You are currently viewing Jak osiągnąć 5000 zł z dywidend i odsetek miesięcznie?

Jak osiągnąć 5000 zł z dywidend i odsetek miesięcznie?

Budowa rozsądnego portfela dywidendowego.

Witaj po najdłuższej, bo aż trzytygodniowej przerwie od publikowania, którą pozwoliłem sobie dotychczas zrobić w ramach mojej działalności blogowej. Od razu chciałem wyjaśnić, że nie skończyła mi się wena, ani się nie „wypaliłem”, a powodem absencji nowych wpisów było to, że byłem na dwutygodniowym urlopie, z którego moje możliwości odpowiadania na komentarze byłyby bardzo ograniczone. Jeśli jesteś tu stałym bywalcem to prawdopodobnie domyślasz się, że chciałem uniknąć publikowania wpisów, pod którymi nie mógłbym na bieżąco dyskutować z czytelnikami, gdyż nasze dyskusje uważam za jedną z najważniejszych i najciekawszych rzeczy związanych z prowadzeniem tego bloga.

O planowanym urlopie informowałem na mojej stronie na Facebooku, do której polubienia chciałbym Cię serdecznie zachęcić (jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś). Mam nadzieję, że wpis, który właśnie zaczynasz czytać wynagrodzi Ci tak długi okres czekania, bo włożyłem w niego (i w towarzyszący mu 75 minutowy podcast) naprawdę wiele serca. O inwestowaniu dywidendowym można już było przeczytać na moim blogu dosyć sporo, gdyż takie podejście do inwestowania jest mi naprawdę bliskie. Wydałem na ten temat dotychczas trzy wpisy, które powinny dać czytelnikowi wystarczająco dobry pogląd na inwestowanie w spółki dywidendowe z GPW i NewConnect oraz osobny wpis o doborze dywidendowych ETF-ów. Pisząc tekst o tym jak osiągnąć 5000 zł z dywidend i odsetek miesięcznie, chciałbym skupić się na sposobie tworzenia rozsądnego portfela dywidendowo-odsetkowego, który docelowo ma przynieść inwestorowi pomiędzy 4% a 8% wpływów brutto z samych dywidend i odsetek rocznie.

Naturalnie, aby można było (jak sugeruje tytuł wpisu) osiągnąć z tego portfela około 5000 zł miesięcznego wpływu brutto, musi on być rozmiarów pomiędzy 750 tys., a 1,5 mln złotych. Warto ten fakt zaznaczyć już na wstępie, by uniknąć bycia posądzanym o sprzedawanie czytelnikom niestworzonych historii i „bajek” z pogranicza coachingu i sci-fi, które zamiast karmić informacjami, ubliżałyby ich inteligencji. Do kogo wobec tego kieruje ten wpis? Do wszystkich, którzy chcą (obecnie lub docelowo) stworzyć i prowadzić portfele o wartości około miliona złotych (lub więcej), które oferowałyby im rozsądnie wysokie miesięczne przepływy pieniężne, by np. w dogodnym dla siebie momencie mogli odpocząć kilka miesięcy od pracy. Wpis ten będzie się różnił od reszty artykułów dywidendowych także tym, że będziemy tu mieszać akcje i obligacje zagraniczne z zagranicznymi funduszami ETF, które wypłacają dywidendy, a więc „wychodzimy poza Polskę” i polskie instrumenty finansowe.

Zanim przejdziemy do głównej części wpisu, chciałbym jeszcze poruszyć jedną niezwykle istotną kwestię. Sposób inwestowania, który opiszę w tym tekście w żadnym wypadku nie „bije” swoim wynikiem inwestycyjnym innych metod inwestowania, a zwłaszcza bardziej zaawansowanych strategii, a jedynie skupia się na utrzymaniu odpowiedniej wysokości wypłacanych odsetek i dywidend w skali roku. W internecie pojawia się mnóstwo materiałów typu „Irrelevance of Dividends” Bena Felixa, czy „Mit dywidendy” Tomasza Treli i w żadnym wypadku nie zamierzam rzucać im tym wpisem rękawicy, próbując zaprzeczać faktom, z których jasno wynika, iż spółki dywidendowe nie są lepsze od ogółu spółek notowanych na giełdzie. Naszym celem w tym tekście jest dobór aktywów, które możliwie regularnie wypłacają odsetki i dywidendy, a nie pobijanie” jakichkolwiek innych strategii inwestycyjnych. Spróbujmy zatem wspólnie zbudować rozsądny portfel skupiony na dywidendach od przysłowiowego zera, pozostając na wysokim poziomie abstrakcji i nie wchodząc w szczegóły (typu selekcja konkretnych spółek i ETF-ów), które omówię w kolejnych wpisach o „dywidendówkach”, które planuję wydać w dalszej części tego roku.

Podcast

YouTube

W skrócie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile pieniędzy trzeba zainwestować, by móc osiągnąć 5000 zł z samych wypłat miesięcznie.
  • Jakie rodzaje instrumentów finansowych najlepiej pasują do portfeli skupionych na wypłacaniu dywidend.
  • Które kryteria powinien rozpatrzyć inwestor budujący portfel rentierski.
  • Jak na trzy sposoby (polski, miks i zagraniczny) można budować portfel odsetkowo-dywidendowy.

Aktywa, które regularnie płacą kupony

Zacznijmy od zarysowania kontekstu, czyli przedstawienia wszystkich klas aktywów, które płacą na tyle regularne i wysokie odsetki/dywidendy, byśmy w ogóle rozpatrywali je w kontekście portfela rentierskiego. Dlaczego nazwałem ten portfel „rentierskim”? Chodzi o możliwość częstego wypłacania kwot, które wystarczałyby nam do życia, a więc (czasowego lub permanentnego) zastąpienia sobie przychodów z pracy czymś innym, np. odsetkami i dywidendami. Oto jakie instrumenty finansowe będziemy wobec tego rozpatrywać jako potencjalne składniki portfela skupionego na regularnych wypłatach z kapitału, zaczynając od tych najmniej zmiennych, czyli od obligacji i funduszy ETF w nie inwestujących (choć – jak udowodniłem we wpisie Dlaczego ceny funduszy ETF na obligacje zmieniają się dynamicznie? te ostatnie naprawdę ciężko nazwać mało zmiennymi).

Instrumenty dywidendowe o niższym ryzyku

Do instrumentów o zwyczajowo mniejszej zmienności, a więc ryzyku inwestycji, należą głównie obligacje skarbowe i korporacyjne i fundusze w nie inwestujące. Mniej doświadczeni mogą się natomiast zdziwić jak bardzo zmienne mogą być niektóre z instrumentów dłużnych, o czym pisałem już we wpisach „Dlaczego ceny funduszy ETF na obligacje zmieniają się dynamicznie” oraz „Obligacje (6/6) – Spekulacja na obligacjach czyli ciemna strona obligacji„. Zacznijmy zatem od tych najmniej ryzykownych, czyli od polskich „skarbówek”, przechodząc do bardziej ryzykownych obligacji korporacyjnych oraz zagranicznych ETF-ów na obligacje:

  • Polskie detaliczne obligacje skarbowe COI. Choć „czterolatki” (COI) są w długim terminie mniej opłacalne (gorzej oprocentowane) od „dziesięciolatek” (EDO), to w tym wpisie opisuję tylko instrumenty, które „same” wypłacają kupony/odsetki/dywidendy, a nie je akumulują, a więc to czteroletnie COI staną się dla nas naturalnym wyborem.
  • Polskie obligacje korporacyjne z Catalyst to bardzo szeroka kategoria mniej lub bardziej ryzykownych instrumentów dłużnych, które zwykle płacą zależne od wysokości stóp procentowych odsetki 1, 2 lub 4 razy do roku. Typowa wysokość oprocentowania tych obligacji to stopa WIBOR + 2,5% lub 3% marży, a więc obecnie około 3% brutto rocznie, a przy nieco wyższych stopach procentowych nawet 4,5%-5% brutto rocznie.
  • ETF-y na zagraniczne obligacje skarbowe typu distributing dodają do inwestycji warstwę ryzyka walutowego i płacą zwykle niższe odsetki niż ETF-y na obligacje korporacyjne. Są one jednak proste do dodania do portfela, a w długim terminie wcale nie tak ryzykowne jakby to się mogło wydawać w „erze niskich stóp procentowych”, czyli obecnie.
  • ETF-y na zagraniczne obligacje korporacyjne typu distributing, wiążą się zarówno z ryzykiem walutowym oraz dodatkowym ryzykiem bankructwa emitenta, przez co zwyczajowo wypłacają odsetki wyższe od obligacji skarbowych. Na szczęście dla nas, mają one zwykle bardzo dużą dywersyfikację firm, a więc nieźle minimalizują ten drugi rodzaj ryzyka. Zazwyczaj wypłacają one o wiele wyższe kupony, niż ETF-y na obligacje skarbowe typu distributing.

Celując w stopę dywidendy 8% brutto rocznie lub więcej, zmuszeni niemal będziemy do „wyjścia ze strefy komfortu” i zainwestowania przynajmniej częściowo (a najlepiej większą częścią kapitału) w akcje i fundusze ETF w nie inwestujące. W kolejnym akapicie omówimy więc instrumenty dywidendowe wyższego ryzyka, które powinny być bazą praktycznie każdego portfela dywidendowego.

Instrumenty dywidendowe o wyższym ryzyku

W tym momencie zwinnie przejdziemy od opisu aktywów opartych długu, czyli pożyczania pieniędzy do instrumentów opierających się na własności, czyli prawach do posiadania części spółki, a więc również udziału w jej corocznym zysku. Niezależnie czy inwestujesz w akcje bezpośrednio, czy poprzez ETF-y, musisz zrozumieć, że związane z nimi ryzyko inwestycyjne oraz zmienność ich cen w długim terminie znacznie przekracza tą, która cechuje obligacje. Zacznijmy od opcji najprostszej dla polskiego inwestora, czyli od inwestowania w akcje spółek dywidendowych na polskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, po których omówimy pozostałe sposoby inwestowania w akcje i ETF-y na akcje dywidendowe:

  • Polskie akcje dywidendowe to podstawa rentierskiego portfela dla polskiego inwestora. Choć niewiele u nas tzw. „dywidendowych arystokratów”, czyli spółek, które mają bardzo długą historię wypłat dywidend, to wprawny inwestor może tworząc zdywersyfikowany portfel polskich spółek dywidendowych oczekiwać stopy dywidendy między 4%, a 8% brutto rocznie.
  • ETF-y na zagraniczne akcje dywidendowe to jedyne ETF-y akcyjne, które opiszemy w tym wpisie. „Zwykłe” (szerokie) indeksy, które nie skupiają się jedynie na spółkach dywidendowych oferują zwykle o wiele niższe stopy dywidend, wynoszące raczej 1-2%, niż 3-6% brutto rocznie, a więc nie do końca pasują one do rentierskiego portfela dywidendowego, który będziemy dziś usiłowali zbudować. Ich podkategorią są ETF-y na REIT-y.
    • ETF-y na REIT-y to jedynie podkategoria ETF-ów na zagraniczne akcje dywidendowe, która świetnie uzupełnia portfel akcji dywidendowych. REIT-y, czyli spółki zajmujące się wynajmem nieruchomości mogą znaleźć swoje miejsce w każdym zdywersyfikowanym portfelu dywidendowym, gdyż związany z nimi wymóg wypłaty 90% zysku w postaci dywidendy znacznie zwiększa ich atrakcyjność w portfelu rentierskim. O REIT-ach przeczytać więcej w dedykowanej im serii na moim blogu.
  • Zagraniczne akcje dywidendowe to dla większości osób „wyższa szkoła jazdy”, ale warto wiedzieć, że selekcjonując zagraniczne spółki (i mając do dyspozycji zagraniczne konto brokerskie z możliwością złożenia formularza W8-BEN) można naprawdę fajnie wzbogacić swój portfel rentierski samodzielnie wybranymi akcjami zagranicznymi. Główną ich zaletą będzie wysoka (nawet miesięczna!) częstotliwość wypłaty dywidend, o którą ciężko pośród pozostałych opisywanych tu klas aktywów.
    • REIT-y, podobnie jak ETF-y na REIT-y są tylko podkategorią zagranicznych akcji dywidendowych, która może w ciekawy sposób uzupełnić portfel inwestora o pośrednią inwestycję w nieruchomości. Samodzielnie dobrane fundusze REIT dają możliwość znacznego podniesienia przyszłej stopy dywidendy wobec ETF-a, który automatycznie dobiera tego typu spółki bazując na ich kapitalizacji.

W wielkim uproszczeniu: im bardziej bezpieczne, czyli im mniej zmienne instrumenty finansowe wybierzemy, tym (zazwyczaj) niższych odsetek i dywidend możemy oczekiwać od swoich portfeli dywidendowych. Opis tego jak osiągnąć 5000 zł z dywidend i odsetek miesięcznie zacznę od przedstawienia trzech najważniejszych kryteriów doboru aktywów do takiego portfela. Należeć do nich będą: oczekiwana stopa dywidendy, zmienność oraz częstotliwość wypłat z kapitału, z których – w zależności od Twoich preferencji i sytuacji życiowej – najważniejszy może być inny parametr.

Polub moją stronę na Facebooku!

Znajdziesz tam jeszcze więcej przydatnych informacji o finansach i inwestowaniu!

Kryteria doboru aktywów do portfela dywidendowego

Zanim przejdziemy do części wpisu, w której przedstawię konkretne pomysły na portfele skupione na dywidendach, warto rozpisać tu najważniejsze kryteria, którymi powinien kierować się przyszły rentier. Zdecydowanie najważniejszym z nim jest oczekiwana stopa dywidendy, od której zależeć będzie to, czy owych 5000 zł miesięcznie będziemy spodziewać się z kapitału o wysokości 750 000 zł, czy z portfela wartego dwukrotnie więcej, a więc około 1,5 miliona złotych. Jest to spora różnica, ale zakładam, że obydwie kwoty dla początkujących inwestorów mogą wydawać się lekko abstrakcyjne.

Warto jednak podkreślić, że oczekiwanie równie wysokich miesięcznych przepływów pieniężnych z mniejszego kapitału jest po prostu mało realne i jeśli ktoś kiedykolwiek będzie „sprzedawał” Ci strategie umożliwiające uzyskanie 5000 zł miesięcznie np. z 250 lub 300 tysięcy złotych, to najlepiej dla Ciebie będzie natychmiast zakończyć lekturę lub rozmowę i zająć się czymś bardziej pożytecznym. Analizę zaczniemy od omówienia oczekiwanej stopy dywidendy lub odsetek, na którą mogą liczyć inwestorzy w każdą z klas instrumentów finansowych w chwili obecnej, czyli w pierwszym półroczu 2021 roku.

Oczekiwana stopa dywidendy

Stopa dywidendy, czyli procent wypłat dywidend/odsetek, który w skali roku jesteśmy w stanie uzyskać z naszego kapitału to zdecydowanie najważniejsze kryterium dla większości inwestorów dywidendowych. Jeśli w ogóle można z tą tezą dyskutować to jedynie za pomocą argumentu głoszącego, że spółki wypłacające najwyższe dywidendy praktycznie nigdy nie są młodymi i dynamicznie rosnącymi spółkami z ogromnym potencjałem, a niektórzy – zamiast wypłat z kapitału – mogą preferować wzrost jego wartości. Nie sposób ich nie rozumieć, ale przypomnę tutaj, że ten wpis skupia się na aktywach, które wypłacają periodycznie „kupony”, a więc jedynie spółkach dywidendowych i ETF-ach na nie, a także na wszelkich rodzajach obligacji, które zajmują wyższą, nieco „bezpieczniejszą” część zestawienia.

W tabeli poniżej zamieściłem orientacyjne „widełki” stóp oprocentowania/dywidend poszczególnych klas instrumentów finansowych w chwili obecnej. Historycznie poniższe aktywa oferowały tym wyższe roczne odsetki, im wyższe były stopy procentowe. Ta relacja dotyczy obligacji, ale wpływała też na cenę spółek dywidendowych, „windując” ich stopy dywidend i obniżając ich ceny. W skrócie: Dlaczego (no, może poza oczekiwaniem wzrostu jej ceny akcji) inwestor miałby wybierać spółkę dywidendową płacącą 3% rocznie wobec jej obecnej ceny jeśli bezpieczne obligacje skarbowe oferowałyby 4 lub 5% brutto rocznie? Oto ile (mniej więcej) % rocznej wypłaty brutto można się obecnie spodziewać po każdym z omawianych w tym wpisie instrumentów finansowych:

instrumenty finansowe

oczekiwana stopa dywidendy/odsetek (rocznie, brutto)

Polskie detaliczne obligacje skarbowe COI

2-3%.

Polskie obligacje korporacyjne

3-4%.

ETF-y na zagraniczne obligacje skarbowe

0,5-1,5% (rynki rozwinięte), 2,5-5% (rynki wschodzące).

