You are currently viewing Jak zaplanować swoją wolność finansową? Mój plan sprzed lat

Jak zaplanować swoją wolność finansową? Mój plan sprzed lat

Nie ma to jak działać zgodnie z planem, który się gdzieś zagubiło.

Ostatnio robiąc porządki na dysku twardym mojego komputera udało mi się natknąć na ciekawe znalezisko. Mowa tu o arkuszu MS Excel, w którym wiele lat temu starałem się przewidzieć wzrost mojego majątku na przestrzeni lat. Znaleziony, przez wiele lat zapomniany plik zawiera estymacje moich przyszłych miesięcznych wpływów z pracy i z inwestycji, stopę oszczędności oraz zwrotu z inwestycji, której dokonałem w roku 2014, czyli u progu mojej kariery zawodowej. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że we wspomnianym „Excelu” figurowały bardzo podobne liczby do tych, które faktycznie udawało mi się na każdym etapie życia finansowego uzbierać. Bardzo dało mi to do myślenia, przypominając moment kiedy po raz pierwszy postanowiłem zacząć oszczędzać, inwestować i dążyć do wolności finansowej. W artykule, który teraz czytasz podsumuję oryginalny plan, starając się doradzić Ci jak zaplanować swoją wolność finansową znacznie lepiej niż samemu zrobiłem to lata temu.

Podstawową tezą, którą przybliżę Ci w tym tekście jest to, że warto jest w ogóle zaplanować poszczególne kroki na mapie osiągania wolności finansowej, a to „jak” tego dokonasz jest już praktycznie wtórne. W planie, który Ci zaraz przedstawię znalazło się mnóstwo błędów oraz niewłaściwych, a nawet nierealnych założeń, a mimo to sam fakt, że go kiedyś rozpisałem motywował mnie, by na co dzień oszczędzać i inwestować. Nie spodziewaj się po tym wpisie kolejnego „kalkulatora procentu składanego”, ani „kalkulatora osiągania wolności finansowej”, bo tych jest już w internecie na pęczki i każdy kolejny nie dodałby żadnej wartości. Zawrę tu raczej moją własną historię, bogatą w przemyślenia dotyczące zarówno tych poprawnych, jak i błędnych założeń planu osiągania wolności finansowej. Znajdziesz tu wiele spostrzeżeń na temat tego, co mogłem zaplanować lepiej lub czego nie powinno się planować w ogóle. Będzie to taka retrospekcja planu, o którym choć zapomniałem to i tak żyłem według niego przez wszystkie dotychczasowe lata pracy i zarabiania pieniędzy. Będzie to wpis o wiele lżejszy niż większość ostatnich, bo czuję potrzebę, by na Inwestomacie poruszać również tematy „około-inwestycyjne”, by dać ujście także kreatywnej części mojego „twórczego ja”. Miłej lektury!

Podcast

YouTube

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób wiele lat temu zmotywowałem się na wkroczenie na ścieżkę FIRE.
  • Jak wyglądał mój początkowy plan na osiągnięcie wolności finansowej w okolicy 40 roku życia.
  • Co jest możliwe, a czego nie da się przewidzieć na początku oszczędzania i inwestowania.
  • Jak ulepszyłbym narzędzie sprzed lat, by tym razem skutecznie zaplanować swoją ścieżkę do wolności finansowej.
  • Jak Ty możesz zaplanować swoją drogę do wolności finansowej.

Od czego zaczęła się moja podróż do niezależności finansowej?

Pewnego dnia, mając około 20 lat natknąłem się na już wtedy popularną książkę z gatunku Motivational Self-Help Roberta Kiyosakiego zatytułowaną „Bogaty ojciec, biedny ojciec„. Już kiedyś wspominałem o niej na blogu, niekoniecznie polecając jej wartości merytoryczne, gdyż istnieje wiele kontrowersji wokół jej autora. W branży literackiej chodzą słuchy, że Robert Kiyosaki rzekomo dorobił się na sprzedaży książek i kursów, a nie – jak sam uparcie twierdzi – na handlu nieruchomościami. Tym niemniej, jako głodny wiedzy dwudziestolatek, postanowiłem wtedy zaufać jej autorowi i po przeczytaniu pierwszej książki sięgnąłem po kolejną lekturę z jego repertuaru, a mianowicie „Kwadrant przepływu pieniędzy„. O ile spora część treści tej książki powiela koncepty znane z pierwszego dzieła to R. Kiyosaki prezentuje w niej dosyć ciekawy schemat czterech sposobów na zarabianie pieniędzy. Ze wszystkich rzeczy, które znalazłem w jego książkach ten prosty diagram zwany kwadrantem przepływu pieniędzy był zdecydowanie najbardziej użytecznym dla mnie wtedy narzędziem:

Jak zaplanować swoją wolność finansową - kwadrant przepływu pieniędzy

Autor książki za pomocą podobnego schematu próbuje przekonać czytelnika do jak najszybszego „wskoczenia” w jedną lub obie klasy zarabiających znajdujące po prawej stronie diagramu. W zrozumieniu poszczególnych sposobów zarabiania pieniędzy pomoże Ci moja interpretacja poszczególnych „ćwiartek” kwadrantu przepływu pieniędzy:

  • Praca na etacie to standard w dzisiejszych czasach. Jej niewątpliwymi plusami są względna stabilność zatrudnienia i możliwość awansowania, bez brania na siebie zbyt dużej odpowiedzialności, zaś minusami wysokie podatki oraz bardzo ograniczona możliwość zwiększania swojego wynagrodzenia na większości stanowisk. Większość ludzi zaczyna w tym obszarze i nigdy nie interesuje się żadnym z pozostałych trzech, żyjąc „z miesiąca na miesiąc”.
  • Samozatrudnienie to w Polsce głównie sposób na redukcję obciążeń podatkowych (podatek liniowy, możliwość wliczania kosztów działalności, niższe składki ZUS) oraz na pracę dla kilku zleceniodawców jednocześnie i na własnych warunkach. Samozatrudnieni zarabiają średnio więcej od etatowców, ale jest ich znacznie mniej od tych drugich (obecnie ok. 1,5 mln wobec 16 mln według różnych opracowań GUS-u).
  • Biznesmeni to w rozumieniu autora książki samozatrudnieni, którzy zwiększyli swoje biznesy na tyle, by zatrudnić w nich innych ludzi. Dzięki pracownikom udaje im się przeskalować swoje biznesy, a więc stają się – właścicielami firm, czyli potocznie biznesmenami. Jako zalety obecności w tej ćwiartce kwadrantu autor książki podaje niemal nieograniczone możliwości zarobku, a jako wady zazwyczaj bardzo dużo czasu i energii, które trzeba włożyć w działalność, by urosła do pokaźnych rozmiarów i „zaczeła sama na siebie zarabiać”. „Tempo” zarabiania pieniędzy jest tu jednak znacznie wyższe niż w przypadku P lub S.
  • Inwestorzy idą o krok dalej i powierzają komuś innemu swoje pieniądze, oczekując pewnej stopy zwrotu z tego tytułu. Idea jest taka, że niezależnie w której z pozostałych trzech „ćwiartek” kwadrantu się obecnie znajdujesz, możesz „zaprząc swoje pieniądze do pracy”, zostając Inwestorem.

