jednego pokolenia – tego aktywnego zawodowo – bo oni, nie dość że musieli się składać (w podatkach i składkach) na wypłaty dla obecnych emerytów, to musieli zbierać na swoją własną emeryturę.
Demontaż OFE miał ulżyć temu pokoleniu, ale jeszcze bardziej ulżyć politykom, którzy znowu mają więcej środków, by potem rozdawać jak dobry Pan pieniądze gawiedzi ku ich uciesze.:( (smutek)

Gdyby nie umorzenie obligacji za czasów PO i dalszy demontaż OFE realizowany przez PiS jest bardzo możliwe, że już teraz musielibyśmy intensywnie reformować finanse publiczne żeby starczyło na wszystkie wydatki Państwa. Z mojej perspektywy im szybciej ten kryzys przyjdzie tym lepiej – kryzys, który spowoduje wolę głębokiej reformy i oszczędności. Najgorszy scenariusz to, że przyjdzie gdy będę się wybierał na emeryturę. Niestety jest to baaaaardzo możliwy scenariusz gdyż jestem z wyżu demograficznego pierwszej połowy lat osiemdziesiątych… Ze względu na to że rodziło się nas wtedy nawet 700 tys rocznie, Państwo jakoś często na nas „oszczędza” – dlaczego miałoby być inaczej z przejściem na emeryturę?
Bądź tu mądry…