You are currently viewing W co inwestuję w drugim półroczu 2021 roku? Mój portfel inwestycyjny

W co inwestuję w drugim półroczu 2021 roku? Mój portfel inwestycyjny

Zmiana konwencji we wpisach portfelowych.

Jest to wpis, na który spora część czytelników czekała, a więc bardzo zależało mi, by został wydany planowo, czyli jeszcze przed rozpoczęciem drugiego półrocza 2021 roku. W poprzednim wpisie portfelowym, zatytułowanym „W co inwestować w 2021 roku? Mój portfel na I półrocze 2021 zaanonsowałem pierwszą zmianę w konwencji moich wpisów portfelowych, a mianowicie to, że od teraz będę je wydawał co sześć miesięcy, a nie – jak wcześniej – co trzy. Ta zmiana wynikała głównie z tego, że nie chciałem, by co 12-13 wpis na Inwestomacie dotyczył mojego portfela i póki co oceniam ją jako zmianę na lepsze. Nie mówiąc już o tym, że jestem inwestorem z nastawieniem bardzo długoterminowym, a więc publikowanie przemyśleń o swoim portfelu inwestycyjnym w każdym kwartale wydawało mi się sztuczne i kłopotliwe. Zanim opiszę Ci w co inwestuję w drugim półroczu 2021 roku, pozwól, że przedstawię Ci drugą zmianę konwencji w moich wpisach portfelowych, której dokonałem już podczas pisania tego wpisu.

Chodzi mi o to, że moje wcześniejsze wpisy portfelowe (wszystkie znajdziesz w tej części spisu treści bloga) były dosyć chaotyczne, ciężkie do odnalezienia i ogólnie jakby pomijane przez czytelników. Poprzez „pomijane” nie mam na myśli „mało popularne”, gdyż odwiedzało je, czytało i komentowało naprawdę sporo osób (średnio o 20% więcej niż inne wpisy, które dotychczas opublikowałem). Jaki mam zatem problem z ich konwencją? Otóż ewoluowały one formą do „przydługich potworków”, w których sekwencja logiczna (o ile można ją w ogóle nazwać „logiczną”) wyglądała mniej więcej następująco:

  • O sytuacji na rynku amerykańskim.
  • O gospodarce globalnej (głównie PKB i jego dynamika).
  • O odczycie indeksu strachu i chciwości.
  • O napływach środków do funduszy inwestycyjnych.
  • O kwartalnych wynikach globalnych indeksów giełdowych.
  • O kwartalnej zmianie rentowności obligacji.
  • O kwartalnych zmianach cen surowców/kruszców/kryptowalut.
  • O składzie mojego portfela.
  • O wynikach mojego portfela.
  • Komentarz o moim portfelu i przemyślenia na kolejny kwartał.

Krótko mówiąc: panował tam chaos i nieład. Wpisy te były według mnie o wszystkim i o niczym i mimo, że niektórych mogły one zaciekawić, to ich sednem była tak naprawdę ocena sytuacji na rynkach, a nie opis mojego portfela inwestycyjnego i przedstawienie rozumowania za nim stojącego. Z tego powodu chciałbym od teraz prezentować wpisy portfelowe w nieco odmienny i moim zdaniem bardziej zorganizowany sposób, który będzie wyglądał następująco:

  1. Ewolucja mojego stylu inwestowania, czyli luźne przemyślenia o tym jak ostatnio inwestuję.
  2. Kontekst, czyli trochę o opiniach innych ekspertów i publicystów finansowych.
  3. Ewolucja mojego portfela inwestycyjnego, czyli jego skład i historia ~2-letnia.
  4. Wyniki mojego portfela za ostatnie półrocze wraz z wynikiem odsetkowo/dywidendowym.
  5. (Na koniec) Konsolidacja z (krótszą) oceną sytuacji na rynkach akcji/obligacji/surowców.

Będę zatem zaczynał wpisy portfelowe od opisu składu swojego portfela, pisząc jak i dlaczego zmieniam jego proporcje (lub same się zmieniły, a ja nie wykonałem planowego rebalancingu, bo tak również się u mnie zdarzało), zestawiał to z opiniami publicystów, ekspertów i blogerów, a dopiero na końcu pokazywał jak zmieniały się ceny wybranych aktywów w ciągu ostatniego półrocza, by nieco się „wytłumaczyć” i skonsolidować to wszystko w spójną całość.

Sprawi to, że od teraz wpisy portfelowe będą łatwiejsze do przeczytania, zrozumienia i zapamiętania, a także unikniemy komentarzy w rodzaju „skoro tyle piszesz o ETF-ach to myślałem, że jesteś inwestorem pasywnym”, których pojawiało się ostatnio dość sporo. Nie żebym miał z tym problem, ale bardzo zależy mi na tym, by mój czytelnik rozumiał czyj blog czyta i jakie podejście do inwestowania własnych środków ma ta osoba oraz – co najważniejsze – jak wspomniane podejście ewoluuje, bo pamiętaj, że w chwili pisania tych słów, ich autor (mimo wszystko) inwestuje od dosyć niedawna, bo dopiero od 10 lat, czego jest jak najbardziej świadomy. Sprawia to, że dopuszczam kompletną lub częściową zmianę swojego podejścia do inwestowania w nadchodzących miesiącach i latach, od czego zresztą zaczniemy ten wpis.

Podcast

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak w ostatnich dwóch kwartałach ewoluowało moje podejście do inwestowania.
  • Co o sytuacji na rynkach sądzą eksperci finansowi.
  • Jakie aktywa mam obecnie w swoim portfelu inwestycyjnym i jaki wynik osiągnął on w ostatnich dwóch kwartałach.
  • Jak drogie są obecne rynki akcji i jaką stopę zwrotu przyniosła inwestycja w nie w ostatnim półroczu.
  • Jakie trendy zaobserwować można w ekonomii i czy spodziewać się możemy jeszcze wyższej inflacji.

Ewolucja mojego stylu inwestowania

Zaczniemy od kontekstu w postaci dość luźnych przemyśleń o moim obecnym stylu inwestowania. Przyznam, że uważam siebie stale za inwestora dosyć świeżego, jako, że pierwsze pieniądze zainwestowałem w 2011 roku, a poważniejszymi środkami wszedłem na giełdę dopiero na początku roku 2015, a więc „raptem” 6 lat temu. Bardzo daleko mi do wiedzy, dyscypliny i samozaparcia, które prezentują Aswath Damodaran, Warren Buffett, czy Ray Dialo i pomimo pewnej wiedzy związanej z inwestowaniem uważam, że stale jestem w fazie uczenia się i daleko mi do jakiegokolwiek „guru”, którym być może nie stanę się nigdy (i jest to dla mnie jak najbardziej OK).

Dodam też, że na moim blogu, fanpage-u na Facebooku oraz na naszej grupie dyskusyjnej często podkreślam, że nie jestem przywódcą kultu, który szuka „followersów”, a jedynie jednym z wielu średnio doświadczonych inwestorów, którzy chcą otaczać się innymi świadomymi i myślącymi niezależnie osobami o podobnych zainteresowaniach. Jeśli uważasz mój blog za źródło rzetelnych informacji, a powyższe słowa za zbędną (a być może nawet fałszywą) skromność, to wiedz, że dokładam wszelkich starań, by mój blog był źródłem prosto i rzetelnie przedstawionych danych, a nie opinii z pogranicza szarlatanerii, baśni i science fiction. 

Mimo to wciąż się uczę i czytając moje wpisy na przestrzeni miesięcy i lat z pewnością zauważysz elementy inwestowania, których nie stosowałem lub nie prezentowałem wcześniej. W kolejnym rozdziale spróbuję skonsolidować swoje przemyślenia z ostatnich kilku miesięcy, czyli z okresu między styczniem, a czerwcem 2021 roku, a „trochę ich było”, zwłaszcza, że rok 2021 rozpoczął się dla mojego portfela – pomimo przejścia w swoisty tryb „risk off„, o wiele lepiej niż planowałem.

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam jeszcze więcej przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu!

Różne metody inwestowania

Poniższy rozdział nie zawiera opisu żadnej formalnej i uznanej w branży metody klasyfikacji stylów inwestowania, a zawiera subiektywne „spektrum sposobów inwestowania”, jakie według mnie prezentuje większość znanych mi inwestorów giełdowych. Aby zwiększyć czytelność rysunku i przedstawić Ci gdzie sam się obecnie (i historycznie) znajduję, naniosłem na niego również pola opisane jako „Ja w (…) roku”, które pomogą Ci zrozumieć jak obecnie inwestuję. Jest dla mnie niezwykle istotnym, by czytelnik mojego bloga rozumiał, że pomimo napisania bardzo popularnej serii o ETF-ach, jej autor nie jest inwestorem w 100% pasywnym, a ETF-y wykorzystuje raczej do powiększenia swojego inwestycyjnego zasięgu, a nie jako dominującego składnika (budulca?) swojego portfela. Pełne spektrum inwestowania zamieściłem na diagramie poniżej i polecam się tu na chwilę zatrzymać również po to, by dokonać własnego „inwestycyjnego rachunku sumienia” i zastanowić się gdzie sam się obecnie znajdujesz i dlaczego.

W co inwestuje w drugim polroczu 2021 roku - os stylu inwestowania 2

Zacznijmy od objaśnienia osi powyższego diagramu:

  • Oś x, czyli oś pozioma klasyfikuje aktywność inwestora. Jest ona dość subiektywna, a więc trudniejsza do wyjaśnienia. Według mnie inwestowanie aktywne cechuje się:
    • Większą częstotliwością zawierania transakcji.
    • Mniejszą automatyzacją podejmowania decyzji.
    • Większym subiektywizmem w doborze spółek lub ETF-ów.
    • Wybieraniem raczej pojedynczych spółek, a nie ich agregatów w postaci indeksów.
  • Oś y klasyfikuje „zasięg” inwestora. Będzie mi ją wyjaśnić znacznie prościej, mianowicie:
    • Osoba znajdująca się w dolnej części wykresu inwestuje raczej w Polsce, a więc cierpi na mniejszy lub większy home bias, co w konkretnym przypadku (specjalizacji inwestycyjnej) może być całkiem dobrze uzasadnione.
    • Osoba znajdująca się w górnej części wykresu „nie wybiera”, inwestując raczej globalnie. Zauważ, że inwestowanie globalne nie oznacza automatycznie wybierania wszystkich rynków świata, a po prostu nie ograniczanie się do inwestowania wyłącznie w Polsce.

Poza osiami czuję się zobowiązany do wyjaśnienia także pięciu kategorii/typów inwestorów, które naniosłem na diagram. Należą do nich:

  • (Pasywni i globalni) Bogleheadsi, którzy inwestują całkowicie pasywnie, starając się osiągnąć rynkową stopę zwrotu, zamiast próbować pobić rynki finansowe.
  • (Umiarkowani i globalni) Globalni inwestorzy dywidendowi którzy za pomocą (najczęściej) dywidendowej metody wyceny spółek „sklejają” portfel z 10-50 spółek dywidendowych, które następnie cierpliwie trzymają na rachunku, ciesząc się pasywnym źródłem dochodu.
  • (Aktywni i globalni) Traderzy to wirtuozi rynków finansowych, których celem jest (znaczne) pobicie rynku poprzez aktywny handel papierami w oparciu o (zazwyczaj) krótkoterminową taktykę oraz „zagrania”.
  • (Umiarkowani i „polscy”) Rodzimi inwestorzy dywidendowi to raczej pasywni inwestorzy z GPW, którzy spokojnie selekcjonują i co miesiąc dokupują akcje spółek dywidendowych.
  • (Aktywni i „polscy”) Spekulanci z GPW to polska wersja globalnego tradera, która równie często kieruje się pewną taktyką, jak emocjami i kierunkiem, w którym podąża tłum. Zastrzegam, że podążanie za tłumem – jeśli wykonane poprawnie – również może być niezłą taktyką, więc nie odbierałbym mojej wypowiedzi jako przytyku, czy krytyki w stronę podobnych taktyk.

Wszystkie te grupy określiłem bazując na moich własnych doświadczeniach, ale też bazując na obserwacji i rozmowach z inwestorami, których osobiście znam (powiedzmy: z moimi inwestycyjnymi „sparring partnerami„). Jeśli przemawia do Ciebie powyższa klasyfikacja to z pewnością spodoba Ci się kolejny rozdział, w którym umieszczę na diagramie również polską blogosferę inwestycyjną oraz spróbuję przewidzieć w jakim kierunku ewoluuje w przyszłości moje własne inwestowanie.

Gdzie jestem ze swoim stylem inwestowania i jak zmieniam podejście

Większość osób z czasem zmienia się, ewoluując w różnych sferach życia i taki proces nie jest według mnie niczym osobliwym. Z uwagi na to, że inwestowanie globalne „uprawia” w Polsce (przynajmniej na razie) dość niewielu inwestorów, ogromną większość polskiej blogosfery inwestycyjnej umieściłem w prawej dolnej części mojego diagramu, czyli wśród inwestorów aktywnych na rynku polskim. Należą oni według mnie do „starej gwardii” inwestowania w Polsce, zwykle skupiając się na analizie technicznej lub analizie fundamentalnej pojedynczych spółek z GPW lub NewConnect. Żartobliwie „na prawo od nich”, czyli w inwestowaniu aktywnym w Polsce, umieściłem zdecydowaną większość uczestników polskich grup fejsbukowych o inwestowaniu, którzy na co dzień zajmują się – umiejętną lub mniej – spekulacją na polskiej giełdzie.

Każdy, kto śledzi polską blogosferę finansową z pewnością zauważył, że z czasem przybywa blogów o pasywnym i globalnym inwestowaniu, którego filozofia bliższa jest Bogleheadsom. Mimo, że sam tak nie inwestuję, to uważam, że inwestowanie pasywne jest najlepszym (a już na pewno najprostszym) sposobem inwestowania dla początkujących i średnio-zaawansowanych oraz dla osób nie posiadających zbyt wiele czasu na samodzielną selekcję spółek. Choć nie podzielam wiary w hipotezę efektywnego rynku i nie zgadzam się z rzekomym brakiem możliwości jego pokonania, to Bogleheadsów bardzo szanuję za ich strategię i dyscyplinę w trzymaniu się jej. Dodatkowo – jak już wspomniałem – naprawdę uważam, że większość inwestorów najlepiej wyjdzie właśnie na takim inwestowaniu, stąd tyle artykułów o ETF-ach i pasywnym i tanim inwestowaniu na moim blogu.