Jako, że w tamtym okresie mojego życia nie miałem ani żadnego konkretnego pomysłu na firmę, ani energii na jej ewentualne prowadzenie, zdecydowałem się pozostać w sferze P, jednocześnie jak najszybciej rozwijając swoje kompetencje w dziedzinie I. Jeśli jesteś w podobnym położeniu i zastanawiasz się, czy warto to odpowiem Ci tylko, że sam nie żałuję, ale nie wiem czy bym kiedykolwiek do tego doszedł, gdybym wcześniej nie trafił właśnie na Kwadrant przepływu pieniędzytego dość kontrowersyjnego, amerykańskiego autora.

Sprawdź, czy w ogóle warto

Zanim sięgnąłem po książki Kiyosakiego miałem w głowie pewną dychotomię, brzmiącą „albo pracuj do 65-tki na etacie, albo ryzykuj i spróbuj stworzyć dochodowy biznes”. Moim problemem z zakładaniem własnego biznesu był brak konkretnego pomysłu oraz obawa przed całkowitą utratą czasu na życie „po pracy”. Z drugiej strony znałem siebie wtedy na tyle, by wiedzieć, że jestem zbyt pracowity i ambitny na zadowolenie się „samym etatem”, więc zauważyłem swoją szansę w ćwiartce czwartej kwadrantu. „Inwestor” przypadł mi du gustu zwłaszcza dlatego, że nie wymaga ona bycia ani samozatrudnionym, ani biznesmenem, a jedynie stałych wpływów finansowych i dyscypliny oszczędnościowo-inwestycyjnej, a tej nigdy mi nie brakowało. Oto jaką analizę przeprowadziłem przed podjęciem decyzji o rozpoczęciu inwestowania, czyli na chwilę przed utworzeniem planu osiągania wolności finansowej, o którym traktuje ten wpis:

Jak zaplanowac swoja wolnosc finansowa kwadrant przeplywu pieniedzy 1

Jest tu mnóstwo generalizacji, co może Ci się nie spodobać tym, którzy wymagają precyzji i stuprocentowej zgodności z własną sytuacją życiową czy doświadczeniami. Jeśli spojrzysz na diagram w sposób możliwie szeroki to zauważysz jednak, że większość zalet (na zielono) i wad (na czerwono) na nim przedstawionych jest mniej lub bardziej poprawna i mająca zastosowanie dla większości osób w każdej z ćwiartek kwadrantu. Ćwiczenie, którego efekt widzisz powyżej zmotywowało mnie niegdyś do próby wyliczenia czy osiągnięcie wolności finansowej (w nomenklaturze ruchu FIRE są to dwie pierwsze litery,czyli FI) będzie w ogóle możliwe przy moich ówczesnych zarobkach i możliwościach oszczędzania pieniędzy. Dokonałem wtedy kilku założeń, z których większość okazała się z czasem przynajmniej mało precyzyjna, ale czas weryfikuje każdy plan, a niewielu potrafi przewidzieć w jakim kierunku potoczy się ich życie nawet na kilka lat do przodu. Pozwól, że zacznę od przedstawienia Ci podstawowych założeń planu na osiąganięcie wolności finansowej, który stworzyłem kilka lat temu.

Podstawowe założenia planu

Tworząc plik Excel z moim pierwotnym planem miałem przed oczami prosty cel: obliczyć czy przy realistycznym wzroście zarobków i utrzymaniu stałej stopy oszczędności w ogóle uda mi się osiągnąć finansową niezależność, a jeśli tak to kiedy. W chwili opracowywania wspomnianego planu miałem z tyłu głowy sprawdzenie czy połączenie P oraz I z książek Kiyosakiego w ogóle ma sens i jakie warunki będę musiał spełnić, by w ogóle rozpatrywać wejście na ścieżkę FIRE.

Przyznaję, że bardzo pomógł mi wtedy fakt, że pracowałem wtedy w Szwecji, a więc kraju, w którym pensje są średnio o wiele wyższe niż w Polsce. Dowiodłem tego w jednym z wcześniejszych wpisów na blogu zatytułowanym „Gdzie wyjechać, by zarobić najwięcej? Porównanie krajów europejskich„, z którego dowiesz się m.in. że szwedzkie średnie zarobki netto są 3-krotnie wyższe od polskich, a po uwzględnieniu miesięcznych wydatków, średni Szwed oszczędzi około 5000 zł, podczas gdy Polak niecały 1000 zł. W tamtym okresie mojego życia dopiero zaczynałem karierę, a przede mną było tak wiele niewiadomych, że zastanawiałem się czy w ogóle możliwe jest precyzyjne zaplanowanie swojej przyszłości finansowej. Mimo wielu wątpliwości postanowiłem spróbować, a wspomnianą próbę opisuję w kolejnych paragrafach.

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam jeszcze więcej przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu!

Jak zaplanować swoją wolność finansową?

Zanim opiszę Ci długo zaginiony plik i jego wybrane fragmenty, wspomnę tylko, że mimo ogromnych trudności w przyjęciu realistycznych założeń dotyczących przyszłości, naprawdę warto spróbować dokonać podobnego ćwiczenia. Dziś myślę, że gdybym kiedyś nie stworzył podobnego „kalkulatora” to nie podjąłbym próby stworzenia „wehikułu inwestycyjnego”, który równolegle ze mną samym zarabia dziś dla mnie pieniądze. Po części tłumaczy to moją obsesję na punkcie dywidend i odsetek, którą spostrzeżesz czytając dowolny z wpisów portfelowych na moim blogu, w których nigdy nie ukrywam, że zamiast spekulacyjnego wzrostu cen moich aktywów preferuję periodyczne wpłaty na konto. Pozwól, że opiszę Ci prosty plik-kalkulator, będący manifestacją mojego planu na osiągnięcie wolności finansowej, po czym „rozliczę sam siebie”, sugerując Ci jak mógłbyś to zrobić lepiej niż ja 6 lat temu.