ETF-y na zagraniczne obligacje korporacyjne

1,5-2% (rating A w górę), 2,5-5,5% (rating BBB w dół).

Polskie akcje dywidendowe

2-8%.

ETF-y na zagraniczne akcje dywidendowe

1,5-2,5% (rynki rozwinięte), 3-5% (rynki wschodzące).

ETF-y na REIT-y

3-6%.

Zagraniczne akcje dywidendowe

2-8%.

Zagraniczne REIT-y

3-9%.

Jak to zwykle w świecie inwestowania bywa: im niższe ryzyko, tym skromniejsza oczekiwana stopa zwrotu (lub wypłat odsetek albo dywidend). W tym przypadku „na samym dnie” będą oczywiście obligacje skarbowe rynków rozwiniętych, zaś na samym szczycie – akcje najbardziej ryzykownych spółek, często takich w rynkowej niełasce (a mimo wszystko wypłacających sowite dywidendy), w których inwestycja wiąże się ze zwiększonym ryzykiem np. bankructwa firmy.

Według mnie kierowanie się wyłącznie spodziewanymi stopami dywidendy/odsetek to kardynalny błąd początkujących inwestorów dywidendowych, którzy często zapominają o tym, że prawdziwie perspektywiczne spółki mogą (chwilowo) wypłacać niskie procentowo dywidendy, bardzo szybko zwiększając wartość swoich udziałów, a wraz z nią zazwyczaj też wypłacane dywidendy. W kolejnym rozdziale wpisu zaproponuję kilka przykładowych portfeli, których jednym z kryteriów oceny będzie właśnie wynikowa stopa dywidendy, ale póki co omówmy drugą płaszczyznę dzisiejszej oceny portfeli dywidendowych, czyli zmienność i wpływające na nią ryzyko walutowe.

Zmienność i ryzyko walutowe

Choć dla inwestora długoterminowego zmienność inwestycji odgrywa drugorzędną rolę, to nikt z nas nie chciałby znaleźć się w sytuacji, w której tymczasowo traciłby 50-60% wartości całego portfela wobec ostatniego maksimum (szczytu) jego wartości. Z tego właśnie powodu inwestorzy słusznie zastanawiają się nad potencjalnym zakresem zmienności wartości swoich portfeli i próbują je redukować np. przy pomocy dywersyfikacji klas aktywów oraz ich rozproszeniem geograficznym lub walutowym. Z tym ostatnim wiąże się ryzyko walutowe, które często pomijamy w naszych analizach, nie zauważając dodatkowej płaszczyzny ryzyka, jaką jest właśnie zmienny kurs waluty obcej wobec tej, w której inwestujemy. Z tego powodu zdecydowałem się przedstawić zakres zmienności oraz ryzyka walutowego dla aktywów, które opisuję w tym wpisie w postaci osobnej, bardzo istotnej, tabeli:

instrumenty finansowe

zmienność i ryzyko walutowe

Polskie detaliczne obligacje skarbowe COI

Brak zmienności (nie są notowane na giełdzie); brak ryzyka walutowego.

Polskie obligacje korporacyjne

Niska zmienność (i zwrot 100% nominału przy wykupie w normalnych warunkach); brak ryzyka walutowego.

ETF-y na zagraniczne obligacje skarbowe

Średnia-wysoka zmienność, umiarkowane ryzyko walutowe.

ETF-y na zagraniczne obligacje korporacyjne

Średnia zmienność, umiarkowane ryzyko walutowe.

Polskie akcje dywidendowe

Wysoka zmienność; brak ryzyka walutowego.

ETF-y na zagraniczne akcje dywidendowe

Wysoka zmienność; umiarkowane ryzyko walutowe.

ETF-y na REIT-y

Wysoka zmienność; umiarkowane ryzyko walutowe.

Zagraniczne akcje dywidendowe

Wysoka zmienność; wysokie ryzyko walutowe.

REIT-y

Wysoka zmienność; wysokie ryzyko walutowe.

W powyższej tabeli zaobserwować możemy cztery zależności, z czego pierwsze dwie są oczywiste i elementarne, ale kolejne dwie już znacznie trudniejsze do zauważenia. Oceniając jedynie „czyste” aktywa, czyli akcje i obligacje kupowane bezpośrednio do czynienia mamy z następującymi zależnościami:

  • Obligacje są z natury mniej zmienne od akcji.
  • Aktywa (końcowe) notowane w walutach obcych (patrz: „Waluta notowań funduszu ETF nie ma żadnego znaczenia„) dodają do inwestycji kolejną warstwę zmienności w postaci zmiennych kursów walut wobec złotego. Sprawia to, że inwestując w zagraniczne akcje możemy mieć nominalny zysk (np. w dolarze, bo „spółkę” kupowaliśmy po 50 USD za akcję, a teraz jest warta np. 60 USD na akcję), zaś realnie stratę, bo dolar w tym okresie znacznie osłabł wobec złotego.

Powyższe zależności są na tyle oczywiste, że większość doświadczonych inwestorów traktuje je jak banały i truizmy, nigdy się nad nimi nie zastanawiając. Bardziej problematyczne okażą się kolejne dwie zależności, które nie zawsze widoczne są gołym okiem. Chodzi mi o następujące procesy:

  • ETF-y na obligacje skarbowe w pewnych warunkach mogą być bardziej zmienne od ETF-ów na obligacje korporacyjne. Tłumaczę to we wpisie „Dlaczego ceny funduszy ETF na obligacje zmieniają się dynamicznie?„, który według mnie jest lekturą obowiązkową dla inwestora interesującego się obligacjami. Wpis jest przydługi, ale jego treść jest „warta świeczki” jeśli chcesz dobrze zrozumieć proces wyceny ETF-ów obligacyjnych.
  • Ryzyko walutowe ETF-ów zależy od tego jakiego rodzaju fundusze wybierzemy. W przypadku tych globalnych, czyli inwestujących w akcje/obligacje z wielu krajów, owe ryzyko jest znacznie redukowane poprzez lepsze rozproszenie walut aktywów końcowych. Podobnej redukcji ryzyka niestety nie uświadczy inwestor, który wybierze ETF skoncentrowany tylko na jednej walucie/aktywach z jednego kraju, ryzykując „całą stawką” wobec np. dolara czy euro. Będziemy o tym pamiętać, budując w dalszej części wpisu trzy przykładowe portfele dywidendowe dla przyszłego rentiera.
Skoncentrowany na wysokich przepływach pieniężnych inwestor dywidendowy bardzo często zapomina o zmienności, którą według mnie każda rozsądna osoba powinna starać się minimalizować. Poza stopą dywidend i zmiennością, istotną rolę w tworzeniu portfela dywidendowego odgrywa także prozaiczny parametr w postaci częstotliwości wypłaty dywidend. Jeśli zdziwiło Cię to, że wybrałem go jako jeden z głównych trzech kryteriów doboru aktywów to wyjaśnię Ci to w dalszej części wpisu, w której przedstawię Ci symulację wypłat odsetek i dywidend w ciągu roku dla każdego z modelowych portfeli. Dla rentierów/wczesnych emerytów bardzo istotną rolę odgrywa regularność przepływów pieniężnych, którą zapewnić sobie można jedynie wybierając aktywa, które wypłat dokonują ich jak najczęściej, możliwie co miesiąc lub co kwartał.

Częstotliwość wypłaty dywidendy

Fakt, że obecnie jestem po trzydziestce i pracuję na etacie sprawia, że w żadnym wypadku nie potrzebuję spływających do mnie „na bieżąco” dywidend. Z tego powodu obecnie częstotliwość ich wypłat pełni dla mnie rolę drugo- jeśli nie trzeciorzędną, choć w przyszłości (w zasadzie na kilkanaście/kilkadziesiąt miesięcy przed przejściem na wcześniejszą emeryturę) na pewno się to zmieni. Staram się jednak (nieco planując swoją własną przyszłość) wczuć się w rolę przyszłego rentiera, który z odsetek i dywidend będzie chciał pokrywać swoje codzienne wydatki, niejako tworząc sobie z nich taki „wirtualny etat”.

Chyba zgodzimy się, że etatu, który „płaci” nieregularnie, a więc czasem 1000, a czasem 10 000 złotych miesięcznie lub – co gorsza – przez kilka miesięcy nie płaci wcale nie da się nazwać „etatem”. Z tego powodu inwestorzy skoncentrowani na dywidendach często celowo wybierają spółki/ETF-y, które w swoim statucie/strategii zapisane mają jak najczęstsze – możliwie comiesięczne lub ewentualnie cokwartalne – wypłacanie dywidend. O tym jak w tym kontekście sprawują się wybrane przeze mnie aktywa przekonasz się przeglądając poniższą tabelę, w której zamieściłem typową częstotliwość wypłat dla każdego z nich:

instrumenty finansowe

częstotliwość wypłaty dywidend

Polskie detaliczne obligacje skarbowe COI

1 raz w roku.

Polskie obligacje korporacyjne

2 lub 4 razy w roku. Bardzo rzadko 12 razy do roku.

ETF-y na zagraniczne obligacje skarbowe

2 lub 4 razy w roku. Bardzo rzadko 12 razy do roku.

ETF-y na zagraniczne obligacje korporacyjne

2 lub 4 razy w roku.

Polskie akcje dywidendowe

Zwykle 1 raz w roku.

ETF-y na zagraniczne akcje dywidendowe

Zwykle 4 razy w roku.

ETF-y na REIT-y

Zwykle 4 razy w roku.

Zagraniczne akcje dywidendowe

~50 spółek z USA 12 razy w roku. Zwykle 4 razy do roku.

REIT-y

4 lub 12 razy do roku.

W kontekście częstotliwości wypłat najbladziej wypadają polskie detaliczne obligacje skarbowe COI, które dokonują ich jedynie raz w roku, a dokładniej po każdych 12 miesiącach od chwili rozpoczęcia inwestycji. Równie „słabe” pod kątem częstotliwości wypłat są akcje polskich spółek, które zwyczajowo wypłacają dywidendy raz w roku. Poza kilkoma chlubnymi wyjątkami, które robią to 2 lub 4 razy do roku jest to w naszym kraju standard, więc nie spodziewałbym się tutaj żadnych drastycznych zmian w kolejnych latach. Jest to dla polskiego inwestora spory problem, bo to właśnie te dwie klasy aktywów mogą być „motorem” pierwszego z omawianych w tym wpisie portfeli dywidendowych. Czy zatem portfel wypłacający częste dywidendy trzeba budować w oparciu o aktywa zagraniczne? Niekoniecznie, ale trzeba będzie w to włożyć trochę energii i pomyślunku, celowo wybierając spółki, które wypłacają dywidendy w różnych miesiącach.

Instrumentami, które mogą znacznie zwiększyć częstotliwość otrzymywanych wypłat są polskie obligacje korporacyjne, które oferują wypłaty odsetek o częstotliwości nawet 4 razy do roku. Z mojego doświadczenia wystarczy wybrać instrumenty, które wypłacają odsetki co kwartał, ale z przesunięciem (to jest: w różnych miesiącach), by zapewnić sobie stabilne, nawet comiesięczne wpływy kuponów. Jeszcze lepszą alternatywą jest zmieszanie aktywów polskich z zagranicznymi, lub skupienie jedynie na zagranicznych (np. amerykańskich) akcjach, które wypłacą nam dywidendy co miesiąc. W kolejnym rozdziale wpisu omówię przykłady trzech portfeli dywidendowych, które pozwolą Ci osiągnąć 5000 zł z dywidend i odsetek miesięcznie wraz z informacją ile kapitału będzie wymagane do budowy każdego z nich.

Przykłady portfeli rentierskich

Doszliśmy do momentu, na który większość czytelników prawdopodobnie czekała, a więc do przedstawienia trzech przykładowych portfeli dywidendowo-odsetkowych. Będą to portfele modelowe i poza schodzeniem na poziom klas aktywów nie będę dobierał do niego konkretnych papierów, a jedynie opisywał zachowanie „typowych” przedstawicieli każdej z klas. Trzy warianty portfela, które Ci dzisiaj przedstawię będą cechowały się następującymi parametrami:

  • Portfel w wariancie 1 przeznaczony będzie dla inwestora, który nie chce ryzykować walutowo, a więc znajdą się w nim tylko polskie aktywa notowane w złotówce. Niektórzy (słusznie) polemizowaliby, że trzymanie 100% środków w polskim złotym to przykład ponoszenia, a nie unikania (ponieważ nie dywersyfikujemy walut) ryzyka walutowego, ale do tego jeszcze wrócimy.
  • Portfel w wariancie 2 posiadał będzie miks różnych aktywów, a więc nie wygra on z innymi portfelami w żadnej z kategorii. W niczym nie będzie on również najgorszy, co dla niektórych może samo w sobie być bardzo atrakcyjne.
  • Portfel w wariancie 3 skoncentrowany będzie na amerykańskich aktywach, które wypłacają częste dywidendy, a więc jego głównym celem będzie zbudowanie sobie „etatu” z instrumentów finansowych. Podejście to jest bardzo popularne wśród użytkowników zagranicznych kont brokerskich, a piszą o nim między innymi uczestnicy facebookowej grupy Dividend Kingdom, którą serdecznie polecam zainteresowanym takim podejściem do inwestowania.

Wszystkie trzy portfele posiadać będą ciekawą kompozycję akcyjno-obligacyjną przy jednoczesnej próbie (może poza portfelem 3, bo posiadać on będzie aż 75% samodzielnie wybranych akcji) uniknięcia akceptacji nadmiernego ryzyka inwestycyjnego. Zacznijmy od prostego portfela, do budowy którego wystarczy Ci konto maklerskie z dostępem do polskiej giełdy.

Wariant 1: Polski portfel dywidendowy

Polskie spółki dywidendowe krytykować można za wiele rzeczy. Do ich słabości należą przede wszystkim krótka, bo maksymalnie kilkunastoletnia historia dywidend oraz brak stałości w ich politykach dywidendowych. Dla inwestora, który zrozumie i „przełknie” te mankamenty, otworem stanie droga do ponad 20 firm, które oferują długą (jak na czas istnienia naszej giełdy) historię dywidend i odpowiednio solidną politykę dywidendową nawet dla defensywnego inwestora. Inspiracji szukać możesz we wpisach „Które spółki z GPW wypłacą dywidendę w 2021 roku?” oraz „Prognoza wysokości dywidend spółek z GPW przed sezonem wypłat 2021„, ale pamiętaj, że portfel złożony w 100% z akcji może być dla rentiera nieco zbyt ryzykowny. Sugerowałbym zatem uzupełnić go obligacjami skarbowymi oraz korporacyjnymi, by przyjął on (przykładowo) proporcję 50/25/25 (akcje/obligacje/obligacje). Taki portfel oceniłbym w czterech kategoriach (wysokości wypłat, zmienności, ryzyku walutowym i częstotliwości) następująco (im wyższa ocena, tym lepiej, a więc np. niższe ryzyko walutowe):

Jak osiągnąć 5000 zł z dywidend i odsetek miesięcznie - wariant 1

Portfel ten posiada:

  • 25% środków w polskich obligacjach skarbowych COI.
  • 25% środków w polskich obligacjach korporacyjnych.
  • 50% środków w akcjach polskich spółek dywidendowych.

Zacznijmy od sfery, w której ten portfel króluje, a więc od ryzyka walutowego, a raczej jego kompletnego braku. Jeśli żyjesz, czyli zarabiasz i wydajesz w polskim złotym to zapewne preferujesz również w nim inwestować, a więc otrzymywać odsetki i dywidendy. Powyższe jest wg większości inwestycyjnych ekspertów niczym więcej niż definicją zjawiska home bias, ale z racjonalnego punktu widzenia lepiej jest mieć 100% oszczędności we własnej walucie niż 100% oszczędności w jakiejkolwiek walucie obcej (uwaga: nie piszę tutaj o zdywersyfikowanym walutowo portfelu, który wg mnie wygrywa z obydwoma powyższymi wariantami). Sam przez lata inwestowałem jedynie na polskim rynku (opisałem to we wpisie Dlaczego inwestuję, czyli moja droga do finansowej niezależności) i zbytnio nie „dopadła” mnie inflacja (może dlatego, że były to lata niskiej inflacji i stopy procentowej WIBOR na poziomie 1,5%), a skupienie się na polskim rynku pozwoliło mi opracować i mocno wzmocnić mój warsztat inwestycyjny.

Choć dziś preferuję większą dywersyfikację geograficzną i walutową to dalej jestem fanem specjalizacji inwestycyjnej, czyli opanowania sztuki analizy finansowej spółek z konkretnych sektorów/branż lub konkretnych aktywów (lub aktywów z konkretnych krajów) i trzymania się ich bez żadnych wyjątków. W moim przypadku centrum mojej ekspertyzy są i zawsze były akcje polskich spółek dywidendowych i obligacje korporacyjne, które w sumie stanowią aż 75% zawartości portfela wariantu pierwszego. Dodanie do niego 25% detalicznych obligacji skarbowych znacznie redukuje jego zmienność, ale też bardzo negatywnie wpływa na częstotliwość możliwych do otrzymania przepływów pieniężnych, na której skupimy się w kolejnym akapicie. Byłbym zapomniał: jeśli o wysokość wypłat chodzi to dzięki starannie dobranym papierom wartościowym można ocenić ją na 6/10, a więc wyżej niż w przypadku portfela drugiego, do którego dorzucimy trochę ETF-ów na zagraniczne aktywa, niestety pomniejszając jego stopę dywidendy. Czas na ocenę wysokości i częstotliwości wypłaty dywidend z portfela w wariancie 1.