Pozostała, bardzo nieliczna część polskiej blogosfery inwestycyjnej trudni się budowaniem bardziej aktywnego portfela z własnoręcznie wybranych aktywów, zwykle z akcji amerykańskich, europejskich lub azjatyckich przedsiębiorstw. To bardzo interesująca nisza, która wraz z popularyzacją zagranicznych brokerów w naszym kraju (lub wprowadzeniem możliwości składania formularza W8-BEN za pośrednictwem polskich maklerów, oby jeszcze w tym roku) z pewnością będzie zyskiwać na popularności. Gdzie w tym wszystkim umieściłbym obecnie siebie? Gdzieś pośrodku z zastrzeżeniem, że jestem obecnie bardzo nieznacznie po „globalnej” oraz „aktywnej” stronie poniższego wykresu:

W co inwestuje w drugim polroczu 2021 roku style blogerow i czytelnikow

Nadszedł trudny moment, w którym spróbuję wyjaśnić Ci co oznacza lokalizacja mojej metody inwestycyjnej na każdej z osi wykresu:

  • Będąc gdzieś w 55% inwestorem aktywnym, raczej własnoręcznie selekcjonuję akcje i obligacje spółek do swojego portfela, a ETF-ami wspomagam się tylko jeśli nie starczy mi zasięgu, a więc aktywów z danego kraju nie ma w interfejsie konta maklerskiego, którego używam. Z drugiej strony, transakcji (zwłaszcza sprzedaży!) dokonuję naprawdę rzadko, a mój sposób inwestowania jest quasi-algorytmiczny i bardziej od czegokolwiek innego zależy od obecnej wyceny światowych rynków finansowych.
  • Będąc w 55% (de facto 48%, ale planuję to niedługo zwiększyć do 55-60%) inwestorem globalnym, ostatnimi czasy dokładam do portfela więcej akcji i ETF-ów międzynarodowych, niż poszczególnych akcji i obligacji z GPW oraz Catalyst. Wynika to z faktu, że polska giełda stanowi niecały 1% światowej kapitalizacji spółek (patrz: „Inwestycyjny wstęp (6/6) – Światowe rynki finansowe„) oraz z tego, że według mnie trzymanie 100% środków w polskim złotym (lub dowolnej innej walucie) byłoby na dłuższą metę po prostu niebezpieczne. To chyba największa zmiana wobec kilku lat wcześniej, gdy inwestowałem 60-80% swoich środków w aktywa notowane na polskiej giełdzie.

Co dalej? Jak z czasem zmienia i będzie zmieniać się moje podejście do inwestowania? Tak naprawdę widzę dwie główne możliwości rozwoju mojego stylu inwestowania:

  • Wariant 1: Zbliżę się nieco do średniego czytelnika mojego bloga, czyli do inwestora w dużej mierze pasywnego, który okazjonalnie dobiera do portfela pojedyncze spółki polskie i zagraniczne lub polskie detaliczne obligacje skarbowe.
  • Wariant 2: Wrócę do aktywnej periodycznej analizy fundamentalnej, skupiając się raczej na poszczególnych, mocnych fundamentalnie spółkach z całego świata, starając się balansować udział złotego z udziałem innych walut w moim portfelu.

Dlaczego nie widzę innych wariantów? Na spekulanta się nie nadaję i za bardzo boję się szybkiej utraty zbyt dużej części moich środków. Nie wspominając już, że „gapienie się” całymi dniami na wykresy cen akcji zwyczajnie nie jest dla mnie. Przyznaję też, że od kilku miesięcy „cierpię” na efekt skali i nie chciałbym zbyt szybko pozbyć się swoich ciężko zarobionych pieniędzy. Z drugiej strony rynkami finansowymi interesuję się za bardzo, by przejść na portfel w 100% pasywny. Mimo świadomości, że w długim terminie być może wyszłoby mi to na dobre to chyba „zanudziłbym się na śmierć” trzymając portfel złożony w 100% z jednego ETF-a na globalny indeks akcji. Nie oznacza to oczywiście, że jest to moim zdaniem podejście niewłaściwe, bo dla osoby młodej i średnio zainteresowanej inwestowaniem jest to prawdopodobnie najlepszy sposób na długoterminowe pomnożenie swojego majątku. Myślę, że wystarczy już o mnie i nadeszła pora, by podzielić się również opiniami innych o aktualnej sytuacji na rynkach oraz odczytem indeksu nastrojów inwestorskich w ostatnich tygodniach.

Opinie innych o sytuacji na rynkach

Pod koniec 2019 roku wydawało mi się, że giełda w USA zrobiła się zbyt droga, by warto było inwestować w szeroki rynek amerykański. Niewiele później, bo w lutym i marcu 2020 roku większość światowych giełd straciła ponad 30% swojej wartości, doprowadzając do największego napływu nowych inwestorów na rynki akcji, w tym rynek polski. Przypadek sprawił, że posiadałem wtedy około 40% akcji w portfelu, z których większość należała do wcześniej niedocenianych spółek dywidendowych z sWIG80 oraz NewConnect, a więc spółek, które w „po-COVID-owej hossie” zyskały na wartości najbardziej. Znacznie mniej przypadkowo „nakupiłem” wtedy 15% i 20% odpowiednio ETF-ów na obligacje skarbowe i ETC na metale szlachetne, w których chciałem tymczasowo przechować środki, bo spodziewałem się rynkowej „nawałnicy”, która nadeszła znacznie wcześniej i dynamiczniej niż ktokolwiek by się spodziewał.

Dzięki powyższym, nieco przypadkowym decyzjom podjętym nie z uwagi na możliwość nadejścia COVID-19 do Europy, zaś z uwagi na „drożyznę” na rynkach akcji, udało mi się w ubiegłym roku uzyskać najlepszy od lat wynik z inwestycji. Mimo solidnego, bo wynoszącego około +20% wyniku inwestycyjnego warto jest dostrzegać, że w dużej mierze jest on zrządzeniem przypadku, a wokół znajduje się wielu bardziej doświadczonych inwestorów, których opinie na temat sytuacji na rynkach warto znać. W tym rozdziale zamierzam kilka podobnych opinii przytoczyć, by pokazać kim się inspiruję w swoim pasywno-aktywnym inwestowaniu i dlaczego.

Co sądzą o rynkach inwestycyjni guru?

Celem tego akapitu będzie zreferowanie Ci tego, co o rynkach sądzą jedne z najgłośniejszych i najbardziej znanych postaci w branży inwestycyjnej. Zacznijmy od Raya Dalio, autora uznanych książek „Zasady” oraz Big Debt Crises”, który stale sądzi, że największy potencjał mają Chiny, dodając, że chińska waluta – juan – może się niedługo stać główną walutą rezerwową świata. Kolejny z wielkich inwestorów (jeśli nie największy) – nazywany „Wyrocznią z Omaha” Warren Buffett na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy swojego holdingu, które odbyło się 1 maja 2021 roku ostrzegał przed inflacją oraz nieco zbyt dynamicznym odbiciem rynków po spadkach w reakcji na pandemię COVID-19. Buffett ma tendencję do ostrzegania przed inwestowaniem w warunkach wysokich wskaźników cenowych (C/Z, C/WK), czego nauczył też mnie, wpływając na moje ostrożne inwestowanie, o którym piszę w ramach artykułów, które tu publikuję.

Zostawmy na chwilę Warrena, bo to nie jedyna postać o jaskrawej opinii w temacie bieżącej sytuacji na rynkach. Wieloletni partner biznesowy Buffeta oraz jeden z moich największych „idoli inwestycyjnych”, Charlie Munger nazwał ostatnio Bitcoina „obrzydliwym” oraz „niezgodnym z interesem cywilizacji”. Charlie znany jest z dosyć kontrowersyjnych wypowiedzi, ale jego szeroka wiedza i błyskotliwość niejednokrotnie uratowały Warrena i całe Berkshire Hathaway (spółkę-holding, której Warren jest głównym akcjonariuszem) przed dokonaniem nieoptymalnej decyzji inwestycyjnej. Choć sam nie twierdzę, że Bitcoin i inne kryptowaluty kompletnie się do inwestowania nie nadają, ale sądzę, że bardzo trudno jest wycenić podobne aktywa, dlatego nie inwestuję w nie żadnych większych środków.

Kolejnym inwestorem, którego opinię chciałbym przedstawić jest znany z kontrariańskich (przeciwnych tłumowi) poglądów bohater filmu „The Big Short”Michael Burry. Znany kontrarianin także ostrzega przed scenariuszem wysokiej inflacji, który za kilka lat będzie trzeba ratować znaczną podwyżką stóp procentowych oraz „zakłada się” przeciwko jednemu z największych sukcesów giełdowych ostatnich lat – firmie Tesla – shortując jej akcje. Jak dotąd „granie na krótko” akcjami tej firmy kończyło się dla wielu inwestorów (również polskich) raczej marnie, ale znany ze swoich wcześniejszych sukcesów „Mike” nie przejmuje się tym zanadto, „tweetując” ostrzeżenie nie tylko dla inwestorów, ale także dla właściciela spółki – Elona Muska we własnej osobie. Zresztą sam zobacz:

Burry shorts tesla

Powyższa wiadomość może nie spodobać się inwestorom „wzrostowym”, dla których „sky is the limit„, ale w moim mniemaniu „earnings are the limit„, a zatem jeśli spółka (jak teraz Tesla) wyceniana jest na 600-krotność swojego rocznego zysku to raczej nie skończy się to dla niej najlepiej. Oczywiście jestem świadom potencjału tej spółki oraz tego jak dynamicznie zwiększyła ona ostatnimi czasy swoje przychody i zysk netto, niemniej do rozsądnej w moim mniemaniu wyceny doszłaby tylko gdyby jej cena (obecnie 600 dolarów za akcję) stała w miejscu, a jej zysk zwiększył się… 15-krotnie, a więc do 10,5 mld USD rocznie. Tak, jej kapitalizacja to obecnie 583 mld USD. Mniejsza o to, bo Teslę może czekać świetlana przyszłość, która wg mnie (i Mike-a) wcale nie tłumaczy jej wysokiej obecnie ceny.

Eksperci ekspertami, ale za „lwią” część popytu na akcje spółek giełdowych odpowiadają inwestorzy indywidualni, których nastroje najprościej zbadać poprzez obserwacje i „pomiar” rynku. Jedną z moich ulubionych jest prowadzony przez CNN Indeks Strachu i Chciwości (ang. Fear and Greed index), z odczytu którego wynika jakie nastroje przedstawiają ostatnio drobni inwestorzy giełdowi. Co prawda inwestorzy raczej reagują na dynamikę cen (a nie odwrotnie), a więc indeks przedstawia raczej reakcję na ruch cen, a nie jej przyczynę, ale mimo to pozostaje ciekawą do omówienia zmienną oddającą stan nastrojów amerykańskich inwestorów.

Indeks strachu i chciwości w czerwcu 2021 roku

Indeks emocji inwestorów sprawdzam jedynie tak często, jak piszę wpisy portfelowe na blogu (czyli aktualnie co pół roku), ale niezmiennie bawi mnie to, że jego odczyt jest raczej reakcją na dynamikę cen akcji na giełdzie, a nie przyczyną jej zmian. CNN przygotowuje go co tydzień, badając 7 zmiennych, z których może wynikać w jakich nastrojach są obecnie inwestorzy. Do badanych wskaźników należą m.in. „pęd” (ang. momentum) indeksu S&P500, a więc stosunek obecnej ceny indeksu wobec jego 125-dniowej średniej kroczącej, lub „siła indeksu akcji”, a więc stosunek liczby spółek, które osiągnęły swoje lokalne szczyty (52-weeks high) do liczby spółek, które osiągnęły swoje lokalne dołki (52-weeks low). O pozostałych 5 wskaźnikach, które wpływają na indeks przeczytasz tutaj, a póki co pozwól, że zaprezentuję Ci jak emocje inwestorów amerykańskich zmieniały się w ostatnich kilkudziesięciu miesiącach:

W co inwestuje w drugim polroczu 2021 roku - fear and greed index history

Jak interpretuję powyższy wykres? Bardziej niż wartość odczytu interesuje mnie jego dynamika zmian, a ta w latach 2019 i 2020 była naprawdę ogromna. Trudno jest nie zaobserwować tak wielu „zwrotów akcji”, jak we wspomnianym okresie, z czego do największych z nich należały:

  • Zmiana odczytu indeksu z 5 (Extreme Fear) na 70 (Greed) w ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2019 roku.
  • Zmiana odczytu indeksu z 75 do 33 w maju 2019 roku, a następnie z 60 do 18 w sierpniu tego samego roku.
  • Dwa znaczące skoki we wrześniu (z 20 do 65) oraz w październiku i listopadzie (z 35 do 90) 2019 roku.
  • I to, co chyba wszyscy odczuli najbardziej, czyli obsunięcie się indeksu z wartości 98 (Extreme Greed) do 2 (Extreme Fear) w lutym i marcu 2020 roku. Reszta jest już historią. W 2020 roku „zaliczyliśmy” jeszcze jedno kompletne odwrócenie odczytu, które nastąpiło w listopadzie (z 28 do 90). Od tego momentu indeks „waha się” w przedziale 40-70, a więc inwestorzy są raczej niezdecydowani co do obecnego stanu gospodarki i wycen akcji.

O wyżej wspomnianym niezdecydowaniu najlepiej poświadczy najnowszy odczyt tego indeksu, który w chwili, gdy piszę ten wpis jest najbliższy neutralnemu (50) od dłuższego czasu:

W co inwestuje w drugim polroczu 2021 roku - fear and greed index cnn

No dobra, ale co w zasadzie mielibyśmy zrobić z tym odczytem, skoro „rzeczy dzieją się najpierw”, a odczyt jest jedynie ich efektem? Osobiście lubię przeglądać historyczne wartości tego wskaźnika, bo im większe niezdecydowanie inwestorów, tym mniejsza szansa na ruch w jakąkolwiek stronę, co sprzyja spokojnemu i bezstresowemu inwestowaniu, jakie „uprawiam”. Neutralny odczyt mnie zatem cieszy, ale w zestawieniu ze stale wysokimi wycenami indeksów (do tego jeszcze wrócimy pod koniec wpisu) oraz opiniami bardziej fundamentalnie patrzących na rzeczywistość ekspertów tylko utwierdza mnie to w przekonaniu, że światowi inwestorzy mogli się trochę pogubić.

Co rozumiem przez to „pogubienie”? Z jednej strony każdy widzi/podświadomie czuje, że panuje „drożyzna” i żyjemy w czasach, kiedy normą jest płacenie za akcje spółki 25-, 30-, 35- i 40-krotności jej rocznych zarobków i jest to zupełnie OK. Z drugiej strony inwestorzy nie bardzo wiedzą gdzie indziej „uciec” kapitałem z mało rentownych obligacji i obecnie dość ryzykownych (patrz wpis: Dlaczego ceny funduszy ETF na obligacje zmieniają się dynamicznie?) ETF-ów na obligacje skarbowe. Jakie są alternatywy? Kruszce? Surowce? Kryptowaluty? Może i tak, ale żadne z powyższych „nie płacą dywidend”, a więc dla konserwatywnego inwestora mogą stanowić co najwyżej uzupełnienie, ale nigdy bazę portfela. Do alternatywnych klas aktywów jeszcze wrócimy, a teraz przejdźmy do opisu mojego portfela inwestycyjnego w drugim półroczu 2021 roku.