O pliku z moim planem finansowym

Odnaleziona lista była oryginalnie stworzona w formacie .xlsx, więc by ułatwić podzielenie się nią zdecydowałem się przenieść ją do Arkuszy Google. Udostępniam Ci ten arkusz tutaj, abyś mógł samemu sprawdzić czy przy Twoich założeniach osiągnięcie FI jest w ogóle możliwe, ale ostrzegam, że nie ma tam wielkiej logiki i jest on skrajnie uproszczoną wersją innych podobnych kalkulatorów. Oto jak wyglądał oryginalny plik wraz z moimi (mało realistycznymi) założeniami początkowymi:

Jak zaplanowac swoja wolnosc finansowa Pierwotny plik

Każdy wiersz pliku odpowiada jednemu miesiącowi, a więc wzrost wartości moich inwestycji (zakładałem, że inwestuję całym majątkiem) przedstawiony jest w ujęciu miesięcznym, nie rocznym. We wspomnianych założeniach było tyle błędów, że dziś wywołują one u mnie jedynie uśmiech politowania. Podstawowym z nich był fakt, że wtedy zarabiałem w koronach szwedzkich, a planowałem swój wzrost majątku i przyszłe wypłaty w… polskim złotym. Naturalnym jest fakt, że kursy walut się dynamicznie zmieniają, co powinieneś uwzględnić w swoim planie, wykonując go w walucie, w której głównie zarabiasz. Mój błąd staje się bardzo oczywisty spoglądając na wykres SEK/PLN, a więc tego ile w danym momencie w złotówkach warta była jedna korona szwedzka i jak dynamicznie się ta wartość zmieniała:

Jak zaplanowac swoja wolnosc finansowa kursy walut

W tamtym okresie mimo, że zarabiałem w szwedzkiej koronie to wydawałem pół na pół w koronie i w złotówce, a inwestowałem jedynie w polskim złotym, a więc część każdej pensji, która przeznaczona była na cele inwestycyjne natychmiastowo wymieniałem na złotówkę. Odsetek wypłaty, który byłem w stanie zainwestować początkowo wynosił 50%, obecnie dochodząc do nawet 70% każdej pensji. Ostatecznie wyszło mi to nawet na dobre, gdyż korona w latach 2014-2017 sukcesywnie traciła wobec złotówki na wartości, ale obserwuję tutaj „więcej szczęścia, niż rozumu”. Podsumowując: pierwszym dużym błędem w moim planie osiągania FI było wykonanie go w walucie, w której ówcześnie nie zarabiałem i nie uwzględnienie możliwej zmiany kursu waluty w samym planie. Pozwól, że przedstawię Ci wszystkie założenia początkowe, które w planie wtedy przyjąłem.

Założenia początkowe mojego planu na FI

W kalkulacjach stałymi była moja ówczesna pensja, a zmiennymi jej odsetek, który oszczędzałem, spekulacyjny wzrost wartości moich inwestycji oraz roczna stopa odsetek i dywidend. Oto jakich założeń dokonałem, gdy w 2014 roku tworzyłem oryginalny plik:

  • Początkową wypłatę ustaliłem jako 12 000 zł netto, gdyż tyle w tamtym momencie w przeliczeniu na złote wynosiła moja szwedzka pensja. Pracując jako inżynier zarabiałem delikatnie powyżej szwedzkiej średniej krajowej, co jak na pierwszą pracę po studiach było więcej niż zadowalające.
  • Wzrost wynagrodzenia ustawiłem jako 0,2% miesięcznie, co po przeliczeniu na skalę roku daje nieco powyżej 2,4% rocznie. Było to realistyczne założenie korygujące szwedzką inflację, więc zdecydowałem się to tak zostawić, ignorując możliwe awanse i „nadprogramowe” podwyżki.
  • Oszczędzany/inwestowany procent wypłaty ustaliłem w pliku jako 50%. Bardzo szybko okazało się, że jest to założenie dość optymistyczne i w tamtych czasach nie mogłem robić tego, co opisałem we wpisie „Dlaczego odkładam 70% z każdej wypłaty? Ruch FIRE„, a więc w sposób spójny i przewidywalny odkładać i inwestować większą częścią swojej wypłaty.
  • Spekulacyjną stopę zwrotu ze wzrostu wartości moich aktywów ustaliłem jako 6% brutto. Nie potrafię sobie przypomnieć skąd wziąłem tą wartość, ale zgadywałbym, że miała ona w połączeniu ze zwrotem z dywidend i odsetek dać skumulowane 10% rocznie brutto wzrostu wartości mojego majątku.
  • Roczną stopę zwrotu z dywidend i odsetek ustaliłem jako 4% brutto, gdyż w tamtych czasach było to dość realistyczne założenie dla inwestora w obligacje korporacyjne i spółki dywidendowe.

Kolumną z wynikiem tej kalkulacji był „dochód pasywny”, który wedle mojego początkowego planu miał wynieść 3,2% mojej miesięcznej pensji już po pierwszym roku oszczędzania i inwestowania. Nie tak źle, prawda? Z pewnością zmotywowało mnie to do ciężkiej pracy i oszczędzania i inwestowania przez każdy kolejny rok i dało perspektywy na przyszłość. W moim planie osiągania FI było kilka kluczowych momentów, które chciałbym Ci teraz przybliżyć.

