You are currently viewing Jak inwestować 100 złotych miesięcznie? Inwestowanie małych kwot

Jak inwestować 100 złotych miesięcznie? Inwestowanie małych kwot

Skuteczne i tanie inwestowanie drobnych środków.

Przygotowując materiały do tego wpisu wielokrotnie myślałem o tym o ile prostsze od inwestowania drobnych kwot rzędu 100 zł miesięcznie jest inwestowanie przynajmniej kilku tysięcy złotych miesięcznie. Poza mentalną „ucieczką” od inwestowania tak małych kwot, polegającą na wmawianiu sobie, że takimi pieniędzmi nie warto w ogóle inwestować, na przeszkodzie stanie nam szereg różnych czynników. Największą przeszkodą w drodze do taniego i skutecznego inwestowania bardzo małych kwot są oczywiście opłaty i prowizje, które faktycznie mogą odebrać sens inwestowania 100 lub 200 zł miesięcznie. Z tego właśnie powodu pisząc o tym jak inwestować 100 zł miesięcznie, pierwszym z trzech, a zarazem głównym kryterium będą opłaty za usługę lub/i fundusz, które postaramy się oczywiście możliwie zminimalizować.

Pisząc „opłaty” mam na myśli opłaty za „wejście” i „wyjście” z inwestycji (odpowiadające prowizjom maklerskich za zakup i sprzedaż instrumentów finansowych), ale także roczne opłaty za zarządzanie kapitałem. Już na wstępie podkreślę, że dla inwestora długoterminowego z horyzontem inwestycyjnym 20-, 30- lub 40-letnim to właśnie roczne opłaty za zarządzanie będą największym problemem i czymś, co – jak zaraz udowodnię – może „zjeść” nawet 30% Twojego wieloletniego zysku z inwestycji. Pozostałymi kryteriami będą prawdziwe wyniki funduszy/usług oraz prostota inwestowania i rozliczania podatku, które – zwłaszcza dla początkujących – mogą być równie ważne, co kryterium pierwsze. Zanim przejdziemy do analizy, a także rankingu sposobów na inwestowanie 100 zł w polskich warunkach, pozwól, że przedstawię Ci dlaczego według mnie warto inwestować nawet tak małymi kwotami.

Podcast

YouTube

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego warto inwestować nawet tak małymi kwotami jak 100 zł miesięcznie.
  • Jakie usługi i produkty oferują względnie tanie inwestowanie małych kwot w akcje i ETF-y.
  • Na które opłaty i prowizje szczególnie zwracać uwagę inwestując małe kwoty i dlaczego.
  • Co – poza opłatami i prowizjami – jest istotne do sprawdzenia dla nowicjusza.
  • Jak inwestować 100 zł miesięcznie, by wycisnąć z tego jak najwięcej w długim terminie, przy okazji stając się coraz lepszym inwestorem.

Czy warto inwestować 100 zł miesięcznie?

Największą przeszkodą w rozpoczęciu inwestowania małych kwot, rzędu 100 lub 200 zł miesięcznie jest oczywiście nasza własna psychika i opinie innych. Na długo przed założeniem tego bloga, gdy poruszałem tematy inwestycyjne w gronie znajomych, często spotykałem się z opiniami, że mają zbyt mało środków, by zacząć inwestować. Pytanie „czy warto inwestować drobne kwoty?” było najczęstszym pytaniem, które kiedykolwiek w temacie inwestowania otrzymałem, a odpowiedź na nie jest jedna: warto, ale z pewnymi zastrzeżeniami. Zacznę od przedstawienia głównego nurtu polskiego internetu, czyli opinii, że zamiast inwestować małymi kwotami na giełdzie, należy najpierw „zainwestować w siebie”.

No właśnie: skąd ten cudzysłów w sformułowaniu „inwestować w siebie”? Ma ono według mnie zabarwienie pejoratywne, gdyż bardzo często słyszę je u „internetowych coachów/szkoleniowców”, którzy traktują je jako oręż w zdobywaniu kolejnych klientów. Modus operandi (sformułowanie użyte celowo) takich osób jest zwykle dość podobny, bo swoją pewnością siebie, ubiorem, samochodem i willą będą próbowali przekonać Cię do oddania im Twoich ciężko zarobionych pieniędzy. Problem, który mam z „inwestowaniem w siebie” jest taki, że w XXI wieku każdy z nas ma do dyspozycji szerokie zasoby internetowe, a więc wiedza stała się dla nas szeroko dostępna i jak nigdy wcześniej osiągalna dla zwykłego śmiertelnika.

„Inwestowanie w siebie” uważam zatem za ryzykowne sformułowanie, które równie często bywa synonimem podnoszenia swoich kwalifikacji zawodowych, jak słowem-pułapką i lepem dla uzależnionych od szkoleń i coachingu, którzy zapłacą każdą cenę, by usłyszeć od kogoś, kogo mają za „guru” o swoim potencjale. Nawet kiedy jedynym potencjałem, który dostrzegł w nich prowadzący szkolenie, będzie ten do wydawania pieniędzy na kolejne kursy, sesje i wykłady, z których wiedza dostępna jest za darmo w internecie lub „obok wiedzy nawet nie leży”.

Poza „nie inwestowaniem w akcje, bo inwestuję w siebie”, drugim najczęstszym wyjaśnieniem do nie inwestowania kwot rzędu 100 zł miesięcznie może być tłumaczenie sobie, że nie ma to sensu, bo i tak nigdy się w ten sposób nic nie uzbiera. Sam jednak uważam, że praktycznie każdy mógłby łatwo znaleźć w swoim budżecie to symboliczne 100 złotych na zainwestowanie na giełdzie, które przy odpowiedniej dyscyplinie i horyzoncie mogłoby w końcu urosnąć do całkiem pokaźnych rozmiarów. Jestem świadom, że temat procentu składanego jest na moim, jak i innych blogach finansowych poruszany niezwykle często, ale warto uświadomić sobie jak bardzo mógłby rosnąć tak mały kapitał zainwestowany na giełdzie przez 40 lat czasu pracy przeciętnego człowieka przy założeniu średniej stopy zwrotu w wysokości 8% rocznie:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - czy warto inwestować 100 zł miesięcznie

Jednak w tym wszystkim za najważniejsze uważam nie wzrost zainwestowanych miesięcznie 100 złotych, który nigdy nie wyglądałby dokładnie tak, jak powyższy wykres, a fakt, że inwestując uczymy się samodyscypliny, zaś widok wpływających na konto dywidend i odsetek lub wzrostu wartości kapitału motywuje nas do oszczędzania więcej. Inwestowanie 100 złotych miesięcznie uważam więc za dobre i potrzebne ćwiczenie dla osób, które nie są do inwestowania przekonane i szukają taniego i prostego sposobu, aby „spróbować” i zmotywować się do oszczędzania i inwestowania większych kwot. Dokładnie z tego powodu na moim blogu znajdziesz też wpis o inwestowaniu 500 zł miesięcznie, w którym przedstawiam optymalne sposoby na zainwestowanie nieco wyższych kwot (serdecznie zachęcam do lektury „Jak inwestować 500 złotych miesięcznie? Średnie kwoty na giełdę„). No właśnie: jakie są najlepsze i najtańsze sposoby dla polskiego inwestora na zainwestowanie 100 złotych na giełdzie?

Sposoby na inwestowanie 100 zł miesięcznie

Sposobów na zainwestowanie 100 zł miesięcznie jest wbrew pozorom dosyć sporo, ale większość z nich jest albo droga, albo bardzo trudna do skutecznej implementacji. W tekście, który właśnie czytasz prześwietlimy oferty domów i biur maklerskich, towarzystw inwestycyjnych oraz zyskujących na popularności „robodoradców”, by znaleźć najtańszy i najprostszy sposób na zainwestowanie 100 złotych w polskich warunkach. Zanim przejdziemy do analizy chciałbym podkreślić, że słowo „inwestowanie” można rozumieć na wiele sposobów, a wiele osób może mieszać je z „oszczędzaniem” lub „spekulacją”. Wyjaśnię Ci zatem o czym będzie to wpis, zastrzegając, że niewłaściwe zrozumienie moich intencji sprawiłoby, że analiza wydałaby Ci się nieobiektywna lub wybrakowana. Co zatem rozumiem przez „inwestowanie” 100 złotych miesięcznie i jakie kryteria będą musiały spełniać produkty i usługi, które porównam w tym artykule?

Co rozumiem przez inwestowanie 100 zł?

Pozwól, że wyjaśnię Ci jakie kryteria musiały spełnić sposoby inwestowania, by w ogóle być uwzględnionymi w moim dzisiejszym wpisie:

  • Przedmiotem inwestycji będą akcje spółek notowanych na giełdzie. Porównywać będziemy dzisiaj opcje inwestowania swoich środków w akcje, a więc „inwestowaniem” nie będą tu formy lokowania kapitału typu depozyty, lokaty, czy obligacje skarbowe. 
  • Będziemy tu inwestować wyłącznie poprzez fundusze i ETF-y. Jako, że jest to wpis głównie dla początkujących, którzy w inwestowaniu stawiają swoje pierwsze kroki to nie będziemy tu również wybierać akcji konkretnych spółek. Zamiast tego będziemy posiłkować się funduszami i ETF-ami, które same rozłożą nasze środki po akcjach wielu różnych spółek.
  • Zajmiemy się wyłącznie inwestowaniem globalnym. Każdy z opisanych sposobów inwestowania założy wyjście z realiów jedynie polskiej giełdy (GPW, NC, Catalyst) i inwestowanie o możliwie szerokim zasięgu. Pisząc to, zastrzegam, że część usług zaoferuje nam inwestowanie prawdziwie globalne, a część jedynie w Stanach Zjednoczonych, które stanowią obecnie prawie 56% kapitalizacji wszystkich światowych rynków finansowych. Z braku lepszych opcji założymy więc, że same Stany Zjednoczone i inwestowanie w indeksy z tego kraju może być dobrą aproksymacją globalnego inwestowania.
  • Mimo, że zainwestujemy w globalne akcje to będziemy robić to przy użyciu polskiego złotego. Skupimy się więc na opcjach dostępnych dla obywateli naszego kraju, którzy inwestując 100 zł miesięcznie nie chcą zajmować się poszukiwaniem najtańszych sposobów na przewalutowanie, do którego wrócimy jeszcze we wpisie o inwestowaniu 500 złotych miesięcznie, czyli w „Jak inwestować 500 złotych miesięcznie? Średnie kwoty na giełdę„.

Zajmiemy się zatem inwestowaniem kwot rzędu 100 zł miesięcznie w polskich warunkach, ale na globalnych rynkach akcji i w sposób możliwie prosty i bezproblemowy, a więc tak, by mógł to robić przede wszystkim kompletny giełdowy nowicjusz. Zanim kontynuujesz czytanie polecam też zapoznać się z wpisem „Jak zacząć inwestować? Poradnik dla początkujących„, w którym znajdziesz więcej informacji dla osoby zupełnie „zielonej” na rynkach finansowych. Zacznijmy od przedstawienia konkurentów, a więc usług, które pozwalają zainwestować 100 zł miesięcznie (oraz kilku takich, które wymagają większych środków, co nada kontekstu przed kolejnym wpisem, traktującym o inwestowaniu 500 złotych miesięcznie).

Jakie sposoby inwestowania 100 zł porównamy?

Zacznijmy od przedstawienia oferty wybranych funduszy, biur i domów maklerskich oraz robodoradców, którzy oferują usługi inwestowania drobnych kwot. Przedstawione tu sposoby będą dzielić się zasadniczo na trzy kategorie:

  • Biura i domy maklerskie, przez które inwestować będziemy samemu w ETF-y, czyli fundusze indeksowe notowane na giełdzie. Więcej o nich przeczytasz we wpisie „ETF (1/6) – Co to są fundusze ETF i dlaczego warto w nie inwestować?” oraz całej reszcie „serii o ETF-ach„. Ta opcja będzie z natury na dłuższą metę najtańsza, ale i najtrudniejsza do wykonania.
  • Towarzystwa funduszy inwestycyjnych, które oferują także fundusze pasywne, które nie są notowane na giełdzie (a więc nie-ETF-y). To rozwiązanie będzie mogło być uznane za optymalne ze względu na kompromis między wysokością rocznych kosztów zarządzania kapitałem, a stopniem zaawansowania oraz możliwością zautomatyzowania procesu inwestowania pieniędzy.
  • Robodoradcy, którzy inwestują „za nas” w ETF-y, następnie rebalansując (równoważąc z czasem) obrane proporcje naszego portfela. Zdecydowanie wygrywają oni prostotą użytkowania usługi, pobierając jednak spore opłaty roczne, które wraz z czasem trwania naszej inwestycji „odbiorą nam” coraz większą część potencjalnego zysku z inwestycji.

Będzie więc z czego wybierać. Na sam początek zapraszam Cię do przejrzenia obecnych ofert usług, które oferują na polskim rynku (poza ETFMatic) inwestowanie drobnym kapitałem. Zestawienie jest aktualne na czerwiec 2021 roku, a wszystkie linki źródłowe umieściłem w tej części wpisu i opieram je wyłącznie na stronach internetowych dostawców usług. W pierwszej tabeli zawarłem podstawowe informacje na temat ofert, takie jak minimalna kwota pierwszej oraz kolejnych inwestycji oraz procentowe i minimalne opłaty związane z inwestycją w tych instytucjach:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - tabela bez szczegółów1

Do porównania zakwalifikowałem czterech polskich maklerów, którzy oferują inwestowanie w ETF-y notowane na GPW oraz dwóch oferujących inwestowanie na rynkach zagranicznych. Z porównania od razu odpadło XTB, w którym minimalną kwotą transakcji na zagranicznych ETF-ach jest 500 zł, co dyskwalifikuje tego brokera z tej konkurencji. W tabeli znajduje się dwóch robodoradców, z których tylko słowacki Finax oferuje inwestowanie kwotami rzędu 100 złotych miesięcznie. Z konkurencji wyeliminowany został natomiast ETFMatic, w którym pierwsza wpłata musi wynosić około 4000 złotych, a więc nie nadaje się on do inwestowania 100 złotych miesięcznie.

Pozostałymi usługami, które znalazły się w zestawieniu są inPZU, PKO Inwestomat (nie mylić z inwestomat.eu!) oraz robot inwestycyjny Investo, będący częścią oferty ING związanej z inwestowaniem w fundusze (tradycyjne) ze stajni NN TFI. Pierwsza wspomniana oferta, a więc inPZU to pierwsze w Polsce naprawdę tanie (OK, relatywnie tanie) fundusze indeksowe, które ze względu na relatywnie niskie koszty i prostotę użytkowania znajdą się wysoko w niektórych kategoriach zestawienia.

Drugi wspomniany przeze mnie sposób inwestowania, czyli PKO Inwestomat może wyglądać całkiem OK, ale po wgryzieniu się w szczegóły jest to tylko nakładka na fundusze aktywne, które zgodnie z ofertą PKO TFI kosztują nawet do 2,5% rocznie. Przedstawiony przeze mnie powyżej koszt 1,12% rocznie dotyczy jedynie funduszu PKO Akcji rynku amerykańskiego, dla którego lepszym i tańszym wariantem będzie notowany na GPW ETF Lyxor S&P500 UCITS, który w kolejnej tabeli będzie przedmiotem inwestowania w polskich domach maklerskich. Robot inwestycyjny Investo do porównania się nie zakwalifikuje ze względu na brak możliwości inwestowania kwotami rzędu 100 zł miesięcznie. Czas na wgłębienie się w szczegóły, czyli porównanie wysokości opłat i prowizji dla inwestora dysponującego 100 zł miesięcznie.

Gdzie w ogóle można zainwestować 100 zł?

Ze względu na brak (obecnie) możliwości zainwestowania 100 złotych per transakcja z zestawienia od razu odpadną XTB, robot inwestycyjny Investo oraz robodoradca ETFMatic. Zostaje więc 8 różnych sposobów inwestowania drobnych kwot, z których większość pobiera opłaty na wejściu i na wyjściu oraz roczne opłaty za zarządzanie kapitałem, których znaczenie wyjaśnię Ci w następnym akapicie tekstu. Czas dokonać kolejnej eliminacji sposobów inwestowania, którą pozwolę sobie oprzeć wyłącznie na tabeli z opłatami, która dotyczy jednorazowej inwestycji w wysokości 100 złotych:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - tabela szczegółowa1

Pozwól, że wyjaśnię Ci teraz które sposoby inwestowania nie zakwalifikują się do głównej części wpisu oraz powody ich eliminacji:

  • Inwestowanie w ETF-y notowane na GPW jest obecnie w BM mBanku i BOSSA zwyczajnie za drogie (5 zł na każde zainwestowane 100 zł). Takie instrumenty możemy kupić taniej korzystając z kont DM BPS oraz BM ING (3 zł na każde zainwestowane 100 zł), a więc to one przejdą do dalszej części naszego rankingu.
  • Ze względu na horrendalnie wysoką przy inwestowaniu kwotami rzędu 100 zł miesięcznie, bo wynoszącą aż 19 zł, opłatę za zakup zagranicznych ETF-ów w Biurze Maklerskim mBanku ta opcja wyleci z porównania opcji inwestowania małych kwot, ale (być może) powróci we wpisie o inwestowaniu 500 zł miesięcznie. Płacenie maklerowi 19 zł za każde zainwestowane 100 zł raczej nie skłoni nikogo do inwestowania, a więc omówimy dziś tańsze sposoby na ulokowanie 100 zł na giełdzie.
  • PKO Inwestomat oferuje jedynie fundusz akcji amerykańskich, który jest znacznie droższy od alternatywnego sposobu na zainwestowanie wyłącznie w akcje amerykańskie, a więc również nie weźmie udziału w tym porównaniu.

Efekt procesu eliminacji znajdziesz w poniższej tabeli:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - eliminacja

W porównaniu wezmą zatem udział:

  • Fundusz rynków rozwiniętych inPZU. Znajdują się tu akcje spółek z rynków rozwiniętych, czyli m.in. z USA, Japonii, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Kanady czy Australii.
  • Finax 100/0, a więc portfel globalnych akcji zawiera akcje spółek z wszystkich światowych rynków finansowych.
  • ETF-y notowane na GPW kupowane przez DM BPS lub BM ING, a konkretniej:
    • Lyxor S&P 500 UCITS ETF – (TER 0,09% rocznie, distributing). Obecny koszt jednostki (certyfikatu) to 171 złotych, a więc inwestowanie będzie możliwe co dwa miesiące, a nie co miesiąc.
    • BETA ETF S&P500 PLN-HEDGED (TER 1,4% rocznie, accumulating, PLN-hedged). Obecny koszt jednostki (certyfikatu) to 72 zł, a więc inwestowanie dokładnie 100 zł będzie utrudnione.

Zanim dokonamy porównania chciałbym jeszcze omówić trzy główne kryteria, według których ocenimy dziś trzy metody inwestowania małych kwot, a więc: opłaty, wyniki inwestycyjne oraz prostotę inwestowania środków. Zacznijmy od najważniejszego i najprościej porównywalnego z nich, jakim są opłaty i prowizje.