W co inwestuję w drugim półroczu 2021 roku? Mój portfel inwestycyjny

W ostatnim wpisie portfelowym zatytułowanym „W co inwestować w 2021 roku? Mój portfel na I półrocze 2021” pisałem o tym, że moim głównym priorytetem na pierwszą połowę 2021 roku jest wymiana gotówki na coś bardziej rentownego, a więc ten rozdział chciałbym zacząć od tego, że plan w dużej mierze wykonałem, przenosząc sporo środków płynnych na obligacje korporacyjne. Jestem świadom, że przy obecnych stopach procentowych, wynoszących w Polsce 0,1%, zależne od nich obligacje korporacyjne z Catalyst nie dadzą rady nawet pokonać inflacji, ale zgodnie z danymi z wpisu „Jak bezpiecznie ulokować pieniądze na 2 lub 3 lata?” są one obecnie najlepszym sposobem na krótkoterminowe (1-2 lata) przechowywanie kapitału. W nieco dłuższym, 3- lub 4-letnim terminie o wiele lepsze od nich byłyby obligacje detaliczne COI, lub EDO, ale nie zakładam trzymania 40% środków w płynnych i względnie bezpiecznych aktywach aż tak długo.

Zanim przejdziemy do opisu zmian proporcji aktywów w moim portfelu i jego wyników za 1 półrocze 2021 roku chciałbym zauważyć jak ogromny wpływ na (bądź co bądź) pozytywny wynik mojego portfela mają odpowiednio wyselekcjonowane spółki giełdowe. Zwolennik analizy wstecznej (zawsze skutecznej) powiedziałby, że „uciekając” częścią akcji z rynków akcji pod koniec 2019 roku popełniłem błąd, ale sam, oceniając moje wyniki za 2020 rok (+20%) i pierwsze półrocze 2021 roku (+14,4%) niekoniecznie bym się z tym zgodził. Dlaczego? Otóż przy niewielkim nakładzie czasu (na selekcję spółek, czego zresztą dokonałem przed 2019 rokiem, trzymając je przez lata na swoim rachunku maklerskim) udało mi się (póki co) pobić wzrost indeksu SP500 z tego okresu, dodatkowo znacznie redukując zmienność mojego portfela, bo aż 60% środków mam obecnie w aktywach o relatywnie (bo jest tu także złoto, srebro i surowce) niskiej zmienności. Czy uważam to zatem za jakiś wyczyn?

Niekoniecznie, bo sytuacja stale nie jest dla mnie zbyt komfortowa. Po pierwsze: jesteśmy teraz w dziwnej sytuacji, w której akcje są zwyczajnie drogie (C/Z indeksu S&P500 wynosi obecnie około 37, co stanowi poziom wyższy o 89% od wieloletniej średniej, która wynosi 19,6), a więc pomimo świetnego wyniku z części akcyjnej mojego portfela, wcale nie czuję jakbym chciał mieć w nim wyższy udział akcji. Jestem świadom, że „market timing nie działa” i że kolejne 2-3, a nawet 5 lat na giełdach może tworzyć się coś na kształt „bańki internetowej” z 2000 roku, a moja niewielka, bo 40% część akcyjna portfela może wzrosnąć o kolejne 20, 50, a nawet 100%. Problem w tym, że jakoś nie mam ochoty ryzykować większością mojego ciężko zarobionego kapitału obecności na parkiecie, gdy „dojdzie co do czego”. Zresztą sam zobacz wykres tradycyjnego P/E (C/Z) i oceń czy wycena amerykańskiej giełdy jest racjonalna:

W co inwestuje w drugim polroczu 2021 roku historyczne CZ SP500

Co wobec tego zrobiłem w ostatnim półroczu i jakich zmian dokonałem, by – z jednej strony móc korzystać z wszechobecnej hossy na rynkach, a z drugiej zabezpieczyć się przed możliwym krachem na giełdzie? Przede wszystkim pozostawiłem większość portfela poza rynkami akcji, przenosząc kapitał na defensywne aktywa odsetkowe. Być może Cię to zdziwi, ale zwiększyłem też nieco udział akcji (głównie tych, które wybieram własnoręcznie), o czym w szczególe napiszę w kolejnym akapicie.

Zmiana proporcji portfela

Przejdźmy do konkretów. Jako, że od grudnia wpisy portfelowe wydaję tylko dwa razy do roku, a portfel dalej prowadzę „kwartalnie” to na wykresie zarysowałem zmiany jego proporcji nie w jednym, ale w dwóch kwartałach tego roku. Do największych zmian między 12/2020, a 06/2021 w moim portfelu należą:

  • Ścięcie pozycji gotówkowej z 25% portfela na 10% portfela. Nie ukrywam, że miałem już dość trzymania 25-35% środków w gotówce i na krótkoterminowych lokatach, a więc przeniosłem większość na obligacje korporacyjne, ETC na surowce oraz wybrane przez siebie akcje.
  • „Wielki powrót” do polskich obligacji korporacyjnych (25%->30% portfela), których od czasu ścięcia stóp procentowych z 1,5% do 0,1% nie jestem jakimś ogromnym fanem. Można to prosto wyjaśnić tym, że już w horyzoncie 3-4 letnim i przy założeniu tak wysokiej inflacji przy tak niskich stopach procentowych obligacje skarbowe antyinflacyjne „płacą” więcej od obligacji korporacyjnych. Biorąc pod uwagę znacznie większe ryzyko związane z inwestycją w te drugie jest to istna paranoja i sytuacja kompletnie z punktu widzenia inwestora kuriozalna.
  • Dokupienie ETC na surowce, które zwiększyło udział „metali i surowców” z ok. 18% do ok. 22%. Nie widać tego na poniższym wykresie, na którym zaokrąglam proporcje do pełnych 5%, ale taki ruch wykonałem, by tymczasowo chociaż trochę skontrować inflację, pozbyć się polskiego złotego i mieć w portfelu więcej czegoś innego niż akcje.
  • Na wykresie z pewnością zauważysz wzrost udziału polskich akcji w portfelu z 15% do 25%, ale zastrzegam, że tylko połowa tego wzrostu wynika z dokupienia przeze mnie kilku spółek dywidendowych do portfela (poszlaki znajdziesz we wpisie „Które spółki z GPW wypłacą dywidendę w 2021 roku?„), zaś druga połowa wynika z wzrostu wartości akcji spółek, które miałem w portfelu przez cały 2020 rok (i wiele lat wcześniej).

Całościowo wszystkie powyżej opisane zmiany struktury portfela wyglądają następująco:

W co inwestuje w drugim polroczu 2021 roku - mój portfel inwestycyjny

Jeśli jesteś ciekaw co kryje się pod konkretnymi pozycjami to mogę rzucić na ten portfel trochę światła. Otóż w 5 częściach portfela posiadam tak naprawdę:

  • „Gotówka” to głównie kilka lokat złotówkowych lub luźne środki na rachunku maklerskim. Nic ciekawego i w innych czasach trzymałbym te środki na krótkoterminowych obligacjach skarbowych i pewnie nie stanowiłyby one aż 10% całości mojego portfela.
  • „Obligacje polskie” to w 100% polskie obligacje korporacyjne z Catalyst. W obecnej chwili są to emisje około 12 emitentów płacące średnio 3,5% YTM brutto wobec ich ceny zakupu. Obligacje te staram się kupować okazyjnie, czyli nieco poniżej ich nominału, unikając takich, które do dojrzałości mają więcej niż 24 miesiące. Nie będę ukrywał, że jest to pozycja krótko-średnio-terminowa i przy tych stopach procentowych i równie wysokiej inflacji na złotym jakoś nie widzę sensu trzymania tutaj zbyt wielkich środków i „tak tylko przechowuję gotówkę”.
  • Metale i surowce to w 100% ETC na złoto, ETC na srebro oraz ETF na mix surowców. Z uwagi na ich niewielką liczbę dostępną przez polskie konta maklerskie bardzo łatwo jest się domyślić które to „ETF-y” (zresztą wszystkie poruszają się dość podobnie, a więc nie ma to wielkiego znaczenia). Co ta pozycja robi w moim portfelu? „Zapycha” go, będąc czymś innym niż akcje i obligacje. Moi stali czytelnicy z pewnością wiedzą, że nie jestem wielkim fanem złota, srebra, ani innych surowców, ani też ekspertem w dziedzinie i po prostu chciałem go doważyć czymś, co czasami zachowuje się odmiennie od akcji (a czasami bardzo do nich podobnie jak przez większość 2020 roku).
  • Akcje zagraniczne to w większości własnoręcznie wybrane spółki z Azji i USA (po 3 spółki jeśli kogokolwiek by to interesowało) oraz kilka ETF-ów, z których te dywidendowe (typu distributing) rozlokowałem na moich IKE i IKZE, zaś te akumulacyjne (typu accumulating) na zwykłym koncie maklerskim. Na jakie rynki są to ETF-y? O Chinach pisałem ostatnio, więc to żadna tajemnica, ale „złamałem się” kupując również ETF na S&P500 (ten najtańszy), by choć kilka procent mojego portfela cieszyło się z tego pędu na rynku amerykańskim. Aha, przeciętne C/Z spółek z Azji i USA, które wybrałem do swojego portfela wynosi obecnie 8,5 przy dwucyfrowym wzroście rocznym dynamiki przychodów i zysków.
  • Akcje polskie to prawie wyłącznie akcje spółek dywidendowych (obecnie około 10), z których większość to firmy z indeksów sWIG80 oraz NewConnect. Jako, że spółek dywidendowych jest w Polsce naprawdę niewiele (w 2021 roku około 150), to wcale nietrudno jest domyślić się które papiery posiadam w swoim portfelu, ale uparcie nie będę publikował konkretów dotyczących mojego portfela (wędka, nie ryba. Patrz: strona o blogu, poza tym nie jestem żadnym inwestycyjnym „guru” i co rusz zdarzają mi się na poszczególnych pozycjach drobne lub większe „wtopy”, czego nie chcę przed Tobą ukrywać i na pewno nie sugeruję Ci moich błędów powielać). Z uwagi na maksymalną możliwą oszczędność podatkową, polskie spółki dywidendowe stanowią prawie 70% środków na moich IKE i IKZE (reszta to akcyjne ETF-y typu distributing) z powodów, które opisałem we wpisie „Dlaczego akcje pasują do IKE bardziej niż obligacje?„.

Czy w tym wszystkim jest coś, czym chciałbym się pochwalić? Przede wszystkim faktem, że moje IKE – pomimo istnienia „raptem” 4 lata, a więc ulokowaniu tam łącznie około 60 000 złotych zdążyło „spuchnąć” już do prawie 120 000 zł, a dywidendy, które na nim w tym roku otrzymam mogą wynieść nawet około 10 000 zł. Choć jak ognia unikam pisania na blogu konkretnych informacji dotyczących mojego portfela, to moje konto IKE stanowi tylko pewnej wielkości część mojego portfela, a więc pisanie o nim nie jest dla mnie takie niekomfortowe. Przejdźmy do wyników mojego portfela w pierwszym półroczu 2021 roku, które – biorąc pod uwagę jego skład procentowy – są dosyć zaskakujące.

Wyniki za 1 półrocze 2021 roku

W swoim inwestowaniu staram się celować w stopę zwrotu 10% brutto rocznie, co w latach 2011-2019 udawało mi się we wszystkich okresach poza latami 2015 i 2018, ale na szczęście uśrednia się nieco powyżej 10% brutto rocznie. Jak zatem oceniam rok 2020 i pierwszą połowę 2021 roku? Zbyt dobrze, by było to prawdziwe, gdyż mój liczony w polskim złotym wynik wyniósł w 2020 roku około 20%, a w ostatnich 6 miesiącach nieco powyżej 14,4%, z czego 1,4% pochodzi z dywidend i odsetek.

Dywidendy i odsetki, a raczej niskie wpływy z tych źródeł są sporą bolączką mojego portfela, w którym (niestety) tylko 45% aktywów je obecnie wypłaca i to w niewielkiej w stosunku do obecnej ich ceny proporcji. Z drugiej strony do emerytury mam jeszcze bardzo daleko (patrz: wpis „Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury?„), a więc przepinać się na same aktywa dywidendowo-odsetkowe jeszcze nie muszę, a wzrost kapitału motywuje mnie do oszczędzania równie mocno, co spływające na konto kupony. Jeśli interesuje Cię jaki wynik procentowy osiągnąłem w ostatnich dwóch kwartałach na poszczególnych pozycjach mojego portfela to zapraszam do przejrzenia poniższej tabeli:

W co inwestuje w drugim polroczu 2021 roku wynik portfel1

Rozpoczynając rok 2021 spodziewałem się po jego pierwszej połowie wyniku jednocyfrowego i to raczej negatywnego (lub bliskiego zeru), niż pozytywnego, a więc +14,4% jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Prawdę mówiąc większość tego wyniku zawdzięczam drugiemu kwartałowi 2021 roku i trwającej „hossie na spółkach value” lub – innymi słowy – hossie na fundamentalnie tanich spółkach, które od lat ignorował rynek, nagle sobie o nich „przypominając”, co bardzo znacząco wywindowało ceny niektórych z nich. Zaskakująco dobrze radziły sobie w drugim kwartale ETC na złoto i srebro oraz ETF na surowce, które łącznie przyniosły mojemu portfelowi prawie 6% zysku w pierwszym półroczu tego roku.

Największym „przegranym” mojego portfela są obligacje korporacyjne, które w pierwszym półroczu przyniosły około 2,6% zysku, co zaokrągliło się w powyższej tabeli do 3%. Lepsze to niż gotówka, a przy obecnych, rekordowo niskich stopach procentowych i mojej dosyć niskiej tolerancji na ryzyko raczej nie mam co oczekiwać po tej pozycji czegokolwiek więcej niż 4% rocznie brutto, a więc trzymam je jako „stabilizator” portfela, licząc że szeroka dywersyfikacja takich papierów pozwoli mi uniknąć zbyt wielkiego wpływu bankructwa jednego z ich emitentów na całość mojego portfela. Jednym z pytań, które z pewnością zadaje sobie część czytelników jest zapewne „dlaczego w Twoim portfelu jest tak mało akcji?”, co spróbuję wyjaśnić w kolejnym akapicie.

Dlaczego w moim portfelu jest tak mało akcji?