Kluczowe momenty w moim planie życia finansowego

W początkowym planie finansowym kluczowe były dla mnie dwa momenty, odpowiadające początkom faz piątej i szóstej z wpisu „Etapy osiągania wolności finansowej. Na którym z nich jesteś?„. Mowa tu o „pierwszym milionie”, który według planu miałem zarobić w wieku 34 lat oraz o czterdziestce, w której chciałem przejść na przyspieszoną emeryturę (RE). Oto jak w pliku z kalkulatorem wyglądał moment, w którym miałem osiągnąć pierwszy milion wartości aktywów inwestycyjnych:

Jak zaplanować swoją wolność finansową - Pierwszy milion

Zakładając proporcjonalny wzrost zarobków i możliwość stałego oszczędzania 50% zarobionej kwoty na zasłużoną, ale dość skromną przyspieszoną emeryturę miałbym przejść w wieku 40 lat, osiągając wartość majątku w okolicy 2 mln złotych. Niestety nie uwzględniałem wtedy dynamiki inflacji i w dzisiejszych złotych kwota ta odpowiadała by już jakimś 2,3 mln złotych, a w roku 2029 pewnie nawet 3 mln zł lub więcej. Nie uwzględnienie możliwej inflacji waluty, w której planowałem przyszłość finansową było zatem moim drugim poważnym błędem w początkowym planie, którego kolejny urywek prezentuję poniżej:

Jak zaplanować swoją wolność finansową - Czterdziestka

Obliczenia, którymi się z Tobą dzielę sprawiły, że w tamtym momencie uwierzyłem, że można i nie jest to jedynie nierealne marzenie, ani urojony pomysł mojej młodej i ambitnej głowy. Samo przeczytanie książek Kiyosakiego raczej nie sprawiłoby, że zacząłbym traktować ideę wczesnej finansowej emerytury na serio, ale już zbudowanie tego prostego (jeśli nie prymitywnego!) „kalkulatora” już osiągnęło ten efekt. Zanim ocenię jak mi poszło trzymanie się tego planu dodam kilka uwag, które być może uprzedzą i odpowiedzą na komentarze ze strony czytelników:

  • Po przeanalizowaniu wielu dyskusji pod wpisem „Etapy osiągania wolności finansowej. Na którym z nich jesteś?” w stu procentach zgadzam się z czytelnikami, że dochód pasywny lepiej odnieść do swoich miesięcznych wydatków, a nie wpływów. Ważne jest bowiem odpowiedzenie na pytanie „czy mógłbym (prze)żyć bez pracy?”, a nie „jak bardzo dochód pasywny może mi zastąpić pensję na moim obecnym stanowisku pracy?”.
  • Stała dynamika wzrostu wynagrodzenia, którą założyłem w pliku jest kompletnie nierealistyczna. Nie dość, że nie da się przewidzieć ogólnego wzrostu wynagrodzeń to jeszcze ciężko tego dokonać dla konkretnej branży i firmy, w której pracujesz. Nie mówiąc już o możliwości zmiany branży lub przeniesienia się do kraju, w którym zarobki są znacznie większe lub mniejsze, co zdarzyło się również mi, o czym zaraz przeczytasz.

Przejdźmy do ostatniej części wpisu, w której ocenię całościowo początkowy plan, poddając go miejscami druzgocącej krytyce, dzięki której będę gotów dać Ci kilka rad jak zrobić to porządnie, skutecznie, czyli po prostu lepiej niż ja kilka lat temu.

Retrospekcja. Jak udaje mi się podążać za swoim pierwotnym planem?

Zanim napisałem ten wpis postanowiłem uczciwie rozliczyć każde z pierwotnych założeń wraz z samą budową mojego kalkulatora. Mimo jego nadmiernej prostoty oraz licznych uproszczeń, na które pozwoliłem sobie w moim planowaniu, całkiem nieźle przewidział on moją finansową przyszłość. Przez „całkiem nieźle” rozumiem błąd w granicach 30-35% w zależności od dnia, kiedy sprawdzam przewidzianą przezeń wartość mojego majątku. Piszę to pół żartem, pół serio, ale doceniam wpływ jaki dokonanie samej kalkulacja miało na moją młodzieńczą psychikę znacznie bardziej niż wątpliwą dokładność działania tego kalkulatora. Pozwól, że opiszę Ci nieco dokładniej co poszło zgodnie z planem, a co nie i jak bym to poprawił gdybym tworzył podobny plik raz jeszcze.

Co poszło zgodnie z planem?

Jest kilka rzeczy, które mimo braku precyzji wyniku obliczeń kalkulatora, wyszły mi w założeniach dosyć dobrze. Były to szczególnie:

  • Stopa wzrostu wynagrodzenia. Założyłem wartość bardzo defensywną, przez co dopóki mieszkałem w Szwecji z grubsza się zgadzała. Problemem okazał się dopiero powrót do Polski wiążący się z obniżką mojego wynagrodzenia.
  • Stopa zwrotu z inwestycji faktycznie historycznie uśredniła mi się w okolicy 10% brutto rocznie. Obecnie jest to nawet trochę więcej, ale nie będę Cię tutaj bombardował detalami, bo od tego są wpisy portfelowe na moim blogu.
  • Stopa oszczędności w wysokości 50% to coś, co pomogło mi utrzymać cel na samym początku kariery, jednak szybko okazało się, że ciężko jej dotrzymać w każdym miesiącu. Niemniej w uśrednieniu była zbliżona do 50% miesięcznie, więc to założenie nawet mi wyszło. Z kolei wraz ze wzrostem wynagrodzenia można spokojnie oszczędzić jeszcze więcej, czego niestety w żaden sposób nie uwzględniłem w początkowych obliczeniach, powodując rozjazd między wynikiem estymacji, a stanem faktycznym.

W pewnym sensie parametry, które zaplanowałem błędnie pokrywają się z tymi, które się sprawdziły. Pozwól więc, że wyjaśnię Ci dlaczego znajdując wspomniany plik po latach znalazłem tyle pomysłów na jego ulepszenie.

Co poszło nie tak?