Kryterium 1: Opłaty usług i funduszy

Opłaty i prowizje związane z inwestowaniem to najbardziej oczywista kategoria, na którą wpadłem przygotowując ten wpis, a zarazem najważniejsza rzecz, na którą zwracać uwagę powinien świadomy inwestor. Opłaty i prowizje związane z inwestowaniem dzielą się zwykle na dwie kategorie: opłaty jednorazowe (zakup i sprzedaż aktywa) oraz opłaty okresowe (opłata za zarządzanie i jej podobne). Te pierwsze pobierane są jednorazowo, w chwili zakupu lub sprzedaży instrumentu, a te drugie – choć podawane w ujęciu rocznym – zwykle rozliczane są każdego dnia notowań (w przypadku aktywów notowanych na giełdzie) lub każdego dnia roboczego (w przypadku aktywów nienotowanych). Kolorem różowym zaznaczyłem na poniższym diagramie momenty, w których dostawcy usług, twórcy ETF-ów i domy maklerskie będą pobierać od inwestorów opłaty związane z handlem na giełdzie lub zakupem i posiadaniem funduszy:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - sposób naliczania opłat2

Intuicyjnie chcemy minimalizować obydwie opłaty, dążąc do 0% opłaty za zakup/sprzedaż aktywa oraz do 0% opłaty za jej roczne zarządzanie. Który wariant byś wybrał, gdybym dziś postawił Cię przed możliwością zainwestowania w dwa fundusze, z których pierwszy kosztuje 25% na wejściu, ale tylko 0,2% rocznie, zaś drugi na wejściu nie inkasuje prowizji, ale rocznie pobiera 3% za zarządzanie? Zakładam, że większość osób wybrałaby ten drugi, podświadomie czując, że oddawanie usługodawcy 25 zł z każdych zainwestowanych 100 zł mija się z celem i jest zwyczajnie zbyt drogie. Czy mieliby w tym przypadku rację?

Być może się zdziwisz, ale gdybyśmy analizowali historyczny wykres amerykańskiego indeksu S&P500 z założeniem, że ma on zabezpieczenie wobec zmian kursu złotego, to większość osób intuicja zwiodłaby na manowce, ponieważ opłata roczna ma tym większe znaczenie, im dłuższy jest okres inwestycji. Z tego powodu inwestor długoterminowy powinien zwracać uwagę przede wszystkim na koszty roczne (w nomenklaturze ETF-owej jest to TER, czyli Total Expense Ratio), a dopiero w drugiej kolejności na koszty wejścia i wyjścia z inwestycji. Doskonale widać to na poniższym wykresie, na którym zakładamy inwestowanie 100 złotych w każdym miesiącu w okresie 30-letnim między czerwcem 1991 roku, a czerwcem 2021 roku, w którym najbardziej zadowolone byłyby osoby, które redukowały koszty roczne, a nie te, które minimalizowały przede wszystkim koszty wejścia w inwestycję:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - w zależności od opłat 30 lat przykład1

Z powyższego wykresu jasno wynika, że przy wzrostowym trendzie funduszu (którego zwykle spodziewamy się po akcjach, inaczej byśmy nie inwestowali w ogóle) największe znaczenie mają właśnie koszty roczne, a koszty wejścia w inwestycję schodzą na drugi plan już po kilku latach, nawet gdy są tak astronomiczne jak 25%, czyli 25 zł z każdych inwestowanych 100 zł. Kryterium 1, czyli koszty i prowizje ma tę zaletę, że jest najprostsze do zmierzenia i musi być podane przez dostawcę usług. Niestety, zgodnie z polskim prawem, podane „na tacy” muszą być jedynie koszty zarządzania (będące tylko składową kosztów całościowych), a więc koszt funduszu inPZU będzie w rzeczywistości wyższy, niż świadczyłaby o tym strona usługi, ale do tego jeszcze wrócimy podczas naszej analizy. Drugim kryterium oceny będą prawdziwe wyniki inwestycyjne funduszy i usług, które często będą niełatwe do zmierzenia z uwagi na krótki czas życia niektórych z nich.

Kryterium 2: Wyniki inwestycyjne funduszy

O ile kryterium pierwsze było tym najbardziej oczywistym, a zarazem najprostszym do sprawdzenia, to kryterium drugie, jakim są wyniki inwestycyjne funduszy/usług jest tym, które powinno być najbardziej miarodajne. Jedynym problemem może być to, że 2 z 3 opcji inwestowania 100 zł miesięcznie są w Polsce dostępne od niedawna, a więc brakuje im historii, która pozwalałaby nam jednoznacznie stwierdzić które radzi sobie najlepiej.

Opowiem Ci zatem dlaczego w ogóle spróbujemy dziś porównać wyniki inwestycyjne tych trzech możliwości inwestowania małych kwot. Jakiś czas temu natknąłem się na ciekawy i aktualny materiał wykonany przez analizy.pl, zatytułowany „Fundusze pasywne kontra benchmarki„, którego autor zdecydował się sprawdzić jak z biegiem lat radzą sobie polskie fundusze pasywne, które w naszym kraju – poza BETĄ – prowadzone są przez tradycyjne Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych. Oto część akcyjna zestawienia, która inwestora przyzwyczajonego do małych błędów i różnic odwzorowania może przyprawić o niezłe dreszcze (żeby nie było, że nie ostrzegałem!):

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - fundusze pasywne vs benchmarki

Jak można by najkrócej podsumować powyższą tabelę? Polskie fundusze pasywne niezbyt dobrze radzą sobie z naśladowaniem swoich benchmarków. O ile do omawianego w tym porównaniu funduszu inPZU Akcje Rynków Rozwiniętych można mieć tylko małe zastrzeżenia, a jego różnica wobec benchmarku to tylko 0,49% i 0,64% pp. na minusie, to zdarzają się w Polsce fundusze które rokrocznie odbiegają wynikiem nawet po 6-8% od swoich benchmarków, co wg mnie jest kompletnie nieakceptowalne. Normą w świecie ETF-ów są błędy odwzorowania wynoszące +/- 1% rocznie, ale 5-8% różnicy w rocznych wynikach (w dowolnym kierunku) świadczy o braku umiejętności zarządzających funduszem. Ostatnim z kryteriów oceny będzie łatwość zainwestowania środków, które na potrzeby wpisu uznaję za kryterium „miękkie”, ale dla początkującego inwestora niezwykle istotne.

Kryterium 3: Łatwość zainwestowania środków

Choć na każdym kroku podkreślałem dotychczas wagę opłat, prowizji oraz umiejętności zarządzających funduszem lub usługą, które wpływają na ich wynik inwestycyjny, to kryterium, którego nie można bagatelizować jest według mnie również prostota zainwestowania środków. Usługa powinna być na tyle prosta i intuicyjna, by nie odstraszyć początkującego inwestora, a proces inwestowania środków ułatwić mu tak bardzo, jak to tylko możliwe. Dlatego poza kryteriami „twardymi”, do których należą opłaty i wyniki funduszy, ocenię także kryteria miękkie, do których należeć będą m.in. możliwość zautomatyzowania procesu inwestycji, czy pomoc przy rozliczeniu podatków lub własnoręczne ich odprowadzenie.

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - łatwość zakupu

Poza powyższymi ocenię też funkcje poboczne, np. możliwość prowadzenia preferencyjnych podatkowo kont emerytalnych IKE/IKZE czy zasięg inwestycyjny, czyli to jak szeroko geograficznie można przez każde z usług, produktów i kont inwestować. Przejdźmy do rzeczy, omawiając opłaty i prowizje związane z inwestowaniem przez każdy z trzech wariantów. Dlaczego trzech, a nie czterech? Ponieważ domy maklerskie oferują inwestowanie w te same, notowane na GPW ETF-y i to ich, a nie kont przez które można je zakupić, dotyczyć będą przedstawione tu roczne koszty.

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam jeszcze więcej przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu!

Koszty zainwestowania 100 zł

Poprzez koszty zainwestowania 100 zł rozumiem ich trzy składowe, z których tylko dwie mają prawdziwe znaczenie. Pozwól, że wyjaśnię Ci jaką rolę pełni każdy z trzech możliwych kosztów związanych z inwestowaniem drobnych kwot przez omawiane dziś konta:

  • Koszt wejścia w inwestycję/koszt zakupu aktywa jest istotny przede wszystkim w momencie jego zakupu, ale im dłuższy horyzont inwestycyjny, tym bardziej traci on na znaczeniu.
  • Koszty roczne inwestowania stają się tym istotniejsze, im dłuższy mamy horyzont inwestycyjny. Dla mnie – jako inwestora długoterminowego – jest to zdecydowanie najważniejsza kategoria kosztów, co potwierdzam tym, że jeden z moich ulubionych ETF-ów pobiera koszty roczne w wysokości 0,05%.
  • Koszt wyjścia z inwestycji/koszt sprzedaży aktywa jest istotny przy wyjściu z inwestycji. O ile koszty zakupu przy inwestowaniu małych kwot rzędu 100 zł zwykle przepłacimy to pamiętaj, że wychodząc po latach z inwestycji będziesz sprzedawał nie instrument za 100 zł, zaś za dziesiątki lub setki tysięcy złotych, a więc prowizji od sprzedaży raczej nie przepłacisz. Ma ona zatem w dzisiejszym wpisie znaczenie dość marginalne, tym bardziej, że nie oceniamy tu żadnego ze standardowych polskich funduszy inwestycyjnych, które zwykły pobierać na wyjściu nawet między 3%, a 4% wypłacanych środków.

Zacznijmy od oceny kosztów zainwestowania 100 zł w ramach usługi inPZU, która na pierwszy rzut oka wydaje się (jak na „zwykły” fundusz inwestycyjny) dość tania, ale – jak mawiają – diabeł tkwi w szczegółach.

Ile kosztuje zainwestowanie 100 zł w inPZU?

Usługa inPZU to platforma (relatywnie do innych funduszy) tanich funduszy indeksowych, które prowadzi znany polski holding – PZU. Przeglądając stronę internetową inPZU możemy dojść do wniosku, że inwestycja, jak i jej zakończenie są darmowe, a opłata roczna wynosi 0,5%. W tym momencie dochodzimy do czegoś, co według mnie jest kompletnym brakiem transparentności, bo – zgodnie z polskim stanem prawnym – PZU dzieli się z nami jedynie wysokością opłaty za zarządzanie, a nie całością opłat, które są pobierane przez zarządzających funduszem w ciągu roku. Sam powiedz, czy przeglądając ten portal nie doszedłbyś do wniosku, że 0,5% to jedyna opłata, którą PZU inkasuje za uczestnictwo w inwestycji w fundusze inPZU:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - Opłaty inPzu reklama

Mawiają, że diabeł tkwi w szczegółach. Jako, że w tym wpisie analizujemy sposoby na możliwie globalne inwestowanie w akcje za niewielkie kwoty, rzędu 100 zł miesięcznie, to musimy prześwietlić fundusz inPZU Rynków Rozwiniętych. Nie trzeba szukać daleko, by trafić na KII, czyli dokument z kluczowymi informacjami dotyczącymi funduszu, w którym znajdziemy następującą informację:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - opłaty inPZU

Dokument nie pozostawia złudzień. Fundusz inPZU Rynków Rozwiniętych kosztuje 0,80% rocznie i pomimo zerowej opłaty na wstępie w skali roku jest on funduszem dość drogim, bo droższym od jakiś 95% europejskich ETF-ów (według strony justETF.com). Wszystko jest relatywne, gdyż ten sam fundusz jest w porównaniu do innych polskich funduszy tradycyjnych bardzo tani. Warto wiedzieć, że w 2020 roku średni polski fundusz akcji zagranicznych pobierał około 3,5% brutto rocznie, co w świecie ETF-ów, a nawet zagranicznych funduszy aktywnych byłoby wartością horrendalnie wysoką. Wróćmy do rozwiązań nieco tańszych, czyli do funduszu inPZU rynków globalnych.

Zrobimy teraz mały eksperyment, a konkretnie narysujemy przebieg funduszu na indeks S&P500, ale z zabezpieczeniem walutowym wobec złotego, a więc z pominięciem zmian kursów walutowych w ciągu ostatnich 30 lat, ale tak jakby miał on opłaty identyczne z funduszem inPZU, a więc 0,0% za zakup i 0,8% za roczne zarządzanie funduszem. W takim porównaniu fundusz z opłatami w wysokości tych dotyczących inPZU poradziłby sobie całkiem nieźle, przez 30 lat zarabiając jedynie 32,5 tysiąca złotych mniej od benchmarku, który z zainwestowanych łącznie 36 000 (100 zł miesięcznie począwszy od czerwca 1991 roku) osiągnął wartość 215 000 złotych. Obydwa przebiegi zobaczysz na wykresie, który da Ci pewien pogląd na to jak skala opłat funduszu inPZU Rynków Rozwiniętych wpłynie na Twoją długoterminową inwestycję:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - Opłaty jak inPZU

Podobną symulację przeprowadzę zaraz dla opłat równych Finaxowi oraz ETF-om z GPW, które kupisz przez polskie konta maklerskie z zastrzeżeniem, że nanoszę tutaj rząd opłat (zarówno „wejściowych”, jak rocznych) na inwestycję w indeks S&P500, a ani inPZU, ani Finax 100/0 nie inwestują wyłącznie w ten indeks. Moim celem jest tutaj pokazanie jak inwestycja w usługę o danych opłatach skończyłaby się dla długoterminowego inwestora gdyby opłaty pozostały niezmienne, a on przez 30 lat inwestowałby co miesiąc w ten sposób dokładnie 100 złotych.

Ile kosztuje zainwestowanie 100 zł w Finax?

Finax w cenniku ze swojej strony internetowej informuje, że inwestowanie kwot poniżej równowartości 1000 euro, czyli obecnie jakiś 4500 zł kosztuje 1,2% na wejściu. W naszym przypadku będzie to zatem 1,2 złotego od każdych 100 złotych, co jest opłatą wysoką, ale nie astronomiczną. Większym problemem dla mnie, jak i dla każdego inwestora długoterminowego powinna być opłata za zarządzanie która wynosi 1,2% rocznie ponad koszty ETF-ów „pod spodem”. Dla tych, którzy nie są zaznajomieni z działalnością tzw. robodoradców wspomnę tylko, że są to firmy, które kupują ETF-y zgodnie z założonymi proporcjami (w Finax można wybrać wszystko pomiędzy 100/0 i 0/100 akcje/obligacje). Na potrzeby wpisu wybierzemy usługę Finax 100/0, czyli ekspozycję w pełni na globalne akcje, jednocześnie przypominając, że poza kosztem zarządzania/rebalancingu, inwestor płaci również (pośrednio) opłaty związane z samymi funduszami ETF.

Aby móc oszacować skalę opłat dotyczących ETF-ów wchodzących w skład usługi Finax 100/0 będziemy musieli poznać jej skład, który opublikował na swoim blogu Jacek Lempart, autor bloga System Trader. W pełni akcyjny Finax składa się z 6 funduszy ETF oraz w 1,5% z gotówki. Zaglądając pod maskę każdego z nich oraz uwzględniając ich wagi w usłudze Finax 100/0 udało mi się dojść do wniosku, że łączny koszt ETF-ów „pod spodem” wynosi około 0,16% rocznie. Całość obliczeń wraz z informacją w które fundusze inwestuje Finax 100/0 znajdziesz poniżej:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - koszty roczne finax

Bez zbędnego przedłużania: skoro usługa Finax kosztuje 1,2% rocznie, a ETF-y w portfelu 100/0 kosztują obecnie 0,16% to łączny koszt z perspektywy inwestora powinien wynieść około 1,36% rocznie, czyli niemal tyle, co w przypadku niektórych funduszy aktywnych. Na obronę usługi słowackiego robodoradcy wspomnę, że z opisywanych tu rozwiązań póki co jedynie Finax i InPZU oferują inwestowanie nie tylko w rynki rozwinięte, ale też w rynki wschodzące, co będzie miało swoje odbicie w punktach, które przyznam tym dwóm usługom w dalszych kategoriach. Wykonajmy zatem symulację zmian cen indeksu S&P500 z zabezpieczeniem do polskiego złotego w ostatnich 30 latach dla „darmowego” funduszu oraz dla takiego, który inkasowałby opłaty równe Finax 100/0:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - Opłaty jak Finax

Jest to idealny moment, by przypomnieć o słowach, które napisałem wcześniej: z założeniem inwestowania długoterminowego, a więc przy horyzoncie jak wyżej, to nie opłaty na wejściu, a opłaty roczne będą największym problemem. Bo jak – jeśli nie problemem – nazwać fakt, że przy zainwestowanych 36 000 zł i potencjalnym wzroście kapitału 215 000 zł, opłaty zjadły nam aż 54 000 złotych, a więc 30% potencjalnego zysku, który wyniósłby 179 00 złotych. Jaki jest zatem wniosek z tego akapitu? Finax jest dla zainteresowanego portfelem 100% akcji usługą drogą, a jego głównym problemem nie jest opłata 1,2% na wejściu, a coroczne oddawanie robodoradcy 1,36% naszych zainwestowanych środków

Finaxowi należy jednak oddać to, że oferuje dowolne (z dokładnością do 10%) mieszanie proporcji akcje/obligacje, a we wpisie omawiam metody na inwestowanie 100 zł miesięcznie w akcje, ale spokojna głowa, bo Finax w podsumowaniu otrzyma punkty za szerokość oferty. Gdyby tylko nie te opłaty, które stawiają go pomiędzy polskimi funduszami aktywnymi, a ETF-ami, a nie w gronie ETF-ów, co może być wytłumaczone tym, że robodoradcy to jedynie „nakładka na ETF-y”, a więc z perspektywy inwestora dodatkowy koszt, którego można uniknąć inwestując w ETF-y samodzielnie. No właśnie: czy polski inwestor powinien w ogóle rozważać lokowanie 100 zł miesięcznie w ETF-y z GPW, gdy z każdej transakcji zakupu polskie biura i domy maklerskie pobiorą od niego aż 3 złote?

Ile kosztuje zainwestowanie 100 zł w ETF-y?

Doszliśmy właśnie do najważniejszej moim zdaniem części wpisu, która zacementuje i utrwali niepodważalny fakt, który próbuję przemycić do Twojej świadomości od początku tego tekstu, a więc to, że opłaty na wejściu nie są tak istotne, jak roczne opłaty. Nie będzie lepszego dowodu na tę tezę niż przedstawienie Ci symulacji zmiany wartości kapitału inwestora, który zainwestowałby w indeks S&P przy opłatach równych inwestowaniu w ETF Lyxor S&P500 notowany na GPW przez Dom Maklerski BPS lub Biuro Maklerskie ING.