Do posiadania jedynie 40% akcji skłania mnie przede wszystkim wycena amerykańskich (ale i globalnych) spółek notowanych na giełdach, jak również  brak potwierdzenia ich dynamiki wzrostu w realnej ekonomii. Rozwinę to w ostatnim rozdziale, a teraz wyjaśnię Ci na czym polega moja strategia inwestycyjna i dlaczego satysfakcjonuje mnie obecnie tak mało akcji w portfelu. Dla osób, które czytały wpis „Jak przygotować portfel inwestycyjny do emerytury?” może to nie być nic nowego, ale proporcje portfela inwestycyjnego „przepinam” bazując na aktualnym wskaźniku C/Z dla rynków globalnych. Choć inwestuję w dużej mierze na rynku polskim, prezentując tu ogromny home bias, to jasnym jest dla mnie, że w przypadku krachu na giełdzie amerykańskiej, „poleci” za nią również GPW, jak i inne światowe parkiety. Zresztą na tę tezę dowodów nie trzeba szukać daleko:

W co inwestuje w drugim polroczu 2021 roku - SPX a inne indeksy

Ze względu na zgromadzone majątki, wieloletnią kulturę i historię inwestowania oraz chęć dywersyfikowania kapitału, fundusze oraz inwestorzy amerykańscy lokują swoje pieniądze w akcjach z całego świata. Dodatkowo – amerykańskie instytucje działają globalnie, a więc problemy jakiejkolwiek z nich, z dużym prawdopodobieństwem nie wpłyną tylko na koniunkturę Stanów Zjednoczonych, ale też na całą światową gospodarkę. Według mnie liczenie na to, że zakup globalnego indeksu (np. MSCI ACWI lub FTSE All-World) w pełni zamortyzuje krach na giełdzie amerykańskiej to pewien rodzaj ślepoty i pocieszania się, że i tak w końcu uśrednimy cenę, inwestując pasywnie w każdym miesiącu.

Co prawda powyższe nie gra żadnej roli w prawdziwie długim, dajmy na to 20-, czy 30-letnim horyzoncie, ale dokładnie z tego powodu wolę w obecnych warunkach mieć w akcjach trochę mniej kapitału i mniej „oberwać” w możliwym krachu, niż obecnie zarabiać mniej od osób posiadających 100% środków w akcjach.  Według mnie inwestowanie to maraton, a nie sprint, a ja z nikim się nie ścigam, więc prawdę powiedziawszy mało mnie interesuje, że ten czy inny inwestor, publicysta, czy bloger finansowy „wykręcił” w zeszłym roku 100%, 200%, lub 300% zysku. To nie dla mnie i ważniejsze od „szybkiego wzbogacania się” jest dla mnie „nie tracić zbyt wiele z już zgromadzonego kapitału”.

Dorzućmy do tego fakt, że dążę do osiągnięcia nieco wcześniejszej emerytury (patrz: wpisy o ruchu FIRE na moim blogu), a więc utrata np. 50% kapitału – nawet tymczasowo – byłaby dla mnie tragedią większą niż dla „typowego long-termowca”, który i tak w okresie 30- lub 40-letnim nie zamierza swoich środków w ogóle wykorzystywać. Znając mnie i tak po czterdziestce (bo wtedy planuję osiągnąć niezależność finansową) będę kontynuował pracę, stąd niekoniecznie będę musiał czerpać ze swojego kapitału, ale do osiągniętych środków doszedłem ciężką pracą, a więc „nie widzi mi się” tracić zbyt dużej ich części, nawet tymczasowo. Dodajmy do tego moją pasję do kupowania „tanich” spółek, których w kryzysie będzie naprawdę mnóstwo i prawie każdy zrozumie dlaczego posiadam obecnie tyle środków w aktywach innych niż akcje. Wystarczy już o mnie i o moim portfelu. Pozwól, że poza wyjaśnieniem w co inwestuję w drugim półroczu 2021 roku wytłumaczę Ci również dlaczego robię to w ten, a nie inny sposób.

Potrzebujesz taniego konta maklerskiego?

A może bogatszej oferty ETF-ów na IKE/IKZE?

Szukasz ETF-ów niedostępnych gdzie indziej?

Oferowane instrumenty finansowe, zwłaszcza z dźwignią, niosą ryzyko strat przekraczających zainwestowany kapitał.

Ocena sytuacji na rynkach w drugim półroczu 2021 roku

W tym wpisie wielokrotnie wspomniałem o tym, że rynki akcji (a zwłaszcza amerykański) są obecnie bardzo drogie, a w następnych kilku akapitach zamierzam to udowodnić i napisać co według mnie może zrobić z tą informacją przeciętny inwestor. Zanim kontynuujesz lekturę chciałbym przekazać Ci, że jeśli zamierzasz inwestować pasywnie w długim terminie to wysokie ceny akcji nie powinny być dla Ciebie przeszkodą od realizowania obranej strategii! Bardzo chciałbym, by mój blog zawierał treści ponadczasowe takie jak seria o ETF-ach, czy seria o REIT-ach, a więc zależy mi na pisaniu o strategiach pasywnych, które uważam za lepiej skrojone dla większości inwestorów niż jakiekolwiek aktywne inwestowanie.

Czy czyni mnie to hipokrytą? Uważam, że nie, bo z czasem (i być może pewnym „zmęczeniem materiału”) sam raczej będę stawał się (patrz: początek tego wpisu) inwestorem bardziej pasywnym, a więc sugeruję innym coś, co z natury bardzo do mnie przemawia, rezonuje z moim logiczno-analitycznym podejściem i zwyczajnie mi się podoba. Dorzucam do tego moje doświadczenie z innymi inwestorami i ich niezdarnym i mało konsekwentnym „stock-pickingiem”, czyli własnoręcznym dobieraniem akcji i mamy prawdziwie wybuchową (i stratną!) mieszankę. Wracając do tematu: dlaczego uważam rynki za bardzo drogie? Przyjrzyjmy się dwóm wskaźnikom, o których jeszcze w tym wpisie nie wspominałem, czyli Forward P/E oraz Buffett Indicator.

Czy rynki są drogie, czy tanie?

W dyskusjach pod moimi wpisami o inwestowaniu często pojawia się argument, że „zamiast P/E, czyli C/Z, powinniśmy oceniać tzw. forward P/E, czyli przyszłą C/Z, gdyż rynki wyceniają przyszłość, a nie teraźniejszość”. Problem, który mam z tym podejściem jest dwojaki:

  • Po pierwsze: analitykom zwykle nie udaje się dokładnie przewidzieć przyszłych zarobków spółek, a więc forward P/E będzie zawsze obarczone błędem. W dodatku co mi po wskaźniku, który obecne ceny akcji zestawia z zyskami za kolejne 4 kwartały, gdy przy tak wysokiej dynamice wzrostów, za 4 kwartały ceny mogą być wyższe o kolejne 15-20%, sprawiając, że forward P/E nigdy nie stanie się w trailing P/E (klasyczny wskaźnik C/Z)?
  • Po drugie: nie zapominajmy, że poza historią wskaźnika C/Z mamy też historyczne odczyty wskaźnika wyprzedzającego, czyli forward P/E. Prostym językiem: wskaźnik przewidywanego przyszłego C/Z i jego odczyty są zapisywane, a więc znamy jego historyczną średnią, która dla ostatnich 11 lat wynosi 15,8, a więc o 7 mniej niż obecnie. Rynki są zatem drogie zarówno w oparciu o „zwykłe” C/Z, jak i o C/Z wyprzedzające i czytając poniższą tabelę chyba ciężko jest temu argumentowi zaprzeczyć:

W co inwestuje w drugim polroczu 2021 roku - wycena sp500

Ze względu na specyficzną budowę wskaźnika C/Z i jego podważaną przez wielu ponadczasowość możemy sprawdzić też odczyt innego szeroko używanego wskaźnika wyceny rynku amerykańskiego. Mowa tu o tzw. Buffett Indicator, czyli wskaźniku Warrena Buffeta, którego konstrukcja jest naprawdę prosta i oparta wyłącznie o dwie szeroko i prosto dostępne zmienne, mianowicie:

  • O kapitalizację amerykańskich spółek giełdowych, a więc o wartość indeksu Wilshire 5000, do którego należą wszystkie papiery wartościowe w aktywnym obrocie w USA. Ta wartość ląduje w liczniku.
  • O PKB Stanów Zjednoczonych, którą podstawiamy w mianowniku, uzyskując tak wskaźnik tym wyższy, im wyceny akcji „odrywają” się od PKB całego kraju.

Wskaźnik ten jest relatywny, a więc jego odczyt sam w sobie niewiele znaczy, ale jego przebieg w czasie znaczy naprawdę bardzo dużo. Zresztą sam rzuć okiem na to jak kształtują się jego wartości w ostatnich miesiącach:

W co inwestuje w drugim polroczu 2021 roku - historyczny buffett indicator

Co z tego, że Buffett Indicator jest obecnie wyżej niż kiedykolwiek? Właściwie nic, bo każda hossa jest inna oraz każdy kryzys jest inny, ale jeśli to nie zapala lampki ostrzegawczej u inwestora aktywnego to nie wiem co innego ją może zapalić. Skoro ceny akcji rosną w tempie 15-20% rocznie i nikogo to obecnie nie dziwi to może poza sprawdzeniem dynamiki ich przychodów i zysku, warto spojrzeć też na dynamikę zmian PKB wybranych krajów i regionów świata.

A co z realną gospodarką?

Zacznijmy od ujęcia globalnego prognozowanych zmian PKB między rokiem 2021, a 2022. Prognozy OECD zakładają, że w porównaniu do grudnia 2019 roku, czyli chwili przed rozprzestrzenieniem się epidemii choroby COVID-19 na całym świecie do końca 2022 najszybciej rozwijać się będą rynki wschodzące. Co ciekawe, dynamika wzrostu rynków wschodzących uśredni się na 9% w skali 3 lat, co stanowi wynik znacznie lepszy od krajów rozwiniętych, które według OECD mają rozwinąć się we wspomniane 3 lata średnio o 4,3%. Przypomnę też, że średni współczynnik wyprzedzającego C/Z dla rynków wschodzących (MSCI EM) wynosi obecnie 13,8 wobec 22-24 dla Stanów Zjednoczonych, co w połączeniu z prognozą wzrostu ich PKB powinno być nie bez znaczenia dla poszukujących wyższych zysków w przyszłości. O tym jak wygląda prognoza zmian PKB również dla całego świata oraz tylko dla strefy euro przekonasz się oglądając poniższe wykresy:

W co inwestuje w drugim polroczu 2021 roku - PKB

Zdecydowanie najbardziej „oberwały” w pandemii gospodarki ze strefy euro, których 3-letni wzrost gospodarczy (liczony od kwartału sprzed pandemii, czyli od grudnia 2019 roku) ma wynieść średnio jedynie 2,5%, co jest wynikiem bardzo ubogim. Co ciekawe, rozwinięte rynki europejskie, mimo kiepskich prognoz gospodarczych, są obecnie wg Yardeni Research dosyć drogie, mianowicie ich wyprzedzające C/Z (forward P/E) wynosi przykładowo:

  • 13 dla Wielkiej Brytanii.
  • 15 dla Niemiec.
  • 17,6 dla Francji.
  • 20 dla Finlandii.
  • 21 dla Irlandii.
  • 22 dla Belgii.
  • 23 dla Danii.
  • 24 dla Holandii.

Miejscami jest to więc tyle samo, co dla Stanów Zjednoczonych, które jednak z pandemii podnoszą się znacznie szybciej od większości gospodarek europejskich. Warto jednak pamiętać, że w przypadku giełd europejskich wysokie C/Z wynika raczej ze spadku „Z”, czyli zysków spółek, a nie z nadmiernego wzrostu cen indeksów w ciągu ostatnich 12 miesięcy. W przypadku USA ciężko jest wyjaśnić pęd we wzroście wartości indeksów giełdowych w otoczeniu raczej marnego wzrostu PKB tego kraju. Dowodem tego niech będą dane zebrane przez U.S. Bureau of Economic Analysis, które przedstawiłem poniżej:

W co inwestuje w drugim polroczu 2021 roku - gdp usa

Z powyższych danych wynika, że Stany Zjednoczone już w pierwszym kwartale 2021 roku odrobiły niemalże cały spadek PKB z okresu pierwszego i drugiego kwartału 2020 roku i z dużym prawdopodobieństwem w II kwartale 2021 roku „wyjdą na zero”, a nawet na mały plus. Oznacza to, że kolejne 6 kwartałów Stany Zjednoczone będą „pracować na siebie”, z dużym prawdopodobieństwem przebijając średni prognozowany dla Europy wzrost gospodarczy wynoszący 2,5% w okresie wspomnianych 3 lat (2020-2022). Dziwi więc, że niektóre giełdy europejskie wyceniane są przez rynek podobnie do giełdy amerykańskiej, choć perspektywa dla tej drugiej jest o wiele lepsza niż ta dla gospodarek strefy euro. Powoli zbliżając się do końca tego niezwykle obszernego wpisu chciałbym jeszcze poruszyć „gorący” temat surowców, które mają nas rzekomo uratować przed inflacją. Sprawdźmy zatem jak surowce zachowywały się w ostatnich kilkunastu latach.

Czy surowce uratują nas przed inflacją?

Poza wieloma giełdowymi ekspertami, blogerami i guru, którzy od miesięcy (niektórzy nawet od lat) nawołują do przygotowywania się do przetrwania lat zwiększonej inflacji o jej korelacji z cenami surowców pisze nawet tak podstawowe źródło informacji jak Investopedia. Na chłopski rozum faktycznie powinna istnieć relacja cen surowców i towarów z „siłą waluty”, a więc gdy dolar (lub inna waluta) słabnie, powinny rosnąć ceny surowców. O tym, co stało się z cenami surowców w ostatnich miesiącach najlepiej świadczy zrzut ekranu zakładki „towary” ze Stooq.pl, który umieściłem poniżej:

W co inwestuje w drugim polroczu 2021 roku - surowce

Sugerowałbym jednak nie patrzeć na surowce w oderwaniu od ich historycznych cen. Najlepiej o kiepskiej dekadzie surowców świadczyć może Bloomberg Commodity Index, który w porównaniu do swoich wartości z lat 2007-2008 stale jest bardzo nisko (95 wobec 230 po prawie 14 latach). Przebieg tego indeksu zamieściłem poniżej, celowo robiąc to nie dla ostatniego roku, ale dla ostatnich kilkunastu lat, byś obecne, bardzo dynamiczne wzrosty cen surowców mógł zobaczyć w pewnym kontekście historycznym:

W co inwestuje w drugim polroczu 2021 roku - Bloomberg commodity index

Dodajmy też, że surowce to aktywa (podobnie jak złoto i srebro) niezwykle zmienne, a więc mały spadek inflacji i „czar pryśnie” a ich ceny powrócą do akceptowalnych długoterminowo poziomów. Nie żywiłbym zatem nadziei, że to początek „hossy pokoleniowej” na surowcach, a obecne wzrosty traktowałbym raczej jako impulsywną reakcję inwestorów na wzrost inflacji oraz efekt wzrostu zapotrzebowania na surowce i towary „kwitnącego” po kryzysie covidowym przemysłu.