Wysokość i częstotliwość dywidend

Jak zachowałby się milion złotych zainwestowany w obecnym otoczeniu rynkowym w 50% polskie spółki dywidendowe, 25% obligacje korporacyjne i 25% obligacje skarbowe COI? Przede wszystkim wygenerowałby on około 50 000 zł przepływów pieniężnych brutto w ciągu roku, osiągając stopę dywidendy na poziomie 5% brutto, co jest wynikiem niezłym, ale osiągalnym tylko przy bardzo starannej selekcji spółek do portfela i utrzymywaniu się wysokiej (obecnie 4,3% R/R) inflacji, która winduje stopy wypłat obligacji COI. Podkreślę raz jeszcze, że 5% brutto osiągalne byłoby tylko przy starannej selekcji spółek i obligacji korporacyjnych, a portfel bazujący na tych aktywach mógłby równie dobrze przynieść 3%, 4% lub 6% rocznie, w zależności od tolerancji na ryzyko inwestora oraz… szczęścia, które zwykle pomaga w odpowiednim doborze spółek do portfela. O ile przepływy pieniężne są tu akceptowalne, to ich niska regularność i bardzo nierówne rozłożenie w poszczególnych miesiącach pozostawiają naprawdę wiele do życzenia. Na poniższym wykresie zasymulowałem możliwy rozkład i wysokość przepływów z tego portfela, które podsumować można zdaniem „wysokie, ale nieregularne”:

Jak osiągnąć 5000 zł z dywidend i odsetek miesięcznie - wysokość dywidend wariant 1

Zanim przejdę do akapitu, w którym dokonam krytycznej oceny portfela w wariancie pierwszym warto jest zwrócić uwagę na ogromną nieregularność jego wypłat, próbując znaleźć „winowajcę”. Niska regularność przepływów wynika przede wszystkim z obecności obligacji COI, które wypłacają odsetki co 12 miesięcy, oraz polskich spółek dywidendowych, które zwykle robią to tylko raz w roku, zazwyczaj w miesiącach letnio-jesiennych. Fakt ten w moich oczach kompletnie dyskwalifikuje taki portfel z perspektywy przyszłego rentiera, który nade wszystko potrzebuje regularnych wpływów na swoje konto. Moje przemyślenia na temat całokształtu tego wariantu portfela rentierskiego znajdziesz w kolejnym akapicie, ale od razu zastrzegę, że ma on sporo wad i nada się raczej dla inwestora skupionego nie tylko na dywidendach, ale też (a może głównie?) na wzroście wartości akcji, które znajdą się w jego portfelu.

Moja ocena polskiego portfela dywidendowego

Zacznijmy od negatywów, których jest tu niestety dosyć sporo:

  • Wariant 1 to 100% home bias, a więc mimo braku ryzyka kursów walutowych (nie ma tu walut obcych) niesie on za sobą ogromne ryzyko walutowe, spowodowane jego pełną koncentracją na polskim złotym. Rozsądnemu inwestorowi sugerowałbym zatem jakąkolwiek dywersyfikację geograficzno-walutową, a więc budowę czegoś bliższego wariantowi drugiemu, do którego opisu zaraz przejdziemy.
  • Wariant 1 wymaga samodzielnego doboru akcji i obligacji korporacyjnych, co wymaga czasu, uwagi i pewnych umiejętności. Nie wszystkie kombinacje akcji z obligacjami będą wystarczająco bezpieczne oraz zaoferują nam w efekcie aż 5% brutto odsetek i dywidend rocznie, więc należy je wybierać zarówno ostrożnie i umiejętnie. Pomóc Ci w tym mogą moje wpisy o spółkach dywidendowych oraz artykuł „Obligacje (5/6) – Jak poprawnie inwestować w obligacje niezależnie od koniunktury?„, w którym zamieściłem listę punktów do sprawdzenia przy wyborze obligacji korporacyjnych.
  • Wariant 1 oferuje bardzo nieregularny rozkład przepływów pieniężnych, więc „przypasuje” tylko osobie, która nie musi ich otrzymywać w każdym miesiącu lub nie przeszkadza jej bardzo nierówna wysokość wypłat dywidend.

W tej całej krytyce warto jest jednak zauważyć, że taki portfel ma także wiele zalet, a do największych z nich według mnie należą poniższe trzy:

  • Wariant 1 wymaga jedynie polskiego konta maklerskiego i to takiego bez dostępu do rynków zagranicznych. W inwestowaniu na Catalyst i GPW nie będzie Ci potrzebny dostęp do rynków zagranicznych, ale pamiętaj, że detaliczne obligacje skarbowe COI kupisz tylko przez stronę PKO Obligacje, a więc de facto będziesz potrzebować dwóch kont, a nie jednego.
  • Wariant 1 zapewnia niskie prowizje od zakupu/sprzedaży aktywów, gdyż rynek polski ma o wiele niższy „próg wejścia” (ok. 1000 zł wobec ok. 6000 zł w zależności od doboru maklera) dla prowizji transakcyjnych.
  • Wariant 1 zapewnia brak ryzyka walutowego złotego wobec walut obcych. Jeśli przeszkadza Ci udział lub przewaga aktywów zagranicznych w portfelu to tutaj będziesz czuć się jak w domu (dosłownie). Wymieniłem to także jako największą z wad tego portfela, ale trzymanie 100% środków w swojej walucie może być dla niektórych inwestorów (choć nie dla mnie) bardziej intuicyjne, a być może nawet bardziej wskazane.

Nadszedł czas na delikatne (póki co) wyjście poza granice naszego kraju, a więc dołożenie do portfela również innych w postaci zagranicznych ETF-ów na akcje i obligacje z różnych stron świata. Wariant drugi – choć nie zdominuje konkurencji w żadnej kategorii – może okazać się rozsądnym kompromisem dla pracowitego inwestora, któremu nie przeszkadza balansowanie wielu różnych klas aktywów.

Wariant 2: Miks Polski i zagranicy

Dla osób, którym przeszkadzał brak dywersyfikacji walutowo-geograficznej w portfelu 1, a zarazem chcieliby nieco zwiększyć częstotliwość otrzymywanych wypłat z kapitału, polecam przyjrzenie się portfelowi w wariancie drugim. Wariant 2 to przede wszystkim polskie obligacje i akcje oraz europejskie ETF-y, które można kupić przez polskie konto maklerskie z dostępem do rynków zagranicznych. Dla niektórych portfel ten może być trochę przekomplikowany i rozumiem to całkowicie, bo 3 klasy aktywów w portfelu przemawiają do mnie o wiele bardziej niż 6, ale jeśli czytujesz moje wpisy nie od dziś to wiesz, że jestem zwolennikiem prostoty, a nie komplikacji. Podobne podejście do inwestowania dywidendowego opisałem w artykule „Jak zbudować portfel dywidendowy z funduszy ETF?„, który na pewno spodoba się miłośnikom inwestowania dywidendowego przy pomocy funduszy ETF, ale wróćmy do opisu portfela.

Umieściłem w nim tyle różnych instrumentów w celu obniżenia jego zmienności (stąd jego wysoka, wynosząca aż 7/10 ocena w tej kategorii) oraz ryzyko walutowe (ocena 6/10, gdyż ponad 50% portfela pozostaje w polskim złotym). Pod względem częstotliwości wypłat jest on jedynie trochę lepszy od wariantu 1 (ocena 4 wobec 2 w przypadku portfela pierwszego), na czym znacznie ucierpiała wysokość wypłat, którą oceniłem tutaj na 5/10 wobec 6/10 w wariancie pierwszym. Jest to typowy „średniak”, co świetnie widać po „diamentowym kształcie” wykresu z jego oceną:

Jak osiągnąć 5000 zł z dywidend i odsetek miesięcznie - wariant 2

W składzie tego portfela znajdziesz następujące aktywa:

  • 20% polskie detaliczne obligacje skarbowe COI.
  • 15% polskie obligacje korporacyjne.
  • 15% ETF-y na zagraniczne obligacje korporacyjne.
  • 20% akcje polskich spółek dywidendowych.
  • 15% ETF-y na zagraniczne akcje dywidendowe.
  • 15% ETF-y na zagraniczne REIT-y (opcjonalnie, można zastąpić powyższymi).

Jak widzisz, jest on raczej zmodyfikowaną (wzbogaconą o zagranicę) wersją wariantu 1 i w prawie niczym nie przypomina wariantu 3, o którym zaraz przeczytasz. Jako, że sam nie przepadam za portfelami łączącymi zbyt wiele klas aktywów, to opiszę go raczej pobieżnie, wskazując Ci jego największe wady i zalety. Dla mnie to „średniak” we wszystkim, który pozwala trochę „rozsmarować” przepływy pieniężne na osi czasu, niestety tracąc w tym wszystkim wysokość przepływów portfeli pierwszego i trzeciego, co rozwinę w kolejnym akapicie. Pamiętaj jednak, że można ten portfel znacznie uprościć, redukując go np. do następującej postaci:

  • 30% polskie detaliczne obligacje skarbowe COI.
  • 20% ETF-y na zagraniczne obligacje korporacyjne.
  • 25% akcje polskich spółek dywidendowych.
  • 25% ETF-y na zagraniczne akcje dywidendowe.

To tylko taki food for though dla Ciebie jako mojego czytelnika, bo ten wariant portfela można spokojnie zbudować w oparciu o 4, a nie 6 różnych rodzajów instrumentów finansowych, nie tracąc przy tym nic z jego „jakości”, czyli ograniczonej zmienności. Wróćmy jednak do oceny wysokości i częstotliwości dywidend portfela w jego oryginalnym, maksymalnie zdywersyfikowanym kształcie.

Wysokość i częstotliwość dywidend

Opierając portfel rentierski na europejskich ETF-ach dywidendowych, a więc tych inwestujących w obligacje korporacyjne, akcje spółek dywidendowych i REIT-ów (będących podkategorią tych drugich) można prosto uzyskać dosyć częstsze i względnie równomiernie rozłożone wypłaty z kapitału. W przypadku większości europejskich ETF-ów typu wypłacającego (ang. distributing) inwestor może śmiało oczekiwać 4 wypłat w ciągu roku, co znacznie ułatwi zbalansowanie rozkładu dywidend w kalendarzu. Niestety, przeznaczając 45% środków na ETF-y skupione na dywidendach zgadzamy się na znaczne obniżenie wysokości otrzymywanych przepływów pieniężnych, co doskonale widać na wykresie z symulacją cashflowów takiego portfela:

Jak osiągnąć 5000 zł z dywidend i odsetek miesięcznie - wysokość dywidend wariant 2

Co z tego, że wypłaty otrzymujemy częściej, jeśli dostajemy ich z zainwestowanego miliona złotych tylko 40 000 zł brutto w ciągu roku? Porównując do wariantu 1 i wariantu 3 jest to odpowiednio o 10 000 i 20 000 zł rocznie mniej, co w długim terminie robi ogromną różnicę. Z jednej strony ETF-y poprzez swoją dywersyfikację aktywów znacznie obniżyły zmienność, a więc ryzyko tego portfela. Dodaliśmy tu też sporo walut obcych, redukując ryzyko utraty wartości polskiej waluty. Niestety odbyło się to kosztem wysokości dywidend, których ETF-y zwykle nie są w stanie zapewnić w wysokości podobnej do samodzielnie wyselekcjonowanych spółek dywidendowych.

Skąd ten spadek wysokości dywidend? To bardzo proste: nawet ETF-y skupiające się wyłącznie na akcjach spółek dywidendowych muszą maksymalnie dywersyfikować, wybierając np. 50 lub 100 spółek, z których niektóre „płacą” w stosunku do ich obecnej ceny 2%, a inne 5%, a nawet 10% dywidendy brutto w skali roku. Podobnego problemu nie ma inwestor, który spółki selekcjonuje własnoręcznie, bo choć ponosi on większe ryzyko, tworząc znacznie bardziej zmienny portfel inwestycyjny, to jest on w stanie mocno zwiększyć sobie potencjał do wypłaty dywidendy. Wspomnę o tym też w kolejnym akapicie, w którym podsumuję wady i zalety wariantu 2 portfela rentierskiego, ale także w ostatniej części wpisu, w której omówimy portfel trzeci.

Moja ocena mieszanego portfela dywidendowego

Portfel 2 to nieco dziwaczna hybryda utworzona w celu rozproszenia walut oraz zwiększenia częstotliwości wypłat z portfela do na tyle częstych, by dało się z nich żyć na bieżąco. Według mnie posiada on sporo wad, które mogą uprzykrzyć życie osobie, która się na niego zdecyduje, a do największych z nich należą następujące:

  • Wariant 2 wypłaca zbyt niskie dywidendy. Ze względu na wysoki, bo aż 45% udział ETF-ów na akcje i obligacje, portfelowi w wariancie drugim będzie bardzo ciężko pobić samodzielny dobór akcji spółek dywidendowych i obligacji korporacyjnych. Choć w ramach wpisu „Które fundusze ETF płacą najwyższe dywidendy?” udało mi się znaleźć ponad 10 funduszy ETF, które przez lata wypłacały dywidendy o stopie wynoszącej nawet 5% brutto rocznie i więcej, to w świecie ETF-ów nie jest to żadnym standardem i wg mnie znacznie obniży to spodziewaną stopę zwrotu z portfela (sam założyłem obniżkę z 5% brutto do 4% brutto, a więc do jedynie 40 000 zł brutto z kapitału wynoszącego milion w skali roku). „Szału nie ma”.
  • Wariant 2 wymaga mocnego i częstego równoważenia proporcji portfela. Prowadzenie portfela składającego się z 6 różnych składników zawsze będzie trudniejsze, niż prowadzenie portfela złożonego jedynie z trzech. OK, niektórzy zauważą, że własny dobór spółek zwykle zakłada obecność przynajmniej 10-15 z nich w portfelu, a więc w portfelach 1 i 3 znajdować się będzie tak naprawdę powyżej 20, a może nawet powyżej 30 różnych instrumentów finansowych, a tutaj „tylko” około 15. Mimo to, wzrost liczby klas aktywów nieco utrudni nam zarządzanie portfelem i sugerowałbym jakoś uprościć sobie budowę podobnego portfela.
  • Wariant 2 wypłaca dywidendy częściej, ale być może nie wystarczająco często by można było z nich „wyżyć”. Rentierzy mogą narzekać, że częstotliwość wypłat jest stale o wiele za niska i zamiast wariantu 2 mogą woleć skoncentrować się na wariancie 3, do którego opisu już za moment przejdziemy.

Portfel 2 posiada jednak kilka znaczących zalet, do których należą:

  • Wariant 2 wymaga jedynie polskiego konta maklerskiego, tyle, że z dostępem do rynków zagranicznych. W dzisiejszych czasach nie jest to żaden ogromny plus, bo założenie zagranicznego konta brokerskiego to zwykle kwestia kilku kliknięć, ale dla niektórych inwestorów może to być duży plus.
  • Wariant 2 wprowadza prawie 50% walut obcych, a więc nie ryzykuje się tu znacząco spadku wartości naszej waluty. Na zdrowy rozsądek warto mieć w portfelu przynajmniej kilka walut, a więc jest to zdecydowany plus tego portfela, który złotówkową inflację atakuje poprzez… nie posiadanie 100% środków w polskim złotym.
  • Wariant 2 można bardzo łatwo uprościć, np. pozbywając się z niego polskich obligacji korporacyjnych i skupiając się jedynie na polskich obligacjach skarbowych COI, ETF-ach na obligacje korporacyjne i ETF-ach na akcje dywidendowe. Jedyny problem w tym, że możemy takim manewrem jeszcze bardziej pomniejszyć sobie spodziewaną stopę dywidendy, więc sugeruję uważać które z aktywów „wycinamy”, a które pozostawiamy w portfelu.

Czy jest więc jakiś sposób, by powiększyć sobie stopę dywidendy i częstotliwość jej wypłat? Jak najbardziej. Pora na przedstawienie portfela trzeciego, w którym całym kapitałem wyjdziemy za granicę.

Wariant 3: Tylko zagranica i częste wypłaty

Ten sposób jest hołdem dla „dywidendowych konserwatystów”, czyli dla osób, które inwestują jedynie w zagraniczne akcje dywidendowe. Zwykle pod nazwą „zagraniczne” kryje się „amerykańskie”, bo to właśnie w USA spotkamy się z najdłuższą tradycją wypłaty dywidendy i z ponad 50 spółkami , które obecnie płacą dywidendę raz w miesiącu, a więc 12 razy do roku (ich listę znajdziecie np. tutaj). Sprawia to, że wprawny i doświadczony inwestor bez problemu zbuduje portfel wypłacający względnie równomierne i dość wysokie dywidendy w każdym miesiącu.

