czy dzielenie majątku na wiele portfeli ma sens

Czy dzielenie majątku na wiele portfeli ma sens? Jeden portfel kontra kilka portfeli

Mentalne księgowanie swojego majątku.

Wydany przeze mnie już ponad 3 lata temu wpis „Cała prawda o poduszce finansowej, czyli jak ułatwić sobie inwestowanie” dotyczył sugestii wcielenia tzw. finansowej poduszki bezpieczeństwa do portfela inwestycyjnego. Dzisiaj pójdę o krok dalej i przyjrzę się temu, czy dzielenie majątku na wiele portfeli ma sens i czy nie lepiej jest prowadzić po prostu jeden „duży” portfel inwestycyjny. We wpisie porównam scenariusze „z życia wzięte” dotyczące inwestorów prowadzących kilka portfeli i takich, którzy swoje portfele traktują jako jedność, pokazując wady i zalety każdego z rozwiązań. Będzie to moim zdaniem dobra lektura dla każdej osoby, która już inwestuje oraz dla tych, którzy jeszcze nie inwestują, ale chcą się za to niebawem zabrać. Postaram się maksymalnie zaangażować, stawiając czasem kontrowersyjne i idące wbrew głównemu nurtowi finansów tezy, które zawsze postaram się poprzeć solidnymi argumentami. Zacznę dziś trochę filozoficznie, omawiając to, czym właściwie jest portfel inwestycyjny i jak na ogół dzielą go inwestorzy.

Podcast

YouTube

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co to jest portfel inwestycyjny.
  • Jak można podejść do tematu dzielenia portfela na części.
  • Dlaczego tak wielu inwestorów dzieli portfel na części.
  • Kiedy warto a kiedy nie warto dzielić portfela na części.
  • Jak dzielenie portfela na części może zaszkodzić inwestorowi.

Co to jest portfel inwestycyjny i jak można go dzielić?

Definicji portfela inwestycyjnego jest wiele, więc, zamiast je cytować, spróbuję określić to, jak sam rozumiem to pojęcie. Moim zdaniem portfel inwestycyjny to ogół posiadanych przez nas aktywów inwestycyjnych, czyli rzeczy materialnych i niematerialnych, które posiadają pewną mierzalną wartość i z których zamierzamy uzyskać dochód w przyszłości. Ważna jest tu zatem celowość zakupu składnika majątku, którą w przypadku dodania czegoś do portfela inwestycyjnego (lub po prostu „zainwestowania w coś”) jest osiągnięcie zysku, czyli pomnażanie swoich pieniędzy. Różnicuje to portfel inwestycyjny od całości składników majątku w następujący sposób:

  • elementami portfela inwestycyjnego nie są np. mieszkanie lub dom, w którym mieszkamy oraz np. samochód, którego używamy prywatnie. Należą one do składników majątku, ale nie do portfela inwestycyjnego,
  • elementami portfela inwestycyjnego np. akcje, obligacje, kruszce, kryptowaluty, nieruchomości na wynajem (lub niewynajęte, ale takie, w których nie mieszkamy i liczymy na wzrost ich cen w czasie).

Co ciekawe, można mieć gigantyczną wartość majątku liczoną w dziesiątkach milionów złotych i w ogóle nie posiadać portfela inwestycyjnego. W takiej sytuacji będzie ktoś posiadający kilka dużych domów lub mieszkań w atrakcyjnych lokalizacjach (i prawdopodobnie w różnych krajach), kto ma je tylko do własnego użytku. Jeszcze ciekawsze jest to, że w ramach majątku można posiadać wyłącznie aktywa inwestycyjne (jak ja przez wiele lat, zanim w 2022 roku kupiliśmy z Żoną mieszkanie), czyli mieszkać w wynajętym lokum, a posiadać nawet spory portfel inwestycyjny.

Omówię teraz różne sposoby zarządzania portfelem inwestycyjnym w kontekście jego dzielenia na części.