Obydwie instytucje oferują minimalną kwotę prowizji dla transakcji na GPW wynoszącą 3 złote, a więc z każdych 100 zł inwestor traciłby 3 złote „na wstępie”. Poważna sprawa, bo kto chciałby tracić 3% swojej inwestycji na samym wejściu, prawda? Sęk w tym, że opłata roczna tego ETF-a wynosi 0,09%, a więc po jego zakupie jest on w okresie życia inwestycji niemal darmowy. Widać to na wykresie, na którym dokonałem podobnej jak dla inPZU oraz Finaxa symulacji stóp zwrotu z 30-letniej inwestycji w S&P500, tym razem o kosztach wynoszących 3,0% na wstępie oraz 0,09% każdego roku. Zobacz sam, ale ostrzegam, że efekt może być szokujący (a konkretniej: „szokująco dobry”):

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - Opłaty jak DM ING BPS1

Jeśli jeszcze pamiętasz część wpisu, w której porównałem opłaty rzędu 25% na wejściu i 0,2% rocznie z 0% na wejściu, ale 3% rocznie to z pewnością pamiętasz, że ta pierwsza – z pozoru szokująca – opłata 25 zł na każde zainwestowane 100 złotych przyniosła lepszy wynik inwestycyjny od oferty bezpłatnej na wstępie, ale odciągającej 3% kapitału rocznie. W przypadku własnej inwestycji w notowany na GPW ETF w jednym z dwóch najtańszych (z perspektywy GPW) domów/biur maklerskich obserwujemy dokładnie ten sam efekt. Co z tego, że z każdych zainwestowanych miesięcznie 100 złotych od razu „robi się” 97 złotych, skoro przez kolejne kilkadziesiąt lat inwestowania będzie ono praktycznie darmowe?

Zanim wyciągniemy jakiekolwiek wnioski chciałbym ostrzec Cię jednak o pewnym poważnym problemie i powodzie, dla którego inwestowanie 100 złotych miesięcznie w ETF-y z GPW nie wyjdzie z zestawienia zwycięsko. Otóż dysponując kapitałem rzędu 100 zł nie będzie się dało zainwestować całej kwoty w taki ETF lub będzie trzeba robić to nie co miesiąc, a co dwa miesiące. Problem tkwi zatem w cenach tych ETF-ów, o czym wypada ostrzec osoby zainteresowane inwestowaniem naprawdę małych kwot:

ETF

Cena (obecnie)

Inwestowanie

Koszt roczny

Lyxor S&P 500 UCITS ETF

171 zł

0-2-0-2

0,09% (o tym piszę)

BETA ETF S&P500 PLN-HEDGED

72 zł

1-1-2-1

1,40%. Tego nie przedstawiłem na wykresie, ale efekt byłby gorszy od Finaxa z opłatami 1,36%.

Jak widzisz, inwestowanie samodzielnie w ETF-y z GPW kwotami rzędu 100 zł nie jest najprostszą czynnością. Poza tym ETF-y notowane na GPW mają obecnie szereg wad, mianowicie:

  • Bazując na informacjach z powyższej tabeli: inwestowanie 100 zł co miesiąc w ETF-y z GPW jest co najmniej kłopotliwe. Zaletą inPZU i Finax jest to, że możesz przelać do nich małą kwotę rzędu nawet 100 zł, a oni zainwestują ją całą (Finax po pobraniu 1,2 zł opłaty) w deklarowany schemat inwestycyjny. W przypadku samodzielnego inwestowania przez polskie konto maklerskie będziesz musiał „kombinować” z nierównym inwestowaniem w każdym miesiącu, czasem kupując 0, a czasem 1 lub 2 jednostki wybranego ETF-a.
  • Nie ma na GPW ETF-ów na MSCI World, MSCI Emerging Markets, ani na MSCI ACWI. Obydwa powyższe ETF-y oferują inwestowanie w akcje amerykańskie, a więc zasięgiem są skromniejsze od ofert inPZU oraz Finaxa.
  • ETF-ów jest na GPW bardzo niewiele, a te, które są tam notowane są (poza Lyxorem) dosyć drogie. Wszystko to podejrzysz na mojej liście ETF-ów, którą ostatnio uzupełniłem o ETF-y z GPW, sprawiając, że jest teraz kompletnym obrazem szerokości oferty ETF-owej w polskich domach i biurach maklerskich.

Przejdziemy teraz do porównania wysokości opłat dla wszystkich trzech opcji inwestowania 100 zł miesięcznie.

Jak najtaniej inwestować 100 zł w akcje?

Pora podsumować jak koszty trzech opcji wpłynęłyby na inwestycję 100 zł miesięcznie w historyczny indeks S&P500 pln-hedged w wersji Total Return (re-inwestującej dywidendy). Efektem czterech symulacji, czyli przebiegu zmian wartości indeksu bez opłat, takiego z opłatami jak przy inwestowaniu w ETF Lyxor z GPW, opłatami równymi tym dla inPZU Rynków Rozwiniętych oraz opłatami Finax 100/0 jest następujący wykres:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - w zależności od opłat 30 lat1

Choć wnioski mogą nasuwać się same to wypiszę te, których z uwagi na charakter i brak przejrzystości wykresu w pierwszych 20 latach inwestycji można było łatwo pominąć:

  • Koszty 3%/0,09%- pomimo zabierania 3 zł z każdych zainwestowanych 100 zł – wyprzedziły tu koszty 1,2%/1,36% po 36 miesiącach inwestycji. Prawdopodobnie jest to szybciej niż mogłeś pomyśleć, bo odrabianie 3% na wejściu wydaje się bardziej karkołomnym i dłuższym procesem.
  • Kilka lat później, bo po 84 miesiącach (7 latach) inwestycji koszty 3%/0,09% wyprzedziły też z pozoru bardziej preferencyjne 0%/0,8%, czyli te odpowiadające usłudze inPZU. Od tego momentu 0,09% rocznie było już o wiele silniejsze od pozostałych opcji kosztowych, co doskonale widać w przybliżeniu na ostatnie 3 lata inwestycji, a więc okres między czerwcem 2018 roku, a czerwcem 2021 roku:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - w zależności od opłat 30 lat przykład ost 3L11

  • Opłaty roczne pobierane są w każdym roku i niezależnie od wyników inwestycyjnych zjadają nasz kapitał. Dla wszystkich trzech opcji inwestowania uwzględniłem comiesięczne odciąganie 1/12 opłat rocznych, co jest pewnym uproszczeniem, bo opłaty pobierają one codziennie, ale nie powinno to zbytnio zaburzyć całej symulacji. Pamiętaj jednak, że S&P500 miał w tym okresie bardzo dobre wyniki, więc warto rozumieć co by się stało, gdyby jego wyniki były znacznie gorsze. Specjalnie na tę okazję przygotowałem też symulację okresu 30-letniego, w którym indeks S&P500 stoi w miejscu miejscu, przynosząc zerową stopę zwrotu. Efekt symulacji jest wcale nie tak trudny do przewidzenia, bo także tutaj bardziej „bolesne” w długim terminie okazały się koszty roczne, a nie koszty na wejściu:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie opłaty roczne

Każdy bardziej doświadczony inwestor wie, że koszty „na papierze” nie zawsze mają swoje odwzorowanie w rzeczywistości. Z tego powodu kolejna część porównania będzie dotyczyła sprawdzenia nie tylko opłat, ale też prawdziwych wyników funduszy i usług, które tu omawiamy.

Potrzebujesz taniego konta maklerskiego?

A może bogatszej oferty ETF-ów na IKE/IKZE?

Szukasz ETF-ów niedostępnych gdzie indziej?

Oferowane instrumenty finansowe, zwłaszcza z dźwignią, niosą ryzyko strat przekraczających zainwestowany kapitał.

Wyniki inwestycji 100 zł dla każdej solucji

Ten rozdział jest najważniejszy dla praktyków i zwolenników empiryzmu, czyli sprawdzania faktycznych wyników funduszy, a nie jedynie ich wysokości opłat w dokumentach je opisujących. Z natury jestem ogromnym fanem porównywania wyników, ale w przypadku inPZU i Finax nieco problematyczne jest to, że są na polskim rynku zaledwie od kilku lat (inPZU od 2018 roku, a Finax od 2019 roku). Sprawia to, że poza symulacjami zmian historycznych z założeniem obecnych opłat tych usług nie pozostaje zbyt wiele informacji. Ja jednak chciałbym uniknąć kolejnych symulacji, gdyż wystarczy mi to, że w poprzednim rozdziale dokonaliśmy symulacji zmian cen indeksu S&P500 wraz z wysokością opłat, które cechują te usługi. Teraz przyszła pora na porównanie prawdziwych ich wyników, jakkolwiek krótkiej historii by nie przedstawiały. Zacznijmy od inPZU Rynków Rozwiniętych.

Jak radzi sobie inPZU Rynków Rozwiniętych?

Fundusz inPZU Rynków Rozwiniętych wszedł na rynek w kwietniu 2018 roku, a więc sprawdzić możemy jego 3-letnią historię wobec benchmarku. Jako, że jest to fundusz na akcje rynków rozwiniętych to porównywać go powinniśmy do indeksu MSCI World, który zresztą w oficjalnych dokumentach funduszu jest jego benchmarkiem. Cytuję:

„Fundusz działa na zasadzie „funduszu indeksowego”, dążąc do osiągnięcia stopy zwrotu równej stopie zwrotu z indeksu liczonego według wzoru: 90% MSCI World Index + 10% WIBID 1M.”

Jako, że fundusze inPZU posiadają zabezpieczenie walutowe to porównywać je będziemy bezpośrednio z ruchem indeksu (bez zmiany jego waluty na złotówki). Ich roczny koszt na poziomie 0,8% wydaje się dosyć wysoki, ale zabezpieczenie walutowe kosztuje nawet w przypadku ETF-ów (zwykle około +0,2% do TER). Na czym polega mechanizm działania zabezpieczenia walutowego? Pozwól, że wyjaśnię to na przykładzie:

  • Jeśli polski inwestor inwestuje w „czysty” indeks S&P500 to ponosi on ryzyko wobec zmiany cen indeksu oraz wobec zmiany kursu dolara amerykańskiego do polskiego złotego.
  • Jeśli polski inwestor inwestuje w fundusz/ETF z zabezpieczeniem walutowym to ponosi on ryzyko jedynie wobec zmiany cen indeksu. Ma on wtedy taki „indeks S&P, ale tak jakby spółki były notowane w polskim złotym”.

Wystarczy koszty roczne zabezpieczenia walutowego InPZU Akcji Rynków Rozwiniętych porównać do kosztów nowego ETF-a na S&P500 od BETA Securities, który kosztuje 1,4%, aby odnieść wrażenie, że inPZU oferuje usługę relatywnie tanią. Relatywnie, bo inwestowanie – wzorem USA – mogłoby być jeszcze tańsze, a więc w moich wpisach nie będę ukrywał niezadowolenia kosztem obydwu usług. Mimo tych kosztów, funduszowi inPZU Akcji Rynków Rozwiniętych naśladowanie jego benchmarku, czyli inPZU Akcji Rynków Rozwiniętych idzie naprawdę nieźle, czego dowody przedstawiłem na poniższym wykresie:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - wyniki inPZU

Część osób polemizowałaby, że różnica odwzorowania o wartości 4 pp. to dużo, ale warto wziąć pod uwagę fakt, że fundusz inPZU w swojej cenie ma już uwzględnioną opłatę roczną wynoszącą 0,8%, uwzględniając którą widoczna jest tylko lekka, negatywna obsuwa wobec jego benchmarku wynosząca mniej więcej 0,5% rocznie na minus. Biorąc pod uwagę fakt, że fundusz ten posiada 10% środków w gotówce to jest to naprawdę uczciwy wynik, za co inPZU dostaje plusa. Jak radzi sobie Finax jeśli chodzi o jego wyniki?

Jak radzi sobie Finax 100/0?

Pierwszą różnicą między inPZU, a Finaxem jest to, że inPZU jest funduszem (aktywnym, ale tradycyjnym, a więc nie ETF-em), a Finax 100/0 jest nakładką na fundusze ETF, przez co nie ma żadnego benchmarku. Znalezienie odpowiedniego benchmarku dla Finax-a w proporcjach 100/0 byłoby o tyle problematyczne, że nie kopiuje on ani indeksu MSCI ACWI, ani MSCI World, gdyż w portfelu posiada akcje amerykańskie, europejskie oraz spółek z Rynków Wschodzących, a więc pomija kilka dużych gospodarek świata.

Z tego powodu jedynym co mogłem dziś zrobić jest porównanie wyników Finax 100/0, które znalazłem na stronie robodoradcy (tutaj za 2019 rok, a tutaj za 2020 rok) do wyników ręcznie ustawionego portfela o identycznym składzie na stronie do darmowych backtestów backtest.curvo.eu. Aby porównanie było bardziej kompletne zdecydowałem się umieścić w tabeli także wyniki indeksów MSCI ACWI oraz Vanguard All-World z zastrzeżeniem, że nie powinno się ich porównywać 1:1, bo mają znacząco różne składy. Oto wyniki za 2 ostatnie lata:

Wynik Finaxa 100/0 za 2019 rok jest bliźniaczo podobny do wyniku symulacji, którą przeprowadziłem, jednak już wynik za 2020 rok jest o wiele lepszy od tego własnoręcznie zrobionego „benchmarku”. Może to wynikać z wielu przyczyn, między innymi z tego, że Finax na swojej stronie podaje wyniki złotówkowe, a nie wyrażone w euro. Według mnie ważniejsze jednak będą tutaj symulacje wzrostu kapitału, które można wykonać w ramach DEMO na stronie Finaxa. Efekt symulacji wygląda następująco:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - finax 100 zl miesiecznie

Według powyższego modelu:

  • W wariancie optymistycznym Finax 100/0 przyniesie w ciągu 30 lat średnioroczny zwrot (CAGR) w wysokości 8,42% brutto rocznie.
  • W wariancie oczekiwanym (neutralnym) Finax 100/0 przyniesie w ciągu 30 lat średnioroczny zwrot (CAGR) w wysokości 7,96% brutto rocznie.
  • W wariancie negatywnym Finax 100/0 przyniesie w ciągu 30 lat średnioroczny zwrot (CAGR) w wysokości 7,41% brutto rocznie.

Wszystkie trzy symulacje zawierają koszt zarządzania kapitałem, a więc średnioroczny wynik inwestycyjny jest tu już obniżony o 1,36% (1,2% Finax + koszt ETF-ów, bo ten może się z czasem zmieniać). Nie jestem pewien na bazie czego powyższa symulacja została wykonana, ale każdy potencjalny klient powinien zapytać się czy takie stopy zwrotu są dla niego satysfakcjonujące. Jedno jest pewne: opłaty rzędu 1,36% rocznie na pewno nie pomagają w pomnażaniu kapitału, a więc warto będzie też zajrzeć pod maskę ETF-om z GPW, które dość tanio możemy nabyć własnoręcznie w polskich domach i biurach maklerskich.

Jak radzą sobie ETF-y akcyjne z GPW?

Kilkukrotnie już wspominałem, że notowany na GPW ETF Lyxor S&P500 posiada kilka znaczących wad, mianowicie:

  • Jest notowany w PLN, ale jego aktywa w USD. Inwestując w niego wystawiamy się więc na pełne ryzyko walutowe na linii USD/PLN.
  • Jego jednostka kosztuje obecnie ponad 170 złotych, a nie da się kupić jej części. Inwestowanie 100 zł miesięcznie w ten ETF będzie zatem niemożliwe, a alternatywą będzie drogi (ale z zabezpieczeniem na linii USD/PLN) ETF BETA Securities. Moja sugestia? Kupować jednostkę tego ETF-a co 2 miesiące, bo jego niskie koszty roczne rekompensują trud jego zakupu.
  • Ostatnim problemem z tym ETF-em jest to, że wypłaca on dywidendy, a to wymaga ich (lekko kłopotliwego) rozliczenia podatkowego w części G formularza PIT-38. Opisałem to w szczególe we wpisie „Jak rozliczyć podatek z giełdy? Wszystko o PIT-38 i PIT-8C„, który z pewnością pomoże Ci w tym rozliczeniu. Kupując go przez IKE (możliwe w DM BPS) unikniemy jednak konieczności zapłaty tego problematycznego podatku.

Fundusz ten posiada jednak dwa ogromne plusy: niskie opłaty oraz długi i solidny rekord historyczny. W latach 2011-2021 fundusz ten (przetłumaczony na oryginalną walutę aktywów, czyli z PLN do USD) przyniósłby łączną stopę zwrotu o 40 pp. wyższą (+160% wobec +120%) od swojego benchmarku, co osiągnąłby w dużej mierze dzięki replikacji syntetycznej. W symulacji, której dokonałem na  Stooq.pl wygląda to następująco:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - wyniki ETFSP500 Lyxor

Dobre wyniki potwierdza dokument KID funduszu, w którym Lyxor chwali się wynikami lepszymi od benchmarku praktycznie w każdym roku inwestycji:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - Lyxor SP500 ETF

Poza ETF-em Lyxora, polski inwestor chcący inwestować w ETF-y z GPW ma do wyboru także nowy ETF z oferty BETA Securities, mianowicie: ETF BETA S&P500 PLN-Hedged, którego pierwsze trzy miesiące życia narysowałem na wykresie:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie - wyniki BETA SP500

Póki co ETF BETY jest trochę za swoim benchmarkiem, co tłumaczyć mogą jego wysokie opłaty (choć w skali 3 miesięcy wyniosły one 0,35%, a dopiero w skali roku wyniosą one aż 1,4%). Z uwagi na ofertę inPZU Akcji Rynków Rozwiniętych, który jest funduszem bardziej globalnym (MSCI World wobec S&P500), tańszym (0,8% wobec 1,4%) i możliwym do zakupu dokładnie za 100 zł (czego nie oferuje warty obecnie 72 zł ETF BETY) nie bardzo mogę zrozumieć dlaczego ktoś miałby wybrać inwestowanie w ten ETF, a nie w inPZU, który również posiada zabezpieczenie walutowe do PLN. W ostatnim rozdziale porównania omówię czynniki miękkie, czyli prostotę użytkowania każdej z usług oraz funkcje dodatkowe, które poszczególne rozwiązania oferują.

Prostota i możliwości inwestowania 100 zł miesięcznie

Rozdział ten właściwie mógłbym nazwać „prostota, możliwości i funkcje dodatkowe” każdego z rozwiązań oferujących inwestowanie środków rzędu 100 zł miesięcznie. Osoby, które czytują moje wpisy na pewno zdążyły zauważyć, że jestem ogromnym zwolennikiem upraszczania i automatyzacji wszystkiego, co da się zautomatyzować. Z tego powodu bardzo istotne są dla mnie prostota interfejsu i możliwość automatyzacji inwestowania, zwłaszcza jeśli chcę inwestować kwoty naprawdę niewielkie, takie jak 100 zł miesięcznie. Przyjrzyjmy się zatem czynnikom miękkim, które oferuje każde z czterech omawianych rozwiązań. Czterech, bo tym razem omawiamy konta maklerskie, a nie ETF-y, więc ING i BPS ocenimy rozłącznie.