Jedynym problemem jest tutaj fakt, że takie podejście wymaga poświęcenia pewnej ilości czasu na naukę i analizę (lub wykupienia abonamentu u jakiegoś „dywidendowego guru” i zawierzenia komuś innemu, czego jednak nie polecam, bo inwestujemy swoimi pieniędzmi i to nie „guru” wtopi na doborze niewłaściwej spółki, a my). Portfel w wariancie 3 składa się z następujących aktywów:

  • 25% z ETF-ów na zagraniczne obligacje korporacyjne.
  • 75% z zagranicznych akcji (z czego 25% w skali portfela mogą stanowić REIT-y, ale to wedle uznania, bo równie dobrze można ich tu nie wrzucać).

Tak zbudowany portfel wygrywa pod względem wysokości i częstotliwości wypłat, ale okupuje to wysoką zmiennością i ryzykiem walutowym, co doskonale widać na poniższym wykresie:

Jak osiągnąć 5000 zł z dywidend i odsetek miesięcznie - wariant 3

Jak widzisz, portfel 3 zebrał bardzo wysokie noty za wysokość i częstotliwość dywidend, a osiągnął to poprzez staranną selekcję spółek dywidendowych, z których duża część wypłaca dywidendy co miesiąc. Przy aktywnym inwestowaniu w spółki dywidendowe z całego świata wcale nie tak trudno będzie osiągnąć około 6% brutto rocznie z dywidend, dodatkowo zapewniając sobie stabilne, cokwartalne lub comiesięczne dywidendy. Nie gra tutaj roli fakt, że rynki są obecnie „rozgrzane”, gdyż na dobrą dywidendową okazje da się trafić niemalże w każdej chwili, trzeba tylko poświęcić trochę czasu na poszukiwania.

Stanowczą wadą tego portfela jest kompletny brak polskiego złotego (co niektórzy czytelnicy Inwestomatu mogą uznać za zaletę) oraz jego wysoka zmienność. Tę ostatnią można nieco zredukować poprzez np. zwiększenie udziału ETF-a na obligacje korporacyjne z 25% do 30% lub nawet 40%, ale ceną, którą za to zapłacimy będzie redukcja stopy dywidendy. Ciekawostka: częstotliwość wypłat będzie w przypadku tego portfela bardzo wysoka, gdyż założyłem w nim spory udział spółek, które dywidendy płacą co miesiąc. Taki efekt da się jednak uzyskać poprzez umiejętny dobór ETF-ów lub spółek, które wypłacają kupony co 3 miesiące, dbając by poszczególne wypłaty były „przesunięte” w czasie. Skoro ją tak reklamuję to przyjrzyjmy się wspomnianej wysokości i częstotliwości wypłat dywidend z portfela 3.

Wysokość i częstotliwość dywidend

Wariant 3 zbudowałem zainspirowany inwestorami dywidendowymi w stylu „kup i zapomnij”, którzy nie zamierzają sprzedawać spółek do śmierci, a ich stopa zwrotu stale (no, może poza kryzysami finansowymi) rośnie. Brzmi to nieco idyllicznie, bo każdy inwestor czasami „przestrzeli”, czy też „zaliczy wtopę”, ale posiadając dobrą strategię inwestycyjną i wybierając odpowiednio wysoką liczbę (powiedzmy: 15-30) spółek możemy z miliona złotych spokojnie uzyskać 60 000 zł wypłat rocznie. Jak widzisz, na odpowiedź na pytanie o to jak osiągnąć 5000 zł z dywidend i odsetek miesięcznie trzeba było trochę poczekać, ale według mnie na podobnym portfelu i z milionowym kapitałem jest to jak najbardziej osiągalne. Ponadto, dobierając spółki zagraniczne można dosyć prosto ułożyć sobie wehikuł inwestycyjny, który wypłaca nam kupony równie często, co na wykresie poniżej:

Jak osiągnąć 5000 zł z dywidend i odsetek miesięcznie - wysokość dywidend wariant 3

Już na pierwszy rzut oka widać, że wariant 3 pozwala zbudować sobie taki „pseudo-etat”, skutecznie zastępując (lub uzupełniając) inne źródła dochodu. Jako, że nie chciałbym takiemu portfelowi jedynie pochlebiać to warto wspomnieć o wysokim ryzyku walutowym polegającym na posiadaniu praktycznie samych walut obcych. Nie chciałbym znaleźć się w skórze takiego inwestora w wypadku nagłego i długotrwałego wzrostu wartości złotego, ale prawdopodobieństwo wystąpienia takiego zjawiska oceniam obecnie jako raczej niskie. Co zatem będzie tu lekko problematyczne? Pora skupić się na wadach tego portfela, od których rozpocznę kolejny akapit.

Moja ocena zagranicznego portfela dywidendowego

Portfel zagraniczny, który przedstawiam w ramach wariantu 3 deklasuje swoją konkurencję w kategorii wysokości i częstotliwości dywidend, za co należą mu się słowa uznania. Także tu, nie obyło się jednak bez wad, do których należą:

  • Wariant 3 wymusza korzystanie z zagranicznego konta brokerskiego z możliwością wypełnienia formularza W8-BEN i jest nieco skomplikowany pod kątem rozliczenia podatku Belki. W tym wszystkim nie ma jeszcze nic trudnego, ale sprawia to, że rozliczenie podatkowe zysków i dywidend znacznie się komplikuje i warto w tym przypadku zainwestować w dobrego księgowego, czego koszt może wynosić nawet kilkaset lub kilka tysięcy złotych (w zależności od liczby dywidend otrzymanych w ciągu roku).
  • Wariant 3 to 100% ryzyko walutowe, bo nie posiada on w swoim składzie polskiego złotego. Oczywiście można by tutaj podmienić 25% ETF-ów na obligacje korporacyjne na 25% polskich obligacji COI, co może być warte do rozważenia dla kogoś, kto chce przynajmniej częściowo w swoim portfelu posiadać rodzimą walutę (patrz: „Cała prawda o poduszce finansowej, czyli jak ułatwić sobie inwestowanie„).

Według mnie, wariant trzeci posiada znacznie więcej zalet, niż wad, a należą do nich między innymi:

  • Wariant 3 wypłaca wysokie dywidendy, jednocześnie umożliwiając nam pełną kontrolę portfela i inwestowanie w dowolne branże i kraje świata. Choć wymaga to pewnego doświadczenia i umiejętności to przy mnogości dobrych materiałów dostępnych za darmo w internecie powinno się być w stanie zbudować takie portfolio. Dodam, że w przyszłości poruszę na blogu tematykę doboru także zagranicznych spółek dywidendowych, a więc nie pozostawię tego tematu jedynie na wysokim poziomie szczegółów ;).
  • Wariant 3 wypłaca częste dywidendy, będąc tak naprawdę jedynym prawdziwie rentierskim portfelem z zestawienia. Nic dodać nic ująć, ale fakt, że niektóre spółki wypłacają comiesięczne dywidendy to prawdziwy komfort dla rentiera, który może na tym portfelu naprawdę polegać i zastąpić sobie nim etat.
  • Wariant 3 wymaga tylko zagranicznego konta brokerskiego. Nie będzie tu potrzebny dostęp do PKO obligacje (kupimy tam obligacje COI), a więc jest on w pewnym sensie prostszy niż portfele oparte na polskich instrumentach finansowych.
  • Paradoksalnie, portfel 3 można zbudować najprościej, bo używając jednego ETF-a na obligacje korporacyjne i np. 10-15 światowych (lub tylko amerykańskich) spółek. W przypadku wariantów 1 i 2 znacznie lepiej byłoby wybrać więcej aktywów, a tutaj cenimy prostotę i wybieramy tylko firmy o naprawdę wysokich dywidendach.

Na sam koniec wpisu chciałbym przedstawić Ci skumulowane cashflowy z trzech portfeli na jednym wykresie. Nic tak nie „namówi” czytelnika na inwestowanie dywidendowe za granicą i stałe lobbowanie w polskich spółkach, by również zaczęły (jak IFIRMA) wypłacać dywidendy częściej niż raz w roku.

Porównanie trzech pomysłów na portfele dywidendowe

Jeśli szukasz częstotliwości dywidend i dowolności i niestraszne Ci nauka, analiza i żelazna dyscyplina – wybierz wariant 3. Jeśli jednak chciałbyś „zostać z kapitałem w Polsce” to wesprzyj GPW i Catalyst, budując portfel w wariancie 1. Możesz też zdecydować się na kompromis w postaci hybrydy obydwu pomysłów w postaci portfela 2, ale upewnij się, że  nie przeszkadzają Ci nieco niższe przepływy pieniężne. Pamiętaj również, że portfel 3 można dodatkowo uprościć, kasując z niego bardziej problematyczne lub nadmiarowe aktywa. Prawdziwe wrażenie robi wykres, na którym zestawiłem wysokość dywidend (narastająco) dla trzech portfeli, który bardzo jaskrawo pokazuje dlaczego portfel rentierski warto budować za pomocą instrumentów, które płacą nie tylko dużo, ale i często:

Jak osiągnąć 5000 zł z dywidend i odsetek miesięcznie - wysokość dywidend porównanie 3

W portfelach wariantu 1 i 2 „mącą” wypłacające kupon raz w roku (w przykładzie założyliśmy, że w grudniu) obligacje COI. Pragnę zauważyć, że kupując je w każdym miesiącu „przesuwalibyśmy” to w czasie, otrzymując odsetki w każdym miesiącu (taka ciekawostka), jednak ja zakładałem raczej lump sum investing, a więc złożenie każdego z portfeli „od razu” tak, by cieszyć się częstymi dywidendami. Wpis ten mógł być nieco wyczerpujący przez swoją mnogość przykładów, ale celowo nie wchodziłem tu w żadne szczegóły, by zostawić sobie przyszły potencjał na wpisy (a może serię?) o konkretnych aktywach dywidendowych, podobne do „Które spółki z GPW wypłacą dywidendę w 2021 roku?„. Przedstawione tu trzy portfele dywidendowe można starać się ulepszać i upraszczać nie przeznaczając na to zbyt wielkiego nakładu sił i pracy, na co inspirację chciałbym Ci teraz zostawić.

Jeszcze lepszy portfel dywidendowy?

Przez wpis przebijały się pomysły ulepszenia przedstawionych tu trzech pomysłów, więc chciałbym je w jednym miejscu skonsolidować i prosto przedstawić. Zacznijmy od pomysłu na portfel dla osoby młodej, która może pozwolić sobie na wyższą zmienność od tej, która pożądana będzie przez osoby zbliżające się do emerytury:

  • Wariant 1.1 (tylko Polska, ale więcej akcji i brak obligacji skarbowych):
    • 75% akcji polskich spółek dywidendowych.
    • 25% polskich obligacji korporacyjnych.

Problemem tego portfela jest jego zmienność oraz lekka dodatnia korelacja zmienności obligacji korporacyjnych z akcjami (zwłaszcza w kryzysach). Plusem jest jego prostota (wystarczy polskie konto maklerskie) wobec portfela 1 w jego oryginalnej wersji. Co zrobić jeśli chce się taki portfel uczynić mniej zmiennym? Wybrać wariant 1.2 polegający na „podmiance” obligacji korporacyjnych ze skarbowymi:

  • Wariant 1.2 (tylko Polska, ale 50/50 obligacji skarbowych i akcji):
    • 50% akcji polskich spółek dywidendowych.
    • 50% polskich obligacji skarbowych.

Tego wariantu raczej nie trzeba komentować, więc zwinnie przejdziemy do przedstawionego przeze mnie wcześniej uproszczonego portfela 2, jakim jest wariant 2.1:

  • Wariant 2.1 (mix Polski i zagranicy w wersji uproszczonej):
    • 30% polskich obligacji skarbowych.
    • 20% ETF-ów na zagraniczne obligacje korporacyjne.
    • 25% akcji polskich spółek dywidendowych.
    • 25% ETF-ów na zagraniczne akcje dywidendowe.

Jest to fajna i całkiem rozsądna wariacja portfela drugiego, którą można uprościć jeszcze bardziej w następujący sposób:

  • Wariant 2.2 (jeszcze prostszy mix geograficzny aktywów):
    • 40% polskich obligacji skarbowych.
    • 20% akcji polskich spółek dywidendowych.
    • 40% ETF-ów na zagraniczne akcje dywidendowe.

Minusem powyższego jest dalsza redukcja stopy dywidendy, którą uzyskujemy kosztem zwiększonej prostoty portfela. Ciekawą alternatywą dla portfela 3, którą chciałem na koniec omówić jest wariant 3.1, który zakłada jego uzupełnienie o polski złoty:

  • Wariant 3.1 (podmianka ETF-a na obligacje zagraniczne na polskie obligacje skarbowe):
    • 25% polskich obligacji skarbowych.
    • 75% akcji zagranicznych spółek dywidendowych.

W tym wariancie uzyskujemy obecność polskiego złotego kosztem (być może znacznie) niższych wypłat dywidend. Można to skompensować decydując się na wariant 3.2, który wyglądałby następująco:

  • Wariant 3.2 (Same akcje polskie i zagraniczne):
    • 75% akcji zagranicznych spółek dywidendowych.
    • 25% akcji polskich spółek dywidendowych.

Wady? Ogromna zmienność i przeważanie akcji polskich spółek. Zalety? Obecność polskiego złotego w portfelu. Czy wśród oryginalnych portfeli i ich powyższych modyfikacji mam swoich faworytów? Podoba mi się wariant 2.2 oraz wariant 3.1, ale nie powiedziałbym, że są one obiektywnie najlepszymi pomysłami na portfele dywidendowe, bo wszystko tutaj zależy od Twojego czasu na inwestowanie, doświadczenia oraz preferencji. W kolejnym akapicie chciałbym króciutko pokryć temat selekcji spółek, obligacji i ETF-ów dywidendowych, który rozwinę w kolejnych wpisach w tej tematyce na moim blogu.

Jak dobierać aktywa do portfela dywidendowego?

Zacznijmy od akcji. Z inwestowaniem w akcje dywidendowe przez rentiera wiązałbym następujące zasady:

  • Większa dywersyfikacja spółek to większa szansa na wypłatę dywidendy. Nawet w warunkach kryzysowych istnieje szansa na niezłą dywidendę z portfela, ale na tyle długo, jak masz w nim przynajmniej 15-20 spółek. Portfel zbudowany na 5 spółkach ma ten problem, że jak 1-2 z nich przestaną płacić to Twoja roczna stopa dywidendy zostaje obniżona o 30-40%.
  • Warto wybierać spółki z odpowiednio długą historią wypłaty dywidendy. Przeczytasz o tym we wpisie „Które spółki z GPW wypłacą dywidendę w 2021 roku?„, w którym prezentuję moją metodę selekcji spółek dywidendowych, w której zawsze zaczynam od liczby lat, w których spółka nieprzerwanie wypłacała dywidendy. Im dłużej tym lepiej, ale celujemy w ponad 5 lat bez przerw.
  • Poza liczbą lat wypłaty dywidendy warto jest sprawdzać także stopę wypłaty dywidendy spółki. Nie myl tego ze „stopą dywidendy”, gdyż „stopa wypłaty dywidendy” oznacza procent zysku netto, który spółka przeznacza na dywidendę. Im więcej, tym lepiej, ale ważniejsza jest tutaj stabilność tego wskaźnika, a nie to czy wynosi 50%, czy 70% (tak długo jak stopa dywidendy, czyli stosunek jej wysokości do obecnej ceny akcji jest satysfakcjonujący).

Co do obligacji to poza wpisem „Obligacje (5/6) – Jak poprawnie inwestować w obligacje niezależnie od koniunktury?” (który koniecznie przeczytaj jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś) mam tylko kilka sugestii:

  • Także w przypadku obligacji korporacyjnych warto jest dywersyfikować spółki. Istotna jest liczba różnych emitentów, a nie serii obligacji, więc dywersyfikuj pomiędzy różne firmy, a nie pomiędzy emisje obligacji tej samej firmy. W ten drugi sposób stawiasz wszystko na jedną kartę, ryzykując bankructwem konkretnego emitenta. Mój portfel obligacji korporacyjnych ma zawsze przynajmniej 8 różnych firm i to samo polecałbym każdemu, kto chce inwestować w samodzielnie wybrane obligacje korporacyjne.
  • Uważaj na polskie high-yield-y! Jeśli przeciętne oprocentowanie brutto wynosi obecnie 3%, to papiery oferujące 5-6% są oceniane przez rynek jako najbardziej ryzykowne. Unikaj umieszczania ryzykownych obligacji korporacyjnych w swoim portfelu, a już na pewno nie opieraj go na takich papierach.