Źle przewidziałem w tym planie prawie wszystko i są to fakty, a nie „biczowanie się”. Niezależnie czy jesteś wierzący, czy nie, czytając poniższe podpunkty zrozumiesz powiedzenie „Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach”. Mimo, że niewłaściwe tory obrała w końcu prawie każda zmienna to walory motywacyjne tego planu zrobiły swoje, więc i tak uważam, że warto jest coś takiego zrobić, nawet z licznymi błędami. Do sedna więc. Oto co poszło nie tak:

  • Zacznę od najgorszego: nie ma to jak zacząć od określonej pensji netto i nie założyć, że być może przeprowadzi się do innego kraju, w którym zarabia się więcej lub mniej. W praktyce oznaczało to dla mnie niemal 50% spadek wynagrodzenia mniej więcej w połowie okresu, który we wpisie omawiam. Oczywiście ciężko było mi to wtedy przewidzieć, ale wyobraź sobie, że moje „50% oszczędności” nagle straciło zupełnie na znaczeniu i prawie przestałem „zasilać” mój inwestycyjny wehikuł przez kolejne 1,5 roku.
  • Stała dynamika wzrostu kapitału to niestety założenie utopijne. Z drugiej strony nie do końca wiem jak inaczej (niż uśredniając) miałbym zaplanować pasywny wzrost wartości moich inwestycji. Koniecznie daj znać w komentarzach jeśli masz jakieś lepsze pomysły to może wspólnie dojdziemy do jakiś konstruktywnych wniosków.
  • W początkowym planie nie uwzględniłem w ogóle inflacji waluty, w której oszczędzałem i inwestowałem pieniądze, co sprawia, że wszystkie wartości w pliku są w „starych złotych” o sile nabywczej z 2014 roku, a nie tej dzisiejszej.
  • Najbardziej sztuczny okazał się rozdział na wpływy z dywidend/odsetek oraz na wpływy spekulacyjne. W praktyce mocno to się rozmyło i dziś już bym tego nie dzielił, bo nie widzę żadnego „uzysku” z tego tytułu.
  • Moi stali czytelnicy się ucieszą, bo przyznaję, że uzależnianie ostatniej kolumny od wynagrodzenia raczej nie ma sensu. Co z tego, że pasywnie osiągasz 50% swojej wypłaty jeśli zarabiasz X, podczas gdy ktoś inny pasywnie osiąga 50% wypłaty zarabiając 2X. Lekka różnica i raczej powinno się patrzeć na % wydatków.
  • Założyłem, że będę singlem i nie będę zakładał rodziny, choć po drodze mocno to rozpatrywałem. W planie warto by uwzględnić możliwość zwiększonych wydatków w pewnym momencie życia, zwłaszcza gdy już wiesz, że mniej więcej za X lat zwiększy się liczba członków Twojego gospodarstwa domowego.
  • Na sam koniec: stopa oszczędności powinna być w jakiś sposób ruchoma. Zwykle wraz ze wzrostem wynagrodzenia można oszczędzić znacznie więcej niż wcześniej, choć nie jest to reguła (patrz: inflacja stylu życia, którą opisałem w pierwszym wpisie na moim blogu, czyli „Systematyczne oszczędzanie, czyli jak nie wydać całej wypłaty„. Można by też uwzględnić wakacje, jeśli zwykle wybierasz się na nie raz lub dwa razy do roku.

Jak wobec tego sugerowałbym Ci tworzenie podobnego kalkulatora gdybyś pokusił się o to dnia dzisiejszego „od zera”?

Jak lepiej zaplanować swoją finansową przyszłość?

Oto sposoby na ulepszenie kalkulatora wolności finansowej i stworzenie doskonalszego planu niż mój sprzed kilku lat. Oto jak zaplanować swoją wolność finansową:

  • Przyjmij bezpieczne/defensywne założenia. Zakładanie stałego wzrostu wynagrodzenia jest odważne, ale często zupełnie nierealistyczne.
  • Pamiętaj, że w pewnym momencie życia Twoje wydatki mogą mocno wzrosnąć w związku z zakładaniem rodziny. Pomiń ten punkt jeśli z dużą pewnością nie zamierzasz mieć dzieci.
  • Uzależnij pasywne wpływy od wydatków, nie wynagrodzenia.
  • Nie dziel wpływów z inwestycji. Niezależnie czy pochodzą one z wzrostu wartości aktywów czy z dywidend lub odsetek jest to rodzaj dochodu pasywnego. Jeśli osiągasz wpływy z najmu mieszkania to oczywiście je także tutaj uwzględnij wraz z wzrostem wartości mieszkania, który (jeśli masz czas) możesz monitorować, podobnie jak inwestor, który sprawdza kursy swoich akcji.
  • Pamiętaj o inflacji i uwzględnij ją w planie.
  • Najważniejsze na koniec: potraktuj podobne ćwiczenie jako sprawdzenie „czy w ogóle się da?” oraz „kiedy ewentualnie osiągnę wolność finansową?”, ale nic więcej od tego.

W moim własnym planie źle poszło tak wiele rzeczy, że do teraz zastanawiam się jak udało mi się po prawie 7 latach zarabiania, oszczędzania i inwestowania „wylądować” mimo wszystko dość blisko oryginalnego celu na ten moment. Chyba gdyby nie to to nawet nie napisałbym tego wpisu, bo teraz uważam, że ten zapomniany plik podświadomie ukierunkował moje działania i dodawał mi dyscypliny inwestycyjnej. Sugerowałbym Ci stworzenie podobnego pliku zwłaszcza jeśli brakuje Ci wiary w to, że osiągnięcie FI jest w ogóle możliwie lub motywacji do oszczędzania.

Jeśli temat osiągania finansowej wolności Cię zaciekawił to na pewno spodoba Ci się także wpis „Dlaczego inwestuję, czyli moja droga do finansowej niezależności„, w którym podszedłem do tematu jeszcze bardziej osobiście. Jeśli z kolei liczby z tego wpisu wydają Ci się nierealne i chciałbyś zobaczyć podobne symulacje dla Polaków o przeciętnych zarobkach i z dziećmi na utrzymaniu to koniecznie przeczytaj wpis „Czy przy polskich zarobkach można osiągnąć niezależność finansową?„, w ramach którego dokonałem takich symulacji. Pora na podsumowanie wpisu.

Podsumowanie

Kalkulator udostępniam, by każdy z czytelników mógł się trochę „pobawić liczbami”, próbując zaplanować swoją przyszłość finansową, więc jeśli masz do niego jakieś uwagi lub pomysły na jego ulepszenie to napisz mi maila lub podziel się nimi w komentarzach. Jest mnóstwo osób, które nie potrzebowałyby podobnego ćwiczenia i może Ty też do nich należysz, ale wydaje mi się, że kilka lat temu ja sam potrzebowałem podobnego bodźca, by zacząć oszczędzać i inwestować. Udowodniło mi to, że łącząc P i I z książek Kiyosakiego w ogóle da się osiągnąć finansową niezależność w rozsądnym okresie czasu.