Gdyby inwestycja w surowce była tak lukratywna jak mówią niektórzy guru to większość funduszy hedgingowych porzuciłaby akcję, przenosząc się w pełni na rynek surowców, czego naprawdę nie widać po wpływach środków do funduszy surowcowych. Co prawda fundusze hedgingowe na surowce pozyskały w pierwszym kwartale 2021 roku prawie 0,5 mld środków od nowych klientów, ale nie zapominajmy, że w latach 2016-2019 wypłynęło z nich aż 10 mld środków klientów. Jak będzie – czas pokaże, a póki co pozostawiam w swoim portfelu pewną sumę (obecnie około 22%) właśnie w surowcach, złocie i srebrze, ale nie w nadziei na „hossę surowcową”, a raczej z braku lepszego pomysłu w erze drogich akcji i wysokiej inflacji.

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam jeszcze więcej przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu!

Podsumowanie

Mam nadzieję, że przebrnąłeś przez mój wpis portfelowy podsumowujący pierwsze półrocze 2021 roku z ciekawością i rozumiesz teraz lepiej dlaczego inwestuję w sposób pół-aktywny. Jednocześnie chciałem jak najlepiej podzielić się z Tobą tym w co inwestuję w drugiej połowie 2021 roku bez podawania wszystkiego „na tacy”, ale dzieląc się tyloma poszlakami, że ciężko jest przynajmniej częściowo nie odgadnąć które spółki i ETF-y znajdują się teraz w moim portfelu. Niezależnie od przyszłych miesięcy na rynkach, raczej nie zamierzam robić w portfelu dużego przetasowania, więc kolejny wpis portfelowy, który wydam w grudniu 2021 roku może przedstawiać skład bardzo zbliżony do obecnego. Mam jednak spore wątpliwości co do przyszłej stopy zwrotu jego części akcyjno-surowcowej i uważam, że będzie dobrze, jeśli zakonserwuję wartość swojego majątku do końca roku.

Mam jednak nadzieję, że trafiła do Ciebie nowa konwencja wpisów portfelowych i mimo, że wydaję je teraz tylko dwa razy do roku, to dalej widzisz w nich sens, wartość i doceniasz moje materiały, nawet jeśli nie do końca się z nim zgadzasz (bo przecież o dyskusję tu chodzi, prawda?). Tradycyjnie – zapraszam do dyskusji w komentarzach, kontaktowania się ze mną przez formularz kontaktowy oraz polubienia mojej strony na Facebooku oraz obserwowania mnie na Twitterze. Dzięki i do następnego!

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

4.8 22 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
155 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
Piotrek

Cześć Mateusz.
Bardzo fajny wpis, który pokazuje też sposób myślenia przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Fajnie, że nie ukrywasz również, że niektóre wyniki to dzieło szczęścia / przypadku.

Nie będę tutaj tutaj wchodził w polemikę czy rynki są obecnie drogie lub bardzo drogie. Albo czy moim zdaniem lepiej inwestować w globalne firmy z siedzibą w USA czy lokalne z siedzibą w Rosji. Każdy ma tutaj swoje zdanie a mi też brakuje doświadczenia by wchodzić w tą polemikę 😀

Chciałbym jednak „doczepić” się do diagramu z metodami inwestowania. Chodzi mi o inwestowanie dywidendowe, które w wersji globalnej jak i polskiej umiejscowiłeś w tym samym miejscu na osi X (pasywne / aktywne). Wydaje mi się, że polski inwestor dywidendowy musi być jednak dużo bardziej aktywny od tego globalnego (szczególnie z rynku USA). W Stanach jesteś w stanie znaleźć ogrom spółek, które wypłacają dywidendy od wielu lat, do tego rosnące. Po pierwotnej analizie możesz wręcz spokojnie trzymać akcje spółki tak długo jak dywidenda rośnie. W Polsce takich spółek jest jak na lekarstwo, a sama dywidenda jest dużo mniej stabilna i przewidywalna. Polski inwestor dywidendowy musi być jednak dużo bardziej czujny i aktywny w swoim działaniu. Nie chodzi mi tutaj by od razu takie inwestowanie umiejscowić skrajnie po prawej stronie tego diagramu, ale jednak zaznaczył bym różnice między rynkiem polskim a globalnym w kwestii „pasywności”.

Pozdrawiam,
Piotrek

Piotrek

To tylko jeszcze podkreślę, że mój główny „problem” polega tutaj na stabilności i przewidywalności tych dywidend, a nie liczbie spółek, które ją wypłacają.

Nawet jak masz spółki, które od lat dzielą się zyskiem, to dużo bardziej musisz analizować potencjalne zyski (i koszty) spółki by przewidzieć jaka będzie dywidenda w kolejnym roku. Z jednej strony jest to podejście bardziej zdrowe dla spółki niż podnoszenie dywidend „bo tradycja i prestiż”, ale z drugiej wymaga od inwestora większej aktywności.

Piotrek

Pełna zgoda. Kiedyś nawet na Twoim pliku ze spółkami dywidendowymi odfiltrowałem sobie tylko te, gdzie dynamika dywidend jest niemalejąca (>=0) to lista zrobiła się bardzo krótka. A jak do tego jeszcze dodałem filtr na to, czy spółkę w ogóle kojarzę bez żadnej analizy to zostało raptem kilka sztuk.

Przy okazji zapytam, planujesz na koniec roku aktualizację pliku „dywidendowego”? 🙂

Piotrek

Super, już się nie mogę doczekać 😀 W podsumowaniu poprzedniej prognozy na pewno spore zaskoczenie będzie na dwóch deweloperach. Przy Echo prognozowałeś 0,47zł, a obecnie zarząd rekomenduje 0,2zł (główny akcjonariusz podobno chce 0,25zł). Z jednej strony to sporo mniej, ale z drugiej jeżeli weźmie się pod uwagę ich ostatnie inwestycje (zakup Archicomu czy terenów od Tesco) to może dawać fajne perspektywy na przyszłość. Z drugiej strony miło zaskoczyła Develia, dla której prognozowałeś brak dywidendy a wypłaci 0,17zł (rok temu było 0,1zł).

Osobiście się cieszę, bo dla Echo zakładałem niższą dywidendę właśnie z racji tych inwestycji, a dla Develii podobnie jak Ty zakładałem brak dywidendy w tym roku, więc miłe zaskoczenie.

I jak tu być w PL pasywnym inwestorem dywidendowym? 🙂

Ostatnio edytowano 5 miesięcy temu przez Piotrek
Basia

Kolejny swietny wpis! Rozumiem Twoje podejscie doskonale. Zastanowilam sie przy okazji czytania czy ja nie mam za duzo akcji obecnie. Tyle ze ja posiadam akxje dywidendowe a te traktuje w bessie jako okazje do zakupow.

Basia

Czyli ja popelnialam podstawowyblad logiczny. Przeliczalam stope dywidendy na Moja srednia cene zakupu. A ze wiekszosc kupulam w marcu 2020 ta stopa jest ciagle wysoka…

Basia

Nadal placa wysokie /bardzo wysokie wiec trzymam

Basia

Tak

Basia

Ja rowniez wersja 1

Kornelia

Dziękuję za kolejny ogromnie interesujący wpis.
Od których Twoich wpisów polecałbyś zacząć, jesli chodzi o inwestowanie w spółki dywidendowe, ale wersja dla skrajnie początkujących?

Kornelia

Super, dzięki! Czytam Twój blog z dwóch stron: na bieżaco nowe wpisy oraz od końca czyli od najstarszego. Wyjatek to cykle (ETFy i Inwestycyjny Wstęp), które starałam się czytać po kolei 🙂
Ale chyba przeskoczę na te, ktore podałes powyżej!

Kornelia

Damy radę 😉

Akmon

Cześć!
Inwestomat a co sadzisz o wycenach na gpw? Tez jestesmy wedlug Ciebje 'bardzo drodzy’ jak USA? Osobiście widze realny scenariusz, ze jesteśmy na poczatku hossy jak w 04-07. Jak wtedy na bazie wejscia do ue hossa byla na spolkach budowlanych…tak teraz widze szanse dla spolek ktore moga zarobic na transformacji energetycznej(osobiscie tylko czekam na ogloszenie miejsc budowy el atomowych- 2-3 wedlug plotek). Druga sprawa czy jest sens inwestowania przez zwykłe konto maklerskie w etfy div(np iedy, idvy,vhyl) zagraniczne? Osobiście ze wzgledow podatkowych widze jedynie sens inwestycji w takie etfy tylko przez ike/ikze…a zwykle maklerskie niestety tylko 'home bias’ div gpw. I ostatnia rzecz jako staly czytelnik od 2 lat chciałbym podziękować za prace ktora w to wkladasz 😉 dzieki Tobie sam zaczalem sie mocno edukować i inwestowac dywidendowo(od okolo 1.5 roku) z calkiem fajnym skutkiem(stopa zwrotu za zeszly rok 120%, w tym roku dywidendy odpowiadaja moim miesiecznym kosztom zycia 😉 )

Mateusz

A chciałem za 2 Mc wypełnić limit IKE na V80a to teraz się zastanawiam czy nie czekać. Ale czy warto jesli perspektywa inwestycji to 30 lat?

Mateusz

A jak byś podzielił między IKE a IKZE? Chce limity wykorzystywać w pełni, na IKE VWRA a na IKZE trochę bezpieczniej V80a wiedzą że trzeba będzie zapłacić 10% pod koniec? Taki no brainer portfel. To jest jedyna rzecz której nie mogłem wyczytać z bloga, jak dzielić między tymi dwoma produktami aby max zyski.
Nie zależy mi na dywersyfikacji typowej bo i tak czeprpie głównie z wynajmu i etatu.

Mateusz

I tak będę robić 🙂 oby za 30 lat nie było krachu na 30 lat bo nie skorzystam, choć dzieci będą zadowolone w dalszej przyszłości.
Dzięki za bloga i za to że prowadzisz go w nietypowy sposób jak na dzisiejsze czasy (brak nachalnych reklam i ukrytego product placementu). Ja już z konkurencji zrezygnowałem bo miałem dość tego. Proszę nie zmień kierunku.
Planujesz zrobić jakieś spotkanie w terenie?

Gal Anonimowy

Cześć Mateusz,

krótko i konkretnie: dlaczego uważasz VWRA lepszy niż SWDA do długoterminowego i pasywnego inwestowania? Wypisałbyś w kilku punktach?

Długo się nosiłem z zadaniem Ci tego pytania (z pozoru jest banalne, ale moim zdaniem tak nie jest) i w końcu dziś – po wysłuchaniu tego podcastu i dokładnym przeczytaniu komentarzy – moja śmiałość mi na to pozwala. 😉 Myślę, że pewna część osób też będzie ciekawa Twojej opinii. Hmmm może nawet wykorzystasz to pytanie, by w którymś ze wpisów odpowiedzieć kompleksowo – tak jak wszyscy lubią 😉 – na to pytanko?

PS. Gdyby po Twojej odpowiedzi ktoś chciał dorzucić swoje argumenty to proszę śmiało dołączyć się do dyskusji. 😉

Gal Anonimowy

„czy ja kiedykolwiek powiedziałem/napisałem, że VWRA jest lepszy od SWDA do długoterminowego inwestowania?” – Takie odnoszę wrażenie choćby z lektury kilku komentarzy na przestrzeni ostatnich miesięcy (Może mylne! Jeśli mylne to przepraszam! Nie chciałem nic złego napisać 😉 ). 

„opierają się na dwóch różnych indeksach, a więc nie są równoważne, ale zbliżone” – Dokładnie tak. 😉 I dlatego chciałem poznać Twoją opinię.

Moja opinia (uproszczona): ciężko wskazać „lepszy”, ale ja jestem laikiem i zgłębiając temat szukam argumentów. 😉 Dzięki za odpowiedź!

Michał

Cześć Mateusz,
dziękuję za bardzo obfity w dane i mądre przemyślenia wpis. Mam tylko pewną uwagę do wzmianki o drożyźnie na rynkach Europy.
Zdecydowanie najbardziej „oberwały” w pandemii gospodarki ze strefy euro, których 3-letni wzrost gospodarczy (liczony od kwartału sprzed pandemii, czyli od grudnia 2019 roku) ma wynieść średnio jedynie 2,5%, co jest wynikiem bardzo ubogim. Co ciekawe, rozwinięte rynki europejskie, mimo kiepskich prognoz gospodarczych, są obecnie wg Yardeni Research dosyć drogie”

Czy nie jest tak, że następcze C/Z dla giełd naszego kontynentu jest wyższe właśnie ze względu na słabe prognozy gospodarcze (przez spadek mianownika)? Jak pewnie wiesz, niepewność wynika obecnie raczej nie z produkcji przemysłowej (bo ta już wzrosła), a z obniżonego poziomu konsumpcji w stosunku do stanu sprzed pandemii. Ten wskaźnik zaś jest zdecydowanie bardziej labilny i jego zmiany in plus (zwłaszcza w warunkach wysokiej inflacji) w dalszym ciągu są prawdopodobne.
Ponadto – zwróciłbym uwagę na dostępność różnych rynków dla polskiego inwestora. O ile inwestycja na giełdach w Helsinkach czy Kopenhadze jest dla Polaka względnie trudna, Londyn, Frankfurt i Paryż są już o wiele łatwiej osiągalne. A na tych giełdach C/Z jest zdecydowanie bardziej obiecująca.

Podzielam jednocześnie Twoje obiekcje co do inwestorów przechodzących do porządku dziennego nad panią Giełdą z Wall Street biegającą w bluzce na ramiączkach w listopadowy dzień. Jeśli ona dostanie kataru, wszyscy oni mogą się srogo zawieść. Czego nie życzę ani Tobie, ani żadnemu z komentujących.
Pozdrawiam,
Michał

ereandel

„Odbicia wyglądają trochę inaczej, prawda?”
Nie da się ukryć 😉
Przyznam, że trochę inaczej oceniam perspektywy dla amerykańskich i europejskich rynków akcji. Dane ekonomiczne z Europy, które pojawiły się w ostatnim czasie, wydają się (przynajmniej dla mnie) bardziej optymistyczne.

Nieco odchodząc od tematu – co uważasz o ekspozycji na globalne obligacje korporacyjne?

Tomek

@Inwestomat a co sądzisz o obligacjach korporacyjnych niezabezpieczonych? (np.: Kruk). Nie boisz się niespodzianki, że firma ich nie spłaci i stracisz kapitał? Masz jakiś klucz doboru obligacji poza wysokością odsetek?