Co do ETF-ów to bardzo wiele o tych dywidendowych napisałem we wpisie „Które fundusze ETF płacą najwyższe dywidendy?” niemniej mam dla Ciebie jeszcze kilka rad w kontekście budowy portfela dywidendowego:

  • Wybieraj raczej ETF-y koncentrujące się na spółkach dywidendowych, a nie te na szeroki rynek. Niezależnie od sytuacji na rynkach, jedynie ETF-y z profilem dywidendowym (np. dividend aristocrats albo yield factor) pozwolą Ci na osiągnięcie 3-5% stopy dywidendy brutto.
  • Inwestując w ETF-y na obligacje korporacyjne pamiętaj o ich korelacji z rynkami akcji. Nie przesadzaj także z ryzykiem, a więc na fallen angels i innych funduszach ETF na obligacje „śmieciowe” o ratingu poniżej BBB nie opieraj całości swojego portfela.
  • Uwaga na zmienność cen ETF-ów na obligacje skarbowe! Pisałem o niej we wpisie „Dlaczego ceny funduszy ETF na obligacje zmieniają się dynamicznie?„, ale warto raz jeszcze przypomnieć, że do ograniczania zmienności dla dywidendowca lepsze będą obligacje COI (polskie skarbowe 4-latki).

Jako bonus dodaję również krótki akapit o tym jak sam buduję swój portfel dywidendowy.

Jak sam buduję swój portfel dywidendowy?

Dla osób, które nie czytały wpisu „Dlaczego inwestuję, czyli moja droga do finansowej niezależności” wrzucę raz jeszcze diagram przedstawiający mój sposób budowania portfela inwestycyjnego. W jego głównej, pasywnej części, którą zaprezentowałem po lewej stronie diagramu buduje coś pomiędzy wariantem 1, a wariantem 2 przedstawionych w tym artykule pomysłów. Z części aktywnej nie spodziewam się przepływów pieniężnych, wręcz unikając w jej ramach aktywów, które opisałem w tym wpisie. Cała strategia wygląda mniej więcej tak:

Dlaczego inwestuje strategia Inwestomat

Rdzeniem mojego portfela są polskie akcje dywidendowe i polskie obligacje korporacyjne, ale na IKE i IKZE trzymam tylko akcje (patrz: „Dlaczego akcje pasują do IKE bardziej niż obligacje?„) oraz akcyjne ETF-y typu distributing. Z czasem „dokładam” do portfela coraz więcej ETF-ów na zagraniczne aktywa, poza IKE/IKZE preferując te rodzaju accumulating, by nieco uprościć sobie rozliczanie podatku. Czy jest to mój docelowy tryb inwestowania? Może zdziwisz się z jaką lekkością to przyznam, ale uważam, że absolutnie nie.

W przyszłości zacznę budować coś przypominającego hybrydę wariantu 1 i wariantu 3 (jeśli będę miał czas), lub coś bliższego wariantu 2 (jeśli będę miał mało czasu), ale inwestowanie skupione na przepływach pieniężnych zawsze będzie w centrum moich zainteresowań. Dlaczego? Robię tak, ponieważ według mnie nic nie motywuje do dalszego oszczędzania i inwestowania tak bardzo jak 5000 zł dywidend i odsetek wpływających na konto w każdym miesiącu. Jeśli znalazłeś w tym wpisie coś ciekawego, a jeszcze nie masz konta maklerskiego to serdecznie zachęcam Cię do założenia go z jednego z moich linków afiliacyjnych poniżej, co wesprze moją działalność blogową:

Potrzebujesz taniego konta maklerskiego?

A może bogatszej oferty ETF-ów na IKE/IKZE?

Szukasz ETF-ów niedostępnych gdzie indziej?

Oferowane instrumenty finansowe, zwłaszcza z dźwignią, niosą ryzyko strat przekraczających zainwestowany kapitał.

Podsumowanie

Inwestowanie dywidendowe/rentierskie zawsze będzie ważną częścią mojego bloga i nie planuję zrezygnować z wpisów, w których opisuję poszczególne aktywa, zarazem obiecując ich większą liczbę w przyszłości. Tutaj skupiłem się jednak na pomysłach na portfele, pozostając na poziomie aktywów i zamiast sugerować Ci papiery konkretnych spółek lub jednostki ETF-ów wolałem przedstawić przykładowy dobór/proporcje papierów w portfelu. Jako uzupełnienie wpisu polecałbym Ci przeczytać następujące artykuły:

Bardzo dziękuję za dotrwanie ze mną do końca wpisu i zapraszam do dyskusji w komentarzach. Do zobaczenia w kolejnym wpisie :).

Zapisz się do mojego newslettera:

.
Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam umieszczanych na blogu.

4.5 37 głosy
Oceń artykuł
Obserwuj wątek
Powiadom o
guest
198 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze dotyczące treści
Zobacz wszystkie komentarze
Kuba

Cześć Mateusz, wielkie dzięki za wpis, jak zwykle bomba do śniadania 🙂

Mam pytanie odnośnie rozliczania podatku od dywidend:
Kupuję w polskim domu maklerskim ETF dystrybuujący, dostaję 4 dywidendy w ciągu roku. Całość otrzymanej kwoty reinwestuję w ten sam ETF. Czy w związku z tym płacę podatek od dywidendy za ten rok? Kieruję się tutaj logiką poniesionego kosztu, który redukuje zysk do zera, jednak nie wiem, czy w tym przypadku ma ona zastosowanie.

Pozdrawiam,
Kuba

Paweł

Nie ma to znaczenia, że dywidendę wydałeś na kolejne akcje – podatek musisz zapłacić; by tego uniknąć warto kupować ETF akumulujący który sam dokupuje więcej jednostek akcji pod spodem reinwestując dywidendę i tylko wtedy unikniesz podatku.
Także tego, polecam tą 6 odcinkową serię o ETFach bo tam jest o tym wszystko ładnie opisane.

Tomasz Wikło

cześć Mateusz,

jak te portfele mają się do inflacji?
Jeśli inflacja będzie wynosić np. 3% rocznie, to czy do wypłaty 5 tyś zł miesięcznie będzie potrzebny portfel z aktywami wartymi około 3 mln zł zamiast 1,5 mln?

Tomasz Wikło

dziękuje za odpowiedź 🙂

Paweł

Cześć Mateusz Niską częstotliwość wypłat z obligacji COI można chyba rozwiązać robiąc comiesięczne zakupy zamiast jednorazowej transakcji.

Anna

Wystarczy ze podzieli to na 4 transze i bedzie mial wyplaty co kwartal

Ale moim zdaniem nijak nie jest to glowna wada pierwszego portfela

Jednak czesciej sie zbiera te pieniadze stopniowo na bycie rentierem, a nie ma od razu milion w gotowce

Łukasz

Mateusz, dzięki za fajny wpis. Mój portfel też jest częściowo dywidendowy. Szczególne w ramach IKE w mBanku mam polskie spółki dywidendowe (w tym roku mogę się pochwalić stopą dywidendy która będzie nie poziomie około 7% co jeszcze bardziej mnie motywuje do inwestowania w ten sposób) ale do tego też mam ETFy na MSCI World (SWDA) i MSCI Emerging Markets (EMIM). Rozważam zamianę tych ETFów akumulujących na dystrybuujące. Na przykład widzę że w mBanku można by było w to miejsce wybrać VDEV i VDEM (mam proporcję 50/50). Jest to kuszące właśnie ze względu na ten cashflow i możliwość dokupowania z wpływów więcej polskich spółek dywidendowych (na przykład).

Łukasz

Tak jak pisałem, mowa o koncie IKE w mBanku. Także do mnie przemawia tutaj kwestia tego że nie trzeba rozliczać podatku dla ETFów distributing. Poza tym wpływy z dywidend pozwalają na rebalancing portfela, co jest kolejną zaletą dla mnie.

Łukasz

A jeśli mogę zapytać co się u Ciebie kryje pod pojęciem „ETF dywidendowe globalne” na IKE i IKZE? Czy chodzi o coś takiego jak: VHYL VANGUARD FTSE ALLWORLD HIGH DIVIDEND YIELD UCITS? Albo bardziej z podziełem na rynki rozwinięte i rozwijające: GLDV SPDR GLOBAL DIVIDEND ARISTOCRATS  oraz EUNY ISHARES EMERGING MARKETS DIVIDEND UCITS. Dość ciekawa stopa dywidendy jednak trochę zniechęca dość wysoki TER.

kbk

Hej, a nie wystarczy po prostu zamienić ETF-y z akumulujących na dystrybuujące przed zamknięciem portfela IKE/IKZE aby uniknąć podatku? Zrobić te transakcję chwilę przed likwidacją i już.

kbk

Do czasu przejścia na emeryturę inwestuję poprzez IKE i IKZE w Acc, żeby nie bawić się w samodzielne inwestowanie dywidend (+koszty transakcyjne) ale po zakończeniu inwestycji chcę mieć z tego portfel dywidendowy (żeby mieć dodatek do emerytury ale nie przejadać samego kapitału), czyli zamieniam aktywa z Acc na Dist. Robiąc to jeszcze przed zamknięciem kont korzystam na braku podatku od tych transakcji. Przy okazji minimalizuję koszty transakcyjne, bo nie muszę samodzielnie reinwestować dywidend.

kbk

Zakładam likwidację IKE po osiągnięciu stosownego wieku (aby zachować korzyści podatkowe), przy czym zamieniam papiery na dywidendowe, aby z uzbieranego kapitału mieć dodatkowe wpływy (nie uszczuplając go jednocześnie bez wyraźnej potrzeby). Dokonuję tego jeszcze przed zamknięciem konta, aby nie płacić podatku od zysków ze sprzedaży.

kbk

A, ok. Nie wiem dlaczego założyłem, że z IKE/IKZE wychodzę z papierami a nie gotówką. ;_) Jeśli trzeba je spieniężyć no to rzeczywiście gadałem bez sensu.

Maciej K

Ja rozumiem to tak, że kbk chciał przesiąść się na distributing, by po osiągnięciu 60 rż uruchomić wypłatę emerytalną (w ratach-samych dywidend) z IKE. Reszta sobie dalej pracuje mimo że wpłacać nie można. Ma to sens ?

Mateusz

Hej,

Piszesz w kontekście portfela I:
„Fakt ten w moich oczach kompletnie dyskwalifikuje taki portfel z perspektywy przyszłego rentiera, który nade wszystko potrzebuje regularnych wpływów na swoje konto.”
Przecież jak ktoś jest w stanie dojść do portfela >1mln, to raczej ma na tyle dużo inteligencji finansowej, żeby sobie odpowiedzialnie zarządzać tym co mu ten portfel (nawet nieregularnie) wypłaci w ciągu jednego roku. Gdybyś sam postawił się takiej sytuacji, to faktycznie byłby to taki problem?

Pozdrawiam
Mateusz

Piotrek

Cześć,
pytanie czy w takim przypadku nie warto patrzeć na dywidendy w skali roku. Przykładowo w roku X wpadnie Ci z dywidend / odsetek 50 000zł i to jest Twój budżet na rok X + 1 😉 Szczególnie, że wydatki też nie są równe w poszczególne miesiące i wypadałoby mieć wyższe dywidendy przed okresem urlopowym czy prezentami świątecznymi.
Pozdrawiam,
Piotrek

Piotrek

Cześć, warto było czekać te 3 tygodnie żeby dostać wpis o inwestowaniu dywidendowym.

To co dla mnie było najciekawsze to inne spojrzenie na 4 letnie obligacje skarbowe. Sporą część swoich oszczędności / inwestycji staram się trzymać właśnie w detalicznych obligacjach skarbowych, ale do tej pory wybierałem te 10 letnie EDO. Jakoś nigdy nie patrzyłem na 4 latki jako źródło corocznych odsetek.

Odnośnie obligacji korporacyjnych to jakoś nie mogę się przekonać do rynku Catalyst. Zniechęca mnie to, że nawet jak wybiorę jakąś serie obligacji to potem sprawdzam a tam żadnego ruchu na tym nie ma 😀 Czytam Twoje wpisy o tym, czytam blog Remigiusza Iwana, ale ciągle nie mam do tego przekonania.

Co do inwestowania dywidendowego, szczególnie w pojedyncze spółki zagraniczne to chyba nie obrazisz się jak polecę tutaj pracę jaką wykonuje Bartek Szyma w tym zakresie. Szczególnie jego seria filmów „Dywidendowa droga”. W ostatnim „odcinku” zmierzył się z zarzutami nieistotności dywidend w inwestowaniu.

I na koniec w pełni zgadzam się, że wpływające dywidendy działają bardzo motywująco do dalszego inwestowania. Sam dla siebie stawiam roczne cele nie w postaci % wzrostu portfela ale wzrostu wysokości dywidend wpływających na konto 🙂

Piotrek

W przypadku Bartka Szymy to jak wspomniałem polecam szczególnie serię Dywidendowa droga:
https://usstocks.pl/category/dywidendowa-droga/
Od razu uprzedzam, że filmiki Bartka długością mogą śmiało konkurować z Twoimi wpisami 😀

Kamil

Cześć Mateusz,
Dzięki za świetne kompedium wiedzy w które włożyłeś dużo pracy. Chciałby Ci przekazać że w pełni się z Tobą zgadza iż spływająca dywidenda jest dla mnie znacznie bardziej namacalna niż wzrost cen aktywów i bardziej motywuje do inwestowania.
Cel w postaci np. 5000 jest łatwiejszy do wyobrażenia sobie i śledzenia niż np osiągniecie wolności finansowej. Samo zdefiniowanie wolności jest trudne, uwzględnianie inflacji, rocznej stopy zwrotu itp. To podejście do mnie przemawia jako łatwiejsze i bardziej osiągalne, obarczone mniejszą niepewnością. Dlatego swoje cele inwestycyjne chcę właśnie opierać o wypłacaną dywidendę. W 2020 było to 100 zł (mój pierwszy rok) w 2021 to już 1000 zł aby w 2010 dojść do 12000 zł czyli 1000 zł miesięcznie.

Jak zwykle prosisz o feedback i dalsze propozycje.
Feedback do podcastu i artykułu – wydaje mi się że rozdział 2 i 3 mógłbyś zastąpić jedną obszerną tabelą co zaoszczędziłoby Ci sporo tekstu a przede wszystkim czasu w podcascie. Te informacje słuchane zlewają się i wpadają jednym a wychodzą drugim uchem.

Rodział 4: czyste złoto. Zbierałem się do podsumowania pierwszego roku i wdrożenia poprawek do portfela. Moje przemyślenia bardzo pokrywają się z Twoim wariantem 2 tyle że bez ETF na REITy. Natchniony pewnie napiszę coś na grupę jak to teraz wygląda.

Propozycje kolejnych artykułów:

  1. Przegląd obligacji korporacyjnych z Catalyst podobny do tego który zrobiłeś dla spółek dywidendowych. Taki rating Mateusza. Zebrane informacje na temat 10-20-30 emitentów obligacji, historii ich emisji, przybliżonego oprcentowania, stabilności biznesu itp Tak aby po przeczytaniu każdy mógł wybrać 5 emisji dla siebie.

Dzięki za wysiłęk i świetną robotę
Kamil

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez Kamil
Maciej

Mateusz,

Zgadzam się w 100% że fakt że spółka wypłaca dywidendy nie czyni ją gorszą lub lepszą (dywidendy nie są factorem).

Skoro to mamy już za sobą [:)] to teraz pytanie czy faktycznie strategia dywidendowa to najlepsza metoda do generowania cash flow z inwestycji/portfela (wcześniej czy później czeka to każdego). 

Uważa że nie:

  • Z perspektywy finansowej dywidendy dają inwestorowi taki sam efekt jak sprzedaż akcji, dlatego nie są hedgem na zmienność rynku akcji. Oddzielne traktowanie dywidend od ceny akcji to efekt księgowania mentalnego
  • Nastawienie na dywidendy może prowadzić do nieoptymalnych decyzji inwestycyjnych poprzez wyłączenie dużej ilości firm które nie płacą dywidendy (mniejsza dywersyfikacja) oraz poprzez nie podejmowania decyzji z perspektywy całkowitego zwrotu
  • Generowanie cash flow z portfela poprzez dywidendy jest mniej efektywne podatkowo, mniej elastyczne (nie mamy wpływu na termin i wysokość) i przy obecnych yieldach wymaga bardzo dużego kapitału aby zaspokoić swoje potrzeby
  • Alternatywą dla dywidend jest sprzedawanie części portfela (tzw. „własne dywidendy”) – to co proponuje Buffet. Efekt jest taki sam jak dywidendy ale jest to bardziej optymalne podatkowo, bardziej elastyczne (np. nie trzeba sprzedawać na dołkach) i można to robić na zdywersyfikowanym portfelu
  • Ze względu na popyt ze strony inwestorów w okresie niskich stóp procentowych oraz charakterystykę cash flow spółek dywidendowych są one bardziej wrażliwe na zmianę stopy procentowej
  • Wyższe podatki, mniejsza dywersyfikacja (geograficzna, sektorowa, liczba spółek), ryzyko stopy procentowej to nie jedyne negatywne skutki nastawienia w inwestowaniu na dywidendy/yieldy. Zwiększanie w portfelu aktywów o wysokim yieldzie (zastępowanie obligacji) prowadzi do dalszego zwiększania ryzyka w portfelu (pierwsze zwiększenie ryzyka wynika z mniejszej dywersyfikacji). Fundusze wykorzystują popyt ze strony inwestorów na ETFy/Fundusze dywidendowe robiąc tzw. jucing;
  • W fazie konsumpcji nastawienie na dywidendy nie jest optymalne. Nastawienie na całkowity zwrot i generowanie cash flow z „własnych dywidend” pozwala obniżyć ryzyko utraty/wykorzystania całego kapitału (niższe podatki, większa dywersyfikacja, zachowanie wysokiej jakości obligacji, większa elastyczność). Wyjątek może stanowić inwestor dywidendowy który zachowując ekspozycje na szeroki rynek (po prostu zamiana ETFa na dystrybuujący) będzie mógł zadowolić się jedynie dywidendami/odsetkami. Będzie to nieefektywne podatkowo, mniej elastyczne i może być bardziej ryzykowne ale może być po prostu bardziej wygodne

Dlatego uważam że można zrobić prościej, elastyczniej, bardziej efektywnie i przy mniejszym ryzyku portfel do cash flow poprzez „własne dywidendy” niż budując portfel dywidendowy.