Uprzedzając komentarze: oczywiście taki plan wymaga ponadprzeciętnych zarobków, a więc mój „szwedzki początek kariery” był w tym przypadku prawdziwym błogosławieństwem, bo ciężko byłoby mi w tamtych czasach osiągnąć takie zarobki i stopę oszczędności w Polsce. Mam nadzieję, że się podobało, ale niezależnie od tego zachęcam do dzielenia się swoimi przemyśleniami i pomysłami na ulepszenie kalkulatora w komentarzach pod wpisem.

Zapisz się do mojego newslettera:

.
5 12 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
37 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
galbathorix

Mateusz, dzięki za kolejny wpis – ciekawe podejście! Miałbym pytanie a propos upublicznionego kalkulatora przez Ciebie – czy myślałeś, żeby takie urządzenie upublicznić do kontrolowania i wyliczania swoich wyników inwestycyjnych?

Dzięki i pozdrawiam

galbathorix

ok dzięki za info – z tego co pamiętam na ostatnim podcascie, masz 200 tematów na tapecie po REITach..fajnie jakby było to wcześniej niż później bo to pewnie pozwoli otworzyć wielu ludziom oczy ile tracą na prowizjach, ile zarabiają faktycznie na dywidendach po podatkach itd..

Pozdrawiam

Włodek

Hejka,
Ja staram się też tworzyć jakiś swój w Excellu ale w moim dotychczasowym życiu znajomość arkuszy nie była mi potrzebna więc idzie to średnio.
Ja póki co innej wersji niż manualna nie zakładałem. Grunt, żeby mieć nad tym kontrolę. Próbowałem coś znaleźć ale póki co bez zadowalających efektów.
Pozdrawiam

Tomasz Wikło

Hej Mateusz,
super artykuł. Uważam, że planowanie przyszłości jest bardzo ważne i sam ją planuję.

Co do kalkulatora:
Wypływy z dywidend: =0,5*C12*$C$6/12
Wplywy spekulacyjne =0,5*C10*$C$5/12

Myślę, że tutaj powinno być zamiast 0,5 to $C$4

Piotrek

Cześć Mateusz,
nie będę ukrywał, że miałem spory problem z doczytaniem tekstu do końca. Już na początku pojawił się fragment, który działa na mnie trochę jak płachta na byka. Chodzi o podrozdział 2.1 i opis „cech” Pracownika. Nie wiem czy to jest Twojego autorstwa, czy tylko podsumowanie książki o której wspominasz ale nie mogę się bardziej nie zgodzić.

  • Stabilność i bezpieczeństwo – jasne, jest kodeks pracy, który jakoś chroni. Do tego dochodzi możliwość pójścia na L4, ale nie przesadzałbym z wyolbrzymianiem stabilności i bezpieczeństwa. Każdego pracownika można zwolnić.
  • Mała odpowiedzialność – może jak jesteś kasjerem w żabce (chociaż i tu można by polemizować). Jest mnóstwo zawodów i stanowisk gdzie ta odpowiedzialność jest spora, a nawet ogromna. Można mieć etat i odpowiadać za całą grupę ludzi albo zarządzać bardzo dużym budżetem.

A teraz część, która mnie chyba najbardziej zirytowała. Trochę jak wyjęta z podręcznika antykapitalizmu, gdzie zły krwiożerczy kapitalista żeruje na biednych pracownikach.

  • ograniczone zarobki
  • kariera zależna od dobrej woli innych (!!!)

Wiem, że napisałeś pod tymi fragmentami, że uogólniasz, ale wg mnie powielasz tutaj bardzo niebezpieczne mity. Kariera jest zależna od nas samych. Od naszych kompetencji, profesjonalizmu, ambicji i wyborów życiowych. Nie można sugerować (nawet w najmniejszym stopniu), że jesteśmy skazani na łaskę tego okropnego kapitalisty. Jeżeli będziemy mądrze wybierać (czyli nie koniecznie studia z kulturoznawstwa – chyba że mamy plan jak to wykorzystać zawodowo), uczyć się, rozwijać, szukać nowych możliwości, zastanawiać się co czeka nas na rynku pracy za 2-3 lata i walczyć o swoje, to wcale nie jesteśmy zależni od dobrej woli innych. Ten okropny kapitalista na końcu chce zarobić, więc będzie szukał dobrych pracowników, którzy pomogą mu podkręcić wyniki i chętnie za to zapłacą.
Zdaje sobie sprawę, że doczepiłem się w sumie małego (i chyba najmniej istotnego) punktu tekstu, ale mam na tym punkcie lekkiego bzika. Bardzo staram się walczyć z tym niebezpiecznym mitem, że w PL karierę można zrobić tylko przez znajomości albo jak się urodziło w „dobrym domu” i dużym mieście.

I żeby nie było, że tylko atakuje to mega się cieszę, ze refleksji na temat uzależnienia procenta oszczędności od wydatków, a nie pensji 😉
Pozdrawiam,
Piotrek

Piotrek

Okay, to zacznę od małego wyjaśnienia. Nie podejrzewam Cię o walkę z kapitalizmem (nie jest to w końcu pierwszy tekst, który u Ciebie przeczytałem). Bardziej chodziło mi o odbiór tego opisu pracownika. Zgadzam się, że dokonałem dość mocnej hiperboli (mniej lub bardziej celowo), by podkreślić jak bardzo nie zgadzam się z tym co napisałeś odnośnie pracowników. A teraz do celu:

  • Odpowiedzialność – okay, przyjmuje w pełni taką argumentacje. Obaj wzięliśmy pod uwagę trochę inną interpretacje tego słowa.
  • Co do kwestii ścieżki kariery w krótkim terminie – rozumiem Twoją argumentacje, ale z jednym zastrzeżeniem. Zgadzam się, że w ramach jednej firmy można trafić na sufit (doświadczyłem tego) albo kariera zacznie skręcać w kierunku który się nam mniej lub bardziej nie podoba (tego też…) ale tutaj dochodzi możliwość zmiany pracy. Do tego zmierzał cały mój komentarz. Na końcu to my jesteśmy odpowiedzialni za naszą karierę.
  • Odnośnie ostatniego akapitu to również pełna zgoda. Oczywiście, że czynnik losowy, znajomości, czy po prostu kwestie tego gdzie się urodziło mogą pomóc lub zaszkodzić w karierze. Ale równie istotny jest element, co my z tą naszą karierą zrobimy.