Prostota, czyli 1 portfel z 1 składnikiem

Jeśli jesteś minimalistą, to z pewnością spodoba Ci się pomysł prowadzenia 1 portfela inwestycyjnego, w którym znajdzie się tylko jeden składnik, np. kupowany regularnie przez lata ten sam fundusz ETF. Jeśli masz wysoką tolerancję ryzyka, to fundusz ten może śledzić np. S&P 500, MSCI World albo MSCI ACWI, a jeśli nie chcesz aż tak wiele ryzykować, to możesz wybrać jeden z funduszy mieszanych z rodziny ETF Vanguard LifeStrategy. Fakt, że będzie to jeden portfel inwestycyjny nie oznacza, że musi być prowadzony na jednym koncie maklerskim. Jak najbardziej „dozwolone” jest posiadanie np. konta regularnego, konta IKE oraz konta IKZE i kupowanie na każdym tego samego, czyli np. ETF-u na akcje globalne.

Czy dzielenie majatku na wiele portfeli ma sens najprostszy portfel inwestycyjny

Ogromną zaletą takiego portfela inwestycyjnego jest to, że prowadzi się go niezwykle łatwo, bo po prostu kupuje się to samo przez całe życie (lub przynajmniej przez cały okres akumulacji majątku), a później sprzedaje jednostki zgodnie z bieżącymi potrzebami lub żyje z dywidend (jeśli w portfelu są instrumenty je wypłacające).

Wadą takiego portfela jest to, że limit 1 składnika mocno ogranicza i sprawia, że tracimy możliwość bardziej elastycznego inwestowania. Co więcej, tracimy tak możliwość optymalizacji podatkowych, jeśli nasz broker nie umożliwia sprzedaży wybranych przez nas papierów (co wymusza stosowanie zasady FIFO – first in, first out, a więc sprzedaż na początku tych papierów, które kupiliśmy najwcześniej/najdawniej, a więc zwykle tych, które zanotowały największy zysk). Można oczywiście kupować co kilka lat „inny fundusz ETF na to samo”, dzięki czemu zachowamy możliwość wykonania optymalizacji podatkowej przy sprzedaży instrumentów.

Bez komplikacji, czyli jeden portfel wieloskładnikowy

Idąc o krok dalej, możemy przecież prowadzić jeden portfel inwestycyjny, ale pozwalając sobie na większą dywersyfikację pod kątem liczby instrumentów. W portfelu wieloskładnikowym możemy mieć dowolną liczbę elementów, bo może tu być nawet 10 kont maklerskich lub 10 różnych typów aktywów inwestycyjnych, ale traktujemy je jako całość. Takie podejście jest na pozór trudne do wprowadzenia, bo niektórzy dzięki takiemu ogólnemu widokowi mogą stracić wgląd w poszczególne pozycje portfela, ale w praktyce ułatwia to równoważenie jego proporcji i zachęca do upraszczania składu:

Czy dzielenie majatku na wiele portfeli ma sens jeden portfel wieloskladnikowy

Największą zaletą (jednego) portfela wieloskładnikowego jest to, że zachęca on do niekomplikowania składu i posiadania tylko kilku instrumentów finansowych. Drugą z jego zalet jest to, że kwestia równoważenia proporcji między składnikami jest tu oczywista i ustala się ją dla każdego składnika wobec wszystkich innych.

Wadą takiego portfela może paradoksalnie być jego największa zaleta, czyli to, że jeśli dodasz tu zbyt wiele różnych aktywów, np. akcje 20 spółek, obligacje 10 emitentów i 10 ETF-ów, to zarządzanie nim może być prawdziwą udręką. Zwłaszcza jeśli skrupulatnie podejdziesz do kwestii równoważenia proporcji portfela i nawet najmniejsze odchylenia będziesz chciał korygować szybko i sprawnie, co wygeneruje duże trudności, wiele transakcji oraz konieczność częstego (i szczodrego) płacenia podatku giełdowego.