Michal

Super wpis, w mojej opini dosc odlegly od tego co normalnie prezentujesz na blogu.
Nawet zaczalem sadzic ze tepisz aktywne/polaktywne inwestowanie.
Polecasz pasywne rozwiazania, ale uwazam ze dobrze byloby edukowac wlasnie do polaktywnego/aktywnego zarzadzania i robienia tego po kolei i z glowa.
Co do portfela to mam podobnie jak Ty, nie potrafie nie bawic sie samemu w dobor spolek przez co nacisk na pasywne inwestowanie u Ciebie mocno mnie niepokoil.
Powiedzialbym ze jestem w podobnym miejscu co Ty z ulokowanymi dosc podobnie srodkami jednak moja droga byla zupelnie z innej strony. Szedlem od strony 100% w lokatach przez obligacje, akcje i etfy. Nieco wiecej lokuje poza granicami polski i raczej w etfach. Zaczynam dopiero z pojedynczymi akcjami zagranicznymi. Wiec ide od tej spokojnej strony z czasem uczac sie – jak na razie na cudzych bledach. Przez co tez bardzo cenie sobie Twoje – i nie tylko – opisy o potknieciach i przemysleniach z roznych inwestycji.

Jeszcze raz dzieki.

Jaromir

Witaj Mateusz.
Gratuluję kolejnego wartościowego wpisu!

Zanim jednak go skomentuję, pozwól że trochę się przedstawię, bo ma to wpływ na mój komentarz. Otóż jestem inwestorem starszym od Ciebie wiekiem (myślę , że ponad +10 lat), ale dużo młodszym stażem inwestycyjnym (niestety ;-).

I bazując na tym, bardzo mnie intryguje sposób prezentacji Twojego portfela skupionego w IKE\IKZE w porównaniu z innymi aktywami. A szczególnie zastanawia mnie to, że prezentujesz te środki łącznie\na równi z pozostałymi aktywami?
Oczywiście wartość środków zgromadzonych na tych kontach (IKE \ IKZE)  to Twój majątek i Twój portfel, ale mam wrażenie, że jak nie będziesz musiał, to będziesz korzystał z korzyści jakie te konta dają, aż do osiągnięcia wieku wymaganego dla likwidacji tych kont. Bez straty korzyści jakie z nich płyną. Lub nawet dłużej 😉

Sam piszesz, że jeśli zgodnie z FIRE uda Ci się osiągnąć niezależność finansową przed 40stką to będziesz dalej w jakiś sposób pracował. A więc środków zgromadzonych  IKE\IKZE raczej nie będziesz wykorzystywać w tym wieku?

Może więc warto wyróżnić portfel IKE i IKZE, jako odrębny i wyraźnie podkreślać jego odrębność?
Bo w Twoim przypadku, perspektywa inwestycyjna dla tych kont to chyba ponad 30 lat?
W przypadku pozostałej części portfela, perspektywa inwestycyjna może być krótsza – patrz FIRE. I w związku z tym, może się zmieniać – patrz Twoje przemyślenia na temat portfela dywidendowego?
Może więc Twoje osiągnięcia inwestycyjne w części ogólnej prezentować, tak jak to zrobiłeś w wpisie, ale w szczegółach wyróżnić portfel emerytalny IKE\IKZE jak osobny, jasno zdefiniowany portfel?

Greg

Jak zawsze coś ciekawego. Tym razem okazało się, że jestem „bogleheadsem”. To dla mnie największy szok od czasu, kiedy – oczywiście również z Twojego postu – dowiedziałem się, że reprezentuję ruch FIRE.

Jurek

Cześć Mateusz,

Czytam Twój blog już od jakiegoś czasu i uważam,go za najlepszy w polskiej blogosferze. Ponadto jest też napisany bardzo przystępnym i przyjemnym w czytaniu językiem. Łapię się na tym, że prawie codziennie sprawdzam czy jest już nowy artykuł, a nawet jak nie ma to znajdę tutaj dużo wartościowych komentarzy.

Może w przyszłości jakiś artykuł dla ludzi że tak powiem „na rozdrożu” którzy mają 10-15 lat do emerytury, coś tam w zus’ie jest, mają trochę oszczędności i wcześniej nie inwestowali. Strategie vs ryzyka, czas wejścia i wyjścia z rynku, potrzebny kapitał vs ewentualne zyski.

Moja przygoda z inwestowaniem dopiero się zaczyna, wiem, że trochę z późno bo prawie 50-tka na karku, ale podobno nigdy nie jest za późno :-).
Mój horyzont inwestycyjny to 15-18 lat, po czym chcę stopniowo upłynniać aktywa będąc na emeryturze.

Bardzo mi blisko do idei „boglehead” więc inwestowanie typu wpłać i zapomnij jest po prostu dla mnie.
Co roku jestem w stanie wykorzystać limit IKE oraz IKZE, w związku z tym planuje raz do roku kupować V80A na IKZE oraz 2 razy w roku VWRA na IKE (na początku i w połowie roku aby uśredniać).

W związku z obecną wyceną mam obawy co do wejścia na rynek w tym momencie (timing). Czy nie lepiej trochę poczekać aż wysokie wyceny spadną (P/E dla S&P będzie na rozsądnym poziomie)
Mój horyzont inwestycyjny pewnych decyzji może już nie wybaczyć 😉
Co o tym myślisz?

Pozdrawiam,
Jurek

Maciej

Cześć Mateusz!

Odkryłem Twojego bloga po przejrzeniu stanu mojego konta i zauważeniu, że ~70% moich oszczędności leży na różnych kontach ze średnią zwrotu 0% 😉

W najbliższym czasie chcę sprowadzić wszystkie środki w jedno miejsce w celu lepszego rozeznania się, ile mam środków, które powinienem (a nawet muszę) zainwestować. Jestem po lekturze kilkunastu Twoich wpisów i zaczynam planować jak podzielić ten portfel, żebym czuł się z nim komfortowo (pomimo, że jakieś środki mam na giełdzie, w TFI w ramach IKZE i w obligacjach to jestem świeżakiem).

To co obecnie mnie zastanawia to Twoje podejście do polskich spółek dywidendowych. Jeśli dobrze zrozumiałem to masz ich w portfelu ~10. Kiedy je sprzedajesz i wymieniasz na inne? W jaką ilość akcji danej spółki celujesz? Nie bardzo potrafię „wyczuć” kiedy rozdrobnienie będzie zbyt duże. Posiadanie kilku akcji danej spółki nie da odpowiedniego zwrotu w postaci dywidendy. Chyba, że powinienem patrzeć na to tylko przez pryzmat procentów a nie kwot.

Pytanie z innej beczki, nie do tego wpisu:
Zgadzam się z Twoim podejściem, że łatwiej i efektywniej jest zarządzać jednym portfelem a nie kilkoma (każdy na inny cel). Jedno, ale, jakie do takiego podejścia mam to większe wypłaty. Załóżmy, że masz dwójkę dzieci i chcesz uzbierać dla nich po 250k złotych (wartość w czasie „przekazania” a nie teraz) na start. Jeśli wszystkie pieniądze będą leżały w jednym portfelu to ciężko będzie za kilka-kilkanaście lat wyjąć nagle 250k i zmniejszyć środki finansowe. Nie obawiasz się, że będziesz miał z tym problem w przyszłości?

Pozdrawiam.

Maciej

Dzięki za wyjaśnienie kwestii spółek dywidendowych – dość jasne kryteria 🙂

Ilość akcji? Masz na myśli % akcji jednej spółki w moim portfelu?

Tak, dokładnie o tym myślałem. Czy 5% nie będzie za dużą dywersyfikacją przy małym portfelu? Trzymałeś się się tej zasady od początku czy jest to efekt lat ewolucji portfela?

Nie bardzo. Po prostu odkroję po 250k (powiedzmy, że dam tyle samo, co Ty) z istniejącego portfela. Oby wtedy był jak największy :).

Ja nie lubię rozstawać się z większymi kwotami i obawiam się, że będę miał z tym problem 🙂 Chyba, że portfel będzie znacząco większy (do czego chcę dążyć).

Dzięki za odpowiedzi!

Konrad

Hej Mateusz,

Ależ długi wpis nawet jak dla weterana Twojego bloga 🙂 ale może dlatego że czytałem go niezwykle uważnie i z dużym skupieniem. Swoje przemyślenia podzielę na 2 części żeby łatwiej się czytało:

1) ETF na mix surowców co to takiego ? mamy coś takiego z poziomu naszych rodzimych domów maklerskich ?

2) czemu wybierasz obligacje korporacyjne zamiast skarbowych w obecnej sytuacji gdzie ryzyko nie jest adekwatne to oferowanej stopy zwrotu ? czy jedyna motywacja jest czas inwestycji ? bo jeśli tak to ciekawe czy zerwanie w trakcie obligacji skarbowych indeksowanych nie było i tak korzystniejsze albo porównywalne przy dużo bardziej ograniczonym ryzyku ?

3) widzę w Twoim portfelu bardzo mało ETF ale być może też źle zinterpretowałem te wszystkie wpisy w których przedstawiałeś ich niezliczoną ilość. Zaczynałem już mieć problem które dać do obserwacji bo zarówno te z podziałem na value,quality, momentum itd… są niezwykle ciekawe, jak i z podziałem na bardziej niszowe jak woda, baterie itd… a koncząc na Vanguard Life Strategy który ostatecznie odrzuciłem ze względu na duża ilość obligacji skarbowych w moim portfelu

Slawomir

Mateusz, a ile wynosi premia, za poniesione ryzyko?
Obligacje skarbowe indeksowane inflacja beda dawac 6% brutto w drugim roku inwestycji, a ile beda dawac korporacyjne?

Maciek

Cześć Mateusz,
 
Na wstępie chciałbym Ci podziękuję za Twoją pracę, którą wkładasz w prowadzenie tego bloga. Trafiłem tu jakieś pół roku temu, szukając informacji o ETFach i od tamtej pory systematycznie czytam wszystkie wpisy.
Jestem też pod ogromnym wrażeniem merytorycznych dyskusji w komentarzach pod niemal każdym postem oraz społeczności, którą udało Ci się przyciągnąć i co chyba ważniejsze utrzymać przy sobie.
 
Zainteresował mnie Twój wpis o portfelu, a może nawet bardziej powyższy komentarz o „przenoszeniu środków płynnych na obligacje korporacyjne”.
Zapewne nie do końca to rozumiem (przeczytałem całą serię o obligacjach) i mam nadzieję, że wyprowadzisz mnie z błędu.
Przeniosłeś dużą część swojej gotówki na rynek obligacji korporacyjnych Catalyst. Rynek, który jak sam twierdzisz „jest bardzo mało płynny”. Dodatkowo przy obecnych stopach procentowych, nie jest w stanie pobić inflacji.
W serii o obligacjach pisałeś również, że obligacje korporacyjne w przypadku „zawieruchy” na rynkach również tracą na swojej wartości (już pomijam ryzyko jakie niosą z niewypłacalnością emitenta).

W związku z powyższym nie do końca rozumiem jak w przypadku kryzysu i obsunięcia rynków o xx%, chciałbyś w szybki sposób wyjść z obligacji korporacyjnych (możliwie bez straty) i zwiększyć swoją pozycję na akcjach.
Czy zakładasz, że będziesz czekał do końca danej emisji i wykupienia przez emitenta (te 3,5% zysku)? Czy, że uda Ci się sprzedać je na rynku wtórnym nie tracąc na nich?

Z góry dziękuję za odpowiedź.

Pozdrawiam,
Maciek

Konrad

Hej Mateusz,

A teraz już takie bardziej moje sugestie i może trochę kontrowersje 🙂
Piszesz o małym udziale akcji w portfelu, hmmm… kwestia względna gdyż przy obecnych wycenach 40% udział akcji to w moim odczuciu całkiem sporo żeby nie powiedzieć bardzo dużo.
Bardzo mi się podobało jedno zdanie/stwierdzenie:

Według mnie liczenie na to, że zakup globalnego indeksu (np. MSCI ACWI lub FTSE All-World) w pełni zamortyzuje krach na giełdzie amerykańskiej to pewien rodzaj ślepoty i pocieszania się, że i tak w końcu uśrednimy cenę, inwestując pasywnie w każdym miesiącu.

Czy w obliczu tego a także wszystkich danych które prezentujesz naprawdę tak bardzo Cię boli podgryzanie środków przez inflację (tych które leżą na 0%)
Czy nie jest tak że lepiej stracić 5% niż 15-20% ? Oczywiście nie wiemy co się stanie bo nikt nie zna przyszłości ale w obecnej sytuacji moim zdaniem 25% gotówki to nie jest dużo, co innego jakby ktoś stwierdził „rynki są bardzo drogie, trzymam 100% gotówki”, co jeśli wyceny wrócą do neutralnych albo tanich jeśli dziś 75% poza gotówką parzy ? wtedy i 100% będzie mało :)))

Pozdrawiam

Konrad

Hej Mateusz,

To już bardziej rozumiem 🙂 Wszystko rozbija się o to że 100% akcji u Ciebie to u mnie jakieś 60% (max zakładany poziom akcji w portfelu) no chyba żeby był armagedon na skalę 2008/2009 ale w tych czasach takiemu scenariuszowi przypisuje 3-5% szans.

Co do tych ETF surowcowych czy któryś z tych 6 wymienionych jest bardziej lub mniej warty uwagi bo chyba ze względu na niszowy udział w portfelu nie wspominałeś o nich, nie chodzi mi o wskazanie jedynego slusznego ale jakiś „ala” ranking jak przy tych ETF (woda,baterie, BTC)

P.S. nie pisz że jesteś tyle lat na rynku bo wpędzasz ludzi w kompleksy, ja przy dłuższym stażu nie mam takiej wiedzy… ale większość inwestycyjnego życia spędziłem/ straciłem jak kto woli na GPW 🙂

Michał

Cześć Mateusz,

Dzięki za ten blog. Znakomita robota.

Czy mógłbyś wyjaśnić, co masz na myśli pisząc, że jesteś w 60% inwestorem globalnym? Nie zgadza mi się to z tym, że w Twoim obecnym portfelu inwestycyjnym akcje i obligacje polskie oraz gotówka mają łącznie 65%, a akcje i obligacje zagraniczne jedynie 15%.

pozdrawiam,
Michał

Piotr

Dzięki za kolejny cenny materiał.

Daniel

Witam,

Twojego bloga czytam juz od ponad roku i kazdy kolejny wpis utwierdza mnie w przekonaniu ze to dobre miejsce aby rozwijac swoja wiedze odnosnie inwestowania.

Swoja przygode z GPW rozpoczelem dawno bo w 2007-2008 roku i jak dobrze pamietam to stracilem ponad 75% swojego kapitalu.Dobrze ze byly to czasy kiedy operowalem kapitalem ok 20K zl i bylem bardzo mlody – jak dobrze pamietam to korzystalem z konta maklerskiego od Ojca).