Powoli kończąc ten rozbudowany komentarz odniosę się do tego co napisałeś na samym początku. Gdy pisałem ten pierwszy (negatywny) komentarz, pilnowałem się by walczyć z tezą, a nie autorem (mam nadzieje, że mi się udało) oraz uzasadnić swój punkt widzenia. Wiedziałem wtedy, że może to pobudzić do dyskusji, a nie zostać odebrane jako atak. Ogólnie mam wrażenie, że wątek budowania kariery, rozwoju, świadomość własnej wartości na rynku pracy, płac to zupełnie oddzielny temat, na który pewnie można by napisać kilka tekstów (albo nawet całego bloga) i przegadać całe godziny 😉 A raczej nie to miało być głównym tematem tego tekstu.

Piotrek

Tyle się rozpisali by na końcu się zgodzić… 😀

Miałem na swojej liście „do przeczytania” książki Kiyosakiego, ale chyba trochę sobie jeszcze poczekają w kolejce. 😉

Chyba w końcu wypadałoby odnieść się do meritum tekstu. Wycinając na chwilę fragment o pracownikach, samozatrudnionych itp to już pełna zgoda. Opracowanie sobie takiego planu to bardzo fajne ćwiczenie i otwiera oczy na pewne kwestie. Można co jakiś czas do tego wracać (ale nie za często) i nanosić poprawki bogatsi o nowe doświadczenia 😉

Olek

Ja książkę „Bogaty ojciec, biedny ojciec” wspominam bardzo dobrze, ponieważ niejako otworzyła mi ona oczy na pojęcie dochodu pasywnego i że po prostu „można inaczej”, niż pracować do ustawowego wieku emerytalnego. W jaki sposób Kiyosaki się dorobił majątku, nie wiem, ale dzięki tej pozycji rozpocząłem przygodę z poznawaniem źródeł dochodu pasywnego, inwestowania, ruchu FIRE itp.

Mateusz Pawlaczyk

Artykuł daje sporo do myślenia, zastanawiam się jak to jest. Jestem na giełdzie mniej niż rok. Kupiłem trochę spółek dywidendowych, które już dały mi świetny wynik. Myślisz, że lepiej zostać na GPW i szukać tanich spółek dywidendowych tak jak do tej pory, czy może lepiej rozszerzyć portfel o ETFy zagraniczne z wysoką dywidendą? Nie wiem właśnie jak to jest z inwestowaniem długoterminowym pod dywidendę na IKE, czy ograniczać się do polskiego rynku czy szukać też za granicą. Jakie masz zdanie na ten temat, gdzie szukać dobrych zwrotów?

Greg

Jak zwykle z zainteresowaniem przeczytałem kolejny wpis. Rzuciłem też okiem na kalkulator. Jest to może i ciekawe ćwiczenie, ale nic ponad to.

Nie chodzi mi o to, że każdy miesiąc ma 30 dni, dzięki czemu zyskujemy 5 dodatkowych pensji w ciągu 30 lat. Mam na myśli ekstrapolację krótkoterminowych trendów na długi okres – to nie ma prawa się zrealizować w praktyce.

Wyobraźmy sobie człowieka, który teraz przechodzi na emeryturę. Karierę zawodową rozpoczął 40 lat temu i zaplanował sobie finanse życiowe według mechanizmu twojego kalkulatora. To był czas zaraz po serii strajków, które doprowadziły do odejścia Gierka. A potem był stan wojenny, hiperinflacja, urynkowienie gospodarki, denominacja, wprowadzenie PIT, zmiana systemu emerytalnego, akcesja do Unii Europejskiej, kryzysy gospodarcze, wreszcie koronawirus. Gdyby teraz znalazł swoje wyliczenia sprzed 40 lat, prawdopodobnie popłakałby się ze śmiechu.

Tak samo będzie z dzisiejszą projekcją na kolejne kilkadziesiąt lat. Będzie masa wydarzeń, które wywrócą nasze trendy do góry nogami. Zagrożenia można sypać z rękawa: katastrofa ekologiczna, załamanie systemów emerytalnych i tak dalej. Z drugiej strony nie można wykluczyć wynalazków, które zrewolucjonizują nasze życie. Wiele zawodów może zniknąć, sam model pracy jako takiej może ulec zmianie. A prawdopodobnie największy wpływ będzie miało coś, o czym w tej chwili nawet nie myślimy.

Tak więc bawmy się kalkulatorem. Miejmy jednak świadomość, że to jest science fiction. A prawdopodobieństwo realizacji scenariusza zakodowanego w kalkulatorze wynosi okrągłe zero. Co jednak – wbrew temu co sądzi większość – nie jest tożsame ze zdarzeniem niemożliwym.

Witold

Ciekawy materiał 😉

Łucjan

U mnie najlepiej sprawdza się inwestycja w samego siebie. W 2007 pracowałem fizycznie na wakacjach między klasami szkoły średniej za 5 zł/h. Dzisiaj 110zł/h na B2B. Chociaż problem pozostaje ten sam – sprzedaż czasu na godziny nie jest skalowalna.

I jak to napisał czy powiedział Nassim Nicholas Taleb: „Nic nie uzależnia tak jak heroina, węglowodany i miesięczna pensja„.

Trzeba szukać, próbować i cały czas do przodu przeć. Powodzenia nam! 🙂

Andrzej

„Założyłem, że będę singlem” 😀 Jakby to tak działało 😀
Jakbym dostawał1 zł za każdą znajomą dziewczynę, która się zarzekała, że nie lubi i nie chce mieć dzieci, a potem rozczulała się nad małymi bucikami i świata poza tym nie widziała to bym miał… kilka zł 😉
A co dopiero facet: „nie chce mieć dzieci… – jestem w ciąży, … – ok, fajnie, co trzeba kupić…” 😉

Daniel

Witam,
Z ciekawosci sprawdzilem jak to wygladalo w moim przypadku i wyszlo ze najwiecej bylem w stanie odlozyc bedac wlasnie kawalerem.
Potem wesele, zakup domu (oczywiscie na kredyt) potem zakup auta i moj cel sie rozjechal .
Po narodzinach syna przez jakis czas nawet nie sprawdzalem rachunkow bo srodki uciekaly miedzy palcami ale obecnie juz wiem ze pieniadze to nie wszystko najwazniejsza jest rodzina.
Co nie zmienia faktu ze pora znowu wrocic na wlasciwa sciezke w drodze do wolnosci finansowej – czy uda sie przed 45 urodzinami generowac taki dochod pasywny aby moc z tego spokojnie zyc ? Czas pokaze 😉
Pozdrawiam
Daniel

Wiktor

Cześć, chciałbym założyć konto IKE Maklerskie do inwestycji długoterminowych w polskie akcje, obligacje i zagraniczne ETFy. Wybieram między mBank a BOŚ. W mBanku musiałbym zakładać konto osobiste, a nie chce bo już mam dwa inne w innych bankach. Czy masz porównanie który DM jest znacząco lepszy pod kątem ukrytych kosztów, przejrzystości, prostoty, bezpieczeństwa itd.? Może masz w którymś z tych Domów swoje konto ike?