Prostota i automatyzacja procesu

Ten krótki akapit przygotował bazując na stronach internetowych dostawców usług oraz na opiniach przynajmniej 3 znajomych i zaufanych osób, które z tych usług korzystają. Jest to zatem rozdział dość subiektywny, ale wolę być z Tobą szczery, otwarcie pisząc, że nie założyłem na potrzeby wpisu kont w inPZU, Finax, ING oraz BPS, a oceniam po prostu to, co znalazłem na stronach internetowych, biorąc pod uwagę również oceny zaufanych użytkowników usług. Oprócz prostoty interfejsu, która jest dość subiektywna i nie taka prosta do oceny, pod uwagę wziąłem także możliwość zautomatyzowania swoich comiesięcznych inwestycji. Efekt porównania możesz zobaczyć poniżej, ale od razu zastrzegę, że z polskimi maklerami wygrały tu usługi inPZU oraz Finax:

Kryterium

InPZU

Finax

DM BPS

BM ING

Prostota interfejsu

Prosty

Prosty

Złożony

Dość prosty

Automatyzacja inwestycji

Możliwa

Możliwa

Niemożliwa

Niemożliwa

Prostotą interfejsu zachęcają przede wszystkim inPZU oraz Finax, w których poruszanie się jest dosyć proste i intuicyjne. Nieco gorzej jest w BM ING, którego interfejs jak na dom maklerski i tak jest dosyć prosty. DM BPS posiada zdecydowanie najtrudniejszy w obsłudze i nieco archaiczny interfejs, który „przeboleć” można przez wzgląd na możliwość prowadzenia maklerskich IKE/IKZE, których w BM ING prowadzić się nie da, ale o tym za chwilę.

Poza prostotą interfejsu bardzo ważna jest możliwość automatycznego inwestowania, które polega na zrobieniu przelewu na konkretny rachunek, z którego nasze środki już „same się zainwestują”. Taką usługę oferują inPZU oraz Finax, a polskie domy maklerskie wymagają ręcznego sterowania (co jest raczej normą i ceną za możliwie niski koszt zarządzania ETF-em). Przyznam, że o ile w inwestowaniu kilkuset lub kilku tysięcy złotych miesięcznie to ręczne inwestowanie nie przeszkadza mi aż tak bardzo, ale inwestując 100 zł miesięcznie wolałbym dokonywać tego automatycznie. Jest to zdecydowany plus zarówno dla inPZU, jak i dla Finaxa. Sprawdźmy teraz dodatkowe możliwości każdej z usług, które również wpłyną na ich końcową ocenę, do której już niedługo dojdziemy.

Możliwości omawianych kont i usług

Poza opłatami, wynikami historycznymi, czy przejrzystością interfejsu, w inwestowaniu małych kwot ważne są także „dodatki”, do których należą:

  • Automatyczny rebalancing, czyli równoważenie proporcji portfela. Dotyczy ono oczywiście tylko rozwiązań zaawansowanych, które w swoim „pakiecie” mają po kilka rynków/indeksów/ETF-ów, a więc dla bezpośrednio nabywanych ETF-ów jest to kompletnie bez znaczenia. Jako, że dziś porównujemy tylko warianty czysto akcyjne (100% akcji) to tutaj liczyć się będzie „wewnętrzny rebalancing”, który posiada zarówno inPZU, jak i Finax, ale Finaxowi przyznałem tu dodatkowe punkty ze względu na automatyczny rebalancing między klasami aktywów jeśli zdecydowalibyśmy się na opcję mieszaną, np. 80/20, czy 70/30 (akcje/obligacje).
  • Rozliczenie podatków jest tym prostsze, im jest ono bardziej zautomatyzowane. W tej kategorii przoduje inPZU, które rozlicza i odciąga podatek w naszym imieniu, dodatkowo oferując tzw. „parasol”, a więc możliwość przerzucania środków między funduszami bez uiszczania podatków, które zapłacimy dopiero po zakończeniu inwestycji (wypłacie środków) z inPZU. Finax wysyła co roku formularz PIT/ZG, zaś domy i biura maklerskie wyślą nam PIT-8C, na bazie którego rozliczymy zysk/stratę z inwestycji z urzędem skarbowym w naszym kraju.
  • IKE/IKZE to preferencyjne podatkowo konta, których warto używać. Zasady ich funkcjonowania opisałem we wpisie „Rachunki maklerskie IKE i IKZE. Jak założyć. Który wybrać?„, a możliwości wypłaty środków we wpisie „Jak wypłacić pieniądze z IKE i IKZE? Wypłata, zwrot i częściowy zwrot„. Możliwość prowadzenia kont IKE i IKZE w opisywanym dzisiaj formacie oferuje tylko inPZU oraz DM BPS.
  • Zasięg inwestycyjny funduszy oznacza to na ile globalnie można przez daną usługę inwestować. Od razu napiszę, że ze względu na brak „globalnych” ETF-ów na GPW inwestowanie bezpośrednie otrzyma tu mniej punktów od prawie-globalnych inPZU Akcji Rynków Rozwiniętych oraz Finaxa 100/0.

Pełna tabela z moimi komentarzami przedstawia się następująco:

Kryterium

InPZU

Finax

DM BPS

BM ING

Automatyczny rebalancing

Nie

Tak

Nie (jeden ETF, nie ma czego rebalansować)

Nie (jeden ETF, nie ma czego rebalansować)

Rozliczenie podatków

Automatyczne, przy wypłacie

Wysyła PIT/ZG

Wysyła PIT-8C

Wysyła PIT-8C

IKE/IKZE

Tak

Nie

Tak

Nie

Zasięg inwestycyjny ETF-ów/funduszy

Globalne rynki rozwinięte. Rynki wschodzące można kupić w osobnym funduszu.

USA, Europa i rynki wschodzące. Brakuje np. Japonii, Australii czy Kanady.

Tylko S&P500 lub Nasdaq100

Tylko S&P500 lub Nasdaq100

Jak już wyżej pisałem, każde z czterech kryteriów jest dosyć istotne, ale dla każdego wagi w ocenie powinny być inne. Zanim przejdziemy do podsumowania wpisu, w którym zobaczysz jak oceniłem każdą z 4 usług we wszystkich 11 kategoriach nadmienię tylko, że gdybym robił to zestawienie wyłącznie dla siebie to koszty roczne „ważyłyby” znacznie więcej od innych kryteriów. Jako, że każdy powinien sam ocenić która opcja inwestowania 100 złotych miesięcznie jest dla niego najlepsza to przedstawię Ci moje oceny dla poszczególnych kategorii wraz z krótkim komentarzem na temat zwycięzców i przegranych tego porównania.

Jak inwestować 100 złotych miesięcznie?

Gdy tylko spojrzysz na poniższą tabelę, z pewnością szybko zauważysz, że zwycięzcą całego porównania jest na dzień dzisiejszy inPZU. Jako, że jest to wpis o inwestowaniu 100 złotych miesięcznie to za inPZU stoją przede wszystkim umiarkowane koszty roczne, brak kosztów na wejściu, przejrzysty interfejs, prostota rozliczania podatku oraz możliwość prowadzenia w jego ramach IKE i IKZE. Finax stanowi silną konkurencję dla inPZU, ale dobijają go wyższe opłaty roczne, brak możliwości prowadzenia IKE i IKZE oraz obecność opłat na wejściu. Finax wygrywa jednak w przejrzystości opłat i automatycznym rebalancingu, który pomoże osobom, które chcą prowadzić portfel akcji i obligacji, a nie – jak w tym wpisie – portfel zawierający same akcje. Pełne porównanie wraz z ocenami znajdziesz w tabeli poniżej:

Jak inwestować 100 zł miesięcznie wyniki 1

Jak najprościej mógłbym podsumować wpis? Zamiast wyłaniać jednoznacznego zwycięzcy wolałbym napisać dla kogo najlepsza będzie każda z opcji. Przejdźmy do rzeczy:

  • Jeśli cenisz sobie niskie opłaty roczne, inwestujesz w horyzoncie długoterminowym oraz nie boisz się wyzwań i inwestowania nierównych kwot (często co 2-3 miesiące) to wybierz konto maklerskie w DM BPS (najlepiej IKE/IKZE) i inwestuj bezpośrednio w ETF (w tym przypadku Lyxora) z GPW.
  • Jeśli zależy Ci na prowadzeniu portfela akcji i obligacji, prostym interfejsie, pełnej automatyzacji równoważenia składników portfela, a opłaty roczne pełną dla Ciebie drugorzędną rolę lub Twój horyzont inwestycyjny jest krótszy od 10 lat to wybierz Finax 100/0.
  • Jeśli chciałbyś pogodzić obydwa światy lub zależy Ci na prostym i (w miarę) tanim inwestowaniu przez IKE/IKZE to skorzystaj z ofery inPZU, które – podobnie jak Finax – również umożliwia zakupienie funduszy akcji i obligacji. Jedyny szkopuł to to, że w przypadku inPZU jeśli proporcje portfela się nieco „rozjadą” to własnoręcznie będziesz musiał je ustawić na nowo.

Przyznam szczerze, że żadnej z powyższych opcji nie uważam za idealną, a moim marzeniem jest usługa w rodzaju inPZU, ale o niższych kosztach rocznych i automatycznym rebalancingiem pokroju Finaxa. Zanim wybierzesz – pamiętaj, że samodzielne inwestowanie w ETF-y przez konto maklerskie będzie od Ciebie wymagało „ręcznego sterowania”, gdyż nie da się na nie po prostu przelać 100 zł i zlecić maklerowi automatycznego kupowania aktywów za nowe środki.

Podsumowanie

Na sam koniec wpisu pragnę zapowiedzieć jego drugą część, w której jednak skupimy się na inwestowaniu nie 100, ale 500 złotych miesięcznie. Przygotowując wpis „Jak inwestować 500 złotych miesięcznie? Średnie kwoty na giełdę” intuicyjnie czułem, że inwestowanie kwot rzędu 500 złotych miesięcznie zainteresuje czytelników mojego bloga jeszcze bardziej od inwestowania 100 złotych miesięcznie. Zaspoiluję od razu, że w inwestowaniu 500 zł posłużymy się już innymi metodami/kontami i funduszami, gdyż z uwagi na dysponowanie wyższymi miesięcznymi kwotami będą one w naszym zasięgu (a przynajmniej przepłacanie prowizji „na wejściu” nie będzie już tak bolesne, jak w przypadku inwestowania 100 złotych). Zapraszam do dyskusji w komentarzach pod wpisem i „do zobaczenia” lub do usłyszenia za tydzień :).

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

4.6 18 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
189 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
Krzysztof

Mateusz, bardzo fajny wpis. Pełny merytoryki.
Kilka uwag dla mnie. Zakładam, że głównym adresatem tego tekstu są osoby, które jeszcze nie inwestują, raczej się na tym nie znają i oczekują prostoty. I dlatego też artykuł powinien być skrojony pod takie osoby: znacznie krótszy, z okrojonymi opcjami (tj. na wstępie możesz wspomnieć co było brane pod uwagę, ale bez analizy w formie tekstu), gdzie skupiasz się tylko na 3 podstawowych. Wiem, to jest trudne, bo chcesz trzymać poziom swoich tekstów ale uwierz mi, cel uświęca środki 🙂

Druga rzecz, to pominięcie w Finax ważnych kwestii (albo zbyt małe, moim zdaniem, ich uwypuklenie).

1.Zakładasz z góry, że portfel ma być 100% akcji, aby porównanie do pozostałych opcji było adekwatne. Ale znów pamiętaj, do kogo adresujesz tekst – do początkujących z małym kapitałem. W tej grupie zazwyczaj jest zupełnie inny apetyt na ryzyko i możliwe wysokie obsunięcie kapitału może zaskutkować ucieczką takich osób z inwestycji – czyli sytuację dokładnie odwrotną do oczekiwanej,

2.Rozważając inne proporcje portfela, np. 60/40 możesz już brac pod uwagę wyniki potwierdzone w badaniu Jacka Lemparta – lepszy wynik o 0,41 pp. Tak, nadal 100% robi więcej ale pamiętaj o tym, co napisałem w p.1,

3.Koszty za opłaty manipulacyjne w Finax można bez problemy pominąć. Finax dość szeroko reklamował się nad Wisłą i wiele blogerów finansowych oferowało promocyjne dołączenie w pominięciem tych opłat. Dziś, jak piszę ten post, nadal jest taka możliwość (poprzez link u Michała Szafrańskiego; wybacz ze „reklamę” innego blogera; zakładam, że edukacja finansowa osób chcących rozpocząć przygodę z inwestowaniem jest najważniejsza). To zmienia wyniki kosztów analizowanych opcji,

4.To detal ale wspomnę: izPZU to ciągle spółka Skarbu Państwa. Są osoby, które nie mają do takich spółek zaufania w kwestiach finansowych. Druga rzecz, ale już czysto spekulacyjna to, fakt, że opłaty w inPZU mają moim zdaniem dużo większą perspektywę wzrostu, a same fundusze są hedgowane – nie ma zatem ryzyka walutowego (ale niektórzy właśnie chcą inwestując w akcje zagraniczne mieć ekspozycje na waluty).

Tyle ode mnie. Dzięki za świetną robotę na rzecz edukacji finansowej społeczeństwa.

Ostatnio edytowano 5 miesięcy temu przez Krzysztof
Krzysztof

To była szybka odpowiedź, dzięki 🙂
a.d.4. To nie do końca jest insynuacja. Ja sam nie mam takiego zaufania i w czasie moich analiz, kiedy badałem inPZU vs Finax, spotkałem się podobnymi opiniami. Zatem, miałem na myśli: część społeczeństwa unika spółek Skarbu Państwa, czy to w formie inPZU, czy też jako akcji. I tylko tyle.
Nie chcę porównywać Finaxa, do polskiego giganta, bo to porównanie, no właśnie: Dawida z Goliatem :). Jednak oddać należy fakt, że Finax nie jest niewielką firmą ze Słowacji, tylko legalnym domem maklerskim tam funkcjonującym, podlegającym pod ich prawo finansowe, nadzorowany przez nasz KNF. Co więcej jako Dom Maklerski na Słowacji, ma gwarancję zwrotu kapitału na poziomie 50k euro, co znacznie przekracza gwarancje polskich domów maklerskich. Na Słowacji (jeszcze) żaden dom maklerski nie upadł, w Polsce tak. Jako, że posiadamy akcje, nawet gdy dom maklerski upadnie, kapitał klienta jest oddzielony od kapitału firmy, więc nawet w przypadku najgorszego nasze papiery nie przepadają. To ważne fakty, warto aby czytelnicy zdawali sobie z nich sprawę przed ewentualnym wyborem opcji inwestowania.

a.d.3 Szanuję podejście i rozumiem. Sądzę, że warto jednak wspomnieć o tym, aby czytelnicy mogli z tego odnieść korzyść, nawet jeśli nie bierzesz tego pod uwagę w wyliczeniach.

ad.1-2. Moim celem było wskazaniem faktu, że inwestowanie małych kwot to raczej zajecie dla początkujących oraz osób z niskimi dochodami i w takich przypadkach być może przyjęcie na starcie założenia 100% akcji nie jest po prostu optymalne, właśnie ze względu na możliwe duże obsunięcia kapitału, co może wystraszyć takich początkujących inwestorów. Czyli: wyliczenia są jak najbardziej OK, pytanie czy sam pomysł 100% akcji dla tej grupy odbiorców też jest OK.

Krzysztof

Mateusz, dziękuję za rzetelne wyjaśnienie. Podoba mi się, że trzymasz się swoich zasad w kwestii „promocji”. To daje Twoim wpisom dłuższą „żywotność” czy też „aktualność”.

manwe

cześć ja bym tylko dodał opis zabezpieczenie walutowe- co to jest i jak nas chroni… bo czasem mylnie można to odebrać, zrozumieć przez początkujące osoby i tyle … ale osobiście i tak do mnie bardziej przemawia Ing ze względu na rozliczenie podatkowe, jak to ze można wtedy konto maklerskie połączyć ze zwykłym kontem bankowym i miec wszystko pod jedna bankowością elektroniczna …. rachunki oszczędności ike ( bez etf oczywiście ) kredyty jak ktoś ma i swobodny przelew środków między rachunkami

manwe

cześć dziękuje za odpowiedz. i byłbym wdzięczny dla pełnego zrozumienia teksu pozdr.

erdwa

Bardzo dobry artykuł. mam tylko kilka uwag. Porównywanie inPzu Rynków Rozwinietych do S&P nie ma wielkiego sensu bo przeciez pzu obejmuje całe spektrum rynku a USA zdaje się zajmuje tam coś koło 60% więc jak dodamy Japonię, Niemcy, GB i inne kraje typu Szwajcaria to zakłóci to zupełnie korelację z S&P. Bardziej porównywalbym tu InPzu GoldmanSachs ActiveBeta US Large Cap, który jest też tańszy bo go wystarczy kupić a nie tworzyć jak ten Rynków Rozwiętych. Ten Goldman może wiernie nie będzie naśladował S&P, ale bliżej mu będzie niż temu Rynków Rozwiniętych. Ostatnio pozmieniali benchmarki wiec te inPZU teraz mają 100% benchmarku i chyba ten Goldman radzi już sobie lepiej niż w przeszłosci bo z tego co widzę to była obsuwa do benchmarku, ale nie liczyłem ile to wynikało z kwestii niedoważenia w indeksie (90%) i oplat TER. Mnie jednak kusi to IKE w inPZU choć znam fundusze akcji aktywne które w 3 lata pobiły S&P mimo wysokich opłat, ale nie prowadzą IKE/ikze lub otwarcie tego programu jest kłopotliwe. Na plus PZU przemawia też fakt lokowanie w produkt za którym jednak stoi duża firma a nie mały fintech. Takie moje zdanie.
To co mnie mocno zniechęca w inPZU to fundusze obligacyjne. Tutaj jednak bym rozbił portfel emerytalny na dwa TFI. Te fundusze obligacyjne w inPZu to chyba nienajlepszy pomysł bo sam indeks TBSP to wielkich korzyści w tak długim terminie nie da a 100% akcji to chyba nie bardzo dla ludzi o słabych nerwach. Zresztą ja wolę bardziej aktywne inwestowanie i nie mam IKE bo zawsze w którymś TFI coś mnie w tych programach zniechęca. Jeśłi chodzi o fundusze obligacyjne to zdecydowanie wolałbym fundusze aktywne. W obecnych czasach naprawdę trzeba dużo umieć żeby te fundusze dawały zarobić i fundusze indeksowe, pasywne wyjątkowo się do tego nie nadają. Fakt, można w inPzu złozyć sobie TBSP+rynki wschodzące, ale to też nie jest dobry pomysł bo trzeba jeszcze rotować tym składem. Tu jest potrzebny zarządzający który kupi Irs-a, walutę, jakies okazje rynkowe i będzie tworzył z tego całość. Dlatego jeśli miałbym tworzyć portfel emerytalny w ramach funduszy to rozbiłbym to na IKZE akcyjne + IKE obligacyjne w różnych funduszach. Dla mnie byłoby to InPZU dla akcji i NN dla obligacji . Ewentualnie mogloby to być jedno Generali, które ma dobre fundy rynków zagranicznych i obligacyjne, ale z kolei oni maja dość wysokie oplaty i 2 dni na ewentualną zamianę/kupno funduszy . inPzu można zamienić tego samego dnia jak chodzi o samą wycenę. Trzeba byłoby się też wgłębić w przepisy IKE które moga ograniczać zamiany i alokację. Tego jeszcze nie wiem, ale moze wiesz czy można swobodnie mieć 100% akcji i następnie przenieśc lub kupić do 40% obligacji. Nie wiem po prostu czy w sytuacji gdy nawet TFI pozwala na wybór indywidualnych funduszy to nie wymaga aby wpłata musiała być zawsze podzielona – np 40/60.
Fajnie jest inwestować za pomoca ETF-ów ale jak tu wspomniano – koszty i sposoby rozliczania podatków. Dla mnie troche to za skomplikowane bo zawsze ograniczałem się do funduszy. Część mam z niehedżowaną walutą, ale muszę powiedziec że w przypadku polskich TFI nie jest łatwo znaleźc taki fundusz i z zasady z tego co wiem tylko Quercus i Caspar oferują fundusze akcyjne/mieszane z otwartą pozycją walutową, z tym że Quercus w swoim Global Growth zostawia sobie możliwość decydowania o tym czy ta pozycja jest czy nie ma. W Casparze dolar/euro są zabezpieczeniem zmienności na stałe.
Generalnie można też pomyśleć o zestawie fundusz indeksowy/etf + obligacje indeksowane inflacją zamiast funduszy obigacyjnych jako Ike/Ikze i miałoby to może wiekszy sens niż typowe fundusze obligacyjne. Zwłaszcza jak marża na EDO/COI wzrośnie. Tyle że w PKO natym obligacyjnym IKE też są opłaty. Teraz można jeszcze jakoś średnioterminowo skorzystać z przeceny funduszy dłużnych która rzadko się zdarza. i potem przenieść zarobioną kase już do Ike czy ikze.
A sama idea wplacania 100zł to z mojego doświadczenia wygląda tak że to wcale nie jest dla początkujących. To jest raczej dla ludzi którzy mimo wszystko nauczeni sa tolerowania spadkow i kupowania na spadkach. Ludzie przeceniają swoje możliwości w tej materii i uciekają, zwłaszcza ci z małym stażem. Da się tego oduczyć, ale nie jest to łatwe

Tomasz

AFAIK u M. Szafrańskiego w grę wchodzi wstąpienie do jego klanu KFN, co kosztuje ~700zł/rok. Przystąpienie daje obniżenie opłaty rocznej za zarządzanie do 0,5% (~0.6% z VAT) i brak opłat za zakup. Przy inwestowaniu tych 100zł miesięcznie, płacenie 700zł/rok za obniżenie opłat FInax chyba się jednak „nie spina”. Pomijam ocenę wartości dodanej treści KFN, mówię wyłącznie o rabacie na opłaty.