Jeden portfel dzielony na części

Istnieje sposób na luźniejsze podejście do portfela wieloskładnikowego, jakim jest podzielenie go na części przy ciągłym podchodzeniu do niego jak do jednego, a nie kilku portfeli. Głównym założeniem takiego portfela jest to, że dzielimy go na części (np. „akcje”/ „obligacje” / „metale szlachetne”) i na sztywno ustalamy proporcje między tymi grupami, ale już niekoniecznie wewnątrz tych kategorii. Można tu dobrowolnie zdefiniować skład każdego z „koszyków” i nie przejmować się tym, czy w pozycji „akcje” jakaś spółka lub ETF stanowią obecnie zbyt duży udział, jednocześnie pilnując tylko, by akcji nie było zbyt dużo lub zbyt mało wobec np. obligacji. W podobny sposób od lat zarządzam swoim portfelem (trochę wymusza to moja strategia „pętli histerezy” i to, że nie chcę zwariować i przepłacać podatkowo za równoważenie proporcji składników mojego portfela).

Czy dzielenie majatku na wiele portfeli ma sens jeden portfel dzielony na czesci

Niektórzy z pewnością zauważą, że przecież w pewnym sensie jest to posiadanie kilku portfeli, ale bez nazywania ich osobnymi portfelami. Nie zgodzę się, bo jest to jeden portfel z odpowiednimi kategoriami aktywów, między którymi następuje konieczność równoważenia proporcji portfela. Tego typu podział portfela pasuje raczej do strategii aktywnych, niż do strategii pasywnych i wprost idealnie „gra” on z bardziej zaawansowanymi kryteriami doboru poszczególnych instrumentów finansowych w każdej z wydzielonych części portfela.

Do zalet takiego portfela należy większa elastyczność przeprowadzania równoważenia jego proporcji, dzięki której można często oszczędzić czasu i pieniędzy (na podatkach). Kolejną zaletą jest to, że ułatwia to wprowadzanie aktywnych strategii, np. „połowa środków w mojej części akcyjnej będzie zarządzana zgodnie ze strategią A, a druga połowa zgodnie ze strategią B”. Dla inwestora dywidendowego (swoje inwestowanie dywidendowe opisuję w tej serii wpisów na blogu) takie „kieszonki” w portfelu są wskazane, jeśli nie wymagane, aby nie zwariować i jakoś „ogarnąć” ten portfel.

Wadą takiego portfela jest pokusa do komplikowania go i podział na zbyt wiele części, które tematycznie mogą nie mieć sensu. Najbardziej naturalne części to akcyjna i obligacyjna, ale można podzielić portfel także na część aktywną i pasywną oraz np. na części prowadzone zgodnie z różnymi strategiami (a więc w praktyce na wiele portfeli inwestycyjnych). No właśnie, dochodzimy tu do pewnych rozdroży, bo czym portfel dzielony na części właściwie różni się od prowadzenia wielu różnych portfeli inwestycyjnych? Ano tym, że nie nazywamy poszczególnych składowych w fikuśny lub osobliwy sposób i nie oddzielamy ich mentalnie od siebie (nie budujemy „muru” pomiędzy nimi).

Wiele portfeli inwestycyjnych

Uważam, że posiadanie wielu portfeli inwestycyjnych to na ogół błąd i coś, czego nie polecałbym większości inwestorów (są wyjątki, do czego zaraz dojdziemy). Dzielenie portfela na „portfele” to według mnie symptom szkodliwego mentalnego księgowania, które tylko utrudnia zarządzanie portfelem (celowo w liczbie pojedynczej, bo żaden składnik naszego majątku tak naprawdę „nie wie”, że znajduje się w jakiejś części portfela).

  • Znam inwestorów, którzy „tłumaczą” swoje kiepskie wyniki tym, że jest to OK, bo osiągnęli stratę w tej, a nie innej części portfela (i po prostu nie liczą wyniku łącznie dla wszystkich portfeli).
  • Znam też inwestorów, którzy ponoszą zbyt duże ryzyko (łącznie), ale tłumaczą to tym, że „w portfelu spekulacyjnym mogą ryzykować”, bo mają też portfel defensywny, gdzie tak nie szaleją. Gorzej, jeśli tracą kontrolę nad proporcjami tych portfeli do siebie i portfel spekulacyjny stanowi np. 70% majątku, a portfel defensywny tylko 30%.
  • Nie uszło też mojej uwadze zjawisko „ignorowania równoważenia proporcji” między portfelami i „rozluźniania polityki zarządzania ryzykiem” swojego majątku przez to, że posiada się wiele portfeli.