Ps. Oczywiście dywidendy są bardzo ważną częścią zwrotu dla inwestora (42% zwrotu na S&P 500, 1930-2019 wynikało z dywidend). 

Maciej

Oczywiście odcina się ją od kursu, ale -> patrz moja „przypowieść” o dwóch bankrutach spośród których jeden płacił dywidendy, a drugi nie.

Tutaj są dwa aspekty. Pierwszy behawioralny. Faktycznie większość inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych robi księgowanie mentalne i nie reinwestuje dywidend w tę samą spółkę. Ciężko mi to jednoznacznie ocenić, ale wydaje mi się to korzystne. Drugi aspekt. Stock picking tworzy problem który potem bohatersko pokonuje 🙂 Nie przemawia to do mnie 😉 Wolę od razu kupić szeroki rynek.

Buffett to proponuje, ale sam naciska na swoje spółki, by płaciły mu (Berkshire) dywidendy, więc jest to niejako hipokryzja, której każdy boi się mu wytknąć 😀

Nie znam zdania Buffeta ale chyba wiem o co chodzi 🙂 Zasadniczo Buffet pozyskuje w ten sposób środki na dalsze inwestycje. Czemu nie robi tego przez własne dywidendy? Bo rozwodnił by swój udział. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy że Buffet tworzy wartość przez aktywny akcjonariat tj. Wpływ na zarządzanie spółką i do tego potrzebuje znaczących udziałów.

To taki trochę truizm, bo cena akcji (każdej) jest „wrażliwa na zmiany stopy procentowej”.

Ja napisałem „bardziej”. Spółki dywidendowe są bardziej wrażliwe (na każde to wpływa). O ile się nie mylę to każdą spółką można wycenić zdyskontowanymi dywidendami. Nie tylko tą płacącą 😉

Mam zatem do Ciebie pytanie: czy unikasz spółek dywidendowych, czy po prostu wybierasz zarówno te, które wypłacają, jak i te które nie płacą? Chodzi mi o to, że podejście drugie jest równie „niebezpieczne” i nieoptymalne jak wybór tylko spółek dywidendowych.

Zgadzam się w 100% 🙂 Tak jak Ty jesteś Buffetowcem to ja jestem Boglehead 😉 Ja mam banalny portfel 70/30 gdzie 70% to ETF FTSE All World a 30% mix. EDO/COI. Unikanie dywidendowych to byłby moim zdaniem błąd.

Ps. Koniec wakacji? 🙂

Maciej

Mi najbliżej do Boglehead albo Quantów ale jakoś mam sympatię do Buffetowców 😉 Chociaż nie dałbym więcej niż 5% na stockpicking 😉

Ps. Właśnie nudny portfel powoduje że tyle udzielam się na forach 😉

Maciej

Książki nie znam, ale chętnie sobie kupię. W quantach podoba mi się podejście w oparciu o reguły i dyscyplinę ale nie emocje. Ale to nie znaczy że to przepis na sukces 😉

Ostatnio było głośno o Renaissance Fund („fundusz quantów”). Mówi się że osiągali/osiągają bardzo wysokie stopy zwrotu na swoim zamkniętym funduszu (wyników nie da się sprawdzić, ale główny właściciel jest miliarderem) ale dla odmiany ich fundusz otwarty poleciał w dół: https://www.institutionalinvestor.com/article/b1q3fndg77d0tg/Renaissance-s-Medallion-Fund-Surged-76-in-2020-But-Funds-Open-to-Outsiders-Tanked 🙂 Oczywiście nie wpłynęło to pewnie na ich Fee Adj. Sharpe Ratio ;P

Piotrek

Odnośnie wspomnianego funduszu Renaissance to polecam książkę „Człowiek, który rozszyfrował rynki finansowe.” – Gregory Zuckerman. Jestem świeżo po lekturze. To właśnie historia Jima Simonsa i jego funduszu Medallion. Jest tam też krótka wzmianka o upadku LTCM.

Samoth

Jeśli Mateusz się nie obrazi i pozwoli wrzucić link do youtube, sugeruję obejrzeć świeży webinar Bartka Szymy z Dividend Kingdom, w którym przedstawia sporo argumentacji „za” inwestowaniem dywidendowym (i dlaczego jest to „bez sensu” (ironia)).

https://youtu.be/tBaKOHNmzts

Maciej

Samoth, Matuesz,

Niestety nie mam gdzie wrzucić ale ja napisałem jakieś 20 stron o tym czemu inwestowanie dywidendowe to mit 😛 Całość jest na KFN.

Wrzuciłem mój skrót na stronę Bartka Szymy ale się jeszcze nie odniósł 🙂 Tak naprawdę „inwestowanie dywidendowe” w większości przypadków sprowadza się co racjonalizacji stock pickingu. Strategii/podejściu o bardzo małych szansach na sukces.

Maciej

Bo czekam jak mnie ktoś zaprosi abym publikował u niego 😛 Jakoś nie zależy mi na rozpoznawalności ale chętnie się udzielam 😉

Demol

Hej Maciek,

Chciałem tylko napisać ze bardzo podobaja mi się Twoje komentarze. Czytam blogi finansowe od ładnych paru lat (glownie te w USA i wszystkie topowe polskie) i musze powiedziec ze widuje Cię czasem w komentarzach również na zagranicznych (np bankeronwheels). Podobnie jak Mateusz dziwie się ze nie piszesz bloga 🙂

Jesli chodzi o moje podejscie w inwestowaniu w część akcyjna to staram się zeby większy procent portfela stanowily ETFy na indeksy (world, EM etc) a mniejsza częśc inwestuje w spolki dyw (głownie USA/Kanada). Do tego jakies obligacje skarbowe PL, nieruchomości i mam nadzieję być za 9 lat FI … zobaczymy jak wyjdzie.

BTW. Warto przystąpić do KFN ? Zastanawiam się..

pozdrawiam,
D

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez Demol
Maciej

Cześć Demol,

Bardzo dziękuję 😉 Piszę na kilku blogach & stronach ale tak naprawdę to najwięcej udzielam się na Inwestomat.eu i KFN (tam mam kilka bardzo długich wpisów) bo jakoś wolę być bardziej anonimowy.

KFN jest bardzo fajne ale zależy czego szukasz. Mi się to po prostu opłaciło bo dawka wiedzy (plus dyskusje) jest duża.

floridian

Bardzo dobry wpis Maciej. Brawo!

Ja też uważam podobnie i mogę dołożyć inne argumenty. Przepraszam, ale inwestowanie w celu generowania dochodu, który następnie przejadamy nie przypada mi specjalnie do gustu. Uważam, że nie jest to rozwiązanie optymalne szczególnie dla osoby poniżej 60 lat. W późniejszym wieku kiedy już osiągniemy wolność finansową – jak najbardziej. Moim zdaniem celem naszego portfela szczegolnie w młodym wieku powinien być maksymalny zwrot na inwestycji a nie odcinanie jakichś kuponów.

Inwestowanie nastawione na wzrost zawsze bije dywidendy w długim okresie. Jako przykład podam zestawienie spółek amerykańskich (do których link podał Mateusz) płacących comiesięczne dywidendy. Częśc z nich to obumierające firmy (Shaw Industries), inna grupa to REITY, gdzie wzrost długoterminy jest niewielki, wreszcie tzw Royalty Trusts gdzie wypłacaja nam w ratach część zainwestowanego kapitału aż stopnieje on niemalże do zera. Płacić może płacą, ale z całym szacunkiem dla autora artykułu nie są przykłady inwestycji, które zapewnią nam wolność finansową.

Spółki dywidendowe wypłacają nam część zysku, zamiast inwestować go w rozwój firmy czyli wzrost. Firmy rozwojowe takie jak Apple, Microsoft, Tesla, Google albo przez większość czasu dywidend nie płaciły albo ich w ogóle nie płacą. Wystarczy porównać jak wyglada ich długookresowy zwrot w porównaniu z jakimikolwiek firmami płacącymi 4-5% dywideny. Najlepszym przykładem z rynku amerykańskiego jest tu AT&T, firma która podnosiła dywidendę przez 30-kilka lat do obecnego poziomu 6%. Co z tego kiedy ceny akcji od co najmniej 35 lat stoją w miejscu, a obecna dywidenda zostanie obcięta o 50% bo firma obłożona jest wielomiliardowym długiem sięgającym prawie połowy PKB Polski, którego zjada większość zysków firmy.

Abstrahując od tego wszyskiego. Co jest lepsze: roczny wzrost agresywnego portfela 10% który nic nie płaci, ale z ktorego sprzedajemy rocznie 4%, czy dywidenda 4% w porfelu dochodowym, który daje wzrost, ale tylko 6%? W tym drugim przypadku zostaje nam netto 2% bo cena akcji spada o wielkość dywidendy. (Żeby nie być gołosłownym wystarczy porównać jak zachowuję się w długim okresię dobry fundusz czy ETF wzrostowy w porównaniu z dywidendowym). Gwoli sprawiedliwości w ciagu kilkudziesięciu lat naszej działalności inwestycyjnej próbowałem obydwu podejść i wybrałem ten pierwszy. Obecnie dzięki długokresowemu wzrostowi moje 4%, które mogę corocznie sprzedawać przyniesie wielokrotnie większy dochód niż 5 tysięcy miesięcznie, a oprócz tego mam zapewniony dalszy wzrost portfela.

Pozdrawiam.

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez floridian
Maciej

Cześć Floridian 🙂

Zgadzam się że dywidendy to niebezpieczny fetysz 😉 Oczywiście mają pewne plusy na poziomie behawioralnym tzn. sprzyjają dyscyplinie ale z perspektywy finansowej matematyki ciężko to obronić. Ale żeby nie było, tego aspektu behawioralnego nie lekceważę.

Moja perspektywa to spojrzenie osoby która zarządza firmą. Gdyby płacenie dywidend pozwalało podnosić poziom cen akcji to wszyscy zarządzający by tak robili. No niestety tak prosto nie jest. Moim zdaniem – tak mnie uczono – firma powinna mieć „jakąś” jasną politykę dywidendy i się jej trzymać (teoria klienteli) a w przypadku większych środków i braku dobrych projektów inwestycyjnych robić buy backi (ale w żadnym przypadku nie próbować robić market timming).

Po prostu dywidendy lub ich brak nie przesądzają czy spółka jest dobrą inwestycją. Jedyny wyjątek to wtedy jak jest kiepski management i/lub firma ma specyficzną sytuację i inwestowanie oznaczałoby przepalanie pieniędzy (teoria agencji). Wtedy lepiej żeby firma wypłaciła pieniądze niż je miałaby wydać.

Maciej

Dlaczego? Otóż z 500 spółek z indeksu SP500 aż 380 wypłaca na bieżąco dywidendy. Jak można nazwać selekcjonowanie „tylko” z wiaderka 380, a nie 500 spółek „niebezpiecznym” (źródło: https://stooq.pl/q/i/?s=^spx&l=8&o=11&i)?

Dobry punkt, ja też pisałem że dywidendy to bardzo duża część zwrotów. Niemniej jeżeli ktoś traktuje je jako główne kryterium decyzyjne (stałe, duże, rosnące itp.) to jest to fetysz, bo takie spółki nie są ani lepsze ani gorsze z powodu płacenia dywidendy. Ale rozumiem masz problem ze słowem „niebezpieczny”…w sumie to z mojej perspektywy to faktycznie większy „problem” to stock picking;)

Ale płacenie dywidend nigdy nie miało na celu podnoszenia cen akcji. 

Zgadzam się w 100% 🙂 Tylko skoro są osoby które twierdzą że spółki dywidendowe są lepsze tj. dają lepsze zwroty to z perspektywy zarządzających oznaczałoby to że mogą „łatwo”podnosić wartość firmy poprzez dywidendy a tak nie jest 😉

asdfqwerty

Jak się ma takie inwestowanie w papiery wartościowe do inwestowania w nieruchomości? Przy kapitale ok. 1,5M można kupić powiedzmy 5 mieszkań na wynajem w co najmniej średnim mieście (wyłączmy Warszawę), które mogą przynieść lepsze stopy zwrotu w długim terminie. Nawet wliczając w to koszty remontu, powiedzmy raz na 5 lat.

Piotrek

Dodałbym jeszcze do tego większą dywersyfikację w przypadku akcji i obligacji. Przy 1,5 mln raczej nikt nie wpakuje tego w 5 spółek 🙂 Z jednym mieszkaniem coś się złego wydarzy i 20% naszego kapitału pójdzie z dymem (czasami dosłownie). Pomijam już, że przy inwestycjach w nieruchomości nie da się łatwo upłynnić kilku procent inwestycji gdyby była taka potrzeba.

asdfqwerty

Wiele osób wybiło się na flipach, na dobrej koniunkturze. Nie wiadomo ile ona jeszcze potrwa. Pisałem o najmie długoterminowym.

W mojej miejscowości mieszkanie dwupokojowe ok. 40 m. kw. kosztuje ok. 300.000 zł na rynku wtórnym. Rynkowy miesięczny czynsz najmu takiego mieszkania to 1.700 zł. Przy założeniu najmu przez 10 miesięcy w roku tych pięciu mieszkań miesięczny przychód wynosi 8.500 zł (85.000 zł przez 10 miesięcy w roku). Z uwagi na nabycie na rynku wtórnym i amortyzację podatkową istnieje realna możliwość wynajmu bez podatku dochodowego, więc to dochód już po opodatkowaniu.

Koszt remontu to kwestia względna, natomiast przeznaczając przychód z najmu w każdym nadywżkowym miesiącu najmu w roku (jedenasty i dwunasty miesiąc) przez określony czas zbiera się już fajny „fundusz remontowy”, który mogę trzymać w płynnych papierach wartościowych, jeśli będzie potrzeba skorzystania z niego. Realnie najemcy pokrywają koszty remontu w dłuższym okresie, szczególnie, gdy umowa najmu jest podpisana na 2-3 lata.

Koszt obsługi mieszkań – nie ma dużo biegania przy wynajętym już mieszkaniu.

Qwer

Z inwestowaniem w nieruchomości (sam wynajmuje dwa mieszkania) wiąże się jeszcze jedno ryzyko o którym ludzi którzy nie maja doświadczenia w najmie nie wiedzą.
Mozna po prostu trafić na nieuczciwego(i najgorzej świadomego swoich praw) najemcę. Nawet umowa najmu okazjonalnego podpisana u notariusza nic nie daje. Mamy wtedy pasożyta zapewnionego na dwa lata(albo wiecej zalezy kiedy gmina zapewni lokal zastępczy), którego jeszcze musimy utrzymywać (odciecie np prądu–> zgłasza sprawę na policje 'ustawa o ochronie lokatorów’ grozi nam 3 lata)

Maciej

Dla mnie kluczowa korzyść w inwestowaniu w nieruchomości to „tania dźwignia” i dywersyfikacja względem aktywów finansowych. Ale też mam do nieruchomości spory dystans (coś tam mam i nawet to planuję powiększać ale bez pasji:P).

Mateusz

Cześć, podzielisz sie o jakim miescie piszesz?

Igor

Hej,
W sekcji „Jak sam buduję swój portfel dywidendowy?” na grafice w polu IKZE są „ETF-y dywidentowe globalne” Czy możesz powiedzieć jakie ETFy masz na IKZE?

Qwer

SEDY nie moge znaleźc w mbanku 🙁 Tylko iedy/euny

Tomek

Super post, jak zresztą zawsze, przyzwyczaiłeś już nas do wysokiego poziomu wpisów! 🙂

Czekam na część drugą, czyli przykład analizy spółek z GPW do portfela dywidendowego.

Karol

hej,

można gdzieś przeczytać jakie instrumenty masz w portfelu?