Tomasz

Hej Mateusz,
A tak swoją drogą, co myślisz o KFN? Bo udziela się tam kilku znanych blogerów z branży „około finansowej”. Ciebie tam nie widziałem, stąd pytabie. 🙂 Ja zapisałem się do KFN, przekonał mnie fakt, że przez miesiąc mogę wyrobić sobie zdanie i ewentualnie wyjść z prawem do zwrotu kosztów. Póki co zapoznaję się z zawartością i wyrabiam sobie zdanie.

Jeżeli dobrze policzyłem, to koszt KFN i obniżka opłat Finax zeruje się przy inwestycji ~100 000 PLN. Zaznaczam, że liczyłem to na kolanie.

Druga sprawa to Aion Bank, który wchodzi na nasz rynek, znasz nie jakieś szczegóły tej oferty? AFAIK ten bank będzie miał „wspawane” jakieś formy i inwestowania w ETFy w konto. To chyba może być ciekawa opcja. Jeżeli opłaty. Ile będą absurdalne to może to się sprawdzi nawet w wyapku i wędrowania 100zl.

Pozdrawiam,
Tomasz

Piotrek

Cześć,
odnośnie Aion Banku to oni kupili wspomniany ETFmatic, więc w jakiś sposób to będzie prawdopodobnie połączone 😉
A płacenie 700zł za obniżenie opłat inwestycyjnych przy budżecie 1200zł na pewno się nie spina. Lekko licząc na inwestowanie zostaje wtedy 500zł, czyli mniej niż połowa budżetu.
Pozdrawiam,
Piotrek

Piotrek

Z tym AION może być ciekawe, bo to ma być bank… na abonament. Przynajmniej jeżeli dobrze rozumiem to co widziałem w niektórych newsach. Nie zdziwiłbym się w takim razie jakby jakaś usługa inwestycyjna była w ramach tego czy innego abonamentu. Ale to tylko luźne przemyślenia, a nie opis ich oferty.

Samoth

Dla przejrzystości warto dodać, że taka sama zniżka na Finax jak w KFN jest w SII (będąc ich członkiem), a może jeszcze w kilku miejscach. Po prostu Michał bardziej nagania.. tfu reklamuje ją 🙂 I oczywiście koszt członkostwa powinien być brany pod uwagę (jak Tomasz wcześniej zauważył).

Bardzo obiektywne podejście Mateusz – też uważam, że wszelkie rodzaju promocje i „specjalne oferty” nie powinny być brane pod uwagę (ew. można wspomnieć o nich), bo jak rozumiem przy inwestowaniu mamy horyzont emerytalny, albo przynajmniej kilku(-nastu) lat. Osobiście miałbym problem z planowaniem moich inwestycji na następne 20-30 lat opierając wyliczenia na jakieś „promocji”: kto wie czy KFN czy SII będą istnieć wtedy…

Krzysztof

Tomasz,
aby nie wprowadzać czytelników w błąd. Są dwie oferty u M. Szafranskiego:
1.Dla Każdego: zniesienie opłat za opłaty manipulacyjne (cały czas aktywne, chyba nawet bezterminowo, ze względu na Jego zasięgi)
2.Dla Klanowiczów ścięcie kosztów o połowę, czyli do 0,6%

Ja pisałem o opcji pierwszej w swoim komentarzu.

Tomasz

Krzysztof,
Oh, dzięki za sprostowanie. Nie wiedziałem, że są dwie oferty.

Piotrek

cały czas aktywne, chyba nawet bezterminowo, ze względu na Jego zasięgi

Zasięgi albo już oficjalną współpracę marketingową. Nawet jeżeli faktycznie jest bezpłatna, to działa na zasadzie barterowej. Michał napędza im klientów (nawet pokazywał jaka część klientów Finax w Polsce to klienci od niego), a dość spora promocja na Finax napędza mu klientów do jego zamkniętego forum. Win-win (pytanie czy klient też jest win pozostawiam już otwarte).

Krzysztof

Michał napędza im klientów (nawet pokazywał jaka część klientów Finax w Polsce to klienci od niego), a dość spora promocja na Finax napędza mu klientów do jego zamkniętego forum. Win-win (pytanie czy klient też jest win pozostawiam już otwarte).

Tutaj Michał przedstawiał bardzo jasne wyliczenia, zupełnie otwarcie i transparentnie. Jeśli dołączyłeś na 2 lata, to przy inwestycji 100k PLN, redukcja kosztów za Finax sprawia, że w KFN jesteś za darmo (polecam live’a z Finax, gdzie wszytko jest wyłożone kawa na ławę). W takiej sytuacji mamy więc WIN-WIN-WIN (Finax-KFN-Klient). Wszystko ponad to już zysk dla Klienta, tj. wtedy następuje realna redukcja opłat. Poniżej 100k PLN dokładasz X PLN ale to już zależy jak cenisz sobie wiedzę z KFN. Bardzo korzystna opcja dla osób z większych kapitałem.

Piotrek

Ale wiesz, że piszemy pod artykułem o inwestowaniu 100zł miesięcznie, czyli 1200zł rocznie? (to nawet nie jest blisko 100k by opłaty Finax zniwelować) 🙂
Z tym trzecim WIN dalej bym polemizował. Nie do końca rozumiem jaki jest sens płacić pośrednikowi za zakupy ETFów, gdzie jak rozumiem operuje już większymi kwotami więc minimalne prowizje mnie nie bolą. Do tego nie mogę tego opakować w IKE / IKZE i muszę sam rozliczać podatki. Podziękuje, ale co kto lubi 🙂

Co do samego KFN nie będę się wypowiadał, bo nie byłem. Śledzę tą usługę od samego początku i mam swoje zdanie, ale z racji że nie byłem w środku to moja ocena nie byłaby kompletna 🙂

Krzysztof

Piotrek nie do końca rozumiem 🙂 Pytałeś o sytuację WIN-WIN i odpowiedziałem, kiedy ona zachodzi dla każdej ze stron. W tej sytuacji, kiedy Klient rzeczywiście zaczyna korzystać ze zniżek. Ten wątek nie dotykał przecież bezpośredniej treści artykułu Mateusza, do niej odnosiłem się w innych wątkach.
Bardzo ostrożnie staram się dobierać słowa, aby komentarze nie odpłyneły w złą stronę, tj. Finax vs reszta świata vs KFN.
Rzucając nieco mojej perspektywy na Twoje watpliwości:
a) Finax jest dla osób preferujących prostotę, nie chcących poświęcać na inwestowanie, rebalancing i inne czynności wiele czasu,
b) Finax jest dla osób, które chcą regularnie oszczędzać nie przepłacając na prowizjach w biurach maklerskich – zauważ, że abyś wszedł na poziom przekraczających opłaty minimalne w polskich biurach maklerskich musisz wyłożyć ok. 6000 PLN (zauważ, że tu właśnie jest korzyść dla osób odkładających mniejsze kwoty; tak, jeśli nie masz zniżki z linku specjalnego, to kwoty bez dodatkowych opłat będą w Finax wyższe),
c) Kupując ETF-y w biurach maklerskich też przy ich sprzedaży rozliczasz podatki,
d) Finax został zblokowany przez KNF w kwestii IKE/IKZE. Tutaj moim faworytem jest więc inPZU. Kiedy wejdzie OPIE będę patrzył z zainteresowaniem na Finax,

Podsumowując, jak to sam ująłeś – co kto lubi. Są różne grupy Klientów. Dajmy im maksimum informacji i pozwólmy aby wybrali w oparciu o swoje preferencje, budżet oraz apetyt na ryzyko.

Piotrek

Finax jest dla osób, które chcą regularnie oszczędzać nie przepłacając na prowizjach w biurach maklerskich

Tylko, że właśnie masz tutaj bardzo fajny dowód że lepiej przepłacać jednorazowo na prowizjach niż cały czas na opłatach stałych, które w Finax występują (dla zwykłego Kowalskiego, który przyjdzie z ulicy). Oczywiście przy 100zł nie warto inwestować w ETFy globalne (chyba ze wspomniany S&P500 z GPW), ale przy 500 (XTB) czy 1000zł (mbank na IKE) może mieć to większy sens niż płacenie corocznych opłat Finaxowi

Kupując ETF-y w biurach maklerskich też przy ich sprzedaży rozliczasz podatki,

Tylko, że polskie biuro maklerskie wystawia mi pit 8c, który trafia też do skarbówki. W połączeniu z usług e-pit (czy jak ona się nazywa), podatki mam rozliczone, tylko muszę zapłacić. Pomijam już fakt, że w ramach IKE / IKZE ten „problem” odpada.

Zdaje sobie sprawę, że Finax chciałby oferować IKE / IKZE i blokuje im to KNF (i zgadzam się z ich stanowiskiem, że chyba niesłusznie, ale prawnikiem to ja nie jestem). Z tego co widziałem na twitterze Przemka Barankiewicza (Country Manager Finaxa na Polske) to próbują to obejść.

Oczywiście zgadzam się z ostatnim zdaniem. Kluczem jest by klient był świadomy tego jaki produkt kupuje i czy na pewno dany produkt na pewno jest taki tani jak to niektórzy promują 😉

Piotrek

Cześć Mateusz,
Bardzo fajnie wyszedł ten wpis i ja nie zgodzę się, że powinien być krótszy z powodu potencjalnej grupy docelowej. To co od początku wyróżniało Twoje wpisy to nie skupiasz się na podaniu końcowych wniosków ale uzasadniasz skąd takie wnioski. Dzięki temu każdy po przeczytaniu wie dlaczego ranking wygrała ta usługa a nie inna i może się odnieść do konkretnych argumentów, a nie samego końcowego rezultatu.

Jedna uwaga techniczna. Punkt 3.4 i zaprezentowany tam schemat. Jeżeli dobrze rozumiem opłaty roczne to one nie są od zainwestowanych środków ale od obecnej wartości tych środków, co powoduje że wraz z hossą na giełdzie (na co liczymy w długim terminie) nominalnie te koszty roczne też będą rosnąć.

Część druga za tydzień czy najpierw inne wpisy? 🙂
Pozdrawiam,
Piotrek

Ostatnio edytowano 5 miesięcy temu przez Piotrek
Stefan

Hej, jedną z kolejnych opcji inwestowania długoterminowego 100zł/msc jest kupowanie VWRA z darmowej listy ETF’ów na Degiro (od 15 kwietnia trafiło na tą listę). Jest też wiele innych ETF’ów na tej liście godnych uwagi 🙂
Trzeba jedynie pamiętać, żeby kupować z jednej giełdy (np. Xetra) bo naliczają roczną opłatę za dostęp (jednorazowo za każdą giełdę z osobna).
Pozdrawiam!

Piotrek

Dodałbym jeszcze do tego jeden element. Wspomniany VWRA kosztuje ponad 100 USD za jednostkę, co wymaga trochę większego kapitału niż 100zł miesięcznie. Oczywiście sama idea darmowej listy ETFów od Degiro jest bardzo fajna i warto to na pewno rozważyć, ale przy tak niskim budżecie trzeba się ograniczyć do ETFów, których cena dziś nie przekracza tych 20-25 EUR / USD.

Greg

Czekałem i się doczekałem. Na wpis, z którym się generalnie nie zgadzam. Ale na poziomie filozoficznym, więc żadnych błędów Ci nie wytknę.

Nasz modelowy „inwestor” z „kapitałem” 100 PLN na miesiąc jest prawdopodobnie mało zamożny. W zasięgu takich osób są nisko wiszące owoce dające lepszy zwrot niż jakikolwiek indeks giełdowy. Na przykład wymiana żarówek na energooszczędne. I nie szydziłbym też z „inwestowania w siebie”. Oczywiście nie mam tu na myśli wątpliwej jakości szkoleń. Ale kosztująca kilkaset złotych wizyta u dobrego dentysty teraz pozwoli oszczędzić kilkanaście tysięcy na implanty za parę lat. Który ETF zagwarantuje taki wynik?

Nie twierdzę jednak, że inwestowanie drobnych kwot na rynkach kapitałowych jest pozbawione sensu. Tyle, że jest to sens przede wszystkim edukacyjny (znowu to „inwestowanie w siebie”). Zobaczyć funkcjonowanie rynków, poczuć dreszcz emocji podczas realizowania zleceń na giełdzie, zaobserwować jak skorelowane są różne aktywa, nauczyć się ponosić konsekwencje własnych decyzji inwestycyjnych. A wszystko po to, żeby zachowywać się w sposób dojrzały, kiedy inwestować będziemy już większe kwoty.

Tyle, że stoi to w sprzeczności z automatyzacją procesu inwestycyjnego. Czego nauczymy się, jeżeli jedyną naszą aktywnością będzie ustawienie comiesięcznego zlecenia stałego na 100 PLN? Jak będziemy ćwiczyć dywersyfikację portfela, jeżeli do dyspozycji będzie tylko jeden ETF?

Natomiast zgadzam się z Tobą, że dobrym pomysłem są ETFy i inwestowanie międzynarodowe. Tyle że w oparciu o innych usługodawców. Komuś początkującemu z niewielkim kapitałem poleciłbym zagraniczne biura maklerskie, na przykład deGiro (ale nie przez polską stronę, tylko jakiegoś kraju strefy euro). Samodzielna kontrola wymiany walut (np. przez Revolut, z naprawdę znikomym spreadem), wystarczający wachlarz ETFów kupowanych bezprowizyjnie, interfejs pozwalający na obserwację w czasie rzeczywistym. Jedyny koszt to 2,50 euro rocznie za dostęp do giełdy w Amsterdamie.

Piotrek

Cześć,
jako osoba, która maczała palce przy pomyślę na ten wpis pozwolę sobie odnieść do tej rozterki filozoficznej. Z góry zakładasz, że osoba która ma 100zł miesięcznie powinna ta środki zainwestować np w wymianę żarówek, edukację itp. I tutaj się z Tobą zgadzam, ale… co z osobami, które mają 100zł właśnie na inwestowanie w akcje? Osoby, które już wymieniły żarówki na energooszczędna. Wydały jakieś środki na książki czy kursy podnoszące ich kwalifikacje. Odłożyły też jakąś sumkę na bezpiecznych obligacjach. I została im w całym budżecie przysłowiowa „stówka”, którą chcą przeznaczyć na akcje (nie na coś innego, ale właśnie na inwestowanie na rynku akcji). Większość internetowego przekazu mówi, że to za mało by w ogóle tykać rynku akcji. Tylko czy nie lepiej zacząć od 100zł i sukcesywnie tą kwotę zwiększać? Dzięki temu można nauczyć się dyscypliny, sprawdzić naszą reakcje na spadki, poznać lepiej rynki finansowe, a czasem mieć większą motywacje do zdybywania większych środków by ze 100zł zmienić to na 150, potem 200 itd.

Można sobie też wyobrazić przypadek, gdy ktoś ma większe środki, ale chce przeznaczyć 100zł miesięcznie przez najbliższe 18 lat na inwestowanie w akcje. Dzięki temu można komuś dać fajny prezent urodzinowy 😉
Pozdrawiam,
Piotrek

Greg

Cześć Piotrek,

Ja absolutnie nikomu nie sugeruję, co powinien robić ze swoimi pieniędzmi. Faktem jest, że przeznaczenie 100 złotych na energooszczędne żarówki da w krótkim okresie większe korzyści finansowe, niż zakup akcji za tę kwotę. Na szczęście krótkoterminowa korzyść ekonomiczna to nie jedyne kryterium, jakim ludzie się kierują. Zakup akcji za 100 złotych będzie z kolei inwestycyjnie lepszy od przeznaczenia tej kwoty na piwo, a mimo to większość ludzi wybierze tę drugą opcję. Ja tego nie oceniam.

I jak najbardziej szanuję tych, którzy chcą przeznaczać nawet niewielkie kwoty na inwestycje. Chciałem tylko zwrócić uwagę na fakt, że jeżeli ktoś planuje z czasem zwiększać inwestowane kwoty, to samodzielne zarządzanie procesem inwestycyjnym może być cenną nauką. A można tak robić w sposób praktycznie bezkosztowy, jeżeli nie będziemy się ograniczać do polskich usługodawców.

Natomiast zgadzam się z Tobą, że mogą być osoby, które docelowo nie planują zwiększania nakładów inwestycyjnych – jak wspomniana babcia chcąca zrobić wnukowi prezent na osiemnastkę. Dla niej faktycznie rozwiązania typu inPZU czy robodoradca będą odpowiednie.

manwe

z pierwsza częścią się zgodzę dentysta czy żarówki, ale jak sam wspomniałeś jeśli początkujący inwestor to raczej będzie szukał właśnie polskich biur maklerskich żeby ewentualnie moc porozmawiać z obsługa i potem by nie miał problemów z rozliczeniem … co mu przyjdzie z zysku gdy za rozliczenia pita będzie potem musiał sporo zapłacić bo sam nie będzie wiedział co i jak ? na pierwsze inwestycje właśnie powinien być polski pośrednik 🙂

Mateusz

Cześć Mateusz
Bardzo fajny wpis. Z niecierpliwością czekam również na wersję 500 zł. Jak za to Twoim zdaniem wypada inwestowanie takich 100zł miesięcznie przez brookerów zagranicznych zamiast polskich wyłączając przy tym czynnik rozliczenia podatkowego? Czy uważasz, że niższe koszty kupna/sprzedaży/zarządzania w tych przypadkach warte są problematyczności rozliczania podatkowego?

Ogromne Kudos za jakość i merytorykę Twoich materiałów. Świetna robota.

Piotr

Bardzo dobry merytoryczny teks. Z niecierpliwością czekam na 500+ 😉 Obecnie korzystam z maklerskiego IKZE i IKE i jestem ciekaw czy coś „wyjdzie” korzystniej niż IKZE biorąc pod uwagę korzyści podatkowe. (obstawiam że nie)

Asia

Hej Mateusz,
dzięki za fajny wpis. Czekam z niecierpliwością na ten kolejny 🙂

Sebastian

Witam
Wydaje mi się ze w twojej tabeli z komentarzami jest mały błąd, gdyż napisałeś ze w inPZU nie ma funduszu na rynki wschodzące a mi się wydaje że takowy jest : inPZU Goldman Sachs ActiveBeta® Akcje Rynków Wschodzących. Popraw mnie o ile się mylę. Ogólnie wpis mi się podoba bo osobiście uważam że warto inwesowac regularnie, nawet te symboliczne 100 zł. Pozdrawiam Sebastian

Kami

Cześć, super wpis.
Długi, ale wciągający. Otwiera oczy na niektóre sprawy, szczególnie te związane z opłatami.
Mi przypadła do gustu opcja z kontem maklerskim tylko ma jedną wadę, że ETF Lyxor S&P500 nie jest replikowany fizycznie tylko syntetycznie. Mam w głębi duszy takie poczucie, że jak inwestuję w ETF z replikacją fizyczną to faktycznie staje się współposiadaczem akcji/części firm, które się w nim znajdują, a w syntetycznym brakuje mi takiego poczucia.
Ps. Jestem na etapie budowy portfela dla mojego taty (200zł – 300zł miesięcznie) i też się u niego skłaniam do konta maklerskiego w mbank, ale kupowanie akcji polskich spółek dywidendowych (prawdopodobnie tylko PZU + Orlen). Ten portfel prawdopodobnie będzie prowadzony do końca jego życia z myślą o przekazaniu go mojemu synowy.

Maciej

Zgadzam się. Akurat syntetyczność przy S&P500 to czysta oszczędność na WHT („podatek od dywidend”). Co więcej ryzyko chyba wcale nie jest istotnie większe:)

Pawel

Czesc Mateusz
Bardzo fajny wpis. Chciałbym podziekować za twoją robote, dzięki twoim wpisom dokonałem „optymalizacji” finansowej posadanych srodków. Mam jedna nie krytyczną uwagę. Na rynku polski jest jeszcze dostepna inna usługa za 100 zł a nawet mniej – UNIQU-a (dawniej AXA) Tanie inwestowanie – https://www.uniqa.pl/inwestycje/tanie-oszczedzanie/. Zerknij i może skomentuj.

Piotrek

fundusze takie jak Uniqua Akcji z opłatą roczną 3,17% (to w ogóle jeszcze legalne?).

Tak, bo opłaty roczne = opłaty bieżące, a limit ustawowy jest tylko na samo zarządzanie. Ale wszystkie inne opłaty to sky is the limit 😀

Piotrek

Z tego co wiem to trwają jakieś pracę nad uporządkowaniem tego. Nie pamiętam tylko czy na poziomie europejskim, krajowym czy tam jakiegoś stowarzyszenia funduszy. Ale ja będę się upierał, że to klienci powinni głosować portfelami, a skoro są gotowi płacić kilka czy kilkanaście procent rocznie…

Piotrek

Szkoda tylko, że banki z tego w ten sposób korzystają

Banki sprzedają to co im się bardziej opłaca. Brutalne, ale prawdziwe… Na szczęście są takie osoby jak Ty, inni blogerzy czy instytucje, które próbują edukować potencjalnych inwestorów.

Piotrek

Trzeba też pamiętać, że niektórzy blogerzy (nie wymieniając nazwisk) wywodzą się z TFI i instytucji finansowych, mają tam mnóstwo znajomych i pewnie mają problem by wyraźnie krytykować pewną postawę tych instytucji i ofertę.

Ale ja będę wracał do tego co wcześniej. Bank, TFI czy podobna instytucja ma jeden cel – zarabiać pieniądze (dla siebie, nie klienta). Tak długo jak będą znajdować klientów na swoje usługi tak nie mają żadnego interesu w tym by zmieniać swoją ofertę. Najlepszy dowód to opłata za zarządzanie, która musiała być zmniejszona ustawowo. Osobiście wolałbym, żeby w takich kwestiach nie były potrzebne regulacje tylko klienci byli świadomi, ale to pewnie musi upłynąć jeszcze sporo lat.

Greg

Ha, bo Ty jesteś zagrożeniem dla skostniałego układu. Teraz oferta „inwestycyjna” dla Kowalskiego jest skrojona, że żyć nie umierać. TFI narzucają absurdalnie wysokie koszty bieżące, którymi dzielą się z bankami sprzedającymi ich ofertę, wszyscy są zadowoleni, a rachunek płaci klient. Ale niedługo przestanie. Jak się zorientuje, że jest alternatywa.

A o alternatywie można poczytać u Ciebie. Świetna seria o ETFach otwiera oczy każdemu, kto ma w głowie przynajmniej ze trzy szare komórki. Na wyciągnięcie ręki są możliwości inwestowania tańszego, bardziej efektywnego, do którego nie potrzeba żadnych polskich instytucji finansowych – ani giełdy, ani TFI, ani domów maklerskich, ani banków. To po co mi ten cały krajowy „establishment”?

Podobne sytuacje były w innych branżach. Tam jednak niektóre (ale daleko nie wszystkie) tradycyjne linie lotnicze, firmy przewozowe, biura podróży, a nawet banki potrafiły przemodelować swój biznes tak, by stawić czoła tanim liniom, Uberowi, wyszukiwarkom hotelowym i fintechom. Ale tu nie da rady. W branży ETF kluczowy jest efekt skali. Tylko on pozwala na relatywnie niższe koszty, w konsekwencji na niskie prowizje, duże obroty i wysoką płynność. W Polsce nie do osiągnięcia. Tu nikt nie będzie w stanie dorównać takim firmom, jak Vanguard czy BlackRock. Klienci odpłyną tam gdzie jest więcej i taniej. A polski model „inwestycji” zdechnie jak Nasza Klasa po inwazji Facebooka. Można jedynie próbować opóźniać agonię. Ale Inwestomat tego nie ułatwia. No więc stosunek „establishmentu” do niego jest taki, jaki jest.

Pawel

Tanie oszczedzanie polega na tym, że otwierasz konto u nich i mozesz kupowac jednostki uczestnictwa D bez opłat za nabycie. W ramch UNIQA SFIO mozna kupic na przykład – subfundusz UNIQA Globalny akcji – opłata za zarządzanie teoretycznie – 0,5% rocznie ale w KIID pokazują inne wartości.
Jest też subfundusz Akcji Eurpejskich ESG, Akcji Amerykańskich, Globalnych Strategii Dłużnych i Amerykańskich Obligacji Korporacyjnych
https://www.uniqa.pl/informacje-tfi/dokumenty/dokumenty-uniqa-sfio/

Jednostki uczestnictwa E można zakupic w ramach IKE/IKZE

Marcin

Mała uwaga odnośnie Uniqi – w ramach Taniego Oszczędzania kupuje się jednostki D.

Piotrek

To kiedy przegląd „najciekawszych” TFI? 😀

Piotrek

I czekam już na komentarze, że to nagonka na TFI (tak, nawiązuje do pewnej dyskusji z twittera). 😉

Piotrek

Cześć Mateusz,

kolejny wpis, z którego można się wiele nauczyć. Co prawda nie inwestuję 100zł miesięcznie, a troszkę więcej, niemniej z każdego wpisu mogę wyciągnąć coś dla siebie.

Z niecierpliwością czekam na wpis o inwestowaniu 500zł miesięcznie, a ze swojej strony chciałbym zapytać czy planujesz też opisać sposoby na inwestowanie kwot rzędu 1000-2000zł miesięcznie? Mógłbym to wtedy skonfrontować z moim planem, który cały czas jest kwestią otwartą i dopracowywaną. Kto wie, może będzie się to pokrywało po części z inwestowaniem 500zł? 🙂

Swoją drogą, długo zajęło Ci stworzenie swojej strategii inwestycyjnej?

Piotrek

Dziękuję za odpowiedź i czekam w takim razie na wpis o inwestowaniu 500zł 🙂
Sam aktualnie korzystam z XTB, aby unikać prowizji przy transakcjach. Docelowo chciałbym przenieść się do mBanku.

Mam jedno pytanie skoro już sobie rozmawiamy.

Na ten moment inwestuję w dwa ETF, jeden zawierający rynki rozwinięte, a drugi rozwijające się.

Czy opłaca się, jeszcze bardziej rozdrabniać? To znaczy szukać ETF skupiających się na danych krajach/rejonach? USA/Chiny/Azja/Europa?

Nemo
  1. inPZU RR to fundusz aktywny (tak jak pozostałe), on ma określone widełki w ramach których lokuje środki i dlatego na dłuższą metę nie odzwierciedli MCI World. Zresztą wystarczy popatrzeć na skład procentowy aktywów. Trackingdifference jest koszmarne.
  2. 0,8% to opłaty bieżące za 2020r. i one są liczone odrębnie dla każdego roku. Po prostu nie wiesz jakie będą te opłaty w przyszłości. Sama opłata dla depozytariusza za 2020r. to 0,17%. iShares czy Vanguard mają mniejsze TER dla swoich ETFów rynków rozwiniętych. No dajcież spokój.
  3. Co do Finaxa – ktoś w ogóle liczył wpływ PIT na wynik końcowy? Bo fajnie to wygląda na symulacjach samych indeksów, tylko żeby potem zdziwienia nie było.
  4. Mityczna stówa miesięcznie (jak każda sztywna kwota) to dobrze wygląda w prospektach reklamowych funduszy, bo one od razu mają przewagę na starcie (inwestują całość a nie część). Jak ktoś potrafi oszczędzić tylko 100zł to albo ma za małe dochody albo za duże wydatki.
Nemo
  1. inPZU RR nie posiada 90% akcji i 10% gotówki – on dąży do odzwierciedlenia wyniku jak gdyby taki portfel posiadał. A to duża różnica.
  2. Czy dany instrument jest dobry czy zły wiemy porównując go do innych instrumentów. 0,5% jest koszmarne porównując inPZU od zagraniczych ETFów.
  3. Mając stówę nie powinno się inwestować na giełdzie i tyle. Można kupić COI albo EDO. Albo na dziewczę wydać. To ostatnie najbardziej opłacalne (i przyjemność dużo większa).
  4. Sugerujesz, że płacenie co roku PIT z rebalansowania 80/20 w Finaxie daje taki sam wynik co kupno V80A i jego sprzedanie na koniec? No nie wiem.
  5. 500zł to też mało. Matematyka związana z opłatami minimalnymi jest nieubłagana. Jeśli ktoś musi to raz na rok za 6k kupić w IKE jakiś ETF na świat i tak co roku.
  6. Wymyślanie jakiś scenariuszy polegających na liczeniu ile % zarobię przy stówie miesięcznie przypomina mi wizje z prospektów reklamowych funduszy z lat 90-tych. Wszystkie one miały jedna wspólna cechę – nie sprawdziły się. Naprawdę to gdzie ulokujesz tą nieszczęsną stówkę nie ma znaczenia – lepiej skupić się na zwiększaniu przychodów i ograniczeniu wydatków.
Greg

Nie wiem, czy oglądałeś, co dokładnie jest w inPZU RR. Tu można zobaczyć (fakt, że dane z marca 2020, ale nie sądzę, żeby polityka się drastycznie zmieniła):

https://www.pzu.pl/_fileserver/item/1524011

Tam nie ma żadnych akcji. 80% aktywów to 5 ETF, do tego trochę obligacji Skarbu Państwa Rzeczypospolitej Polskiej i instrumenty pochodne. Nie ma sensu porównywać opłaty inPZU z opłatami ETFów – naiwni klienci płacą i jedno, i drugie. Kupowanie czegoś takiego to zbrodnia na zdrowym rozsądku.

Greg

Oj przepraszam, pomyliłem Rynki Rozwinięte z Rynkami Rozwijającymi się. Polski skrót taki sam, a z reguły posługuję się skrótami angielskimi. Wniosek dla mnie: nie wstawać tak wcześnie, najpierw się wyspać, a dopiero potem pisać.

Ula

Witam, bardzo ale to bardzo dziękuję za ten wpis. Pierwsze pytanie jakie sobie zawsze stawiam to pytanie o koszty inwestycji i podatki. Ciesze się na kolejny materiał o możliwościach dla kwoty 500 zł. Pozdrawiam Ula

Ula

Hej Mateusz. Od początku roku rozpoczęłam inwestowanie poprzez Inpzu ze względu na to ze Etfów nie rozszyfruje , jest ich tak dużo i ich opodatkowanie czy rozliczanie to koszmar dla mnie. Inpzu oferuje 5 funduszy akcyjnych i z nich buduje swój portfel. Dlatego każda informacja na ich temat jest dla mnie istotna. Moim zamiarem jest inwestowanie pasywne i usrednianie kosztów . Poza tym koszty i prostota są roztstrzygajace. Mam również świadomość że bez względu na trend czy koniunkturę dostawca produktu finansowego zarobi zawsze. Dla mnie liczy się przede wszystkim ile mogę stracić i ile mogę za ryzyko zapłacić. Liczenie przyszłych zysków jest bardzo optymistyczne i warte zachodu ale realizm jest jeszcze ważniejszy i szczegóły , detale , drobiazgi. Dużo dużo jest jeszcze niewiadomych w inwestowaniu gdyż ja dopiero się uczę. Pozdrawiam Ula

Ula

Hej Mateusz,

Też nie jestem fanką opłat, ale cóż, mierzę siły na zamiary, stąd też nie inwestuje od razu całego zapasu gotówki, tylko krok po kroku szukam treści , które pomogą mi ogarnąć inwestowanie.
Super , że pojawi się nowy artykuł:):).
pozdrawiam Ula

Adam

Czołem!
Z ciekawości… czy ten ETF Lyxora na SP500 warto posiadać przy kwotach poniżej 10 tys? Jest on wszak typu distributing.
Pozdrowienia

Adam

Czołem Mateuszu,
Dzięki.
Ja raczej myślałem o zakupie w ramach IKE, więc podatek to nie problem. Kwestia tego kiedy warto wchodzić w ACC a kiedy w DIST, bo to trudny orzech do zgryzienia.

Tak przy okazji – czy był już kiedyś materiał typu „co lepsze” jeden ETF na cały świat czy np. EM + DM + ew. coś jeszcze w ramach IKE?

Piotrek

Kwestia tego kiedy warto wchodzić w ACC a kiedy w DIST, bo to trudny orzech do zgryzienia.

Na IKE / IKZE dist na początku mają tą wadę, że dywidenda jest stosunkowo mała, więc nie jesteś w stanie nic za nią kupić co sprawia że te środki muszą leżeć i czekać na kolejną wpłatę. Do tego jeżeli dywidendę i tak chciałbyś wykorzystać to zakupu tego samego ETFa to lepszy chyba jest ACC, który robi to za Ciebie. Osobiście wolę Dist bo daje mi to większą dowolność w wydawaniu tej kasy.

czy był już kiedyś materiał typu „co lepsze” jeden ETF na cały świat czy np. EM + DM + ew. coś jeszcze w ramach IKE?

Gdyby tylko dało się to ustalić 😉 Jeden ETF na cały świat ma zaletę kosztową, bo płacisz prowizję tylko raz. Dla wielu wadą jest niski udział EM, który jest ważony kapitalizacją akcji i obecnie wynosi niskie kilkanaście procent. Zwolennicy dwóch ETFów na EM i DM chcą mieć inne proporcje tych dwóch rynków np ważonych PKB a nie kapitalizacją. Ile osób tyle opinii. Nikt Ci nie da jasnej odpowiedzi która opcja jest lepsza. Można sprawdzić, która opcja była lepsza w przeszłości ale daje to żadnej odpowiedzi na przyszłość.

Adam

Dzięki, Piotrze

Zastanawia mnie jedna kwestia. Dajmy na to, że kupuję ETFa X lub akcje spółki Y w ramach IKE (bo tylko tam mam teraz wolne środki). Czy w momencie sprzedaży (z zyskiem) jednego z tych instrumentów lub w momencie otrzymania dywidendy z któregoś z nich, to otrzymane środki (nadwyżka w stosunku do zakupu) powoduje zmniejszenie limitu IKE na kolejny rok?

I jeszcze jedno pytanie – czy w przypadku sprzedaży akcji notowanych na GPW lub obligacji korpo już poza IKE, to dom maklerski sam załatwia kwestię podatku? Czy też muszę sam się w to bawić?

Piotrek

1) Limit na IKE / IKZE zmniejszają tylko wpłaty. Sprzedaż akcji, dywidenda, odsetki z obligacji itp nie są wpłatą 🙂

2) Jeżeli jest to polski dom maklerski to wystawi Ci PIT-8C na koniec roku w przypadku kupna / sprzedaży. Ale na koniec podatek musisz rozliczyć sam (chociaż jest to ułatwione i dostępne w usłudzie e-pit czy jak się ona nazywa). Dywidenda z zagranicznych akcji czy ETFów wymaga rozliczenia samodzielnego (nie ma w PIT-8C), natomiast z polskich jest rozliczana automatycznie (dostajesz już pomniejszoną o podatek).
Kwestię obligacji korpo musisz potwierdzić z kimś, bo te trzymam tylko na IKE. Ale jestem na 99% pewny, że jest tak samo jak z akcjami, czyli uwzględnione z PIT-8C.

Ostatnio edytowano 5 miesięcy temu przez Piotrek
Maciej

Różnica Finax vs. Backtest to pewnie efekt walut. Backtest liczy w EUR a na stronie Finax jest w PLN? Na Słowackiej stronie Finax masz w EUR:)

Dodatkowo pewnie w backtest miałeś ustawiony rebalancing roczny a nie bandy a tak działa Finax.

Ps. Fajny artykuł:)

Ostatnio edytowano 5 miesięcy temu przez Maciej
Domo

Panie Mateuszu. Dziękuję za pomoc. Świetna robota.

Jak bardzo skomplikowane jest ręczne kupienie jednostek Lyxora w koncie domu maklerskiego?

Pozdrawiam 👍💪🤜🤛

Łukasz

Cześć, dzięki że robisz takie praktyczne wpisy. Myślę że brakuje tego trochę w polskim Internecie na temat inwestowania. Co do inwestowania 100zł miesięcznie to jednak nie odrzucałbym XTB. Jeśli weźmiemy na przykład konto dolarowe to można kupować za minimum 100 dolarów, więc można by było coś kupić co 4 miesiące zamiast na przykład co dwa w przypadku ETFu Lyxora na S&P500 w innych biurach maklerskich.

Łukasz

Rozumiem że idea jest taka żeby przede wszystkim zachować regularność comiesięcznych inwestycji. Przy takim podejściu zgadzam się, chociaż sam mając 100zł miesięcznie wolałbym odłożyć i inwestować co kilka miesięcy 🙂 W takim razie czekamy na kolejny wpis o inwestowaniu 500zł miesięcznie.
Pozdrawiam,
Łukasz

Łukasz

Oczywiście rozumiem Twoje podejście do tematu w kontekście wpisu i jak najbardziej się zgadzam. Wyraziłem tylko swoją opinię jak ja bym osobiście podszedł do inwestowania takiej kwoty ale oczywiście każdy musi zadecydować sam. Z drugiej strony comiesięczna regularność i „automatyzm” inwestowania też mają swoje niewątpliwe zalety. Szczególnie dla osób początkujących.

FundamentyFinansowe

Hej,

Super materiał, mam jednak dwie uwagi:

a) Konto maklerskie ING – obecnie minimalna prowizja od transakcji na akcjach wynosi 3 zł, ale przy ETFach jedynie 1,5zł. Tu więc zakup ETF jest jeszcze bardziej opłacalny przy małych kwotach.

b) Skąd informacja o koszcie TER 1,40% przy BETASPXPL? Z wszelkich dokumentów i stron które przeglądałem, ta opłata wynosi 0,90% (co nadal jest w długim terminie dość wysokim kosztem w porównaniu do 0,09% Lyxora).

Pozdrawiam!
Bartek

Ostatnio edytowano 5 miesięcy temu przez FundamentyFinansowe
FundamentyFinansowe

Linkiem się podpisuję, a komentarz dotyczy Twojego artykułu, nie promowania innych stron.

ad. a) O ile sam otrzymałem wiadomość od ING, że podwyższona zostanie opłata prowizji przy transakcjach akcjami w najbliższych miesiącach, to nie zauważyłem, że dobiega końca promocja na niższą prowizję od ETF. Być może liczyłem, jak do tej pory miało to miejsce, że ING przedłuży promocję na niższą prowizję od zakupu ETF. Jeśli jednak do dziś nie ma o tym informacji, to chyba faktycznie, nie ma co na to liczyć.

ad. b) źródła wskazujące na niższą opłatę za zarządzanie
BETA ETF S&P 500 PLN – AgioFunds
Beta ETF S&P 500 PLN-Hedged Portfelowy FIZ – Analizy.pl
+ prezentacje funduszu Beta ETF S&P 500 przez Beta/AgioFunds

Tu też jest ciekawa sytuacja, bo trwa promocja do 31.12.2021 na opłatę za zarządzanie równą 0,00%.

Nie wiem w jaki sposób Bossa oblicza opłaty – są one zadziwiająco wysokie również dla pozostałych ETFów względem ich prospektów/KIDów/kart funduszu.

Pozdrawiam,
Bartek

FundamentyFinansowe

Mateusz,

Bardzo dziękuję za Twoje szybkie odpowiedzi.

To ciekawe (i lekko rozczarowujące), że ETFy od BETA są jeszcze droższe niż mogłoby się wydawać względem taniutkich, a dostępnych na GPW, ETFów od Lyxora.
Miejmy nadzieję, że wraz ze wzrostem aktywów BETA faktycznie będzie obniżać sukcesywnie opłaty swoich ETF, tak jak zapowiadali.
Lepiej też że jest choć taki wybór, niż gdyby miało ich zupełnie nie być 😉 Ja osobiście czekam na ETF zrzeszający polskie spółki dywidendowe 🙂

Pozdrawiam,
Bartek

Piotrek

Cześć, dodam tylko od siebie że tak wysokie opłaty to też „zasługa” polskiego prawa, w którym coś takiego jak ETF nie istnieje. Beta musi się nieźle gimnastykować, bo coś takiego wprowadzić do oferty, ale pod przykrywką Funduszu zamkniętego. Polecam wywiady z Robertem Sochackim z Bety, który sporo mówił o tym jak to wygląda od kuchni. Taki fundusz ma sporo kosztów stałych, które niestety przy niskich aktywach sporo „ważą”.
Mimo to mocno im kibicuje. Na ten rok zapowiedzieli jeszcze dwa ETFy, z czego jeden na polskie obligacje. Zobaczymy co będzie następne.
Pozdrawiam,
Piotrek

Piotrek

Biorąc pod uwagę, że Beta potrzebuje indeksu by zrobić taki ETF więc pewnie bazowałaby na WIG Div, a tam z tego co widzę jest 33 spółki i większość raczej nie ma problemów z płynnością. Pytanie czy to na pewno najlepszy dobór spółek to już zupełnie inna kwestia.

Beta powinna popracować z GPW nad lepszymi indeksami, które byłyby bardziej atrakcyjne dla inwestorów. Weźmy ich najnowsze dziecko czyli ETF na WIG Tech. Niby polski Nasdaq (tak nazywa to Robert Sochacki), a tam po 10% udziałów mają potęgi technologiczne Orange i Cyfrowy Polsat…

Nemo

Hej Inwestomat
Z opóźnieniem, ale odpowiadam

InPZU Akcji Rynków Rozwiniętych posiada w tym momencie około 14% gotówki, a zwykle (w poprzednich miesiącach) było to 11-12%, czyli bardzo blisko tego benchmarku. Sprawdzenie tego zajęło mi 2 minuty:

Nie wiem o co chodzi z tymi dwoma minutami.
Potwierdziłeś moje słowa – inPZU RR to fundusz aktywny dążący do odzwierciedlenia składu indeksu. To zupełnie coś innego niż fundusz indeksowy z replikacją fizyczną, chociaż nazwowo usiłuje za taki uchodzić. Że jest to duża różnica wskazuje duży TD – pół % rocznie gorszego wyniku niż indeks czyni różnicę. Sam wiesz jak wygląda TD w dobrych ETFach zagranicznych.

Ten wpis nie dotyczy portfela 80/20, a portfela 100/0. Oczywiście jestem świadom, że nawet 100/0 w Finaxie przechodzi rebalancing, bo jego skład ETF-owy jest wypisany w tym artykule.

Zręcznie ominąłeś temat. Napisałem o V80A bo jakiegoś V100 w ofercie nie ma – chodziło o przykład. Z rebalansowania w V80A z tego co wiem podatków się nie płaci, a w Finaxie już i owszem. Nikt tego nie liczy (czemu się akurat nie dziwię), ale na oko daje to potężną różnicę w wyniku. Dlatego jest mało realne, żeby robodoradcy wygrali z ETFami w rodzaju LifeStrategy.

Otóż w tym przypadku mylisz się kompletnie. Inwestowanie 500 zł miesięcznie w XTB

Ale ja pisałem o IKE czyli braku belki. Poza tym przyjmowanie, że ta promocja będzie przez następnych 30-40 lat jest ryzykownym założeniem. Tak to sobie można wyliczyć wszystko.

Teraz to wykonałeś niezły fikołek dyskusyjny. Czyli fakt, że mój wpis kojarzy Ci się z prospektami funduszy z lat 90-tych oznacza, że takie inwestowanie nie ma sensu i że nie ma tu merytoryki?

Ależ merytoryka jest – w folderach reklamowych fundów w 90-tych latach też była. Ich wyliczenia były pod względem matematycznym poprawne. Skoro tak to ja się pytam: gdzie są ci polscy milionerzy funduszowi co odkładali stówkę miesięcznie? 30 lat minęło.

Nieszczęsna stówka miesięcznie przy odpowiedniej redukcji opłat przy zainwestowaniu w rynki akcji może stać się w ciągu 50 lat milionem złotych lub więcej.

Tak, właśnie – dokładnie jakbym czytał folder reklamowy TFI z lat 90-tych.
Mnie chodziło o coś innego – przez pierwsze lata nie ma znaczenia stopa zwrotu dla tej miesięcznej stówki, bo zwyczajnie to jest za mała kwota żeby coś zmieniła. Stopa zwrotu ma wprost proporcjonalne znaczenie do zgromadzonej kwoty. Dlatego kupowanie ETFa za 100zł oznacza, że przepłacasz prowizję.

Jake

Hej Mateusz – czy analizowales rozklad oplat eToro? Zaczyna preznie dzialac w PL.

Filip

Hej, czy możesz wyjaśnić skąd bierze się 1,4% opłaty za betaETF? W tekście nie znalazłem nigdzie wyjaśnienia (albo jest ale nie znalazłem?)
Jedynie
BETA ETF S&P500 PLN-HEDGED (TER 1,4% rocznie, accumulating, PLN-hedged).

Rozumiem że wynika to z jakichś dodatkowych ukrytych opłat?

Tomek

Hej,
Potrzebny był ten wpis, ja bym tą strategię rozbił na dwa rodzaje:

  1. Małe kroki: 100 zł miesięcznie na inPZU z czasem przerzucaniem jakiś dodatkowych stówek jeśli dostanę np. premię z pracy
  2. Duże kroki: Skumulowane na inPZU coroczne wpłaty wpłacam do domu maklerskiego i za niego wpłacam ETFy 🙂
Mateusz

No i InPzu trochę szlak jasny trafił 🙂 Aktualnie po 111zł

Maciej Loret

Witam,

odnośnie możliwości automatyzacji wpłat do inPZU. Nigdzie na ich stronie nie znalazłem takiej możliwości.
Jakaś podpowiedź ?

Arkadiusz

Zlecenie stałe w swoim banku?

Maciej Loret

Witam,

w tytule przelewu podaje się dane, które za każdym razem są inne. Chyba, że się mylę?

Arkadiusz

Wybacz, że piszę nie znając tematu (znaczy inPZU), ale daaawniej, gdy sam bawiłem się w fundusze, miałem właśnie zlecenia stałe.

Maciej Loret

Witam,

w tytule przelewu podajesz różne dane ale jedna z nich jest za każdym razem inna (nr zlecenia czy coś zbliżonego) i nie wiem jak to przeskoczyć.

EDIT: Znalazłem. Dla potomnych cytata.

” Możliwe są dwa scenariusze:

dopłata do całego Portfela – tytuł przelewu: Imię, Nazwisko, PESEL/data urodzenia, nr Portfela

dopłata do wybranego Rejestru – tytuł przelewu: Imię, Nazwisko, PESEL/data urodzenia, nr Rejestru

Ostatnio edytowano 3 miesięcy temu przez Maciej Loret
Damian

Witam. Od dłuższego czasu słucham podcastu, więc i tu postanowiłem zajrzeć. Z giełdą za dużo wspólnego jeszcze nie mam ( nie testowana przeze mnie wiedza z Internetu ). Moje inwestowanie na tą chwilę ogranicza się wyłącznie do rynku kryptowalut. Te właśnie po sporych spadkach wracają do wzrostów. Więc kwoty przeznaczone na kupno btc jak i zyski z nich przerzucił bym na giełdę tradycyjną.
Od jakiegoś czasu zacząłem dywersyfikować miejsca gdzie trzymam swoje inwestycje. Tu pojawiła się taka aplikacja finansowa jak REVOLUT, którą ostatnio chciałem przetestować.
Zauważyłem że jest tam opcja „giełdy”. Inwestowanie tam w „krypto” jest dość proste i przejrzyste, chodź ma wielki MINUS (nie kupuje się prawdziwych krypto które można przesyłać między giełdami/portfelami tylko coś ala „kontrakt” na nie). Na tą chwilę wszystko działa jak należy, więc się w to troszkę bawię.
Przechodząc do meritum, chciał bym się dowiedzieć co sądzicie o opcji GIEŁDA na tym właśnie REVOLUCIE? Czy lepiej bawić się w to przez tradycyjne DM i dlaczego?

Pozdrawiam słuchacz Damian

Damian

Dziękuję za szybką odpowiedź.
Tak właśnie myślałem. Więc jednak zamiast kombinować poszukam sobie jakiejś dobrej oferty IKE/IKZE.
Nie zgodzę się z twierdzeniem że BTC to tylko kupowanie, ale to nie blog o tym więc nie będę próbował tego bronić. Ale dzięki kilkuletniemu doświadczeniu na rynku krypto, uważam że kilka rzeczy sprawdzi się i tu. Chociażby zimna głowa gdy rynek nurkuje i systematyczne dokupowanie by uśrednić cenę zakupu.
Bardzo mi się podoba myśl o emeryturze z dywidend, więc chyba trzeba zacząć coś robić w tym kierunku 😀

Pozdrawiam

Damian

W przypadku utrzymania stosunku 50/50 będzie ciężko ale fajny pomysł by do tego dążyć. Powodem tego jest duża zmienność na tamtym rynku i 40 % w górę lub w dół w 1 dzień nie jest niczym niespotykanym 😀

dariusz

Hej Mateusz,

Zauważyłem, że wśród części osób aktywnie zajmujących się giełdą tradycyjną i powiązanymi, kryptowaluty nie są traktowane jako inwestycja lub jako aktywo. Mógłbyś to jakoś uzasadnić? Może wpis na ten temat? 🙂

Bo z mojej perspektywy kryptowaluty to po prostu rodzaj aktywa. Nie ma też większego znaczenia praktycznego czy coś nazwiemy sobie umownie inwestowaniem, tradingiem, spekulowaniem czy hazardem. Liczy się jakiś tam element racjonalny w tym wszystkim, a generalnie chodzi o to, aby zarobić jak najwięcej.

Moim zdaniem ludzie, którzy kupowali za kilka czy kilkanaście złotych kryptowaluty w latach 2011-2016, a teraz w sporej części sporo na tym zarobili, a część z nich jest milionerami – postępowali bardzo racjonalnie, nie ryzykujac praktycznie niczym, bo najwyżej straciliby kilka złotych (kilkanaście, kilkadziesiąt), a do zyskania mieli potencjalnie bardzo dużo, co już teraz częściowo się sprawdziło.

Moim zdaniem bardzo ryzykują ci, którzy w tej chwili nie posiadają kryptowalut – choćby 500 złotych ulokowanych w nich, bo do stracenia jest tyle, co nic, a do zyskania nadal gigantycznie dużo. Jeśli nie nastąpi jakaś delegalizacja kryptowalut, to ja nie widze scenariusza, aby ten rynek przestał rosnąć.

No i najważniejsze: giełdy tradycyjne to raczej narzędzie do tego, aby zachowywac lub wolno pomnażać majątek. Praktycznie nie ma tu możliwości od zera zarobienia poważnych sum, co na krypto może się zdarzyć.

dariusz

Myślę, że to ile można potencjalnie zarobić na danym aktywie jest jednak sprawą kluczową i pomijanie tego aspektu to jak układanie diety bez sprawdzenia czy w ogóle zapewnia nam ona odpowiednią wartość energetyczną.

Z tego co piszesz wynika, że masz fundamentalne podejście do rynków. Ja oczywiście mógłbym wskazać kilka możliwości wyceny kryptowalut, np. bazujących na analizie danych on-chain, ale zostawię to osobom, które lepiej się na tym znają. Dla mnie osobiście większe znaczenie mają preferencje i psychologia ludzi oraz dane historyczne, a nie analiza fundamentalna. No chyba, że analizą fundamentalną nazwiemy np. szacowanie prawdopodobieństwa zyskania na popularności czy adopcji kryptowalut – to robiłem kilka lat temu, gdy kryptowaluty były niszowe.

W każdym razie jeżeli Twoją tezą byłoby, że nie ma sensu mówić o inwestowaniu bez możliwości wyceny, to ja się z tym fundamentalnie (sic!) nie zgadzam. Dla mnie inwestowanie to raczej odraczanie bieżącej konsumpcji w imię przyszłej, hipotetycznej, niepewnej, potencjalnej konsumpcji. Przy czym racjonalne inwestowanie to takie, gdzie obecne są sensowne argumenty za wzrostem danego aktywa. Analiza fundamentalna może, ale nie musi być takim argumentem, bo są też argumenty innego typu.

Zgadzam się, że kryptowaluty nie zastąpią raczej walut fiducjarnych. To jest teza tylko częśći tego środowiska. Bitcoin dąży raczej do bycia czymś w rodzaju store of value, więc nawet płatności w sklepach nie są i nie będą tu specjalnie istotne. Do tego zresztą nadają się dużo bardziej inne projekty.

Pisząc o ryzyku miałem na myśli to, że np. jeżeli ktoś ma majątek 100 000 złotych, to nierozsądne byłoby, aby nie posiadać aktywa, które można wzrosnąć 500x w ciągu najbliższych 10 lat przy praktycznie zerowym ryzyku (zerowe ryzyko ze względu na kwotę, którą tam się „zapakuje”, a nie ze względu na brak ryzyka tego typu inwestycji). Nie pisząc już o większych sumach.

Wydaje mi się, że dla zdecydowanej większości ludzi perspektywa czekania 50 lat, aż S&P500 da im zarobić dużą sumę – nie jest zbyt ekscytująca, łagodnie rzecz ujmując. Pomijając, że większość nawet gdyby chciała, to nie byłaby w stanie tego zrobić ze względu na brak cierpliwości, wiedzy, opanowania, szukanie emocji na siłę itd. No i załóżmy, że ktoś zaczął inwestować nawet i w wieku 18 lat. 18 + 50 = 68 lat. A przeciętny człowiek chciałby mieć jakąś większą sumę znacznie wcześniej.

ICO to głównie lata 2016-2017, raczej historia. To prawda, że pewnie z 90% z ICO nie dała nic zarobić (choć jeśli ktoś nie hodlował, a sprzedał to zarobił bardzo dużo nawet na słabych projektach), ale na podobnej zasadzie można argumentować, że na giełdzie nie da się zarabiać, bo 90% tam nie zarabia. Poza tym jest trochę projektów, które miały ICO i które radzą sobie bardzo dobrze. Ja jednak w życiu w żadne ICO nie zainwestowałem dla jasności.

dariusz

Napisałem o „praktycznie zerowym ryzyku”, a nie o „zerowym ryzyku’. Jeżeli ktoś ma 100 000 złotych i zainwestuje 2000 złotych (albo wspomniane przez Ciebie 500 złotych) i – zakładając pesymistycznie – straci całe te 2000, to chyba nie powiemy, że jakoś wielce zaryzykował. Realnie ryzykowałby, gdyby z tych 100 000, wrzucił w krypto np. połowę tej sumy. Idea jest taka, aby nawet w przypadku bycia pesymistą co do kryptowalut, mieć tam 2%, 1% czy nawet 0,1% środków.

Ja tego typu rozumowanie przeprowadzałem w 2012, więc dla mnie prognoza 500x miała i ma znaczenie i nawet się sprawdziła z nawiązką (i to nawet kilka razy, bo kilka lat poźniej inwestowałem też w inne projekty). W tej chwili zaś również jest to dość prawdopodobne w przypadku wielu projektów.

Kryptoaktywa (pomijając sytuację typu delegalizacja), giełda tradycyjna, nieruchomości i prawie wszystko inne będzie rosło w nieskończoność, a przynajmniej dopóki będzie istniała jakaś forma kapitalizmu w obecnej postaci. Wynika to zwyczajnie z natury systemu „psucia pieniądza” przez banki centralne. W dodatku będzie to – jak sądzę – nie tylko wzrost nominalny wartości, ale również realny.

Ja nie jestem specem od analizy fundamentalnej, ale wydaje mi się, że można np. porównywać sytuację społek z danego sektora czy branży bez odwoływania się do przeszłości. Np. porównując wartości jakichś tam bieżących wskaźników.

To prawda co piszesz o posiadaniu zmiennych aktywów, ale to po prostu argument za tym, że większość ludzi nie potrafi inwestować. Podobnie jak większość nie będzie raczej nigdy oszczędzać na emeryturę, traktować poważnie przyszłości zamiast tylko teraźniejszości itd.

Ja trzymam BTC od 2012 i nie wydaje mi się, aby było to coś nadzwyczajnego. Są ludzie, którzy trzymają BTC od czasów jeszcze wcześniejszych, co można sprawdzić na blockchainie, gdy ktoś po kilku latach ruszył monety z portfela. Nie są to więc „legendy”. Ja osobiście pierwsze BTC sprzedawałem w 2017, ale większość trzymam do teraz. Wiele tutaj zależy od sytuacji danego inwestora, jego preferencji, sytuacji majątkowej, posiadanej wiedzy i tak dalej – ja osobiście nie widziałem najmniejszego sensu w sprzedawaniu BTC po 15x wzrostach, bo to były nadal grosze. Myślę, że to czy sprzedaż po wzrostach 15x była racjonalna zależy od zainwestowanej sumy i tego jaki procent majątku ona stanowiła. I tutaj jedni inwestorzy robiąc to byliby skrajnie nieracjonalni, a drudzy skrajnie racjonalni.

dariusz

Hej Mateusz,

tak – jeśli ktoś zainwestowałby 500 zł w 20 różnych walut wirtualnych posiadając 10 000 zł, to ryzykowałby dużo, ale ja pisałem o scenariuszu ze 100 000 zł i około 2000 zł w całą klasę aktywów pod nazwą kryptowaluty.

Myślę, że w prywatne waluty cyfrowe w pewnym sensie jest wbudowany ciągły wzrost (wyjątek: delegalizacja), a przynajmniej spore prawdopodobieństwo takiego wzrostu, gdyż są one w mojej ocenie o wiele młodsze, niż społki z klasycznej giełdy, są nadal pewną nowością, wiele osób potencjalnie zainteresowanych tematem nigdy nie kupiło żadnych kryptowalut, część starszych ludzi ma opory, nie wie nawet w ogólnym zarysie jak to dokładnie działa itd.

Oczywiście ktoś mógłby kontrargumentować, że kryptowaluty nie są już na tak wczesnym etapie, ale ja się z tym osobiscie nie zgadzam (jednym z kolejnych argumentów mógłby być niewielki poziom kapitalizacji całego tego rynku). Istnieje oczywiście możliwość wrzucenia pieniędzy w małe spółki z tradycyjnego rynku z nadzieją (czasami nawet racjonalną nadzieją) na wzrosty typu 500x, ale tak na oko podzbiór takich spółek wśród wszystkich spółek, jest mniejszy niż podzbiór tego typu kryptowalut wśród wszystkich kryptowalut (choć możliwe, że za kilka lat już tak nie będzie).

Co do mojej tezy o ciągłym wzroście giełdy tradycyjnej, nieruchomości, złota czy kryptoaktywów, to nadal ją podtrzymuję. Tak naprawdę napisałem zbyt skrótowo. Pisząc o giełdzie tradycyjnej, miałem na myśli np. etfy na główne indeksy giełdowe (gdzie w pewnym sensie odpada np. problem bankrutujących spółek). Co do pojedynczych spółek – masz oczywiście rację.

Co do nieruchomości to też formalnie masz rację. Ja miałem na myśli właśnie nieruchomości w dużych miastach i to raczej w centralnych rejonach tych miast. W Polsce ciężko mi sobie wyobrazić, aby np. nieruchomości w Warszawie w centrum nie rosły w nieskończoność w sytuacji, gdy było, jest i będzie „psucie pieniądza” (oczywiście to nie wyklucza okresów załamań – ja piszę o długim terminie). Wyjątkiem mogłaby być wojna lub zmiana systemu społeczno-gospodarczego. Sytuacja nieruchomości w małych miastach czy nawet w niektórych dużych (np. Łódź) wyglądać może jednak inaczej i masz rację. Na boku: ciężko mi też sobie wyobrazić, aby większość reitów nie rosła w nieskończoność.

W ogóle każdy inwestujący co miesiąc jakąś sumę w taki np. MSCI World, zakłada z bardzo dużym prawdopodobieństwem „wzrost w nieskończoność w długim terminie”.

Myślę, że kryptoaktywa mają ekonomiczną użyteczność. Jako store of value, jako pieniądz bezpaństwowy, jako aktywo będące wskaźnikiem sytuacji gospodarczej (dość ciekawie jest to rozwinięte np. na blogu Bitmexa), wspomniana przez Ciebie technologia Blockchain lub technologia DAG. Zwolennicy kryptowalut dodaliby do tej listy pewnie kilka innych. Z bardziej spekulacyjnego punktu widzenia można też mówić o np. globalnych żetonach spekulacyjnych, gdzie akumulacja pierwotna wyglądała zupełnia inaczej, niż w przypadku większości innych aktywów. Ponadto nawet zakładając brak użyteczności ekonomicznej – nadal można byłoby tu zarabiać, podejmując racjonalne decyzje. To nie jest tak, że warunkiem tego, aby zarabiać jest np. możliwość przeprowadzenia analizy fundamentalnej. Nawet na tradycyjnych rynkach istnieje kilka innych metod i niektóre z nich są skuteczne.

Jeżeli ktoś np. w 2011 roku zainwesował w BTC 1 dolara, załóżmy, że miał majątek warty 5000 dolarów, to nie miałaby sensu sprzedać tego BTC za 15 czy nawet 100 dolarów. Byłoby to dobre dla kogoś, kto optymalizowałby pod jak najwyższy wzrost z inwestycji (ale po co? dla szpanu?), a nie pod zwiększanie swojego majątku czy wartości netto. Do tego dochodzą inne czynniki – część osób inwestujących w kryptoaktywa chciała i chce zostać rentierami. Tutaj miała i pewnie ma nadal na to większą szansę, niż w przypadku tradycyjnych rynków. Część może też w ogóle spróbować, bo bariera wejścia często jest niższa.

Wychodzenie z rynku po gigantycznych, ale dalekich od późniejszych wzrostach było racjonalne tylko dla osób, dla których była to spora część ogólnego ich majątku. Dla reszty – nie było to racjonalne. A już skrajnie nieracjonalne było pozbywanie się wszystkich kryptowalut, bez zostawienia sobie chociaż kilku czy kilkunastu procent w razie czego.

Tak, sporo jest zgubionych czy porzuconych kryptowalut (przyczynia się to zresztą do jeszcze większego wzrostu ceny), ale ja pisałem o ludziach, którzy np. kupili w 2011, a sprzedali w 2020. Blockchain to po prostu pokazuje. Nie jest też przypadkiem, że sporo early adopterów do dzisiaj trzyma swoje kryptoaktywa, a niektórzy nawet do dzisiaj nic nie sprzedali (a nawet kupują nadal).

floridian

Ze sporym zaciekawieniem czytam tą dyskusję i argumenty obydwu stron podobnie jak niedawno dyskusję dotyczącą nieruchomości z tym zastrzeżeniem, że na nieruchomościach trochę się znam, a na kryptowalutach nie. Z teoretycznego punktu widzenia nie widzę problemu z inwestowaniem niewielkiej części kapitału w kryptowaluty bo widzę pewne plusy tego dzialania. Z drugiej strony ważne jest to, żeby nigdy nie inwestować w aktywa których się nie rozumie. Tej zasady trzymaliśmy się przez całe życie z dobrym skutkiem. Zawsze jednak można się czegoś nowego nauczyć. Taką nowością były kiedyś dla mnie opcje do momentu kiedy naczyłem się na tyle żeby móc zarabiać na 90% pozycji. Podobnie może być z kryptowalutami które podobnie jak opcje odbieram jako kapitał spekulacyjny. Może on nieźle wypalić, a jeśli nie to nasza strata będzie niewielka. Przy czym w moim rozumieniu spekulacja to nie dywersyfikacja, ale nie widzę powodu dlaczego nie miałbym zaryzykować niewielką sumę pieniędzy (ok. 5 tys. USD) kiedy będzie dobry punkt wejścia.

Ostatnio edytowano 3 miesięcy temu przez floridian
Ula

Abstrahując od powodów dla których ktoś chciałby w kryptowaluty inwestować , to zapytam : jak to się robi? Jaka jest plynnosc?

Ula

Dzięki:).
Przy cenie 2000$ wydawało mi się już drogo ( dopiero wtedy o krypto usłyszałam), przy 10000$ ryzykownie na maxa. Dziś wygląda na to, że giełda krypto ma w „głębokiej prowincji” , to co ja uważam. Dylemat z rodzaju , chcę mieć rację czy pieniądze?. Poprzyglądam się dalej. Jakiś 1 % nie byłby szaleństwem, jeśli w ogóle i kiedykolwiek się zdecyduję.

Ula

Rozumiem i mimo wszystko chętnie poznam Twoje zdanie . Kryptowaluty to ciekawe zjawisko do badania ludzkich działań . Obrazów czy sztuki tez nie bardzo da się wycenić no chyba ze cena płótna i ramy a poza tym uznaniowo. To samo z antykami . Jeden powie ze stare pudło inny się zachwyca i placi 🙂 .

Ula

Myślę , że to nie wycena czy wartość gra pierwsze skrzypce a przeszły potencjał wzrostowy i to nakręca wyobraźnię -nadzieję -wiarę. Jedyny problem w tym , że nie wiadomo czy te wzrosty na kryptowaluty będą nadal tak spektakularne, czyli mamy do czynienia i z ryzykiem i z niepewnością i tu zwyczajnie każdy inwestor bierze na „klatę ” ewentualne zyski i straty . W przypadku akcji wachlarz branż daje większą możliwość rozproszenia ryzyka ale też znajdą się branże z których zyski będą spektakularne a inne branże „poplyna” i które będą zwycięzcami okaże się dopiero w przyszłości. Gdyby Bitcoin miał powtórzyc wzrosty z przeszłości to warto byłoby postawić na zwycięskiego „konia” . Gdyby w dodatku kosztował znowu 1$ to ryzyko byłoby śmiesznie niskie. Ale cena bitcoina jest 50 tys razy wyższa i być może wzrośnie o kolejne 50 tys razy mimo że wydaje się to niewyobrażalne na dziś . Ale może też nie wzrosnąć , tylko spać ,albo zachowywać się różnie czyli zmiennie. Moja konkluzja jest taka , że wystawienie na ryzyko ca 1% posiadanego kapitału czy w porywach procent 2 regularnie inwestując , bralabym udział w tymże szaleństwie, będąc gotowa na konsekwencje , jakie by one nie były. Ktoś kiedyś może śmiać się z takiego podejścia i słusznie zrobi jeśli wygra , ale jeśli nie , to straci wszystko a ja 1 – 2 % i tylko tyle mam szansę „ugrać „. To lepsze niż w ogóle nie mieć szansy 🙂 .

asas

Jak się nie da przeciez
Bitcoin ma kosztować 100 000 USD

asas

Mateusz pozwolisz ze skomentuje linkiem 🚀

https://youtu.be/RF8BDRkRct4

Per

Bitcoin pewnie będzie kosztował znacznie więcej niż 100000 usd, ale pytanie ile będzie on warty np. za 10 lat. 1000 usd? 200 usd? A może tylko 10 usd? I jaka będzie zmienność przez najbliższą dekadę?

Oczywiście jest druga możliwość, czyli wzrosty. Po przekroczeniu jednak pewnej ceny, BTC nie będzie rósł już tak szybko, bo przecież „nie wchłonie” 1/2 pieniędzy na świecie. To jednak pewnie będzie problem przy kilku milionach usd za 1 BTC.

Ostatnio edytowano 3 miesięcy temu przez Per
Per

Myślę, że jest mała szansa, aby bitcoin nigdy nie był wart 100 000 usd, skoro był już warty 65 000, a nawet teraz kosztuje 50 000. Musiałby akurat teraz po 10 latach przestać bić swoje ath 🙂 zresztą przyszłość pokaże

Zysk bez ryzyka? Myślę, że trzymanie czegoś tak zmiennego sprawia, ze to ryzyko jest az nadto odczuwalne

Per

Nie rozumiem za bardzo Twojego komentarza. Ja zakładam zdroworozsądkowo, że bitcoin nie zacznie się po prostu nagle zachowywać inaczej niż przez całą jego historię i że 100 000 usd jest bardzo bardzo prawdopodobne. Wiele funduszy też tak uważa.

Per

No pewnie, że jest ryzyko, ale nie wydaje mi sie, aby Bitcoin miał się nagle teraz zatrzymac akurat przed 100000 Usd. Ja tego nie wykluczam na pewno, ale nic na to nie wskazuje. Na tym rynku swoje juz zarobiłem, więc nawet jesli Bitcoin spadłby o 90% i już się nie podniósł to nie bedzie tragedii dla mnie i wyszedlbym na tym lepiej niz inwestorzy np. z GPW z groszowymi zyskami

Plusem nowych aktywów jest to, że mogą dawać znacznie wyższe zyski. Istnieją też fundusze grające na krótko, ale Bitcoin jednak rośnie a nie spada. Gdyby Bitcoin poruszał się losowo to by równie często spadał i rósł, a tak nie jest.

asas

AMC +21% GME +25% 🚀

Per

Porównujesz ferrari z maluchem. Zyski na GPW są mikroskopijne w porównaniu z rynkiem kryptowalut. GPW jest raczej dla fascynatów a poważne pieniądze robia tam głównie insiderzy. Jeśli kogoś przerażają spadki o 20% to powinien dać sobie spokój z inwestowaniem

asas

Wiara przenosi góry, ludzie chcą żeby kosztował 100 000 i będą go pompować.
Dodatkowo kryptowaluty maja ten czynnik edukacyjny – sprawdzają w jaki sposób reagujesz na drop down 10% lub więcej procent co pozwoli tobie na przetestowanie wlasnej reakcji przy spadkach na rynku akcji

Tym czasem pozwolę sobie na

comment image

Ostatnio edytowano 3 miesięcy temu przez Inwestomat
asas

Jak to mówią kto nie ryzykuje ten nie pije 🍾. Osobiście uważam ze części portfela czysto spekulacyjna jak najbardziej w krypto warto trzymać. Mało tego przy ostatnich akcjach AMC, Game Stop, Blackberry sam wchodziłem czysto spekulacyjnie przy wyciskaniu krótkich pozycji 🚀 Wiadomo strona Mateusza to zupełnie inna ideologia, i główna części portfela to inwestowanie pasywne. Natura ludzka jest taka ze lubimy łapać górki i dołki 😂.

asas

Cześć Mateusz,
Skoro trzymasz jakieś krypto to nie jesteś żadnym konserwatysta 😉. U mnie stanowią one jakieś 10% portfela wiec wyzerowanie mi nie grozi.
Pozdrawiam

Ula

Taka „nowinka” :):)

31 sierpnia 2021 roku zmieniliśmy składy benchmarków subfunduszy inPZU, które inwestują w akcje:

inPZU Akcje Polskie
inPZU Akcje CEEplus
inPZU Akcje Rynków Rozwiniętych
inPZU Goldman Sachs ActiveBeta® Akcje Amerykańskich Dużych Spółek
inPZU Goldman Sachs ActiveBeta® Akcje Rynków Wschodzących.

Po wprowadzeniu zmian benchmarki będą składały się w 100 proc. z indeksu akcji. Dotychczas benchmarki składały się w 90 proc. z indeksu akcji i w 10 proc. z części płynnościowej (WIBID). Zmieniliśmy również rodzaje indeksów. Od 31 sierpnia benchmarkami są tzw. indeksy dochodowe, czyli uwzględniające również dywidendy. Wcześniej były to tzw. indeksy cenowe. Dzięki wprowadzanym zmianom klienci platformy inPZU będą mogli cieszyć się jeszcze lepszym odwzorowaniem indeksów.

Greg

Przepraszam za głupie pytanie. Ale dlaczego to jest dobra wiadomość? Przecież to nie oznacza zmiany polityki inwestycyjnej. Jedynie będą bardziej odstawać od benchmarku. A klienci będą mieli dokładnie tyle samo na rachunkach.

Greg

Nie przypuszczam, żeby zmiana benchmarku w jakikolwiek sposób wpłynęła na sposób alokacji aktywów. Moja spiskowa teoria jest taka, że chodzi o komunikację marketingową. Zależy im na przekazie typu „inwestycja w nasz fundusz to tak, jakbyś inwestował we wszystkie akcje na rynku”. Ale spotkali się z zarzutem, że to wprowadzanie konsumenta w błąd, bo przecież sami deklarują, że starają się odwzorować coś innego. No więc zmienili deklarację. A że potem nie wyjdzie… Jeszcze nikogo nie posadzili za to, że niedokładnie odwzorował benchmark. A gotówkę to oni muszą mieć z uwagi na bieżącą obsługę wpłat/wypłat.

Ula

Rzuciłam okiem na wyniki subfunduszy akcyjnych inPZU i dwa ostatnie mają bardzo kiepskie wyniki w stosunku do Benchmarku , ale ich historia jest ledwie ponad roczna. O ile mnie pamięć nie myli słynny „zakład Buffeta” dotyczył 10 lat. Tak czy siak , jeśli Pzu da „ciała” to straci inwestorów, renomę, przegrywając z konkurencją, może nie na tym im zależy :):) .
Dla mnie na ten moment liczy się to , czy ja osiągnę jakieś pozytywne , powtarzalne wyniki w długim terminie, czy mój system się sprawdzi, czy rynki , które obstawię dadzą zarobić. Krótko mówiąc zbieram realne doświadczenie na drobnych kwotach bez szaleństw.Na takie ćwiczenia inPZU wystarcza. Etfy kosztowo są oczywiście lepsze . Każdy , kto ,kilka , kilkanaście , czy kilkadziesiąt lat rozkminia rynki finansowe z powodzeniem nie będzie bawił się w inPZU .

Ula

Hej Mateusz, mam na myśli dwa bazujące na Goldman Sachs: rynki wschodzące to 2.5 pp gorzej od benchmarku i Goldman Sachs Amerykańskich dużych spółek aż 6,4 % gorzej od benchmarku. Dane na 30.07. Od początku działalności funduszu. Za ostatnie pół roku już takich różnic odwzorowania nie ma.

Ula

Nawet jeśli benchmark będzie wynosił 100%?

Ula

Ten stan podają na 30.06.2021. Jeśli jak podają od września br będą naśladować 100% benchmark GSLC to powinni mieć 100%tego etfa. To samo dotyczy GSEE gdzie maja 5 etefow na ten rynek plus gotowka . Sprawdzę do końca roku czy tak zrobia. Z kosztami masz oczywiście racje. Ogólnie to czuje się odnośnie oferowanych produktów bez względu czy to makler czy inpzu , jak w supermarkecie o powierzchni kilku hektarów . Masakra. Brakuje mi doświadczenia i czasu na to wszystko. Cóż krok po kroku i będzie lepiej mam nadzieję 🙂 .

Ula

Rozumiem :). Mam takie skrzywienie, że zanim coś kupię w większym zakresie , to chodzę koło tego , i chodzę, i chodzę…..i dopiero jak już uznam , że warto, to działam szybko. Dziękuję Mateusz za uświadomienie mnie i innych :):).
Pozdrawiam Ula