Oto przykładowy podział majątku na 4 portfele wraz z przykładowymi instrumentami finansowymi, które się w tych portfelach mogą znaleźć:

Czy dzielenie majatku na wiele portfeli ma sens Wiele portfeli inwestycyjnych

Wygląda to na całkiem uporządkowany majątek, więc w czym problem? Największy kłopot z prowadzeniem wielu (wirtualnych) portfeli inwestycyjnych to fakt, że zasady ich prowadzenia mogą się drastycznie różnić, a jeśli mamy ich zbyt dużo (a w każdym za dużo składników), to bardzo szybko pogubimy się w tym wszystkim. Jednym z symptomów posiadania zbyt wielu portfeli jest sytuacja, w której przestajesz kontrolować wielkość każdego portfela relatywnie do wszystkich innych. Niejasno określone zasady prowadzenia tych „portfeli” między sobą mogą spowodować, że kilka lat po rozpoczęciu inwestowania Twój majątek może wyglądać następująco:

Czy dzielenie majatku na wiele portfeli ma sens Wiele portfeli inwestycyjnych bez sztywno okreslonych proporcji portfeli

I nie ma w powyższym nic złego, jeśli chcemy inwestować luźno i nie przejmować się proporcjami składników portfela, ale profil ryzyka portfela powyżej, w którym bitcoin stanowi jakieś 25%, jest zupełnie inny, niż był z początku profil ryzyka portfela, w którym bitcoin stanowił tylko 10%. Innym z objawów „portfelozy” (wybacz mi to żartobliwe określenie zjawiska mentalnego księgowania w kontekście podziału portfela) jest coś odwrotnego, czyli kontrolowanie wielkości portfeli wobec siebie, ale zaprzestanie równoważenia proporcji składników każdego z portfeli. 

Dzielenie portfela na „portfele” możemy popchnąć o krok dalej, wyznaczając części (jak wcześniej) w owych „portfelach” i jeszcze bardziej komplikując sobie życie.

Wiele portfeli inwestycyjnych z podziałem na części

Skoro portfel możemy podzielić na „portfele”, to następnie każdy z nich możemy podzielić też na części, np. rynkową i nieruchomościową, albo akcyjną i obligacyjną. Upychanie składników majątku po takich kieszonkach w kieszonkach nie sprawi, że przestaną one istnieć lub że przestaną ich dotyczyć nasze reguły równoważenia proporcji portfela… chyba że ich nie mamy i nigdy nie mieliśmy. Tak skomplikowany model zarządzania majątkiem z pewnością nie ułatwiłby mi podejmowania decyzji o tym, w co w danej chwili należy zainwestować:

Czy dzielenie majatku na wiele portfeli ma sens Wiele portfeli inwestycyjnych z podzialem niektorych na czesci

Wiem, że zaskakująco duża liczba polskich inwestorów prowadzi lub usiłuje prowadzić kilka „portfeli inwestycyjnych”, więc jeśli należysz do tej grupy, to chciałbym zadać Ci dwa zasadnicze pytania:

  • czy wiesz, po co podzieliłeś swój portfel na mniejsze „portfele”?
  • czy ten podział czemuś służy/coś ułatwia?

Jeśli na obydwa pytania odpowiesz „tak” i będziesz w stanie to przed sobą wyjaśnić, to nie ma z takim podziałem żadnego problemu. Jeśli nie jesteś pewien i podział wydaje Ci się sztuczny, to zapraszam do lektury dalszej części tego wpisu, w której pokażę praktyczne problemy z prowadzeniem wielu „portfeli”, ale i sytuacje, w których jest to wskazane, a nawet potrzebne.

Aha, jeśli prowadzisz kilka „portfeli”, to koniecznie daj znać w komentarzach, jakie masz reguły równoważenia pomiędzy nimi i co zyskujesz dzięki temu podziałowi.

Szukasz taniego konta maklerskiego do akcji i ETF-ów?

Nota XTB: Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.

Szukasz maklerskiego IKE lub IKZE z bogatą ofertą ETF-ów?

Szukasz dobrego zagranicznego konta maklerskiego?

Aktualny ranking kont maklerskich do akcji i ETF-ów znajdziesz tutaj

Kiedy warto mieć kilka portfeli?