Ewa

bardzo ciekawy artykuł ! 🙂
teraz na czasie jest temat PPK – ciekawa jestem jakie jest Twoje zdanie na ten temat. Czy mogłabym prosić o komentarz w tym temacie ?

Kama

Cześć!
Podbijam pytanie Ewy 😉

Mnie zastanawia jaką strategię warto przyjąć nie wierząc w dobre intencje twórców PPK tzn. nie wierząc, że PPK przetrwa w niezmienionej formie do czasu mojej emerytury.
Wypłacając pieniądze wcześniej co prawda tracimy część dodatkowych wpłat, ale nie wszystkie. Jak długo warto więc wstrzymywać się z wypłatą?

Michał

Cześć Mateusz, miałem zapisanego Twojego bloga na liście do przeczytania i dzisiaj wreszcie nadszedł ten dzień, gdy czytam artykuł po artykule.

Na pewno w tym tekście, a także chyba w opisie FIRE przedstawiasz mniej lub bardziej serio pewne prognozy dotyczące kapitału na emeryturę.

Twoja prognoza nie jest jedyna na rynku i to, co mnie uwiera dotyczy chyba wszystkich tego typu kalkulacji.

Otóż kwota netto, od której zaczynają się wszystkie znane mi przewidywania jest po prostu za wysoka. Tutaj prezentujesz swoje zarobi 12k netto, w innym wpisie startujemy od kwoty 5k netto. Przyjmując takie założenia, te modele wyglądają zabawnie, bo oczywistym jest, że nakładając na to choćby niewielki wzrost wynagrodzenia, otrzymujemy znaczne kwoty już 10-15 latach oszczędzania. W takim otoczeniu inwestowanie i zyski z niego stają się miłym dodatkiem i sposobem na ochronę kapitału, a nie jakieś pomnażanie środków. O samym modelu wiadomo w ciemno, że jeśli nie nadejdzie katastrofa – to się musi udać, o ile będzie się przestrzegać kilku ogólnych dyscyplinujących reguł i to wszystko.

W tym momencie przypomniał mi się jeden z memów – oszczędzanie jest łatwe – przestań wydawać na kawę 5000 miesięcznie, wynajmij jeden ze swoich apartamentowców i wybierz rejs zamiast lotu czarterowego.

Kwoty są odrealnione od rzeczywistości – znacznie przekraczają średnią krajową. Wyjdź od kwoty 2000 netto. Przejdź przez trudności, z jakimi się mierzy statystyczny człowiek. Napisz rady dla osoby z małej miejscowości. Zwróć uwagę, że będzie to kosztować więcej pracy i trzeba będzie podjąć większe ryzyko, żeby się udało. Podkreśl, że kluczowe jest zwiększanie zarobków, a inwestowanie do pewnego momentu ma sens tylko wtedy, gdy jest to inwestycja w siebie. Pokaż te trudy i na koniec udowodnij argumentami, że to jest możliwe. Tylko wtedy tekst przestanie wyglądać jak analogiczne z podobnych blogów. No i będzie wymagać znacznie więcej wysiłku, bo oznacza to zmierzenie się z trudnościami, które Ciebie, jako osobę zamożną, nigdy nie dotknęły.

Irytuje mnie odrealnienie i naginanie rzeczywistości, pisanie przede wszystkim dla tych, którzy na starcie mogą liczyć na bardzo dobre warunki pracy. Natomiast z tego też można wyciągnąć wniosek, że rozpoczęcie z zarobkami z możliwie najwyższego pułapu sporo ułatwia w karierze.

Zmieniłem Ci trochę założenia i zobacz, ile kwestii zostało pominięte. Ja rozumiem, długość tekstu, uwarunkowania, konstrukcję bloga, zasoby czasowe i inne argumenty, ale pytanie, czy chcesz zgłębić temat i mieć blog wybitny, czy tylko ślizgać się po temacie.

Z mojej perspektywy warto by było przy wszystkich tego typu prognozach brać dane z GUSu, albo innych ogólnodostępnych źródeł. Tutaj oczywiście opisywałeś swoje działania, natomiast wydaje mi się, że dla higieny psychicznej czytelnika dobrze by było napisać parę słów, że zdajesz sobie sprawę, że z takimi zarobkami siłą rzeczy będziesz mieć inny rodzaj wyzwań niż osoby inkasujące 2-4 tyś netto miesięcznie.

Wyszło przydługo, ale chciałem chociaż trochę rozpisać konsekwencje „drobnego” zawyżenia kwoty w tego typu rozważaniach.

Pozdrawiam Cię serdecznie i czekam na kolejne wpisy 🙂

Adrian

Cześć,
mam podobny plik.
Założenia przyjmuję dość konserwatywne (wzrost zarobków 3%, zakładana stopa zwrotu 5%, oszczędzanie 10% dochodów) i jeżeli uda mi się je pobić to tym lepiej. Wolę w tą stronę niż załamywać się, że czegoś nie udało mi się zrealizować. Bardziej chodzi mi o obserwowanie czy podążam w dobrym kierunku, a to czy milionerem będę za 8 czy 12 lat nie jest aż tak istotne 😉
Co do przyjmowania złych założeń, to nawet aktualizując plik co roku nie jestem w stanie wszystkiego przewidzieć i z czasem niektóre założenia uaktualniam, więc tym też bym się zbytnio nie przejmował.

Tomek

Kolejny dobry artykuł związany z moją ulubioną kategorią Niezależność Finansowa / FIRE!

U mnie podobnie, podążam ścieżką Pracownika i Inwestora. Każdego zainteresowanego takim podejściem (P/S + I) odsyłam do książki „Sekrety Amerykańskich Milionerów” – nie każdy amerykański milioner to biznesmen 🙂