Po tej lekcji wyjechalem za granice i zapomnialem o GPW.

Inwestowaniem zainteresowalem sie ponownie w 2020 roku, niestety nie skorzystalem z dolka w marcu 2020 i kupowalem pierwsze akcje ok wrzesnia 2020(po przeczytaniu kilku ciekawych ksiazek oraz poswieceniu wielu godzin na analize poszczegolnych spolek).

Aktualnie daze do tego aby miec takie proporcje w portfelu:
ponad 50% obligacje indeksowane inflacja 4 letnie
ok 25% obligacje koorporacyjne
ok 25% akcje spolek dywidendowych z GPW

Wg mnie jest to bardzo ostrozny portfel i mam nadzieje ze doczekam sie korekty ok 10-30% na rynku GPW – wtedy w planach mam zwiekszych udzial akcji do 50%.

Psss
Aktualnie malo jest juz chyba inwestorow ktorzy pamietaja krach z 2007/2008 😉

Pozdrawiam
Daniel

Daniel

Mateusz,

Przy aktualnych wycenach tzn dla mnie bardzo drogo wole miec tylko 25% w akcjach. Jesli pojawia sie spadki to bede polowac na spolki dywidendowe ktore beda placic 5-8% dyw wzgledem kursu zakupu.

Kiedys raczej spekulowalem niz inwestowalem bo nie mialem zadnej wiedzy odnosnie analizy fundamentalnej lub analizy technicznej.
Kupowalem akcje spolek ktore byly modne itp.

Wyjazd za granice spowodowal iz nie mialem czasu na inwestowanie ani checi po bolesnej lekcji z 2007/2008.
Druga sprawa to fakt iz w tamtych czasach mozna bylo znalesc lokaty ktore placily ok 5% odsetek wiec kapital czasem cos zarobil…

Posiadam nieruchomosc za granica wiec traktuje to jako dyspozycje na EURO.

W przyszlym roku planuje powrot do Pl wiec wtedy sie bede musial zastanowic co zrobic z tym kapitalem po sprzedazy nieruchomosci.
Jesli ceny nieruchomosci w PL nadal beda tak rosnac wtedy raczej nie zdecyduje sie na zakup tylko bede cierpliwie czekac na rozwoj wydarzen.

Jak u Ciebie wyglada sytuacja jesli chodzi o zakup wlasnego lokum – dzialasz cos w tej sprawie czy czekasz na spadki ?

Pozdrawiam
Daniel

Łukasz

Czesc,

Mam pytanie bo choc wiem ze waluta notowania nie ma znaczenia ale czytając ten wpis pomyślałem sobie o moim portfelu i już sam nie wiem:

  • skoro mam SPLT notowany na LSE w GBX to kurs funta brytyjskiego ma dla mnie znaczenie czy nie skoro platyna jest notowana w USD — czy coś źle rozumuje ?
  • a kolejna rzecz czy np. fizyczne złoto lub srebro należałoby liczyć jako aktywo w PLN czy USD bo mam takie plany na przyszłość i nie wiem jak zrobić symulacje w całości portfela

Dziękuje

Łukasz

Hmm…dzięki ale to by oznaczało że kurs waluty nie jest dla mnie niejako ryzykiem tylko samo notowanie danego metalu (złoto/srebro/platyna ) i to jego notowania są dla mnie najbardziej istotne ?!

A dodatkowo czy aktywa 150 mln USD to akceptowalna wartość żeby określić że Etf jest płynny ?

Łukasz

No to chyba już bardziej rozumiem bo tak zawsze traktowałem te inwestycje tylko zawsze miałem i mam problem z określeniem jaka waluta jest metal/surowiec/towar??

Zakładam że dolarem mimo iż ETF Splt jest w GBP

Łukasz

Masz rację Mateusz, jakoś w głowie utkwił mi kiedyś taki wpis w którym ktoś objaśniał że kupując monetę przy poziomie 2000$ i kursie 4zl/USD straci 50% nawet jeśli kurs złota się nie zmieni a złotówka się umocni na 2zl/usd

Anna

Dzień dobry, jak zwykle dziękuję za kolejny wartościowy wpis. Zawsze czytam je z ogromną uwagą.

Moje pytanie odnosi się od obligacji. Piszesz o dosyć kuriozalnej sytuacji jeżeli chodzi o obligacje korporacyjne, sytuacji, gdy nawet obligacje antyinflacyjne mogą okazać się lepszą inwestycją. Dlaczego więc nie inwestujesz w obligacje antyinflacyjne?

Chciałabym również poznać Twoje zdanie na temat ETF na obligacje antyinflacyjne USA oraz ETF na obligacje skarbowe rynków rozwijających się. Podejrzewam, że oba (szczególnie ETF antyinflacyjny) mogą wpisać sie w Twój ogólny komentarz odnośnie fluktuacji ETF (jeden z Twoich poprzednich wpisów), ale może masz jakieś głębsze tutaj spostrzeżenia?

Z góry dziękuję.
Pozdrawiam,
Anna

Anna

Dziękuję za odpowiedź. 🙂

Piotr

Mateusz, jak zwykle super wpis. Pytanie ode mnie, popraw mnie jeśli mam błędny tok myślenia. Jeśli inwestuję w ETF dywidendowy (dla uproszczenia rezydujący w Irlandii) poprzez swoje konto IKE/IKZE to wypłacana dywidenda jest nieopodatkowana (Irlandia=brak WHT, IKE/IKZE=brak podatku od zysków kapitałowych)? Czyli dywidenda brutto=dywidenda netto?

A zatem jeśli moim celem jest aby dywidenda pokrywała moje bieżące koszty życia, to IKE/IKZE to najlepsze rozwiązanie (oczywiście do limitów)? Jeśli nawet dywidenda miałby być przeznaczona na dalsze inwestycje, to nadal w ramach IKE/IKZE jest to lepsze rozwiązanie niż ETF akumulujący, bo akumulacja tak samo działa w ramach IKE/IKZE jak i w zwykłym rachunku maklerskim (po prostu dywidenda jest „dopisywana” do wpłaconego kapitału bez żadnego podatku), natomiast w ETF dystrybucyjnym dywidenda w IKE/IKZE jest bez podatku, natomiast na rachunku maklerskim jest opodatkowana podatkiem Belki?

PS. Czekam z niecierpliwością na zapowiedziany przez Ciebie na konferencji SII wpis na bazie prezentacji o 3 portfelach dywidendowych 🙂

Piotr

Mateusz, jeszcze jedna wątpliwość, pewnie szybko ją rozwiejesz. Na koncie IKE dywidenda wypłacana jest właśnie na to konto IKE (bez opodatkowania). Ergo, skoro to konto IKE, to nie mogę dokonać wypłaty zarobionej dywidendy (no chyba, że robię częściową wypłatę z podatkiem Belki).

A zatem jeśli dywidendę chcę traktować jako zarobek (renta rentiera zamiast reinwestycja) to konto IKE mnie w żaden sposób nie urządza, bo i tak abym te pieniądze mógł otrzymać na swoje konto bieżące, to muszę dokonać częściowej wypłaty zysku z IKE (czyli zapłacić Belkę plus dodatkowo sama wypłata jest dosyć sformalizowaną czynnością). Oczywiście założenie jest że nie mam ukończonych 60 lat itd.

Czyli taka dywidenda na IKE (i jej brak opodatkowania) ma sens jedynie w przypadku reinwestycji zysku. Dobrze to wszystko rozumiem?

Pozdrowienia!

Piotr

I wszystko jasne, dziękuję za odpowiedź 🙂

Jan

Cześć Mateusz,

Chciałbym napisać w końcu jakiś komentarz po śledzeniu Twojego bloga od jakiegoś czasu i podziękować za Twoją pomoc w nauce mądrego i skutecznego inwestowania. Na giełdzie (na razie tylko polskiej) realnie inwestuję od ok. 10 miesięcy, czyli moich 18. urodzin i jesteś nieocenionym wsparciem dla mnie, czyli dla kogoś jeszcze bez większej wiedzy, bo zdobywanie jej mnie czeka dopiero na studiach :). Mam do Ciebie dwa pytania.

Pierwsze, czy był okres w Twojej inwestycyjnej „karierze”, kiedy miałeś problem z kontrolowaniem poziomu ryzyka, czyli po prostu kiedy zbytnio ryzykowałeś. Nie wiem czy to jest cecha takiego wieku, ale czasami nie mogę się powstrzymać przed kupnem aktywów o dużym ryzyku, co mnie czasami prowadziło do sporych strat. Spekulacja na rynkach mnie czasami bardzo pochłania.

Drugie dotyczy dwóch książek, czy je czytałeś i jaka jest Twoja opinia na ich temat.
Chciałbym zakupić „Wspomnienia gracza giełdowego” Edwina Lefevre’a oraz „Śladami Warrena Buffeta”. Co o nich sądzisz, czy czytałeś i czy są warte przeczytania?

Jeszcze jedna kosmetyczna uwaga co do wpisu, chodzi mi o rozpiskę z podpunktu 4.2, wydaje mi się, że ytd z gotówki jest ujemne i ciekawym uzupełnieniem by było zawarcie tego minusa w rubryce.

Pozdrowienia od wdzięcznego czytelnika, Jana.

Paweł

Cześć Mateusz,
Bardzo interesujący podcast natomiast odniosłem wrażenie, że w pewnym momencie albo nastąpił zbyt duży skrót albo się przejęzyczyłeś więc chciałbym uściślić. W podcascie stwierdziłeś że na portfelu IKE trzymasz ETFy typu dist, wielkość portfela to 120k PLN, a dywidendy otrzymałeś 10k PLN – co by znaczyło że dywidenda to 8,33% brutto. I tu następuje spory dysonans, gdyż z tego co się orientuję max jaki można wyciągnąć z ETFów dist to jakies nie całe 4%. Mógłbyś rozwinąć jak Tobie się udało osiągnąć takie dywidendy z ETFów dist?

Z góry dzięki za odpowiedź

Piotrek

Tylko zgaduje, ale to prawdopodobnie efekt tego po jakiej cenie zakupił ETFy. Przykład na bazie akcji PZU, które obecnie kosztują około 38zł, a dywidenda w tym roku ma wynieść 3,5zł brutto, czyli masz jakieś 9,2%. Ale w ubiegłym roku można było kupić te same akcje PZU nawet w okolicach 20zł, więc wtedy ta sama dywidenda daje wynik nawet 17%. W ubiegłym roku było mnóstwo takich okazji, a nie wspominając już ze jeżeli portfel jest budowany wiele lat to różnych okazji można było znaleźć sporo pewnie 😉

Oczywiście akcje PZU to tylko przykład edukacyjny i nie stanowi rekomendacji do zakupu 🙂

Paweł

To jaka cena akcji była rok temu jest bez znaczenia, jeśli patrzymy na wartość portfela dziś i jaką dywidendę wypłacił.

Piotrek

Jak nie ma znaczenia? Jeżeli przykładowo rok temu ktoś był w stanie kupić nawet 2x więcej jednostek ETFów / liczby akcji wydając tą samą kwotę to dostanie 2x więcej dywidendy niż gdyby kupił po dzisiejszych cenach 😉

Znów użyję przykładu PZU. Masz 1000zł. Kupując dziś to jestem w stanie kupić: 26 akcji czyli dostałbym 91zł dywidendy brutto. Natomiast jeżeli kupiłbym w dołku rok temu to uzbierałbym nawet 50 akcji a dywidenda wyniesie 175zł. Wartość obu portfeli to 1000zł ale dywidenda zupełnie inna.

Paweł

Trzymajmy się przykładu PZU, jeśli kupiłbyś równo rok temu za kwotę 1000 zł PZU to kupiłbyś po kwocie 29,19 PLN czyli nabyłbyś 34 akcje to dziś Twój portfel byłby warty 1309 PLN (34 akcje x 38,52 PLN) a nie jak twierdzisz 1000 PLN. 🙂

Piotrek

Ale babol z mojej strony, słuszna uwaga z tą wartością (nauczka by nie pisać komentarzy przed wypiciem kawy.. 🙂 ) Chciałem się skupić na tym, że dzięki okazyjnym cenom dało się wykręcić naprawdę wysoki yield dywidendy, znacznie wyższy niż to co jest osiągalne dzisiaj.

Paweł

Przesłuchałem jeszcze raz fragment o IKE. W podkaście powiedziałeś, że obecnie wartość Twojego portfela to 120k, a dywidendy otrzymałeś 10k. Skoro obecna wartość to 120k to nie ma znaczenia po ile kupiłeś jeśli rozpatrujemy dywidendę. Chyba, że czegoś nie rozumiem.
Portfel warty dziś: 120k, wypłacił w ciągu roku 10k dywidendy. Tak ja zrozumiałem Twoj podcast.

Paweł

Hej Mateusz,
No to teraz jasne, skoro większość to spólki a nie ETFy to się matchuje. 🙂

Jakbyś podrzucil tickery tych etfów to było by super, bo IEDY i UDVD nawet do 5% sie nie zbliżaja 🙁

Łukasz

Hej Mateusz,

ETF zagraniczne płacą Ci 5-6% ? Myślałem że z Etf głównie skupiasz się na tych typu accumulating dla lubianej przez Ciebie prostoty inwestowania ??
Chyba nigdy nie zarejestrowałem we wpisach tych Etf z takimi dywidendami ?!
Pozdrawiam

Grzegorz

Dzięki za kolejny pouczający artykuł. Jestem nastawiony na pasywne inwestowanie i zachodzę w głowie czy ETF-u na rynki rozwinięte ogarniają, że część akcji które mają w portfelu jest za droga np. Tesla i wymieniają je na te z bardziej atrakcyjnym współczynnikiem P/E? Czy po prostu bezsensownie odwzorowuje rynek i jak ten sam rynek poleci na łeb to ETF podąży za nim? Wtedy może się okazać, że ETFy to wcale nie takie super rozwiazanie dla leniwego pasywnego inwestora jak ja, który posiada jakąś tam wiedzę i czy się chce czy nie trzeba z ETF zrezygnować i wybrać samemu niedowartościowane spółki, które w razie kryzysu mocno nie polecą?

Piotrek

Ale to musisz zdecydować czy chcesz inwestować pasywnie czy aktywnie… Z jednej strony piszesz o inwestowaniu pasywnym, ale oczekujesz aktywnego wybierania spółek. Takie ogólne ETFy na rynki all – world, rozwijające czy rozwinięte w ogóle nie patrzą na na wskaźniki bo ich rolą jest odwzorowanie indeksu. Zawsze możesz wybrać ETFy sektorowe, faktorowe czy inne, które bardziej będą spełniać Twoje założenia. Całą zaletą ETFów jest właśnie odwzorowywanie jakiegoś indeksu i z góry wiesz jakie spółki trafiają do Twojego portfela.
Pomijam już fakt, że przykładowa Tesla stanowi w portfelu rynków rozwiniętych około 0,8%… (wg indeksu FTSE, na dziś 31 maja).