Jedyny według mnie sensowny i zrozumiały podział portfela na „portfele” występuje, gdy chcemy wydzielić z głównego (długoterminowego) portfela krótkoterminowe cele. Możemy więc mówić nie o kilku portfelach, a o jednym, głównym portfelu inwestycyjnym i wydzielonych „obok niego” celach o konkretnych kwotach oraz określonym terminie zapadalności. Cele mogą być zarówno bardzo konkretne, jak i określone w sposób ogólny, dla przykładu:

  • 31 marca 2026 roku chcę mieć 150 000 złotych na wkład własny na nowe mieszkanie.
  • Między 2028 a 2030 rokiem muszę mieć uskładane 10% wartości około 50-metrowego mieszkania w centrum Warszawy, aby móc zaciągnąć kredyt hipoteczny.

Im mniej konkretny jest Twój cel, tym bardziej sugeruję włączenie go do głównego portfela inwestycyjnego i modyfikację jego profilu ryzyka. Jeśli cel jest bardzo konkretny, to bezproblemowo możesz „wydzielić” go z portfela i prowadzić obok jak na rysunku poniżej:

Czy dzielenie majatku na wiele portfeli ma sens kiedy wiele portfeli ma sens

Różni ludzie, różne cele, więc zakładam, że nawet wśród czytających ten wpis znajdą się osoby o przynajmniej kilku dobrze sprecyzowanych celach, które prowadzą jako osobne „portfele” inwestycyjne. Nie widzę w tym podejściu niczego złego, bo w konkretnych sytuacjach prowadzenie jednego, dużego portfela może być kłopotliwe, zwłaszcza w kontekście definiowana jego składu i profilu ryzyka.

Świetnym przykładem osoby, która powinna wydzielić cel z portfela jest młoda osoba (około 25-30 lat), która ma bardzo długi horyzont inwestycyjny, wysoką tolerancję ryzyka, ale jednocześnie wie, że w ciągu 5 lat na pewno będzie chciała kupić swoje własne mieszkanie. W tym przypadku aż się prosi, by prowadzić ryzykowny portfel długoterminowy, ale równolegle do niego sukcesywnie budować (np. przy pomocy obligacji) „portfel celowy”, dzięki któremu z pewnością będzie mógł on pokryć cel zakupu własnego lokum.

Z czasem zauważam jednak, że wiele ludzi dzieli swój majątek na wiele portfeli bez konkretnego powodu. Robią tak zwykle dlatego, że podpatrzyli to u kogoś innego i inspirują się jeden do jednego kimś innym, nawet nie zastanawiając nad tym, czy tego potrzebują i czy różne portfele mają służyć różnym przyszłym celom. Dlatego przyjrzę się teraz potencjalnym problemom związanym z prowadzeniem wielu „portfeli” tam, gdzie wystarczyłby jeden portfel inwestycyjny.

Dlaczego nie dzielę portfela na części?

Nie dzielę swojego portfela inwestycyjnego przede wszystkim dlatego, że jestem minimalistą w każdym aspekcie życia. Przerasta mnie nadmiar obowiązków, nadmiar kont, nadmiar (różnych) instrumentów, nadmiar portfeli i tak naprawdę sądzę, że nadmiar czegokolwiek powoduje głównie ból głowy i sprawia, że tracimy elastyczność. Wyjątkiem jest chyba tylko nadmiar środków pieniężnych, który po prostu kieruję do swojego (dobrze posprzątanego i klarownie ułożonego) portfela inwestycyjnego, zachowując umiar, porządek i minimalizm.

Drugim powodem, dla którego nie dzielę portfela na części, jest to, że po prostu nie mam krótkoterminowych celów finansowych. Niektórzy pytają mnie, czy nie prowadzę osobno portfela dla dziecka, ale nie widzę żadnego powodu, abym miał to „wydzielać” z mojego głównego portfela. Przecież jeśli będę chciał ofiarować synowi wyprawkę w dorosłość (a znając mnie na 99,9% będę chciał to zrobić), to po prostu sprzedam część instrumentów i przekażę te środki mojemu synowi. Pragmatyczne i praktyczne, prawda? No właśnie! Jak już przy tym jesteśmy, to wyjaśnię Ci, czemu uważam posiadanie wielu portfeli (bez konkretnego powodu) za niepraktyczne.