Konrad

Cześć Mateusz,

Jak zwykle na pokładzie 🙂 i z komentarzem żeby Twoja praca nie poszła na marne 😉

Na bardzo duży plus stopy zwrotu jakie podajesz we wpisie bo mam wrażenie że ostatni rok nieco rozpieścił inwestorów i wielu z nich chwali się ponadprzeciętnymi i nierealnymi do utrzymania w długim terminie moim zdaniem stopami zwrotu.

A teraz moje przemyślenia :

  • Nie jestem przekonany do obligacji korporacyjnych albo po prostu ich dobrze nie znam stąd niechęć/strach do inwestowania w nie, muszę poszukać jakiś wpisów u Ciebie na blogu na ten temat które przybliżyłyby mi tematykę i być może zachęciły do tej formy inwestycji.
  • Jeżeli chodzi o ETF czy to na obligacje zagraniczne czy też akcje czy Reity typu distributing to staram się niemal nie dotykać tematu co zresztą Ty często też opisujesz stawiając przed wszystkim na prostotę inwestowania. A już inwestowanie w duża ich ilość i borykanie się z liczeniem podatków dla 3-4 % dywidendy nie ma moim zdaniem większego sensu.

Dlatego też stawiałbym przede wszystkim na prostotę jak już wspomniałem i zawsze wydawało mi się że cel ten przyświeca też Tobie.
Wynika z tego że najbliższej mi do wyboru wariantu 1.2 być może lekko zmodyfikowanego (65% akcji polskich spółek dywidendowych, 35% obligacji skarbowych lecz także tych ROS ze względu na korzystniejsze % mimo iż trzeba by było sprzedawać zyski (odsetki wypłacane w dniu wykupu)) lub nawet bardziej wariantu 2.2 też lekko zmodyfikowanego gdzie 40% ETF-ów na zagraniczne akcje dywidendowe ograniczyłbym do tych typu accumulating z powodów wcześniej opisanych (brak zabawy podatkowej kosztem samodzielnego sprzedawania jednostek)

Oczywiście odnoszę się tylko do części akcje/obligacje, pomijając ekspozycje w w takie aktywa jak metale szlachetne czy też krypto za pomocą ETF ze względu brak śledzenia konkretnych projektów a jedynie chęć udziału w tego typu aktywie choćby poprzez ETF który kiedyś opisywałeś Bchn

Pozdrawiam

Konrad

Hej Mateusz,

Dzięki za odpowiedź.
Czy są najlepsze ? Pewnie nie, co gorsza uniemożliwiają mi w jakimś stopniu realizację planu ale myśl o zabawie podatkowej przy więcej jak 5 ETF typu distributing mocno działa na moją wyobraźnię i powoduje że chce ponieść dodatkowy wysiłek na polskim rynku dywidendowek 🙂 choć fajnie by było wybrać max.3 Etf tego typu aby zapewnić sobie właśnie taki strumień przepływów a jednocześnie nie męczyć się z bardzo z wyliczeniami.

Konrad

To prawda, czasami więcej zabawy jest na Naszym podwórku, kiedyś o takim Asbis to czytałem że 3 wersje 😉 albo Adr na Gazprom do dziś nie jestem pewien czy to jest faktycznie 15% i my doplacamy tylko 4% czy inaczej ?!
Jeśli jest Irlandia to tak jak piszesz, nie jest takie trudne, bierzemy kurs danej waluty na dzień przed wpływem na konto i już (zastanawia mnie tylko czy ten dzień wpływu na konto jest wszędzie taki sam u każdego)

A przy okazji takie drugie pytanie, czy Ty używasz jakiegoś narzędzia do liczenia swoich stóp zwrotu z inwestycji czy Excel bo widzę że jesteś mocny excelowo to pewnie sam sobie liczysz 😉

Artur

Świetny artykuł, oddający cały sens mojej inwestycji w dywidendy. Sam mam plan zbudować taki portfel, ale dziś jeszcze na tyle mało kapitału że inwestuję w spółki wzrostowe i zwiększam ilośc gotówki na przyszłość celem ułożenia sobie przed emeryturą takiego portfela. Nawet jeżeli nie da 6 tyś , to da duży zastrzyk miesięczny który z PPK i innymi dodatkami pozwoli spokojnie żyć. Szkoda tylko że polskie domy maklerskie nie mają W8 BEN. To dużo by dało licząc lata wypłaty dywidend. Może warto by taką listę płacących co miesiąc aktywów zrobić i uaktualniać ją raz na rok? O ile się nie mylę to angielskie dywidendy chyba nie mają odciągniętego podatku , ale nie wiem tego na pewno. Nie wiedziałem że obligacje też wypłacają kilka razy w roku dywidendy. Znowu jutro na De Giro będę kombinował ze spółkami z listy:) Dzięki.

Artur

Właśnie co do formularza. Nie pobiera mi go, wpisuję mail i też nic, nie wiem czy coś nie tak robie?

Maciej

Jako ciekawostkę zostawiam „plotkę”, że niebawem (??) mają wprowadzić możliwość składania tego formularza. Byłoby to świetne z perspektywy polskiego inwestora.

Aż korci żeby spytać skąd 🙂 Oczywiście pytanie czy każdy miałby dostęp do instrumentów z USA jako inwestor nieprofesjonalny.

Piotrek

Te plotki wychodzą ze wszystkich 3 domów maklerskich, więc chyba jakaś większa zmiana się szykuję 😉

Daniel

Witam,

Kawal dobrej roboty jesli chodzi o ten artykul.

Milo z twojej strony ze pamietasz rowniez o osobach ktore czytaja twojego bloga i nie mieszkaja w PL 😉

Twoj wczesniejszy wpis o spolkach dywidendowych utwierdzil mnie w przekonaniu iz chce inwestowac w ten sposob jednak troszke bardziej bezpiecznie tzn obligacje skarbowe indeksowane inflacja/ spolki dywidendowe oraz obligacje koorporacyjne.

Jak dobrze kojarze to proporcje byly takie aby wiekszosc kapitalu byla w COI a pozniej spolki dywidendowe i na koncu obligacje koorporacyjne.

Aktualnie zaczynam realizowac zyski na spolkach dywidendowych poniewaz wzrosty po 20-30 % w kilka miesiecy wygladaja zbyt pieknie i nie chce mi sie wierzyc ze beda one rosly bez konca – dla przykladu sWIG80 w rok urosl juz 50% !!!

Mam nadzieje ze do jesieni doczekam sie korekty aby na nowo moc wytypowac spolki dywidendowe ktore moga zaskoczyc stopa dyw w 2022 roku.

Jakie jest twoje zdanie jesli chodzi o aktualna sytuacje na mWig40 oraz sWIG80 – rowniez liczysz na jakas korekte ?

Pozdrawiam serdecznie
Daniel

Lidia

Witam. Mam rowniez spolki dywidendowe w ramach ikze oraz ike. Niektore z nich urosly o 150-200% a ja sie zastanaeiam czy sprzedac czy trzymac. Jakie jest Twoje podejscie do takich wzrostow?

Domo

Dzień dobry. Czy dobrym pomysłem byłoby opakowanie pierwszego portfela w IKE? Czy IKE zniweluje podatek belki przy wypłatach dywidendy?

Domo

Dzięki, zabieram się do lektury👍💪

Marek

Cześć,
Bardzo dziękuję za świetny artykuł.

Jestem zainteresowany zbudowaniem portfela dywidendowego w oparciu o rynek Amerykański i w związku z tym poszukuję dobrego biura maklerskiego czy możesz coś polecić ?

Pozdrawiam,
Marek

Marek

Dziękuję za pomoc.

Pozdrawiam,
Marek

Piotrek

Hej,
Ogólnie warto w takim przypadku zajrzeć na wspomnianą przez Mateusza grupę. Jest tam mnóstwo dyskusji właśnie o wyborze rachunku maklerskiego. Szczególnie, że w niektórych przypadkach trudno o rejestrację lub pojawiły się ograniczenia w handlu na niektóre spółki.
Pozdrawiam,
Piotrek

floridian

Możesz jeszcze rozpatrzyć Ameritrade oraz E*Trade gdzie masz 0 minimum oraz 0 komisyjnego przy zakupie akcji, obligacji, funduszy i ETF oraz ich tysiące do wyboru.

Obydwa mają dobre plaformy online i doskonałe tickery gdzie możesz widzieć notowania giełdowe za darmo. Jeśli chodzi o kontakt telefoniczny to bywa, że trzeba długo czekać. Ponadto nie zapominaj o 6-cio godzinnej różnicy czasowej jeśli chodzi o market orders bo rynek USA jest otwarty w godzinach 15.30-22.

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez floridian
floridian

Dzięki za zwrócenie uwagi. Zadzwoniłem tam i rzeczywiście Ameritrade od momentu przejęcia firmy przez Charles Schwab zaprasza wszystkie kraje świata z wyjątkiem EU, Kanady i Australii. Etrade jest obecnie dostępny tylko dla rezydentów USA.

Ale są inni brokerzy amerykańscy którzy biorą 0 komisyjnego za akcje, opcje i ETF i którzy biją się o klientów z Polski. Namiarów nie podam bo nie próbowałem ich platform więc polecić nie mogę. Musicie poszukać sami. Interactive Brokers nie polecam bo dla mnie są za drodzy.

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez floridian
Paweł

Cześć Mateusz,
Świetny podcast, jak zwykle bardzo merytoryczny, natomiast za każdym razem kiedy wspominasz, że tylko PLN jest wazny bo „jesteś Polakiem, żyjesz w Polsce i wydajesz PLN” odnosze wrażenie, że gardzisz słuchaczami którzy właśnie nie żyją w Polsce a w innych krajach np. na Filipinach cieszą się z emerytury w wieku 30-40 lat. Masz takie zasięgi, ze nie każdy z Twoich słuchaczy żyje „nad Wisłą”

Paweł

> Z całą pewnością nikim nie „gardzę” i uważam, że użyłeś niewłaściwego słowa, bo pewnie chodziło Ci o „ignorujesz” lub „nie pamiętasz”.

Masz rację, słowo „ignorujesz” jest zdecydowanie lepsze.

> Zastanawiam się co ma moje pisanie o tym, że żyję w Polsce do tego, że niektórzy słuchacze cieszą się z przyspieszonej emerytury :P.

Patrząc na moim przykładzie to, nie chce „jechać” tylko na hossie covidowej, a chciałbym mieć zrównoważony porfel który generuje pasywny przychód. Skupiając się na PLN, ograniczasz korzystanie z Twojej wiedzy 🙂

Podkreślę jeszcze raz, żeby nie było niedomówień. Każdy Twój podcast którzy przesłuchałem, wpis który przeczytałem uważam za mega merytoryczny.

Oswald

Dzięki za kolejny wartościowy materiał. Wniósł kilka inspiracji do budowania mojego portfela fire.
Zainteresował mnie temat guru inwestowania dywidendowego. Kojarzysz możesz jakiegoś guru inwestowania specjalizującego się w inwestycjach dywidendowych w akcje chińskie?

Tak samo jestem ciekaw którego guru dywidendowego w usa uznajesz za wartościowego? Kto produkuje najlepszy kontent.

Dla mnie takie osoby dostarczają ciekawych tickerów do własnych analiz. Taka preselekcja.

BTW na przyszłość taki artykuł porównujący portfele guru inwestowania dywidendowego z Twojej perspektywy byłby bardzo ciekawy.

Oswald

Dzięki wielkie. Ciekawe linki. Przejrzałem.
A kojarzysz coś bardziej skoncentrowanego na rynku Chińskim? Jakiś guru od inwestowania dywidendowego w akcje Chińskie?
Niestety mało materiałów jest w anglojęzycznym internecie na ten temat.

Oswald

Dzięki za odpowiedź

Dla mnie akcje notowane w gk są ok mimo ryzyka, nacjonalizacji.
Szukam czegoś na niewielka część portfela 5%

I co wyszło Ci z własnego researchu?

Znasz jakiś wiarygodny etf, który wypłaca 4-5%?

Oswald

Dzięki

Greg

Cześć Mateusz,

Jak zwykle z przyjemnością przeczytałem nowy wpis, zwłaszcza że przez – mam nadzieję udane – wakacje kazałeś na niego trochę poczekać. Wyliczenia ciekawe, aczkolwiek z punktu widzenia kogoś takiego jak ja jest to tylko ćwiczenie czysto teoretyczne.

Jestem osobą, która osiągnęła niezależność finansową. Mimo to jestem aktywny zawodowo, bo to co robię sprawia mi przyjemność, abstrahując już od tego, że zarabiam naprawdę przyzwoite pieniądze. Jednak prędzej czy później zdecyduję się na finansowanie życia przez zgromadzony kapitał. Ale na pewno nie w modelu, który opisujesz.

Dla mnie wolność finansowa nie polega na tym, że ma się do dyspozycji na miesiąc określoną ilość pieniędzy. Nawet sporo więcej, niż rzeczone 5000 PLN (która to kwota nawiasem mówiąc bardziej odpowiada ambicjom rencisty, niż rentiera). W moim przekonaniu chodzi o to, żeby zawsze móc sobie pozwolić na kupienie tego, na co się ma aktualnie ochotę, nie przejmując się tym, czy wyczerpałem limit wydatków przewidziany na dany miesiąc. Zepsuła się zmywarka – kupuję nową. Przyszło mi do głowy wygrzać się na Fidżi – rezerwuję bilet i lecę (może być klasa ekonomiczna). Rozbiłem samochód – idę do salonu i zamawiam nowy; nie musi być Maybach, najlepszy będzie pasujący do moich rzeczywistych potrzeb – ale nie złom po Niemcu, który płakał jak sprzedawał.

Przy takim podejściu totalnie nieistotne są dywidendy, a tym bardziej ich równomierne rozłożenie w skali roku. Ja swój kapitał będę przejadał. Istotna jest płynność oraz to, żeby przynosił możliwie wysoką stopę zwrotu. Tutaj spółki dywidendowe nie muszą się najlepiej sprawdzać, a już na pewno będę się trzymać z daleka od obligacji skarbowych państwa. Tego państwa.

Co oczywiście nie zmienia faktu, że wpis czytałem z zapartym tchem i z niecierpliwością czekam na kolejny.

floridian

Bardzo podoba mi się ten wpis jak wiele poprzednich, które do tej pory przeczytałem. Podzielam całkowicie Twoje zdanie na ten temat bo jesteśmy z żoną w podobnej sytuacji z jedną różnicą. Na emeryturze kapitału nie damy rady przejeść bo te 3-4% rocznie ze sprzedaży długoterminowych zasobów (gdzie do tej pory mieliśmy dwucyfrowy zwrot) zabezpieczy z namiarem wszystkie nasze potrzeby. W tym celu nie potrzebujemy dywidend chociaż takowe też będą napływać.

Ostatnio edytowano 5 miesięcy temu przez floridian
asas

Hej Mateusz,
Wpis jak zwykle 10/10 – tak się tylko zastanawiam bo wszyscy chwała inwestowanie dywidendowe i o ile ma to jakiś sens po za IKE / IKZE (Cashflow) to uważam ze wybór spółek dywidendowych przy IKE / IKZE moim zdaniem mija się z celem bo jaki to ma sens jeżeli z dywidendy i tak nie można skorzystać w ramach IKE / IKZE ?
Pozdrawiam

floridian

Jak to nie można skorzystać? Dywidendy przychodzą na konto i można je reinwestować bez podatku kupując dodatkowe akcje i powiększając jego stan. Tak działa procent składany z którego skorzystamy w przyszłości.

Ostatnio edytowano 6 miesięcy temu przez floridian
asas

,,kupując dodatkowe akcje” czyli z aktywa distributing robić accumulating 🧐

floridian

Dokładnie tak należy robić aż do momentu osiągnięcia samodzielności finansowej lub emerytury w zależności co nastąpi wcześniej. Jak napisałem poprzednio jestem zwolennikiem akumulacji a nie dystrybucji. szczególnie, że w ramach IKE I IKZE możemy odnieść korzyści podatkowe.

Piotrek

Albo z dywidendy wypłaconej ze spółki X, kupić akcje spółki Y 😉

kbk

No ale jak masz aktywa w wersji ACC to dywidendy też przecież są, tylko wliczane w wycenę. Czy nie wychodzi na to samo? Oczywiście przy założeniu, że nie próbujesz osiągnąć lepszego wyniku, niż rynek.

kbk

Rozumiem, potrafię sobie wyobrazić przyjemność z regularnego dopływu „ekstra” gotówki, dobrze to działa na psychikę, choć przecież ze wzgl. na specyfikę IKE/IKZE nie można po to sięgnąć. Ja jednak nastawiam się na dywidendy dopiero po fazie akumulacji, korzystając tymczasem z wygody rozwiązań typu Acc.

Gal Anonimowy

Cześć Mateusz. Mam do Ciebie pytanie niezwiązane z tematyką ostatniego wpisu. 😉 Czytałem, że dla początkujących osób z niezbyt dużym kapitałem polecasz (to oczywiście jedna z opcji) po prostu zakup ETF-a opartego na indeksie MSCI ACWI. Czy poleciłbyś jakiś tego typu produkt z oferty DM mBanku?

Gal Anonimowy

Dzięki za odpowiedź. W mBanku jest obecnie 1.

Piotrek

Jeden ACWI i jeden oparty na FTSE all-world index. Obydwa dość fajnie opisane tutaj (po angielsku):
https://www.bankeronwheels.com/world-etfs/

Gal Anonimowy

Dzięki za odpowiedź.

Lidia

Chce kupic do portfela corki life strategy80/20. Czy kupno w Bossa za zlotowki poza Ike to dobry pomysl? Ewentualnie jesli nie to co?

Nemo

FTSE All World minimalnie lepszy (historycznie).

Gal Anonimowy

A sugerowałbyś przyjrzeć się jakiemuś z mBanku? Pewnie temu: VWRA LN ETF?

Gal Anonimowy

Wielkie dzięki.

Nemo

Dziwna koncepcja z inwestowanie w ETFy Dist na IKE/IKZE. Matematycznie się to chyba nie spina z uwagi na konieczność podwójnych przewalutowań.

Konrad

Świetny wpis, oby więcej takich. Ja realizuje na portfel nr. 3 od ponad roku. Małymi i regularnymi wpłatami buduje portfel z zagranicznych spółek. Raz w miesiącu robię zakupy nie patrząc na to czy drogo czy tanio. W tej chwili głównie USA. Po zakupie spółki trzymam ja na zawsze, chyba ze utnie dywidendę wtedy odrazu sprzedaje. Jak kurs spada to dokupuje więcej. Świetnym dopełnieniem tematu będzie artykuł na temat dobierania takich spółek do swojego portfela „na zawsze” przyznam ze to sprawia mi największy problem.

Konrad

Tak, Dividend kingdom byli moja mega inspiracja do takiego działania. Dodatkowo kilka artykułów z appfunds. Jeśli chodzi o wagę spółek to staram się aby żadna nie przekroczyła 10% wartości portfela i dywidendy z jednej spółki tez nie przekroczyły 10% wszystkich dywidend. Jak jakaś spółka za bardzo urośnie to po prostu dokupuje inne. Godząc sie przy tym z tymczasowymi dysproporcjami. Przyznam ze sporym wyzwaniem było jak np. PRU urosło w ciągu roku 107% to aż dziwnie dokupić więcej.

Kamil N

Cześć,
Jaki było Twoje główne kryterium, którym się kierowałeś podczas sprzedaży Asibisa rok temu?

Ja jestem obecnie w podobnej sytuacji co Ty w zeszłym roku. Również posiadam spółkę Asbis i kupowałem ją po średniej cenie 4 zł po marcowych spadkach.

Fundamentalnie spółka wygląda bardzo dobrze – generuje zyski, jest tania (C/Z = 6.7) oraz mimo wzrostu ceny stopień dywidendy drastycznie się nie pogorszył. W tym momencie przy moich cenach zakupu mam zwrot z dywidendy na poziomie 20 %.

Z jednej strony spółka wygląda bardzo dobrze, generuje dobrą dywidendę (20 %), daje mi margines „błędu” w przypadku obsunięcia kursu, natomiast z drugiej strony jej wzrost ceny zapewnił już dywidendę na najbliżej 15 lat.

I teraz w takiej sytuacji wyłamać się ze swojej długoterminowej strategii trzymania takiej spółki? Czy cashowac teraźniejszy zysk kosztem przyszłych dywidend? Może zabezpieczyć pozycje stop lossem i pozwolić zyskom rosnąć ?

Dymitr

Cześć, w końcu udało się na spokojnie przeczytać ten wpis, za który dziękuję. Jako nowicjusz na blogu mam jeszcze sporo do nadrobienia, ale nurtuje mnie taki keys, jeśli w ramkach IKE inwestujemy w ETF dywidendowe (distributing), otrzymujemy odsetki i reinwestujemy je, czy nie zjada nam sporą część zysku przewalutowanie (z waluty dywidendy na PLN i z powrotem z PLN na dokupienie ETF), poza tym dorzućmy jeszcze prowizję maklerską, czy nie było by bardziej opłacalnym kupować ETF accumulating? Ja dopiero zabieram się za układanie portfelu długoterminowego w ramach IKE i chciałbym najpierw zacząć od wyjaśnienia jakie ETF będą najbardziej optymalne

Dymitr

Dzięki, nie spodziewałem się takiej szybkiej odpowiedzi hehe:) Najciężej to zacząć, a zapytam jeszcze, czy ma sens, według Ciebie, inwestować w ramach IKE przez konto maklerskie (powiedzmy mBanku), jeśli za 5-8 będę te środki potrzebował? Jako alternatywę rozważam też Finax (jbc czytałem serie o ETF, gdzie opisałeś inwestowanie przez robo-doradców), chcę zaznaczyć, że w Finax będę płacił 0,6% w skali roku + brak opłat za kupno/sprzedaż + ETF są typu accumulating, jeszcze dodam, że będę chciał przenieść konto za jakiś czas (nwm kiedy) za granicę (w przypadku mBanku to będę musiał zamknąć konto, a Finax chyba pozwala na taki ruch, tak jak to i tak słowacki dm, więc nie ma różnicy z konta którego banku będzie zasilany).

Dymitr

Hej, Mateusz
Dziękuję za odpowiedź, V80A jakoś mnie nie przekonali, ale opcja z XTB też jest ciekawa, mam to przemyśleć. Na początku zakładałem inwestowania poprzez IKE, dlatego na wstępie odrzuciłem XTB i zapomniałem, że oni też nie pobierają prowizji. Dziękuję za podpowiedź
Pozdrawiam
Dymitr

Michal

„W tym wszystkim nie ma jeszcze nic trudnego, ale sprawia to, że rozliczenie podatkowe zysków i dywidend znacznie się komplikuje i warto w tym przypadku zainwestować w dobrego księgowego, czego koszt może wynosić nawet kilkaset lub kilka tysięcy złotych (w zależności od liczby dywidend otrzymanych w ciągu roku).”
Można samemu i trochę taniej niż kilka tysięcy złotych z pomocą USSoft od USStocks.pl
Usługa jest zintegrowana z Interactive Brokers i LYNX

Dorota

A co dla staruszków takich bliżej sześćdziesiątki! Co robić w oparciu o GWP? Radzę sobie tylko z polskim biurem maklerskim. Przed rokiem kiedy zaczęłam czytać Twój blog po którymś artykule i chęci na dywidendę kupiłam 2 duże spółki z pewną ostrożnością. Wszyscy sprzedawali ja kupiłam, no i miło spuchły. Jedna wypłaci w tym roku dywidendę i to sporą. Druga to bank i tutaj bez dywidendy. Chyba zostawię je, bo nie mam pomysłu. Mam sporo obligacji 10 letnich kupionych w lepszym czasie. I zero pomysłu co dalej a w zasadzie zależy mi na ochronie moich oszczędności przed inflacją. Zamierzam zgromadzone środki dokładać do niskiej emerytury, a co tam, nikt nie będzie się bił o spadek po mnie! Trzeba pamiętać że nawet słaba emerytura jest stałym świadczeniem i daje ubezpieczenie zdrowotne. Pierwszą emeryturę dostanę za miesiąc i dalej będę pracować – nie muszę ale mogę a to różnica! Przy działalności gospodarczej to czysty zysk! Serdecznie pozdrawiam, blog wysoka półka!

Piotr Pawlak

Materiał bardzo mi się podoba.
Jestem generalnie zwolennikiem inwestowania w dywidendówki. Większość moich zakupów dokonałem właśnie w marcu/kwietniu ubiegłego roku. Więc stopy zwrotu są pokaźne (ale jak to mówią – dopóki nie sprzedaż nie możesz mówić o zysku). Postawiłem dość mocno na sektor bankowy – zobaczymy jak to będzie wyglądać w tym roku.
Dla mnie inspiracją do inwestowania w spółki dywidendowe był artykuł: https://strefainwestorow.pl/artykuly/dywidendy/20200902/inwestowanie-dywidendy-anne-scheiber
Ale wracając do meritum sprawy. Sam mam 32 lata i z racji zawodu jaki wykonuje mam do czynienia z różnym przekrojem Inwestorów. Tymi „nowobogackimi” jak i Inwestorami posiadającymi majątki już 6-7 pokolenie. Moje spostrzeżenie jest takie. Inwestorzy którzy dorobili się kapitału niedawno podchodzą do kwestii zwrotów że albo 30% albo wcale. Udaje się niewielu.
Tzw. „stary pieniądz” lubi spokój i to jest dla mnie kierunek. Dla części spokojnej mojego portfela staram się trzymać spółki które dają 7-8% zwrotu w postaci dywidend. Może ja nie będę milionerem (wg urzędu skarbowego trzeba mieć 1 mln dochodu rocznie) ale moje dzieci już pewnie tak.

Jeszcze jedna uwaga co do inwestowania w akcje z USA. Problemem jest podatek od spadków który może osiągnąć dla obywatela z Polski nawet 40%.

Więc pytanie jest takie czy rozważał ktoś inwestowanie w akcje polskie lub zagraniczne przez spółkę z.o.o. – pozwala to na osiągnięcie ciągłości wypłat dla następnych pokoleń

floridian

Przepraszam, ale wypowiadaj się precyzyjnie. Otóż dla obywateli i rezydentów USA suma zwolniona od podatku spadkowego wynosi 11,7 mln USD na osobę w 2021 (lub 23,4 mln na małżeństwo). Tylko 1900 osób zapłaciło ten podatek w 2019 roku. Niestety dla nierezydentów to tylko $60 tys, a potem rośnie to progresywnie od 18 do 40% jeżeli zasoby wynoszą powyżej 1 mln USD. Tu głównie chodzi o sytuację kiedy właściciel rachunku umrze i nie zostawi nikomu upoważnienia. Ale to można ominąć kiedy na rachunku jest więcej niż jedna osoba. Wtedy druga osoba oprożnia lub kontynuje dalej rachunek i jako obywatel Polski płacisz zero podatku amerykańskiego od zysków kapitałowych nawet jeśli zysk wynosi 1 mld USD. Na podstawie układu o podwójnym opodatkowaniu zyski kapitałowe obywateli RP zwolnione są od podatku a podatek od dywidend jest 15%. W Polsce niestety trzeba dopłacić jeszcze 4%.

Ostatnio edytowano 5 miesięcy temu przez floridian
Dawid

Floridian to upoważnienie do rachunku, o którym piszesz pozwala wyłączyć obowiązek podatkowy, czy chodzi o spieniezenie akcji przez upoważnioną osobę po śmierci i wypłatę bez składania deklaracji i liczenie, że nikt się nie upomni? Idea rachunku wspólnego jest dla mnie jasna.

Przyznam, ze temat estate tax zacząłem badać dopiero od niedawna i nie wyglada to za dobrze przy strategii długoterminowej, gdzie zakładamy, ze środki przekroczą wspomniane 60k usd. W tym ukladzie chyba lepiej nie przekraczać tego limitu i równolegle inwestować przez etf z Irlandii przelykajac na bieżąco wyższy podatek od zysków i dywidend niz później utratę do 40% kapitału zbieranego przez lata. Może ktos ma lepszy pomysł?

floridian

Hej, Dawid, dokładnie tak jest. Chodzi tu o ryzyko inwestowania bezpośrednio w USA o którym wspomniał Piotr Pawlak. Jeśli właściciel rachunku zemrze i nie ma na nim innych upoważnionych osób które mogą dalej tym rachunkiem dysponować lub go opróżnić to nastąpi jego blokada do momentu rozliczenia się z władzami podatkowymi. Przy czym nie chodzi tu o 60 tys. zysku a saldo rachunku. Ten podatek jest pokaźny bo zaczyna się od 18% powyżej $60 000 i dochodzi do 40%. Są inwestorzy w KFN i usstocks.pl którzy mają tam więcej pieniędzy niż $60K i wtedy w przypadku śmierci właściciela może nastąpić nieprzyjemne dla rodziny zderzenie z rzeczywistością.

Ostatnio edytowano 5 miesięcy temu przez floridian
Dawid

Dzięki Floridian za odpowiedź. To jednak duży minus takiego inwestowania i stres dla potomnych. Tym bardziej, że przy blokadzie rachunków i braku innych wystarczających środków zaplata podatku może być sporym problemem.

A czy ta opcja z etfami z Irlandii ponad limit 60k, o której wspomniałem, jest Twoim zdaniem możliwie rozsądnym rozwiązanie? Tak jak pisałem interesuje mnie strategia długoterminowa, najlepiej na zasadzie kup i zapomnij. Szukam sensownej alternatywy przynajmniej do zmiany przepisów, bo to tez pewnie kiedys nastąpi. Kazda uwaga cenna 🙂

Dawid

Mateusz dzięki za włączenie się. Te 31,2% nie wygląda dobrze, ale te do 40% estate tax tez nie. Szczególnie gdy myślimy o budowie portfela długoterminowego, który mógłby być później dziedziczony i prowadzony dalej.

Czy dobrze kombinuje, że wprowadzenie przez polskie biura maklerskie możliwości złożenia w8ben nic nie zmieni w temacie estate tax dla inwestycji bezpośredniej w akcje usa i przez etfy z Irlandii?

Konferencja odnotowana. Czy nagranie będzie później dostępne?

floridian

Dawid,
Inwestowanie bezpośrednio w USA ma jednak zalety jakim jest możliwość założenie konta bez żadnych opłat transakcyjnych. Jest kilka firm brokerskich które to umożliwią. Po drugie, nie płaci się tam żadnych podatków od zysków kapitałowych tylko 15% od dywidend jeśli wypełni się formularz W-8BEN. Wtedy pozostaje Belka 4% od dywidend i 19% od zysków kapitałowych przy rozliczaniu PIT (kolor zielony w tabelce Mateusza), ale jak trzymasz akcje i ETFy których nie sprzedajesz i nie dostajesz dywidend, to wtedy obserwujesz rosnący poziom kapitału przy zerowych kosztach. Ponadto masz dużo większy wybór akcji i ETF niż u brokerów europejskich. Po trzecie, jeśli rachunek robi się na siebie i współmałżonka lub dziecko można potencjalnie ominąć minę jaką jest US Estate Tax i nieszczęsny formularz 706-NA, którego celem jest opodatkowanie transferu pieniędzy na potomnych.

Twoja koncepcja inwestowania wielopokoleniowego jest słuszna. Radzę tylko przeczytać dokładnie wpis Macieja i mój komentarz do niego oraz Mateusza i moje komentarze dotyczące amerykańskich firm brokerskich. Ja osobiście nastawiłem się na inwestowanie bezpośrednie w USA zanim jeszcze zostałem rezydentem podatkowym i wyszliśmy na tym z żoną bardzo dobrze.
Pozdrawiam.

Ostatnio edytowano 5 miesięcy temu przez floridian
Baw

Piotr, również przeczytałem ten artykuł i zainspirował mnie do inwestowania w dywidendówki. Możesz proszę napisać, w jaki sposób inwestujesz? Czy są to akcje z US, Europy, a może polski? Jakiego konta używasz i co byś polecał? Dzięki!

Łukasz

Hej Mateusz!

Dzięki za super wartościowy artykuł. Mam jedno pytanie. Napisałeś że w swoim portfelu:

„Z czasem „dokładam” do portfela coraz więcej ETF-ów na zagraniczne aktywa, poza IKE/IKZE preferując te rodzaju accumulating, by nieco uprościć sobie rozliczanie podatku”

Nie rozumiem dlaczego w części pasywnej portfela kupujesz ETFy accumulating skoro one nie generują cashflowu? Czy może je kupujesz do części aktywnej portfela?

Pozdrawiam
Łukasz

Marcin

Cześć! co myślisz o funduszach tfi inwestujących w obligacje korporacyjne?

Piotrek

Tak, to jest FIZ ale co ciekawe jego certyfikaty możesz kupić od niedawna na giełdzie. Jednak nie ważne czy FIZ czy FIO jedno mają zawsze wspólne – tani to on nie jest 😉

Piotrek

Chyba ten, ale nie potwierdzę na 100% bo moje zainteresowanie nim zakończyło się po przeczytaniu opłat i poza tekstem, który podrzuciłem to poczytałem jeszcze tylko kilka komentarzy Remigiusza na jego temat.
Ta kwota minimalna to jest chyba jakbyś zakupił jednostki tego funduszu poza giełdą. Chyba jedyną jego zaletą jest dywersyfikacja różnych emitentów, czego nie możesz zrobić sensownie posiadając kilka tysięcy złotych. Byłby ciekawszy gdyby kosztował połowę tego…

Piotrek

Ale przy 3-5k już tego nie zrobisz 😉 Ale tak jak napisałem wcześniej, jestem daleko od zachwalania tego funduszu, po prostu zadałeś pytanie to pozwoliłem sobie (jak zwykle) się wtrącić z odpowiedzią 😀