Grzegorz

Panowie dzięki za odpowiedź, mądrych to i dobrze posłuchać :). @Mateusz szanuje, że każdemu odpisujesz!!!

Paweł

A co jeżeli złoto wypłacałyby dywidendę ? Pytam bo jest taki produkt

Paweł

A jeżeli możesz zakupić złoto, oddać je w depozyt pod zabezpieczenie dla firmy inwestującej w sprzedaż kruszcu. Ona zarabia na różnicach w szybkości dostaw (dlatego musi mieć depozyt jako zabezpieczenie). I w ten sposób jest wstanie płacić dywidendę i to kwartalnie. Wszystko spięte umową i w każdej chwili możesz zażyczyć zwrot kruszcu – mają do 3 dni na wydanie. Pytam bo obecnie mi to działa i wypłaca zgodnie z umową. Dlatego podałem taki przykład i zastanawiam się czy to jakiś „graal” czy norma. Minusem jest próg wejścia, aby nie było zbyt kolorowo.

Paweł

Hej,

Z punktu widzenia klienta: zakupujesz kruszec (możesz od nich, ale nie musisz) lub oddajesz swój jak masz, na który sporządzona jest umowa przechowywania z gwarancją zwrotu i poddania się pod 777. Stroną jest spółka z o.o. Ta firma obraca kruszcem (nie wchodząc w szczegóły) i wypłaca Ci dywidendę w kwartalnych okresach. Od wartości którą wniosłeś (na dzień przekazania). Procenty są do uzgodnienia i uwarunkowane wielkością inwestycji.
Po roku możesz przedłużyć lub nie umowę. Jeżeli nie przedłużasz otrzymujesz zwrotnie swój kruszec. Kwestia czy wzrósł czy nie to druga kwestia.
Dla mnie ważne jest przechowywanie, za które ja nie płacę, ale jeszcze zarabiam. A złoto traktuje jako długoterminową inwestycję.

Rafal

Hej Mateusz, jestem twoim stałym czytelnikiem i z każdego twojego wpisu staram się wyciągać te najważniejsze rzeczy które mógłbym wykorzystać przy moim inwestowaniu. Obecnie posiadam portfel akcji spółek dywidendowych na GPW w ramach IKE. Zastanawiam się nad dywersyfikacją w tym portfelu o akcje spółek zagranicznych i zainteresował mnie fragment ze ty w ramach IKE korzystasz z ETF DIV distrbiution na akcje spółek zagraniczych. Czy mógłbyś mi napisać tiker do tego ETF i czy jest on dostępny w mBank 😉 pozdrawiam i czekam na następne wpisy

Rafal

Hej, ok dzięki za odpowiedz. Czekam w takim razie na kolejny wpis o ETF. Nie wiem czy już ktoś pytał cie o to ale chciałbym poznać twoja opinie na temat nowego ETF TechTR od Beta. Czy mógłbyś co nie co napisać ? Czy koszty zarządzania są wysokie według ciebie ? Co ze składem tego ETF? Dzięki z góry za opinie 🙂

Wojtek

A co z REITAmi? Nic o nich nie piszesz, a nie bylyby jakas alternatywa dla surowcow jako zapychacza? Czy traktujesz je jako akcje?

Artur

Ja pod koniec tamtego roku zainwestowałem w budowę osiedla, jednak kwestia zarządzania i pilnowania tej inwestycji, szczerze mówiąc, mnie przytłoczyła, dlatego wynająłem <tu była nazwa firmy którą usunąłem /Mat>, zarządzają osiedlem przez co mam problem z głowy.

Ostatnio edytowano 4 miesięcy temu przez Inwestomat
Wojciech

Mam takie pytanie o fundusze/ETF typu short i ich wykorzystanie w kryzysie podczas spadku giełd i indeksów. Czy to się opłaca (czy ma sens)?

Trol

A inwestycje w aplikacje i pochodne? Ostatnio było słychać o wpadaj pl. To takie coś jak booksy i inne. Przedstawili też możliwość inwestycji.

Maciek

Cześć Mateusz,
Jedna rzecz mnie zastanawia. Z jednej strony mamy inwestowanie pasywne: planuje że mój portfel będzie składał się z takich a takich aktywów w takich i takich proporcjach. Co jakiś czas koryguje kapitał, żeby nie odbiegał od modelu.
Patrząc jednak na to jak Twój portfel zmieniał się w czasie widzę, że proporcje jak i typy aktywów nie są stałe. Czy jest to kwestia tego że to nie jest inwestowanie pasywne? Może źle rozumiem podejście i proporcje w portfelu trzeba dynamicznie modyfikować?
Pozdrawiam
Maciek

Maciek

Hej,
Dziękuję za odpowiedź, teraz rozumiem.
Jest jedna rzecz której nie mogę do końca pojąć, skoro już mamy wątek portfeli. Może ktoś pomoże 🙂
W jaki sposób dobrać składniki portfela dla siebie? Nie chodzi mi o złoty środek, tylko bardziej o proces. Taki portfel ma służyć na lata i chciałbym to zrobić dobrze.
Faktycznie pomocne jest narzędzie https://backtest.curvo.eu/ (dzięki Mateusz!) ale przy zmianie proporcji o 5 czy 10% portfel zachowuje się rożnie w różnych okresach (nie pokazuje też wszystkiego). Mam świadomość że trzeba pamiętać też o takich parametrach jak skłonność do ryzyka, czy oczekiwana stopa zwrotu, ale czy jest sposób na przygotowanie takiego portfela, z którym można zostać na lata?
Od razu zaznaczę, że liczę się z odpowiedzią „it depends”, bo nikt nie zna przyszłości ;). Ale jeżeli odpowiedzią jest „portfel z takimi składnikami i z takimi też jest ok, bo nie wiadomo co będzie” to jak tu zaplanować taki portfel dla siebie?
Albo może nawet inaczej: patrząc na portfel Mateusza: skad wiadomo, że akcji polskich ma być tam 20% a nie 25% albo 30%?
Może to pomysł na artykuł?…

asas

Hej,

Ale jak ktoś zarabia w Euro to raczej hedge do Euro jest na plus ?

Maciek

Mateusz,
Po Twoim wpisie widze że nie zostałem zrozumiany. Albo napisałem o jeden komentarz za dużo i wyszedłem na cwaniaczka który nagle pojawił się na blogu i od razu chce gotowca ;).
Tu mnie masz, nie przeczytałem wszystkich wpisów. Nie wiem czy faktycznie wszystkie przeczytam, prawde mówiąc, ale na pewno nie szukam drogi na skróty. Nie będę kopiował żadnego portfela, pełna odpowiedzialność za moje pieniądze spoczywa na mnie i chce nimi zarządzać najlepiej jak potrafie. Właśnie dlatego zainteresowałem się tematem inwestowania. Nie będę inwestował w krypto jak moi znajomi, nie interesuje mnie spekulacja, chce żeby to, co zgromadzę, było rozsądnie ulokowane.

Portfel 70/30? Myślałem o nim, ale w moim portfelu chce mniej akcji. Taką decyzję podejmuję z wiedzą którą mam i moją skłonnością do ryzyka. Ale dodam że chciałbym znowu mieć 30 lat… 🙂

ETFy akcyjne? Zgadza się, dzięki Twoim wpisom o ETFach mogłem poznać ten instrument, zrozumieć jakie ma parametry i wybrać to co chce. Excel ETFów to genialna sprawa. Filtrowałem i zostały mi 4-5 z których łatwo będzie wybrać. Ale byłem w stanie to zrobić dzięki temu że natrafiłem na Twoją serię o ETF’ach, która jest spójną, przemyślaną paczką potrzebnej wiedzy. Bez wazeliny, doceniam nie tylko prace, ale właśnie ten konkret przedstawiony w spójny sposób. W innych miejscach jest czasem za dużo mielenia tego samego, anegdot, reklam. Pomijam już przypadki gdzie ktoś napisał że ma w portfelu ETFa takiego i takiego. Ja chciałem wiedziec dlaczego. Jeżeli chce kupić krzesła do salonu to nie dlatego że ktoś mi je poleca, tylko musze na nim usiąść, dobrać rodzaj drewna i obicie z dostępnych opcji. Dostosować do moich pleców. Kupując fotelik dla dziecka do auta też sprawdzam certyfikaty bezpieczeństwa, dostępne opcje, itd.
Seria ETFy na tym blogu sa dla mnie świetnym przykładem jak poznać dane zagadnienie i potem podjąć decyzję z nim związaną w oparciu o tą wiedzę.

Obligacje skarbowe? Już wybrane i kupione, od nich zaczałem. Wydaje mi się że to prosta sprawa, ale zawsze mam z tyłu głowy „wiem że nic nie wiem”.

O V80A i V60A czytałem na Twoim blogu, ale wolę inne ETFy, z rożnych względów.

Moim problemem nie jest kwestia tego co chce mieć w portfelu. To już wiem. Jeżeli byłaby na Twoim blogu seria o własnym portfelu, pewnie mogłaby się zacząć od „Portfel inwestycyjny (1/4) – poznaj dostępne aktywa”. Mnie ciągle zastanawia co decyduje o ilości danego aktywa w portfelu. Jest jakaś korelacja między zyskiem a ryzykiem która o tym decyduje? Ok, będę wiedział czego szukać, to już coś.
Napisałeś że wybrałeś akcje polskie bo są Ci znane. Ok. Ale dlaczego jest ich akurat 25%? Czy to jest ilość, z którą czujesz się pewnie? Czy chodzi o jakąś analize o której nie mam pojęcia? O parametry? Czy odpowiedź na pytanie leży w jakiejśc serii artykułów na Twoim blogu? A może w ogóle to jest źle zadane pytanie, skoro wygląda to na drogę na skróty, to może ta wiedza przychodzi z czasem, w miarę poznawania tematu inwestowania? Jeżeli tak to ok, zawsze to też jakaś odpowiedź. Wtedy pewnie wybiore jakiś podział i postaram się go trzymać, bo w końcu to tylko pieniądze, są ważniejsze rzeczy.

Pytam o to nie dlatego że szukam drogi na skróty. Pytam, bo nigdzie nie mogę znaleźć odpowiedzi. Miałem nadzieję, że mi pomożesz :).

Maciek

Hej,
Ten komentarz to właśnie to czego szukałem, bardzo Ci dziękuję :). Mam już brakujący element układanki.
Co do akcji, to jest tak jak napisałeś, moje plany na część akcyjną to w 100% globalne ETFy.
Pozdrawiam serdecznie,
Maciek

Maciek

Dziękuję, zapoznam się, widziałem już ten artykuł, ale nie skończyłem czytać.
Poza obligacjami chce mieć jeszcze złoto fizyczne, głownie dlatego żeby mieć coś fizycznego z tego portfela, ale tylko w niewielkiej części.

Łukasz

Cześć Mateusz,

Potrzebuje Twojej pomocy bo nie mogę sobie poradzić albo się gdzieś pogubiłem?!
Wytłumaczę to na przykładzie jednej spółki ale można to odnieść do całego portfela akcyjnego bo chodzi o sposób myślenia/liczenia.
Załóżmy kupiłem spółkę czy też cały portfel akcyjny za 1000zl

  • Po roku spółka kosztuje 1500 zł czyli zwrot mojego portfela to 50%
  • Na koniec drugiego roku ta spółka kosztuje 2000zł i tutaj mam dylemat czy licząc stopę zwrotu swojego portfela za 2 rok powinien liczyć jako 100% (w stosunku do początkowego 1000zl) czy 33% (w stosunku do 1500zl)
  • Na koniec trzeciego roku spółka kosztuje 1300zł i wtedy ją sprzedaje więc de facto zarobiłem 30% ale licząc zwrot portfela za 3 rok mam -65% w stosunku do 2000zl

Jak to liczyć albo jak Ty to liczysz żeby się nie pogubić i ułożyć sobie jakiś plan ?
Dziękuje

Lukasz

O kurcze nieźle 🙂 zanim przejdę do linka mam pomocnicze pytania :
1) nie rozumiem tego wzoru ale obliczenie pierwiastka 3 stopnia to nie problem, a co jeśli zarobię 40% w 10 lat ? To będzie pierwiastek 10 stopnia z 1.4 ?? Jeśli tak to jak to wogole policzyć w sensie średni zwrot w ciągu roku ?!

2) 1,5*1,(3)*0,65= 1,30 co oznaczają poszczególne składowe ? 1,5 ? 1,(3)?,0,65?

„Jeśli przedstawiasz dane w ujęciu rocznym (jak ja, ale robię to narastająco we wpisach) ”

Co oznacza że robisz to narastająco, jakby to się miało do mojego przykładu żeby było mi łatwiej zrozumieć ??

Dziękuję

Lukasz

Super ,teraz sporo mi rozjasniles !

„W kolejnym wpisie półrocznym (znowu, niezależnie od poprzedniego roku) podsumowuję pierwsze 6 miesięcy”

Ok i tu jest właśnie clue – za bazę przyjmujesz ceny na 31.12 roku poprzedniego czy ceny zakupu ??

Wszystko zaczęło mi sie plątać jak słyszałem że ktoś opowiadał że w 2020 przykładowo mój portfel stracił 30% i wtedy pojawiły się pytania stracił w porównaniu z 31.12 roku poprzedniego czy wogole w stosunku do cen zakupu

Lukasz

Ten XIRR jest bardzo fajnie opisany, dzięki 🙂 a Ty podając tutaj swoje zwroty z portfeli używasz XIRR ?
Rozumiem jego zasadę działania bo inny czas maja pieniądze wpłacone w styczniu a inne w grudniu ale tak naprawdę zastanawiam się jakie to ma znaczenie jeśli załóżmy po 10 latach podwoilem swój kapitał wplacany załóżmy w ciągu 2 lat inwestycji ?
Czyli :
Gracz X wpłaca w styczniu 2021 50000 i w lutym 2021 50000 – w 2031 wypłaca 200000
Gracz Y wpłaca w styczniu 2022 50000 i w styczniu 2023 50000 – w 2031 wypłaca 200000

Gracz Y będzie miał dużo wyższy XIRR ale obaj zarobili po 100000 i 100% zainwestowanego kapitału

Ostatnio edytowano 3 miesięcy temu przez Lukasz
Lukasz

Dzięki, już sobie stworzyłem Excelka 😉

Ale cały czas nie rozumiem jakie to ma znaczenie w efekcie końcowym inwestycji ?? Tak jak w moim przykładzie obaj inwestorzy zarobili tyle samo kwotowo i tyle samo procentowo w stosunku do wpłaconego kapitału więc jakie znaczenie ma dla nich różnica w osiągniętym XIRR ?
Pozdrawiam