Wiele portfeli jest niepraktyczne

Jeśli wydzielasz z głównego portfela „portfele celowe” lub jeśli prowadzisz jeden duży portfel inwestycyjny, to te fragmenty Cię nie dotyczą, więc nie bierz do siebie tego, co tutaj piszę.

Składniki Twojego majątku tak naprawdę „nie wiedzą”, w jakiej kieszonce/”portfelu”/szufladzie je umieściłeś. Możesz prowadzić 2, 3, 4, 5 lub więcej „portfeli” inwestycyjnych, a jedynym efektem tego podziału będzie to, że zgubisz prostotę i będziesz musiał ustalać nie tylko warunki równoważenia proporcji wewnątrz każdego z „portfeli”, ale także między „portfelami”. Twój majątek i tak jest sumą tych sztucznie wydzielonych „portfeli” i mało go obchodzi jak nazywa się kieszonka, w której u Ciebie rezyduje:

Czy dzielenie majatku na wiele portfeli ma sens sztuczny podzial

Ludzie często mylą konta maklerskie z portfelami i dzielą majątek na „portfele” dlatego, że leży on w różnych miejscach/na różnych kontach maklerskich lub jest zainwestowany w innego rodzaju aktywa (np. nieruchomości a złoto fizyczne a akcje spółek giełdowych). Otóż nie trzeba separować składników majątku od siebie tylko dlatego, że są ulokowane na innym koncie. Sam prowadzę obecnie 2 regularne konta maklerskie, maklerskie IKE i maklerskie IKZE, ale traktuję je wszystkie jako „jeden duży portfel inwestycyjny” pomimo tego, że między IKE/IKZE/regularnymi kontami nie ma „swobodnego przepływu środków” (patrz: limity wpłat tych kont i czekanie na aktywację preferencyjnych warunków podatkowych dla IKE i IKZE).

Wiele portfeli utrudnia rebalancing

Posiadanie wielu „portfeli” bez jasnych kryteriów równoważenia proporcji nie tylko wewnątrz nich, ale także pomiędzy portfelami może prowadzić do wielu problemów. Poniżej prezentuję prosty przykład, w którym w trzech „portfelach”, które prowadzi inwestor, nastąpiły lekkie przetasowania, które rodzą wiele pytań:

  • czy inwestor w ogóle chce równoważyć proporcje pomiędzy portfelami? A może zachować to tak, jak jest i próbować regulować samymi wpłatami (lub w ogóle nie regulować, a na „sztywno” ustalać tylko wysokość wpłat do każdego z portfeli?),
  • czy proporcje składników znajdujących się wewnątrz „portfeli” B i C powinien doprowadzić do ładu od razu, czy przy większych odchyleniach?

Podobnego problemu nie miałby moim zdaniem, gdyby traktował wszystkie instrumenty jako jeden portfel i jasno ustalił zasady równoważenia jego proporcji.

Czy dzielenie majatku na wiele portfeli ma sens wiele portfeli moze utrudnic rebalancing

Posiadając nawet 10 „portfeli” da się jednak sprawnie i skutecznie zarządzać jego proporcjami. Po prostu moim zdaniem ustalanie tych reguł pomiędzy „portfelami” oraz wewnątrz nich z osobna rodzi problemy, dając niewiele dobrego. Z prowadzeniem wielu „portfeli” jest jednak większy problem, którym jest potencjalne zamglenie prawdziwego profilu ryzyka majątku inwestora.

Wiele portfeli może zamglić profil ryzyka

Jeśli prowadzisz portfel złożony w 70% z akcji i w 30% z obligacji i w części akcyjnej masz sporo spekulacyjnych, małych spółek, to obiektywnie można powiedzieć o Twoim portfelu, że mimo posiadania 30% obligacji (powiedzmy, że skarbowych) jest dość ryzykowny. Jeśli te same ETF-y „pochowałbyś” po różnych „portfelach” inwestycyjnych i czułbyś się dobrze, bo tylko 20% kapitału znajdowałoby się w „portfelu spekulacyjnym”, a reszta w „portfelu długoterminowym”, to byłby to wyłącznie efekt mentalnego księgowania Twojego majątku:

Czy dzielenie majatku na wiele portfeli ma sens wiele portfeli moze zamglic profil ryzyka portfela 2

Tendencja do niewłaściwej oceny ryzyka inwestycji jest tym większa, im większą liczbę skomplikowanych „portfeli” prowadzi inwestor. Złudna może być też pozornie wysoka dywersyfikacja „portfeli”, jeśli w wielu „portfelach” ma się instrumenty finansowe podobnych emitentów i z tego samego regionu geograficznego. Na koniec przykład ekstremalny, w którym „portfeloza” i mentalne księgowanie doprowadza do znacznego uszczuplenia kapitału inwestora.

Przez wiele portfeli można dużo stracić

Pokażę Ci teraz ekstremalny przykład osoby, która prowadziła 3 portfele o zróżnicowanym profilu ryzyka. W portfelu niskiego ryzyka znajdywały się praktycznie same obligacje skarbowe, w portfelu średniego ryzyka ETF-y akcyjne, a w portfelu wysokiego ryzyka różnorakie kontrakty (na towary, waluty i indeksy) oparte o wysoką dźwignię. Mimo separacji pomiędzy „portfelami” ten inwestor nie miał jasno sprecyzowanych reguł równoważenia proporcji pomiędzy nimi, więc robił to spontanicznie i zgodnie ze swoimi widzimisię.

W portfelu niskiego ryzyka miał 30% majątku, w portfelu średniego ryzyka miał 50% majątku, a w portfelu spekulacyjnym pozostałe 20%. Okazało się, że jego spekulacja była bardzo nieskuteczna i po kilku miesiącach spalił 75% portfela spekulacyjnego i przeżył to, co kiedyś przeżywa każdy spekulant: postanowił się „odkuć”. Owo odkucie wiązało się ze sprzedażą części aktywów z dwóch większych portfeli i z „zasileniem” portfela spekulacyjnego tak, by znowu stanowił 20%. Inwestor po kilku kolejnych miesiącach potwórzył swój „sukces”, ponownie spalając 75% wartości portfela spekulacyjnego. Zakładając, że wartość dwóch dużych portfeli się nie zmieniła, inwestor stracił w ten sposób aż 30% wartości początkowej całego portfela. Gdyby kontynuował tę grę, mógłby w końcu przepalić prawie cały kapitał inwestycyjny.

Czy dzielenie majatku na wiele portfeli ma sens Wiele portfeli wielokrotne przepalanie czesci spekulacyjnej1

Oczywiście niedzielenie majątku na „portfele” nie gwarantuje tego, że ktoś nie będzie spekulował. W tym przypadku jednak odrębne „portfele” sprawiły, że inwestor nie czuł straty w porę i stwierdził, że nie dzieje się z jego majątkiem nic złego. Mogłoby do tej sytuacji nie dojść, gdyby miał wszystko w jednym portfelu i w porę zauważył, że przez grę na dźwigni cierpi cały jego majątek, a nie tylko sztucznie wydzielony „portfel spekulacyjny”.

Podsumowanie

Wiem, że każdy inwestor jest inny, więc sam możesz zupełnie inaczej patrzeć na kwestię posiadania wielu portfeli. Może wręcz być tak, że akurat Ci ułatwia to życie i zarządzanie majątkiem, a ja w tym subiektywnym (jak zwykle) wpisie skupiłem się tylko na negatywach. Jak zwykle jestem bardzo otwarty zarówno na krytykę, jak i na dyskusję, ale wierz mi, że od początku inwestowania, czyli od 2011 roku traktuję mój portfel jako całość (monolit) i żyje mi się dzięki temu dużo prościej. Coś czuję, że tym razem dyskusja w komentarzach może być bardziej zaogniona niż zwykle, ale i tak liczę na Ciebie w kwestii napisania mi, jak sam zarządzasz swoim majątkiem i czy dzielenie majątku na portfele ma dla Ciebie sens, czy nie.

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

4.6 26 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest

50 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany